Problem z oceną swoich emocji - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z oceną swoich emocji

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Problem z oceną swoich emocji

Lubię to forum i wiele mądrych rzeczy tutaj przeczytałam, stąd chciałam prosić Was o spojrzenie na moją sytuację. Otóż nie wiem czy nie oceniam zbyt surowo swoich bliskich, już piszę o co chodzi.
W sierpniu mam operację, nie jest to coś czego miałabym nie przeżyć, ale lekarz mówi, że nie jest to też sprawa błaha i że wpłynie to na całe moje życie (niekoniecznie chcę tu więcej zdradzać, ale to raczej niepotrzebne). Dwa dni przed operacją jest wesele mojego kuzyna, na które zostałam zaproszona, kontakt mamy żaden, choć jak mówił obiło mu się o uszy, że mam problemy zdrowotne od kilku lat, ja oczywiście nie idę. Idzie za to moja mama i siostra z narzeczonym i tu pojawia się problem. Początkowo myślałam, że zrezygnują, tym bardziej, że w szpitalu mam się stawić na niedzielę rano i liczyłam na to, że będą chcieli ze mną być, no ale za rok wesele mojej siostry i cała trójka obawia się, że jezeli oni nie pójdą to za rok brat mamy  i jego żona oraz jego syn z żoną (ten kuzyn) nie przyjdą na wesele siostry i się obrażą. Zrobiło mi się przykro, że kiedy ja będę stresować się operacją oni będą się bawić na weselu... Z drugiej strony nie wiem czy nie oceniam ich zbyt surowo (mamę i siostrę, bo oczywiście reszta rodziny to nie są bardzo bliscy ludzie i od nich nic nie wymagam). Dlatego proszę Was o ocenę sytuacji czy ja sobie coś ubzdurałam i ich oceniam niesprawiedliwie czy Wam też byłoby przykro.
Oczywiście pytałam mamę czy w tej sytuacji chce isc na wesele, ale powiedziała,że musi bo będzie ,,obraza majestatu" (na marginesie: ona nie ma z nimi dobrych relacji ani zbyt serdecznych i nie chce podpaść swojej rodzinie) a poza tym boi się, że potem odmówią mojej siostrze i że najwyżej zmyje się o 23. Ja chyba nie mogłabym cieszyć się cudzym weselem w takiej sytuacji będąc matką i siostra (matką nie jestem w sumie, więc nie wiem jak to jest) ale z drugiej strony obawiam się, że oceniłam ją surowo. Proszę spójrzcie na to z boku. Z góry dziękuję za każdą odpowiedź.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-07-26 23:26:00)

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Witaj .
To że masz stracha przed operacją to nic dziwnego wpływa to na postrzeganie siebie i bliskich
Masz prawo czuć to co czujesz ale nie masz obowiązku tkwić w tych uczuciach i hodować urazę może i nieco surowiej oceniasz mamę i siostrę zważywszy na okoliczności i twoje samopoczucie.Liczysz na większą uwagę powiedziałaś czego oczekujesz i spotkało ciebie pewne rozczarowanie .Człowiek przed operacją jednak nieco bardziej jest skoncentrowany na swoim stanie co jest w porządku najważniejsze to liczyć na siebie.
Mama i siostra postanowiły inaczej mają też do tego prawo nawet jeżeli to błąd mam wrażenie że to ich pójście na wesele jest wydumane i niezbyt entuzjastyczne.Nie wiem czy aż tak potrzebujesz tego żeby one biadoliły z Tobą pewnie nie myślę że ich obecność jest dla Ciebie ważna ale czy cały czas przed operacją.
Surowo oceniasz też siebie za to co czujesz tak mi się wydaje.Odpuść i powiedz im co czujesz co z tym zrobią to już ich sprawa.
Nie idź raczej w stronę rozpamiętywania .
Trzymaj się

3

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Myślę że zbyt surowo oceniasz mamę i siostrę, szczególnie że wesele nie jest w tym samym dniu co operacja, ale 2 dni przed. Wypada im pójść na to wesele i ewentualnie wcześniej wyjść, tak jak zasugerowała Twoja mama o 23.

4 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2019-07-27 14:52:52)

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Nie wiem czy dobrze zrozumialam ale jesli wesele ma byc w sierpniu to odbedzie sie najwczesniej w czwartek a Ty kladziesz sie do szpitala w niedzielę. Czy wiec masz pretensje o to ze siostra i mama nie beda  Cie trzymac za reke juz od weekendu do dnia zabiegu?? Bo na to wychodzi... Pomijam juz fakt, ze tak jak mama Ci powiedziala nie idzie tam dla przyjemnosci tylko bardziej z poczucia obowiazku. Jesli jednak chcialaby tam isc nawet sie rozerwac to w czym to przeszkadza Tobie? Pomoze Ci jakos swiadomosc ze nie tylko Ty ale cala rodzina bedzie sie zadreczac i dolowac z Toba z powodu zabiegu? Ja rozumiem ze wazne jest dodanie otuchy zaraz przed, obecnosc zaraz po gduly czlowiek sie wybudza i widzi obok siebie bliskich. Sama bylam kilka razy operowana i to naprawde fajna sprawa otworzyc oczy i zobaczyc najblizsza osobe, ktora czuwa przy Twoim lozku i usmiecha sie mowiac ze juz teraz bedzie wszystko dobrze i spij spokojnie. Nie ma jednak co popadac w przesade i prawie tydzien przed operacja robic juz atmosfere zaloby liczac ze dolacza do niej wszyscy.  Takze tak przesadzasz i to Ty jestes w tym momencie bardzo nastawiona tylko na siebie a nie najblizsi. Szczegolnie ze skoro mama wyjdzie wczesniej z wesela to na bank wieczorem albo juz nawet po poludniu w niedziele odwiedzi Cie w szpitalu.

5

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Bedac na miejscu Twojej mamy czy siostry poszłabym pewnie na trochę na wesele, żeby nie było, jak to mówisz, obrazy majestatu, ale nie siedziałabym długo, by w niedziele moc towarzyszyć bliskiej osobie. Jeśli oczywiście jesteście sobie bliskie. Sama musisz ocenic, czy masz zal czy lepiej dac spokoj.
Jest normalne, ze masz cykora, ale dasz rade, bo co masz zrobić?

6

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Dziękuje wam za odpowiedzi. Dla wyjaśnienia ślub w sobotę, operacją w poniedziałek rano tyle, że ślub jest w naszym mieście a operacja około 300 km dalej. Może rzeczywiście jestem zbyt zaborcza, ale jakoś przykro mi się zrobiło, znam siebie i wiem, że ja bym nie poszła. Rozumiem gdyby to było wesele kogoś kogo lubimy i się spotykamy, ale my ich nie widziałyśmy długi czas, a one idą tylko po to, żeby oni pojawili się u mojej siostry, bo ma problem z mała ilością gości.
Niemniej jednak może dzięki Waszemu spojrzeniu na sprawę jakoś sobie to sobie samej wyjaśnię.

7

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Masz prawo mieć stracha przed operacją, ale nie wymagać od innych, by zmieniali swoje plany. Zwłaszcza, że uroczystość nie odbędzie się tego samego dnia co operacja.

8

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Ja nie odbieram cie jako zaborczą - po prostu chcialabys, żeby z Tobą były. Masz prawo do swoich emocji.
A to, ze ludzie czasem inaczej postępują, niżbyśmy chcieli..

9

Odp: Problem z oceną swoich emocji

A dla mnie cos tu sie nie klei. Co jak co ale termin swojej waznej operacji zna sie na pamiec. Piszesz Autorko ze operacja w sierpniu a poniedzialek to zdecydowanie jeszcze lipiec i to nawet nie ostatni dzien msca. To kiedy wkoncu ta operacja?? A moze celowo napisalas ze w poniedzialek zeby zwiekszyc dramatyzm sytuacji bo miec pretensje o to ze rodzina nie siedzi przy Tobie od niedzieli do czwartku troche glupio..

10

Odp: Problem z oceną swoich emocji
feniks35 napisał/a:

A dla mnie cos tu sie nie klei. Co jak co ale termin swojej waznej operacji zna sie na pamiec. Piszesz Autorko ze operacja w sierpniu a poniedzialek to zdecydowanie jeszcze lipiec i to nawet nie ostatni dzien msca. To kiedy wkoncu ta operacja?? A moze celowo napisalas ze w poniedzialek zeby zwiekszyc dramatyzm sytuacji bo miec pretensje o to ze rodzina nie siedzi przy Tobie od niedzieli do czwartku troche glupio..

Wszystko się klei, nie o ten poniedziałek chodzi! Wesele w sierpniu dokładnie 24., operacja 26., a więc odpowiednio sobota i poniedziałek, a w niedzielę mam się stawić w szpitalu, oczywiście w niedzielę 25 sierpnia (!). Dlaczego, więc już wszystkim o tym truję? Otóż dlatego, że tak jak pisałam to 300 km od domu i nie mam tam jak dojechać tzn. mogę dojechać transportem typu bus, niestety mama i szwagier (siostra nie ma prawa jazdy) będą na weselu i mnie zawieźć nie mogą, bo będą zmęczeni. A po drugie stres robi swoje, więc dlatego poruszam ten temat.

11

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Rina30 napisał/a:
feniks35 napisał/a:

A dla mnie cos tu sie nie klei. Co jak co ale termin swojej waznej operacji zna sie na pamiec. Piszesz Autorko ze operacja w sierpniu a poniedzialek to zdecydowanie jeszcze lipiec i to nawet nie ostatni dzien msca. To kiedy wkoncu ta operacja?? A moze celowo napisalas ze w poniedzialek zeby zwiekszyc dramatyzm sytuacji bo miec pretensje o to ze rodzina nie siedzi przy Tobie od niedzieli do czwartku troche glupio..

Wszystko się klei, nie o ten poniedziałek chodzi! Wesele w sierpniu dokładnie 24., operacja 26., a więc odpowiednio sobota i poniedziałek, a w niedzielę mam się stawić w szpitalu, oczywiście w niedzielę 25 sierpnia (!). Dlaczego, więc już wszystkim o tym truję? Otóż dlatego, że tak jak pisałam to 300 km od domu i nie mam tam jak dojechać tzn. mogę dojechać transportem typu bus, niestety mama i szwagier (siostra nie ma prawa jazdy) będą na weselu i mnie zawieźć nie mogą, bo będą zmęczeni. A po drugie stres robi swoje, więc dlatego poruszam ten temat.

No to zmienia postac rzeczy. Pozostaje wiec miec nadzieje ze mama wroci z wesela w nocy i w niedziele wieczorem przyjedzie do szpitala. Powiedzialabym jej wprost ze na to licze i ze potrzebuje jej wsparcia bo sie bardzo denerwuje. Rodzinne zobowiazania to jedno ale zdrowie dziecka, nawet juz doroslego to drugie. Moja mama stanelaby na glowie zeby usciskac mnie chocby przed samym zabiegiem.

12 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-07-27 22:03:42)

Odp: Problem z oceną swoich emocji

To chodzi bardziej o wsparcie, czy o to, że nie będzie komu robić za szofera? Sorry, że pytam, ale Twój ostatni post zabrzmiał bardzo roszczeniowo.

Ja bym poszła na wesele w sobotę, a w poniedziałek byłabym w szpitalu, żeby wesprzeć. Proste. A transport możesz sobie załatwić inny, jeszcze chyba nie umierasz.

13 Ostatnio edytowany przez Rina30 (2019-07-27 22:06:11)

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Rozumiem, że trochę może ich tym przytłaczam teraz swoim nastrojem i oczekiwaniami, ale gdyby to było 4 -5 dnie przed operacją albo tydzień to bym nie robiła paniki, bo wiadomo, że stres narasta wraz z czasem, ale myślę, że gdybym miała dziecko - nawet dorosłe- to te dwa dni przed bym o niczym innym nie myślała.
Z drugiej strony moja mama zawsze miała słaby kontakt z rodzeństwem (niestety z ich winy, bo są to ludzie raczej nieuczuciowi i zamknięci) i wydaje mi się, że ona stara się wyprzeć ze świadomości, że im nie zależy  na tym żeby była - w znaczeniu jej obecności, tylko będą ją obgadywać, że nie poszła, bo nie chciała dać koperty czy inne takie, no i dochodzi kwestia mojej siostry, która marzy o licznym gronie gości na swoim weselu. Po prostu poczułam się jakby ,,interesy" rodzinne (z rodziną z którą nigdy prawie się nie widujemy) stały gdzieś nade mną.

Co do zawiezienia mnie na miejsce, to przyznam, że zależy mi na tym, bo bez wdawania się w szczegóły mojej anatomii, nie chodzą tak sprawnie jak ,,wszyscy" inni, choć wiem, że są ludzie z gorszymi uszkodzeniami narządu ruchu.

14

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Skąd wiesz jakbyś zachowywała się mając dorosłe dziecko, które idzie na planowy zabieg, który w żaden sposób nie zagraża życiu?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

15

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Lady Loka napisał/a:

Skąd wiesz jakbyś zachowywała się mając dorosłe dziecko, które idzie na planowy zabieg, który w żaden sposób nie zagraża życiu?

Napisałam, że tak myślę, wiadomo pewności nigdy nie mam, ale wydaje mi się, że znam siebie.

16

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Znajdź pociąg, autokar albo bus. Do przystanku dojedź taksówką. I nie marudź, bo naprawdę nie masz powodu.

17

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Cyngli napisał/a:

Znajdź pociąg, autokar albo bus. Do przystanku dojedź taksówką. I nie marudź, bo naprawdę nie masz powodu.

Dziękuję za odpowiedź tak jak pisałam każda jest dla mnie ważna. Co do marudzenia, owszem może macie racje, że nie mam prawa zrzucać tego na nie, ale tak jak pisałam operacja nie jest z gatunku tych zagrożonych ryzykiem śmierci, niemniej jednak jak sam lekarz powiedział - szkoda, że taka operacja zdarzy mi się w tak młodym wieku, bo z pewnych rzeczy będę musiała zrezygnować w przyszłości. Może po prostu biadole, bo czuję, że one tego nie przeżywają a są mi najbliższe... albo po prostu nie umiem przed sobą przyznać szczerze, ze jestem trochę roszczeniowa.

18

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Rina30 napisał/a:

(...) wiem, że ja bym nie poszła. Rozumiem gdyby to było wesele kogoś kogo lubimy i się spotykamy, ale my ich nie widziałyśmy długi czas, a one idą tylko po to, żeby oni pojawili się u mojej siostry, bo ma problem z mała ilością gości. (...)
myślę, że gdybym miała dziecko - nawet dorosłe- to te dwa dni przed bym o niczym innym nie myślała. (...)


Oskar Wilde napisał/a:

Egoizm nie polega na tym, że się żyje, jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

19

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Rina30 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Skąd wiesz jakbyś zachowywała się mając dorosłe dziecko, które idzie na planowy zabieg, który w żaden sposób nie zagraża życiu?

Napisałam, że tak myślę, wiadomo pewności nigdy nie mam, ale wydaje mi się, że znam siebie.

Pominęłaś drugą część mojej wypowiedzi.
Jesteś dorosłym człowiekiem i idziesz na planowy zabieg, który nie zagraża Twojemu życiu. Rozumiem, że po konsultacjach z lekarzem podjęłaś taką decyzję, znasz konsekwencje i to, z czego będziesz musiała zrezygnować.
My tu rozumiemy stres, ale zrozum też, że inni nie muszą obchodzić się z Tobą jak z jajkiem. To jest Twoje dorosłe życie i Twoje decyzje. Jakbyś miała 13 lat i decyzję podejmowałaby matka to miałaby w obowiązku Cię zawieźć i z Tobą siedzieć. Teraz takiego obowiązku nie ma i widocznie wystarczy jej przyjechać w odwiedziny, jak robi się przy każdym dorosłym członku rodziny.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

20

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Wielokropek napisał/a:
Rina30 napisał/a:

(...) wiem, że ja bym nie poszła. Rozumiem gdyby to było wesele kogoś kogo lubimy i się spotykamy, ale my ich nie widziałyśmy długi czas, a one idą tylko po to, żeby oni pojawili się u mojej siostry, bo ma problem z mała ilością gości. (...)
myślę, że gdybym miała dziecko - nawet dorosłe- to te dwa dni przed bym o niczym innym nie myślała. (...)


Oskar Wilde napisał/a:

Egoizm nie polega na tym, że się żyje, jak chce, lecz na żądaniu od innych, by żyli tak, jak my chcemy.


Aha.. czyli nie mamy prawa niczego oczekiwać od naszych bliskich? smile

21

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Z tego co piszesz wynika, że masz problemy ze zdrowiem już od dłuższego czasu, prawda? Może chodzi Ci nie tyle o pomoc w dojeździe co o jakiś gest, poczucie że są z Tobą? Być może Twoi rodzice też nie są wylewni, a Ty nie czujesz wsparcia z ich strony?

22

Odp: Problem z oceną swoich emocji
takiwiatr napisał/a:

Z tego co piszesz wynika, że masz problemy ze zdrowiem już od dłuższego czasu, prawda? Może chodzi Ci nie tyle o pomoc w dojeździe co o jakiś gest, poczucie że są z Tobą? Być może Twoi rodzice też nie są wylewni, a Ty nie czujesz wsparcia z ich strony?

Jest wylewna i otwarta, zawsze miałyśmy bardzo bliski kontakt. Z tym, że od niedawna stara się odnowić kontakt z rodzeństwem, ona, bo oni nigdy pierwsi nie napiszą czy zadzwonią i ich idealizuje. Z drugiej strony siostra chce żeby do niej też przyszło wiele osób i  liczy na rewanż z ich strony

No nic poradzę sobie sama, bo każdy ma prawo do własnych wyborów.

23

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Rina
Współczuję trudnej sytuacji zdrowotnej, ale nie do końca rozumiem takiego postawienia sprawy, które zdaje się sprowadzać do: "wolą sie bawić, niz zapewnić mi komfort w przeddzień mojej operacji", tak jakby Twojej mamie nie zależało na Tobie, tak jak na drugiej siostrze i nie martwiła się Tobą.

Przecież zasygnalizowała, że urwie się/urwą wcześniej z wesela. Ja to rozumiem tak, że jest gotowa Ci tam towarzyszyć, lub zawieźć następnego dnia, a Ty wybacz- nieco teatralnie machasz ręką i mówisz "no nic, poradzę sobie sama".
Jeśli nie uznałaś jej propozycji za jednoznaczne rozwiązanie tego problemu (tak żebys nie musiała się przynajmniej martwić tym transportem), to może należało dopytać, czy jest to zaklepane "na bank"?
I nie bierz tego za krytykę Ciebie, bo myslę że Cię rozumiem. W obliczu tej operacji inne plany rodzinne powinny moim zdaniem zejść na drugi plan. Sam jakiś czas temu byłem w podobnej sytuacji i bez wahania zostawiałem swoja pracę, by zawieźć gdzies bliską osobę, jednak weź pod uwagę, że Twoja mama została postawiona w trudnej sytuacji pogodzenia potrzeb dwóch córek (które chyba traktuje jednakowo?) i próbuje wybrnąć z niej jak najlepiej potrafi.
Może faktycznie mogła bardziej zaakcentować swoje oddanie Tobie i wziąć pod uwagę Twoje odczucia, ale tym samym mogła z kolei urazić Twoją siostrę.

24

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Benita72 napisał/a:

Aha.. czyli nie mamy prawa niczego oczekiwać od naszych bliskich? smile

Napisałam to w tym lub w innym wątku? Proszę, nie przypisuj mi opinii przeze mnie nie napisanych.


Autorka wątku wyraźnie napisała, jak chce, by jej matka się zachowała; chce, by podporządkowała swoje życie jej, by zrezygnowała z ważnej dla siebie - z różnych względów - imprezy. Jednocześnie nie napisała ani słowem, że bliscy odmówili jej wsparcia czy pomocy w dotarciu do szpitala; wspomniała zaś, że matka będzie gotowa ją odwieźć. To jednak autorce się nie podoba, chce być pępkiem świata i złości się, że nim nie jest.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

25

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Wielokropek napisał/a:
Benita72 napisał/a:

Aha.. czyli nie mamy prawa niczego oczekiwać od naszych bliskich? smile

Napisałam to w tym lub w innym wątku? Proszę, nie przypisuj mi opinii przeze mnie nie napisanych.


Autorka wątku wyraźnie napisała, jak chce, by jej matka się zachowała; chce, by podporządkowała swoje życie jej, by zrezygnowała z ważnej dla siebie - z różnych względów - imprezy. Jednocześnie nie napisała ani słowem, że bliscy odmówili jej wsparcia czy pomocy w dotarciu do szpitala; wspomniała zaś, że matka będzie gotowa ją odwieźć. To jednak autorce się nie podoba, chce być pępkiem świata i złości się, że nim nie jest.

Widzę, że łatwo mnie osądziłaś, tymczasem ja poddaję w wątpliwość swoje własne uczucia, a nie zgłaszam żądania i pretensje. Gdzieś tam czuję smutek, ale z tym walczę, nie stosuję wobec nich szantażu emocjonalnego, nie wytykam im tego. Napisałam na forum, bo chciałam wiedzieć czy ten smutek ma słuszne podstawy. Nie znasz mnie, a piszesz, że chcę być pępkiem świata.
Co do odmowy zawiezienia mnie, to owszem otrzymałam odpowiedź, że nie będzie to możliwe, a co do tego, że mama będzie do 23, to nie wiem czemu to powiedziała... a siostra nie ma prawa jazdy tak jak pisałam, za to szwagier też nie będzie mógł, bo im wypada posiedzieć dłuzej, żeby oni u nich też nie uciekli przed północą. Zresztą już postanowiłam, przejdę przez to sama i jakoś to będzie.

26 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-07-28 21:49:26)

Odp: Problem z oceną swoich emocji

A właściwie to jak jest powód tego, że nie powiesz o swoich odczuciach bliskim? Nie chodzi mi o Twoje życzenia i oczekiwanie, żeby Cię zawieść, itp., ale o to, że nie czujesz się zaopiekowana przez bliskich, że czujesz się osamotniona, bo to trudny dla Ciebie czas i potrzebujesz ich większej troski i uwagi.
Co stoi na przeszkodzie? Przecież nikt się nie domyśli, co czujesz.
Twoje stwierdzenie z ostatniego postu „przejdę przez to sama i jakoś to będzie” nasuwa mi przypuszczenie, że Ty od dawien dawna myślisz o sobie, że jesteś sama i musisz sobie radzić sama i we wszelkich życiowych okolicznościach doszukasz się potwierdzenia tego, dlatego nawet nie piśniesz słówkiem, bo mogłoby się okazać, że Twoje słowa w jakimś stopniu zmieniłby sytuację?

27

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Rina30 napisał/a:

Widzę, że łatwo mnie osądziłaś, tymczasem ja poddaję w wątpliwość swoje własne uczucia, a nie zgłaszam żądania i pretensje. (...)

Nie osądziłam Ciebie, a Twe zachowanie (w opisanej sytuacji). To istotna różnica. Uczucia to uczucia. Nie są ani dobre, ani złe. Ocenić warto jest zachowanie z owych uczuć wynikające. To zrobiłam. Zresztą zrobiłam to na Twą prośbę, na podstawie informacji przez Ciebie zamieszczonych.

Miałaś wątpliwości, gdy zaś znaleźli się tacy, którzy nie zaczęli złorzeczyć Twej matce, okazujesz niezadowolenie.
Brak logiki. A może nie?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

28

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Wielokropek napisał/a:
Rina30 napisał/a:

Widzę, że łatwo mnie osądziłaś, tymczasem ja poddaję w wątpliwość swoje własne uczucia, a nie zgłaszam żądania i pretensje. (...)

Nie osądziłam Ciebie, a Twe zachowanie (w opisanej sytuacji). To istotna różnica. Uczucia to uczucia. Nie są ani dobre, ani złe. Ocenić warto jest zachowanie z owych uczuć wynikające. To zrobiłam. Zresztą zrobiłam to na Twą prośbę, na podstawie informacji przez Ciebie zamieszczonych.

Miałaś wątpliwości, gdy zaś znaleźli się tacy, którzy nie zaczęli złorzeczyć Twej matce, okazujesz niezadowolenie.
Brak logiki. A może nie?

Ty myślisz, że chciałabym żeby ktoś jej złorzeczył? Znasz w ogóle znaczenie tego słowa?

29

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Tak myślę. Znam.
Przeczytaj swe posty, zwłaszcza opinie o matce.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

30

Odp: Problem z oceną swoich emocji

A to nie jest tak, że dorosły człowiek powinien sobie radzić sam? Wsparcie masz, matka będzie przed operacją i pewnie po niej też.

Moim zdaniem Ciebie najbardziej boli to, że matka śmiała zdecydować, że chce iść na te wesele i odmówiła Ci podwózki, co zmusza Cię do szukania innego rozwiązania i to Cię wkurza. Możesz zaprzeczyć, ale to i tak widać...

31

Odp: Problem z oceną swoich emocji

A ja widze, Cyngli, inaczej - raczej to, ze autorka czuje, ze jest mało wazna dla swojej mamy czy siostry.

32

Odp: Problem z oceną swoich emocji

Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Tak jak już ktoś wspomniał, reszta rodziny nie postępuje według twoich oczekiwań co jest może i dla ciebie na ten moment lekkim rozczarowaniem ale trzeba się z tym pogodzić. Możesz sobie zweryfikować przynajmniej na kogo w jakim stopniu możesz liczyć.

Ludzie są różni, ja też nie jestem mocno empatyczna i dopóki komuś nogi nie urwie to nie widzę większego powodu do współczucia. Z drugiej strony odwiezienie chorej córki do szpitala to dość mocny argument aby nie iśc na wesele na które tak naprawdę nie chce się iść więc nie widzę logiki w tłumaczeniu twojej mamy. Jakbym miała wesele kuzyna, z którym nie utrzymuję kontaktów to bym mogła nawet sąsiadke do szpitala odwieźć żeby tylko tam nie iść:D

33

Odp: Problem z oceną swoich emocji
Benita72 napisał/a:

A ja widze, Cyngli, inaczej - raczej to, ze autorka czuje, ze jest mało wazna dla swojej mamy czy siostry.

Mogłaby tak czuć, gdyby matka olała jej operację - ale takiej sytuacji nie ma! Wesele jest dwa dni przed zabiegiem.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Problem z oceną swoich emocji

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021