Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez Ktopytaniebladzii (2019-04-24 10:55:14)

Temat: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Jeżeli to zły dział na takie pytanie to wybaczcie. Koniecznie chciałam się zapytać co inni myślą na ten temat.

Spotykam się z facetem kilka ładnych miesięcy, jest wszystko w porządku. Bardzo rzadko się kłócimy, prawie wcale. Mój chłopak jest raczej spokojny, w towarzystwie raczej nie siedzi cicho np kolegów, swojej rodziny.

Zauważyłam jednak ze jeżeli jedziemy np na jakieś wesele, albo jest impreza rodzinna u mnie w domu, uroczystość gdzie jest więcej osób, sytuacja w której jest on po raz pierwszy- robi się dla mnie niemiły, jest zdenerwowany.
Zaprosiłam go w święta do rodzinnego domu ale moich rodziców widział wcześniej kilka razy. Był tak sparaliżowany, ze nawet nie odpowiedział mojej mamie dzień dobry, był zdenerwowany, nie dało się z nim normalnie porozmawiać. Dopiero jak poszliśmy do pokoju sam na sam to wtedy „znormalniał”

Koleżanka w pracy mi powiedziała ze dużo mężczyzn w takich stuacjiach reaguje nerwowo, bo są spięci, natomiast ja widzę pierwszy raz coś takiego. Mozece mnie teraz zhejtowac ale trochę wstydzę się chodzić z nim w większe grono ludzi. Może macie jakieś rady? Jak z nim o tym pogadać?

Dodam ze nie chodzi tylko o takie spotkania w większym gronie ale o sytuacje w której nigdy się nie znajdował wcześniej.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
Ktopytaniebladzii napisał/a:

Jeżeli to zły dział na takie pytanie to wybaczcie. Koniecznie chciałam się zapytać co inni myślą na ten temat.

Spotykam się z facetem kilka ładnych miesięcy, jest wszystko w porządku. Bardzo rzadko się kłócimy, prawie wcale. Mój chłopak jest raczej spokojny, w towarzystwie raczej nie siedzi cicho np kolegów, swojej rodziny.

Zauważyłam jednak ze jeżeli jedziemy np na jakieś wesele, albo jest impreza rodzinna u mnie w domu, uroczystość gdzie jest więcej osób, sytuacja w której jest on po raz pierwszy- robi się dla mnie niemiły, jest zdenerwowany.
Zaprosiłam go w święta do rodzinnego domu ale moich rodziców widział wcześniej kilka razy. Był tak sparaliżowany, ze nawet nie odpowiedział mojej mamie dzień dobry, był zdenerwowany, nie dało się z nim normalnie porozmawiać. Dopiero jak poszliśmy do pokoju sam na sam to wtedy „znormalniał”

Koleżanka w pracy mi powiedziała ze dużo mężczyzn w takich stuacjiach reaguje nerwowo, bo są spięci, natomiast ja widzę pierwszy raz coś takiego. Mozece mnie teraz zhejtowac ale trochę wstydzę się chodzić z nim w większe grono ludzi. Może macie jakieś rady? Jak z nim o tym pogadać?

Dodam ze nie chodzi tylko o takie spotkania w większym gronie ale o sytuacje w której nigdy się nie znajdował wcześniej.

Jest po prostu nieobyty towarzysko i dlatego jest spięty. Dużo ludzi tak ma, tylko że znaczna część osób z takim problemem potrafi nadrabiać miną. Twój facet najwyraźniej tego nie potrafi. Może pochodzi z domu, w którym nie przyjmowano gości? Może z natury jest samotnikiem albo woli grono osób dobrze mu znanych? Nie każdy musi być dusza towarzystwa i nie każdy lubi bywać wśród ludzi. Czy to jakiś problem?
Napisałaś, że zaczynasz wstydzić się gdzieś z nim wychodzić, bo warczy na ciebie, jest podenerwowany i zachowuje się sztucznie. A może on dostrzega, że tobie jest głupio, gdy się z nim pokazujesz?
Jeśli on ma jakas blokadę towarzyska, może nawet mała fobie społeczna, to na pewno jest bardzo wyczulony na wszystkie znaki z zewnątrz. Może czuje, że go nie rozumiesz?
Daj mu trochę czasu i nie wyciskaj na nim zachowań, które na razie są mu obce. On z czasem, gdy nabierze pewności siebie na pewno wyrobi się towarzysko.
Jeśli to jedyna jego wada, to wyluzuj i raczej nie trzymaj go z dala od ludzi, bo to byłoby błędne koło.
Pozdrawiam.

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Dziękuje za odpowiedz smile
Mój chłopak ma dużo znajomych, jest lubiany i raczej nie jest to typ samotnika. nie musi byc dusza towarzystwa, ale kiedy jest spięty potrafi powiedzieć mi coś niemiłego, nie panuje nad tym.
Ja rozumiem wszystko tylko facet ma 28 lat... ;/

4

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

A może to ty zachowujesz się w towarzystwie inaczej niż wtedy, gdy jesteście we dwoje i coś go w tobie drażni? No ciężko napisać coś sensownego, bo nie opisałaś dokładnie takich jego zachowań, co dokładnie potrafi ci powiedzieć.
A to że ma 28 lat o niczym jeszcze nie świadczy, bo fobie społeczna można mieć naprawdę w różnym wieku.
Może porozmawiaj z nim o tym szczerze?

5 Ostatnio edytowany przez Ktopytaniebladzii (2019-04-24 13:17:29)

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
ulle napisał/a:

A może to ty zachowujesz się w towarzystwie inaczej niż wtedy, gdy jesteście we dwoje i coś go w tobie drażni? No ciężko napisać coś sensownego, bo nie opisałaś dokładnie takich jego zachowań, co dokładnie potrafi ci powiedzieć.
A to że ma 28 lat o niczym jeszcze nie świadczy, bo fobie społeczna można mieć naprawdę w różnym wieku.
Może porozmawiaj z nim o tym szczerze?

Ja raczej zachowuje się tak jak na codzień, ostatnio jak jechaliśmy na wesele zaczął mi docinać w zwykłej rozmowie, widać było ze jest bardzo zestresowany. Jest jakby jakaś inna osobą. Postaram się z nim porozmawiać bo na własnym ślubie chłopak zemdleje... wink

6

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
Ktopytaniebladzii napisał/a:
ulle napisał/a:

A może to ty zachowujesz się w towarzystwie inaczej niż wtedy, gdy jesteście we dwoje i coś go w tobie drażni? No ciężko napisać coś sensownego, bo nie opisałaś dokładnie takich jego zachowań, co dokładnie potrafi ci powiedzieć.
A to że ma 28 lat o niczym jeszcze nie świadczy, bo fobie społeczna można mieć naprawdę w różnym wieku.
Może porozmawiaj z nim o tym szczerze?

Ja raczej zachowuje się tak jak na codzień, ostatnio jak jechaliśmy na wesele zaczął mi docinać w zwykłej rozmowie, widać było ze jest bardzo zestresowany. Jest jakby jakaś inna osobą. Postaram się z nim porozmawiać bo na własnym ślubie chłopak zemdleje... wink

Uśmiałam się z tego, że gotów by był zemdleć na własnym ślubie. No właśnie i dlaczego nie ma sensu robić z tego Bóg wie jakiej to sprawy. Porozmawiaj z nim delikatnie i daj mu czas. Wyrobi się chłopak. Jeszcze będziesz zaskoczona.

7

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Są tacy ludzie, którzy się stresują w nowych sytuacjach i sporo takich osób znam, ale moim zdaniem to nie usprawiedliwia docinania i odreagowywania na Tobie. Może z nim porozmawiaj, okaż mu trochę wsparcia, że rozumiesz że to dla niego trudne. On może też czuć presję z Twojej strony.

8

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Ty go wciągasz w takie sytuacje, które dla niego są najwyraźniej bardzo stresujące. I w danym momencie gdy czuje się źle to w duchu obwinia za to Ciebie więc jest niemiły. Gadanie z nim o tym i roztrząsanie to raczej nie pomoże tylko dojdzie kolejny stresor dla niego . Lepiej pomyśl następnym razem jak mu umilić ten trudny dla niego czas jak sprawić aby czuł się mniej zestresowany np na imprezie wybierajcie stolik gdzieś z dala od centrum. Spotkaj się z nim i np jednym członkiem rodzinny wpierw a nie od razu ze wszystkimi na raz. Dodaj mu otuchy mówiąc że przystojnie wygląda nie wymyślaj dodatkowych problemów i nie przelewaj i na niego w danym czasie. Z czasem jak się oswoi z takimi sytuacjami to może będzie lepiej.

9

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Też kiedyś miałem podobnie, ale umiałem "zrobić minę" jak ktoś wyżej napisał. Sztywność i tak było widać, generalnie przeszło z wiekiem i wraz z kolejnymi imprezami. W nowych sytuacjach stres jest zawsze a to jak reagujesz zależy od psychiki i od biologi. Za negatywne skutki stresu odpowiada kortyzol, warto go zbijać witaminą C w końskich dawkach po kilka gram na dobę, warto też włączyć wit D3 w dawce spokojnie ze 10 000 jednostek na dobę. Ja generalnie po suplach czuję się zdecydowanie lepiej także polecam spróbować po około miesiącu powinna być znaczna poprawa. Kontrole w pracy też już mnie nie paraliżują.

10

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Ja mam 45 lat i mi nic nie przechodzi, a to co mnie wkurza najbardziej, to przede wszystkim wyciąganie siłą na jakieś rodzinne spędy,
gdzie nikogo nie znam, wszyscy są starzy i dla mnie zupełnie obcy, gadają co roku to samo, przekrzykując jeden drugiego... masakra.
Nie cierpię przebywać w ich towarzystwie i nienawidzę kiedy muszę to robić, a już do szału mnie doprowadzają sytuacje,
kiedy najpierw jestem zmuszony tam iść i siedzieć dłużej niż było umówione, bo moja żona z jakimiś kuzynkami siedzi sobie w kuchni
i pierdzielą radośnie farmazony, opowiadając sobie po raz dwieście trzydziesty ósmy historie sprzed 30 lat hi hi hi, ha ha ha, a pamiętasz...
A ja otoczony tymi wszystkimi staruchami siedzę sam jak kołek i uśmiecham się jak debil, rzucając kurwami w myślach od dwóch godzin.
Po czymś takim mam ochotę od razu się zabić niż jeszcze raz tam iść za rok, ale oczywiście ona mi obieca wszystko, żebym tylko poszedł,
a na miejscu jest znów to samo, jej ciągłe znikanie na pogaduszki i przeciąganie tego w nieskończoność, chociaż umawialiśmy się inaczej.
I tak jest za każdym razem, gdziekolwiek razem nie pójdziemy. Święta, śluby, komunie, urodziny, imieniny, rocznice, noż ku*wa ileż można.

Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi.

11

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
anderstud napisał/a:

Ja mam 45 lat i mi nic nie przechodzi, a to co mnie wkurza najbardziej, to przede wszystkim wyciąganie siłą na jakieś rodzinne spędy,
gdzie nikogo nie znam, wszyscy są starzy i dla mnie zupełnie obcy, gadają co roku to samo, przekrzykując jeden drugiego... masakra.
Nie cierpię przebywać w ich towarzystwie i nienawidzę kiedy muszę to robić, a już do szału mnie doprowadzają sytuacje,
kiedy najpierw jestem zmuszony tam iść i siedzieć dłużej niż było umówione, bo moja żona z jakimiś kuzynkami siedzi sobie w kuchni
i pierdzielą radośnie farmazony, opowiadając sobie po raz dwieście trzydziesty ósmy historie sprzed 30 lat hi hi hi, ha ha ha, a pamiętasz...
A ja otoczony tymi wszystkimi staruchami siedzę sam jak kołek i uśmiecham się jak debil, rzucając kurwami w myślach od dwóch godzin.
Po czymś takim mam ochotę od razu się zabić niż jeszcze raz tam iść za rok, ale oczywiście ona mi obieca wszystko, żebym tylko poszedł,
a na miejscu jest znów to samo, jej ciągłe znikanie na pogaduszki i przeciąganie tego w nieskończoność, chociaż umawialiśmy się inaczej.
I tak jest za każdym razem, gdziekolwiek razem nie pójdziemy. Święta, śluby, komunie, urodziny, imieniny, rocznice, noż ku*wa ileż można.

Święta prawda. Ja też nie znoszę czegoś takiego, ponieważ generalnie nie lubię robić czegoś, do czego tak naprawdę jestem przymuszana, bo tak wypada. Od kilku lat jestem zmuszona spędzać np Wigilię w gronie tych samych ludzi, dla mnie zupełnie przypadkowych, po prostu z rodziną teścia. Toleruje tych ludzi i na swój sposób nawet lubię, bo są porządni i fajnie odnoszą się do mojej córki, ale tak naprawdę mnie osobiście nic z tymi ludźmi nie łączy. Tymczasem wigilię muszę spędzać z nimi. W pierwszym roku małżeństwa mojej córki wigilia organizowana była u córki, w drugim roku u zamężnej i dzuecuatej siostry zięcia, w tym roku u teściów a w przyszłym gospodynią będę ja. Dla mnie jakaś masakra, szczególnie że w moich stronach wigiila wyglądała zupełnie inaczej i w sensie potraw i innych zwyczajów, tu natomiast wigilia to jakiś kosmos. Podaje się żurek z kopa ziemniaków, barszcz czerwony z uszkami i smażonego karpia oraz dużą chałkę z miodem i finito. Dla mnie to nie do wyobrażenia, u mnie zawsze było 12 potraw, a po wigilii mnóstwo ciast itd. Na dodatek goście nie mogą w niczym pomagać gospodyni, ona sama podaje potrawy, odnosi talerze, jest na każde skinienie gościa, nie można tej pracy w niczym jej ułatwiać. To ja średnio sobie wyobrażam, bym latała koło wszystkich niby jakąś służąca do roboty. Tak więc gdy ja będę robiła wigilię na pewno zrobię ja po swojemu, a goście będą musieli dostosować się do mnie, a nie ja do nich i latać koło nich nie mam zamiaru. Bez przesady. Takie spotkania rodzinnej są horrorem, nigdy ich nie lubiłam i starałam się unikać,jeśli mialam taka możliwość.
Najgorsze tematy, wprost nie mogę ich znieść, to rozmowy na temat zdrowia i plotkowanie na ludzi
Też siedzę nie tyle spięta, co raczej zła, że przyszłam i podobno mam to swoje niezadowolenie wypisane na twarzy.

12

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Facet jest po prostu tak zestresowany że odbiera Twoje słowa jako atak na siebie, najchętniej pewnie uciekł by z tego miejsca. Powinnaś go spokojnie kierować w takich sytuacjach, nie mówić mu "zrób to, weź to, idź tam" tylko bardziej wypowiadać się za siebie i za niego, musisz go trochę ciągnąć za rękę jak dziecko dopóki się nie oswoi.

13

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

A ja powiem inaczej. Nie mam pojęcia skąd wziął się atak na twoja osobę i zupełnie tego nie rozumiem. Facet nie jest dzieckiem, które trzeba chronić przed niekomfortowymi sytuacjami i trzymać pod parasolem ale prawie 30 letnim gościem, który jakoś świetnie radzi sobie wśród innych ludzi i raczej z tego co piszesz, stres mu cudownie odchodzi.
To nie jest twoja wina, ze facet ma prawdopodobnie kompleksy i zaburzone ego. To tez nie twoja wina, ze nie potrafi zachowywać się z kulturą. To nie ty jesteś od tego żeby go uspołeczniac i socjalizować ale on sam powinien to zrobić.
Lekarstwa niestety nie znam ale doskonale znam ten typ, mój ex mąż był identyczny. Nigdy nie odkryłam powodu a on nigdy się nie zmienił. Czasem to lagodnialo a czasem zwyczajnie musiałam to ignorować

14 Ostatnio edytowany przez Ktopytaniebladzii (2019-04-25 05:22:48)

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Na swoją obronę powiem ze ja go nie zaciągam w tabun ludzi. W święta u mnie w domu był tylko tata, mama i babcia... żadnych wścibskich ciotek, nikogo.

To tez się tyczy nowych dla niego sytuacji, jak nie wie jak coś zrobić, już jest zdenerwowany. Jak jechaliśmy na wesele jego kolegi to przez cała podróż był jakby inną osobą, dopiero po ślubie, na sali weselnej stres pościł, a jeszcze jak wypił trochę to już całkiem. Przecież w życiu jest masa takich sytuacji, a co z jego własnym weselem?

Rozstawać się z facetem jeżeli wszystko inne jest dobrze to zbyt wiele, z drugiej strony to ma być mój facet a nie dziecko które mam wychować. No chłopak nie jest obyty w niektórych sytuacjach

15 Ostatnio edytowany przez M@r (2019-04-25 05:46:22)

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

To już podałaś antidotum.
Albo melisa albo piersiówka w kieszeni na wszelki wypadek.
A na co dzień odczulanie w postaci częstszych kontaktów z ludźmi.

16 Ostatnio edytowany przez Jaco93 (2019-04-25 16:29:55)

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
Ktopytaniebladzii napisał/a:

Na swoją obronę powiem ze ja go nie zaciągam w tabun ludzi. W święta u mnie w domu był tylko tata, mama i babcia... żadnych wścibskich ciotek, nikogo.

To tez się tyczy nowych dla niego sytuacji, jak nie wie jak coś zrobić, już jest zdenerwowany. Jak jechaliśmy na wesele jego kolegi to przez cała podróż był jakby inną osobą, dopiero po ślubie, na sali weselnej stres pościł, a jeszcze jak wypił trochę to już całkiem. Przecież w życiu jest masa takich sytuacji, a co z jego własnym weselem?

Rozstawać się z facetem jeżeli wszystko inne jest dobrze to zbyt wiele, z drugiej strony to ma być mój facet a nie dziecko które mam wychować. No chłopak nie jest obyty w niektórych sytuacjach

No rozstanie sie z takiego powodu to głupota, szczególnie gdy w tych czasach mamy pełno możliwości rozwiązania problemu i mówie to jako ktoś kto sam miał podobnie. Spróbuj tego co ci napisałem, może jeszcze skorzystać z pomocy psychoterapeuty i psychiatry - dostanie np. ssri i dorywczo alprazolam lub sam alprazolam na takie sytuacje. To nie jest żaden wstyd, ci ludzie są po to żeby pomagać, większy wstyd to zachowywać sie nienaturalnie przez swoje blokady. Sam zastosowałem wszystkie te metody i problem wyeliminowałem, do tego wychodzić z własnej strefy komfortu. Masz pytania wal na priv, jestem pewny, że chlopaka da sie naprostować i to w krótkim czasie kwartał, max pół roku. Ile on ma lat?

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
Jaco93 napisał/a:
Ktopytaniebladzii napisał/a:

Na swoją obronę powiem ze ja go nie zaciągam w tabun ludzi. W święta u mnie w domu był tylko tata, mama i babcia... żadnych wścibskich ciotek, nikogo.

To tez się tyczy nowych dla niego sytuacji, jak nie wie jak coś zrobić, już jest zdenerwowany. Jak jechaliśmy na wesele jego kolegi to przez cała podróż był jakby inną osobą, dopiero po ślubie, na sali weselnej stres pościł, a jeszcze jak wypił trochę to już całkiem. Przecież w życiu jest masa takich sytuacji, a co z jego własnym weselem?

Rozstawać się z facetem jeżeli wszystko inne jest dobrze to zbyt wiele, z drugiej strony to ma być mój facet a nie dziecko które mam wychować. No chłopak nie jest obyty w niektórych sytuacjach

No rozstanie sie z takiego powodu to głupota, szczególnie gdy w tych czasach mamy pełno możliwości rozwiązania problemu i mówie to jako ktoś kto sam miał podobnie. Spróbuj tego co ci napisałem, może jeszcze skorzystać z pomocy psychoterapeuty i psychiatry - dostanie np. ssri i dorywczo alprazolam lub sam alprazolam na takie sytuacje. To nie jest żaden wstyd, ci ludzie są po to żeby pomagać, większy wstyd to zachowywać sie nienaturalnie przez swoje blokady. Sam zastosowałem wszystkie te metody i problem wyeliminowałem, do tego wychodzić z własnej strefy komfortu. Masz pytania wal na priv, jestem pewny, że chlopaka da sie naprostować i to w krótkim czasie kwartał, max pół roku. Ile on ma lat?

Pisałam już. Ma 28 lat a ja mam 26. Jak wyskoczę do niego z propozycja leków to nie wiem jak się skończy ta rozmowa. Po prostu u niego w domu rzadko kiedy są jakieś wyjścia itp i tak chłopak został wychowany. Jest po studiach, pracuje. Na pierwszej randce ze mną nie widziałam żadnego spięcia.

18

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Dziwne, żeby z samego zdenerwowania był dla ciebie niemiły. A może wśród znajomych inaczej się zachowujesz i nie psuje mi ta wersja ciebie? Kiedyś miałam kolegę, który przy moich znajomych zaczynał gwiazdorzyć i wstydziłam się za niego. Tak mnie tym drażnił, że robiłam się niemiła. Na osobności był całkiem inną osobą.

gdykochamy
Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?
GabrielaKlym napisał/a:

Dziwne, żeby z samego zdenerwowania był dla ciebie niemiły. A może wśród znajomych inaczej się zachowujesz i nie psuje mi ta wersja ciebie? Kiedyś miałam kolegę, który przy moich znajomych zaczynał gwiazdorzyć i wstydziłam się za niego. Tak mnie tym drażnił, że robiłam się niemiła. Na osobności był całkiem inną osobą.

Nie mam w zwyczaju gwiazdorzyć, jestem normalna dziewczyną. Jak jechaliśmy na wesele to on nawet na przywitanie mnie nie pocałował, jak w trakcie jazdy o coś zapytałam to huknął na mnie. Dopiero jak stres minie to robi się normalny. Jestem ogólnie zdziwiona czymś takim, bo chłopak nie wychował się w dżungli. Pochodzi z normalnej rodziny. Ze stresu na spotkaniu nie odpowiedział mojej mamie „dzień dobry” gdzie wszyscy to byli sami swoi. Czasem się zastanawiam w jaki sposób obronił mgr i nie zemdlał smile

20

Odp: Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Dziwne...

gdykochamy

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy wielu ludzi zachowuje się w ten sposób?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018