Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

Temat: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem,  żeby tu napisać.

Mam 33 lata.  Pochodzę z patologicznej rodziny-ojciec pił.  Były awantury,  bicie talerzy i szyb,  wyzwiska, wyzwanie policji.  Przyplacilam to depresja.  Brałam antydepresanty.  Wyszłam na prostą.  Skończyłam studia,  mam pracę,  która lubię, finansowo też stoję dobrze.  Ojca już nie ma. 
W końcu poznałam faceta.  Byłam szczęśliwa.  Tak po prostu szczęśliwa.  Czułam,  że żyję.  Że po tych wszystkich latach w końcu przyszedł mój czas.  Że zostawię całe to bagno za sobą i będę normalnie żyć.  Niestety bajka się skonczyla. Nie chce się rozpisywać o szczegółach.  Nadal mnie to boli.  Zostałam bardzo skrzywdzona.  Tym bardziej jest mi przykro,  że On wiedział o moim dzieciństwie,  depresji, a mnie skrzywdził.  Nawet powiedział,  że cierpię, bo jestem wrażliwa,  że wrażliwi ludzie tak mają.  Mimo mojej krzywdy,  nie umiem wyrzucić uczuć do Niego.  Rozstanie było 8 miesięcy temu, a ja codziennie o Nim myślę.  Tęsknię.  Wszyscy mi mówią,  że to dobrze,  że tego śmiecia nie ma w moim życiu.  Że ta łajza marnuje tylko tlen.  Takie są ich słowa.  A ja tęsknię.  Ostatnio było lepiej.  Trafił mi się nawet 1 dzień bez myślenia o Nim.  Całkowicie wolny dzień.  Pomyślałam, że będzie tylko lepiej.  A teraz ogromny spadek nastroju i ogromna tęsknota.  Weekend przepłakałam. 
Chodzę na terapię,  biorę leki. Chodzę na zajęcia,  spotykam się z koleżankami.  Ale to nie działa. 
Teraz mam takiego doła,  że zastanawiam się czy ja jeszcze mam siłę walczyć.  Czy jest sens się męczyć.  Czuję,  że nawet moje dzieciństwo nie zrobiło we  mnie takiego spustoszenia jak ten człowiek.  I nawet nie przeprosił. 

Jestem sfrustrowana, że nie umiem go wyrzucić ze swojej głowy.  Że sobie nie radzę.  Że On pewnie się teraz dobrze bawi,  a ja po Nim płacze.  Ciężko mi z tym,  że potraktował mnie jak śmiecia.  I naprawdę życzę mu, żeby ktoś też się tak zabawić jego emocjami i zostawił nawet nie oglądając się za siebie. 

Chyba od ostatniego kroku trzyma mnie tylko moje tchórzostwo i to że skrzywdzę mamę. 

Nie wiem czego oczekuje od tego posta.  Chyba jest trochę lżej.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Klin Ci Autorko jest potrzebny. Bez nastawiania na cokolwiek.

3

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Próbuje. Na razie na portalach randkowych. W realu niestety nie mam okazji poznać zbyt wielu wolnych i fajnych facetów. Jak już ktoś mi się spodoba, to zajęty.
Jest też we mnie strach, że zostanę oszukana. Ciężko mi przez to przejsc
No i są we mnie tamte uczucia. Jestem jak na smyczy

4

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Jaki klin, przecież trzeba samemu się ogarnąć. Przede wszystkim jako kobieta, która miała ciężko w domu z patologicznym ojcem może mieć ogromne problemy z przelewaniem uczuć na właściwych facetów. I będzie szukać dalszej patologii. Tym bym się zajął, bo znaleźć byle kogo to może w ciągu tygodnia.

-

5 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-26 11:09:09)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Nie, nie, nie. Żadnych klinów. To prosta droga do kolejnych rozczarowań. Daj sobie, Autorko, prawo do wrażliwości, smutku, łez. To minie, popłaczesz i w końcu przestaniesz. Po drugie - brzmi jak slogan, ale musisz mocno popracować nad pokochaniem siebie, otoczeniem się troską i opieką. Nie uciekaj przed sobą w ramiona mężczyzn. Taka nieszczęśliwa i niedokochana kobieta jest łatwym łupem dla różnych łobuzów.
Miałam trochę podobnych problemów, choć ja akurat przyjęłam inny mechanizm obronny i w związki nie wchodziłam. Ale weszłam wreszcie w małżeństwo - porażkę. Dziś myślę, że gdybym była wtedy zdrowa emocjonalnie, to po pierwsze nie kontynuowałabym z nim znajomości, ale jeśli już - to wieloma sprawami pokierowałabym inaczej i może coś by z nas było. Na pewno nie brnęłabym w bagno z obecną wiedzą i doświadczeniem.

Że tęsknisz, to zupełnie naturalne. Dobrze jest poczuć, że ktoś przy nas jest i przykro, gdy się to traci, nawet gdy rozum mówi co innego. Ale rozumu warto używać. Ja sama niedawno pozwoliłam sobie na znajomość z facetem, który bardzo szybko okazał się nieodpowiedni. Wyrzuciłam go ze swojego życia, choć tak fajnie było się przytulić, mieć z kim prowadzić wieczorne rozmowy i gotować obiady. Też czuję "zespół odstawienia", ale... właśnie, to tylko zespół odstawienia. Tak sobie tłumaczę i od razu lżej smile
Nawet najcudowniejszy facet nie przeżyje życia za Ciebie, nie wyręczy Cię w radzeniu sobie z wrażliwością i trudnymi emocjami. To musisz sama zrobić. Nie łudź się, że związek uleczy Cię ze wszystkich wewnętrznych demonów - pozwoli tylko zapomnieć na krócej lub dłużej.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

6

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Aha... i wywal ze swojego słownika to "powinnam - nie powinnam". Masz prawo sobie potęsknić, ale to Ty decydujesz, co z tym zrobić, a nie odwrotnie smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

7

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Ciężko mi sobie z tym wszystkim poradzić. Czuję jakbym spadała w przepaść. Te 8 miesięcy mnie wykończyło. Myslalam, że z czasem będzie lepiej i lepiej. Może jakieś małe dołki po drodze. A ostatnio czuje się jakbym wróciła na początek drogi. Tylko trochę w inny sposób. Te emocje rozdzierają głębiej. Na zewnątrz wyglądam dobrze. Ludzie uważają, że jest ze mną dużo lepiej. Widzą ogromną poprawę. Ale ja wewnętrznie czuje się bardziej martwa. Codziennie placze. Ostatnie 8 miesięcy to mniejszy lub większy dołek. Chciałabym chociaż 1 normalny dzień. 
I jeszcze ta głupia nadzieja, że może się ogarnie i wróci. Chciałabym żeby to odeszło.
Widzę że jestem bardziej sfrustrowana. Chodzę poddenerwowana. Na razie potrafię się jakoś opanowac, ale często w pracy mam ochotę  powiedzieć do kogos, żeby się zamknął, bo denerwuje mnie jego gadanie.

Jest też strach, że zanim się ogarnę, spotkam kogoś wartego uwagi, to minie mi czas na dziecko. Gdybym była młodsza miałabym na to wywalone. A teraz czuję presję czasu.

8 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-28 00:16:36)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Wszystkich rozumów nie pojadłam, sama zmagam się z niejednym problemem dotyczącym mnie samej. Jednak co nieco przerobiłam na własnej skórze, trochę też poczytałam i posłuchałam róznych mądrych ludzi.
Emocje z czasem słabną, ale lubią powracać falami, mają swoje przypływy i odpływy. W pracy nad sobą też robi się nieraz dwa kroki do przodu, a trzy do tyłu. Spokojnie, cierpliwości!
Nadzieję w tym wypadku chyba warto pożegnać, raz to porządnie opłakać i nie łudzić się. Chcesz takiego, co się Tobą zabawił? Naprawdę? Po co Ci taki?
Może być i tak, że minie czas na dziecko i na to nie mam mądrej rady. Ale desperacja to naprawdę słaby pomysł. Jestem matką i wiem, jakie to piękne (i trudne), ale czasami trzeba się po prostu pogodzić z niespełnieniem. Póki nie miałam syna, sympatię do dzieci realizowałam jako ciocia prawdziwa oraz przyszywana. Zawsze to coś. Zawsze możesz też opracować sobie jakiś plan B. w razie braku dzieci. Tyle maluchów czeka, by je ktoś pokochał... Można adoptować, można zostać wolontariuszem w domu dziecka czy w szpitalu... Coś się da zrobić, jakoś lukę wypełnić.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

9 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2019-03-28 00:31:34)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Row8plot6 napisał/a:

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem,  żeby tu napisać.

Mam 33 lata.  Pochodzę z patologicznej rodziny-ojciec pił.  Były awantury,  bicie talerzy i szyb,  wyzwiska, wyzwanie policji.  Przyplacilam to depresja.  Brałam antydepresanty.  Wyszłam na prostą.  Skończyłam studia,  mam pracę,  która lubię, finansowo też stoję dobrze.  Ojca już nie ma. 
W końcu poznałam faceta.  Byłam szczęśliwa.  Tak po prostu szczęśliwa.  Czułam,  że żyję.  Że po tych wszystkich latach w końcu przyszedł mój czas.  Że zostawię całe to bagno za sobą i będę normalnie żyć.  Niestety bajka się skonczyla. Nie chce się rozpisywać o szczegółach.  Nadal mnie to boli.  Zostałam bardzo skrzywdzona.  Tym bardziej jest mi przykro,  że On wiedział o moim dzieciństwie,  depresji, a mnie skrzywdził.  Nawet powiedział,  że cierpię, bo jestem wrażliwa,  że wrażliwi ludzie tak mają.  Mimo mojej krzywdy,  nie umiem wyrzucić uczuć do Niego.  Rozstanie było 8 miesięcy temu, a ja codziennie o Nim myślę.  Tęsknię.  Wszyscy mi mówią,  że to dobrze,  że tego śmiecia nie ma w moim życiu.  Że ta łajza marnuje tylko tlen.  Takie są ich słowa.  A ja tęsknię.  Ostatnio było lepiej.  Trafił mi się nawet 1 dzień bez myślenia o Nim.  Całkowicie wolny dzień.  Pomyślałam, że będzie tylko lepiej.  A teraz ogromny spadek nastroju i ogromna tęsknota.  Weekend przepłakałam. 
Chodzę na terapię,  biorę leki. Chodzę na zajęcia,  spotykam się z koleżankami.  Ale to nie działa. 
Teraz mam takiego doła,  że zastanawiam się czy ja jeszcze mam siłę walczyć.  Czy jest sens się męczyć.  Czuję,  że nawet moje dzieciństwo nie zrobiło we  mnie takiego spustoszenia jak ten człowiek.  I nawet nie przeprosił. 

Jestem sfrustrowana, że nie umiem go wyrzucić ze swojej głowy.  Że sobie nie radzę.  Że On pewnie się teraz dobrze bawi,  a ja po Nim płacze.  Ciężko mi z tym,  że potraktował mnie jak śmiecia.  I naprawdę życzę mu, żeby ktoś też się tak zabawić jego emocjami i zostawił nawet nie oglądając się za siebie. 

Chyba od ostatniego kroku trzyma mnie tylko moje tchórzostwo i to że skrzywdzę mamę. 

Nie wiem czego oczekuje od tego posta.  Chyba jest trochę lżej.

Naprawdę chciałabyś zrobić ten ostatni krok z powodu faceta, z którym  tylko nie wyszło? Który okazał się po prostu kolejnym złym człowiekiem niewartym tego co dostał od Ciebie? Czy mówiłaś o tym swojemu terapeucie? Jeśli nie, zrób to czym prędzej. Zrób, dlatego że moim zdaniem wcale nie chodzi Ci o tego faceta, ale o coś więcej. O ten chwilowy pech w życiu, podkreślam - chwilowy - kiedy raz po raz trafiasz na złych ludzi, złe emocje i wydarzenia. Jednak to nie jest tak, że wszystko, co Cię mogło spotkać zawiera się w Twoim ojcu i tym facecie. Życie toczy się dalej. Świat nie kończy się na dwóch osobach.

10

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Ja to wszystko wiem co tu piszecie. Tylko te emocje są tak silne, że nie daje rady. Nie wiem co mam robić. 8 miesięcy to kupa czasu. A wydaje mi się wróciłam do punktu początkowego. Czuję że już nie mam siły. Nie potrafię sobie poradzić z tym że zostałam tak potraktowana. Że tak długo przez to cierpię. Że nawet nie usłyszałam słowa przepraszam.
Od jakiegoś czasu mam ochotę do Niego napisac. Wyrzucić z siebie to jak się czuje. Że jak można kogoś tak skrzywdzić i nawet nie zapytać jak się czuje. Jednocześnie czuje frustrację,że ja od takiego człowieka czegoś oczekuje.  On mi się nawet śni czasami.

Chciałabym kogoś teraz spotkać. Kogoś na całe życie. Nie szukam plastra. Nie szukam pierwszego lepszego. Co jakiś czas podejmuje próbę i spotykam się z facetami. I nic.
Po prostu tamten miał cechy, które kochałam i te których nienawidziłam. Jest mi z tym ciężko, że osoba która dawała dużo radosci, potrafiła też zasad największy ból.

Wyjście z mojego dzieciństwa kosztowało mnóstwo pracy. I ta praca została zniszczona. Jestem w większym dole niż kiedykolwiek.nie wiem czy mam siłę znowu walczyć.

11 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-30 12:12:09)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Możesz do niego napisać, tylko nie wysyłaj. Wyrzuć z siebie wszystko, co Cię dręczy, a potem kartkę zniszcz. Mnie takie praktyki pomagają, zawsze muszę się wygadać albo "wypisac". Raz nawet zreszta napisałam do jednego, ale byłam pewna, że to ma sens, że on na to zareaguje, nie obrazi mnie i nie upokorzy, bo w sumie był niezłym i niegłupim człowiekiem. Zareagował, wyjaśniliśmy sobie to i owo, żyjemy dziś w zgodzie. On ma dziewczynę, a ja i tak nie chcę go po jego niesmacznych zagraniach. Ale akceptuję go jako znajomego, kolegę, szanujemy się.
Więc jeśli potrzebujesz, napisz do niego choćby i 20 niewysłanych listów smile

Interesuje mnie taka "amatorska" psychologia, ta, która dotyczy naszego codziennego życia, relacji. Sporo o tym czytałam, zaliczyłam też roczne spotkania z psychologiem, gdy rozpaczliwie próbowałam "kleić" swoje małżeństwo.
Jedna podstawowa nauka, którą wyniosłam brzmi: nie zaprzeczać swoim uczuciom, nie uciekać od nich. Przyglądać się im uważnie, dociekać, co nam chcą powiedzieć, o co nam chodzi. Dawać sobie do emocji prawo, ale zdawać sobie sprawę, że co z emocjami zrobimy, to już od nas zależy.
Mimo że powinny wybrzmieć, nie warto im się bezwolnie poddawać. Może zamiast rozpamiętywać wciąż tego faceta - umyj okna przed świętami wink Albo wybierz się z koleżanką na lody, wyżal się przy okazji, niekoniecznie przez całe spotkanie wink
Wyobraź sobie, że masz córkę, która tak cierpi - co zrobisz, żeby jej pomóc? Co jej powiesz?

W ostatnich kilku dniach zaliczyłam potężnego doła. Kilka przyczyn się na to złożyło, ale mniejsza o to. Wczoraj przyjaciółka powiedziała mi coś ogromnie prostego i mądrego: "A po co Ty tak roztrząsasz? Masz doła, to masz. Jesteś zmęczona, to jesteś. Połóż się i odpocznij". Niby nic, a dopiero to postawiło mnie na nogi. Do tego stopnia, że rzeczywiście poleżałam sobie trochę, a potem ze zdwojoną energią przeżyłam resztę dnia.
Ja to chyba mam tendencję do obwiniania siebie, za to że jestem taka beznadziejna, zdołowana i zmęczona. Bo przecież dzielni harcerze nie marudzą, a moje koleżanki mają perfekcyjnie prowadzone domy i dzieci pozapinane na ostatni guzik. Moja mama też taka była i jest. Może to jej głos mnie wciąż "musztruje"? Ale jestem przecież dużą dziewczynką i nie muszę słuchać mamusi wink

Trochę się rozgadałam, ale zobacz, ile wątków i obserwacji. W sumie to ciekawe smile

...Więc zobacz: może w gruncie rzeczy to nie tylko ten facet Cię skrzywdził, tylko ci wszyscy dawni krzywdziciele się w Tobie obudzili? Dlatego takie wielkie to Twoje cierpienie?

Pomyśl i trzymaj się. I przytul sama siebie jak kochaną córkę smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

12

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

P.S. Czytałaś "Chcę być kochana tak jak chcę" Katarzyny Miller? Świetne, polecam. Wracam do tego od czasu do czasu, by sobie to i owo przypomnieć.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

13

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Wiesz tak to wszystko obserwuje tutaj i w życiu dookoła i kieruj się jedna zasada . Każda decyzje podejmuj sama a nie sugeruj się tym co tutaj piszemy bo nikt nie jest w twojej skórze a z boku najłatwiej doradzić . Jedyne co mogę ci podpowiedzieć to zrób to co uważasz za rozsądne i co Ci podpowiada rozum i serducho a co zrobisz to będzie twoja decyzja i albo będziesz żałowała albo nie . Lekarstwa na tęsknotę tutaj nie dostaniesz . To jest twoje życie i ty nim kieruj .

14 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-30 12:23:43)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Szary80 napisał/a:

Wiesz tak to wszystko obserwuje tutaj i w życiu dookoła i kieruj się jedna zasada . Każda decyzje podejmuj sama a nie sugeruj się tym co tutaj piszemy bo nikt nie jest w twojej skórze a z boku najłatwiej doradzić . Jedyne co mogę ci podpowiedzieć to zrób to co uważasz za rozsądne i co Ci podpowiada rozum i serducho a co zrobisz to będzie twoja decyzja i albo będziesz żałowała albo nie . Lekarstwa na tęsknotę tutaj nie dostaniesz . To jest twoje życie i ty nim kieruj .

Ależ dokładnie smile Tyle, że czasami głos z zewnątrz pozwala spojrzeć z innej perspektywy i dostrzec coś, na co sami byśmy nie wpadli. Może być inspirujący i wspierający.
Jednak koniec końców - swój rozum trzeba mieć smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

15

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Piegowata'76 napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Wiesz tak to wszystko obserwuje tutaj i w życiu dookoła i kieruj się jedna zasada . Każda decyzje podejmuj sama a nie sugeruj się tym co tutaj piszemy bo nikt nie jest w twojej skórze a z boku najłatwiej doradzić . Jedyne co mogę ci podpowiedzieć to zrób to co uważasz za rozsądne i co Ci podpowiada rozum i serducho a co zrobisz to będzie twoja decyzja i albo będziesz żałowała albo nie . Lekarstwa na tęsknotę tutaj nie dostaniesz . To jest twoje życie i ty nim kieruj .

Ależ dokładnie smile Tyle, że czasami głos z zewnątrz pozwala spojrzeć z innej perspektywy i dostrzec coś, na co sami byśmy nie wpadli. Jednak koniec końców: swój rozum trzeba mieć smile


Tak tez się z tym zgodzę śle tylko w sytuacji kiedy my sami jesteśmy zaślepieni i idziemy w błędnym kierunku . Wielu ludzi po doświadczeniach z życia potrafi zobrazować to co nas może czekać a takich jest mało bo z reguły doradzacze są o kant dupy wytrzeć . Nie wszyscy oczywiście . Tylko człowiek który zna cała twoja historie potrafi sprawić ze będzie Cię nakierowywal na właściwe tory byś nie zabłądził wink

16

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Szary, masz rację.
Mnie powiedziano kiedyś, że postępuję niestandardowo, odradzano to czy tamto, gdy ja dobrze wiedziałam, czego chcę i na co się decyduję. Irytujące to było, choć na pewno nie podyktowane złym intencjami. Owszem, wysłucham, ale zrobię z tym, co sama uznam za stosowne, na własną odpowiedzialność.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

17

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Wiem, że nikt tu za mnie nic nie zrobi. Wiem ,że nie zabierze tęsknoty. To będę musiała przeżyć sama.
Po prostu cofnelam się o wiele kroków. Załamało mnie to. Terapia bardzo mi pomogła. Ja mam tak że rozbijam gówno na atomy. I dopóki czegoś nie zrozumiem, to będzie mnie to męczyło. I na terapii zrozumiałam mechanizmy, które nim kierowały. Zrozumiałam że powrotu nie będzie, bo On tak nie działa. I poczułam się wolna. Że zaczynam z czystą karta. Niestety dotarły do mnie wieści o Nim. Zaslyszane przypadkowo. Posypalam się jak domek z kart.
Powróciła tęsknota, zal, urażona duma. Poczucie niesprawiedliwości. Mnie chyba najbardziej boli, że On wyrządził tyle zła, że przez Niego przez ostatni czas żyje w mekach, a po Nim spłynęło to jak po kaczce. Wiem, że nie mam na to wpływu, ale denerwuje mnie to. Chciałabym, żeby życie pokazało mu co zrobił. Żeby sam to kiedyś musiał przeżyć. Chyba widać tu dokładnie moja frustracje.

Jestem wdzięczna że tu piszecie. Doświadczenia innych mogą pomóc, coś podpowiedzieć. Wiem, że przezyc to będę musiała sama. Nawet samo to że mogę się wygadać pomaga.

18

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Piegowata'76 napisał/a:

Szary, masz rację.
Mnie powiedziano kiedyś, że postępuję niestandardowo, odradzano to czy tamto, gdy ja dobrze wiedziałam, czego chcę i na co się decyduję. Irytujące to było, choć na pewno nie podyktowane złym intencjami. Owszem, wysłucham, ale zrobię z tym, co sama uznam za stosowne, na własną odpowiedzialność.



Otóż to . Można wysłuchać i wyciągnąć z tego wnioski ale ostatnie słowo zawsze będzie należało do nas wink

19

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Row8plot6 napisał/a:

Wiem, że nikt tu za mnie nic nie zrobi. Wiem ,że nie zabierze tęsknoty. To będę musiała przeżyć sama.
Po prostu cofnelam się o wiele kroków. Załamało mnie to. Terapia bardzo mi pomogła. Ja mam tak że rozbijam gówno na atomy. I dopóki czegoś nie zrozumiem, to będzie mnie to męczyło. I na terapii zrozumiałam mechanizmy, które nim kierowały. Zrozumiałam że powrotu nie będzie, bo On tak nie działa. I poczułam się wolna. Że zaczynam z czystą karta. Niestety dotarły do mnie wieści o Nim. Zaslyszane przypadkowo. Posypalam się jak domek z kart.
Powróciła tęsknota, zal, urażona duma. Poczucie niesprawiedliwości. Mnie chyba najbardziej boli, że On wyrządził tyle zła, że przez Niego przez ostatni czas żyje w mekach, a po Nim spłynęło to jak po kaczce. Wiem, że nie mam na to wpływu, ale denerwuje mnie to. Chciałabym, żeby życie pokazało mu co zrobił. Żeby sam to kiedyś musiał przeżyć. Chyba widać tu dokładnie moja frustracje.

Jestem wdzięczna że tu piszecie. Doświadczenia innych mogą pomóc, coś podpowiedzieć. Wiem, że przezyc to będę musiała sama. Nawet samo to że mogę się wygadać pomaga.



W pewnym stopniu bądź wdzięczna losowi ze tak się stało bo mogłaś mieć piekło a przetrwasz teraz ten bol a potem dojdziesz do siebie i zapomnisz o tym co było . Wiem ze łatwo się pisze ale tez mam nie łatwo w życiu i muszę to jakoś przegryźć . Nauczki uczą grunt to wziasc z tego lekcje na przyszłość .

20 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-30 15:07:43)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Kochana, pitol jego wink Zajmij się sobą,  bądź dla siebie ważniejsza niż on.  A jak Ci zrobił krzywdę, to po co Ci taki?
I pisz, ile tylko potrzebujesz smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

21

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Piegowata'76 napisał/a:

Kochana, pitol jego wink Zajmij się sobą,  bądź dla siebie ważniejsza niż on.  A jak Ci zrobił krzywdę, to po co Ci taki?
I pisz, ile tylko potrzebujesz smile

Żebyś wiedziała że chciałabym o Nim nie myśleć. Wiem,że nie jest wart funta klakow. Ale serce do Niego ciągnie. Po prostu tak jest jak się zwiąże z narcyzem. Kiedyś źle rozumiałam to pojęcie. Terapeutka kładła mi do głowy że kocham narcyza, a ja tego nie rozumiałam. Zaczęłam czytać w necie i dosłownie znajdowałam te same zdania co On mówił.
Czytam też wątki tu na forum i widzę masę podobieństw. Dosłownie widzę u siebie te same uczucia. Wcześniej nigdy nie spotkałam się z takim problemem jak związek z narcyzem.

Chciałabym teraz spotkać kogoś innego. Najbardziej boli mnie samotność.
Wydaje mi sie, że metoda klina byłaby dla mnie dobra. Odciągnęłaby myśli od narcyza.
Nie chcę tych myśli, a one często biorą się znikąd. Najbardziej boli mnie ta jego bezkarność. Że nabrudzil mi w życiu i sobie poszedł, bo mógł.

Z innych aspektów życia jestem zadowolona.
Mam koleżanki, którym mogę wszystko powiedzieć. Na które mogę liczyć.
Lubię swoją pracę. Finansowo jest ok. Mam hobby.

22 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-31 21:16:06)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Ja mam naturę filozoficzną, lubię mieć przemyślenia i wnioski.
Też na pewnym etapie życia musiałam poradzić sobie z samotnością. Dziś mówię, że póki mam Boga i siebie to nigdy samotna nie będę.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

23 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-31 21:20:48)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Zapomniałam dodać że na zapomnienie jest wiele  sposobów, niekoniecznie facet. Choć wcale się nie obrażę za jakiegoś wartościowego człowieka u mojego boku.  Ale, wybacz, klin kojarzy mi się nieco przedmiotowo.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

24

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Piegowata'76 napisał/a:

Zapomniałam dodać że na zapomnienie jest wiele  sposobów, niekoniecznie facet. Choć wcale się nie obrażę za jakiegoś wartościowego człowieka u mojego boku.  Ale, wybacz, klin kojarzy mi się nieco przedmiotowo.

Nie mam zamiaru nikogo traktować przedmiotowo. Nie dałabym rady. Był facet, których chciał się ze mną spotykać, spróbowałam i powiedziałam mu, że na ten moment byłby tylko 'plastrem' i że nie chce nikogo tak traktować. Nie chciałam go skrzywdzić.

25

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Piegowata'76 napisał/a:

Ja mam naturę filozoficzną, lubię mieć przemyślenia i wnioski.
Też na pewnym etapie życia musiałam poradzić sobie z samotnością. Dziś mówię, że póki mam Boga i siebie to nigdy samotna nie będę.

Ja myślę aż rozwiąże problem. Niestety nie jest to dobre.

Ja nie jestem wierząca. Wiem, że ludziom wiara pomaga. Trochę im tego zazdroszczę.

26 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-31 23:41:37)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Ja też z tych co za dużo myślą wink  , ale  choć czasami przesadzam, cenię sobie tę cechę. Pozwala mi poukładać sobie to i owo w głowie.
Nie jestem tradycyjnie religijną osobą,  ale wierzę w sens tego wszystkiego co mnie spotyka i otacza.  Używam pojęcia Boga, lecz uważam, że jak zwał tak zwał.  Jak to chyba Julia, ta od Romea wink , powiedziała - gdyby róża nazywała się ostem pachniałaby tak samo jak pachnie.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2019-03-31 23:40:08)

Odp: Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć
Row8plot6 napisał/a:
Piegowata'76 napisał/a:

Zapomniałam dodać że na zapomnienie jest wiele  sposobów, niekoniecznie facet. Choć wcale się nie obrażę za jakiegoś wartościowego człowieka u mojego boku.  Ale, wybacz, klin kojarzy mi się nieco przedmiotowo.

Nie mam zamiaru nikogo traktować przedmiotowo. Nie dałabym rady. Był facet, których chciał się ze mną spotykać, spróbowałam i powiedziałam mu, że na ten moment byłby tylko 'plastrem' i że nie chce nikogo tak traktować. Nie chciałam go skrzywdzić.

I dobrze to o Tobie świadczy.  Niemniej życzę  dobrej miłości smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie powinnam, a tęsknię - mam dosyć

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018