Toksyczne splątanie - jak się uwolnić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 13:43:47)

Temat: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Witajcie.

Mam problem i chyba potrzebuje o tym porozmawiać. 1,5 roku temu byłem w bardzo toksycznym związku. Trwał on niecały rok. I mimo tak długiego czasu, nie potrafię uwolnić się emocjonalnie od byłej i iść dalej. Na poziomie intelektualnym wiem, że to było chore i nie chcę mieć kontaktu z nią. Jednak na poziomie emocjonalnym jeszcze we mnie wszystko gra. Ten związek był bardzo toksyczny. Pełen wzlotów i upadków, rozstań i powrotów. Był oparty na silnych emocjach. Kochaliśmy się i nienawidziliśmy. Nie potrafiliśmy żyć bez siebie ale i z sobą również. Była miała problemy psychiczne. Miała depresję, była niestabilna emocjonalnie, impulsywna. Związek skończył się raptownie, tragicznie, i nic tego nie zapowiadało. To był ''wypadek przy pracy''. Oboje nie chcieliśmy tego. 

Chodziłem do psychologa, żeby sobie z tym poradzić, ale są sprawy, które muszę sam rozwiązać. Po tym związku zacząłem intensywnie interesować się psychologią. Moja psycholog powiedziała mi kiedyś, że historia mojego związku jest świetnym materiałem na scenariusz oscarowego dramatu o trudnej współczesnej miłości zagubionych ludzi mierzących się  z typowymi problemami naszego pokolenia; że jest ona wyjątkowa. I uwierzcie mi, że nie żartowała. Bo ja też to wiem. Gdybym tu wszystko opisał, to i wy pewnie napisalibyście, że takie rzeczy to tylko w filmach, że to niemożliwe; ale to rzeczywistość. Taki scenariusz napisało samo życie. Jednak nie chce historii tej relacji pisać publicznie.

Czuje się, jakby to wszystko było wczoraj. Jakby czas nigdy nie upłynął od tego feralnego dnia. Intelektualnie rozumiem że tak dalej nie mogło być, ale emocjonalnie nie potrafię odejść i pójść dalej. Jestem już tym wszystkim powoli zmęczony.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Cześć, nie znalazłem w Twoim wpisie żadnego pytania, oprócz nazwy tematu "jak się uwolnić?". Nie chcesz pisać publicznie historii relacji, rozumiem chociaż to może utrudniać udzielenie odpowiedzi, ale postaram się. Nie macie już kontaktu od czasu rozejścia się?

"Poznacie ich po ich owocach":D

3 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 14:59:36)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
nudny.trudny napisał/a:

Cześć, nie znalazłem w Twoim wpisie żadnego pytania, oprócz nazwy tematu "jak się uwolnić?". Nie chcesz pisać publicznie historii relacji, rozumiem chociaż to może utrudniać udzielenie odpowiedzi, ale postaram się. Nie macie już kontaktu od czasu rozejścia się?

Tak, od tamtego dnia nie mamy kontaktu. Dzieli nas obecnie prawie 500 km. Obydwoje nie kontaktujemy się ze sobą.
Tak, pytanie zostało zawarte w tytule wątku.

Generalnie przyczyną zakończenia związku była impulsywność byłej, jej problemy z kontrolą emocji. Ona tego nie chciała, tak po prostu wyszło.

Ja powiedzmy na poziomie psychologicznym, intelektualnym, rozumiem ten związek. Rozumiem jego mechanizmy i co mnie do niej ciągnęło. A mimo tego, emocje do niej są dalej. I tu jest problem.

4 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-03-01 14:15:35)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Tzn. około 6-8 miesięcy temu związek zakończył się, i od tego czasu Twojej byłej w ogóle nie zależało na kontakcie z Tobą? mimo że miała np. dane kontaktowe, adres itp.? podałbym Ci takie stwierdzenie którym sam sobie czasem coś tłumaczę (np. w relacjach rodzinnych), ale nie wiem czy cokolwiek pomoże: jeśli i tak byłem/jestem dla kogoś obojętny, nie ma to znaczenia, i mogę zająć się czymś innym. Mam nadzieję że inni forumowicze napiszą Ci coś lepszego.

"Poznacie ich po ich owocach":D

5 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 14:52:33)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
nudny.trudny napisał/a:

Tzn. około 6-8 miesięcy temu związek zakończył się, i od tego czasu Twojej byłej w ogóle nie zależało na kontakcie z Tobą? mimo że miała np. dane kontaktowe, adres itp.? podałbym Ci takie stwierdzenie którym sam sobie czasem coś tłumaczę (np. w relacjach rodzinnych), ale nie wiem czy cokolwiek pomoże: jeśli i tak byłem/jestem dla kogoś obojętny, nie ma to znaczenia, i mogę zająć się czymś innym. Mam nadzieję że inni forumowicze napiszą Ci coś lepszego.

Związek zakończył się 1,5 roku temu.
Ja też się z nią od tego czasu nie kontaktowałem i musisz to wziąć pod uwagę. Musisz również zrozumieć, że na końcu oboje się mocno zraniliśmy. Obydwoje roztarliśmy się w gniewie. Oboje się skrzywdziliśmy, mimo, że to ona była prowodyrką. Po kilku miesiącach skontaktowała się ze mną jej bliska osoba pod pretekstem życzeń. Dziś już wiem, że to było prawdopodobnie badanie terenu. Zapytała co słychać. Powiedziałem tej osobie o tym co u mnie, i przy okazji powiedziałem, że kogoś mam, chociaż nie miałem. Zrobiłem to po to, by pomóc byłej odejść, aby poszła dalej swoją drogą, że to już na prawdę koniec. Wiedziałem, że ta osoba jej to przekaże. Więc wiadomo, że w takiej sytuacji, jej kontakt nie miałby sensu i ona o tym pewnie wiedziała.
------------------

Ona zrobiła to pod wpływem impulsu, ale prawdopodobnie to ja zgasiłem światło.

6

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Bez obrazy ale tutaj co drugi temat mówi o wyjątkowym związku jak z filmu o wyjątkowej potężnej ponadczasowej miłości.

Musisz sobie zdać sprawę ze to co miedzy wami było to wcale nie był ewenement na skale kosmosu.
Nie bez przyczyny filmy miłosne i te wszystkie głupie romansidla kończą się na ślubie głównych bohaterów.

7 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-01 15:15:39)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Z emocjami po takim ekstremalnym toksyku nie poradzisz sobie tak łatwo, bo w ciągu tego roku, gdy szarpales się z tą kobietą twoje nerwy zachorowały i zanim zregenerują się musi minąć dużo czasu. Nerwy regenerują się bardzo powoli.
Aby teraz sobie pomóc musisz pogodzić się z tym, że nic nie wyszło z tej znajomosci. Nic z tego nie wyszło, bo nie mogło wyjść, gdyż z piasku bicza nie ukrecisz.
Czasami tak niestety jest.
Jeśli do związku zaprosisz pijaczke, to nie spodziewaj się tego, że raz na jakiś czas nie zastaniesz jej uchlanej do granic możliwości.
Jeśli weźmiesz sobie babę pyskatą i rozdartą, to spodziewaj się, że non stop będziesz żarł się z nią i zatykał uszy w obawie o swoje bębenki, gdy będzie darła się na ciebie.
Biorąc latawice będziesz musiał liczyć się z tym, że ci jakiś czas pojawi się boczniak.
Jeśli zwiążesz się z kobietą zrównoważoną, to będziesz mógł spokojnie żyć i cieszyć się związkiem
Itd, itd, różne kombinacje są przecież możliwe
Ty zacząłeś z kobietą, która ma poważne problemy psychiczne, to ja nie wiem, czego ty się spodziewałeś?
Należało wycofać się już po pierwszym jej zerwaniu, szczególnie że nie rozumiales o co jej chodzi.
No ale wiadomo, że mądry Polak po szkodzie i dzisiaj czasu nie cofniesz.
Musisz uzbroić się w cierpliwość do samego siebie i poczekać aż twoje rozszalałe nerwy uspokoją się. Nie będziesz brał przecież prochów, które mogłyby otumanić cię, bo jeszcze tego by brakowało.
Dobrze, że nie masz kontaktu z tą kobietą, bo zasada zero kontaktu po toksyku to podstawa sukcesu.
Ona na pewno też przeżywa to wszystko, tylko nie wiadomo jak, bo to pewnie zależy od tego, co w danym momencie jej odbija.

Wyjdziesz z tego, tylko troszkę jeszcze poczekasz. Może kilka miesięcy, a może i rok, jednak ja myślę, że do końca życia będziesz wzdrygal się na samą myśl o tej kobiecie. Niestety niektórych znajomości nie da się zapomnieć, chyba że zostaną one przykryte czymś jeszcze bardziej ekstremalnym.

Z własnego doświadczenia powiem ci, że miałeś wielkie szczęście w tym nieszczęściu, bo gdyby cdn teraz nie mam czasu.

8 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 15:57:18)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Ty zacząłeś z kobietą, która ma poważne problemy psychiczne, to ja nie wiem, czego ty się spodziewałeś? Należało wycofać się już po pierwszym jej zerwaniu, szczególnie że nie rozumiales o co jej chodzi.
No ale wiadomo, że mądry Polak po szkodzie i dzisiaj czasu nie cofniesz.

Zdaję sobie z tego sprawę. Dopiero na terapii uświadomiłem sobie, co było powodem tego, że nie potrafiłem się szybko ewakuować - dokładnie jaki mój problem był za to odpowiedzialny.

9

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Napiszę do ciebie, bo zainteresował mnie twój problem. Wiem co się z tobą dzieje, bo przeszłam przez to samo i jeszcze do tej pory jestem podkurzona.
Głowa do góry, wyjdziesz z tego.

10 Ostatnio edytowany przez niepodobna (2019-03-01 16:28:24)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Po toksycznych znajomościach czas odzyskiwania równowagi może być długi. Przerabiałam. Jest kilka rzeczy, które mogą pomóc, chociaż swój ból i tak trzeba przeżyć. Żadnego kontaktu z byłym, co już napisała ulle. Każdy kontakt będzie rozjątrzać rany. Żadnego analizowania, co by było gdybyś czegoś tam nie zrobił, albo coś zrobił, może wtedy dałoby się uratować ten związek, itp - nie szukaj w sobie winy; nie wyszło, bo z taką osobą nie mogło wyjść. Co więcej, to, że nie mogło wyjść, nie jest również jej winą. Przestań zadawać sobie pytania o jej zachowanie, o jego przyczyny, nie obwiniaj także swojej ex i nie rozwijaj złych emocji w jej kierunku. Prawdopodobnie nie potrafi być inna, i tylko dlatego nie była. Intencjonalnego zła jest w ludziach mniej niż nam się wydaje. W większości jest uwikłanie.

/Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim./

11

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Napiszę do ciebie, bo zainteresował mnie twój problem. Wiem co się z tobą dzieje, bo przeszłam przez to samo i jeszcze do tej pory jestem podkurzona.
Głowa do góry, wyjdziesz z tego.

ok, dzięki

12

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
niepodobna napisał/a:

Po toksycznych znajomościach czas odzyskiwania równowagi może być długi. Przerabiałam. Jest kilka rzeczy, które mogą pomóc, chociaż swój ból i tak trzeba przeżyć. Żadnego kontaktu z byłym, co już napisała ulle. Każdy kontakt będzie rozjątrzać rany. Żadnego analizowania, co by było gdybyś czegoś tam nie zrobił, albo coś zrobił, może wtedy dałoby się uratować ten związek, itp - nie szukaj w sobie winy; nie wyszło, bo z taką osobą nie mogło wyjść. Co więcej, to, że nie mogło wyjść, nie jest również jej winą. Przestań zadawać sobie pytania o jej zachowanie, o jego przyczyny, nie obwiniaj także swojej ex i nie rozwijaj złych emocji w jej kierunku. Prawdopodobnie nie potrafi być inna, i tylko dlatego nie była. Intencjonalnego zła jest w ludziach mniej niż nam się wydaje. W większości jest uwikłanie.


Staram się już nie analizować. Ale czasem jeszcze to robię, choć wiem, że to jest złe.

13

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

A ja Ci napiszę zmień psychologa, idź na terapię i dowiedz się, jak sobie pozwolić zrezygnować z tej wielkiej oscarowej miłości jak w filmie i zejść na ziemię. Bo teraz to bujasz w obłokach, pławisz się tym, jaka ta miłość była wielka, wyjatkowa, wspaniała. Dowartościowujesz się tym, jak było unikalnie. No to nie dziwne, że nie możesz się uwolnić - bo nie chcesz. Moim zdaniem nie masz realnego obrazu tej relacji, tylko sobie ją nadal wyolbrzymiasz i upiększasz, a przez to tęsknisz do tego, może obawiasz się, że nigdy już tak Disneyowo nie będzie. Jak zobaczysz wreszcie prawdę - brzydką, obnażoną prawdę, jacy byliście i jacy jesteście, jak sie zachowywaliście, zrozumiesz, że wcale nie było tak cudownie, pięknie i różowo, to może będziesz mógł sobie poradzić z resztą bagażu, jaki został po tej relacji.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

14 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 16:58:18)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
Monoceros napisał/a:

A ja Ci napiszę zmień psychologa, idź na terapię i dowiedz się, jak sobie pozwolić zrezygnować z tej wielkiej oscarowej miłości jak w filmie i zejść na ziemię. Bo teraz to bujasz w obłokach, pławisz się tym, jaka ta miłość była wielka, wyjatkowa, wspaniała. Dowartościowujesz się tym, jak było unikalnie. No to nie dziwne, że nie możesz się uwolnić - bo nie chcesz. Moim zdaniem nie masz realnego obrazu tej relacji, tylko sobie ją nadal wyolbrzymiasz i upiększasz, a przez to tęsknisz do tego, może obawiasz się, że nigdy już tak Disneyowo nie będzie. Jak zobaczysz wreszcie prawdę - brzydką, obnażoną prawdę, jacy byliście i jacy jesteście, jak sie zachowywaliście, zrozumiesz, że wcale nie było tak cudownie, pięknie i różowo, to może będziesz mógł sobie poradzić z resztą bagażu, jaki został po tej relacji.

Ale ja wiem, że to były nasze problemy i to one nas w tym trzymały a nie zdrowa miłość - choć nie zmienia to faktu, że historia relacji była niesamowita. Myślę, że niepotrzebnie napisałem w pierwszym poście, o słowach mojej psycholog, gdyż faktycznie to może sprawiać wrażenie , że bujam w obłokach. Ale uwierz mi, że staram się stać mocno na ziemi. Wiem, że eks jest potworem. To jednak nie zmienia faktu, że ciężko się jest uwolnić emocjonalnie od potwora. Ten kto przeżył takie rzeczy, ten wie o co chodzi.

Nie każda historia oscarowego dramatu jest o prawdziwej miłości , czasem jest o problemach zwykłych ludzi i  o  trudnej i niezdrowej miłości  - i to miała moja psycholog na myśli.

15

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Potrzebujesz czasu. Z takich relacji to i 3 lata można wychodzić emocjonalnie. Psycholog może pomóc tylko na poziomie intelektualnym, natomiast emocje same muszą wygasnąć.

16

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Przede wszystkim zacznę od psychologa- nie spodobało mi się, że usłyszałes, iż twoja historia jest wyjątkowa i że spokojnie mogłaby posłużyć jako scenariusz do filmu i to bynajmniej nie byle jakiego. Takie stwierdzenie niestety było bardzo niefortunne, ponieważ utrwaliło w tobie przekonanie, że przeżyłeś coś wyjątkowego, nietuzinkowego i generalnie postawiło cię to w pozycji kogoś, kto przeżył coś niezwykłego. To jeden krok do idealizacji tego smutnego układu, w którym tkwiles.
Tymczasem prawda jest zupełnie inna.
Nie przeżyłeś bowiem niczego wyjątkowego, ponieważ takich toksykow jak ten twój jest na pęczki i prawdę mówiąc gdybym ja chciała licytowac się z tobą, to jestem pewna, że mój toksyk z łatwością przebiłby twój i to pod każdym względem.

Tobie wydaje się, że łączyła was jakaś magiczna więź, wielka miłość, niewyobrazalna wręcz namiętność, jaka żadnej pary na całym świecie nie łączy, bo tylko was połączyło coś tak wielkiego i potencjalnie cudownego, że inni mogą tylko poczytac sobie o takich miłościach w książkach ewentualnie obejrzeć jakiś super wyciskacz łez na ekranie.
Napisałeś, że ta dziewczyna była potworem i dla mnie takie określenie tej kobiety też jest nie na miejscu. Znowu naduzywasz słów i czynisz z pospolitej nieszczęśliwej kobiety kogoś wyjątkowego. Uwierz mi nie tędy droga.
Oczywiście ja tej dziewczyny nie znam i bazuje tylko na twoim, dość lakonicznym zresztą, opisie, ale wiem też jak działa tego typu myślenie i wiem, że idę dobrym tropem.
Całymi latami też wmawiałam w siebie, że kogo jak kogo, ale mnie to dopiero spotkało coś niesamowitego. Ze zwykłego burasa, cwaniaczka i lowelasa zrobiłam potwora pierwszego gatunku, rozczytywalam się na temat socjopatów, psychopatów, narcyzów, borderów i Bóg wie jakich jeszcze typoli spod ciemnej gwiazdy szukałam i zachlystywalam się tymi wiadomościami " boże jaka niezwykła historia mnie spotkała, inne kobiety trafiają na zwykłych czubów, ale ja, proszę bardzo, ja jak zwykle musiałam trafić na coś absolutnie wyjątkowego".
Dziś z perspektywy czasu śmieje się z tego i kiwam głowa nad własną głupotą, bo prawda była przyziemna aż do bolu. Trafiłam po prostu na zwykłego zadufanego w sobie idiotę, którego rozwydrzyly takie głupie baby jak ja na przykład, na zwykłego lajdusa i tyle.
Jednak, mimo że mój toksyk skończył się kilka lat temu, to ja jeszcze dwa lata temu byłam święcie przekonana o tym, że facet, z którym się spotykałam był przynajmniej narcyzem, jeśli nie rasowym psychopata i że nic dziwnego, iż tak popłynęłam, bo od samego początku nie miałam żadnych szans. Cały czas uważałam, że przez całą tę historię i ja jestem kimś wyjątkowym, bo przecież normalnym zwykłym ludziom nie przydarzają się takie rzeczy. I przeżywałam to wszystko w kółko Macieja.
Bzdura totalna.
Od samego początku miałam szanse i to bardzo liczne, bo facet ten mocno starał się o to, bym w końcu kopnęła go raz a dobrze w doope, zamiast bawić się w rozstania i wielkie powroty. Powinnam postapic tak, jak zrobiłaby to każda normalnie i przytomnie myśląca kobieta. Ja jednak wolałam rozszyfrowywać jakiegoś kretyna i na własne życzenie traciłam czas, zdrowie oraz nerwy będąc oczywiście świecie przekonana o tym, że to właśnie ja jestem tą normalnie i przytomnie myśląca kobietą. Dziś mogę tylko popukac się w czoło, ale rzeczywiście szłam dość kręta droga do tego, co od samego początku powinno być dla mnie jasne jak slonce.

Napisałeś, że znasz ten mechanizm u siebie, który sprawiał, że tkwiles w tym chorym układzie. Wierzę w to, że rozumiesz o co chodzi, szczególnie że chodzisz do psychologa.
Jednak ciekawi mnie na jakim etapie jesteś pod tym względem, więc napisz proszę dlaczego, twoim zdaniem, tkwiles w tym.
 
A potem zobaczymy, co ci odpowiem.

17 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-01 21:32:31)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Przede wszystkim zacznę od psychologa- nie spodobało mi się, że usłyszałes, iż twoja historia jest wyjątkowa i że spokojnie mogłaby posłużyć jako scenariusz do filmu i to bynajmniej nie byle jakiego. Takie stwierdzenie niestety było bardzo niefortunne, ponieważ utrwaliło w tobie przekonanie, że przeżyłeś coś wyjątkowego, nietuzinkowego i generalnie postawiło cię to w pozycji kogoś, kto przeżył coś niezwykłego

Ten związek poza tym, że był chory, to to jak się zaczął, jak przebiegał i jak się skończył, to był bardzo niestandardowy, nawet jak na toksyka. Ja bardzo szybko ogarnąłem, że relacja ta była chora, na terapii przepracowałem ją a raczej siebie w niej.

Być może faktycznie powiedzenie przez psychologa tego nie było mądre. Ale ja nigdy nie idealizowałem byłej, ani relacji samej w sobie. Związek był wyjątkowy ze względu na dynamikę i wiele wydarzeń, naszych historii życia i specyficznych  własnych problemów  przed związkiem, podobieństw osobowościowych, różnych zbiegów okoliczności. Dlatego psycholog też tak powiedziała.

ulle napisał/a:

Nie przeżyłeś bowiem niczego wyjątkowego, ponieważ takich toksykow jak ten twój jest na pęczki i prawdę mówiąc gdybym ja chciała licytowac się z tobą, to jestem pewna, że mój toksyk z łatwością przebiłby twój i to pod każdym względem.

Licytować się przecież nie będziemy. Napiszę może, że moja ex była zdiagnozowana psychiatrycznie, leczyła się w przeszłości i depresja nie była jej jedynym problemem. Poza depresją była prawdopodobnie osobą zaburzoną osobowościowo. To nie wyszło od razu a z biegiem czasu.

ulle napisał/a:

Tobie wydaje się, że łączyła was jakaś magiczna więź, wielka miłość, niewyobrazalna wręcz namiętność, jaka żadnej pary na całym świecie nie łączy, bo tylko was połączyło coś tak wielkiego i potencjalnie cudownego, że inni mogą tylko poczytac sobie o takich miłościach w książkach ewentualnie obejrzeć jakiś super wyciskacz łez na ekranie.

Wcale tak nie uważam.

ulle napisał/a:

Napisałeś, że ta dziewczyna była potworem i dla mnie takie określenie tej kobiety też jest nie na miejscu. Oczywiście ja tej dziewczyny nie znam i bazuje tylko na twoim, dość lakonicznym zresztą, opisie, ale wiem też jak działa tego typu myślenie i wiem, że idę dobrym tropem.

Biorąc pod uwagę, co moja eks potrafiła robić, to określenie jest na miejscu. Jest brutalne, wiem, ale potrafiła być jak dr.Jekyll i mr. Hyde. Chyba nie końca sobie zdajesz sprawę z tego, co osoby z problemami psychicznymi potrafią robić.

ulle napisał/a:

Jednak, mimo że mój toksyk skończył się kilka lat temu, to ja jeszcze dwa lata temu byłam święcie przekonana o tym, że facet, z którym się spotykałam był przynajmniej narcyzem, jeśli nie rasowym psychopata i że nic dziwnego, iż tak popłynęłam, bo od samego początku nie miałam żadnych szans.

Żyłaś z osobą ze zdiagnozowanymi problemami psychicznymi, czy po prostu z ''bad boyem''? Myślę, że to pytanie jest istotne.

ulle napisał/a:

Napisałeś, że znasz ten mechanizm u siebie, który sprawiał, że tkwiles w tym chorym układzie. Wierzę w to, że rozumiesz o co chodzi, szczególnie że chodzisz do psychologa.
Jednak ciekawi mnie na jakim etapie jesteś pod tym względem, więc napisz proszę dlaczego, twoim zdaniem, tkwiles w tym.

W telegraficznym skrócie: ponieważ tak mnie wkręciła w swoje problemy, że chciałem ją ratować. To jak z tonącym: dasz mu rękę, to wciągnie Cię pod wodę. Pozwoliłem, aby przerzuciła na mnie swoje problemy, zamiast postawić jej granicę, i dać do zrozumienia, że sama musi je rozwiązać. Ale one nie chciała swoich problemów rozwiązywać, leczyć się.
-------------------------------------

Musisz zrozumieć, że ani ja ani moja psycholog mówiąc o wyjątkowość tego związku, nie mamy na myśli związku z prawdziwą miłością aż po grób. Wiem, że ciężko to zrozumieć, ale przynajmniej spróbuj.

18

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Ja myślę, że lepiej będzie, jeśli damy sobie spokój z tą wyjątkowością, tylko przyjmiemy założenie, że twój związek był wyjątkowo trudny z akcentem na wyjątkowo. Może tak być?
Ta dziewczyna miała zdiagnozowaną depresję i inne zaburzenia osobowościowe, może była borderka, może miała chad, nie wiadomo co miała, ale było  to oprócz depresji.
Ten, z którym ja się spotykałam miał zdiagnozowa depresję i osobowość dyssocjalna o rysie psychopatycznym i pysznił się z tego powodu, a mnie pociągał, bo uważałam, że ja wyciągnę go z tego, gdyż jestem taka mądra i empatyczna.
Żyłam z zepsutym facetem bad boyem aczkolwiek zdiagnozowanym, on sam opowiadał mi o tym i śmiał się z psychologów, ich opinii twierdząc że w pierwszych pięciu minutach już miał ich w garści, a pani psycholog jego pytała jak powinna radzić sobie z mężem.
Twoja dziewczyna miała więc dwie twarze, jedną ładna, a druga szpetną, z tym moim było identycznie. To może nawet byłoby ciekawe obserwować takich ludzi ze względów poznawczych, jednak gdy jest się z takimi osobami blisko, kocha się ich po prostu, to najgorsze jest, że nigdy nie wiesz, kto obudzi się koło ciebie rano, ta ładna czy ta szpetna. Nie da się żyć w stałym napięciu i w stałym konflikcie samego ze sobą.
Jestem pewna, że stać ją było na wiele dziwnych zachowań, że była niczym tykającą bomba, że raniła, a za chwilę łasila się jak gdyby nigdy nic.
Była impulsywna i absolutnie nieprzewidywalna, a ty nigdy nie wiedziałeś kiedy zerwie i w jaki sposób zerwie. Wykańczalnia za życia.
W przypadku mojego toksyku było tak, że oboje zrywaliśmy w najmniej oczekiwanych przez drugą stronę momentach. On zrywał poprzez znikanie. Dzień wcześniej było cudownie, magiczny seks, wyznania miłosne itd a następnego dnia facet znikał, czasem na kilka dni, czasem na kilka tygodni, na święta, na sylwestry, na weekendy, nie odbierał telefonów, nie odpisywał na smsy, po prostu znikał, ja czekałam i odchodziłam od zmysłów, w końcu zrywałam z nim smsowo, bo telefonów nie odbierał, na zrywające smsy nie odpisywał, po jakimś czasie odzywał się do mnie jak gdyby nigdy nic, a ja odpowiadałam mu tak, jakbyśmy widzieli się zaledwie wczoraj, chociaż minęło kilka miesiecy i bez żadnych wyjaśnień umawialiśmy się na spotkanie i znowu magiczny seks euforia i szczęście i potem znowu on znikał, ja zrywałam, potem wracał, znowu szczęście i do następnego razu.

Ok, spróbuję zrozumieć twoja psycholog i ciebie. Oboje uważacie ten związek za wyjątkowy, chociaż daleko wam do myślenie o tym, że to był związek po grób. On wyjątkowy był, ale w swojej chorobie, która go toczyła w sposób zupełnie niestandardowy. Mówiac wprost był to wyjatkowy syf czyli wyjątkowe szaleństwo.
Droga donikąd.
Stales się więc jej ratownikiem i zastanawiam się czy tak naprawdę przestałeś nim być, jeśli jeszcze nim jesteś, to oczywiście tylko w swojej glowie.

A dlaczego nie chcesz mieć z nią kontaktu?
Czy dlatego, że zasadę zero kontaktu uważasz za słuszną po toksyku?
Czy może boisz się, że jeśli usłyszałby jej głos lub zobaczył ją, to mógłbyś wymiekknac i chciałbyś zacząć z nią znowu?
Czy chcesz mieć wreszcie spokojna głowę, święty spokój, by móc bez ciągnących się za tobą ogonów zacząć nowe życie?

19 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-02 00:27:57)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Ja myślę, że lepiej będzie, jeśli damy sobie spokój z tą wyjątkowością, tylko przyjmiemy założenie, że twój związek był wyjątkowo trudny z akcentem na wyjątkowo. Może tak być?

Jestem za. Uznajmy, że ten związek był bardzo trudny, skomplikowany i niejednoznaczny.



----------------------------------------------------------------

Widzę, że również masz pewną wiedzę z zakresu psychologii, i jesteś trochę już w temacie. To dobrze, więc możemy przejść na inny poziom. Teraz co do mojej byłej. 
Borderką raczej nie była, choć mieliśmy takie podejrzenia i to bardzo długo. Pewne rzeczy się zgadzały. A więc była impulsywna, niestabilna, miała w pewien sposób niestabilny obraz siebie. Nasz związek wystartował bardzo szybko, co jest typowe dla relacji z bpd. Jednak nie było w nim okresu jej idealizacji mnie, a w związku z borderami to się rzuca w oczy. Ja wiem bardzo dużo na temat bpd, więc to raczej odrzucam. Ona bardziej pasowała pod osobowość niestabilną emocjonalnie typ impulsywny. Ale to są tylko takie moje dywagacje. Natomiast jej zachowania agresywne można też wytłumaczyć depresją, gdyż agresja, drażliwość, mogą występować w przebiegu depresji.

W niej jakby były 2 osobowości. Jedna, która chce być w związku i druga, która jest destrukcyjna, i nie potrafi w nim być. Np. raz się do mnie tuli i mówi, że jestem całym jej światem, a na następny dzień wbija mnie w ziemię. Raz była samowystarczalną feministką, a raz roszczeniową biedną dziewczynką szukającą bardziej zastępczego ojca niż partnera. I tak dalej, i tak dalej. Ja już w pewnym momencie nie wiedziałem, czego ona ode mnie chce właściwie. Raz była wspaniałomyślna, a raz samoluba. Wszystko zależało od jej humoru. Pstryk - do rany przyłóż,  pstryk - potwór z bagien. Jak było kilka dni dobrze, to wiadomo było, że zaraz wyskoczy z awanturą. Wiecznie markotna, wiecznie niezadowolona, wiecznie wszystkich krytykowała. Jak sobie przypomnę, jakie mi czasem jazdy potrafiła zrobić, to się za głowę łapie. Generalnie pasuje do niej pojęcie miłości neurotycznej. 

ulle napisał/a:

Stales się więc jej ratownikiem i zastanawiam się czy tak naprawdę przestałeś nim być, jeśli jeszcze nim jesteś, to oczywiście tylko w swojej glowie.

Z ratownika to się już wyleczyłem. Raz w życiu byłem w związku ratownikiem -> z nią;  i to był pierwszy i ostatni raz. To już wiem.

ulle napisał/a:

A dlaczego nie chcesz mieć z nią kontaktu?
Czy dlatego, że zasadę zero kontaktu uważasz za słuszną po toksyku?
Czy może boisz się, że jeśli usłyszałby jej głos lub zobaczył ją, to mógłbyś wymiekknac i chciałbyś zacząć z nią znowu?

Uważam, że zasada zero kontaktu jest słuszna. Powrót do tego co było nie jest już możliwy.

ulle napisał/a:

Czy chcesz mieć wreszcie spokojna głowę, święty spokój, by móc bez ciągnących się za tobą ogonów zacząć nowe życie?

Tak. Gdyby była możliwość wymazania tego z mojej pamięci, to jak najbardziej bym z tego skorzystał.  Z drugiej strony, ten związek powiedział mi wiele o mnie, dużo mnie nauczył. Szkoda by było stracić wnioski z tej lekcji.

20 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-03-02 09:51:05)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Tak, to prawda tego typu związku są, wbrew pozorom, dość cenne, ponieważ są przede wszystkim bardzo pouczające, oczywiście dla osób myślących.

Ja po tej swojej historii też wiele się nauczyłam i zrozumiałam.
Całkowicie też zmieniłam zdanie na swój temat i innym okiem patrzę na ludzi. Już nie jest tak, że wszystko jest dla mnie albo oczywiste, albo nieoczywiste.

Wiesz, gdy tak ciebie czytam, to mam wrażenie a nawet pewność, że nie traciłeś czasu przez te półtora roku. Musiałeś naprawdę bardzo się męczyć, cierpieć, skoro tak intensywnie szukałeś odpowiedzi na różne pytania. Widac, że mnóstwo czytałeś i byłeś przejęty wiadomościami, które zdobywałeś. Jednak czy trochę nie przesadziłeś?
  Ja to rozumiem, bo miałam  dokładnie  tak samo. Ja zaczęłam szperać i drążyć jeszcze w trakcie trwania swojego toksyku. Pamiętam, że zaczęłam od forum niebieskiej linii, a potem reszta poszła już jak z płatka, bo forum to okazało się dla mnie istna kopalnią wiedzy. Tam dowiedziałam się, że istnieją różni zaburzency, że świat jest pełen naprawdę podłych ludzi. Zaczęłam drążyć coraz głębiej.  Przeczytałam naprawdę  bardzo bardzo duzo.
Tak więc rzeczywiście wiem całkiem sporo na temat różnych zaburzeń, chorób psychicznych i innych tego typu uroczych zjawiskach.
Jednak w pewnym momencie zauważyłam, że mimo tej wiedzy jak byłam głupia tak dalej głupia pozostaję, że tak naprawdę guzik mi daje ta wiedza, bo cały czas stoję w miejscu i zamiast normalnie żyć oraz cieszyć się z tego, że skończyłam z jakimś kretynem ja siedzę i rozczytuje się w naprawdę mrocznych dziedzinach. Po co mi to było? Czemu miałoby to służyć?
Ja czytałam i próbowałam zdefiniować w czym właściwie byłam, a on w tym czasie żył sobie na luzie, żył swoim życiem i miał w dooopie to, co ja o nim myślę albo jak czuje się ja po tym wszystkim.
Czy mądry więc był on, czy ja, nawet z tą całą wiedzą, która zdobyłam?
No on był mądrzejszy. On poszedł do przodu i to w sposób zupełnie naturalny i żył pełnią życia.
Ja natomiast dalej męczyłam się i analizowałam wszystko punkt po punkcie.

Z czasem przeszłam więc na inny poziom i na tym poziomie, jak na razie pozostaje. Tamtej wiedzy oczywiście nie odrzucam i cenie sobie to, że ja posiadam, jednak nie przejmuje się już tym aż tak bardzo.

Chodzi mi o to, że wolę podchodzić do życia i jego problemów w bardziej życiowy sposób, a nie za każdym razem napuszac się, bawić w domorosla panią psychiatrę albo psycholog i każdej problematycznej osobie dopisywac jakieś jednostkę psychiatryczna.
Tak więc  łajdaka nazywam łajdakiem, a nie narcyzem czy borderem, pijaka pijakiem a lenia nazywam leniem itd.
Wydaje mi się, że tak jest lepiej i dla człowieka zdrowiej. Należy bowiem prostować swoje ścieżki, a nie dodatkowo sobie jeszcze utrudniać.
Idąc więc tym tokiem ja powiedziałabym o tej dziewczynie, że nie nadaje się ona do związku, że jest nie do życia, że jest zdrowo kopnięta, ponieważ ma zmienne humory i można dostać przy niej szmyrgla i to z przerzutką, że nie można mieć do niej zaufania, że sama nie wie czego chce, że potrafi umeczyc człowieka i doprowadzić do szału oraz do rozpaczy, ZE NIE DA SIE Z NIA ŻYĆ.
Po co nam dodatkowa wiedza z czego wynikają u niej takie, a nie inne jej zachowania? Czasem lepiej jest mniej wiedzieć i oceniać rzeczywistość bardziej życiowo, przyziemnej, wtedy jest prościej.

Może zacznij więc myślec o niej w prosty sposób.

Zmierzam po prostu do tego, byś zaczął kierować się zdrowym egoizmem i wbił sobie do głowy, że problemy tej dziewczyny , jakie by one nie były, są jej problemami, a nie twoimi. Dałeś się wprawdzie wciągnąć w jakiś chory układ z nią i niestety chcąc nie chcąc jej problemy przez jakiś czas były i twoimi, bo ty za nie płaciłeś swoim czasem i zdrowiem, ale na szczęście tamto już się skończyło.
Teraz możesz zacząć nowe życie, po swojemu,  teraz możesz być panem swojego życia ty, a nie dalej drążyć i szukać nie wiadomo czego.
Niech ta kobieta żyje sobie dalej i niech rozwiązuje swoje problemy albo niech nie rozwiązuje. To jej sprawa.
Ty ciesz się z tego, że ona uwolniła cię od siebie.
Opatrzność nad tobą czuwała. Jako ratownik byłeś bowiem na dobrej drodze do tego, by mordować się z nią dalej. A tak ona zerwała i zrobiła ci wielką przysługę.
Uwierz w to, że związek z tą kobietą nie miał żadnej przyszłości, że ona wykonczylaby cię w końcu.
Byłeś z nią zaledwie rok, a jakie spustoszenie w tobie uczyniła ta kobieta, a przecież mogło być jeszcze gorzej.
Miałeś po prostu dużo szczęścia, że nie związałeś się z nią, nie zdążyłeś mieć z nią dziecka.
Pozbyłes się głupiej baby, która nie nadawała się ani na partnerkę życiową, ani na matkę.
Jaka ty miałbyś w niej podporę, gdyby wydarzyło się coś złego? Byłaby pierwsza, która jeszcze by ci dokopala.
Od takich ludzi jak ona należy uciekać.
Niech ona martwi się o siebie.
Zamknij ten rozdział i zwyczajnie pogódź się z tym, że przydarzyło ci się coś takiego. Wielu ludziom zdarzają się syfiaste sytuacje i niestety nie można się przed nimi ochronić.
Ty naciales się na taką nieciekawa kobietę, swoje przeszedłeś, ale na tym koniec. Inni ludzie też mają różne problemy, bo każdy niesie swój krzyz.
Jestem pewna, że ta kobieta zmarnuje życie każdemu facetowi, który gdzieś tam po drodze natnie się na nią, nie pozna się na niej i wejdzie w osobista z nią relację. Ona da taka szkole jeszcze niejednemu, że co do tego nie ma żadnych watpliwisci.
Ty chwała Bogu masz ją z głowy.
Zacznij teraz fajnie żyć i odetnij się od mrocznych dołujących tematow.

21 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-02 12:24:37)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Jednak czy trochę nie przesadziłeś?

Ja patrzę na to trochę inaczej. Człowiek myślący zawsze będzie starał się ogarnąć w czym był. Człowiek bezrozumny pójdzie do przodu bez żadnych refleksji. Ten pierwszy się czegoś nauczy co zaprocentuje w przyszłości i pozwoli uniknąć błędów. Ten drugi niczego się nie nauczy i będzie w kółko popełniał te be same błędy.
Analizowanie po toksycznej relacji jest czymś normalnym, bo każdy chce zrozumieć w czym był. Istotne jest to, aby się w tym nie pogubić. Ja przez pierwszy rok po rozstaniu, który był bardzo trudny, oprócz pracy nad sobą, analizowałem byłą. Jednak nie sądzę, aby to był czas zmarnowany, bo nauczyłem się bardzo wiele. Gdy patrzę dziś na siebie z tamtego związku, to widzę jakby inną osobę. Bo dziś takich błędów bym po prostu nie popełnił. Ważne myślę też jest, by nie usprawiedliwiać problemami psychicznymi toksycznych eks. Żaden problem natury psychicznej nie usprawiedliwia gnębienia drugiej osoby czy nie szanowania jej.

W ogóle po tym związku pozostało mi zainteresowanie psychologią/samorozwojem. Chociaż nie interesuję się nią już w takim stopniu jak wcześniej, ale śledzę kilka ciekawych stron na FB o tej tematyce, i czasem coś mi ciekawo wpadnie. W ogóle: cenna wiedza na temat toksycznych relacji, opisy mechanizmów takich związków, to wszystko jest bezcenne. Osoba która to wie i rozumie, nie wejdzie już tak szybko w toksyczną relację lub z niej szybko wyskoczy. Sama dobrze wiesz, ze zagadnienie toksycznych relacji jest świetnie opisane. Jest wiele blogów, vlogów na ten temat i warto z tego korzystać, bo nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.

Co do mojej byłej. To tak, słusznie ją opisujesz, ja również tak uważam. Moim zdaniem jeśli ona nie weźmie się poważnie za siebie, to będzie detonować relacje. Ona dobrze wiedziała, że ma problem, ale nie potrafiła nic z tym zrobić. Ona chyba jeszcze nie była na tym etapie. Przynajmniej tak było gdy z nią byłem.
-------------------------------------------------------------------------------------------

A jeśli chodzi o Ciebie, to pewnie Twój eks wyleczył Cię z relacji z bad boyami i pewnie już szukasz raczej stabilnych facetów? Bo to zazwyczaj tak jest.

22

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Z bad boyow jestem wyleczona już do końca życia, a szczerze mówiąc, nie wiem czy w ogóle zdecyduje się na kogokolwiek, ale to czas pokaże, jednak na pewno będę bardzo wybredna.
Zgadzam się z tobą, że warto mieć wiedzę na te tematy, bo można uniknąć kolejnych beznadziejnych związków. Zmieniają się też życiowe priorytety i człowiek ceni zupełnie inne rzeczy niż wcześniej.
Też interesuje się psychologią, czytam różne blogi i fascynuje się sprawami nietypowymi, dziwnymi, jednak staram się nie przesadzać, żeby zachować trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość.
Ostatnio fascynują mnie ludzie niewykształceni, absolutnie prości, ale tak mądrzy życiowo, że niejeden profesor mógłby chodzić do nich i uczyć się życia. Czasem włączam telewizję i gdy słucham wypowiedzi tych tzw autorytetów, to dochodzę do wniosku, że naprawdę kretynów nie brakuje  i to z tytulami naukowymi.
Tak więc po moim toksyku chyba najbardziej drażni mnie ludzka  głupota i tępota. Odrzuca mnie też od uczonych i nieuczonych degeneratów, ludzi zepsutych do szpiku kości.

Myślę, że wyjdziesz z tego wszystkiego sto razy mądrzejszy i znacznie bardziej interesujący dla kobiet.
Życzę ci, by twoje rozchwiane jeszcze emocje zaczęły się w końcu wyciszać, żebyś mógł zaczynać każdy dzień z uśmiechem na twarzy i bez myślenia o tamtej dziewczynie.
Czy ona zacznie coś że sobą robić? Prawdopodobnie tak, szczególnie że nawet z tobą rozmawiała na temat jej problemów i razem próbowaliście rozgryźć czy jest borderka, czy narcyzka, czy może jest jeszcze coś innego. Ta dziewczyna wie, że ma problemy, jednak dużo będzie też zależało od tego na kogo trafi w swoim życiu. Czy na kolejnego ratownika? Raczej mało prawdopodobne. Ty trafiłeś się jej jak ślepej kurze ziarno. Pewnie teraz dla odmiany to ona będzie przeczolgiwana za kudły po podłodze  i podejrzewam, że nieraz jeszcze za tobą zatęskni i zapłacze.

Jak długo jeszcze zamierzasz chodzić do psychologa?
Pytam, bo wydaje mi się, że chyba już nie musisz. Jesteś na absolutnym finiszu walki o samego siebie.
Chyba nie pospiesze się za bardzo, jeśli już teraz ci pogratuluje.

23 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-03 08:49:06)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Z bad boyow jestem wyleczona już do końca życia, a szczerze mówiąc, nie wiem czy w ogóle zdecyduje się na kogokolwiek, ale to czas pokaże, jednak na pewno będę bardzo wybredna.

Wybredna w jakim sensie? W takim, że będziesz szukać sygnałów ostrzegawczych, i nawet te najmniejsze będą skutkować tym, że kandydata odprawisz z kwitkiem?

ulle napisał/a:

Ostatnio fascynują mnie ludzie niewykształceni, absolutnie prości, ale tak mądrzy życiowo, że niejeden profesor mógłby chodzić do nich i uczyć się życia. Czasem włączam telewizję i gdy słucham wypowiedzi tych tzw autorytetów, to dochodzę do wniosku, że naprawdę kretynów nie brakuje  i to z tytulami naukowymi.

Bo o inteligencji nie decyduje ani papierek ani tytuł naukowy.

ulle napisał/a:

Tak więc po moim toksyku chyba najbardziej drażni mnie ludzka  głupota i tępota. Odrzuca mnie też od uczonych i nieuczonych degeneratów, ludzi zepsutych do szpiku kości.

Czyli masz uaktywniony taki mechanizm bezpieczeństwa :-)

ulle napisał/a:

Myślę, że wyjdziesz z tego wszystkiego sto razy mądrzejszy i znacznie bardziej interesujący dla kobiet.
Życzę ci, by twoje rozchwiane jeszcze emocje zaczęły się w końcu wyciszać, żebyś mógł zaczynać każdy dzień z uśmiechem na twarzy i bez myślenia o tamtej dziewczynie.

Dzięki za życzenia. Jestem jeszcze na smyczy emocjonalnej, ale mam nadzieję, że w końcu się zerwie. 

ulle napisał/a:

Czy ona zacznie coś że sobą robić? Prawdopodobnie tak, szczególnie że nawet z tobą rozmawiała na temat jej problemów i razem próbowaliście rozgryźć czy jest borderka, czy narcyzka, czy może jest jeszcze coś innego. Ta dziewczyna wie, że ma problemy, jednak dużo będzie też zależało od tego na kogo trafi w swoim życiu. Czy na kolejnego ratownika? Raczej mało prawdopodobne. Ty trafiłeś się jej jak ślepej kurze ziarno. Pewnie teraz dla odmiany to ona będzie przeczolgiwana za kudły po podłodze  i podejrzewam, że nieraz jeszcze za tobą zatęskni i zapłacze.

Ona ma zapędy dominacyjne mimo, że ma momenty, kiedy jest ''zagubioną dziewczynką'' - i to jest jej paradoks. Także jak trafi na bad boya, to się obawiam, że się pozabijają heh. Ona w ogóle miała bardzo słabe umiejętności interpersonalne. 

ulle napisał/a:

Jak długo jeszcze zamierzasz chodzić do psychologa?

Ja już jestem dawno po terapii. Nie miałem poważnych problemów, więc trwała krótko. Idąc na terapię miałem już ogarnięte wiele rzeczy, wiedziałem jakie błędy popełniłem. Dlatego też było łatwiej. Ja mam również bardzo duże umiejętności introspekcji.

ulle napisał/a:

Chyba nie pospiesze się za bardzo, jeśli już teraz ci pogratuluje.

Myślę że na gratulacje jeszcze za wcześnie, ale dzięki :-)

24

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Będę wybredna, bo mogę sobie na to pozwolić, a w takim sensie, że będę zwracała uwagę na różne rzeczy, właśnie na te, o których napisałeś, ale w granicach zdrowego rozsądku. Wiesz, ja jestem już w takim wieku, że nie grozi mi raczej jakieś nagle zakochanie się w kimś i potem jazda bez trzymanki. Mnie będzie chodziło o to, by mieć kogoś, z kim miło spędzę czas wolny, zaprzyjaznie się i zdanie tej osoby będę sobie ceniła. Będę zwracała uwagę na poglądy polityczne tego człowieka, bo nie wyobrażam sobie, bym mogła tolerować kogoś, kto gada nowomowa i wyglasza głodne komunały o wartościach itd, pisze o tym bełkotliwie, ale to dlatego iż nie chce, by widać było jakie mam poglądy.
Nie będę też z kimś, kto całe swoje życie krzywdził innych, używał życia z boczniarami, a na koniec dostałby nagrodę w postaci mojej osoby. Takich lowelasów niech biorą inne, te bardziej wyzwolone i niech one opiekują się takimi na stare lata.
Myślę, że biorąc pod uwagę moja mała potrzebę bycia z kimś oraz moje doświadczenie i rozum na ten moment życia, to chyba wybiorę kogoś fajnego, ale jeśli miałabym zostać sama, to też będzie dobrze. Mam swoje życie i czuję się dobrze.
Skończyłeś więc terapię już jakiś czas temu? Nie wiedziałam. Myślałam, że cały czas chodzisz do psychologa.
Wcale się nie dziwię, że nie chodzisz już do psychologa. Myślę, że jesteś już na takim etapie, że sam mógłbyś być świetnym psychologiem. Potrafisz uważnie słuchać i zadawac odpowiednie pytania. Nawet mnie udali ci się kilka razy zbić troszkę z tropu.
Chyba byłeś za bardzo inteligentny jak na tę kobietę i możliwe, że udawało ci się trafiać w jej czułe punkty. Być może dlatego atakowała cię i zrywała. Jesteś chyba jak ta kropla wody, która drąży skalę.
Byłeś chyba niezłym wyzwaniem dla niej, bo może uważała, że łatwo uda się jej ciebie zdominować i stłamsić, jednak nie dorownywala ci inteligencja i przenikliwością. Początkowo wzięłam cię za takiego niezbyt błyskotliwego dobrodusznego naiwniaka, który wziął się i zakochał w jakiejś wariatce, ona przerobiła go na szaro i na koniec biedaczyna wylądował z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami i palcem w buzi, jak czasem robią dzieci, gdy się na coś zapatrza. Tymczasem w miarę jak pisałeś więcej szybko zorientowałam się, że pomyliłam się w ocenie twojej osoby.

I chyba nie pospieszyłem się jednak z tymi gratulacjami. Po całej tej historii wyrosłeś na fajnego faceta i ciężko będzie jakiejś kobiecie tobie dorównać. Piszę serio.

25 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-03 14:40:49)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Myślę, że biorąc pod uwagę moja mała potrzebę bycia z kimś oraz moje doświadczenie i rozum na ten moment życia, to chyba wybiorę kogoś fajnego, ale jeśli miałabym zostać sama, to też będzie dobrze. Mam swoje życie i czuję się dobrze.

Bo najważniejsze to nigdy nie desperować :-)


ulle napisał/a:

Skończyłeś więc terapię już jakiś czas temu? Nie wiedziałam. Myślałam, że cały czas chodzisz do psychologa.

Tak jak już wspominałem, terapię mam za sobą.

ulle napisał/a:

Chyba byłeś za bardzo inteligentny jak na tę kobietę i możliwe, że udawało ci się trafiać w jej czułe punkty. Być może dlatego atakowała cię i zrywała. Jesteś chyba jak ta kropla wody, która drąży skalę.

Moja eks była bardzo inteligentna. Ona wykonuje zawód, który wymaga bardzo dużej inteligencji. Z perspektywy czasu myślę, że atakowała mnie, bo miała złe doświadczenia z kilkoma facetami przede mną, i nie rozumiała, że nie musi się już jeżyć co w połączeniu z problemami psychicznymi dało takie skutki jakie dało :-(

ulle napisał/a:

Początkowo wzięłam cię za takiego niezbyt błyskotliwego dobrodusznego naiwniaka, który wziął się i zakochał w jakiejś wariatce, ona przerobiła go na szaro i na koniec biedaczyna wylądował z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami i palcem w buzi, jak czasem robią dzieci, gdy się na coś zapatrza. Tymczasem w miarę jak pisałeś więcej szybko zorientowałam się, że pomyliłam się w ocenie twojej osoby.

Widzisz jak to pozory mogą mylić :-)

ulle napisał/a:

I chyba nie pospieszyłem się jednak z tymi gratulacjami. Po całej tej historii wyrosłeś na fajnego faceta i ciężko będzie jakiejś kobiecie tobie dorównać. Piszę serio.

Bardzo mi miło, że tak mnie oceniłaś. Dziękują bardzo  :-)

26

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Tak, oceniłam cię bardzo wysoko, ale tylko z tej perspektywy, że na początku myślałam, że jesteś kolejnym naiwnym facetem, kompletnie zielonym w kwestii znajomości kobiet i który wpadł po prostu w sidła jakiejś cwaniary, fakt że i niezrównoważonej. Tymczasem już po kilku twoich kolejnych postach stwierdziłam, że nie jesteś głupi, tylko wprost przeciwnie, że i ja mogłabym sporo się od ciebie nauczyć.
Tak więc dasz sobie radę i to bardzo dobrze.
Jednak jest cos na co teraz zwróciłam uwagę. Napisałeś, że ona jeżyla się na ciebie zupełnie niepotrzebnie plus jej problemy psychiczne i że wcześniej miała złe doświadczenia z kilkoma innymi facetami.
To dalo mi do myślenia.
Dlaczego?

Otóż wydaje mi się, że ona musiała mieć konkretne pretensje do ciebie, pretensje o konkretne twoje zachowania. Zastanawiam się co to takiego mogło być.
Bo ja na przykład mam bardzo konkretne zarzuty do tamtego faceta. Myślę, że twoja dziewczyna, gdyby ją o to zapytać, też z łatwością mogłaby parę rzeczy wyliczyć.
Nie ma dymu bez ognia.

27

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Otóż wydaje mi się, że ona musiała mieć konkretne pretensje do ciebie, pretensje o konkretne twoje zachowania. Zastanawiam się co to takiego mogło być.
Bo ja na przykład mam bardzo konkretne zarzuty do tamtego faceta. Myślę, że twoja dziewczyna, gdyby ją o to zapytać, też z łatwością mogłaby parę rzeczy wyliczyć.
Nie ma dymu bez ognia.


Nie sadzę. Postaram się Ci to pokazać na pewnym przykładzie.

Powiedzmy, że spotykasz na drodze skopanego przez człowieka psa. Jest on strasznie poturbowany i cierpi. Jeśli jakikolwiek człowiek do niego w tym momencie podejdzie, by mu pomóc, to jest wysoce prawdopodobne, że on ugryzie tego człowieka. Zrobi to, ponieważ on sam tak bardzo cierpi i ma złe wspomnienia z ludźmi.

28

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

No tak, to oczywiste. Albo inny przykład z psem- można nawet zrobić eksperyment. Chcąc sprawdzić czy pies jest bity wystarczy będąc blisko niego udać, że sięga się po kamień. Jeśli piesek skuli się przerażony wtedy możemy przypuszczać, że zna on doskonale odruch sięgania przez człowieka po kamień, bo wiele razy nim dostal, jeśli stoi spokojnie i tylko obserwuje, to znaczy, że nie oberwał kamieniem. Niektóre bite psy szczerzą zęby.
Tak, oczywiście jest to wysoce prawdopodobne, że ona ubrała na siebie jakiś ochronny pancerz, bo była pewna, że zaraz oberwie. Życie ja tego nauczyło i wiele razy utwierdziło w przekonaniu, że prędzej czy później ktoś ją skrzywdzi. Do tego dołożyć należy jej depresję i jakieś zaburzenie osobowości. Mieszanka rzeczywiście bardzo wybuchowa.
Znam przypadek tak agresywnego psa, że nawet właściciel podawał mu jedzenie na łopacie. Tak mi się przypomniało, skoro już podajemy przykłady z psami.
Jednak trzeba przyznać, że ta dziewczyna mimo swoich dość poważnych problemów psychicznych musiała mieć do ciebie duże zaufanie, skoro tak otwarcie opowiadała ci o wszystkich swoich sprawach. Musieliście więc być że sobą bardzo blisko, ale zarazem też i bardzo daleko.
Podejrzewam, że przechodziła ona nieustającą huśtawkę nastrojów i raz była w euforii, a  za chwilę zaliczała doły i musiały być to stany bardzo intensywnie przeżywane przez nią, skoro zaledwie w ciągu jednego roku zaliczyłeś mnóstwo jej zrywan i powrotów.
Nie wiem ile czasu ona by potrzebowała, by mogła całkowicie ci zaufać. Chyba życia by jej nie wystarczyło.
Szkoda, że tak fatalnie trafiłeś i w pewnym sensie szkoda mi też i tej dziewczyny, bo wygląda na to, że nie uda jej się spotkać takiego faceta, jak ty, takiego który zachcialby aż tak analizować jej problemy, by do niej dotrzeć.
Wygląda na to, że oboje wyszliście z tego związku mocno poranieni, chociaż uważam, że te dziewczynę należy definitywnie skreślić, gdyż nic nie usprawiedliwia znęcania się nad drugim człowiekiem. Depresja depresją, zaburzenia osobowości zaburzeniami, ale jeśli jest się osobą inteligentną, to niestety powinno się również umieć  ocenić jaki wpływ na drugą  osobę mogą mieć
takie, a nie inne  zachowania i trzeba nad sobą pracować.

29 Ostatnio edytowany przez Anguished (2019-03-03 22:20:38)

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?
ulle napisał/a:

Tak, oczywiście jest to wysoce prawdopodobne, że ona ubrała na siebie jakiś ochronny pancerz, bo była pewna, że zaraz oberwie. Życie ja tego nauczyło i wiele razy utwierdziło w przekonaniu, że prędzej czy później ktoś ją skrzywdzi. Do tego dołożyć należy jej depresję i jakieś zaburzenie osobowości. Mieszanka rzeczywiście bardzo wybuchowa.

Myślę, że tak było na 100 procent. Dlatego nie mam do niej pretensji.

Ona mieszka teraz prawie 500 km ode mnie i mam nadzieję, że jakoś sobie radzi. Przeprowadzka z tego co wiem, była związana z awansem w jej pracy.  Więc tyle w tym dobrego, że życie zawodowe jej się układa. Mam nadzieję, że pracuje nad sobą.

30

Odp: Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Pozostało ci więc poczekać cierpliwie aż czas wyciszy twoje emocje, trochę to jeszcze potrwa, ale może krócej niż myślisz. Życzę ci tego. Super sobie poradziłes.
Dziękuję za miłą pogawędkę.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Toksyczne splątanie - jak się uwolnić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018