Pieniądze - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez ala_q (2019-02-12 01:10:15)

Temat: Pieniądze

Cześć,

przyznam, że nie sprawdzałam wszystkich wątków, być może ten temat gdzieś się już pojawił, ale ciężko pewnie by bylo to teraz odszukać.

Jestem w związku od ok. 2,5 roku. Jestem pierwszą „poważną” dziewczyną mojego chłopaka. Od zawsze uważałam, że jak mężczyzna gdzieś zaprasza kobietę, to powinien brać odpowiedzialność za sprawy finansowe, zadbać o wszystko. Może jestem staroświecka.. Tak zostałam wychowana. Oczywiście nie uważam, że kobieta ma tylko leżeć i pachnieć - przeciwnie, jest wiele rzeczy, które może dać od siebie.

Często zapraszam mojego chłopaka na obiad, który sama ugotuję. Piękę mu jego ulubione ciasto. Zabieram go czasem na przejażdżkę autem - wtedy np. kupuję mu piwo, żeby mógł się zrelaksować, gdy ja prowadzę. Oboje lubimy w ten sposób spędzać czas. Jego rodzice często wyjeżdżają - gdy ma wolny dom i nocuję u niego, zawsze staram się zadbać o to, żeby było posprzątane, coś mu ugotować etc. Kiedy wyjeżdżamy na parę dni czy weekend, oddaję mu za paliwo, płacę za część zakupów i staram się - tak jak w domu - pełnić swoje role, przygotowując posiłek czy sprzątając. Jeśli podczas takiego wyjazdu wyjdziemy do restauracji, zazwyczaj rachunek płaci on.

Problem tkwi w tym, że jak przyjdzie kłótnia, to on wszystko mi wypomina. Że za dużo na mnie wydaje, że mnie wiecznie wozi (a np. sam upiera się, że odbierze mnie z uczelni, gdy ja mu tłumaczę, że poradzę sobie sama!). Przy każdej sprzeczce słyszę, że wykorzystuję go finansowo oraz że znalazłam sobie sponsora. Przysięgam, że nigdy nikogo bym nie próbowała w taki sposób wykorzystać.. Po prostu lubię, gdy mężczyźni zachowują się po męsku i potrafią zadbać o kobietę.

To nie jest tak, że ja nigdy nic „finansowo” od siebie nie dałam. Jeśli widzę, że moj chłopak przez dłuższy czas płaci za nas oboje kiedy gdzieś wyjdziemy, to za którymś razem sama proponuję, że teraz moja kolej. Zawsze kupuję mu porządne prezenty. Sprawia mi przyjemność dawanie mu czegoś od siebie - proponuję mu wyjście, za które tym razem ja zapłacę albo coś, żeby było mu miło. Jednakże, nie widzę w tym żadnego sensu, kiedy muszę to robić pod przymusem, gdy on mi wiecznie wypomina pieniądze i oczekuje, że teraz ja będę go zabierać do restauracji etc. Jeśli go nie stać, żeby mnie zapraszał, to niech tego nie robi, a nie później oczekuje zadośćuczynienia.

Na koniec chciałabym dodać, że przez pierwszy rok naszego związku on praktycznie nigdy za mnie mie płacił - mało tego, potrafił zaprosić mnie do restauracji w moje urdziny (w ramach prezentu) i musiałam sama zapłacić swoją cześć rachunku. Już wtedy powinnam była kopnąć go w tyłek. Problemem było dla niego kupienie mi kawy - a jak już to zrobił, to miał się za bohatera, któremu trzeba na kolanach dziękować. Potrafił zaprosić mnie do kina, zapłacić za seans, a później w domu pół żartem, pół serio kazać mi sobie oddać za bilet.

Chciałabym Was zapytać - czy ze mną jest coś nie tak? Za dużo wymagam? Czy on ma prawo czuć się przeze mnie wykorzystywany? Jeszcze raz podkreślę - nawet jeśli on płaci więcej, to ja staram się to wynagrodzić w jakiś inny sposób, bardziej przystępny kobietom. Jednakże, po tych sytuacjach z przeszłości, kiedy zapraszał mnie gdzieś i sama musiałam pokrywać koszty, za każdym razem gdy coś mi kupuje mam wyrzuty sumienia i nie umiem się ich pozbyć. Ponadto, to jego wiecznie wypominanie w kłótniach, ile to on na mnie nie wydaje (z własnej woli nieprzymuszonej!!). Ja już wolę iść na zwykły spacer niż do luksusowej restauracji, żeby potem usłyszeć te zarzuty! Sama z większą przyjemnością bym mu sprawiała coś podobnego, ale gdyby to nie było wymuszone, a jak on wręcz mi mówi wprost, że powinnam go zaprosić do restauracji czasem itp., to mnie zalewa krew i odechciewa mi się wszystkiego.

P.S. W ostatniej kłótni dodał, że nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, więc nie ma obowiązku za mnie płacić. Zastanawiam się, czy gdybyśmy już ten ślub wzięli, to czy nie byłoby tylko gorzej...

Proszę, powiedzcie mi tylko, czy to ja mam schizy, robię coś nie tak, czy jednak on jest naprawdę skąpy.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-12 01:39:06)

Odp: Pieniądze

Zastanawiam sie czemu Twoj chlopak zwiazal sie z kims, kto nie odpowiada mu swiatopogladowo. Tez nie mam ambicji byc "meski" w znaczeniu "zadbania o kobiete" finansowo, ale dlatego poznajac ludzi zwracam uwage na osoby myslace podobnie. Nie szukalbym dziewczyny majacej takie wyobrazenia o relacji po to zeby potem wypominac jej ze mnie wykorzystuje - jaki sens unieszczesliwiac siebie i kogos innego? Nie napisalas jaki jest powod klotni, ale mimo wszystko nie powinien takich sytuacji wspominac jesli podjal jakas decyzje z wlasnej woli. Wydajesz mi sie byc pozytywna, i tez ze swojej strony zaangazowana, na swoj sposob. Gdybym mial dziewczyne, i zapraszal ja gdzies, jako organizator zakladalbym poniesienie 100% kosztow bez oczekiwania niczego, tak samo jak przy zapraszaniu rodzicow, dziadkow, kuzynow. Kazdy za siebie to raczej np. spotkanie z dawnym kolega ze szkoly. Pozniej dziewczyna z inicjatywa moze zaplanuje cos wlasnego na co z kolei ja chetnie sie zgodze, a jesli ktos czuje ze zaangazowanie drugiej osoby jest za male, zawsze mozna ograniczyc swoj udzial, ale wypominanie w klotniach czegos o czym decyzje juz kiedys sie podjelo, mi nie wydaje sie wlasciwe.

3

Odp: Pieniądze
ala_q napisał/a:

Po prostu lubię, gdy mężczyźni zachowują się po męsku i potrafią zadbać o kobietę.


Dla Ciebie zachowanie męskie to jest obrzucanie prezentami i płacenie za wszystko? I dbanie o kobietę to dawanie jej może pieniędzy? Weź zweryfikuj swoje poglądy, bo są naprawdę słabe. Tak walczycie o równouprawnienie, a często jak widać chcecie przywilejów tylko i wyłącznie.  (Nie odnoszę się do wszystkich kobiet, bo są jeszcze mądre i trzeźwo myślące)


Stawiał Ci nie raz więc w czym problem? Fakt, że w Twoje urodziny mógł zapłacić za Ciebie chociaż ludzie na własne urodziny też od siebie dają jakieś ciasta, kawy etc.


"Chciałabym Was zapytać - czy ze mną jest coś nie tak? Za dużo wymagam? Czy on ma prawo czuć się przeze mnie wykorzystywany? Jeszcze raz podkreślę - nawet jeśli on płaci więcej, to ja staram się to wynagrodzić w jakiś inny sposób, bardziej przystępny kobietom."

Tak jak dla mnie z Tobą jest coś nie tak chociaż z nim też jeśli mu to nie pasuje i Ci wypomina. W jaki sposób mu wynagradzasz, że seks? Proszę Cię.

4

Odp: Pieniądze

Skoro nie możecie się dogadać, to lepiej się rozstać. Po co to udowadnianie kto jest święty, a kto zły? I jeszcze wplątywanie w to osób wam obcych z forum.

Odp: Pieniądze

Uciekaj dziewczyno! Będzie tylko gorzej!

6

Odp: Pieniądze

Prosta zasada jest taka kto zaprszasza ten płaci za osobę zaproszona.
Osobiście nie raz płaciłem nawet jak mnie moja partnerką zaprosiła i nie było w tym problemu, jednak jeśli to wygląda tak że tylko on Cię zabiera do restauracji czy kawiarni lub kina to jest coś nie halo z tym.
Są pewne zasady Savoir-vivre i wystarczy je poznać aby kwestie finansowe nie były problemem.

Kwestie wspólnych wyjazdów zazwyczaj pokrywa się po połowie nie muszę chyba tłumaczyć?

A wszystkie problemy finansowe znikają w momencie zamieszkania razem i posiadania wspólnych funduszy.

Tak wg. mnie z Tobą I z nim jest coś nie tak ale po jednym poście nie da się jasno powiedzieć co.

Nigdy nie wiesz jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz.
=Bob Marley=

7 Ostatnio edytowany przez Nitka997 (2019-02-12 10:11:29)

Odp: Pieniądze

Nigdy nie byłabym z takim facetem. Następny któremu wydaje się że zapłacenie rachunku w restauracji i biletu do kina = sponoringowi. Wytlumacz panu że sponsoring to kupienie kobiecie mieszkania, kupienie samochodu, opłacanie studiów, dawanie pieniędzy na ciuchy dobrej marki, biżuterię. Jeżeli on mówi, że Cię sponsoruje, to jakoś ubogi ten sponsor  :) dlaczego dajesz się mu obrażać? Jakby gość mi powiedział, że mnie sponsoruje w imię zaplacenia za moje ziemniaki i schabowego w restauracji to nie zastanawialabym się czy ze mną wszystko ok ale dosadnie wytlumaczylabym mu że jest po prostu żałosny.  Nie tłumaczy go nawet fakt że może mało zarabiać. Wypominanie jest bardzo nieładne. Ale często choć nie zawsze , brak kasy = brak klasy

8

Odp: Pieniądze
dorias napisał/a:

Prosta zasada jest taka kto zaprszasza ten płaci za osobę zaproszona.
Osobiście nie raz płaciłem nawet jak mnie moja partnerką zaprosiła i nie było w tym problemu,

Znaczy łamałeś tą "prostą zasadę". :)

9

Odp: Pieniądze

Przez pierwszy rok naszego związku było mu żal wydać na mnie złotówki, do tego stopnia, że proponował żebyśmy nie dawali sobie prezentów świątecznych. Ja chciałam po partnersku, pamiętam jak zorganizowałam mu urodziny-niespodziankę w knajpie, chociaż sama jestem studentką i dorabiam sobie tylko na korepetycjach. Zawsze wolałam sprawić komuś przyjemność, choćbym miała wydać wszystkie oszczędności. Po nim wszystkie moje próby spływały, cały czas słyszałam, że i tak nic od siebie nie daję - nie wspominając o tym, że takie rzeczy jak własnoręczne ugotowanie obiadu etc to w ogóle dla niego nie mają najwyraźniej znaczenia.

W którymś momencie on się ogarnął, zrozumiał, że mnie pewne rzeczy bolą. Zaczął przesadzać w drugą stronę, zapraszać mnie do drogich knajp i tak dalej, ale zrozumcie, że ja czułam za każdym razem jeden wielki wyrzut sumienia, nie cieszyło mnie to, bo wiedziałam, że w kłótni mi to wypomni. Sam wiecznie chce po mnie przyjeżdżać, odwozić mnie, a potem wmawia ile to na paliwo przeze mnie wydaje. Ja nie proszę go, żeby mi coś dawał czy kupował. Sam wszystko robi, skacze koło mnie nie dając mi pola do popisu, a potem mówi, że ja nic mu nie daję od siebie.

Jeśli chodzi o jego sytuację finansową, to wszystko ma od rodziców co mu dupa zapragnie, od niedawna sobie dorabia (to też jakiś fenomen, że w końcu wziął się do roboty). Uwalił studia już dwa razy, starzy dalej mu za nie płacą, oprócz tego po niezdarnych egzaminach kupują prezenty urodzinowe po kilka tys. Jest rozpieszczony i chytry. Ja bym z wielką przyjemnością dawała od siebie więcej, również w kwestiach materialnych, ale boję się, że jak zacznę to robić, to on sie przyzwyczai i potem to ja będę utrzymywać dom - bo w tym momencie kończę studia i zaraz będę żyła totalnie na własny rachunek, a on dalej tkwi na drugim roku i nie widzę, żeby cokolwiek z tym robił.

10

Odp: Pieniądze

Ala_q wyjaśnij nam. Po co ty z nim jesteś? Przecież nawet go nie szanujesz.

11

Odp: Pieniądze

Szanowałam na początku. On wtedy nie szanował mnie. Teraz wszystko się odwróciło. Masz rację, nie wiem po co dalej w tym tkwię.

12

Odp: Pieniądze

Czy może mi ktoś powiedzieć, w jaki sposób usunąć ten wątek? Rzeczywiście bez sensu tu pisałam. Nie chodzi o Wasze odpowiedzi, że boję się krytyki czy coś, ale ktoś wyżej miał rację - nie ma co wplątywać w to osób obcych z forum.

13

Odp: Pieniądze
balin napisał/a:
dorias napisał/a:

Prosta zasada jest taka kto zaprszasza ten płaci za osobę zaproszona.
Osobiście nie raz płaciłem nawet jak mnie moja partnerką zaprosiła i nie było w tym problemu,

Znaczy łamałeś tą "prostą zasadę". :)

Oczywiście jak byliśmy już razem nie było To problemem aby nawet jak ona zaprosiła aby zapłacić. Jednak na początku jak się poznawalismy i to ona zapraszała nie płaciłem. To też pozwalało na sprawdzenie obycia kobiety.

Nigdy nie wiesz jak silny jesteś, dopóki bycie silnym nie stanie się jedynym wyjściem jakie masz.
=Bob Marley=

14

Odp: Pieniądze
ala_q napisał/a:

Cześć,

przyznam, że nie sprawdzałam wszystkich wątków, być może ten temat gdzieś się już pojawił, ale ciężko pewnie by bylo to teraz odszukać.

Jestem w związku od ok. 2,5 roku. Jestem pierwszą „poważną” dziewczyną mojego chłopaka. Od zawsze uważałam, że jak mężczyzna gdzieś zaprasza kobietę, to powinien brać odpowiedzialność za sprawy finansowe, zadbać o wszystko. Może jestem staroświecka.. Tak zostałam wychowana. Oczywiście nie uważam, że kobieta ma tylko leżeć i pachnieć - przeciwnie, jest wiele rzeczy, które może dać od siebie.

Często zapraszam mojego chłopaka na obiad, który sama ugotuję. Piękę mu jego ulubione ciasto. Zabieram go czasem na przejażdżkę autem - wtedy np. kupuję mu piwo, żeby mógł się zrelaksować, gdy ja prowadzę. Oboje lubimy w ten sposób spędzać czas. Jego rodzice często wyjeżdżają - gdy ma wolny dom i nocuję u niego, zawsze staram się zadbać o to, żeby było posprzątane, coś mu ugotować etc. Kiedy wyjeżdżamy na parę dni czy weekend, oddaję mu za paliwo, płacę za część zakupów i staram się - tak jak w domu - pełnić swoje role, przygotowując posiłek czy sprzątając. Jeśli podczas takiego wyjazdu wyjdziemy do restauracji, zazwyczaj rachunek płaci on.

Problem tkwi w tym, że jak przyjdzie kłótnia, to on wszystko mi wypomina. Że za dużo na mnie wydaje, że mnie wiecznie wozi (a np. sam upiera się, że odbierze mnie z uczelni, gdy ja mu tłumaczę, że poradzę sobie sama!). Przy każdej sprzeczce słyszę, że wykorzystuję go finansowo oraz że znalazłam sobie sponsora. Przysięgam, że nigdy nikogo bym nie próbowała w taki sposób wykorzystać.. Po prostu lubię, gdy mężczyźni zachowują się po męsku i potrafią zadbać o kobietę.

To nie jest tak, że ja nigdy nic „finansowo” od siebie nie dałam. Jeśli widzę, że moj chłopak przez dłuższy czas płaci za nas oboje kiedy gdzieś wyjdziemy, to za którymś razem sama proponuję, że teraz moja kolej. Zawsze kupuję mu porządne prezenty. Sprawia mi przyjemność dawanie mu czegoś od siebie - proponuję mu wyjście, za które tym razem ja zapłacę albo coś, żeby było mu miło. Jednakże, nie widzę w tym żadnego sensu, kiedy muszę to robić pod przymusem, gdy on mi wiecznie wypomina pieniądze i oczekuje, że teraz ja będę go zabierać do restauracji etc. Jeśli go nie stać, żeby mnie zapraszał, to niech tego nie robi, a nie później oczekuje zadośćuczynienia.

Na koniec chciałabym dodać, że przez pierwszy rok naszego związku on praktycznie nigdy za mnie mie płacił - mało tego, potrafił zaprosić mnie do restauracji w moje urdziny (w ramach prezentu) i musiałam sama zapłacić swoją cześć rachunku. Już wtedy powinnam była kopnąć go w tyłek. Problemem było dla niego kupienie mi kawy - a jak już to zrobił, to miał się za bohatera, któremu trzeba na kolanach dziękować. Potrafił zaprosić mnie do kina, zapłacić za seans, a później w domu pół żartem, pół serio kazać mi sobie oddać za bilet.

Chciałabym Was zapytać - czy ze mną jest coś nie tak? Za dużo wymagam? Czy on ma prawo czuć się przeze mnie wykorzystywany? Jeszcze raz podkreślę - nawet jeśli on płaci więcej, to ja staram się to wynagrodzić w jakiś inny sposób, bardziej przystępny kobietom. Jednakże, po tych sytuacjach z przeszłości, kiedy zapraszał mnie gdzieś i sama musiałam pokrywać koszty, za każdym razem gdy coś mi kupuje mam wyrzuty sumienia i nie umiem się ich pozbyć. Ponadto, to jego wiecznie wypominanie w kłótniach, ile to on na mnie nie wydaje (z własnej woli nieprzymuszonej!!). Ja już wolę iść na zwykły spacer niż do luksusowej restauracji, żeby potem usłyszeć te zarzuty! Sama z większą przyjemnością bym mu sprawiała coś podobnego, ale gdyby to nie było wymuszone, a jak on wręcz mi mówi wprost, że powinnam go zaprosić do restauracji czasem itp., to mnie zalewa krew i odechciewa mi się wszystkiego.

P.S. W ostatniej kłótni dodał, że nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, więc nie ma obowiązku za mnie płacić. Zastanawiam się, czy gdybyśmy już ten ślub wzięli, to czy nie byłoby tylko gorzej...

Proszę, powiedzcie mi tylko, czy to ja mam schizy, robię coś nie tak, czy jednak on jest naprawdę skąpy.

Z tego, co opisujesz wynika, że go nie wykorzystujesz. A jakbyś miała oszacować ile wydajesz Ty, a ile on na ten związek w skali miesiąca, to jak to wyglada? Jak to się ma do Waszych dochodów? Jeśli jesteś tradycjonalistką i uważasz, że utrzymanie domu spoczywa na mężczyźnie a kobieta dba o dom i obsługuje męża, to powinnaś szukać kogoś, kto ma identyczny stosunek do tych spraw.
W jednym punkcie odniosę się do wypowiedzi doriasa. Problemy związane z finansami dopiero się zaczynają w momencie zamieszkania razem. Począwszy od ustalenia, kto ile daje na wspólne konto, poprzez sprzeczki, czemu tyle wydajesz, albo czemu wydajesz na ubrania, albo czemu on kupuje piwo ze wspólnych a nie ze swoich, czemu kupujesz zapachowy papier toaletowy, przecież szary też dobry, a pokaz paragon za zakupy, czemu kasa idzie tak szybko, spektrum jest ogromne. Najlepiej mieć taki sam stosunek do wydawania pieniędzy i taki sam , jeśli chodzi o podział wydatków w związku. W innych przypadkach wychodzi tak, jak u Ciebie.
Wiesz Autorko, dziwne jest to, że oczekujesz, żeby za Ciebie płacił i jednocześnie źle się czujesz, gdy to robi, bo kozę będzie Ci potem wypominał. Ja bym się uniosła honorem i powiedziała, żeby zeżarł swoją kasę, nic bym od niego nie przyjmowała i nic mu nie dawała. Pewnie by się przez to rozpadł związek, ale nie cierpię, jak ktoś daje z własnej woli, gdy nie prosiłam, a potem wypomina.

15

Odp: Pieniądze
ala_q napisał/a:

Czy może mi ktoś powiedzieć, w jaki sposób usunąć ten wątek? Rzeczywiście bez sensu tu pisałam. Nie chodzi o Wasze odpowiedzi, że boję się krytyki czy coś, ale ktoś wyżej miał rację - nie ma co wplątywać w to osób obcych z forum.

Usuwanie wątków jest niezgodne z regulaminem naszego forum.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

16

Odp: Pieniądze

Z jednej strony autorko Twoje przemyślenia o bucowatosci partnera sa dobre.
Z drugiej strony tak, to z Tobą jest coś nie tak. Dlaczego Ty ciągle z nim jestes ?
On się nie zmieni ! Możesz Tu przyjść do wiadomości, ze będziesz musiala mieć swój wlasny budżet, ze za kazdym razem na kartce będziecie musieli rozliczać się z rachunków a Ty dodatkowo z prezentów od niego. Musisz przyjść do wiadomości, ze jak będziesz zarabiać więcej to dopiero zacznie się jazda z jego strony w Twoim kierunku.

Dobrze wiec zastanów się czego chcesz.

Odp: Pieniądze

Huk z kasą, mnie przeraża inna rzecz, aż się wzdrygnęłam...

ala_q napisał/a:

Często zapraszam mojego chłopaka na obiad, który sama ugotuję. Piękę mu jego ulubione ciasto. Zabieram go czasem na przejażdżkę autem - wtedy np. kupuję mu piwo, żeby mógł się zrelaksować, gdy ja prowadzę. Oboje lubimy w ten sposób spędzać czas. Jego rodzice często wyjeżdżają - gdy ma wolny dom i nocuję u niego, zawsze staram się zadbać o to, żeby było posprzątane, coś mu ugotować etc. Kiedy wyjeżdżamy na parę dni czy weekend, oddaję mu za paliwo, płacę za część zakupów i staram się - tak jak w domu - pełnić swoje role, przygotowując posiłek czy sprzątając. Jeśli podczas takiego wyjazdu wyjdziemy do restauracji, zazwyczaj rachunek płaci on..

Swoją rolę? Tzn. sprzątaczki i kucharki? Dziewczyno, weź rozbieg i walnij głową o ścianę.

Kobieta jest organizmem ultradoskonałym.
Potrafi się regenerować po ekstremalnie ciężkich doświadczeniach.
Przetrwa wszystko.

18

Odp: Pieniądze

Może Twój partner jest trochę sknerą, która wszystko przelicza na gotówkę i z zapałem godnym podziwu ;-) rozlicza w głowie wszystkie prawdziwe wydatki, aby mieć pewność, że nie jest nadmiernie eksploatowany finansowo. Może po prostu taki jest. Jeśli tak, a poza tym wszystko między Wami jest OK, to ja bym darowała sobie poczucie bycia zaopiekowaną, wyrażane kasą i wprowadziła zasadę, że gdy gdzieś wychodzimy, to każde płaci za siebie. Ale intuicja mi podpowiada, że u Was kasa jest tylko pretekstem do przeciągania liny.

19

Odp: Pieniądze

Autorko, On nie z tych, co dostrzeże Twój czas i wkład w rzeczy niematerialne i uważa, ze takie sprzątanie czy obiad same się zrobią.
Poszukaj kogoś z innym podejściem, bo się tylko wymęczycie, zwłaszcza jak planujesz z nim dom, dzieci.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

20

Odp: Pieniądze
ala_q napisał/a:

Często zapraszam mojego chłopaka na obiad, który sama ugotuję. Piękę mu jego ulubione ciasto. Zabieram go czasem na przejażdżkę autem - wtedy np. kupuję mu piwo, żeby mógł się zrelaksować, gdy ja prowadzę.

Może zacznij domagać się zwrotu kosztów? Tak mu niby z dobrego serca ugotuj, a potem "żartem" rzuć, że winny Ci jest połowę kosztów. Do takich jak on inczej nie dotrze.

Na koniec chciałabym dodać, że przez pierwszy rok naszego związku on praktycznie nigdy za mnie mie płacił - mało tego, potrafił zaprosić mnie do restauracji w moje urdziny (w ramach prezentu) i musiałam sama zapłacić swoją cześć rachunku. Już wtedy powinnam była kopnąć go w tyłek. Problemem było dla niego kupienie mi kawy - a jak już to zrobił, to miał się za bohatera, któremu trzeba na kolanach dziękować. Potrafił zaprosić mnie do kina, zapłacić za seans, a później w domu pół żartem, pół serio kazać mi sobie oddać za bilet.

Oj, powinnaś była! Powinna Ci się lampka zapalić. Kasę za urodzinowy obiad kazał oddawać. Żenujący typ.

Ponadto, to jego wiecznie wypominanie w kłótniach, ile to on na mnie nie wydaje (z własnej woli nieprzymuszonej!!)[.

Piękne dopełnienie całości.

Albo tak jak wyżej - też mu zacznij wypominać, albo daj sobie spokój.

Nie uważam, żebyś wymagała za dużo, czy wykorzystywała go finansowo. Nawet jeśli on faktycznie wydaje więcej, to się siada i rozmawia, zamiast zachowywać się jak burak wypominając zakupy, czy żądając zwrotu za obiad urodzinowy. Jego brak klasy razi nawet bardziej niż skąpstwo.

21 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-02-12 20:58:28)

Odp: Pieniądze

Jeszcze dwie rzeczy o których zapomniałem wczoraj, po pierwsze mam wrażenie jakby Twój chłopak chętnie korzystał z tych okoliczności które mu odpowiadają tzn. Twój udział w posiłkach, porządkach (wynikający ze światopoglądu przy którym dzielisz zajęcia na męskie tj. sprawy finansowe i damskie tj. jedzenie, porządki) a jednocześnie wymaga od Ciebie partnerstwa w sprawach finansowych, w których sama wykazujesz własną inicjatywę, niejako Ty masz w takiej sytuacji 60-80% udziału w związku (mierzonym przez pieniądze, posiłki, porządki, o ile takie pojęcie w ogóle jest sensowne). Druga rzecz, nie widziałem ani jednego opisu sytuacji żeby po ślubie coś się poprawiło, i mnóstwo opisów o pogorszeniu albo braku zmian na lepsze, dlatego dobrą radą wydaje mi się "Uciekaj dziewczyno! Będzie tylko gorzej"

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018