Witam bardzo serdecznie,
mam problem ze swoim partnerem (a może też z własną osobą?).
Jestem z moim chłopakiem już prawie cztery lata. Mam 22 lata, natomiast on 25 lat. Wszystko by było pięknie, ładnie gdyby nie to, że od pewnego momentu zaczęliśmy się oddalać od siebie. Najbardziej na tym ucierpiała nasza strefa łóżkowa... Ale zaczęło się od tego, że po którymś naszym stosunku powiedziałam mu "Nie będę po naszym stosunku jeszcze dwadzieścia minut pracowała ręką"... Czy zrobiłam dobrze?
Przy innej okazji wyniknęła dyskusja, w której on stwierdził, że żeby we mnie dojść musi mi zaufać i mieć poczucie bezpieczeństwa, co mnie totalnie zbiło z tropu, bo myślałam, że daję 100 % siebie w tym związku. Od tej pory uprawiamy seks raz w miesiącu... Albo tak dla okazji np. a bo wziąłem Cię na randkę, po sylwestrze itp. A teraz będą Walentynki i będzie oczekiwał seksu ze mną.
Już nie wspominam o tym, że moja przyjemność leży na samym dnie i liczy się tylko on.
Proszę o jakąś radę...
Czy to jest koniec naszego związku?
M.