Trudna miłość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Trudna miłość?

Witam. To moj 1 post. Mam na imię Maciek i nie jest to moje prawdziwe imie. Forum kobiet... a ja tutaj. Chyba trochę mam tremę i sie wstydzę. Ciezko wytlumaczyc jak tutaj trafiłem. I, że akurat tutaj. Przeczytałem kilka tematów... bo potrzebuje pomocy. Nie jestem w stanie poradzić sobie sam z tym co aktualnie dzieje się w moim życiu. Ciężko nawet to w kilku zdaniach zreferowac a i druga strona pewnie zdanie ma inne ale... 10 lat małżeństwa. Dwójka dzieci. Rok narzeczeństwa. Jestem pierwszym i jedynym facetem żony. Jakkolwiek to nie brzmi. Na konsumpcję związku czekałem więc do ślubu. Nie wiedzialem więc jak będzie po. A jest to dla mnie ważna kwestia. Mam 38lat. Zona mniej o 4. Po ślubie pojawiały się dziwne sytuacje typu. Nie chce. Nie mogę. Boli głowa. Jestem zmęczona. Jak to chyba bywa często w małżeństwach... chyba. Od początku brak chęci a raczej jest to kwestia obowiazku. Bo trzeba. Jak już coś się działo było dobrze. Pojawiła się praca w nowym miejscu. Nowi znajomi. Studia. A wiec zmęczenie i psychiczne i fizyczne. Cierpliwie czekałem na bocznym torze. Nagle ale planowo pojawiło się dziecko. Byłem już w tedy na 3 torze. Ja pracowałem żona w domu. Praca 12h więc było ciężka ale praca była. Dawalismy radę. Bez przesady ale wystarczało by mieć co trzeba... Ciężko opisać życie w kilku słowach... Zona pracę gdyby miała to pieniążki lepsze. Zawod lepszy. Aby nie zdziadziala jak to mówiła zgodziłem się z chęcia na urlop wychowawczy. Praca zony wyjazdowa. Na weekendy w domu. Dziecko. Spacery. Obiadki. Odkurzanie zamiatanie. Zona przez dwa lata nie miała odkurzacza w ręce... finansowo lepiej ale między nami rośnie przepaść. Łóżko nadal z przymusu. Rozmowy dają tyle że przestań drążyć. Minie. Będzie lepiej. Ja nadal na 3 torze... pojawia się drugie dziecko a ja już chyba zostałem wykolejony... wracam do pracy. Awans. Nadal praca po 12h. Zona w domu z dziećmi. Nadal nie istnieje jako facet. Nagle slysze że tak się nie da że ona w domu i musimy się przeprowadzić. Najlepiej do miasta jej rodziców. jeśli się nie zgodzę zabierze dzieci i wyjedzie. Myślałem myślałem i jak ciepła klucha podpisałem i kredyt i odejście z pracy. Po przeprowadzce 300km dalej do chwili obecnej mieszkamy sobie z jej rodzicami w domu. Wcześniej był blok. My jedno piętro oni 2. I się zaczęło... seks nadal brak. Przerwy po pół roku bo nie ma czasu. Bo dzieci. Bo wstać trzeba rano. Będzie seks jak dorosna! Każdy wolny dzień bo praca grafikowa posprzątane zamiecione umyte. Wiadomo... dom. jest co robić. Drzewo na opał. Palenie w piecu. To trzeba jakaś konstrukcję na drewno zbudować.. to dach przecieka. To całość pomalować bo po poprzednich właścicielach syf. Jest co robić... ale nkc nie robie bo to nic tskiego. Seksu brak. Teraz dowiaduje się ze żona nigdy nie miała orgazmu. Nie jest w stanie nawet wymienić własnych czy moich w sensie że nie wie jak są skonstruowane nasze narządy. Zona jest mocno wierzaca ja nie. I jest to wiadomo trudna sprawa. Obecnie już nawet wiara przestała być ważna. Ważna jest praca. I dzieci. Nic po za tym. Ja jestem zmywarka. Odkurzaczomenem. Taksówka darmowa. Codziennie odwoze i odbieram dzieci ze szkoły i przedszkola. Robię co trzeba... Nadal czasu brak dla mnie. Zero. Często się mijamy. Zona pracuje do 15
Ja wracam do domu czesto ok 22. Spi. Zmeczona. Rozumiem. Ale nie 3 lata juz. Codziennie sam. Nie umialem jakks gotowac. Nauczylem sie. Dla mnjr obiadu nie ma bo nie... Więc może źle może dobrze... wyniosłem się do innego pokoju. Myślę sobie... wywalasz mnie z życia to będziesz sama. Przestałem robić cokolwiek oprócz dzieci... jak chciała tak została sama. Teraz jak to czytam to sobie myślę... co ja robię. Po co mi to... jestem zły. Najgorszy. Nic nie robię. Nic mnie nie interesuje. Owszem... może takie coś w rewanżu nic nie da ale chciałem się zemścić. Pokazać.. nie wiem co... finał jest taki że nie rozmawiamy. Mijamy się. Ja jestem najgorszy bo nic nie robię. Nie ma rozmowy. Kompromisów. Wszystko muszę. Nie mogę nie chcieć bo wtedy jestem len i tyran.
Dodam że nie jestem osobą rozrywkową. Nie lubiłem chodzić po imprezach ale byłem gotów nawet to zmienić w imię czegoś. Teraz to też mam wspomniane że nie jestem nie byłem imprezowiczem. Nie chodzę w garniturach. Dobrze ubrany. Luźno. Metalowo. Też źle. Obecnie wszystko robię źle...
Nie wiem dlaczego ale wierzę że można to naprawić. Nie wiem jak. Wiem to. Jednak jestem jedynym chetnym. A sam tego nie zrobie. Myślicie że źle robię. Robiłem. Że to już koniec... czytając to to już dawno widać że umarło. Ale jednak... pomóżcie. Dziękuję odpowiem na każde pytanie...

Zobacz podobne tematy :
Odp: Trudna miłość?

Szczerze mówiąc to ja tutaj większego ratunku nie widzę, skoro aż tak nie dobraliście się seksualnie.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.

3

Odp: Trudna miłość?

Jest bardzo dużo tematów podobnych na forum. Nie chcę Cię dołować ale to nie jest 3 tor...to już jest bocznica totalna.

4

Odp: Trudna miłość?

Po pierwsze powinieneś odnaleźć siebie i być sobą, po drugie pogodzić się z tym, że z tej mąki chleba już nie będzie (chyba, że chcesz zrezygnować z seksu na dobre).

5

Odp: Trudna miłość?

Jakie zalety ma żona?

6

Odp: Trudna miłość?
Michau38 napisał/a:

Witam. To moj 1 post. Mam na imię Maciek i nie jest to moje prawdziwe imie. Forum kobiet... a ja tutaj. Chyba trochę mam tremę i sie wstydzę. Ciezko wytlumaczyc jak tutaj trafiłem. I, że akurat tutaj. Przeczytałem kilka tematów... bo potrzebuje pomocy. Nie jestem w stanie poradzić sobie sam z tym co aktualnie dzieje się w moim życiu. Ciężko nawet to w kilku zdaniach zreferowac a i druga strona pewnie zdanie ma inne ale... 10 lat małżeństwa. Dwójka dzieci. Rok narzeczeństwa. Jestem pierwszym i jedynym facetem żony. Jakkolwiek to nie brzmi. Na konsumpcję związku czekałem więc do ślubu. Nie wiedzialem więc jak będzie po. A jest to dla mnie ważna kwestia. Mam 38lat. Zona mniej o 4. Po ślubie pojawiały się dziwne sytuacje typu. Nie chce. Nie mogę. Boli głowa. Jestem zmęczona. Jak to chyba bywa często w małżeństwach... chyba. Od początku brak chęci a raczej jest to kwestia obowiazku. Bo trzeba. Jak już coś się działo było dobrze. Pojawiła się praca w nowym miejscu. Nowi znajomi. Studia. A wiec zmęczenie i psychiczne i fizyczne. Cierpliwie czekałem na bocznym torze. Nagle ale planowo pojawiło się dziecko. Byłem już w tedy na 3 torze. Ja pracowałem żona w domu. Praca 12h więc było ciężka ale praca była. Dawalismy radę. Bez przesady ale wystarczało by mieć co trzeba... Ciężko opisać życie w kilku słowach... Zona pracę gdyby miała to pieniążki lepsze. Zawod lepszy. Aby nie zdziadziala jak to mówiła zgodziłem się z chęcia na urlop wychowawczy. Praca zony wyjazdowa. Na weekendy w domu. Dziecko. Spacery. Obiadki. Odkurzanie zamiatanie. Zona przez dwa lata nie miała odkurzacza w ręce... finansowo lepiej ale między nami rośnie przepaść. Łóżko nadal z przymusu. Rozmowy dają tyle że przestań drążyć. Minie. Będzie lepiej. Ja nadal na 3 torze... pojawia się drugie dziecko a ja już chyba zostałem wykolejony... wracam do pracy. Awans. Nadal praca po 12h. Zona w domu z dziećmi. Nadal nie istnieje jako facet. Nagle slysze że tak się nie da że ona w domu i musimy się przeprowadzić. Najlepiej do miasta jej rodziców. jeśli się nie zgodzę zabierze dzieci i wyjedzie. Myślałem myślałem i jak ciepła klucha podpisałem i kredyt i odejście z pracy. Po przeprowadzce 300km dalej do chwili obecnej mieszkamy sobie z jej rodzicami w domu. Wcześniej był blok. My jedno piętro oni 2. I się zaczęło... seks nadal brak. Przerwy po pół roku bo nie ma czasu. Bo dzieci. Bo wstać trzeba rano. Będzie seks jak dorosna! Każdy wolny dzień bo praca grafikowa posprzątane zamiecione umyte. Wiadomo... dom. jest co robić. Drzewo na opał. Palenie w piecu. To trzeba jakaś konstrukcję na drewno zbudować.. to dach przecieka. To całość pomalować bo po poprzednich właścicielach syf. Jest co robić... ale nkc nie robie bo to nic tskiego. Seksu brak. Teraz dowiaduje się ze żona nigdy nie miała orgazmu. Nie jest w stanie nawet wymienić własnych czy moich w sensie że nie wie jak są skonstruowane nasze narządy. Zona jest mocno wierzaca ja nie. I jest to wiadomo trudna sprawa. Obecnie już nawet wiara przestała być ważna. Ważna jest praca. I dzieci. Nic po za tym. Ja jestem zmywarka. Odkurzaczomenem. Taksówka darmowa. Codziennie odwoze i odbieram dzieci ze szkoły i przedszkola. Robię co trzeba... Nadal czasu brak dla mnie. Zero. Często się mijamy. Zona pracuje do 15
Ja wracam do domu czesto ok 22. Spi. Zmeczona. Rozumiem. Ale nie 3 lata juz. Codziennie sam. Nie umialem jakks gotowac. Nauczylem sie. Dla mnjr obiadu nie ma bo nie... Więc może źle może dobrze... wyniosłem się do innego pokoju. Myślę sobie... wywalasz mnie z życia to będziesz sama. Przestałem robić cokolwiek oprócz dzieci... jak chciała tak została sama. Teraz jak to czytam to sobie myślę... co ja robię. Po co mi to... jestem zły. Najgorszy. Nic nie robię. Nic mnie nie interesuje. Owszem... może takie coś w rewanżu nic nie da ale chciałem się zemścić. Pokazać.. nie wiem co... finał jest taki że nie rozmawiamy. Mijamy się. Ja jestem najgorszy bo nic nie robię. Nie ma rozmowy. Kompromisów. Wszystko muszę. Nie mogę nie chcieć bo wtedy jestem len i tyran.
Dodam że nie jestem osobą rozrywkową. Nie lubiłem chodzić po imprezach ale byłem gotów nawet to zmienić w imię czegoś. Teraz to też mam wspomniane że nie jestem nie byłem imprezowiczem. Nie chodzę w garniturach. Dobrze ubrany. Luźno. Metalowo. Też źle. Obecnie wszystko robię źle...
Nie wiem dlaczego ale wierzę że można to naprawić. Nie wiem jak. Wiem to. Jednak jestem jedynym chetnym. A sam tego nie zrobie. Myślicie że źle robię. Robiłem. Że to już koniec... czytając to to już dawno widać że umarło. Ale jednak... pomóżcie. Dziękuję odpowiem na każde pytanie...

Spokojnie. Wszystko można, ale tylko z Bogiem. Jestem wierzący, więc piszę to z tej perspektywy. Jeśli chcesz to ratować to rób, co mówię.
Zacznij od obejrzenia tego, https://youtu.be/BDIlcmPYEUc i słuchaj się tej Pani. (Jeśli link zostanie usunięty, to wpisz na YT "czystość przedmałżeńska i małżeńska Wanda Półtawska część 2").
Następnie wpisz "Jacek Pulikowski" i oglądaj dużo i długo. To kopalnia cennych informacji dla Ciebie.
Trudno będzie, sam trochę nie rozumiem Twojej żony, ale jesli chcesz to ratować, to nic lepszego nie mogę Ci doradzić.
Musisz się przełamać i zacząć to oglądać!
Jeśli tego nie zrobisz, naprawdę nie widzę żadnych szans na uratowanie Waszego małżeństwa.

7

Odp: Trudna miłość?

Współczuję, czytam i niedowierzam. Sorry, Maciek (choć nie jest to Twoje imię), ale byłeś żonie potrzebny chyba tylko do spłodzenia dzieci i prac domowych. Tu już nie ma co ratować, skóra jaśnie pani mówi, że na seks przyjdzie czas, jak dzieci dorosną... Śmieszny ten jej brak czasu, ale cóż. Nie widzę dla was ratunku, ale być może (?) Cię pocieszę.
Znam gościa, który też ożenił się z dziewczyną, dla której był pierwszym i ostatnim, nie czekali do ślubu, więc mógł zauważyć, że coś z tym seksem nie gra, ale byk za bardzo zakochanych. Żona przestała go dotykać, kiedy tylko zaszła w ciążę. Kiedy on chciał sie chociaż przytulić, było: nie rusz, zostaw, nie dotykaj. Kiedy się w mijali w wąskim przejściu, ona albo schodziła z drogi, albo uciekała, byleby tylko przypadkiem ich ciała się nie otarły. I co?
Syn ma już 20 (21?) lat, oni dalej małżeństwem, chłop zaliczył alkoholizm, kochanki, dziesięcioletni romans, poważna chorobę serca (skutek spożywania alko- teraz, od ładnych paru lat, nie pije) i obecnie jest sam (dalej żonaty). Kochanka miała dość, odeszła do innego, wyszła za mąż.
Można jakoś w takim małżeństwie funkcjonować? Niby można, ale po co marnować sobie tą resztę życia?

Na tym właśnie polega problem z rajem. Nic tak nie przyciąga złego.
,,Na końcu tęczy''
Odp: Trudna miłość?

Głęboko wierząca... Myślę,  że to ma duży wpływ na jej niechęć do seksu. Jak od małego slyszy się,  że seks jest zły (pozamałżeński), a i w małżeństwie najlepiej po Bożemu i pomodlić się przed, to później pojawia się blokada, której ciężko się pozbyć.  A żeby mieć orgazm i czerpać jakąkolwiek satysfakcję z seksu, to trzeba się na niego otworzyć. I tu jest problem.

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-07 13:14:21)

Odp: Trudna miłość?

Tory są tylko 2.
Albo wyrzucisz ze swojego życia seks, jak radzi kolega, bo w to, że żona się zmieni nie wierzę..- bo nie słyszałam by pod wpływem modlitw ktoś aseksualny zmienił się w namiętną kochankę.
albo
Żona nie bedzie Twoją jedyną kobietą.

Poza tym bardzo mnie ciekawi, czy w innych sferach ona zauwaza Twoje potrzeby, czy Cię kocha, szanuje?
Bo o ile rozumiem ze nie można się zmusić do seksu i nikt nie chcialby takiego seksu, to czy po,prostu czujesz się kochany i zrozumiany?

Wiara czy nie nic nie ma do libido.
Poza tym żaden ksiadz nie bedzie namawial żony do unikania męza, czystość dotyczy osób. wolnych.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

10 Ostatnio edytowany przez MrówkaBigbitówka (2019-01-07 14:24:13)

Odp: Trudna miłość?

"Wiara czy nie nic nie ma do libido.
Poza tym żaden ksiadz nie bedzie namawial żony do unikania męza, czystość dotyczy osób. wolnych."

Nie ma nic do libido, ale do seksu ma bardzo dużo. Chodzi o samo podejście.  O fakt, że w Kosciele nikt nie mówi o radosci z seksu, o odkrywaniu nowych rzeczy. A mówi o małżeńskim obowiązku,  o "dawaniu", żeby nie poszedł do innej, żeby rodzina nie została rozbita. Tak dokładnie mówią księża.  Oczywiście mówią o dawaniu "miłości", ale sens jest jeden.

11 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-01-07 14:41:17)

Odp: Trudna miłość?
MrówkaBigbitówka napisał/a:

"Wiara czy nie nic nie ma do libido.
Poza tym żaden ksiadz nie bedzie namawial żony do unikania męza, czystość dotyczy osób. wolnych."

Nie ma nic do libido, ale do seksu ma bardzo dużo. Chodzi o samo podejście.  O fakt, że w Kosciele nikt nie mówi o radosci z seksu, o odkrywaniu nowych rzeczy. A mówi o małżeńskim obowiązku,  o "dawaniu", żeby nie poszedł do innej, żeby rodzina nie została rozbita. Tak dokładnie mówią księża.  Oczywiście mówią o dawaniu "miłości", ale sens jest jeden.

wiesz, daleko jestem od praktyk kościelnych w tej chwili- ale z czasów gdy byłam bliżej, to jestem pewna, że jest mowa o radości i łączącej roli seksu w małżeństwie- to pamiętam.( chyba encyklika JP2)
Więc nabożnością małżonka się tłumaczyć nie może na 100 % smile
ale są tu lepsi eksperci na forum. smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach
Odp: Trudna miłość?

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

13

Odp: Trudna miłość?
MrówkaBigbitówka napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

big_smile big_smile

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

14 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-01-07 15:05:27)

Odp: Trudna miłość?

Aleś się chłopie wpierrrr.... w kanał big_smile U mnie po latach też jest z seksem kiepsko, ale przynajmniej na początku przez jakiś czas było ok. Można sobie powspominać przy kominku wink A lata lecą i wiadomo, że z czasem jest już tylko gorzej. Metalowiec ? I wziąłeś sobie żonę ortodoksyjną religijnie big_smile ? To jakiego metalu Ty słuchasz ? wink  Naprawdę powiedziała Ci, że jak dzieci dorosną to będzie seks ? Nie będzie. Z tej "mąki chleba nie będzie". Żadne paciorki i filmiki na YT tu nie pomogą. Żona się nie zmieni. Już nie. Zaproponuj jej wspólną terapię małżeńską. Ciekawe co odpowie. Wątpię, żeby się zgodziła, bo z tego co piszesz jest totalnie "zatrzaśnięta" w swoim świecie. Ale może jednak ?

MrówkaBigbitówka napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

"Fachowca" to zawsze warto posłuchać big_smile big_smile

15 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-07 15:40:53)

Odp: Trudna miłość?
MrówkaBigbitówka napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

Można wręcz rzec, że jest to podejście transakcyjne.

Maciek, czy jakkolwiek Ci na imię, a może dobrym pomysłem będzie pójść z żoną po poradę do takiego księdza, żeby przemówił żonie do rozsądku. Minusy tego rozwiązania są dwa:
1. Będziesz miał seks, ale z „wdzięczności”. No ale przynajmniej jakiś seks będzie.
2. Będziesz musiał zapracować na ten seks, czyli wrócą obowiązki domowe.

16

Odp: Trudna miłość?

Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Są takie jak się spodziewałem. Przecież wiem jak jest... najlepiej. Jest jeszcze mnóstwo spraw o których mógłbym powiedzieć ale to już na to wychodzi zupełnie nieistotne.

17

Odp: Trudna miłość?

Jal to mówią miłość nie wybiera. Czy cokolwiek to było... pozno się ocknalem. Żeby nie przeklnac... Obecnie to można powiedzieć że tylko razem mieszkamy. Był taki okres niedawno że mimo tego całego burdel postanowiłem a spróbuje inaczej. I znowu robiłem wszystko co się dało. I tak nie było na mnie czasu. Czasem wracam późno ona śpi. Zajmuje się tylko dziećmi jakby mnie nie było. A o wszystko obwinia mnie. Ja mogę próbować ale ona nie musi. Mnie też nie zmusza przecież. Zbudowała taką piękną machine ze wszytsko jest po jej stronie. Ma wszystkie asy w rękawie. Ona rządzi wybiera. Ale jak coś to przecież tak nie robi. Nic nie musi a może. A że nie chce to się koło zamyka. Zauważam też że dzieci w wieku kilku lat są już jak mama i powtarzają to co mówi. A na to nie pozwolę by tak manipulować. Byłbym w stanie zrobić wszystko i jestem by to naprawić. Tylko jak jak ktoś nie chce? A boli bo to przecież tylko moja wina.

18

Odp: Trudna miłość?
MagdaLena1111 napisał/a:
MrówkaBigbitówka napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

Można wręcz rzec, że jest to podejście transakcyjne.

Maciek, czy jakkolwiek Ci na imię, a może dobrym pomysłem będzie pójść z żoną po poradę do takiego księdza, żeby przemówił żonie do rozsądku. Minusy tego rozwiązania są dwa:
1. Będziesz miał seks, ale z „wdzięczności”. No ale przynajmniej jakiś seks będzie.
2. Będziesz musiał zapracować na ten seks, czyli wrócą obowiązki domowe.

Znam te piękne kościelne rady. Feruja mężczyzn. Zależy jednak jak kto to postrzega. Ona umie wybrac tylko te jej pasujac kwestie. I tak robi. Już nawet nie idzie o seks. To już nie jest życie tylko jakiś koszmar dla mnie. I to boli. Bo mogę stanąć na głowie to usłyszę że nie musiałem. Ona też nie musi. A niby kiedyś musiała. Już jest wolna. Woli koleżanki... bo z nimi się dogadać czyli wiadomo. Klepna jej zdanie. Wszystko co nie wymyślę trafia w mur. Bo nie. Wiem że to zmierza do rozwodu. Już pewnie kazdy inny byłby po. Może mi odwagi brak... Ale... przelała się chyba niedawno. Ta sytuacja stres i ogólnie podziałami tak że źle się poczułem. Zawał może. Dzieci kilkuletnie mi przyniosły wodę. Ona poszła pobiegać... bo ja też wczoraj bolała głowa. Dla mnie dramat. A tak się składa że wczoraj jak ja tak śmiertelnie głowa bolała zrobiłem herbatę i ta jej głowę wymasowalem. Okazuje sie ze nie musialem przecież. Spytałem dlaczego mnie zostawiła w tamtej chwili... umówiłam się przecież. Ale co? Nic się nie stało. Żyjesz. Tak tacy ludzie istnieją...

19

Odp: Trudna miłość?

Mój punkt widzenia jest taki... odsunelas mnie z życia. Wykreslilas gdzie się dało. Odepchnelas. Znosilem to cierpliwie. Czekalem. Bo dzieci. Aż powiedziałem pas. Dosc. Wyniosłem się do innego pokoju. Mówię tak. Chciałaś być sama. Nie byłem potrzebny. Więc będziesz. Nie robię nic. Nie ma mnie tak jak chciałaś i tak jak spowodowałas. O to chodzilo wiec bedzie jak chcesz. I teraz jestem leń. Tyran. Teraz jestem obibok i dziecko. I to jest dla mnie największy cios... ten egoizm. Nie wiem czy dobrze zrobiłem wycofując się do salonu ale tak zrobiłem. Trudno. Myślę że będę musiał skorzystać z psychologa... Ale jakoś niemal odwagi. Nie wiem co robić. Tzn wiem ale nie umiem.

20

Odp: Trudna miłość?

Ona Cię nie kocha... gdyby kochała chciałaby z Tobą spędzac czas, być blisko, przytulać, kochać się...
Wydaje mi się że byłeś jej potrzebny do założenia rodziny nic wiecej...
Ona zabiera Ci całą chęć do wszystkiego, uciekaj...
Wynajmij mieszkanie i pozostaje Ci złożenie pozwu o rozwod, a z czasem znalezienie kogoś kto Cię pokocha...

21 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-01-08 12:49:08)

Odp: Trudna miłość?
Michau38 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
MrówkaBigbitówka napisał/a:

A ja wręcz przeciwnie o radości nigdy nie słyszałam.  Nawet kilka lat temu rozmawiałam z księdzem, to powiedział,  że mąż ma mi pomagać w domu, a ja mam mu za to powiedzmy "odwdzieczać" się w łóżku. Czy mi się chce, czy nie. Super podejście.

Można wręcz rzec, że jest to podejście transakcyjne.

Maciek, czy jakkolwiek Ci na imię, a może dobrym pomysłem będzie pójść z żoną po poradę do takiego księdza, żeby przemówił żonie do rozsądku. Minusy tego rozwiązania są dwa:
1. Będziesz miał seks, ale z „wdzięczności”. No ale przynajmniej jakiś seks będzie.
2. Będziesz musiał zapracować na ten seks, czyli wrócą obowiązki domowe.

Znam te piękne kościelne rady. Feruja mężczyzn. Zależy jednak jak kto to postrzega. Ona umie wybrac tylko te jej pasujac kwestie. I tak robi. Już nawet nie idzie o seks. To już nie jest życie tylko jakiś koszmar dla mnie. I to boli. Bo mogę stanąć na głowie to usłyszę że nie musiałem. Ona też nie musi. A niby kiedyś musiała. Już jest wolna. Woli koleżanki... bo z nimi się dogadać czyli wiadomo. Klepna jej zdanie. Wszystko co nie wymyślę trafia w mur. Bo nie. Wiem że to zmierza do rozwodu. Już pewnie kazdy inny byłby po. Może mi odwagi brak... Ale... przelała się chyba niedawno. Ta sytuacja stres i ogólnie podziałami tak że źle się poczułem. Zawał może. Dzieci kilkuletnie mi przyniosły wodę. Ona poszła pobiegać... bo ja też wczoraj bolała głowa. Dla mnie dramat. A tak się składa że wczoraj jak ja tak śmiertelnie głowa bolała zrobiłem herbatę i ta jej głowę wymasowalem. Okazuje sie ze nie musialem przecież. Spytałem dlaczego mnie zostawiła w tamtej chwili... umówiłam się przecież. Ale co? Nic się nie stało. Żyjesz. Tak tacy ludzie istnieją...

Trochę to dramatyczne, co piszesz.
W sumie nie wiadomo, czy to obojętność z jej strony, czy dołączyła się do gry, którą Ty stosujesz i teraz konkurujecie o to. komu mniej zależy. Tylko Ty przestajesz już grać a rzeczywiście coraz mniej w Tobie ochoty na jakikolwiek kontakt. Tak umierają resztki uczucia do partnera. Wiem, bo przerabiałam ten schemat, chociaż, na szczęście, obyło się bez ostentacyjnego okazywania braku zaangażowania.
Nic Ci sensownego nie potrafię doradzić poza tym, co ostatecznie sama zrobiłam, gdy trafiałam na mur niezrozumienia, spakowałam się i wyniosłam. Było cieźko, tym bardziej, że druga strona wtedy nagle doznaje olśnienia, ile dla niej znaczysz i jak wielką masz wartość, więc była pokusa, żeby ulec zapewnieniom o zmianie. Ale tak naprawdę już nic głębszego do niego nie czułam, tylko byłoby mi miło, gdyby się okazało, że warto o mnie powalczyć. Sam rozumiesz, że to słaba motywacja do bycia w związku. Mimo wszystkiego on zasługiwał na coś lepszego. I ja też. Ty też zasługujesz na to, aby Twoje potrzeby były dostrzegane. Każdy potrzebuje.
Ale u mnie nie było dzieci, a dzieci sprawy komplikują, więc rozumiem dylematy. Możesz poczekać aż się usamodzielnią i wtedy zadbać o siebie, albo teraz zadbać o siebie i o dzieci jednocześnie, bo bycie nie-mężem nie oznacza zwolnienia z etatu taty.

22

Odp: Trudna miłość?

Pozostaje mi się z tego układu wypisać. Ciężko bo dzieci. Nie chce tak dalej. Nawet się nie da. Myślałem o takie terapii... przy okazji spytam co na to powie. Cały czas temat wraca że mnie nie mam. A no nie ma. Jeśli mnie wyrzuciłas z życia ja miałem prawo wyrzucić Ciebie. Chciałaś być sama więc jesteś. I co Ci nie pasuje? Brak odpowiedzi. A ciężko i trudno ma. Takie przepychanki do niczego nie doprowadza ale... ja mam z tego tyle że w głowie siedzi kwestia iż jak mnie ktoś prał po ryju to nie stałem i nie czekałem aż przysłowiowo dostanę z drugiej strony. Późno. Za późno.

23

Odp: Trudna miłość?

Może usiądzcie jeszcze raz sami wieczorem gdy dzieci pójdą spać i porozmawiajcie czego obojgu wam brakuje w związku, powiedz jej że brakuje Ci czułości z jej strony, może wspólnych wyjść, randek, po prostu wspólnie spędzonego czasu i seksu..
Niech ona przedstawi to co jej brakuje i co myśli o tym czego Tobie brakuje.
Możesz zaproponować terapię małżeńską.. jeżeli powie że coś zmieni a w ciągu miesiaca nic się nie zmieni pozostaje Ci się wyprowadzić i rozwiesc się.
Gdy odrazu zaprzeczy zmianom, możesz odrazu szukać czegoś do wynajęcia.

24

Odp: Trudna miłość?
Michau38 napisał/a:

Pozostaje mi się z tego układu wypisać. Ciężko bo dzieci. Nie chce tak dalej. Nawet się nie da. Myślałem o takie terapii... przy okazji spytam co na to powie. Cały czas temat wraca że mnie nie mam. A no nie ma. Jeśli mnie wyrzuciłas z życia ja miałem prawo wyrzucić Ciebie. Chciałaś być sama więc jesteś. I co Ci nie pasuje? Brak odpowiedzi. A ciężko i trudno ma. Takie przepychanki do niczego nie doprowadza ale... ja mam z tego tyle że w głowie siedzi kwestia iż jak mnie ktoś prał po ryju to nie stałem i nie czekałem aż przysłowiowo dostanę z drugiej strony. Późno. Za późno.

Spróbuj jeszcze z żoną porozmawiać. Pomysł z terapia może być dobry. Jeśli ona jest goliwą katoliczką to możliwość rozwodu może zadziałać na nią mobilizująco i zgodzi się na terapię, a może nawet pójdzie na poświęcenie, jakim dla niej jest seks.
Porównanie do prania po ryju nie wydaje mi się adekwatne. To Ty tak to odbierasz. Twoja żona po prostu nie dba o Ciebie i Twoje potrzeby z jakiegoś powodu, który może jest dla Ciebie istotny a może nie ma znaczenia.

25

Odp: Trudna miłość?

Michau38, jeżeli jest katoliczka, to spraw jej książkę „Seks jest boski, czyli erotyka katolika” - o. Xawery Knotz, Krystyna Strączek .
Na youtube jest pełno jego wykładów.
Generalnie :  cała Kamasutra jest OK a nawet wskazana.

Ale obawiam się, ze to nie jest kwestia przekonań religijnych, ale zachamowan, może przeżyć z dzieciństwa a może ... woli kobiety .

Temat na jej terapie indywidualna.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018