Cześć! Czytam to forum od bardzo dawna, ale nigdy nie miałam odwagi napisać. Chciałabym jednak poznać wasze opinie w pewnym temacie, który się mnie tyczy. Postaram się krótko i zwięźle ![]()
Ponad rok temu poznałam kogoś, kto mi bardzo zawrócił w głowie. Jednak musiałam się wycofać ze względu na nasze odmienne spojrzenia na przyszłość- ja chciałam związku a on seksu. No cóż, bywa. Nie było łatwo się wyleczyć, nadal w jakimś stopniu nie jest. Można powiedzieć, że zostaliśmy w kontakcie, to znaczy on od czasu do czasu napisze coś na komunikatorze i namawia mnie na spotkanie - sami wiecie jakie. Ostatnio, oprócz tego że namawia mnie na sto różnych rodzajów seks spotkań, zaczął się uzewnętrzniać i pisać na przykład o tym co lubił gotować z eks dziewczyną, gdzie jeździli na wakacje, itd. Mimo, że to nie jest jakoś przyjemne dla mnie, to staram się trzymać poziom i dyskutuję z nim o tych wydarzeniach. Pewnego dnia wysłał mi zdjęcie swojego nowego kostiumu (trenuje pewien rodzaj sportu) a w tle była torebka i szpilki. Napisał, że się cieszy z nowego nabytku i że by chętnie (tu propozycja seksualna). To, że spotyka się z innymi na seks to wiem, ale ciekawa jestem po co mi to wysłał. Wyglądało to tak, że celowo ujął te damskie akcesoria (mieszka sam), żebym to zobaczyła. Wydaje mi się, że to są celowe gierki, żeby mnie pognębić, bo wie że byłam/jestem chyba nadal, w nim zakochana. Co o tym sądzicie?
Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Wysłałam Ci wiadomośc na priv
absencjaa napisał/a:Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
Po co w ogole z nim rozmawiasz skoro wzbudza w Tobie niechciane emocje?
Marynowana papryka napisał/a:absencjaa napisał/a:Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
lepiej bym tego nie opisała !
lajkuje ! "P
Przecież kocha łobuza.
Tu działa natura, a wy to racjonalizujecie.
Marynowana papryka napisał/a:absencjaa napisał/a:Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
Klio, uwielbiam Twoje komentarze. ![]()
W punkt.
Klio napisał/a:Marynowana papryka napisał/a:Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
lepiej bym tego nie opisała !
lajkuje ! "P
No właśnie, szkoda, że tu nie ma przycisków do lajkowania, jak na fb, bo bardzo bym chciała taki wcisnąć ![]()
Sama prawda.
A ja uważam, że takie kontakty są istotne dla kobiet. Raczej nie licz na związek, facet ewidentnie próbuje cię urobić. Zawsze masz opcję na seks bez zobowiązań ![]()
Marynowana papryka napisał/a:absencjaa napisał/a:Nie rozumiem po co utrzymujesz z nim kontakt.
Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Dużo w niej na moje nieszczęście prawdy, ale jednak nie do końca. Nie roję sobie w głowie jego ewentualnej odmiany, bo wiem jaki jest i to mi wystarczy. Nigdy nie umialabym stworzyć nawet związku z taką osobą, znając jego podejście do życia. Dla mnie kontakt z nim jest raczej na zasadzie, że skoro nie może być moim facetem to niech będzie chociaż kumplem. Ale nie czekam na moment jego "przebudzenia", bowiem nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania z człowiekiem o takim charakterze. Mimo wszystko, podoba mi się wizualnie i na razie nie umiem się odciąć. Zresztą, takie docinanie się wg mnie jest głupie. Jasne, jeśli facet jest psychopatą, dręczycielem lub jakąś inną anomalią. Ale on mi nic nie zrobił, po prostu mnie nie chciał. Mam się dąsać, bo miał smialosc powiedzieć prawdę? Większość facetów robi złudne nadzieje, wykorzysta i zmyka. On mi szczerze wyłożył kawę na ławę, co mi z mojej obrazy i milczenia?
Marynowana papryka, co cię to w sumie obchodzi, co on sobie robi?
Facet ma cię głęboko w d opowiadając o swoich ex tak niemiłośnie oraz składając takie niemiłosne propozycje.
Piszesz,z ę starasz się trzymać poziom w dyskusji, ale wcale nie. Bo gdybyś tak, to byś z nim wiele nie gadała. Tylko seksik - i to ty umawiasz.
Autorko, chyba jednak nie zrozumiałaś słów Klio. A szkoda, bo możesz zrobić sama sobie kuku.
No ale jak uważasz.
Dziewczyny już wiele w temacie napisały (Klio naświetliła sprawę w punkt).
Założyłaś, autorko, temat z ,,manipulantem" w tytule i mimo tego ,,manipulana", nie widzisz najmniejszych powodów, aby ograniczyć dyskusje, co lubił robić z eks? Mimo, iż jego wynurzenia nie są dla Ciebie przyjemną lektura? Nie chodzi tu o strzelanie klasycznego focha, ale o ochłodzenie pisaniny.
Myślenie: skoro nie może być moim facetem, to niech będzie chociaż kumplem- też do mnie nie przemawia, gdyż to najlepsza droga, aby- jak wyżej celnie Annax zauważyła- zrobić sobie kuku.
Jaki to Twoj kumpel skoro proponuje Ci nagminnie seks pomimo tego, ze Ci taka opcja nie pasuje i opowiada głownie o sobie itp? Damn... mi koledzy seksu nie proponują, gdyby to robili, nie byli by moimi kolegami. No ale to moze ze mną cos nie tak ![]()
A ja dorzucę inny punkt widzenia.
Czemu to Cię rusza?
Czemu porusza w Tobie to jakiekolwiek uczucia ,emocje?
Manipulant czy nie - w cos jego dzialania trafiaja.W co?
Sądzę że jesteś strasznie zakompleksiona i nie masz za grosz szacunku do swojego czasu i uczuć skoro umyślnie "mimo, że to nie jest jakoś przyjemne dla mnie, to staram się trzymać poziom i dyskutuję z nim o tych wydarzeniach", czyli starasz się o robienie rzeczy które sprawiają ci przyjemność.
Pora ruszać w przyszłość i poszukać kogoś na poziomie ![]()
że by chętnie (tu propozycja seksualna).(...), ale ciekawa jestem po co mi to wysłał.
Bo przy jednej dziurze to i kot zdechnie z głodu. Jak mówi ludowe przysłowie ![]()
Wyglądało to tak, że celowo ujął te damskie akcesoria (mieszka sam), żebym to zobaczyła.
Pewnie zapomniał schować po ostatniej randce.
LGBT teraz w modzie.
A tak szczerze - jak mu tak zależy na "robieniu wrażenia", że aż podkłada torebki pod obiektyw to trochę creepy.
Wydaje mi się, że to są celowe gierki, żeby mnie pognębić, bo wie że byłam/jestem chyba nadal, w nim zakochana. Co o tym sądzicie?
Że chce Cię przelecieć.
Jakbyś się zdecydowała, bo na to się zanosi, to pamiętaj o prezerwatywach.
Marynowana papryka napisał/a:że by chętnie (tu propozycja seksualna).(...), ale ciekawa jestem po co mi to wysłał.
Bo przy jednej dziurze to i kot zdechnie z głodu. Jak mówi ludowe przysłowie
Wyglądało to tak, że celowo ujął te damskie akcesoria (mieszka sam), żebym to zobaczyła.
Pewnie zapomniał schować po ostatniej randce.
LGBT teraz w modzie.A tak szczerze - jak mu tak zależy na "robieniu wrażenia", że aż podkłada torebki pod obiektyw to trochę creepy.
Wydaje mi się, że to są celowe gierki, żeby mnie pognębić, bo wie że byłam/jestem chyba nadal, w nim zakochana. Co o tym sądzicie?
Że chce Cię przelecieć.
Jakbyś się zdecydowała, bo na to się zanosi, to pamiętaj o prezerwatywach.
Dzięki, biorę pigułki i nie uprawiam seksu jak nie jestem w związku.
Dzięki, biorę pigułki i nie uprawiam seksu jak nie jestem w związku.
Ja bym się bardziej martwił grzybem, kłykcinami, chlamydią, WZW, HIVem i innymi atrakcjami.
Dlatego tylko prezerwatywa/badania stałych partnerów.
Dzięki, biorę pigułki i nie uprawiam seksu jak nie jestem w związku.
Zapytam z ciekawości. Teraz jesteś w związku?
23 2018-10-24 16:02:56 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-10-24 16:04:49)
Klio napisał/a:Marynowana papryka napisał/a:Hmm w sumie to nic mi przecież złego nie zrobił, jasno się określił czego chce. Nie mam powodu przestać się odzywać tylko dlatego, że dał mi kosza. Zresztą, ja nigdy pierwsza się nie odzywam, jak chce pogadać to mu odpisuję.
Twój własny komfort nie jest dla Ciebie wystarczającym powodem? Prowadzisz rozmowy, które jak sama piszesz sprawiają Ci przykrość i uważasz, że to pryszcz... On się jasno określił i Ty też. Okazuje się jednak, że Twoje określenie się niewiele dla Ciebie samej znaczy, a po nim spływa ono zupełnie i nadal nagabuje Cię. Dlaczego? Bo mu na to pozwalasz. Dlaczego? Bo gdzieś na dalekim horyzoncie wydaje Ci się, że widzisz nagrodę za doznane przykrości w postaci cudownego odmienia tego jegomościa i zakochania się w Tobie
To zwykła fatamorgana, ale zdecydowałaś się karmić się nią i w jej imię zadawać sobie ból. Nie zastanawiaj się nad jego motywacjami, bo i tak poświęcasz mu wiele swojej uwagi by utrzymywać fatamorganę. Kontynuujesz znajomość z nim i obchodzisz się jak z jajkiem nie dlatego, że trzymasz poziom (please
), tylko dlatego, że nie chcesz go urazić i nie chcesz by o Tobie źle pomyślał, bo wtedy olaboga fatamorgana się oddali
Niby sama nie piszesz do niego, ale gdy on napisze rączki się palą by odpisać. On zaczyna bredzić o swoich byłych związkach i nakłania Cię na seks, a Ty ani me, ani be, byleby tylko jemu było dobrze. Ty się dla siebie samej nie liczysz. Zaznaczasz, że sama nie rozpoczynasz kontaktu po to, by stworzyć dla siebie iluzję, że Ty nie chcesz utrzymywać z nim kontaktu i że się wyleczyłaś. Kolejna Twoja fatamorgana... Przyjrzyj się sobie, a nie jemu. To przynajmniej będzie miało jakiś sens i jeśli będziesz szczera w tej introspekcji, to pozwoli Ci na korektę stosunku do siebie, a tym samym do niego.
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Dużo w niej na moje nieszczęście prawdy, ale jednak nie do końca. Nie roję sobie w głowie jego ewentualnej odmiany, bo wiem jaki jest i to mi wystarczy. Nigdy nie umialabym stworzyć nawet związku z taką osobą, znając jego podejście do życia. Dla mnie kontakt z nim jest raczej na zasadzie, że skoro nie może być moim facetem to niech będzie chociaż kumplem. Ale nie czekam na moment jego "przebudzenia", bowiem nie wyobrażam sobie codziennego funkcjonowania z człowiekiem o takim charakterze. Mimo wszystko, podoba mi się wizualnie i na razie nie umiem się odciąć. Zresztą, takie docinanie się wg mnie jest głupie. Jasne, jeśli facet jest psychopatą, dręczycielem lub jakąś inną anomalią. Ale on mi nic nie zrobił, po prostu mnie nie chciał. Mam się dąsać, bo miał smialosc powiedzieć prawdę? Większość facetów robi złudne nadzieje, wykorzysta i zmyka. On mi szczerze wyłożył kawę na ławę, co mi z mojej obrazy i milczenia?
Przeczysz sama sobie i nie przemawiają do mnie Twoje tłumaczenia dlaczego utrzymujesz relację z mężczyzną, która obecnie sprowadza się do wbijania Ci szpileczek. Powtórzyłaś właściwie swój post, do którego się odniosłam i nic nowego nie powiedziałaś, bo unikasz odpowiedzi wobec siebie.
Nie każę Ci się fochać na niego, bo zgadzam się, że brak wspólnych wizji co do relacji nie jest powodem do focha, ale... i tu przechodzimy do sedna
ponownie bierzesz pod uwagę tylko jego określenie się, jego potrzeby. Twoja wizja stałej relacji dla Ciebie samej się nie liczy, bo gdyby się liczyła, to dostrzegłabyś, że jego obecna namolność i nagabywanie Cię na seks w momencie, gdy Ty określiłaś swoje potrzeby i on o nich wie, są nie w porządku wobec Ciebie. Ty jak widać również starasz się tego nie dostrzegać i powtarzasz jak mantrę: on się określił, ale z mantry wykluczasz fakt Twojego określenia się i konsekwencji tego. Obecnie więc udajecie obydwoje, że tak właściwie Ty nic nie powiedziałaś, a on ma pole do popisu, bo mu je dajesz. Kończy się to więc tym, że prowadzicie rozmowy, dzięki którym możesz dowiedzieć się więcej o jego eksiach i o jego obecnych potrzebach seksualnych. Jak miło
To, że rozmowy takie drażnią Cię, bądź sprawiają Ci przykrość nie są dla Ciebie podstawą ani do przerwania tych rozmów, ani do olania tego gościa całkowicie. W końcu jesteś wyleczona z tej znajomości, nie masz absolutnie żadnych powodów by zerwać tę znajomość, on jest w Twoim typie i nie widzisz żadnych przeciwwskazań by zastanawiać się nad każdym jego pierdem i analizowaniem każdej foci od niego
Nie ma tu żadnych, absolutnie żadnych sprzeczności
Ty tak naprawdę nie kontynuujesz znajomości, bo jedynie odpisujesz mu, wysłuchujesz gdy zadzwoni i pieprzy o jakichś laskach oraz, że chętnie by Cię niezobowiązująco przeleciał...
To wszystko składa się na cyrk na kółkach jaki dla siebie tworzysz, sprzeczność goni sprzeczność. Piszesz, że nie chciałabyś z nim być, a jednocześnie mimo, że z nim podobno nie chcesz być pozwalasz mu na sprawianie Ci bólu. Tak to jest gdy nam na kimś absolutnie nie zależy
Edmund Dantes zadał Ci w tym kontekście trafne pytania, ale jak widać nie chcesz udzielić sobie szczerej odpowiedzi. Czerpiesz jakąś dziwną przyjemność z jego atencji, a z drugiej strony jego olewczego stosunku do Ciebie. Cyrk. Mogłabyś go zamknąć, gdybyś chciała, ale jak widać takie rozrywki Cię bawią.
Ps. Dziękuję wszystkim za miłe słowa ![]()
Mimo, że to nie jest jakoś przyjemne dla mnie, to staram się trzymać poziom
Nie, nie trzymasz poziomu. Raczej zniżasz się do jego poziomu.
W swoich wypowiedziach powtarzasz, że on nie zrobił Ci nic złego. Ależ zrobił: postanowił traktować Cię przedmiotowo, jak potencjalną seks-lalkę. A Ty mu na to pozwalasz, ciągnąc tę znajomość. Oboje jesteście dla Ciebie niedobrzy, oboje wyrządzacie Ci krzywdę. Kij z nim, największy sęk w tym, że sama siebie nie szanujesz i tracisz czas na kogoś, kto ponoć nie odpowiada Twoim standardom.
Dla mnie kontakt z nim jest raczej na zasadzie, że skoro nie może być moim facetem to niech będzie chociaż kumplem.
Czyli reasumując, skoro nie jesteś warta kichania, to chciałabyś być przynajmniej warta szanowania, a tymczasem facet na każdym kroku pokazuje Ci, że dla niego jesteś warta piep***nia, a Ty dalej to ciągniesz, czekając, że mu się odmieni.
Masochizm jak się patrzy. Dla mnie szkoda czasu, ale w sumie każdy co innego lubi.