Potrzebowałam prawnika. Kolega polecił znajomego. Tak sie złożyło, że chyba mu się spodobałam, bo na spotkaniach rozmawialiśmy na różne tematy i tych spotkań było wg mnie więcej niż potrzeba. Powiedział, że możemy się umówić po rozprawie. Miałam wtedy głowę zajętą moją sprawą i jakos tak odpowiedziałam zobaczymy. Jakieś kilka dni po rozprawie napisałam do niego, że fajnie mi się z nim rozmawiało i że mozemy sie spotkac. Byl na tak, w piatek napisałam czy pasuje mu sobota godz 16 i miejsce. Napisal ze tak, proponowal ze przyjedzie. Spędzilismy razem 6 h, mowil ze ma nadzieje ze sie z nim spotkam, na pozegnanie powiedzial do zobaczenia. Wczoraj wysłał zdjecie z lokalu wyborczego jak głosował, zapytałam jaka u niego frekwencja, odpisal, ze bardziej go interesuje jak go wczoraj znioslam. Napisalam ze ja spedzilam w sobote swietnie czas. Problem jest taki, ze moj kolega ktory mi go polecil jest mną zainteresowany. Napisalam do niego i byl zly ze sie w sobote spotkalam, a gdy mnie pytal co bede robic odpowiedzialam ze nic szczegolnego. Napisal, ze wiedzial ze strasznie nalegalam na spotkanie. I to jest wlasnie ten problem nie wiem czy moj kolega tak to ujal czy ten facet faktycznie uwaza ze strasznie nalegalam. Ja go normalnie zapytalam czy ma ochote na spotkanie, a potem sprecyzowalam termin, gdyby napisal, ze nie ma czasu czy nie chce to bym nie prosila. Nie wiem już co myslec, bo w sumie kolega wiedział ze to ja zaproponowalam. Nie podoba mi sie to okreslenie strasznie nalegala. Oczywiscie nie bede proponowac nastepnego. Nie wiem co zrobic sadzilam ze gosc tez chce sie spotykac. Moze kolega celowo to tak ujal.
Na pewno celowo, bo jest zazdrosny. Nie zwracaj na niego uwagi i nie tłumacz mu się - spotykaj się z kim i kiedy chcesz. Nic mu do tego.
Mondayblue a Ty tak dwóch chcesz trzymać w garści.
To się nazywa pieczenie 2 pieczeni na jednym ogniu. Może tu się pojawi Wielokropek i powie jak to się nazywa u kobiet, gdy ktoś udaje mniej rozgarniętego niż jest w rzeczywistości. U facetów nazwała taką postawę "biedny miś".
Mondayblue a Ty tak dwóch chcesz trzymać w garści.
To się nazywa pieczenie 2 pieczeni na jednym ogniu. Może tu się pojawi Wielokropek i powie jak to się nazywa u kobiet, gdy ktoś udaje mniej rozgarniętego niż jest w rzeczywistości. U facetów nazwała taką postawę "biedny miś".
Ale ja nie chce dwoch. Tamten to mój kolega. Nie podoba mi się ani nic. Sporo ze sobą gadamy, spotykamy się rzadko
Zdecydowanie nie powinnaś się tym przejmować. Nie masz też obowiązku się przed kimkolwiek tłumaczyć z takich spraw, skoro jesteś dorosłą osobą, prawda?
Spotykaj się z ludźmi, z którymi chcesz się spotykać.
Tylko dlaczego właściwie zataiłeś to wyjście z prawnikiem przed swoim znajomym?
Poczakaj teraz, az on zaproponuje spotkanie, i już. Nie warto przywiazywac wagi do pierdolek ![]()
Dla mnie problemem jest, że ten facet może faktycznie uważa, że strasznie nalegałam na spotkanie. Nie podoba mi sie to określenie. Nie wypisywałam do niego w sprawie tego spotkania. Gdyby odpowiedział, że nie chce lub nie ma czasu nie drążyłabym tematu. Teraz nie wiem czy on sie ze mna spotkal bo nie umiał odmowic, celowo się chwalił czy to moj znajomy tak to ujął
8 2018-10-23 15:42:47 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-10-23 15:44:19)
Dla mnie problemem jest, że ten facet może faktycznie uważa, że strasznie nalegałam na spotkanie. Nie podoba mi sie to określenie. Nie wypisywałam do niego w sprawie tego spotkania. Gdyby odpowiedział, że nie chce lub nie ma czasu nie drążyłabym tematu. Teraz nie wiem czy on sie ze mna spotkal bo nie umiał odmowic, celowo się chwalił czy to moj znajomy tak to ujął
Zamiast się tu zamartwiać możesz napisać koledze: Tak, masz rację, bardzo nalegałam na spotkanie, dzięki że poznałeś mnie z super gościem.
Co do spotkania- wyglądało, jakby cierpiał?
Nie wyglądał. Spędziliśmy 6 godz razem. Po 3 zadzwoniła siostra żeby do niej wpadł. Pytał do której mam czas i powiedział, że posiedzimy jeszcze. No i następnego dnia zapytał mnie czy mi się podobało
Ale o czym tu mysleć?
Nieatrakcyjny kolega leci na Ciebie, Ty lecisz na adwokata. Nieatrakcyjny kolega jest zazdrosny bo myslał, ze sobie "wychodzi" zainteresowania... a tu guzik.
Przestań zwodzić biednego kolegę, niech sobie chłopak kogoś znajdzie.
11 2018-10-23 16:58:25 Ostatnio edytowany przez mondayblue (2018-10-23 16:59:13)
Ale o czym tu mysleć?
Nieatrakcyjny kolega leci na Ciebie, Ty lecisz na adwokata. Nieatrakcyjny kolega jest zazdrosny bo myslał, ze sobie "wychodzi" zainteresowania... a tu guzik.Przestań zwodzić biednego kolegę, niech sobie chłopak kogoś znajdzie.
Ale ja go nie zwodzę. On ma żonę, gdy się poznaliśmy już miał. Od pewnego czasu mam wrażenie, że chciał czegoś więcej pewnie romansu. Chyba to oczywiste, że jeśli mam wybierać między wolnym, a żonatym to wybór prosty. Poza tym mi chodzi o określenie, że strasznie nalegałam na spotkanie
Znerx napisał/a:Ale o czym tu mysleć?
Nieatrakcyjny kolega leci na Ciebie, Ty lecisz na adwokata. Nieatrakcyjny kolega jest zazdrosny bo myslał, ze sobie "wychodzi" zainteresowania... a tu guzik.Przestań zwodzić biednego kolegę, niech sobie chłopak kogoś znajdzie.
Ale ja go nie zwodzę. On ma żonę, gdy się poznaliśmy już miał. Od pewnego czasu mam wrażenie, że chciał czegoś więcej pewnie romansu. Chyba to oczywiste, że jeśli mam wybierać między wolnym, a żonatym to wybór prosty. Poza tym mi chodzi o określenie, że strasznie nalegałam na spotkanie
Monday.. czemu tym się tak strasznie przejmujesz? Myślisz czy Adwokat mu tak powiedział?
To może zapytaj Adwokata?
Słuchaj, X twierdzi, że bardzo nalegałam na spotkanie, tak od Ciebie usłyszał?
i poczekaj co powie.
Albo obróć to jakoś w żart..
Zapytaj netfacetów, czy któryś poczułby się urażony.
A jak adwokat na kolejnym spotkaniu będzie gwiazdorzył, to się go ukróci.. ![]()
On wcale nie gwiazdorzył. Wątpię żebym się dowiedziała prawdy. Zrobiło mi się zwyczajnie przykro, poczułam jakby zgodził się z grzeczności. Noe zamierzam teraz się do niego odzywać pierwsza i nie będę proponować żadnych spotkań
Znaczy żonkoś osiągnął swój cel. ![]()
On wcale nie gwiazdorzył. Wątpię żebym się dowiedziała prawdy. Zrobiło mi się zwyczajnie przykro, poczułam jakby zgodził się z grzeczności. Noe zamierzam teraz się do niego odzywać pierwsza i nie będę proponować żadnych spotkań
W sumie pierwsza nie musisz. Chyba że zapytał Cię o coś, a Ty milczysz..
Ale jak zaczniesz go teraz taktować chłodniej to wszystko padnie, zwłaszcza że nie wiadomo co kolega z pracy mu naopowiadał.
mondayblue napisał/a:On wcale nie gwiazdorzył. Wątpię żebym się dowiedziała prawdy. Zrobiło mi się zwyczajnie przykro, poczułam jakby zgodził się z grzeczności. Noe zamierzam teraz się do niego odzywać pierwsza i nie będę proponować żadnych spotkań
W sumie pierwsza nie musisz. Chyba że zapytał Cię o coś, a Ty milczysz..
Ale jak zaczniesz go teraz taktować chłodniej to wszystko padnie, zwłaszcza że nie wiadomo co kolega z pracy mu naopowiadał.
W niedzielę napisal, ze byl na glosowaniu i ze chce zapytac jak go znioslam. Odpisalam, ze swietnie czas spedziłam
Znaczy żonkoś osiągnął swój cel.
Jaki cel
Nie przejmuj się kolega. Jak adwokat dopytuje jak go zniozlas to znaczy że jest zainteresowany. Jeśli Ty też to to ciągnij.
Nie przejmuj się kolega. Jak adwokat dopytuje jak go zniozlas to znaczy że jest zainteresowany. Jeśli Ty też to to ciągnij.
Ja też od początku go odbierałam jako zainteresowanego. Tylko mnie zastanawia czemu po rozprawie nic nie wspomniał żeby się spotkać albo przed weekendem nie odezwał się w sprawie spotkania
Generalnie cała ta historia robi się coraz bardziej dziwna. W niedzielę kolega mi napisał, że ten prawnik, mówił jego zonie, a swojej siostrze, że jestem natrętna i nie może się ode mnie opędzić oraz wytykał różne defekty w moim wyglądzie. Nie ogarniam już tego, z jednej strony to jakieś nieprawdopodobne, bo sam zaproponował w sobotę, żeby się w niedzielę spotkać, ale z drugiej kolega wiedział, że napisałam do tego prawnika.
Generalnie cała ta historia robi się coraz bardziej dziwna. W niedzielę kolega mi napisał, że ten prawnik, mówił jego zonie, a swojej siostrze, że jestem natrętna i nie może się ode mnie opędzić oraz wytykał różne defekty w moim wyglądzie. Nie ogarniam już tego, z jednej strony to jakieś nieprawdopodobne, bo sam zaproponował w sobotę, żeby się w niedzielę spotkać, ale z drugiej kolega wiedział, że napisałam do tego prawnika.
Baju baju... baju.. powiedz tą całą historię żonie kolegi, ona Ci pomoże.
22 2018-10-30 11:50:21 Ostatnio edytowany przez mondayblue (2018-10-30 11:52:50)
mondayblue napisał/a:Generalnie cała ta historia robi się coraz bardziej dziwna. W niedzielę kolega mi napisał, że ten prawnik, mówił jego zonie, a swojej siostrze, że jestem natrętna i nie może się ode mnie opędzić oraz wytykał różne defekty w moim wyglądzie. Nie ogarniam już tego, z jednej strony to jakieś nieprawdopodobne, bo sam zaproponował w sobotę, żeby się w niedzielę spotkać, ale z drugiej kolega wiedział, że napisałam do tego prawnika.
Baju baju... baju.. powiedz tą całą historię żonie kolegi, ona Ci pomoże.
Ja jej nie znam, nie widziała mnie nigdy, a te defekty są częściowo prawdziwe np to, że mam brzydki nos. Tylko on od początku go widział, więc nie wiem po co dalej chce się spotykać, a rodzinie o tym opowiada
Nie rozumiem go, skoro nie podobam mu się, nie ma ochoty na kontakt ze mną, gdzie ja się w ciągu tego tygodnia odezwałam 2 razy, to po co proponuje spotkania?
Jak się widzieliśmy to mu powiedziałam, że jak kogoś znam to lubię się odzywać i żeby nie myślał, że natrętna jestem, to powiedział, że tak nie uważa
Ela210 napisał/a:mondayblue napisał/a:Generalnie cała ta historia robi się coraz bardziej dziwna. W niedzielę kolega mi napisał, że ten prawnik, mówił jego zonie, a swojej siostrze, że jestem natrętna i nie może się ode mnie opędzić oraz wytykał różne defekty w moim wyglądzie. Nie ogarniam już tego, z jednej strony to jakieś nieprawdopodobne, bo sam zaproponował w sobotę, żeby się w niedzielę spotkać, ale z drugiej kolega wiedział, że napisałam do tego prawnika.
Baju baju... baju.. powiedz tą całą historię żonie kolegi, ona Ci pomoże.
Ja jej nie znam, nie widziała mnie nigdy, a te defekty są częściowo prawdziwe np to, że mam brzydki nos. Tylko on od początku go widział, więc nie wiem po co dalej chce się spotykać, a rodzinie o tym opowiada
Nie rozumiem go, skoro nie podobam mu się, nie ma ochoty na kontakt ze mną, gdzie ja się w ciągu tego tygodnia odezwałam 2 razy, to po co proponuje spotkania?
Jak się widzieliśmy to mu powiedziałam, że jak kogoś znam to lubię się odzywać i żeby nie myślał, że natrętna jestem, to powiedział, że tak nie uważa
Nie pasujesz do prawnika, skoro zadajesz takie pytania. szukaj innego.
mondayblue napisał/a:Ela210 napisał/a:Baju baju... baju.. powiedz tą całą historię żonie kolegi, ona Ci pomoże.
Ja jej nie znam, nie widziała mnie nigdy, a te defekty są częściowo prawdziwe np to, że mam brzydki nos. Tylko on od początku go widział, więc nie wiem po co dalej chce się spotykać, a rodzinie o tym opowiada
Nie rozumiem go, skoro nie podobam mu się, nie ma ochoty na kontakt ze mną, gdzie ja się w ciągu tego tygodnia odezwałam 2 razy, to po co proponuje spotkania?
Jak się widzieliśmy to mu powiedziałam, że jak kogoś znam to lubię się odzywać i żeby nie myślał, że natrętna jestem, to powiedział, że tak nie uważaNie pasujesz do prawnika, skoro zadajesz takie pytania. szukaj innego.
Jesli nie masz nic do powiedzenia w tym temacie, co wnosiloby cos i pomogło mi zrozumieć sytuacje, to proszę nie zabieraj głosu w dyskusji
1 opcja- trollujesz
2 opcja- kolega Cię lubi i widzi że z związku z prawnikiem nici, bo do niego nie pasujesz i chce Ciebie zniechęcić by Cię nie wykorzystał.
3. Kolega nie lubi prawnika i Ci miesza.
Obstawiam nr 2.
mondeyblue, dlaczego caly czas słuchasz przekazu z drugiej ręki, zwłaszcza, kiedy widzisz, ze ten, pozal się boze, kolega, najprawdopodobniej cos chce bruzdzic..? Nie rozumiem takiego stanowiska - po co słuchasz, co on mowi? Skup się na znajomości, jeśli Cie interesuje, albo zapytaj prawnika wprost.
mondeyblue, dlaczego caly czas słuchasz przekazu z drugiej ręki, zwłaszcza, kiedy widzisz, ze ten, pozal się boze, kolega, najprawdopodobniej cos chce bruzdzic..? Nie rozumiem takiego stanowiska - po co słuchasz, co on mowi? Skup się na znajomości, jeśli Cie interesuje, albo zapytaj prawnika wprost.
Ale kolega wiedział, że napisałam do prawnika w piątek, więc tez mu przekazuje
Nie rozumiem, po co w ogole jakos komentujesz czy omawiasz swoją znajomość z kims innym, ale coz, to Twoja sprawa. Ja wylączylabym kolege z całej sprawy, nie jego interes. No chyba, ze jeszcze sa jakies okoliczności, o których nie napisalas.
1 opcja- trollujesz
2 opcja- kolega Cię lubi i widzi że z związku z prawnikiem nici, bo do niego nie pasujesz i chce Ciebie zniechęcić by Cię nie wykorzystał.
3. Kolega nie lubi prawnika i Ci miesza.Obstawiam nr 2.
A jak ktoś może stwierdzić czy się pasuje czy nie, to powinno wyjść od niego i/lub ode mnie, różnie się układa, poza tym nie mam 5 lat żeby ktoś za mnie decydował
Nie rozumiem, po co w ogole jakos komentujesz czy omawiasz swoją znajomość z kims innym, ale coz, to Twoja sprawa. Ja wylączylabym kolege z całej sprawy, nie jego interes. No chyba, ze jeszcze sa jakies okoliczności, o których nie napisalas.
Np w niedziele rano dostałam od kolegi wiadomość o treści "podobno jesteś taka namolna, że się nie może od Ciebie odpędzić". Nigdy go nie pytałam co on o mnie myśli
Zapytaj adwokata, czy tak powiedział. Proste.
Zapytaj adwokata, czy tak powiedział. Proste.
Jak się z nim w niedzielę widziałam, to powiedziałam, że jak kogoś znam to lubię się odzywać i mam nadzieję, że nie odbiera mnie jako namolnej, to odpowiedział, że nie. Poza tym ja się do niego odezwałam w środę co słychać i w piątek. W piątek byłam na imprezie, trochę mnie w nim irytuje, że oprócz spotkań on rzadko się odzywa i mu napisałam o tym, że chyba nie ma ochoty na kontakt ze mną. Szczerze nie pasuje mi to, sam zaproponował żeby dalej znajomość kontynuować, ja chciałabym, żeby czasem się odezwać ze zwykłym jak minął dzień lub że zjadł dobry obiad
33 2018-10-30 15:20:55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-10-30 15:21:12)
Więc woli na Ciebie patrzeć niż Cię słuchać. Może być z tego ciekawa znajomość, a związek nie bardzo.
Ale normalnie rozmawiamy, gdy się widzimy, mamy rozne tematy i w kazdym mam coś do powiedzenia. Nie chodzi mi zebysmy nagle zaczeli rozmawiac o filozofii starozytnej Grecji w tych smsach. Ale zwykłe hej, jak Ci minął dzień, może on tego nie potrzebuje nie wiem. Ale to on zaproponował rozwijanie znajomości i mówi o kolejnych spotkaniach. Dla mnie to się mega dziwne wydaje, że gość opowiada że jestem natretna, a proponuje spotkania, przyjezdza po mnie, płaci. W niedziele powiedzial, ze nie ma zbyt duzo czasu, bylismy 2 h razem, bo musi troche popracowac. Powiedzialam ze nie musial sie spotykac, a on na to, że chciał, bo się caly tydzien nie widzieliśmy
35 2018-10-30 15:38:42 Ostatnio edytowany przez McMiodek (2018-10-30 15:39:14)
A skąd wiesz, że on tak naprawdę powiedział?
Rzucasz jakieś egzaltowane oskarżenia w adwokata, zamiast ...np. pokazać mu SMSa od tego kolesia i zapytać, czy to prawda.
I już wysnuwasz
daleko idące wnioski, robisz jakieś projekcje... Masakra, jak ty tak lubisz wierzyć osobom trzecim, to może lepiej nie baw się w związki?
Ale mi też wydaje się to nieprawdopodobne. Jednak chciałam poznać zdanie innych na tę sytuację. Zawsze istnieje jakis %, że tak mogło być
Moim zdaniem mało prawdopodobne, żeby facet mówił o Tobie tak źle, a tracil czas i pieniądze na spotkania. Może wymyślił to Twoj kolega, może jego żona lub jak w głuchym telefonie ktoś przekrecil.
Znerx napisał/a:Ale o czym tu mysleć?
Nieatrakcyjny kolega leci na Ciebie, Ty lecisz na adwokata. Nieatrakcyjny kolega jest zazdrosny bo myslał, ze sobie "wychodzi" zainteresowania... a tu guzik.Przestań zwodzić biednego kolegę, niech sobie chłopak kogoś znajdzie.
Ale ja go nie zwodzę. On ma żonę, gdy się poznaliśmy już miał. Od pewnego czasu mam wrażenie, że chciał czegoś więcej pewnie romansu. Chyba to oczywiste, że jeśli mam wybierać między wolnym, a żonatym to wybór prosty. Poza tym mi chodzi o określenie, że strasznie nalegałam na spotkanie
Kanalia ma żonę i lata za tobą. Przecież dzisiaj to jest norma. Upadek moralny społeczeństwa.
Ma żonę a jest zazdrosny o ciebie... porażka.
Ciekawe czy o żonę jest tak zazdrosny??
Napisz do tego adwokata i zapytaj się czy to prawda co powiedział Twój kolega. Problem rozwiązany.
mondayblue napisał/a:Znerx napisał/a:Ale o czym tu mysleć?
Nieatrakcyjny kolega leci na Ciebie, Ty lecisz na adwokata. Nieatrakcyjny kolega jest zazdrosny bo myslał, ze sobie "wychodzi" zainteresowania... a tu guzik.Przestań zwodzić biednego kolegę, niech sobie chłopak kogoś znajdzie.
Ale ja go nie zwodzę. On ma żonę, gdy się poznaliśmy już miał. Od pewnego czasu mam wrażenie, że chciał czegoś więcej pewnie romansu. Chyba to oczywiste, że jeśli mam wybierać między wolnym, a żonatym to wybór prosty. Poza tym mi chodzi o określenie, że strasznie nalegałam na spotkanie
Kanalia ma żonę i lata za tobą. Przecież dzisiaj to jest norma. Upadek moralny społeczeństwa.
Ma żonę a jest zazdrosny o ciebie... porażka.
Ciekawe czy o żonę jest tak zazdrosny??Napisz do tego adwokata i zapytaj się czy to prawda co powiedział Twój kolega. Problem rozwiązany.
Powiedziałam że jak kogoś znam to lubie sie do tej osoby odzywać się i mam nadzieję, że nie odbiera mnie jako natretnej, to odpowiedział, że nie, a rzekomo opowiadał, że sie ode mnie opędzić
Olałam słowa kolegi, zerwałam z nim znajomość. Nie wiem tylko jak odbierac zachowanie tego faceta, że przez cały tydzień nic do mnie nie pisze. Spotkania są dość często, bo raz w tygodniu, ale fajnie jakby napisal coś w tygodniu. Czy to znaczy, że on mało zainteresowany czy jak?