Na wstępie zacznę od tego że nigdy nie pisałam w takim miejscu, nikogo się nie radziłam dlatego proszę o wyrozumiałość i pomoc w miarę możliwości.
Wszystko zaczęło się kilka lat temu kiedy chodziłam jeszcze do szkoły. Spodobał mi się chłopak z starszej klasy, wzdychałam do niego przez następne 2 lata. Każdego dnia wstawałam do szkoły z myślą że znów go zobaczę, szukałam jego twarzy na szkolnym korytarzu. On również na mnie zerkał, często się uśmiechał. Okazało się że kolega z mojej klasy jest jego przyjacielem. Zaczęło się od tego że podał mi jego numer gg. Zaczęliśmy ze sobą pisać, pisaliśmy każdego wieczoru. O wszystkim i niczym. W szkole nie rozmawialiśmy ze sobą, ja zawsze byłam osobą bardzo nieśmiałą pisałam mu o tym.. Więc tylko uśmiechał się do mnie i zerkał, często wypatrywał mnie w tłumie. Mieliśmy zaplanowany wypad do kina, spotkaliśmy się wspólnie z znajomymi. Wtedy zrozumiałam że ja go naprawdę kocham, myślałam o nim bez przerwy. Czar prysł kiedy pewnego dnia po prostu przestał się do mnie odzywać, tak z dnia na dzień. Po wakacjach nie wrócił już do szkoły bo skończył ostatnią klasę. Wiele razy jeszcze pisałam do niego ale chyba całkowicie przestał wchodzić na komunikator. Długo zajęło mi "wyleczenie" się z niego. Cały czas o nim myślałam, zastanawiałam się dlaczego mi to zrobił, dlaczego tak po prostu przestał się odzywać. Płakałam bardzo dużo, jak tak teraz o tym myślę wylałam morze łez.
Kiedy później spotykałam go na ulicy spoglądał na mnie i uśmiechał się ale to był taki bardzo zawstydzony uśmiech. Nigdy się nie odzywał tylko patrzył tymi oczami, jakby chciał mi coś powiedzieć ale nie mógł. Zdarzało się że w ciągu tygodnia potrafiłam spotkać go z 4 razy okazało się że mieszka kilka bloków dalej.. Czułam się bardzo dziwnie, przestałam już później patrzeć na niego, kiedy przechodził spuszczałam wzrok. Jednak za każdym razem kiedy go widziałam moje serce zaczynało bić szybciej, robiło mi się gorąco, a nogi miałam jak z waty.
Po pewnym czasie zaprosiłam go na facebooku chodź sama miałam do siebie pretensje ze to zrobiłam, nie chciałam się narzucać. Ale przyjął. Pisałam z nim tylko raz i to zupełnie przez przypadek.. Polajkował kilka moich zdjęć.
Wrzucał zdjęcia z dziewczyną, później znowu był singlem.. Ja w końcu też znalazłam sobie chłopaka, aktualnie jesteśmy 2 lata razem.
Nie widywałam go jakiś czas myślałam że się przeprowadził, ale w niedzielę kiedy go zobaczyłam idąc z moim chłopakiem nogi się pode mną ugięły, poczułam się tak jak wtedy, w szkole.. Spojrzał na mnie tymi oczami, to nie był wzrok osoby która ma Cię gdzieś, jakby to wszystko nie skończyło się tylko nadal trwało.. Starałam się opanować przy chłopaku aby nic nie zauważył, ale nie mogłam przestać na niego patrzeć!
Czuję się potwornie bo od tego czasu nie mogę przestać o nim myśleć, ciągle siedzi mi w głowie i te nasze rozmowy.. Czuję się jakbym zdradzała mojego chłopaka, mam wyrzuty sumienia! Nie wiem co myśleć, co robić czemu ja nie mogę wybić go sobie z głowy raz na zawsze! I co to wszystko znaczy.. Kocham mojego chłopaka, ale widzę tamtego to zapominam o całym świecie, to jest chore!
Pomimo tego że trwa to wszystko 6 lat ja nadal czuje się jakby to wszystko działo się wczoraj. Nie wiem co robić..
Podejrzewam że to nasz wspólny "kolega" mógł coś na mnie nagadać, tym bardziej że jak mnie widzi odwraca głowę w drugą stronę..