Witam, przejdę do sedna. 3 miesiące temu poznałam pewnego faceta. Wcześniej znałam go z widzenia i to od kilku lat, z kościoła. Sprawiał sympatyczne wrażenie, zdarzało się, że uśmiechaliśmy się do siebie. Ale na tym się kończyło, ja jakoś też nie wgłębiałam się w to. Przypadek sprawił, że nagle nasze drogi się zetknęły... i chociaż mam 34 lata naiwność sprawiła, że pomyślałam sobie, że to może nawet "przeznaczenie"... Podszedł do mnie, przedstawił się i tak zaczęła się znajomość. Od początku bardzo burzliwa i dynamiczna, mimo to, może przez ten naiwny, "romantyczny" początek zakochałam się jak idiotka... Facet mimo wieku dopiero kończy studia, robi prawo jazdy, nie ma konkretnej pracy. Jest kawalerem i mieszka z rodzicami. Ogólnie jest nawet z wyglądu dość charakterystyczny, taki oryginał. Duża inteligencja i elokwencja. Godzina przy nim mijała jak minuta. Ale... od razu stwierdziłam, że jest mnóstwo rzeczy, które mnie niepokoją. Na przykład jest typem despotycznym, władczym i ostatnie zdanie należy do niego. Zaczął wywierać presję, abym zmieniła styl ubierania, styl uczesania, nawet lakier do paznokci mu przeszkadzał. Ja pomimo oporów uległam temu. Ponieważ był w trakcie robienia prawka to ja chętnie próbowałam go "uczyć",.tłumaczyć zasady, udostępniałam nawet samochód, z czego skwapliwie korzystał. Sam ma węża w kieszeni, ciężko go namówić choćby na wyjście do kawiarenki. Rozlicza się ze mną co do złotóweczki. Bardzo chętnie opowiadał mi o swoim bujnym życiu erotycznym i o tym jak to nie mógł i nie może opędzić się od kobiet. Uwielbiał wręcz wywoływać we mnie stan zazdrości. Podkreślił, że jest dość ostrym dominatorem i w seksie... fantazje ma bardziej przerażające niż Grey... Nie patyczkuje się ze mną, potrafił mi wygarniać w sklepie przy ludziach używając nawet wulgaryzmów jak np. nie ubrałam się według jego wytycznych... Jednocześnie jest człowiekiem niesamowicie kochającym zwierzęta... Na zewnątrz sprawia wrażenie fajnego człowieka, lubianego przez znajomych, jak taki ktoś potrafi jednocześnie odnosić się z taką pogardą do kobiety??? Czasem mam wrażenie, że on mnie karze za to, że się nim zauroczyłam. Poza tym wszystkim potrafi być "chwilami" czuły, miły... Jestem ogólnie bardzo pozytywną osobą, pełną energii i pomysłów, życzliwą ludziom i lubiącą ich towarzystwo. On to podkreśla, że niesamowicie poprawiam mu nastrój, że moja dobra energia świetnie na niego wpływa... za to ja zaczynam tą relację odchorowywać... i jeszcze jedno, po 3 miesiącach znajomości nie znam ani jego znajomych ani rodziny i tak samo on unika poznawania moich znajomych i rodziny. Nawet nie mogę go podwieźć pod dom, tylko w pewnej odległości...
Zakochałaś się w facecie z "50 twarzy Greya" ....wersja dla ubogich ![]()
Czy już cię wychłostał w trakcie seksu??
Dziękuję za poważne potraktowanie... może faktycznie jak ktoś patrzy na to z boku to wydaje mu się to śmieszne, ale ja autentycznie cierpię, wplątałam się w coś toksycznego, z czego nie potrafię się wyplątać...
Na Twoim miejscu bardziej bym się martwiła tym, że facet chce zachować Waszą relację w tajemnicy.
To sugeruje, że być może nie jest wolny.
Druga sprawa, to ten seks. Jeśli Tobie ostry seks nie odpowiada, to może być ciężko w przyszłości. Ale nad tym musisz się sama zastanowić.
Co do wulgarnych słów w Twoim kierunku i chęci decydowania za Ciebie o wszystkim, nawet ubiorze - to jest chore, jeśli Cię kręci życie w klatce, to jak najbardziej, kontynuuj tę znajomość.
Dziękuję za poważne potraktowanie... może faktycznie jak ktoś patrzy na to z boku to wydaje mu się to śmieszne, ale ja autentycznie cierpię, wplątałam się w coś toksycznego, z czego nie potrafię się wyplątać...
Jak to nie potrafisz się wyplątać ? Wywiózł Cię do Afganistanu ? Jesteś dorosłą kobietą. Nie jesteście małżeństwem. Po prostu zakończ ten związek ostrym cięciem. Ten facet to wielka mina. Nic dziwnego, że był sam. Wiej jak najprędzej.
no właśnie, trzyma Cię pod kluczem w piwnicy? Znasz go zaledwie 3 miesiące a właściwie nie znasz, bo nic o nim nie wiesz, nie masz względem niego żadnych zobowiązań,, ślubu, dzieci, kredytu..... i piszesz, że nie potrafisz się wyplątać z tej znajomosci. Nie potrafisz czy może nie chcesz, bo podświadomie lubisz jak facet traktuje Cię byle jak? Daj mi jego numer to zakończę znajomość w Twoim imieniu, jeśli tego nie potrafisz.
Innymi słowy wystarczy ładna gadka-szmatka, a z mózgu robi się sieczka? Jak to możliwe?
3 miesiące temu poznałam pewnego faceta. Wcześniej znałam go z widzenia i to od kilku lat, z kościoła.
Podkreślił, że jest dość ostrym dominatorem i w seksie... fantazje ma bardziej przerażające niż Grey... Nie patyczkuje się ze mną, potrafił mi wygarniać w sklepie przy ludziach używając nawet wulgaryzmów jak np. nie ubrałam się według jego wytycznych...
znajomek z kościoła? o boziu, ale typy chodzą do twojej świątyni bożej ![]()
Na zewnątrz sprawia wrażenie fajnego człowieka, lubianego przez znajomych, jak taki ktoś potrafi jednocześnie odnosić się z taką pogardą do kobiety???
po 3 miesiącach znajomości nie znam ani jego znajomych ani rodziny i tak samo on unika poznawania moich znajomych i rodziny. Nawet nie mogę go podwieźć pod dom, tylko w pewnej odległości...
czyli przed czyimi znajomymi robi wrażenie lubianego? skoro ty nie znasz jego znajomych, twoi znajomi go tak polubili?
jak dla mnie jakiś bardzo słabiutki trolluś
Wszystko wskazuje na to, że nie ma za bardzo nad czym się zastanawiać.
Masz twardą psychikę i chcesz się pobawić- wchodzisz w to i nie oczekujesz dojrzalej relacji.
Lub dajesz sobie spokój i chcesz związku z odpowiedzialnym mężczyzną.
Pamiętaj na zabawę z pokręconymi emocjonalnie osobami potrzeba kuloodpornej psychiki.
9 2018-09-04 01:48:49 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-09-04 01:52:02)
Jednocześnie jest człowiekiem niesamowicie kochającym zwierzęta...
Tak bardzo jak Hitler?
Na zewnątrz sprawia wrażenie fajnego człowieka, lubianego przez znajomych, jak taki ktoś potrafi jednocześnie odnosić się z taką pogardą do kobiety???
Wymiana dobrych i złych cech tego Pana w jakim jest celu? Robisz analizę SWOT?
Zmień uczesanie to może Ci odpowiem. Teraz czas zmądrzeć.
Na zewnątrz sprawia wrażenie fajnego człowieka, lubianego przez znajomych, jak taki ktoś potrafi jednocześnie odnosić się z taką pogardą do kobiety??? C
a Ty odnosze wrazenie " lubisz " byc pogardzana bo inna kobieta np ja spierdzielala by gdzie pieprz rosnie .
11 2018-09-04 11:32:30 Ostatnio edytowany przez assassin (2018-09-04 11:35:13)
Typka nie zmienisz, ale siebie powinnaś, żeby w końcu zacząć dbać o swoje potrzeby/interesy.
Dzisiejszy dzień to kolejny odcinek telenoweli... wypisywał do mnie, że mnie kocha, uwielbia... ja niestety uzależniona od niego rozczuliłam się i popłakałam... chciał się dzisiaj spotkać. Odpowiedziałam, że dzisiaj nie dam rady, bo mam inne plany (byłam umówiona na manicure itp). Prawie wykrzyczał, że skoro głupie paznokcie są ważniejsze od niego to tym razem naprawdę kończy ze mną... nie zareagowałam. Potem znowu zaczęły się smsy, na które nie odpisywałam... tym razem będzie to KONIEC już naprawdę. Nie mam już siły... A co ciekawe relacje u mnie w rodzinie są naprawdę fajne. Moi rodzice są w miarę dobrym małżeństwem od 39 lat, niedawno świętowali kolejną rocznicę. Owszem, nieraz się kłócą, ale te ich kłótnie to wręcz zabawne są raczej. Mój ojciec nigdy nie odezwał się do mojej mamy w podobnym stylu co ten typ do mnie... nie wiem co sprawiło, że tak straciłam głowę i rozum...
Miałaś romantyczny początek znajomości, a że jesteś z tego co widzę romantyczką ("(...) pomyślałam sobie, że to może nawet "przeznaczenie"), to wsiąkłaś. Ciesz się, że koleś pokazał swoją naturę tak szybko, bo inny by Ci mógł mamieniem zmarnować dobrych kilka lat. Wyciągnij wnioski na przyszłość, a tego gada POBLOKUJ gdzie się tylko da - jeśli jesteś ciekawa, co on jeszcze wymyśli, to lepiej w sobie tę ciekawość zduś. Najlepiej nie reaguj w ogóle, no to jest na taki typ gnoi jedyny sposób.
A ludziom, którzy piszą "widocznie to lubisz" proponuję popukać się mocno w głowę, może jakiś trybik przeskoczy - chociaż to w sumie dobrze, że nie przeżyliście takiego bagna i nic z niego nie rozumiecie.
Chciałabym Ci bardzo podziękować za wyrozumiałą i empatyczną odpowiedź
Chciałabym Ci bardzo podziękować za wyrozumiałą i empatyczną odpowiedź
Nie dziękuj, tylko trzymaj się w swoim postanowieniu. Będzie boleć, ale pomyśl o sobie. Będziesz jeszcze z mężczyzną, który będzie potrafił Cię docenić i będzie traktować właściwie. Tylko tego przesiej.
korrrba
Super, ze się tutaj wyżaliłaś, ale jakie masz tutaj do forumowych pytanie?
Napisałam dłuższą odpowiedź do Ciebie, ale nie wiem czemu zapisało się tylko to pierwsze zdanie... Przypuszczam, że miałaś może podobny przypadek jak ja... Wiem, że ludziom, którzy patrzą na to z boku i oceniają to na chłodno wydaje się, że jestem po prostu naiwną idiotką, z której można się pośmiać... Każdemu może się tak przytrafić... Ja nie jestem kochliwa, wręcz przeciwnie, bardzo trudno mi się zakochać. Poznawałam wielu chłopaków, ale nigdy żadnego NIE WYKORZYSTYWAŁAM z zimną krwią do swoich celów... Jak wiedziałam, że mnie darzy uczuciem, a sama nic nie czułam uczciwie o tym mówiłam. Przez myśl nawet nie przeszło mi, aby próbować manipulować takim człowiekiem! Bo wiem, że to straszna krzywda... Krzywda, która jest dosłownie TRAUMĄ... Ja się teraz czuję jakby walec po mnie przejechał... I on wczoraj w ciągu jednej godziny pisał, że mnie kocha, po czym wykrzyczał przez telefon, że zrywa, bo nie chcę się spotkać na jego zasadach... W ciągu 1 tygodnia dwa razy wybuchałam płaczem w pracy, bo nie mogłam nad sobą zapanować po jego wyzwiskach i robiłam z siebie widowisko... A potem on mi wmawia, że przecież to normalne, że jak ktoś jest wkurzony to ma prawo przeklinać i to ja jestem za delikatna, bo nie skupiam się na "treści" jego wypowiedzi tylko na "formie"...
korrrba
Super, ze się tutaj wyżaliłaś, ale jakie masz tutaj do forumowych pytanie?
Trzeźwy oglad na moją sytuację... ogłupionej, zauroczonej osobie ciężko trzeźwo spojrzeć...
Napisałam dłuższą odpowiedź do Ciebie, ale nie wiem czemu zapisało się tylko to pierwsze zdanie... Przypuszczam, że miałaś może podobny przypadek jak ja... Wiem, że ludziom, którzy patrzą na to z boku i oceniają to na chłodno wydaje się, że jestem po prostu naiwną idiotką, z której można się pośmiać... Każdemu może się tak przytrafić... Ja nie jestem kochliwa, wręcz przeciwnie, bardzo trudno mi się zakochać. Poznawałam wielu chłopaków, ale nigdy żadnego NIE WYKORZYSTYWAŁAM z zimną krwią do swoich celów... Jak wiedziałam, że mnie darzy uczuciem, a sama nic nie czułam uczciwie o tym mówiłam. Przez myśl nawet nie przeszło mi, aby próbować manipulować takim człowiekiem! Bo wiem, że to straszna krzywda... Krzywda, która jest dosłownie TRAUMĄ... Ja się teraz czuję jakby walec po mnie przejechał... I on wczoraj w ciągu jednej godziny pisał, że mnie kocha, po czym wykrzyczał przez telefon, że zrywa, bo nie chcę się spotkać na jego zasadach... W ciągu 1 tygodnia dwa razy wybuchałam płaczem w pracy, bo nie mogłam nad sobą zapanować po jego wyzwiskach i robiłam z siebie widowisko... A potem on mi wmawia, że przecież to normalne, że jak ktoś jest wkurzony to ma prawo przeklinać i to ja jestem za delikatna, bo nie skupiam się na "treści" jego wypowiedzi tylko na "formie"...
Ja miałam takiego typka przez 7 lat, 3 lata temu udało mi się od niego uwolnić. Też jest mi się trudno zakochać, nie miałam wielu facetów, ten był drugi. Zawsze marzyłam o romantycznej miłości, on mi ją zaserwował z pełną pompą na początku. Zaczął się ujawniać powolutku po 1,5 roku (co w jego przypadku jest długim czasem, jego była po 2 latach była wyniszczona, jego jeszcze-żona zaznała tego po pół roku). Koniec końców było tragicznie. Odciął mnie od znajomych, rodziny. Przebywaliśmy tylko z jego znajomymi. Początkowo byłam najpiękniejsza i najwspanialsza, później "kijem by mnie nie tknął" i niby miałam paskudny charakter, nikt mnie nie lubił. Powinnam być mu wdzięczna, że ze mną jest, bo "współczuł mojemu ewentualnemu przyszłemu facetowi, gdy się przed nim rozbiorę". Głupia, gruba (170 cm, 60 kg) idiotka. Jeśli ktoś powiedział, że jestem ładna, to go niesamowicie wnerwiało i leciały teksty typu "Inaczej byś mówił, gdybyś zobaczył ją nago, hehe". Zrywał ze mną, następnie twierdził, że kocha, tylko chciał sprawdzić, jak zareaguję. Straszne jazdy po bandzie. Dlatego lepiej uciekać, póki czas, bo potem byś się jeszcze bardziej uzależniła, zniszczyłby Cię po prostu.
marakujka napisał/a:korrrba
Super, ze się tutaj wyżaliłaś, ale jakie masz tutaj do forumowych pytanie?Trzeźwy oglad na moją sytuację... ogłupionej, zauroczonej osobie ciężko trzeźwo spojrzeć...
Hmmm, sama zrobiłaś tutaj całkiem ładny przegląd twojej sytuacji.
Facet jest dupkiem, dziwnym do tego. Coś kombinuje. Może ma zonę i dzieci. Wiesz, jak to jest...
Zerwij z nim zanim on zerwie z tobą - przynajmniej to ty postawisz go pod ścianą, a nie on ciebie, czyli jeden plusik do twojej satysfakcji. I wsio.
Byla_Narzeczona bardzo bym chciała z Tobą pogadać.Gdybys mogła mi pomóc.to proszę.Przeszlam to samo co Ty.i teraz nie jest lekko.Odezwij się.pliz
Im wcześniej to zakończysz, tym lepiej dla Ciebie. Wierz mi.
Byla_Narzeczona bardzo bym chciała z Tobą pogadać.Gdybys mogła mi pomóc.to proszę.Przeszlam to samo co Ty.i teraz nie jest lekko.Odezwij się.pliz
Wysłałam wiadomość na maila.
Witam po przerwie, oczywiście nie potrafiłam definitywnie przerwać tej relacji. Wydawało mi się nawet przez chwilę, że jest lepiej. Wczoraj nawet po raz pierwszy odwiedził mnie w domu, przywitał się z moimi rodzicami. Naiwnie pomyślałam, że to dobry znak. Tymczasem on podczas tej wizyty wyznał mi, że kiedyś był w związku z pewną Murzynką, bardzo się kochali, ale ją zdradzał, więc w końcu z nim zerwała. Potem kogoś poznała i obecnie samotnie wychowuje dziecko. Przyznał też, że od czasu do czasu się spotyka z nią i właściwie czasami myśli, że ją kocha. Ale właściwie to nie jest tego pewien. Ale nie chciałby też tracić kontaktu ze mną... od wczoraj zastanawiam się, czy to mi się wszystko śni, czy ja nie wpadam już w jakąś chorobę przez niego...
Przykro mi, że nadal tkwisz w tej trudnej dla Ciebie relacji i że cierpisz.
Ale jasnym jest dla mnie również, że jeśli Ty nie zmienisz swojego postępowania - to i relacja się nie zmieni.
Ty się nie zmieniasz, on się nie zmienia, to i sytuacja się nie zmienia. Inaczej nie będzie.
Witam po przerwie, oczywiście nie potrafiłam definitywnie przerwać tej relacji. Wydawało mi się nawet przez chwilę, że jest lepiej. Wczoraj nawet po raz pierwszy odwiedził mnie w domu, przywitał się z moimi rodzicami. Naiwnie pomyślałam, że to dobry znak. Tymczasem on podczas tej wizyty wyznał mi, że kiedyś był w związku z pewną Murzynką, bardzo się kochali, ale ją zdradzał, więc w końcu z nim zerwała. Potem kogoś poznała i obecnie samotnie wychowuje dziecko. Przyznał też, że od czasu do czasu się spotyka z nią i właściwie czasami myśli, że ją kocha. Ale właściwie to nie jest tego pewien. Ale nie chciałby też tracić kontaktu ze mną... od wczoraj zastanawiam się, czy to mi się wszystko śni, czy ja nie wpadam już w jakąś chorobę przez niego...
Na co liczysz w tej relacji? Ten człowiek Cię poniża. Nie ma szacunku ani do Ciebie ani do siebie. Nie rozumiem też dlaczego tak traktujesz swoich rodziców z niewdzięcznością, tych którzy dali Ci miłość oraz wychowanie bo wpuszczasz psychopatę do swojego i ich domu?! To dla mnie jest zupełnie niezrozumiałe, skąd się u Ciebie wziął ten brak szacunku do samej siebie a przez to i do innych (tutaj rodziców). Może w domu wcale nie było tak różowo jak to opisujesz?
Po prostu brak słów jak się to wszystko czyta.
Witam po przerwie, oczywiście nie potrafiłam definitywnie przerwać tej relacji. Wydawało mi się nawet przez chwilę, że jest lepiej. Wczoraj nawet po raz pierwszy odwiedził mnie w domu, przywitał się z moimi rodzicami. Naiwnie pomyślałam, że to dobry znak. Tymczasem on podczas tej wizyty wyznał mi, że kiedyś był w związku z pewną Murzynką, bardzo się kochali, ale ją zdradzał, więc w końcu z nim zerwała. Potem kogoś poznała i obecnie samotnie wychowuje dziecko. Przyznał też, że od czasu do czasu się spotyka z nią i właściwie czasami myśli, że ją kocha. Ale właściwie to nie jest tego pewien. Ale nie chciałby też tracić kontaktu ze mną... od wczoraj zastanawiam się, czy to mi się wszystko śni, czy ja nie wpadam już w jakąś chorobę przez niego...
Facet dozuje ci wszystkie informacje o sobie w wyrachowany sposób. Kiedy cię poznał, jakoś nie zwierzyl ci sie, że ma Murzynklę z dzieckiem, którą chyba kocha. Teraz wie, że jestes w nim "zabujana" i czas na coraz wyższe dawki prawdy o nim. Jestes pewna, że dziecko Murzynki nie jest jego dzieckiem? Przecież wiesz tylko tyle ile on sam ci o sobie powie, nie znasz jego rodziców, znajomych, przyjaciól, sprawnie cię przed nimi chroni. Coś ukrywa, że się tak stara?
Masz byc 'plasterkiem" na jego zaweidzioną milość? Zaproponował ci bycie tą drugą w waszym związku, a ty nawet nie oponujesz? Chcesz czekać, aż się odkocha w Murzynce czy w tobie? Czy tak sobie będziecie żyć w trójkącie? Ponoć można i tak, ale to chyba inny temat?
28 2018-10-12 17:58:41 Ostatnio edytowany przez Excop (2018-10-12 18:10:08)
Witam, przejdę do sedna. 3 miesiące temu poznałam pewnego faceta. Wcześniej znałam go z widzenia i to od kilku lat, z kościoła. Sprawiał sympatyczne wrażenie, zdarzało się, że uśmiechaliśmy się do siebie. Ale na tym się kończyło, ja jakoś też nie wgłębiałam się w to. Przypadek sprawił, że nagle nasze drogi się zetknęły... i chociaż mam 34 lata naiwność sprawiła, że pomyślałam sobie, że to może nawet "przeznaczenie"... Podszedł do mnie, przedstawił się i tak zaczęła się znajomość. Od początku bardzo burzliwa i dynamiczna, mimo to, może przez ten naiwny, "romantyczny" początek zakochałam się jak idiotka... Facet mimo wieku dopiero kończy studia, robi prawo jazdy, nie ma konkretnej pracy. Jest kawalerem i mieszka z rodzicami. Ogólnie jest nawet z wyglądu dość charakterystyczny, taki oryginał. Duża inteligencja i elokwencja. Godzina przy nim mijała jak minuta. Ale... od razu stwierdziłam, że jest mnóstwo rzeczy, które mnie niepokoją. Na przykład jest typem despotycznym, władczym i ostatnie zdanie należy do niego. Zaczął wywierać presję, abym zmieniła styl ubierania, styl uczesania, nawet lakier do paznokci mu przeszkadzał. Ja pomimo oporów uległam temu. Ponieważ był w trakcie robienia prawka to ja chętnie próbowałam go "uczyć",.tłumaczyć zasady, udostępniałam nawet samochód, z czego skwapliwie korzystał. Sam ma węża w kieszeni, ciężko go namówić choćby na wyjście do kawiarenki. Rozlicza się ze mną co do złotóweczki. Bardzo chętnie opowiadał mi o swoim bujnym życiu erotycznym i o tym jak to nie mógł i nie może opędzić się od kobiet. Uwielbiał wręcz wywoływać we mnie stan zazdrości. Podkreślił, że jest dość ostrym dominatorem i w seksie... fantazje ma bardziej przerażające niż Grey... Nie patyczkuje się ze mną, potrafił mi wygarniać w sklepie przy ludziach używając nawet wulgaryzmów jak np. nie ubrałam się według jego wytycznych... Jednocześnie jest człowiekiem niesamowicie kochającym zwierzęta... Na zewnątrz sprawia wrażenie fajnego człowieka, lubianego przez znajomych, jak taki ktoś potrafi jednocześnie odnosić się z taką pogardą do kobiety??? Czasem mam wrażenie, że on mnie karze za to, że się nim zauroczyłam. Poza tym wszystkim potrafi być "chwilami" czuły, miły... Jestem ogólnie bardzo pozytywną osobą, pełną energii i pomysłów, życzliwą ludziom i lubiącą ich towarzystwo. On to podkreśla, że niesamowicie poprawiam mu nastrój, że moja dobra energia świetnie na niego wpływa... za to ja zaczynam tą relację odchorowywać... i jeszcze jedno, po 3 miesiącach znajomości nie znam ani jego znajomych ani rodziny i tak samo on unika poznawania moich znajomych i rodziny. Nawet nie mogę go podwieźć pod dom, tylko w pewnej odległości...
Ciekaw jestem, czy Autorka przeczytała swój post, zanim go opublikowała?
Chyba jednak nie!
Gdyby to zrobiła, pogoniłaby pasożyta i przemocowca z zachwianą oceną tolerancji dla uczuć innych osób.
Gorliwy katolik na zewnątrz i podporządkowany rodzicom dewiant w zaciszu innym, niż dom rodzinny.
Bo bojąc się najbliższych, odreagowuje na innych?
Moim zdaniem, kit wciska od początku.
Z czym, to rzecz do ustalenia dla samej Autorki.
Pięknie...