Cześć, dziewczyny (i również facetów, którzy są mile widziani tutaj) ![]()
Mam skromny problem, który chodzi za mną. Stresuję się. Staram uspokoić się, ale... coś za głową mi coś mówi.
Z moim narzeczonym jesteśmy razem 2 lata i mamy po 20 lat. Musiałam wiele razy przyłapywać, aby zrozumieć, że mój mężczyzna po prostu oszukuje mnie. Często mi mówi z własnej woli, jak bardzo kocha mnie i że nigdy nie ma sekretów przede mną - bolało mnie bardzo, jak mówił mi, że mam tajemnice przed nim - na jego prośbę dałam mu hasło do wszystkich moich portali społecznościowych i nawet nie używam Snapchata, gdzie miałam samych przyjaciół, bo uważał, że mam tam kochanka.
W sobotę odkryłam przypadkiem, że rozmawiał z koleżanką i mówił do niej czułe słówka. Bardzo mnie to bolało, bo ja zakończyłam wszystkie relacje koleżeńskie z kolegami i trochę przykro mi, bo koledzy byli bardzo sympatyczni i nie mieli złych zamiarów, ale on był zazdrosny i uszanowałam jego zdanie.
Powiedział mi, że ja zbyt mało mówię, postanowiłam bardziej otworzyć się przed nim, choć to była trudna misja dla mnie. Powiedział, że to bardzo lubi. Zaczęłam mówić dużo, to powiedział, że jest śpiący i chce odłożyć telefon, a rano zauważyłam przypadkiem, że całą noc siedział na telefonie. Wolałabym nie wiedzieć, co robił na nim, po tym, jak dowiedziałam się wiele przykrych rzeczy... Co do sobotniej sytuacji, wyjaśniliśmy sobie i przeprosił mnie. Wybaczyłam mu później.
Moja intuicja podpowiada mi coś przykrego. Potrzebuję opinii z Waszej perspektywy. Jeżeli macie pytania, które mogłyby ułatwić zrozumienie danej sytuacji, odpowiem na nie na pewno.