męcząca relacja.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: męcząca relacja..

Witam,
Piszę chyba tylko po to, żeby to z siebie wyrzucić..  Napiszę w bardzo dużym skrócie....
Byłam z facetem dwa lata. Trafił w idealny moment, kiedy się poznaliśmy, ponieważ rozstałam się z byłym, który jakoś specjalnie się mną nie interesował..

Pojawił się przystojny, dobrze zbudowany, inteligentny, wierny uczuciowy. bardzo zaangażowany... Strzał w dziesiątkę. Zakochałam się,strasznie.  Na początku byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Po jakimś czasie zaczęły dziwić mnie jego pytania typu : ' ile miałaś facetów przedemną, czy dużo masz/miałaś kolegów, czy jak byłaś ze swoim byłym miałaś ochotę spotykać się z innymi, czy spotykałaś się , czy chodziłaś na imprezy, czy zdradziłaś byłego jak było już między Wami słabo.. etc.'. Hm..zapytałam, więc czemu potrzebuje takich szczegółowych pytań , odpowiedział, że w przeszłości spotykał się z kobietą, która go oszukała, stąd jego słabe zaufanie do płci przeciwnej i ma nadzieję, że ja zmienię jego opinię o kobietach i okaże się wartościową babką.

Zaczynając z nim związek, kumplowałam się od daaaawna z kilkoma kolegami. Jednak nie widywałam się z nimi, bo Jemu to nie odpowiadało i nie miałam jakoś pretensji..

Jazdy zaczęły się po tym jak wracając od Niego około godziny 23 zajechałam u siebie na stacje zatankować się i spotkałam tam swojego właśnie starego kolegę i pogadałam z nim ok 20 min, podczas tej rozmowy dostałam telefon od Niego czy dojechałam do domu, powiedziałam, że prawie i że jestem na stacji, bo spotkałam tego kumpla i z nim gadam , ale zaraz jadę.
Wróciłam do domu, zadzwonił On, zaczął płakać, że już jedną taką miał co po nocach jeździła, okazało się że go zdradzała i że przez to moje zachowanie straci do mnie zaufanie i nie wytrzyma , że związał się ze mną, bo wydawałam się w porządku a tu taki numer itd... To tłumaczyłam, że zajechałam tylko po paliwo, a że go spotkałam i kupę czasu nie widziałam to pogadałam i tyle.... Nadal był płacz marudzenie.. Mi Go było żal, więc wręcz zaczęłam unikać tego znajomego....żeby tylko On czuł się kochany i mi zaufał..

Niedługo po tym mój znajomy ze studiów wysłał mi na fb zdjęcie samochodu, który mi wysłał, około godziny 20. Kiedy On to zobaczył dostał korby i zapytał co nas łączy , że on o tej porze wysyła mi wiadomości, co za palant, nie ma szacunku ani ogłady, żeby do kobiety o tej porze wiadomości pisać, potok słów, że to debil palant tysiąc pytań o jakich my prywatnych rzeczach rozmawiamy w szkole, że ja wiem że on chce zmienić auto i że mam teraz do niego zadzwonić, żeby nie wysyłał mi wiadomości o tej porze, bo jesteś ze swoim facetem i sobie tego nie życzysz, oczywiście zrobiłam to jak upośledzona........

I kilka podobnych historii..

Ciągłe smsowanie, dzwonienie do mnie , jak nie odbierałam to zdenerwowanie, awantura,  podejrzewanie , że nie odbieram, bo z kimś może jestem!
Ciągłe pytania czy go kocham, czy jestem tylko jego, czy go nigdy nie oszukam....

Jak mówiłam, że mam dość tych jego telefonów, bo jak widzę jego imię na ekranie to zamiast uśmiechnąć się , chce mi się dosłownie wymiotować, bo ile można dzwonić, co godzinę a w międzyczasie jeszcze pisać...  jeszcze nie miał o czym rozmawiać, no bo ile można gadać to pytał CO TAM CO TAM CO ROBISZ POWIEDZ MI COŚ MIŁEGO, A CO BĘDZIESZ ROBIĆ, A KOCHASZ MNIE.........to mówił co ja jestem za baba, że nie mogę pogadać ze swoim facetem jak on tego potrzebuje , inna to by się cieszyła! I że jego kobiety co chwilę dzwonią do swoich mężczyzn! A w tym związku to ja zachowuję się jak facet, a on jak baba!

Poszłam do koleżanki to nie podobało mu się, że z nią sobie coś wypiłam, gdzie ona mieszka ode mnie 2 km i siedziałyśmy same na tarasie.. I kolejna awantura... nerwy i płacz, opisywanie jaka to nie jestem..a on dla mnie poświęcił wszystkich kolegów...

Jak pracowałam w poprzedniej pracy, miałam nocne zmiany z jakąś płcią przeciwną to wydzwanianie w nocy, sprawdzanie co ja tam robię, czy on mnie nie podrywa, jak nie odebrałam z pół godziny to ryk i krzyk, że go na pewno zdradzam itd........


Mimo to trwałam w tym, bo jak chodziłam 'jak w zegarku' to było super, lubiłam spędzać z nim czas, lubiłam to, że się troszczy, jest prawdomówny, kochany i jestem dla niego najważniejsza..

Dopiero po roku przejrzałam na oczy, że mimo jego dobrych cech, jest nienormalny i robi ze mną co chce, tłumacząc się tym, że jestem dla niego taka wymarzona,boi się o mnie i chce dla mnie jak najlepiej, nie chce mnie stracić martwi się.

Powiedziałam w końcu dość, odchodzę.

Nie odbierałam nie odpisywałam. wtedy po kilku dniach zaczął przyjeżdżać, płakać, przepraszać i obiecywać, więc oczywiście uwierzyłam.
Z ponad dwa tygodnie było super, zaczęłam mieć nadzieję, że już tak zostanie, że zrozumiał i będzie wszystko ok, czego tak bardzo chciałam.. Jednak po czasie te dzwonienie, zazdrość wróciła.. wszystko zmniejszone , ale wróciła...

minęły z 3 miesiące , kiedy jego wydzwanianie osiągnęło apogeum znowu go zostawiłam,  i wszystko się powtórzyło jak wyżej.

Teraz jest trzeci i ostatni raz. Znowu płacze i mówi te wszystkie rzeczy , na które poprzednio się nabrałam, ale ja już nie wierzę w zmianę i nie uwierzę na 5 mln % .. Tyle razy mówiłam, co mnie męczy, a on zamiast to zmienić, miał pretensje do mnie..

Minęły dwa tygodnie rozdziera mnie tęsknota za chwilami, w których był normalny i było tak miło... Dobrze wie czego miałam dosyć, jednak nagminnie męczył mnie dalej.. nie mogę tego zrozumieć.. Odsunęłam się od 90% znajomych, pokazałam, że może mi zaufać,a on nadal do mnie dzwonił często, kontrolował mnie, wiecznie potrzebował potwierdzenia mojej miłości.. Według niego to oczywiście nie była kontrola tylko on tak mnie kocha, że lubi mnie tyle słyszeć przez słuchawkę, zobaczyć w kamerce itd.... Ta... Też wiem co do Niego nadal czuję, ale nigdy nie potrzebowałam tylko kontaktu TELEFONICZNEGO...No i ile można pytać w kółko o to samo... Masakra... Potrzebował uwagi jak małe dziecko..

Jak w takich przypadkach z dziewczyny, która miała pełno znajomych, energicznej... stałam się chodzącym smutnym "zamuleńcem" bez jakiejś motywacji patrzącym tylko na ten telefon, który wszędzie brałam..

I to wszystko na swoje własne życzenie..a najlepsze jest to, że tęsknie za Nim, co jest całkowitą abstrakcją.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: męcząca relacja..

Ja może powiem jak to wygląda, ale z drugiej strony. Ja i moja w sumie już ex, tworzyliśmy super pare, ale mieszkaliśmy daleko od Siebie(400km). Sama mnie nauczyła, że chce bardzo dużo kontaktu przez tel, bo się nie widujemy. To było w sumie fajne, bo mimo odległości dzielilismy się wszystkim. Natomiast Ona w pewnym momencie zaczęła to zmieniać bo się odechciało kontaktu. Do tego przez 5 lat zebrało się kilka sytuacji gdzie pisała z kolegami, ale w średnio koleżeński sposób, bardziej flirt, no i pojawił się brak zaufania. Wszystko ma jakieś podstawy, ale jeżeli Twój facet tak podchodził kompletnie bez powodu, to głupio.  Jeżeli było Wam dobrze, jest miłość,  to porozmawiajcie i wypracujcie coś po środku, co będzie ok dla Ciebie i dla Niego.

3

Odp: męcząca relacja..

Uciekałabym gdzie pieprz rośnie gdybym takiego chłopa poznała. Wykańczający typ, nie ma zaufania do partnerki, zakompleksiony. Lepiej daj sobie spokój z nim, szkoda zdrowia.

4

Odp: męcząca relacja..

Ja miałam bardzo podobna sytuację... Mój były też został zdradzony kiedyś przez dziewczynę i też z jego strony pojawiła się chora zazdrość, kontrola na każdym kroku.. jak dzwoni do Ciebie co godzinę to jeszcze masz chwilę by z kimś pogadać. Jak ja byłam u koleżanki przez 2 dni to telefon miałam co pięć minut i co chwilę SMS-y, że pewnie są tam jacyś faceci, że pewnie go zdradzam. Połączeń od niego dziennie miałam ok 300- 400 a o wiadomościach nie wspomnę. Aż w końcu koleżanka wkurzona  wzięła mój telefon i powiedziała mu, by dał nam spokojnie pogadać itd. ciągle awantury, podejrzenia. Jednym słowem TOKSYK. Chciał mieć ciągle nade mną kontrolę. Na GG, na NK, FB, sprawdzał mi telefon, jak gdzieś szłam to pytał się ludzi czy mnie gdzieś widzieli. Chciał mieć wspólne konto na NK i FB i się zgodziłam. Przy kazdej większej kłótni kasował nasze konto i wspólne zdjęcia. Ciągle mówił że lubi słyszeć mój głos i na mnie patrzeć, że go podniecam, że tylko mnie kocha... Ile razy płakał i zarzekał się, że jego uczucia do mnie są prawdziwe.. nawet zrobił sobie tatuaż z moim imieniem. Potrafił przepraszać na kolanach a w chwili zdenerwowania uderzyć pięścią w drzwi i wyjść. Z czasem miał więcej odwagi by uderzyć mnie w twarz, rzucić we mnie jakimś przedmiotem lub powiedziec, "wszystkie jesteście takie same ku*wy, dziwki, szmaty". Potrafił wyrzucić mnie w środku nocy ze swojego mieszkania, potrafił wkleić na swojego Facebooka piosenkę z przekazem dla swojej byłej "Depek- było miło"       Potrafił ciągle się nad sobą użalać. Ważne były tylko jego uczucia. Nie obchodziło go moje zdanie, to co mnie boli, nie pocieszał mnie , nie dbał o mnie, prezent dostałam od niego parę razy na krzyż... O wszystko musiałam się prosić.. jak odmawiałam seksu bo książę chciał po kilka razy dziennie to reagował złością, odwracał się do mnie plecami, szedł spać do drugiego pokoju lub mówił, że pójdzie do innej. W międzyczasie dowiedziałam się, że 2 tygodnie po naszej kłótni jeździł po jakaś dziunię i ja całował, przytulał i chciał by się do niego wprowadziła. Nawet spali w jednym łóżku ale bez seksu. Po tym jak się od niej tego dowiedziałam to był szybszy od pendolino, wszedł do mojego mieszkania, zabrał mój telefon jak z tamtą dziewczyna gadalam i zaczął ją wyzywać od szmat, od kurw i dziwek i że ona chce mu życie zniszczyć. Płakał, prosił na kolanach o wybaczenie i mówil że nawet jej nie dotknął.. po roku powtórka ale z inną, która zapraszal na noc do siebie. Spali w jednym pokoju ale na osobnych łóżkach. Był ze mną a powiedział, że jest sam i nagadał na mnie. Gdy mu to wypomnialam to chciał mnie uderzyć w twarz za to, że do niej napisalam by się dowiedzieć czy doszło między nimi do czegoś. A teraz finał: Odkryłam, że miał kilka aktywnych sex kont na stronach internetowych. Pierw było zdenerwowanie, pozniej tłumaczenie się, gdy powiedziałam, że proponował seks dziewczynie tylko, że biedna mu nie odpisała. Pierw zarzekał się, że to nie jego konta, że ktoś mu założył a później, że założył tam konta z ciekawości by zobaczyć co tam jest ale szczegół że konta były aktywne od dwóch lat... To już było dla mnie za dużo... I pogoniłam SKUR* .    Jeśli ktoś był zdradzony to usprawiedliwia to trochę jego ale nie to jak się zachowuje. Jeśli ktoś szuka wśród drugiej osoby bezpodstawnie dowodu zdrady to z reguły sam zdradza tylko szuka potwierdzenia swoich racji, że druga osoba także, żeby mieć dla siebie usprawiedliwienie.    Moja dobra rada..... Trzymaj się z dala. To nie miłość... U mnie był świetny seks bo tamten pewnie przećwiczył na sex pannach, ale do życia się nie nadawał.. większość czasu na rybach i poza domem. Do mnie przychodził tylko aby zjeść i się przespać. I jeszcze jak z nim zerwałam to mi rzucił na odchodne: " życzę ci najgorszego, żeby cię tylko zaliczali i zostawiali"       więc autorko wątku przemysł dogłębnie sprawę z nim. Pamiętaj, że nie wszystko złoto co się świeci.. i że ludzie nakładają maski... Nie wszystko co zobaczysz odpowiednio odbierzesz. Jednym będzie się wydawać, że widzą zakochanego faceta a ta kobieta taka zła i niedobra. To wszystko jest na pokaz. Zobacz ile kobiet chwali się na FB, że dostała kwiaty czy pierścionek zaręczynowy a po jakimś czasie jak związek byl to i się skończył. Jeśli się kogoś kocha i się dostaje prezent to nie po to by ludzie to widzieli. Przecież to nie oni mają się z tego powodu cieszyć i być szczęśliwymi tylko my. A wszyscy usilnie chcą się chwalić osobą, kosztownymi prezentami. Życie na pokaz, fikcja na obrazku.    Ty za nim nie tęsknisz, Ty żyjesz w toksyku i myślisz, że on sprawdzając Cię na każdym kroku to jest z Tobą szczery. Tacy ludzie powoli i doszczętnie wykańczają drugiego człowieka, wzbudzają litość i oczekują, że wszystko im wybaczysz bo przeproszą słownie, płaczem czy na kolanach. Ty myślisz, że to miłość. To manipulacja, kierowanie Twoim życiem, nie masz własnej przestrzeni. Jesteś jak ptak uwięziony w klatce i myślisz, że jak dostajesz jeść to znaczy, że ktoś Cię kocha, a tak na prawdę ta osoba ogranicza Ci wolność, narusza twoja prywatność a Ty wpadasz w pułapkę, polykasz haczyk, robi Ci się smutno i przykro, masz poczucie winy, że krzywdzisz swojego misia, który ma cię głęboko bo widzisz, że on płacze, dzwoni, ohhh jak on mnie musi kochać. Ha ha ha. Taka osoba jest psychicznie chora. Mi tak zjebał były zycie, że musiałam leczyć się u psychologa. Spadła moja samoocena. Broniłam kogoś kto mnie niszczył, szmacił , obrażał, wymuszał na mnie wszystko, miał nade mną władzę i kontrolę!!!!!!!!!!! Uciekaj od psychola póki nie masz z nim ślubu ani dzieci!!!!!!!!!!!!! I póki nie jest jeszcze za późno bo będzie coraz gorzej. Zrobisz co uważasz. Ja Cię ostrzegam

Odp: męcząca relacja..
annapogoda93 napisał/a:

Ja miałam bardzo podobna sytuację... Mój były też został zdradzony kiedyś przez dziewczynę i też z jego strony pojawiła się chora zazdrość, kontrola na każdym kroku.. jak dzwoni do Ciebie co godzinę to jeszcze masz chwilę by z kimś pogadać. Jak ja byłam u koleżanki przez 2 dni to telefon miałam co pięć minut i co chwilę SMS-y, że pewnie są tam jacyś faceci, że pewnie go zdradzam.

Ja jak chciałam zostać u koleżanki na noc to nie było nawet takiej mowy, bo przecież mam faceta a nie jestem lesbą, żeby z babą spać.
I jak go teraz zostawiłam też życzył mi następnego faceta, takiego , który będzie mnie zdradzał i nie szanował, żebym żałowała, że zostawiłam Jego - NORMALNEGO. A po jakiejś chwili jak skruszał napisał, że mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej, ja pier...szok.

Ale Twoja historia to kompletna masakra, współczuję.. Jak można być takim chorym człowiekiem i manipulować drugim... Krzywdzić go, podejrzewać o zdradę a samemu zdradzać, no hit ! "Mój" za to do mnie napisał, że musi znaleźć kogoś innego szybko, bo sam sobie z tym nie poradzi tak bardzo mnie kocha . Jak można kogoś bardzo kochać i znajdować sobie szybko inną kobietę ?! Chore głowy...

Nie wrócę, przejrzałam na oczy, dzięki za Twój wyczerpujący post !

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024