Witam mam pewien problem.Może już nie problem wszystko wyszło na jaw. ale szukam porady co robić itd..
Poznałem Ją 3 lata temu byli idealnie rzuciłem dla niej firme itd bo jednak nie bylo mnie stać na pracownika a kierowca na miedzynarodówce mało nie może zarabiać więc aby nikt nie byl pokrzywdzony zwłaszcza kierowca podjąłem decyzję o zamknięciu firmy. Nie dopilnowałem wszystkiego wpadłem w długi... 10 tyś zł w zusie bo ksiegowa dała ciała.. no i tak byliśmy ze sobą wszystko było dobrze wiadomo czasem jakieś kłótnie były ale w szybko dochodziliśmy do porozumienia. mijał rok potem następny ja jeździłem jako kierowca montażysta mebli (ciężka praca nie powiem zwłaszcza po moim wypadku z przed kilku lat mój kręgosłup woła o pomstę do nieba.) ale 3 dni w tyg weekendy wolne za dobrą kasę. Dalej nie byłem świadom co mnie czeka po nowym roku.. Między mną a moją ex było dobrze,pośięcałem jej czas ona też z reszztą chciałą 2-3 dni mnie nie widziałą i panikowała.. z tęsknoty..Robiłem dla niej wsio wracałem z trasy po 2 dniach wymęczony jechałem po nią po nocach nie spaliśmy czasami sam padłem nawet nie wiem kiedy problemów o to nie miała. Po czym rano wstawałem jechałem do sklepu po świeże bułki śniadania obiady dosłownie wszystko jak typowy pantofel przez 3 lata.. Ciągle mówiła jaki to ja jestem cudowny itd. Jechaliśy gdzie tylko chciała za każdym razem jej nie odmówiłem.. aż się zaczęły moje schodu... po nowym roku dowiedziałem się o długu... nie powiedziałem jej o tym zamknąłem się w sobie przed strachem że ja stracę (w końcu byłem idealny) potem jakoś w lutym straciłem prace ( konfilkt z klientem a że firma najbardziej znana w polsce zawieśili mnie do odwołania) wieć szukałem innej przez 3 miesiace byłem zerem.. brak pracy to że mi pomagała mnie dobijało.. Złapałem jakiegoś doła... konkretnego.. ale teraz do rzeczy...nagle z dnia na dzień moja ex stwierdza że nie wyszło nam i to koniec... kilka dni potem się spotykamy na rozmowę i dalej utwierdzona że ja kłamię itd.. Skończyła ze mną.. przez miesiąc od rozstania jakiś kontakt był pisała że zawsze bd kochać że jeszcze nikt o nią tak nie dbał że jestem naprawdę dobrym chłopakiem.. Po jakimś czasie pisze mi że się bała że jakbyśmy razem zamieszkali czy mieli dziecko to bylibyśmy w "dupie" że jestem nie odpowiedzialny itd.. że nie miała we mnie żądnego wsparcia i ogólnie wyszło że jestem do niczego.. Po 2 miesiącach od rozstania kontaktu praktycznie nie było nie odpisywała itd. Od wczoraj jest w związku z nowym chłoptasiem.. A JA NIE WIEM CO Z SOBĄ ZROBIC.. utrata pracy długi to że zakończyłą związek praktycznie z dnia na dzień zostałem bez żadnej szansy załamałem się na amen.. jak nigdy nie piłem tak zacząłem... już się raz pociąłem zamknąłem się w sobie już całkowicie runął mi świat.. mam myśli samobójcze przez to wszystko prubowałęm się nawet już ciąć... nie mam nikgo rodziców itd siostra ma swoje życie wiec nie mam z kim pogadać...
Nigdy jej nie zdradzałem nie miałem kontaktu z innym dziewczynami w sumie nigdy bo tego nie potrzebowałem.. Twierdzi że ma wyrzuty sumienia i to bardzo ale skoro jest z nowym.. Gościu co jest komandosem przeniosł się do innego miasta zmienił jednostkę dostał mieszkanie myślę że w tym jest lepszy niż ja... ;/ Czuję się jak totalne dno ;/