Hej, to bedzie długa i skomplilowana historia, ale to wszystko tak sie pogmatwało, ze potrzebuje sie wygadać osobom bezstronnym. Mam nadzieję, ze spojrzycie świeżym okiem i z dystansem,przez co wasze rady może wreszcie mi pomogą.
Chodzi o chłopaka, moją pierwszą miłość. Nasze początki nie były łatwe(mieliśmy po 19 lat jak sie zaczęło, a trwa od roku). Jak go poznałam przez znajomych to nie podejrzewałam ze sie w nim tak szybko zakochałam. Bylo to dla mnie nowe doznanie, pierwszy raz poczułam cos takiego. Tylko ze Piotrek nie był takim porządnym i przykładnyn gościem. Byl typem chlopaka, który lubi zgadywać do lasek, kręcić z nimi bez zobowiazan, tu sie przelizac(ale nie sypial z nimi na prawo i lewo). Jest to osoba która ma w sobie ten wrodzony luz, niczym sie nie przejmuje, ma swoje teksty które omamiają laski. Do tego przystojny,zabawny, no typ chłopaka, na którego po prostu dziewczyny lecą.
Zaczelo sie w tamte wakacje, kiedy przez naszych znajomych ktorzy nas swatali dla zabawy, cos tam zaiskrzylo. Zaczelismy sie całować po alkoholu, potem pisalismy ze soba, spotykaliśmy sie na żywo sami i wszystko wygladalo tak, jakbysmy mieli byc razem. Ale Piotrek nie chciał tego nazwac związkiem,gdy zaczelo sie robić powaznie. Na samym poczatku powiedział mi, ze on nie chce ralcji na chwile, ze wie ze ze mna moze stworzyc dobry zwiazek, wiec nie chce sie spieszyć z niczym. Takze czekalam... czekalam i czekalam az w koncu sie zdecyduje. I sie nie doczekalam. Bo w po domowce u naszego znajomego, na ktorej spałam z nim w pokoju i rano sie calowalismy,dotykalismy(bez seksu) on nagle mnie zaczal zlewać. Nie odpisywal jak sie umówilismy, mowil ze nie moze teraz, ze da mi znac pozniej. Okazalo sie ze nie tylko mnie tak olewa, ale swojego przyjaciela tez. Zaczal odcinać sie od wszystkich znajomych. Nic mi nie wytłumaczył, nie spotkał sie ze mna na zywo. Dopiero po miesiącu dowiedzialam sie, ze po prostu kreci z inna laską... w trakcie spotkania sie ze mna jednocześnie kręcił z inna i to typowa szmata(bo znam ja i ani ładna, ani mądra). Wszyscy znajomi mówili ze jest zjebem, ze dla niej mnie zostawił i odciął sie od wszystkich.
Tak złamał mi serce za pierwszym razem. Nienawidzilam go po tym z calego serca, płakałam, końcówka roku zamieniła sie dla mnie w piekło. Tylko słyszałam od znajomych co sie dzieje w jego zwiazku z ta laska (a na nasz jakos nie byl gotowy), minely miesiace zanim moglam normalnie funkcjonować i o nim zapomnieć.
I prosze państwa nagły zwrot akcji. Mija 6 miesięcy, a on co? Napisał. Po 6 miesiącach on sie do mnie odzywa, ze czas aby mi wszystko wyjaśnić. Moze wiekszosc uzna, ze jestem głupia, ze tak zrobiłam,ale odpisalam i zgodzilam sie na spotkanie. Kierowala mna glownie ciekawosc, bo przez pół roku tak naprawdę nie dostałam zadnych wyjaśnień i nic nie zakończyło sie jak powinnom. Chcialam więc usłyszeć od niego, jak sie wytłumaczy ze swojego zachowania.
Nic ciekawego mi jednak nie powiedział,bo wiekszosci sama sie domyśliłam. Sam nie wiedział co mu odbiło i ze nie zaslugiwalam na takie traktowanie(zwlaszcza ze po zerwaniu ze mna kontaktu mówił o naszej relacji ze nie bylo to nic takiego i potraktował mnie jak szmatę).
Zapytalam go, co dalej skoro mnie przeprosil, bo to nie oznacza ze mu wybacze od razu. A on ze w sumie sie nie zastanawiał, wtedy wiedziałam ze w takim razie tylko napisał zeby miec to z głowy i uporządkować ten rozdział. Rozstalismy sie i gdy nie pisał przez caly weekend byłam przekonana, ze to bylo zakończenie na które czekałam. Ale po weekendzie sie jednak odezwal, pisal normalnie dzien w dzien. Zaprosil mnie do kina,ja tego nie traktowalam jako randke, wgl niczego nie oczekiwalam( on tak traktował,bo specjalnie wypytal przyjaciela o dobre miejsce na kolację ze mna itp).Uznalam ze skoro chce odzyskac moje zaufanie, to niech sie stara i odbudowuje ta relacje. Ale nie nastawilam sie na cos więcej, zwlaszcza po tym co odwalił oststnio. A jednak w tamtym momencie,po tej 6 miesiecznej przerwie, tym wszystkim co sie zepsulo to wtedy rozmawiało nam sie dobrze jak nigdym. Nie bylo zadnego parcia ze strony znajomych, sami o wszystkim decydowalismy, nigdzie sie nie spieszylismy. On pisał caly czas, nawet jak nie odpisywałam, bo po prostu skończył sie temat to i tak nadal zagadywal. No i sie zaczelo od nowa. Jego przyjaciel, a chłopak mojej przyjaciółki robil urodziny i domowke z nocowaniem. Ja bardzo byłam wtedy pijana, on tak samo i wlasnie na tej domowce puściły nam hamulce. Pierwszy raz od tamtego czasu sie calowalismy i poszliśmy jeszcze dalej(mowie o zaspokajaniu sie dotykowo). On mnie pocałowała pierwszy i on zainicjował ze tak to wyszło. Nigdy nie robiłam takich rzeczy i budząc sie rano mialam wyrzuty sumienia, bo bylam pijana i pozwoliłam na takie coś. Jednak on czule zapewnił mnie ze nie ma w tym nic złego i dalej normalnie pisaliśmy, zapominając o tej akcji. Ale skoro juz raz puściły hamulce to dostał jakby zielone światło no i zaczęło sie,ze znowu zachowywalismy sie jak para. Każdy tylko czekal az powiemy ze jesteśmy razem. Jednak tym razem to ja chcialam poczekać(on juz chciał mnie prosić o chodzenie),bo nie czułam sie pewnie. Wiec czekalismy. Nadeszły jego urodziny,kolejna impreza i wtedy straciłam z nim dziewictwo. Nie żałuję, chciałam tego,chciałam by to on byl pierwszy i czulam sie potem z tym dobrze. Ale na drugi dzień, gdy zapytalam o związek to chciał bym dala mu czas. Pomyslalam ze znowu wpakowałam sie w to samo. Ale on pisal,spotykaliśmy sie ze znajomymi, za to sami juz rzadziej. Nie jeździliśmy na zadne randki, nie wychodzilismy juz sami na głupią fajkę. Znowu cos sie psulo. W rozmowie z nim dowiedziałam sie, ze on nadal czuje do mnie blokade.
I teraz przedstawię troche jego zarys psychologiczny, bo to ma duze znaczenie. Pochodzi z patologicznej rodziny,ojciec ich bil i odszedl od nich, z pieniedzmi mieli problem, więc Piotrek musial isc do pracy. Zawalił szkole na 3 roku technikum. Kazda dziewczyna z którą sie spotykał byla lekkich obyczajów, nie wiedział co to stabilnosc pod kazdym względem. Do tego mial kredyt na głowie w wieku 19 lat.
Powiedział, ze nie czuje sie wystarczająco dobry dla mnie. Ze pracuje 5 dni w tygodniu, po pracy jest zmeczony i nie ma sily na spotkania, a jakbyśmy mieli budować związek to tez potrzeba czasu. Ze on nie skonczyl szkoły, a ja ide na studia zaraz, zawsze przedstawiał siebiejakby byl gównem. A mnie to kompletnie nie obchodziło. Zakochałam sie znowu, chciałam tylko zeby był blisko, chciałam go wspierać w jego sytuacji. Tylko mi powiedział o swoich emocjonalnych problemach (nawet jego przyjaciel nie wie),jak ze mna rozmawiał mówiąc,ze nie moze dac mi tyle ile by chcial mial zaszklone oczy i widziałam ze go to naprawdę boli. Tym razem widać, ze chciałby,ze mu zalezy(przez caly ten czas jak poświęcił go zeby odbudować to wszystko ze mna nie pisal z zadna laska, skupił sie tylko na mnie) ale ta różnica miedzy nami, ze ja jestem ogarnięta dziewczyna, ambitna, dobrze sie ucze, mam jakies cele, a on jest zwyklym robolem, z nieskonczona szkola i niczym więcej do zaoferowania ciagle mu przeszladzala.
Wiec nie naciskalam juz na zwiazek,uznalam ze co ma byc to będzie. I dzialo sie co chcialo. Mimo ze mieliśmy skończyć między sobą,skoro to nie ma przyszłości to na kazdej imprezie nie moglismy sie od siebie oderwac. Przestalismy pisac i widywalismy sie raz na tydzien lub dwa i po takim czasie z daleka od siebie nasze uczucia były jeszcze silniejsze. Nie stronilismy od cielesnych uciech, nadal zachowywalismy sie jak para, tlumaczac sie sobie z roznych rzeczy, jakbysmy mieli taki obowiązek. Ale to juz sie robilo toksyczne i niezdrowe,bo po kazdym takim weekendzie i tak nic sie nie zmienialo. On nadal nie chcial związku.
Dopiero teraz sie wszystko zmieniło. Wiele razy mówiliśmy sobie,ze to juz koniec i nic nie będzie (nigdy nie dotrzymywalismy slowa),ale powiedział mi ze będzie sie twardo trzymal i faktycznie przez miesiac nic między nami nie bylo. Az do poprzedniego weekendu. Wyszlismy w sobotę i znowu lapal mnie za reke, przytulal, potem poszlismy na domowke i znowu spaliśmy razem. Ale na drugi dzień byl nieswój i ewidetnie żałował. Wiem dlaczego. Bo dzien wcześniej całował sie z inna dziewczyna. I teoretyczne mógł, bo między nami koniec, nie? Ale po cholerę w takim razie na drugi dzien pozwala zeby doszło do czegos takiego między nami? Wykorzystał mnie, jak każda zwykła inna laskę z którymi kręci dla zabawy. On nie wie, ze wiem o tym całowaniu sie dzien wcześniej jak ze mna urzędował. Dlatego bylam pewna,ze jak na ten weekend sie zobaczymy to bede patrzec na niego tylko z niechęcią,a on nic nie bedzie próbował. Ale co kochany Piotrus robił? Łapał mnie za kark, przytulił, a na pożegnanie zbliżył sie jakby chcial pocalowac. Po tej wcześniejszej akcji on jak gdyby nigdy nic nadal nie trzymał łap przy sobie. I wiecie co sie stało na drugi dzień? Spotkałam go ze znajomymi, gdzie koleżanka mi od razu powiedziała ze sie przelizal z jakas laska. Stalam tam z ta grupka, on normalnie mnie przytulil na przywitanie, a potem na moich oczach obejmowal tamta laske... nie wiedziałam co mam czuć, bo to byla jawna demonstracja, ze to ewidentnie koniec, ale tak brutalna i nie w porzadku, ze nie zasłużyłam na to.
Zawsze byłam dla niego wyrozumiala, tłumaczyłam kazde jego zachowanie, dawalam mu bardzo duzo przestrzeni, nie naciskalam. On mowil ze mu zalezy bardzo,ze chce, pisal ze mnie kocha, a w przeciągu tygodnia od naszego ostatniego zblizenia bez problemu obraca inna laske, jeszcze inna niz tydzien wcześniej. I nie chce współczucia, nie po to wam to opowiadam. Tylko co byscie zrobiły w takiej sytuacji? Kocham go bardzo, to jest tak silne zakochanie, ze przez to wszystko nie moge spac i jesc. Nigdy na nikim mi tak nie zalezalo i wiem, ze to koniec, ale najbardziej boli mnie,ze tak szybko potrafił zaczac z innymi krecic(chociaz ma taki sposob bycia po prostu). Nie wiem jak mam sie zachowywać w stosunku do niego, jak sobie poradzić z tymi uczuciami, bo poprzednim razem leczylam sie z tego uczucia miesiacami. Tym razem jest jeszcze silniejsze,mam jeszcze wiecej dobrych wspomnień i jeszcze bardziej tęsknię. Prosze, doradzcie jakoś...
Bardzo Ci współczuję, wyobrażam sobie przez co przechodzisz bo sama nie raz coś takiego przeżywałam. Pewnie ciągle o nim myślisz, czekasz aż się odezwie, nie możesz jeść, spać i ten ciągły ból brzucha, ucisk klatki piersiowej. Jedyne co możesz zrobić i co Ci pomoże to całkowicie się od niego odetnij, usuń lub zablokuj go na fb ( jest taka opcja żeby mieć kogoś w znajomych ale nie widzieć jego postów), usuń go ze wszystkich portali społecznościowych tak żebyś nie widziała co się u niego dzieje. Nie pytaj waszych wspólnych znajomych o niego, bo to będzie Cię tylko ranić. Jedynie takie wyrzucenie go ze swojego życia może Ci jakoś pomóc. Na początku będzie cięzko, to na pewno ale zapewniam że z każdym dniem będzie łatwiej, będziesz coraz mniej o nim myśleć aż w końcu całkiem o nim zapomnisz i będziesz jeszcze śmiać się z tego, że zakochałaś się w takim palancie. Musisz tylko pamiętać, że jeśli znów się do Ciebie odezwie to olej go, taki kretyn nie jest ciebie wart, nie jest żadnej kobiety bo każdą będzie traktował jak przedmiot i skakał z kwiatka na kwiatek. Jego życie, problemy rodzinne nie są żadnym wytłumaczeniem tego jak traktuje kobiety.
Wiem, ze powinnam sie odciąć całkowicie od niego, unikać spotkań. Kiedy za pierwszym razem mnie zranił, byłam bardzo zła i nie mialam problemu ze spotykaniem,bo on sam sie wtedy odciął. A teraz pomimo że na wlasne oczy zobaczyłam go z inna, ze powinno mnie to otrzeźwić to jednak po tym jak wyglądała nasza sytuacja przez te kilka miesięcy(musiałam sobie radzic sama z uczuciami po kazdym zbliżeniu i juz sie przyzwyczailam do tej relacji ala "friends with benefits", ale wiedziałam, ze ciągle i tak jest nastawiony jakby tylko na mnie) to teraz nie jestem na niego tak zla jak powinnam... wolałabym go nienawidzić za to, a nie czuję tej niechęci, która by mi wszystko ułatwia. Moze to dlatego,ze on sam tez jej nie okazuje, normalnie rozmawia, dotyka, zachowuje sie jak zawsze czyli jakby nic sie nie stalo. Męczy mnie to strasznie, nigdy nie mialam takiego mętliku emocjonalnego. Ale dziękuję za takie słowa.
Proszę o usunięcie tego wątku