Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?

Jestem z moim chłopakiem już prawie 3 lata, oboje studiujemy. Pierwsze prawie dwa lata związku były naprawdę świetne, poświęcaliśmy sobie dużo czasu, często spotykaliśmy się, chodziliśmy razem na imprezy, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, jak z nikim innym. Czułam się kochana i doceniona. Zdarzały się kłótnie, ale były to zazwyczaj błahe sprawy. Wszystko uległo zmianie po prawie dwóch latach związku. Nagle mój chłopak jakby wycofał się z naszego związku. Było to dla mnie szokiem, bo nie mieliśmy żadnej kłótni ani żadnej złej sytuacji która mogłaby się do tego przyczynić i co więcej, byliśmy rozdzieleni od siebie bo ja wtedy byłam na pierwszym roku studiów, natomiast on kończył liceum. Porozmawiałam więc z nim, wytłumaczył że ma naukę, że chce też poświecić więcej czasu znajomym i rodzinie. Zrozumiałam to, choć początkowo ciężko było mi przywyknąć do innego zachowania z jego strony. Potem nagle usunął moją tapetę z telefonu i wyciszał telefon na noc, czego nigdy wcześniej nie robił. Przestał dzwonić do mnie, to ja dzwoniłam do niego. Zaczęłam się zastanawiać czy czasem nie kłamie (z natury jest takim cwaniaczkiem trochę) i czy może nie ma kogoś na boku. Oczywiście zaprzeczył, co potem okazało się prawdą więc nie było z tym problemu. Potem niestety przyszły wakacje. Niestety, bo myślałam, że w końcu po tych wszystkich egzaminach, maturach, całym tym czasie stresu i napięcia w końcu znajdziemy czas dla siebie. A tu kolejne zaskoczenie. Było coraz gorzej. Coraz większe ignorowanie. Przez tydzień się ze mną nie spotkał, bo mu się nie chciało, mimo że byliśmy w jednym mieście. Raz przyjechał z dwutygodniowych wakacji, gdzie bardzo za nim się już stęskniłam o czym doskonale wiedział, z niecierpliwością czekałam na dzień po jego przyjeździe aż się spotkamy, a tu nagle hyc, kolejne zaskoczenie- nie możemy się dziś widzieć, bo muszę jechać z tatą do mechanika... Tylko jak można siedzieć u mechanika cały dzień, tego nie za bardzo rozumiem... Zaczęłam się denerwować bo nie wiedziałam co jest grane, on zaczął się z kolei wkurzać że mam do niego wieczne pretensje o tamto i siamto. Tylko że nie potrafił zrozumieć, że to że tak mocno się zmienił było dla mnie szokiem i nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Potem zaczęły się na tyle ostre kłótnie, że co drugie słowo przeklinał, potrafił wyzwać, to mnie totalnie złamało przez co zachorowałam na nerwicę. Potem odsapnęłam, przemyślałam sobie wszystko i stwierdziłam, że może faktycznie powinnam się wyluzować, bo być może on ma potrzebę odciąć się troszkę ode mnie i zająć czymś innym. Wakacje dobiegły końca, rozpoczęły się studia. Początkowo było ok, ale po paru miesiącach studiowania w jednym mieście stwierdziłam, że to powinien być koniec. Nie potrafiliśmy się dogadać, ja byłam też zazdrosna o to, że zamieszkał z obcą dziewczyną co było częstym powodem do kłótni. Stał się oschły, nie wyrażał uczuć, olał zaproszenie na mój koncert, choć dobrze wiedział że ogromnie się cieszyłam  że na niego przyjedzie, a on podobno zatruł się alkoholem (dzień później wrócił na studia). Kiedyś był kompletnie innym człowiekiem, zalewał mnie czułymi słówkami, zawsze mnie wspierał, poświęcał czas, gdy było mi źle to mnie pocieszał, był bardzo kochany i byłam przeogromnie szczęśliwa, że mam kogoś takiego jak on w swoim życiu. Bardzo często powtarzał, że mnie kocha i czułam to po nim, a tu nagle zmienił się w chama i buraka, który potrafił powiedzieć, że jestem suką i jestem ograniczona i jeszcze na dodatek czasem mi pisał, że jest trzeźwy i że doskonale będzie pamiętał, że pisał te słowa będąc kompletnie świadomym... Tak więc zerwaliśmy, poświęciłam ten czas moim znajomym, nawet spodobał mi się w tym czasie jeden chłopak, ale niestety okazało się że podoba mu się inna, co więcej prawdopodobnie to była tylko przykrywka, bo jest innej orientacji... ale to już inna historia. Po kilku miesiącach odezwał się do mnie były i było to w dzień, kiedy właśnie chłopak który mi się podobał zapomniał o naszym spotkaniu... nie wytrzymałam i odpisałam byłemu. Było mi tak smutno, że nawet nie zastanawiałam się głębiej czy mu odpisać czy nie. Stwierdziłam, że możemy się w sumie przyjaźnić, nie musimy być aż tak wrogo nastawieni wobec siebie. Spotkaliśmy się nawet, wszystko było ok do czasu kiedy zaczęliśmy się żegnać i on nagle powiedział, że brakowało mu mnie, po czym pocałował mnie w czoło. Wiedziałam, że nie powinnam do niego wracać, ale przez niepowodzenie z poprzednim kolegą nie wytrzymałam i stwierdziłam, że możemy ponownie spróbować, tym bardziej że on uparcie twierdził, że wszystko się zmieni i poprawi.  No i niestety, byłam chyba zbyt naiwna, bo teraz wcale nie jest lepiej. Wciąż widujemy się rzadko, on dalej jest oschły, choć jak się spotkamy ten raz na jakiś czas to potrafi być ok, ale generalnie nie wykazuje szczególnego zainteresowania mną... to ja muszę pierwsza pisać, to ja muszę pierwsza dzwonić, nie mam prawa się o nic czepiać, on nawet potrafi się czasem wkurzyć, że napiszę mu że go kocham albo że za nim tęsknię, bo to dziecinne jego zdaniem. Nie wiem co mam zrobić, bo to mój pierwszy tak poważny związek i boję się wiązać z kimś innym, bo obawiam się, że znów spotka mnie to samo, czyli odrzucenie i olewanie mnie po jakimś czasie... Mam już z tego powodu nerwicę i depresję, nie mam ochoty wychodzić z domu, po prostu nie jestem w stanie nic robić i wszystko mi jedno... Czy istnieje jakaś szansa by naprawić sytuację między nami? Czy może wszystko jest już skończone? Bardzo proszę o pomoc, zrozumienie i wsparcie w tej sprawie...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?

Miej do siebie szacunek i nie proś się o miłość. U gościa uczucia wygasły. To chyba najlepsza rada jaką mogę Ci dać.

Uporaj się ze wspomieniami i rusz dalej, bądź szczęśliwa

3

Odp: Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?
xzagubionax364 napisał/a:

Jestem z moim chłopakiem już prawie 3 lata, oboje studiujemy. Pierwsze prawie dwa lata związku były naprawdę świetne, poświęcaliśmy sobie dużo czasu, często spotykaliśmy się, chodziliśmy razem na imprezy, bardzo dobrze się dogadywaliśmy, jak z nikim innym. Czułam się kochana i doceniona. Zdarzały się kłótnie, ale były to zazwyczaj błahe sprawy. Wszystko uległo zmianie po prawie dwóch latach związku. Nagle mój chłopak jakby wycofał się z naszego związku. Było to dla mnie szokiem, bo nie mieliśmy żadnej kłótni ani żadnej złej sytuacji która mogłaby się do tego przyczynić i co więcej, byliśmy rozdzieleni od siebie bo ja wtedy byłam na pierwszym roku studiów, natomiast on kończył liceum. Porozmawiałam więc z nim, wytłumaczył że ma naukę, że chce też poświecić więcej czasu znajomym i rodzinie. Zrozumiałam to, choć początkowo ciężko było mi przywyknąć do innego zachowania z jego strony. Potem nagle usunął moją tapetę z telefonu i wyciszał telefon na noc, czego nigdy wcześniej nie robił. Przestał dzwonić do mnie, to ja dzwoniłam do niego. Zaczęłam się zastanawiać czy czasem nie kłamie (z natury jest takim cwaniaczkiem trochę) i czy może nie ma kogoś na boku. Oczywiście zaprzeczył, co potem okazało się prawdą więc nie było z tym problemu. Potem niestety przyszły wakacje. Niestety, bo myślałam, że w końcu po tych wszystkich egzaminach, maturach, całym tym czasie stresu i napięcia w końcu znajdziemy czas dla siebie. A tu kolejne zaskoczenie. Było coraz gorzej. Coraz większe ignorowanie. Przez tydzień się ze mną nie spotkał, bo mu się nie chciało, mimo że byliśmy w jednym mieście. Raz przyjechał z dwutygodniowych wakacji, gdzie bardzo za nim się już stęskniłam o czym doskonale wiedział, z niecierpliwością czekałam na dzień po jego przyjeździe aż się spotkamy, a tu nagle hyc, kolejne zaskoczenie- nie możemy się dziś widzieć, bo muszę jechać z tatą do mechanika... Tylko jak można siedzieć u mechanika cały dzień, tego nie za bardzo rozumiem... Zaczęłam się denerwować bo nie wiedziałam co jest grane, on zaczął się z kolei wkurzać że mam do niego wieczne pretensje o tamto i siamto. Tylko że nie potrafił zrozumieć, że to że tak mocno się zmienił było dla mnie szokiem i nie potrafiłam sobie z tym poradzić. Potem zaczęły się na tyle ostre kłótnie, że co drugie słowo przeklinał, potrafił wyzwać, to mnie totalnie złamało przez co zachorowałam na nerwicę. Potem odsapnęłam, przemyślałam sobie wszystko i stwierdziłam, że może faktycznie powinnam się wyluzować, bo być może on ma potrzebę odciąć się troszkę ode mnie i zająć czymś innym. Wakacje dobiegły końca, rozpoczęły się studia. Początkowo było ok, ale po paru miesiącach studiowania w jednym mieście stwierdziłam, że to powinien być koniec. Nie potrafiliśmy się dogadać, ja byłam też zazdrosna o to, że zamieszkał z obcą dziewczyną co było częstym powodem do kłótni. Stał się oschły, nie wyrażał uczuć, olał zaproszenie na mój koncert, choć dobrze wiedział że ogromnie się cieszyłam  że na niego przyjedzie, a on podobno zatruł się alkoholem (dzień później wrócił na studia). Kiedyś był kompletnie innym człowiekiem, zalewał mnie czułymi słówkami, zawsze mnie wspierał, poświęcał czas, gdy było mi źle to mnie pocieszał, był bardzo kochany i byłam przeogromnie szczęśliwa, że mam kogoś takiego jak on w swoim życiu. Bardzo często powtarzał, że mnie kocha i czułam to po nim, a tu nagle zmienił się w chama i buraka, który potrafił powiedzieć, że jestem suką i jestem ograniczona i jeszcze na dodatek czasem mi pisał, że jest trzeźwy i że doskonale będzie pamiętał, że pisał te słowa będąc kompletnie świadomym... Tak więc zerwaliśmy, poświęciłam ten czas moim znajomym, nawet spodobał mi się w tym czasie jeden chłopak, ale niestety okazało się że podoba mu się inna, co więcej prawdopodobnie to była tylko przykrywka, bo jest innej orientacji... ale to już inna historia. Po kilku miesiącach odezwał się do mnie były i było to w dzień, kiedy właśnie chłopak który mi się podobał zapomniał o naszym spotkaniu... nie wytrzymałam i odpisałam byłemu. Było mi tak smutno, że nawet nie zastanawiałam się głębiej czy mu odpisać czy nie. Stwierdziłam, że możemy się w sumie przyjaźnić, nie musimy być aż tak wrogo nastawieni wobec siebie. Spotkaliśmy się nawet, wszystko było ok do czasu kiedy zaczęliśmy się żegnać i on nagle powiedział, że brakowało mu mnie, po czym pocałował mnie w czoło. Wiedziałam, że nie powinnam do niego wracać, ale przez niepowodzenie z poprzednim kolegą nie wytrzymałam i stwierdziłam, że możemy ponownie spróbować, tym bardziej że on uparcie twierdził, że wszystko się zmieni i poprawi.  No i niestety, byłam chyba zbyt naiwna, bo teraz wcale nie jest lepiej. Wciąż widujemy się rzadko, on dalej jest oschły, choć jak się spotkamy ten raz na jakiś czas to potrafi być ok, ale generalnie nie wykazuje szczególnego zainteresowania mną... to ja muszę pierwsza pisać, to ja muszę pierwsza dzwonić, nie mam prawa się o nic czepiać, on nawet potrafi się czasem wkurzyć, że napiszę mu że go kocham albo że za nim tęsknię, bo to dziecinne jego zdaniem. Nie wiem co mam zrobić, bo to mój pierwszy tak poważny związek i boję się wiązać z kimś innym, bo obawiam się, że znów spotka mnie to samo, czyli odrzucenie i olewanie mnie po jakimś czasie... Mam już z tego powodu nerwicę i depresję, nie mam ochoty wychodzić z domu, po prostu nie jestem w stanie nic robić i wszystko mi jedno... Czy istnieje jakaś szansa by naprawić sytuację między nami? Czy może wszystko jest już skończone? Bardzo proszę o pomoc, zrozumienie i wsparcie w tej sprawie...

Piszesz, że musisz, heh wink Sama wiesz, że nic nie musisz. Dokonujesz wyboru, za każdym razem podejmujesz decyzję i ta decyzja sprowadza się do kontynuacji relacji, która Cię unieszczęśliwia, bo boisz się samotności. Wolisz znanego wroga, bo mimo, że wróg, to znany i przez tą znajomość dający poczucie bezpieczeństwa. Wiesz czego się po nim spodziewać. Idziesz na coraz dalej posunięte kompromisy byleby nie być samą. W ostatecznym rozrachunku niby jesteś z nim, ale będąc z nim i tak jesteś sama. Twoja samotność jest tym głębsza, że z jego strony spotyka Cię głównie odrzucenie. I to jest Twój wybór, Twoja decyzja, bo Ty niczego nie musisz. Jeszcze dziś, jeszcze w tej chwili mogłabyś podjąć decyzję o zakończeniu tej przykrej relacji, mogłabyś go olać i nie robisz tego tylko dlatego, że taka jest Twoja decyzja.

Nie pisz uogólnień w stylu wszyscy mężczyźni cośtam, bo jak sama piszesz jest to Twój pierwszy związek i doświadczyłaś tylko tego. Uogólnienie pt "wszyscy są tacy" potrzebne jest Ci jedynie do utrzymania stanu marazmu, do kontynuacji tej relacji i pozostania przy decyzji, że "musisz" wink Skoro wszyscy są tacy, to równie dobrze możesz zostać z tym burakiem wink Racjonalizujesz sobie przykrą rzeczywistość, jaką dla siebie stworzyłaś.

On jest z Tobą z braku laku i obecnie Ty z nim również jesteś z braku laku. Tak właśnie wyglądają związki, w których siłą napędową nie jest miłość, tylko kalkulacja, zaniżona samoocena i strach przed samotnością. Autorko, głowa do góry więc, bo nie wszyscy mężczyźni i kobiety są tacy, nie wszystkie związki są takie, ale żeby zobaczyć, że może być inaczej trzeba stworzyć dla siebie taką możliwość. Ty ją sobie zamykasz.

4

Odp: Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?

Autorka, już raz od djiego odeszłaś. I co się takiego stało? Ano nic. Przeżyłaś, skupiasz się na znajomych.
Teraz zrób tak samo i nie generalizując, że wszyscy faceci tacy źli i niedobrzy, tylko dlatego, że pozostałaś z kimś, kto nie ma dla Ciebie czasu i Cię nie szanuje.
A że inny kolega zapomniał o spotkaniu? No kurczę, zdarza się, mężem jeszcze nie raz zdarzy- przyroda.
Klio napisała, że oboje jesteście ze sobą z braku laku- ma rację. A takie ,,związki" są diablo męczące.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czemu faceci po pewnym czasie tak się zmieniają?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024