Moja koleżanka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

Temat: Moja koleżanka

Drogie dziewczyny, mój problem tyczy się pośrednio mojej zazdrości względem mojej najlepszej koleżanki i nie wiem jak z tym walczyć. Może po krótce opiszę o nas: ja 34 lata, ukończone bardzo dobre studia z wysokim wynikiem, oczytana, myślę że inteligentna i fajna kobieta. Moja koleżanka jest rok starsza, ma dwójkę dzieci, jej mąż zginął w wypadku kiedy była w ciąży, skończyła byle jakie studia na prywatnej uczelni, ale ma dobrą pracę i jest inteligentną osobą a przede wszystkim bardzo sprytną. Zawsze wszystkie niedoskonałości potrafi w cwany sposób ukryć albo tak omotać ludzi, że idą jej na rękę. Ma dobrze gadane i przede wszystkim wygląda jak z okładki. Zawsze wystrojona, zadbana, paznokcie zrobione a ona błyszczy i mimo że to ja mam wiele madrzejszych rzeczy do powiedzenia to ona wzbudza większe zainteresowanie, bo jest ładna. Nie mam sobie nic do zarzucenia w kwestii wyglądu, jestem atrakcyjna, ale przy niej - zawsze wypindrzonej, wiadomo że faceci razu tracą głowę. I właśnie o facetów chodzi, bo ja tego nie rozumiem. Ona ma dzieci, miała męża, ja jestem panną a jednak to ona ma powodzenie a ja nie. Mimo że oni za nią latają, to spotykała się do tej pory tylko z dwoma, za to jeden był lekarzem a drugi architektem i to przystojni, inteligentni faceci, oczywiście zamożni i z klasą. Do mnie kleją się co najwyżej jacyś głupi magazynierzy, jakoś nie mam szansy tak jak ona wyjść do sklepu i spotkać kogoś na poziomie. Nie rozumiem dlaczego los jest taki niesprawiedliwy!! Miałam kilka związków, ale każdy się szybko kończył, bo moje wymagania przerastaly facetów. I nie chodzi o to, że szukam jakiegoś księcia, tylko żaden z nich nie chciał iść na kompromis w jakiejś kwestii. Dlaczego ogarnięta życiowo, wolna kobieta ma większy problem wejść w relacje niż taka sama kobieta z dwójką dzieci?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Moja koleżanka

Rozumiem, że Twoim zdaniem jej dzieci to zło, które powinno odganiać facetów jak smród...

Założyłam na forum wątek o tym, że brak mi znajomych a teraz tak myślę, Boże broń od takich jak Ty... Dlaczego tak strasznie źle jej życzysz?

3

Odp: Moja koleżanka
Goździk'owa napisał/a:

Rozumiem, że Twoim zdaniem jej dzieci to zło, które powinno odganiać facetów jak smród...

Założyłam na forum wątek o tym, że brak mi znajomych a teraz tak myślę, Boże broń od takich jak Ty... Dlaczego tak strasznie źle jej życzysz?

Ale ja tak nie uważam!!! Po prostu nie rozumiem dlaczego kobieta obciazona dziećmi jest atrakcyjniejsza dla facetów na poziomie niż kobieta wolna i dobrze wykształcona? Wątpię, że faceci są skłonni wychowywać ot tak sobie cudze dzieci. Ja chciałabym mieć swoje, ale nie mam szans, bo sami interesujący wolą już taką z dziećmi, nie widzę tu sprawiedliwości. a z byle kim też nie chcę być.

4

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:
Goździk'owa napisał/a:

Rozumiem, że Twoim zdaniem jej dzieci to zło, które powinno odganiać facetów jak smród...

Założyłam na forum wątek o tym, że brak mi znajomych a teraz tak myślę, Boże broń od takich jak Ty... Dlaczego tak strasznie źle jej życzysz?

Ale ja tak nie uważam!!! Po prostu nie rozumiem dlaczego kobieta obciazona dziećmi jest atrakcyjniejsza dla facetów na poziomie niż kobieta wolna i dobrze wykształcona? Wątpię, że faceci są skłonni wychowywać ot tak sobie cudze dzieci. Ja chciałabym mieć swoje, ale nie mam szans, bo sami interesujący wolą już taką z dziećmi, nie widzę tu sprawiedliwości. a z byle kim też nie chcę być.

Naprawdę uważasz że jej atrakcyjność w oczach mężczyzn wzrasta gdy mówi im, że ma dzieci i mądrzejszą od siebie koleżankę?

Dlaczego tak się do niej porównujesz? Sama postawiłaś ją sobie na piedestale i teraz co się nie wydarzy uważasz, że jesteś gorsza. Dodatkowo, paradoksalnie do powyższego uważasz się za lepszą bo skonczyłaś lepsze studia? Mówisz, że koleżanka mimo gorszych ma dobrą pracę, dodatkowo widać z Twojego opisu, że to szczęśliwa, spełniona kobieta a Ty przy niej wychodzisz po prostu na zazdrośnicę. I nie tylko ją oceniasz gorzej na tle edukacji, z pogardą odpisałaś jakiś tam magazynierów, myślisz że szczęście miłości jest wprostproporcjonalne do wykształcenia? Jeśli tak to jesteś w błędzie.

Przestań się porównywać do koleżanki, uwierz jej nieszczęście Ciebie nie uszczęśliwi więc nie życz jej tego, skup się na sobie i pomyśl dlaczego nie możesz zbudować związku.

5

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:

Po prostu nie rozumiem dlaczego kobieta obciazona dziećmi jest atrakcyjniejsza dla facetów na poziomie niż kobieta wolna i dobrze wykształcona? Wątpię, że faceci są skłonni wychowywać ot tak sobie cudze dzieci. Ja chciałabym mieć swoje, ale nie mam szans, bo sami interesujący wolą już taką z dziećmi, nie widzę tu sprawiedliwości. a z byle kim też nie chcę być.

Nie ma sprawiedliwości na świecie, No nie ma big_smile
Obudziłaś moje wspomnienia, bo przypomniało mi się, jak jeszcze za licealnych czasów moja siostra wykrzyczała mi w złości, że nie może do domu przyprowadzić żadnego chłopaka, bo okazuje się, że po kolei każdy zaczyna się bardziej interesować mną niż nią. Sęk w tym, że wówczas i myślę, że także dzisiaj ona ma obiektywnie lepsze ode mnie warunki, tak na visus.

Autorko, pierwsze pytanie, czy ze związków twojej koleżanki z „fajnymi” facetami wychodzi cokolwiek, czy tylko pojawiają się i znikają? Może ona szuka tylko przelotnych relacji, a ty chcesz chyba kogoś na stałe.
Drugie pytanie wynika z podkreślania przez ciebie twojego dobrego wykształcenia i inteligencji. Czy myślisz, że są to najbardziej cenione przez mężczyzn cechy w kobiecie albo przynajmniej na tyle istotne, że powinni padać ci do stóp?
Kolejne pytanie, czy zadałaś sobie trud aby poobserować swoją koleżankę, aby się zorientować, co ona takiego robi, jak się zachowuje, co i w jaki sposób mówi, że zwraca to uwagę mężczyzn? Masz swoje przemyślenia, bo zakładam, że ona nie leży, pachnąc i czekając na kolejnych adoratorów.

6 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-05 23:05:07)

Odp: Moja koleżanka

nie widzę tu sprawiedliwości

Mężczyźni wolną ładne, zadbane, atrakcyjne, ciepłe, serdeczne, kochające, wspierające kobiety; niekoniecznie wykształcenie, zarobki, inteligencja, aspiracje ich interesuje(nikomu nie ujmuje tylko nie rozumiem dlaczego zakładasz, że takimi rzeczami możesz przyciągnąć kogoś? to tak nie działa. sorki ;_;. na pewno twój pracodawca sobie ceni te cechy w tobie, ale na randkach to się robi inne rzeczy). Może ona ma więcej tych cech w sobie i jednak sprawiedliwie z tobą wygrała?

Taki paradoks: uważasz się za lepszą od niej(nie masz dzieci, jesteś inteligentniejsza, lepiej wykształcona), a mimo to jej zazdrościsz.Ciekawe. Skąd ten kompleks niższości?

Może zmień system wartości i jeśli zależy ci na facecie to nie zmuszaj go że się zakocha w twoim intelekcie, tylko się odstaw, pójdź do fryzjerki, kosmetyczki, na zakupy? Wiesz, nie możesz decydować za mężczyzn co wzbudza pożądanie, a co nie. Przykro mi. Jak chcesz być atrakcyjną w oczach mężczyzn, rób rzeczy atrakcyjne dla mężczyzn, jak chcesz być atrakcyjna w swoich oczach rób rzeczy które ty uznasz za ciekawe i atrakcyjne dla ciebie. Nie zmusisz kogoś żeby patrzył na ciebie twoimi oczami.

Albo zacznij szukać mężczyzn ze swojej ligi. Mężczyźni alfa: wykształceni, świetne zarobki, przystojni, kulturalni, obyci(90% o takim marzy). Kobiety alfa: ładne, zadbane, atrakcyjne, ciepłe, serdeczne, kochające, wspierające(90% o takiej marzy). Co w tym dziwnego, że najatrakcyjniejsi mężczyźni wybierają najatrakcyjniejsze kobiety, skoro mogą i sprawia im to przyjemność?

7 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-06 07:09:38)

Odp: Moja koleżanka

Swoją drogą: twoja koleżanka OWDOWIAŁA BĘDĄC W CIĄŻY, powinnaś ją wspierać, cieszyć się że wyszła na prostą i zaczyna planować przyszłość na nowo. Jeśli odczuwasz do niej zawiść bo sobie poradziła w trudnej sytuacji to jesteś bardzo toksyczną osobą.
Może przyzwyczaiłaś się do tego że ją spotykają nieszczęścia i jest w gorszej sytuacji życiowej niż ty, a teraz kiedy zaczęła wychodzić na prostą nie umiesz się odnaleźć w nowej roli, bo dla odmiany to ty jesteś tą która sobie z czymś gorzej radzi?

8

Odp: Moja koleżanka

Zamiast się cieszyć tym, że ona daje sobie radę i sobie wszystko układa po czymś tak strasznym jak utrata męża, Ty czujesz ewidentną zazdrość. Nie rozumiem tego. Może koleżanka "ma to coś" (czymkolwiek to jest), że przyciąga takich a nie innych facetów. Zresztą z moich obserwacji wynika, że od kobiet które mają dzieci bije takie ciepło. Nie wiem czy od wszystkich, ale tych co mam na około owszem. Trudno mi to dokładnie wyjaśnić, bo to moja subiektywne odczucia smile

summerka88: heh... ja za to byłam tę brzydszą siostrą i mnie trafiało jak kolejny raz słyszałam, że moja starsza siostra jest ładniejsza smile

Nie palę od 02.05.2014 i jestem z tego dumna smile

9

Odp: Moja koleżanka
smutna123 napisał/a:

summerka88: heh... ja za to byłam tę brzydszą siostrą i mnie trafiało jak kolejny raz słyszałam, że moja starsza siostra jest ładniejsza smile

A widzisz, wg mnie to ona wtedy była dużo bardziej ponętna niż ja, bo ze mnie był wtedy straszny chudzielec big_smile Poza tym ona ma po naszym tacie takie duże usta, a jej oczy są najblękitniejsze na świecie. Problem był i w sumie nadal jest zupełnie gdzie indziej - ona nie ma najmniejszego problemu z przyciągnięcie do siebie facetów (z uwagi na urodę właśnie), ale trudno jej jest kogoś na dłużej przy sobie zatrzymać sad

10

Odp: Moja koleżanka
summerka88 napisał/a:
smutna123 napisał/a:

summerka88: heh... ja za to byłam tę brzydszą siostrą i mnie trafiało jak kolejny raz słyszałam, że moja starsza siostra jest ładniejsza smile

A widzisz, wg mnie to ona wtedy była dużo bardziej ponętna niż ja, bo ze mnie był wtedy straszny chudzielec big_smile Poza tym ona ma po naszym tacie takie duże usta, a jej oczy są najblękitniejsze na świecie. Problem był i w sumie nadal jest zupełnie gdzie indziej - ona nie ma najmniejszego problemu z przyciągnięcie do siebie facetów (z uwagi na urodę właśnie), ale trudno jej jest kogoś na dłużej przy sobie zatrzymać sad

Moja ma dokładnie ten sam problem i choć ma dzieci to wiecznie sama. Bo zawsze znajdzie takiego co to przystojny, ale poważny związek go nie interesuje. Zresztą zawsze była powierzchowna i dlatego bardzo rzadko się widujemy, bo jesteśmy zupełnie inne i mamy inne priorytety w życiu.
Ja za to teraz wyglądam o niebo lepiej niż 15 lat temu, bo miałam nadwagę, pryszcze i w ogóle stwierdziłam, że jestem tak brzydka, że nic mi nie pomoże to chociaż na nauce się skupie smile Czas zadziałał na moją korzyść, ale i w końcu lubię siebie taką jaka jestem, choć daleko mi do ideału smile

Nie palę od 02.05.2014 i jestem z tego dumna smile

11 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-06-06 13:44:38)

Odp: Moja koleżanka
smutna123 napisał/a:
summerka88 napisał/a:
smutna123 napisał/a:

summerka88: heh... ja za to byłam tę brzydszą siostrą i mnie trafiało jak kolejny raz słyszałam, że moja starsza siostra jest ładniejsza smile

A widzisz, wg mnie to ona wtedy była dużo bardziej ponętna niż ja, bo ze mnie był wtedy straszny chudzielec big_smile Poza tym ona ma po naszym tacie takie duże usta, a jej oczy są najblękitniejsze na świecie. Problem był i w sumie nadal jest zupełnie gdzie indziej - ona nie ma najmniejszego problemu z przyciągnięcie do siebie facetów (z uwagi na urodę właśnie), ale trudno jej jest kogoś na dłużej przy sobie zatrzymać sad

Moja ma dokładnie ten sam problem i choć ma dzieci to wiecznie sama. Bo zawsze znajdzie takiego co to przystojny, ale poważny związek go nie interesuje. Zresztą zawsze była powierzchowna i dlatego bardzo rzadko się widujemy, bo jesteśmy zupełnie inne i mamy inne priorytety w życiu.
Ja za to teraz wyglądam o niebo lepiej niż 15 lat temu, bo miałam nadwagę, pryszcze i w ogóle stwierdziłam, że jestem tak brzydka, że nic mi nie pomoże to chociaż na nauce się skupie smile Czas zadziałał na moją korzyść, ale i w końcu lubię siebie taką jaka jestem, choć daleko mi do ideału smile

Wiesz, chyba właśnie doszłyśmy do sedna problemu smile. Za zazdrością przewaźnie kryją się kompleksy i zaniżona samoocena i trzeba popracować, żeby ich się pozbyć.
Historia z mojego doświadczenia. Jak zaczęłam pracować w korpo, to była tam zatrudniona wówczas pewna dziewczyna, nazwijmy ją Kasia, która miała nadwagę, beznadziejną fryzurę, straszną cerę, zęby i styl. Z tamtych czasów pamiętam, że niedbale chodziła zawsze trochę przygarbiona. To była sympatyczna i naprawdę kumata dziewczyna, ale wizerunkiem odstraszała. W pewnym momencie zaczęła się zmieniać. Najpierw pojawiły się sałatki i jogurty zamiast spaghetti i drożdżówek, potem pojawił się aparat na zębach, cera zaczęła wyglądać coraz lepiej, bo zaprzyjaźniła się z lekarzem-dermatologiem. Widać, że jej fryzurą zajął się fryzjer i ktoś zaczął jej pomagać z doborem garderoby, a może to znikający kilogramy ośmieliły ją do bardziej kobiecego stylu. Wiem, że zaczęła chodzić na taniec i to zaprocentowało lekkością kroku i świadomością własnego ciała. Po dwóch latach to była zupełnie inna dziewczyna. Jeśli nie obserwowałabym jej metamorfozy na bieżąco, to nie rozpoznałabym w niej dawnej Kasi. Dla mnie to jest przykład, w jaki sposób można zadbać o siebie zamiast rozmyślać czego to mi brakuje.

12

Odp: Moja koleżanka

Hej dziewczyny, dziękuję za wasze porady smile postaram się odpowiedzieć ogólnie: przede wszystkim, nie gardzę ludźmi ze względu na wykształcenie ALE łatwo rzucić jakimś frazesem a życie życiem. Podałam przykład magazyniera, bo nie spotkałam jeszcze takiego, który posiadałby podobną wiedzę i pasje jak bardziej wykształceni faceci. Po prostu to się słyszy i czuje, nie chcę brać sobie kogoś kto mi nie odpowiada intelektualnie. Mojej koleżance oczywiście współczuję tego co przeszła, dzielnie wytrwała, podniosła się, radzi sobie absolutnie ze wszystkim. Nie wiem jak ona to robi, że potrafi iść do pracy w szpilkach 11 cm, wrócić do domu, ugotować wymyślny obiad, ogarnąć dzieci i jeszcze znaleźć czas na pilates czy wyjście do kina. Nie wiem, dlaczego osoba z takim obciążeniem jakim są dzieci, może znaleźć faceta na poziomie a ja nie? Miała jak wspomniałam dwóch poważnych, ale ona twierdzi, że nie chce się wiązać z żadnym póki dzieci nie będą starsze, na razie skupia się na nich. Ci faceci za nią szaleli, mimo że jest mądra i ladna, ale jakimś też mistrzem intelektu nie jest, popełnia gafy (oczywiście zawsze z nich wybrnie), nie mówi jakoś rewelacyjnie po angielsku a oczaruje faceta zza granicy. Ja mam to wszystko - żadnych obowiązków, perfekcję we wszystkim co robię a jednak nikogo porządnego nie umiem znaleźć. Ona z wyglądu jest na pewno ładniejsza, lepiej ubrana - ok, ale na litość, jest wdową i to z dwójką dzieci!! A faceci jakby tego nie dostrzegali, bo ich omota uśmieszkiem, żartem, kawałkiem uda, no nie wiem. Ja jestem zadbana, ale nie potrafię być aż tak wyzywająca żeby zdobywać na wygląd faceta, co to to nie. Mam więcej czasu niż ona, podróżuję, wychodzę w miejsca gdzie można spotkać kogoś na poziomie i nadal nic. a ona jak mówię, pójdzie na wizytę do okulisty i wto i umowiona na randkę. Ludzie ją bardzo żałują, że miała takie przeżycia, więc jak dla mnie to takie branie innych na litość, zresztą nasi znajomi po tym wypadku polubili ją jeszcze bardziej właśnie za to, że się nie poddała. Gdybym w swoim życiorysie miała jakąś smutną historię, pewnie też miałabym większe powodzenie, bo widzę że to facetów ewidentnie kręci.

13

Odp: Moja koleżanka

Ale też nie skreślaj takich facetów. Mój mąż studiował, ale przez ciężką sytuację w domu musiał wszystko rzucić i iść do pracy na pełny etat (pracował już od 16 roku życia dorywczo), jest po technikum elektromechanicznym, a pracuje jako kierowca. A jest niezwykle inteligentny i ma pasję, którą mnie zaraził, choć wcześniej nie myślałam, że mogę się zainteresować mechaniką/tuningiem itp. tematami smile Mam też kolegów po zawodówkach, prowadzą swoje firmy, są inteligentni błyskotliwi, tak więc studia to nie wyznacznik i nigdy się nimi nie kierowałam przy wyborze faceta, bo można kogoś interesującego przegapić smile I nie zastanawiaj się co ona ma a co nie, bo nią nigdy nie będziesz, bądź sobą, a myślę, że lepiej na tym wyjdziesz.

Nie palę od 02.05.2014 i jestem z tego dumna smile

14 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-06 16:45:11)

Odp: Moja koleżanka

Nie sądzę, że kogokolwiek kręci to że spotkało ją nieszczęście.
Twoi znajomi okazują jej wsparcie po życiowej tragedii, to normalne że są dla niej bardziej życzliwi.

Nie rozumiem, z jednej strony bardzo pogardliwie się wypowiadasz o tym omotywaniu i wyzywającym zachowaniu, twierdzisz że jesteś ponad to, ale jednocześnie bardzo byś chciała być na jej miejscu.
Czego Ty właściwie chcesz?
Cały czas podkreślasz to że ona jest od ciebie głupsza. No powiedzmy że jest. Tak trudno zrozumieć że mężczyznom z którymi się spotyka to nie przeszkadza? Jesteś bardzo roszczeniowa do tego. Dlaczego uważasz że Ci mężczyźni "na poziomie" powinni być tobą zainteresowani? Mogą być ale nie muszą, to ich wybór. Jesteś pewna że jesteś z tej samej ligi co ci faceci?

15

Odp: Moja koleżanka

Wiesz, ładne kobiety maja zawsze większe powodzenie niż te mniej ładne...

16 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2018-06-06 16:33:08)

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:

Do mnie kleją się co najwyżej jacyś głupi magazynierzy

Dziwić się że faceci od Ciebie uciekają skoro takie masz podejście do drugiego człowieka, zero szacunku do innych, sama jesteś typowym narcyzem przekonanym o swojej wielkości, koleżanka jest ładna i tylko dlatego ma dobrze, a może jednak koleżanka nie jest sfrustrowana i wredna jak Ty? Może ma dzieci i nie jest zbyt mądra, ale widocznie nadrabia podejrzewam nie tylko wyglądem ale i charakterem, a Twój charakter przepraszam za szczerość, ale jest brzydki. I jak można zazdrościć komuś kto stracił męża i został sam? Normalny człowiek by się cieszył gdyby jego koleżanka po przejściach próbowała i miała siłę układać sobie życie. Przepraszam za szczerość, ale twój wpis taki obraz Ciebie mi przedstawił.

Mój mąż jest pracownikiem fizycznym, tak wyszło, ale jest bardzo inteligentnym człowiekiem, mógłby z powodzeniem być informatykiem, grafikiem, inżynierem, ale po prostu takie jest życie. To że ktoś jest magazynierem nie znaczy że jest głupi, życie się różnie układa, bardzo często głupsi są na wyższych stanowiskach, czasami jak szef kogoś zastępuje to klienci potem pytają co za gamonia tu wysłaliście, a to szef...

Nie myślałaś nad psychoterapią? Wieje od Ciebie strasznym żalem do świata, ciężko Ci z tym będzie żyć i ciężko kogoś znaleźć. Bo wiesz jeżeli facet też odbierze Cię w taki sposób no to odstraszysz go. Jednak jest tak że ludzie uśmiechnięci i pozytywni łatwiej przyciągają innych ludzi do siebie, wcale niekoniecznie będąc super pięknymi.

17 Ostatnio edytowany przez natolinka (2018-06-06 16:47:13)

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:

Drogie dziewczyny, mój problem tyczy się pośrednio mojej zazdrości względem mojej najlepszej koleżanki i nie wiem jak z tym walczyć. Może po krótce opiszę o nas: ja 34 lata, ukończone bardzo dobre studia z wysokim wynikiem, oczytana, myślę że inteligentna i fajna kobieta. Moja koleżanka jest rok starsza, ma dwójkę dzieci, jej mąż zginął w wypadku kiedy była w ciąży, skończyła byle jakie studia na prywatnej uczelni, ale ma dobrą pracę i jest inteligentną osobą a przede wszystkim bardzo sprytną. Zawsze wszystkie niedoskonałości potrafi w cwany sposób ukryć albo tak omotać ludzi, że idą jej na rękę. Ma dobrze gadane i przede wszystkim wygląda jak z okładki. Zawsze wystrojona, zadbana, paznokcie zrobione a ona błyszczy i mimo że to ja mam wiele madrzejszych rzeczy do powiedzenia to ona wzbudza większe zainteresowanie, bo jest ładna. Nie mam sobie nic do zarzucenia w kwestii wyglądu, jestem atrakcyjna, ale przy niej - zawsze wypindrzonej, wiadomo że faceci razu tracą głowę. I właśnie o facetów chodzi, bo ja tego nie rozumiem. Ona ma dzieci, miała męża, ja jestem panną a jednak to ona ma powodzenie a ja nie. Mimo że oni za nią latają, to spotykała się do tej pory tylko z dwoma, za to jeden był lekarzem a drugi architektem i to przystojni, inteligentni faceci, oczywiście zamożni i z klasą. Do mnie kleją się co najwyżej jacyś głupi magazynierzy, jakoś nie mam szansy tak jak ona wyjść do sklepu i spotkać kogoś na poziomie. Nie rozumiem dlaczego los jest taki niesprawiedliwy!! Miałam kilka związków, ale każdy się szybko kończył, bo moje wymagania przerastaly facetów. I nie chodzi o to, że szukam jakiegoś księcia, tylko żaden z nich nie chciał iść na kompromis w jakiejś kwestii. Dlaczego ogarnięta życiowo, wolna kobieta ma większy problem wejść w relacje niż taka sama kobieta z dwójką dzieci?


Widocznie ta Twoja najlepsza koleżanka ma w sobie coś czego nie masz - sorry - Ty.Może podpatrz ją,bo niestety,ale musi coś mieć takiego w sobie,że przyciąga do siebie tych najfajniejszych,bo to,że ona ma dzieci nic nie znaczy i w przypadku przyciągania do siebie mężczyzn nie ma to znaczenia,widocznie to dodaje jej jeszcze większego uroku. smile Widocznie Ty musisz się jeszcze bardziej się starać. Ale nie przejmuj się i Ty będziesz miała szczęście do znacznie lepszych niż tylko jakiś głupi magazynier. Tego oczywiście Tobie życzę. smile

Nawet mały gest życzliwości nigdy się nie marnuje
- Ezop -

18

Odp: Moja koleżanka

Przepraszam jeśli kogoś uraziłam, nie to miałam na myśli, naprawdę. Chodzi o to, że po prostu interesują się mną faceci, którzy nie odpowiadają mi swoim poziomem, nie umiem i nie chcę rozmawiać o piłce nożnej czy piciu wódki na grillu cały czas, potrzebuję jakiejś intelektualnej stymulacji. Poza tym, pisałam o poznanych przez siebie a nie ogólnie wszystkich, więc proszę nie miejcie mi tego za złe. Tak, ona ma coś czego nie mam ja i ciężko mi się z tym idzie pogodzić. Nawet kiedy ma zwykłą bluzkę i dżinsy to faceci trąbią za nią na chodniku, ja nie robię takiego wrażenia. I nie napisałam że jest głupia, bo jest inteligentna, ale nie jest tak wszechstronnie wykształcona i ma duże braki, co nadrabia poczuciem humoru na przykład a ja tego nie potrafię. Wiem że przeszła wiele, ale czy to znaczy, że będzie tak jechać na współczuciu całe życie? Mam wrażenie, że po prostu faceci wiedząc co przeszła, chcą się nią zaopiekować a ja jestem silna, niezależna, samodzielna i odstraszam facetów, bo oni wolą otaczać męskim ramieniem kobiety po przejściach.

19 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-06 17:46:52)

Odp: Moja koleżanka

To może zmień ligę na oczko niżej?
Mężczyźni alfa: wykształceni, świetne zarobki, przystojni, kulturalni, obyci(90% o takim marzy i Ty jak widać również).
Kobiety alfa: ładne, zadbane, atrakcyjne, ciepłe, serdeczne, kochające, wspierające(90% o takiej marzy, np Twoja koleżanka z tego co mówisz).
Na pewno masz mnóstwo zalet, jesteś silna, samodzielna, niezależna i one czynią ciebie świetnym pracownikiem, koleżanka, przyjaciółką, siostrą, córką i masz prawo być z nich dumna; tylko że akurat nie te cechy są postrzegane jako najatrakcyjniejsze w kobiecie(no bardzo nad tym ubolewam, ale niestety to prawda).
Nie masz "intelektualnej stymulacji" w pracy? Chciałabyś wrócić do domu i robić to samo co robisz zawodowo tylko że z facetem? Toby nie było dla ciebie zbyt uciążliwe?
A pomijając już tę twoją koleżankę.
Masz obok siebie facetów którzy są w twoim typie, ale są w udanych związkach? Jaki typ kobiety oni wybrali? Zbliżony do ciebie?
Masz obok siebie kobiety podobne do Ciebie(o podobnym charakterze,  systemie wartości, atrakcyjności)? Jakich mężczyzn one mają? Nie chodzi mi o osoby bardziej/mniej atrakcyjne, ale właśnie jak sobie radzą Twoje przyjaciółki które są takie jak Ty? Też tylko lekarze i architekci?

Dlaczego zakładasz, że akurat musisz być z takim a nie innym typem mężczyzny? Może naprawdę odpuść i porzuć ten swój typ? Wiesz pomiędzy magazynierem, a lekarzem i architektem, jest sporo przeciętnych osób, może zamiast celować w te górne 10 % atrakcyjności, rozejrzyj się za tymi powiedzmy z górnego 40%?

20

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:
Goździk'owa napisał/a:

Rozumiem, że Twoim zdaniem jej dzieci to zło, które powinno odganiać facetów jak smród...

Założyłam na forum wątek o tym, że brak mi znajomych a teraz tak myślę, Boże broń od takich jak Ty... Dlaczego tak strasznie źle jej życzysz?

Ale ja tak nie uważam!!! Po prostu nie rozumiem dlaczego kobieta obciazona dziećmi jest atrakcyjniejsza dla facetów na poziomie niż kobieta wolna i dobrze wykształcona? Wątpię, że faceci są skłonni wychowywać ot tak sobie cudze dzieci. Ja chciałabym mieć swoje, ale nie mam szans, bo sami interesujący wolą już taką z dziećmi, nie widzę tu sprawiedliwości. a z byle kim też nie chcę być.

Dlatego, że swoje ''minusy'' ukrywa, a wykorzystuje własne atuty.
Ty, zamiast podkreślić, co w Tobie jest fajnego, zajmujesz się rozkminianiem zachowania Twojej koleżanki.
Zazdrość to kiepska sprawa, szczególnie, gdy zazdrości się najlepszej koleżance.

21

Odp: Moja koleżanka
MuseHudson napisał/a:

To może zmień ligę na oczko niżej?
Mężczyźni alfa: wykształceni, świetne zarobki, przystojni, kulturalni, obyci(90% o takim marzy i Ty jak widać również).
Kobiety alfa: ładne, zadbane, atrakcyjne, ciepłe, serdeczne, kochające, wspierające(90% o takiej marzy, np Twoja koleżanka z tego co mówisz).
Na pewno masz mnóstwo zalet, jesteś silna, samodzielna, niezależna i one czynią ciebie świetnym pracownikiem, koleżanka, przyjaciółką, siostrą, córką i masz prawo być z nich dumna; tylko że akurat nie te cechy są postrzegane jako najatrakcyjniejsze w kobiecie(no bardzo nad tym ubolewam, ale niestety to prawda).
Nie masz "intelektualnej stymulacji" w pracy? Chciałabyś wrócić do domu i robić to samo co robisz zawodowo tylko że z facetem? Toby nie było dla ciebie zbyt uciążliwe?
A pomijając już tę twoją koleżankę.
Masz obok siebie facetów którzy są w twoim typie, ale są w udanych związkach? Jaki typ kobiety oni wybrali? Zbliżony do ciebie?
Masz obok siebie kobiety podobne do Ciebie(o podobnym charakterze,  systemie wartości, atrakcyjności)? Jakich mężczyzn one mają? Nie chodzi mi o osoby bardziej/mniej atrakcyjne, ale właśnie jak sobie radzą Twoje przyjaciółki które są takie jak Ty? Też tylko lekarze i architekci?

Dlaczego zakładasz, że akurat musisz być z takim a nie innym typem mężczyzny? Może naprawdę odpuść i porzuć ten swój typ? Wiesz pomiędzy magazynierem, a lekarzem i architektem, jest sporo przeciętnych osób, może zamiast celować w te górne 10 % atrakcyjności, rozejrzyj się za tymi powiedzmy z górnego 40%?

Mój problem polega na tym, że nie potrafię się dogadać z kimś, kto kompletnie nie rozumie mnie i moich pasji. Jestem umysłem ścisłym, wykładowcą na uczelniach, po prostu nie potrafię przeskoczyć tego i rozmawiać o przyziemnych sprawach, które mnie nie interesują. Moja koleżanka jest księgową, ok nudny zawód ale ona potrafi zagadać i o literaturze i o kinie, mnie te rzeczy nie pociągają. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem z tego względu atrakcyjna, bo jestem nudna. Faceci w moim otoczeniu, czyli jak zostali nazwami samcami alfa, mają raczej żony w stylu mojej koleżanki - mają jakieś tam zawody, ale oprócz nich mają też czas na głupoty i interesują się modą czy kosmetykami, co dla mnie jest stratą czasu i żadnym tematem. Nie wiem już gdzie poznać kogoś, kto dałby mi poczucie, że warto się starać.

22 Ostatnio edytowany przez MuseHudson (2018-06-07 15:46:56)

Odp: Moja koleżanka

Rozumiem, rozumiem, mi tez sprawia dużą przykrość że takie jest życie i takie są kryteria. Masz prawo odczuwać rozgoryczenie i rozczarowanie bo Twój system wartości pozostaje niedoceniany.

"Zdaję sobie sprawę, że nie jestem z tego względu atrakcyjna, bo jestem nudna"- nie sądzę że jesteś nudna. Jesteś nieatrakcyjna w oczach pewnych mężczyzn to inna historia.

"Faceci w moim otoczeniu, czyli jak zostali nazwami samcami alfa, mają raczej żony w stylu mojej koleżanki"-no właśnie, może zrób jak oni? też sobie poszukaj takiego mężczyzny miłego, słodkiego, uprzejmego? No Twoim kolegom jak rozumiem udaje się tak żyć, więc może nie jest to aż takie złe? Znam taką parę nawet: ona po medycynie, własna praktyka, ciągłe szkolenia, nowe kwalifikacje, certyfikaty zawodowe; on: kucharz smile No ale mają dzieci i są zadowoleni,więc można najwyraźniej. Nie możesz skupić się na tym żeby swoje aspiracje intelektualne realizować w rozmowach z kolegami z pracy/przyjaciółmi, a związek potraktować jako odskocznię? Taki kompromis: no w porządku, może nie znajdę kogoś kto ma te wszystkie cechy których potrzebuję, ale mogę intelektu, pasji naukowej szukać u innych osób(np. przyjaciół), a tu skupić się na innych zaletach? Nie chce Cię cisnąć, ale czas upływa, masz 34 lata, powoli na założenie rodziny może się zacząć robić za późno, szkoda by było żeby jakieś projekcje na temat mężczyzn i myślenie w kategoriach stereotypów ci popsuły życie towarzyskie wink

Tak obiektywnie masz dwa wyjścia:
1)poszukać absztyfikantów z innej ligi(ani lepszej ani gorszej, tylko innej. skupić się na innych cechach niż tych na które się teraz zafiksowałaś)
2)zmienić się żeby rywalizować z tymi dziewczyńskimi, kobiecymi Paniami(ale rozumiem, że takie zachowanie nie byłoby zgodne z Twoim charakterem więc raczej bez sensu bo będziesz się męczyć, a jak coś z tego wyjdzie to już nawet do końca życia się będziesz musiała tak się męczyć. blehh. po co ci to?)

Może poczytaj sobie blogi Evan Marc Katz, oraz TaoOfDating-one są skierowane do Takich babek jak Ty: przestrzeliły trochę z ambicjami(no i bomba chwała im za to big_smile ) i teraz mają problem bo widzą że przegrywają pewne sytuacje. Są też różne ich filmy na YT, felietony etc. i dużo innych darmowych materiałów. Może coś dla Ciebie będzie pomocne? Jeśli nie to warto poszukać podobnych "dating coachów" których targetem są własnie takie silne, niezależne babki; bo będziesz w tej patowej sytuacji do końca życia, jeśli nie zmienisz nastawienia(ale właśnie tylko nastawienia do mężczyzn, które ci może pomóc wybierać bardziej kompatybilne osoby; niekoniecznie musisz zmieniać siebie, żeby na siłę się upodabniać do jakiegoś typu kobiet, którym jak sama widzisz nie jesteś- i to nie jest żadna wada, ale zwyczajnie różni ludzie mają różne cechy. Ty masz satysfakcję intelektualną z pracy, twoja koleżanka facetów kręcących głowami za nią. No i fajnie. Każdy jest inny).

"ale oprócz nich mają też czas na głupoty i interesują się modą czy kosmetykami, co dla mnie jest stratą czasu i żadnym tematem"-hehe mam podobne podejście big_smile

Nie wiem też na ile dobrze wyglądasz.
Jeśli nie przywiązywałaś do tego wcześniej wagi to możesz w ostateczności wypracować sobie styl taki żeby nie kosztował cię aż tak dużo wysiłku, ale był "mainstreamowo kobiecy". Zamiast jeansów i tshirtów wybierz sobie kilka sprawdzonych fasonów sukienek/bluzek z głębszym dekoltem pasujących do twojej figury i je noś na zmianę(nie mówię żeby shopping miał stać się twoim hobby, ale obczaj jaki masz typ figury, poczytaj jakie rzeczy do tej figury pasują, raz pójdź na zakupy i miej już to z głowy). Zamiast jakiegoś wymyślnego makijażu zadbana cera i jakiś krem nawilżający rano i wieczorem, powinien załatwić sprawę. Zamiast codziennego czesania się i robienia na głowie nie wiadomo czego raz na jakiś czas podejdź do fryzjera w Twojej okolicy żeby ci dobrał fajny kolor/cięcie. Nie traktuj tego jako jakieś nowej życiowej pasji, ale tak samo jak np. mycie zębów: no nie jest to fajne, ani pasjonujące i mam ciekawsze rzeczy do robienia, ale jest to dobry nawyk który warto mieć. Może ci się uda sprowadzić te pierdoły do takiego właśnie nawyku po pewnym czasie? Tak żeby nie zajmowały ci nie wiadomo ile czasu, ale żeby odbębnić to i mieć z głowy(wybierz jakieś mało wymagające wysiłku, ale efektowne metody, które nauczysz się sprowadzać do rutyny; może poproś o pomoc kosmetyczkę/wizażystkę/fryzjerkę/dermatologa/tę twoją słynną koleżankę, one ci mogą doradzić jak się pewne rzeczy robi żeby się nie zmęczyć przy tym, a efekt był tongue). Ja tak zrobiłam i mimo że na początku uważam że to strata czasu/pieniędzy/energii efekty są niezłe i na brak zainteresowania nie narzekam big_smile big_smile (ważne żeby to robić z głową i nie nastawiać się na modę, tylko na znajomość własnej figury/urody+minimalizm)

Jak olewasz wygląd to spoko,to raczej nie problem, ale żeby się też nie zapuścić. Takie minimum niezbędne do przeżycia tongue

23

Odp: Moja koleżanka

Aj, autorko, odrzuciło mnie jakoś od Ciebie po tych postach. Co nie znaczy, że uważam, że jesteś odpychająca.Może to się też przekłada na Twoje relacje w życiu codziennym? Może inni też odnoszą takie wrażenie, ponieważ emanujesz taką energią? To naprawdę duża rzecz przyznać się przed samą sobą do tego, że zazdrościmy innym.

Jakiś czas temu byłam bardzo zazdrosna o zarobki kilku bliższych mi osób. Mają niższe wykształcenie, mniej energii i czasu wkładają w swoją pracę a jednak mają więcej pieniędzy. Byłam naprawdę sfrustrowana, gdy oglądałam ich kolejne zdjęcia z wakacji, słyszałam o kolejnych rzeczach, na które oni mogą sobie pozwolić a ja nie wiem kiedy w ogóle na to zarobię. Jednak nie życzę im źle, przez tę zazdrość zaczęłam źle myśleć o samej sobie. Posiedziałam sobie z tą swoją zazdrością trochę dłużej, poprzyglądałam się jej, zapytałam siebie - co mogę z tym zrobić? Co chcę dla siebie zrobić? Co mi to mówi? I znalazłam odpowiedzi. To było uwalniające i dało mi motywację do zmian w moim życiu. Życzę Ci dobrej drogi smile

"Nic cenniejszego nad wątpliwość w odpowiednim czasie"
G.Marquez
"I klęska może być zwycięstwem, jeśli przyjdzie w porę"
D.Opolski

24

Odp: Moja koleżanka

Autorka ma problem z wykrztałceniem. Ja jestem po zawodówce a mój brat ma maturę. Dlaczego???  Bo jestem tumanem??? Nie. Bo przez wiele lat ciężko chorowałem i mimo że dwa razy zaczynałem szkołę średnią nie dałem rady jej ukończyć. A teraz uważam że szkoda mi czasu na szkołę. Mam inne priorytety w życiu. Bo co bo taka osoba jak autorka będzie na mnie źle patrzeć bo mam niskie wykrztałcenie a ona ma lepsze od mojego???

Oblewam to. Niech sobie myślą co chcą mnie to i tak nie obchodzi.

Masz poważny problem z wykrzyałceniem... znałem taką kiedyś co gadała tylko o wykrztałceniu. A jaki to sens???  Szukasz faceta do życia a nie żeby dyplomem świecił.

A swoją drogą to znam mnóstwo przypadków ludzo bardzo wykrztałconych jak lekaarze, prawnicy itd. Nie umieją się nawet w toalecie publicznej zachować. Taki brud i smród potrafią zostawić że ci po zawodówkach to przy nich czyścioszki.

Nie mówiąc że wiele z tych osób to egoiści i zwykłe zakały. Zatem nie kieruj sie aż tak wykrztałceniem bo kiedyś się pomylisz. Znajdź faceta do życia a nie z dyplomem.
Dyplom nie bedzie dobrym mężem jeśli jest zakałą.

A swoją droga wiem jacy są faceci i wielu z nich to takie byle jakie lumpy. Ani sie nie umyje, nie zadba o siebie... i jak tu z takim planować przyszłość....

25 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-07-04 21:54:36)

Odp: Moja koleżanka
Gogolinka napisał/a:

  za to jeden był lekarzem a drugi architektem i to przystojni, inteligentni faceci, oczywiście zamożni i z klasą. Do mnie kleją się co najwyżej jacyś głupi magazynierzy,

Tobie również trochę klasy by się przydało. Może mniej pogardliwie wypowiadała byś się o ludziach.

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018