Witajcie,
Postanowilam opisac tu swoj problem.Moze ktos z Was byl w podobnej sytuacji i jest w stanie mi pomoc.
W lutym moj kochany,troskliwy i czuly maz stwierdzil,ze pogubil sie i chce czegos na ksztalt separacji.Wyprowadzil sie z domu do kumpla.Odcial sie ode mnie i naszych blizniakow na jakis czas.Nie dzwonil i nie przyjezdzal.Czulam,ze cos jest nie tak.Jak sie pozniej okazalo za jego rozterkami stala inna kobieta.Nie mial nawet odwagi wyznac mi tego,dowiedzialam sie przypadkiem,po tym jak zabral,po dlugich namowach,do siebie naszych chlopcow. Mamy 7-letnie blizniaki.To od nich dowiedzialam sie szczegolow.W przyplywie wscieklosci napisalam do niej na fb.Latwo ja znalazlam,bo oni nawet nie kryli sie ze swoim zwiazkiem.Pelno na ich profilach wyznan milosci,wspolnych zdjec.Ciezko mi uwierzyc,ze maz z ktorym przezylam wspolnie 8 lat,zakochal sie w 20 letniej dziewczynie,ktora poznal pare dni wczesniej.Dowiedzialam sie,ze zwiazek ze mna byl pomylka i tylko ona sie liczy.Wyzwiska i obelgi sa na porzadku dziennym.Moj czuly i kochajacy maz,ktory nigdy w zyciu nie obrazil mnie jest w stanie napisac mi,ze ona jest ladniejsza,szczuplejsza i lepsza w lozku.Od momentu,kiedy prawda wyszla na jaw odnosi sie do mnie z pogarda,zwala wine na mnie za rozpad naszego zwiazku.Uwaza,ze go nie kochalam.Nie chce utrzymywac kontaktu z dziecmi i wmawia wszystkim,ze to ja utrudniam mu kontakty.Zmienia fakty,probuje sie wybielic.Zgrywa troskliwego ojca przed kochanka,nie chce z dziecmi spedzac czasu u nas w domu,tylko u nich w mieszkaniu lub wcale.Dowiedzialam sie,ze juz wczesniej zdradzil mnie z inna kobieta.Bylam zaslepiona miloscia do niego i nic nie zauwazylam.Okazalo sie tez,ze oszukiwal mnie przez lata.Tesknie za nim.Strasznie mi go brakuje.Nasi znajomi i rodzina byli w szoku.On zawsze byl o mnie zazdrosny,okazywal milosc.Spedzalismy razem z dziecmi czas.Oboje bardzo cenilismy sobie zycie rodzinne,a teraz on zrezygnowal z tego dla jakiejs dziewczyny?Od dawna chcial kolejnego dziecka,praktycznie zaraz po porodzie wspominal o kolejnym dziecku.Ja chcialam skonczyc studia i popracowac.W maju postanowilismy,ze zaczniemy starania.Obecnie jestem po terminie.Leze wlasnie w szpitalu.Sama.W dniu w ktorym dowiedzial sie o ciazy nosil mnie na rekach doslownie.Wspolnie wybieralismy imie,planowalismy remont,zmiane samochodu na wiekszy.Az tu nagle moj swiat zawalil sie.Przestal interesowac sie corka oraz chlopcami.Tyle dobrze,ze zgodzil zabrac sie blizniaki do siebie,az nie urodze.Obecnie nie umiemy dogadac sie w zadnej sprawie,nie placi mi alimentow,nie pomaga.Jezdzi z kochanka na wycieczki,wynajal duze mieszkanie w wielkim miescie,chodzi na imprezy i kupil nowy samochod.Ja zyje liczac kazdy grosz,gdyby nie pomoc mamy dawno bym sie poddala.Nie poznaje tego czlowieka.Mimo wszystkich krzywd,ktore wyrzadzil mi w ciagu ostatnich kilku tygodni nadal go kocham.Neka mnie telefonami,dzwoni po kilkanascie razy dziennie grozac mi.Zglosilam go na policje,bo juz nie umiem wytrzymac psychicznie.Troszke odpuscil,bo jestem w szpitalu.Nawet dzwonil zapytac,co sie ze mna dzieje.Nie rozumiem juz jego zachowania.