Hej. Proszę o pomoc ponieważ nie mam już siły i jestem bezradna.
Jestem od 8 miesiący w związku. Wszystko zaczęło się bardzo szybko. Było pięknie jak w bajce. Myślałam że znalazłam ideal. Mój chłopak był cudowny. Wspierał mnie w każdej sytuacji. Motywował mnie, rozumiał, stawał po mojej stronie.
Niestety sielanka dobiegła końca. Od jakiegoś czasu jest ciągle poirytowany. Każda rozmowa kończy się kłótnia. Zaczął się mnie okropnie czepiać. Łapać za słowa. Zaczął mówić że moje ciągle problemy go męczą. Zamiast wspierać, krytykuje mnie. Warto dodać że leczy się na depresję rzekomo engogenna. Niedawno zmieniał proszki na inne. Wiem z czym to się wiąże. Piekło odstawiennych skutków przechodziłam juz razem z nim wcześniej , w grudniu. Było to straszne.
Chodziłam na placach koło niego. Starałam się go wspierać. Tym razem jest inaczej. Mam wrażenie że te proszki działają na niego bardzo źle. Potrafi nagle z niczego stracić dobry nastrój. Mówić przykre rzeczy być zimny i oschły. Jestem ogromnie wrażliwa i bardzo ciężko to znoszę. W końcu puszczają mi nerwy i zaczynam płakać jednak jego to nie rusza.
Jak juz się wkurzy ciężko dojść z nim do porozumienia. Najgorsze jest to że nie rozumie że mnie rani swoim zachowaniem. Od ponad dwóch tygodni traktuje mnie dużo gorzej. Nie pisze jak kiedyś, nie chce się przytulać. Kiedy mu powiedziałam że mnie rani oczywiście bardzo się oburzył. Nie wiem co mam robić. Jestem załamana. Zależy mi na nim ale okropnie się boje. Zastanawiam się czy nie zrobić nam po prostu przerwy. Nie wiem pomocy. ;(
1 2018-04-09 01:04:36 Ostatnio edytowany przez MinGi (2018-04-09 01:06:28)
Przerwa niczego nie zmieni ,przerwa nie zmieni charakteru tego człowieka. To ,co on powinien zrobić to odstawić na zawsze te prochy, które rujnują jego mózg i przestać udawać depresję bo zawsze depresja ma podłoże urojone. Wystarczy poprzebywać z osobami pogodnymi ,optymistycznymi i każda depresja mu przejdzie.
Przerwa niczego nie zmieni ,przerwa nie zmieni charakteru tego człowieka. To ,co on powinien zrobić to odstawić na zawsze te prochy, które rujnują jego mózg i przestać udawać depresję bo zawsze depresja ma podłoże urojone. Wystarczy poprzebywać z osobami pogodnymi ,optymistycznymi i każda depresja mu przejdzie.
Rozmawiałam z nim o tym. Jest przekonany że MUSI je brać bo inaczej nie może funkcjonować. Z tego co widzę to po prostu jest leniwy i rozpieszczony. Przez proszki całe życie opiera się na spaniu. Ciągle śpiący i zmęczony. Wczoraj np wszystko było ok a jak wziął te proszki to coś mu odwaliło i zaczął być nieprzyjemny. Więc wyszłam i go zostawiłam. Dzisiaj rano normalnie się odezwał. Ani przepraszam ani nic jakby nic się nie stało. Jak mam to rozumieć. Chyba masz rację. Prochy rujnują mu mózg. Ma okropnie słaba pamięć przez to i jest rozkojarzony.
Może odejdź, skoro to się tak bardzo odbija na Tobie?
To najlepsze rozwiązanie. Bo on po prostu się wyżywa na Tobie. Depresja depresją, ale zdrowy rozsądek trzeba mieć.
Też miałam takie wrażenie. Że jestem jego workiem treningowym. Czasem popełniam błędy ale nie są to jakieś Wielkie błędy. Zawsze za nie przepraszam a on kiedy jest wkurzony to potrafi zrobić z tego karygodny czyn. Sama mam problemy ze sobą. I naprawdę ciężko to znoszę. Tęsknię kiedy był naprawdę prawdziwym oparciem. Teraz jest kolejnymi moim zmartwieniem. Kocham go...on chyba mnie też. Niestety przez te cyrki z ostatnich kilku tygodni nie mam już do niego zaufania. Nie wiem jak z nim rozmawiać dzisiaj po wczorajszym. Mam nadzieję że jakoś samo się rozwiąże.
Sam to się rozwiąże węzeł gordyjski☺
Szkoda życia na ten związek.. Jak on sobie sam nie potrafi pomóc to tym bardziej Ty nie jesteś w stanie nic z tym zrobić. Żeby z 8miesięcy nie zrobiły się lata plus dziecko. Wtedy to dopiero będzie koszmar dla Ciebie. A wątpię, że chcesz żyć w ciągłym strachu...
Nie mogę w to jeszcze uwierzyć. Jeszcze nie tak dawno wszystko było idealnie. Były dorbne nieporozumienia ale zawsze udało nam się je rozwiązać. Natomiast teraz....zaraz się wkurwia. Nie rozumiem dlaczego i skąd taka nagła zmiana. Boje się w ogóle cokolwiek mówić w obawie że zaraz wybuchnie. Wciąż wierzę w to że uda się to jeszcze naprawić. Że wszystko się uspokoi. Jednak w głębi serca wiem że macie rację. To na pewno będzie się powtarzało częściej. I pewnie będzie gorzej.