netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

intercyza???

43 odpowiedzi15 673 wyświetleniazałożony przez reszka, 08.03.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1

Temat: intercyza???

Co myślicie o intercyzie przy wchodzeniu w związek małżeństwo. Jaki może być tez powód chcenia jej....

2

Odp: intercyza???

*Można samemu decydować o swoim majątku, a mając intercyze nie zachodzi porzeba proszenie żonę/meża o zgodę.
*Nie trzeba się martwić o swój majątek gdyby doszło do rozpadu małżeństwa.
* W razie długów jedna stona nie odpowiada za zobowiazania drugiej

Osobiscie, jakby mój partner chciał rozdzielnosci majątkowej to nie miałabym nic przeciwko temu. Jestem z nim bo go kocham a nie dla jego majątku.

3

Odp: intercyza???

owszem, ale czy to nie jest przejaw braku zaufania?? i bądźmy realistami, czy nie bedzie tak, ze po iluś latach małżeństwa, ktoś zostaje bez dachu nad głowa, bo mieszkał/a u męża/żony....

4

Odp: intercyza???

Tak, masz rację bo po co brac ślub jak zakłada się najgorsze? Ale z drugiej strony, kocha się wybranka a nie jego majątek....

Ty podałaś przykład to i ja podam. A chciałabyś się dzielić swoim domem z meżem który Cię zdradzał i w Waszym mieszkaniu chce uwić sobie gniazdko z kochanką, bądź ma takie długi za które Ty musisz ponosić tego konsekwencje( np sprzedać dom, auto na poczet długów partnera)?

5

Odp: intercyza???

dla mnie intercyza odpada.
Mój mężczyzna nie jest jakimś bogaczem i ja też nie,więc nie widzę sensu.
Gdyby mnie o to poprosił,wyśmiałabym go i pogoniła gdzie pieprz rośnie.
Taka intercyza to pokazanie braku zaufania już na samym starcie - początku małżenstwa.

Jeżeli ludzie są normalni,ufają sobie,to jak kiedyś będą mieli się rozstać,to zrobią to z klasą.

6

Odp: intercyza???

Witam. Zaciekawił mnie ten temat.
Osobiście jestem oficerem pokładowym i zarabiam bardzo dobre pieniądze, moja dziewczyna póki co studiuje dziennie, w tym roku kończy. Czasem pracuje na weekendy żeby mieć coś ekstra tylko dla siebie. Ja utrzymuje ją oraz dom, nie przeszkadza mi to. Ale jeśli miało by dojść do ślubu to chyba jednak chciałbym intercyzę. Kochamy się ale nie chcę zostać na lodzie. Oczywiście intercyza obowiązywała by tylko w przypadku np zdrady. Miłość miłością ale trzeba mieć chłodną głowę...

7

Odp: intercyza???

do mnie też przemawia. podam przykład:
prowadzimy oboje działalność gosp.- jeżeli coś jednej ze stron się nie uda- 2 nie musi za to bulić. tak samo gdyby pozniej się okazał hazardzistą.

8

Odp: intercyza???

ja mam takie pytanko!! posiadam rente rodzinna w zus. boje sie ze po ślubie ja strace a nadodatek tego mam komornika czy po slubie moga wejsc na wyplate mojego przyszłego? czy lepiej podpisac intercyze?

9

Odp: intercyza???
metoda8 napisał/a:

ja mam takie pytanko!! posiadam rente rodzinna w zus. boje sie ze po ślubie ja strace a nadodatek tego mam komornika czy po slubie moga wejsc na wyplate mojego przyszłego? czy lepiej podpisac intercyze?

Piszesz jako wdowa czy dziecko?
Małżeństwo nie powoduje utraty renty rodzinnej(stałej). Twoje długi-sa Twoje.

10

Odp: intercyza???

Chciałabym temat odnowić smile Jak podchodzicie do intercyzy? Czy jest to brak zaufania? A może właśnie namacalny dowód, że nie jesteśmy z kims dla pieniędzy? A może jest to otwarta furtka, że przy rozwodzie będzie łatwiej? Jakbyście się czuły, gdyby partner zaproponował wam intercyzę? A może same proponowałyście?

11

Odp: intercyza???

Jestem na nie. ALE: gdyby partner miał firmę lub ja, to czemu nie. A wiecie dlaczego? W razie problemów,
to nie pociągnie to drugiej osoby do odpowiedzialności finansowej.

Nawiasem mówiąc wspólne konto w banku - to wedłgu mnie dobre rozwiązanie.

12

Odp: intercyza???

Ja nie ma nic przeciwko intercyzie. Gdyby partner o nią poprosił nie fochałabym się, że mi nie ufa, bo jest to bardzo dobre zabezpieczenie na przyszłość. Miłość miłością, ale trzeba myśleć głową.

13

Odp: intercyza???

brak zaufania na samym starcie , ale każdy zrobi jak uważa.
dobrze że nie jestem milionerką ani mój facet będziemy sobie wyrzucac przez okno meble które razem kupowaliśmy w razie gdyby , choc nie planuje tego.

14

Odp: intercyza???

A ja nie rozumiem tego domniemanego "braku zaufania". Ufac mojemu mezowi moge ale innym ludziom niekoniecznie musze..
Przypuszczalnie cos mnie albo jemu nie wyjdzie w interesach to tylko jedno mienie idzie pod mlotek a nie caloksztalt. A bankructwo niekoniecznie musi byc wina moja czy meza. Wystarczy ze glowny odbiorca pojdzie na dno i reszta juz sie chwieje.
Kolejno ja jestem terytorialna jesli chodzi o moje zabawki. I doskonale rozumiem ze ktos moze byc terytorialny wzgledem swoich. Dzielic sie swoimi moge, robic z nich darowizne draniowi ktory mnie np zdradzal na prawo i lewo juz nie. Bo np jego kochanka nr 7 chce moj samochod to ja mam go ot tak oddac? Wara...
W zyciu sa rozne sytuacje. Milosc miloscia ale glowe na karku trzeba miec.
Nie bralam z mezem intercyzy bosmy do wszystkiego razem dochodzili z jednego poziomu.
Ale w rodzinie mam dwie sytuacje jedna intercyze i jedno wydziedziczenie i obie te decyzje zostaly podjete w celu ochrony mienia rodzinnego.
Przeciez nie po to moja rodzina na cos pracowala czesto odmawiajac sobie wielu rzeczy zeby ktos przyszedl na gotowe i sobie zgarnal 50% naszego potu i krwawicy.

15

Odp: intercyza???

Ja też nie rozumiem tego "braku zaufania". Co ma zaufanie do tego i dlaczego jest to brak? Podpisując intercyze dysponuje moim mieniem tylko i wyłącznie ja. Dysponuje czymś co było moje dużo, dużo wcześniej. Jeśli sobie wymyślę, że chce część tego majatku podarować mężowi to przecież mogę! Ale nie mam ochoty odpowiadać majątkiem za długi męża, który bardziej lub mniej do nich się przyczynił. Poza tym wspólne konto można przecież założyć, można prowadzić wspólnie interesy po ślubie i żyć ze wspólnego, ale jak każdy powinien mieć swoje prywatne życie tak każdy powinien posiadać coś swojego, nietykalnego.

16

Odp: intercyza???

U nas tematu nie było. Jakoś nie przyszło nam do głowy, żeby stosować takie środki zapobiegawcze.
Moim zdaniem nie ma tego co rozpatrywać w kontekście braku zaufania. Skoro się za kogoś wychodzi, to chyba się takie posiada wink

Może jest to komfort dla niektórych, może dla innych rzecz oczywista, może przy dużych biznesach czy majątkach wręcz konieczność.

Chyba mam naiwne lub zbyt romantyczne podejście do tematu, ale brałam sobie męża na dobre i na złe w dodatku z pełną świadomością, jakim jest człowiekiem. Nie muszę niczego podpisywać, żeby wiedzieć, że jeśli przyjdą kłopoty, zachowa się po gentelmeńsku wink

17 Ostatnio edytowany przez dayzi (2012-07-13 14:11:36)

Odp: intercyza???
dorota.f napisał/a:

Nie muszę niczego podpisywać, żeby wiedzieć, że jeśli przyjdą kłopoty, zachowa się po gentelmeńsku wink

smile równie dobrze można powiedzieć- intercyza jest okazaniem zaufania, bo jak przyjdą kłopoty...to wiem, że zachowa się po gentelmeńsku.

Tak czytam, co piszecie i myśle sobie, że łączycie 2 różne sprawy: rozdzielność finansową i wspólne życie.
Podpisanie intercyzy nie zdejmuje z małżonków wspólnego dbania o swoje potrzeby, potrzeby rodziny, wzajemny obowiązek alimentacyjny pozostaje.

18

Odp: intercyza???
dorota.f napisał/a:

Nie muszę niczego podpisywać, żeby wiedzieć, że jeśli przyjdą kłopoty, zachowa się po gentelmeńsku wink

Tego NIGDY nie wiesz. Czasem największy cham zachowa się godnie, a największy gentelmen jak cham. Na to nie ma reguły.

19

Odp: intercyza???
Teo napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Nie muszę niczego podpisywać, żeby wiedzieć, że jeśli przyjdą kłopoty, zachowa się po gentelmeńsku wink

Tego NIGDY nie wiesz. Czasem największy cham zachowa się godnie, a największy gentelmen jak cham. Na to nie ma reguły.

Racja w 100%.

20

Odp: intercyza???

Ta? Jakby się przespał z inną, to ciekawe co wtedy byś powiedziała. Wątpię, że rozstalibyście się z klasa.

21

Odp: intercyza???
dayzi napisał/a:
dorota.f napisał/a:

Nie muszę niczego podpisywać, żeby wiedzieć, że jeśli przyjdą kłopoty, zachowa się po gentelmeńsku wink

smile równie dobrze można powiedzieć- intercyza jest okazaniem zaufania, bo jak przyjdą kłopoty...to wiem, że zachowa się po gentelmeńsku.

W takiej sytuacji kwestie gentelmeństwa mało mają tu do rzeczy, bo po prostu nie będzie miał wyboru tongue

Teo napisał/a:

Tego NIGDY nie wiesz. Czasem największy cham zachowa się godnie, a największy gentelmen jak cham. Na to nie ma reguły.

Nigdy, zawsze - wolę unikać takich słów w tematach damsko-męskich. 
Znam mojego męża i to mi wystarczy, Nie wyszłam za faceta, dopóki się nie poznaliśmy i dopóki nie byłam go pewna. Ufam intuicji, dodatkowo jego dotychczasowe zachowania i przekonania stanowią konkretne argumenty.

Z chamami nigdy się nie zadawałam, ale tacy kojarzą mi się z prymitywnymi facecikami. Od takich nie oczekiwałabym nawet normalnego, a co dopiero godnego zachowania.

rebel napisał/a:

Ta? Jakby się przespał z inną, to ciekawe co wtedy byś powiedziała. Wątpię, że rozstalibyście się z klasa.

Snu mi to póki co z powiek nie spędza. Co będzie kiedyś, z tym kiedyś się zmierzę.
Dla Twojej informacji, kiedyś facet mnie zdradził. Nie byliśmy małżeństwem, ale był to wieloletni związek, w który każde z nas miało również materialny wkład. Tak, rozstaliśmy się z klasą.

Btw, rebel a jak para ma podpisaną intercyzę, dochodzi do zdrady, to wtedy ten dokument gwarantuje rozstanie z klasą? To raczej od ludzi zależy.

22

Odp: intercyza???

Intercyza nie jest po to by rozstawać się czy nie z klasą. Ona jest po to, że jakby do tego rozstania doszło to się nie zostaje z ręką w nocniku, albo jakby się tak stało, że współmałżonek nabroił ze swojej lub nie, winy. Intercyza jest po to, że co moje to moje, a co jego to jego, ale nikt nam nie broni dzielić się tym i wspierać.

23

Odp: intercyza???

O rozstaniu z klasą chodziło mi o to, że nie sądzę, aby w takim momencie ludzie sprawiedliwie dzielili się winą i pieniędzmi.

24

Odp: intercyza???

Mozna miec intercyze i rozstawac sie z klasa a mozna nie miec zadnego papierka i o kolekcje dvd ciagac sie po sadach.
Ale ktos slusznie zauwazyl ze podpisanie intercyzy nie oznacza ze co moje to moje i nic chlopu do tego. Moge swoj majatek wykorzystywac dla naszego wspolnego dobra ale jednoczenie chronie go przed mozliwymi klopotami.
Intercyze mozna podpisywac z tych wszystkich przewidywalnych powodow... Ale w wiekszosci podpisujemy ja na wypadek tych nieprzewidywalnych sytuacji

25

Odp: intercyza???

Ja tez nie mam nic przeciwko intercyzie.

26

Odp: intercyza???

Również nie mam nic przeciwko intercyzie.

27

Odp: intercyza???

Intercyza - dobra rzecz.
Ktoś pisał, że to okazanie braku zaufania do partnera już na starcie, w razie rozpadu rozstajecie się z klasą.
Owszem, partnerce ufam, wiem, że ma klasę, ale jeśli kiedyś na horyzoncie pojawi się trzecia osoba, to wcale tej osobie ufał nie będę, klasy mieć nie musi, ale przynajmniej nie będzie miała wpływu na rozstanie i nie będzie wywierać żadnych nacisków, by skubać ile wlezie.
Oczywiście mówię tu o przypadku, gdy obie strony wchodzą w związek z czystymi intencjami, bez żadnego asekuranctwa na skoki w bok, "bo nic mi nie zabierze", czy czegokolwiek w tym stylu. Intercyza to nie przyzwolenie, nie pętla na szyję, lecz środek do wykorzystania przez dojrzałych ludzi, aby uprościć sobie życie.

28

Odp: intercyza???
Amelia* napisał/a:

dla mnie intercyza odpada.
Mój mężczyzna nie jest jakimś bogaczem i ja też nie,więc nie widzę sensu.
Gdyby mnie o to poprosił,wyśmiałabym go i pogoniła gdzie pieprz rośnie.
Taka intercyza to pokazanie braku zaufania już na samym starcie - początku małżenstwa.

Jeżeli ludzie są normalni,ufają sobie,to jak kiedyś będą mieli się rozstać,to zrobią to z klasą.

Dylemat miary: SERCE czy ROZUM?
TERAZ nie trwa wiecznie... przewidywanie różnych opcji w przyszłości ułatwia życie. Niemniej myślenie nie jest obowiązkowe.
Faktycznie pogonić myślącego świadczy o wielkim rozumie wink
Jakby emocje (serce) i myślenie (rozum) nie miały PRAWA współistnieć...

29 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-01-07 13:03:11)

Odp: intercyza???

Zaufanie, zaufaniem, ale moim zdaniem lepiej pomyśleć o sobie wcześniej... nie wiadomo jak później się rozwinie sytuacja w małżeństwie, zwłaszcza że według nowego taryfikatora , tutaj macie zestawienie: link do komercyjnej strony internetowej usunięty, można taką intercyzę dać już 400 złotych...

30

Odp: intercyza???

Warto zawrzeć Intercyzę jeśli partner posiada jakieś poważniejsze zadłużenie. Intercyzę należy zawrzeć przed ślubem. O poważniejszych kredytach zwłaszcza hipotecznych możemy się dowiedzieć anonimowo z Ksiąg wieczystych. Nawet nie potrzebujemy ich numeru. Wystarczy tylko sam adres mieszkania, nieruchomości.


[spam]

31

Odp: intercyza???

Ja bylam w takiej sytuacji. Partner bogadszy wniosl do zwiazku dom, ktory kupil dla nas. Po naradzie z siostra stwierdzil, ze powinnismy podpisac intercyze bo w razie rozstania bedziemy dzielic ”stol na pol”.
Pamietam, ze bardzo bolalo. Czulam sie jak zlodziejka co leci na kase. Oczywiscie zgodzilam sie na ta umowe. On dostal to czego chcial zabezpieczenie i potwierdzenie, ze nie lece na kase i nie dlatego jestem z nim.
We mnie pozostal jednak niesmak. Nie moglam pogodzic sie, ze kocham kogos i jestem z kims kto mi nie ufa, nie wierzy.... Jestem bardzo wrazliwa na tym punkcie, bo nigdy nikogo bym tak nie wykorzystala. Chcialam tylko zeby mi zaufal i wierzyl. Ja tego nie dostalam i zamknelam sie w swojej skorupie wszystko juz tylko szlo w kierunku rozstania. W tym domu nigdy nie czulam sie juz jak u siebie. Sa osoby wrazliwsze i to nie jest tylko podpisanie papierka bo to sa tez odczucia.

32 Ostatnio edytowany przez Ferreus somnus (2018-09-30 14:17:14)

Odp: intercyza???
niula1 napisał/a:

Ja bylam w takiej sytuacji. Partner bogadszy wniosl do zwiazku dom, ktory kupil dla nas. Po naradzie z siostra stwierdzil, ze powinnismy podpisac intercyze bo w razie rozstania bedziemy dzielic ”stol na pol”.
Pamietam, ze bardzo bolalo. Czulam sie jak zlodziejka co leci na kase. Oczywiscie zgodzilam sie na ta umowe. On dostal to czego chcial zabezpieczenie i potwierdzenie, ze nie lece na kase i nie dlatego jestem z nim.
We mnie pozostal jednak niesmak. Nie moglam pogodzic sie, ze kocham kogos i jestem z kims kto mi nie ufa, nie wierzy.... Jestem bardzo wrazliwa na tym punkcie, bo nigdy nikogo bym tak nie wykorzystala. Chcialam tylko zeby mi zaufal i wierzyl. Ja tego nie dostalam i zamknelam sie w swojej skorupie wszystko juz tylko szlo w kierunku rozstania. W tym domu nigdy nie czulam sie juz jak u siebie. Sa osoby wrazliwsze i to nie jest tylko podpisanie papierka bo to sa tez odczucia.

Coś Ci powiem. Twój mąż Cię nie zna. A Ty nie znasz siebie. Założę się że w większości par, które się rozstały na początku przynajmniej jedna osoba uważała, że nigdy nie zdradzi, że nie zostawi w kłopotach, że nie zakocha się w kimś innym, że nie będzie się kłócić tak, że druga strona będzie się chciała rozstać, że nigdy nie straci ochoty na seks. Rozstaje się teraz chyba co drugie małżeństwo, ale Ty że stuprocentową pewnością twierdzisz, że Ciebie to nie będzie dotyczyć bo masz machinę czasu czy szklaną kulę i wiesz co będzie w przyszłości.

Ja to widzę tak, póki para jest razem to nawet z intercyzą i żyjąc na trzy konta dzielą życie i finanse. Z reguły mężczyzna więcej wnosi finansowo i zarabia.
Dlatego oczekiwanie intercyzy jest jak najbardziej zrozumiałe.
Jest tylko jedna ważna sprawa - intercyza działa w praktyce tylko przy rozstaniu. Jeśli więc nie chcesz podpisać znaczy, że w razie czego chcesz się korzystnie rozwieść wyciągając więcej niż włożyłaś.

Tak więc, owszem, lecisz na kasę i głupio się usprawiedliwiasz zaufaniem.

33

Odp: intercyza???
Ferreus somnus napisał/a:
niula1 napisał/a:

Ja bylam w takiej sytuacji. Partner bogadszy wniosl do zwiazku dom, ktory kupil dla nas. Po naradzie z siostra stwierdzil, ze powinnismy podpisac intercyze bo w razie rozstania bedziemy dzielic ”stol na pol”.
Pamietam, ze bardzo bolalo. Czulam sie jak zlodziejka co leci na kase. Oczywiscie zgodzilam sie na ta umowe. On dostal to czego chcial zabezpieczenie i potwierdzenie, ze nie lece na kase i nie dlatego jestem z nim.
We mnie pozostal jednak niesmak. Nie moglam pogodzic sie, ze kocham kogos i jestem z kims kto mi nie ufa, nie wierzy.... Jestem bardzo wrazliwa na tym punkcie, bo nigdy nikogo bym tak nie wykorzystala. Chcialam tylko zeby mi zaufal i wierzyl. Ja tego nie dostalam i zamknelam sie w swojej skorupie wszystko juz tylko szlo w kierunku rozstania. W tym domu nigdy nie czulam sie juz jak u siebie. Sa osoby wrazliwsze i to nie jest tylko podpisanie papierka bo to sa tez odczucia.

Coś Ci powiem. Twój mąż Cię nie zna. A Ty nie znasz siebie. Założę się że w większości par, które się rozstały na początku przynajmniej jedna osoba uważała, że nigdy nie zdradzi, że nie zostawi w kłopotach, że nie zakocha się w kimś innym, że nie będzie się kłócić tak, że druga strona będzie się chciała rozstać, że nigdy nie straci ochoty na seks. Rozstaje się teraz chyba co drugie małżeństwo, ale Ty że stuprocentową pewnością twierdzisz, że Ciebie to nie będzie dotyczyć bo masz machinę czasu czy szklaną kulę i wiesz co będzie w przyszłości.

Ja to widzę tak, póki para jest razem to nawet z intercyzą i żyjąc na trzy konta dzielą życie i finanse. Z reguły mężczyzna więcej wnosi finansowo i zarabia.
Dlatego oczekiwanie intercyzy jest jak najbardziej zrozumiałe.
Jest tylko jedna ważna sprawa - intercyza działa w praktyce tylko przy rozstaniu. Jeśli więc nie chcesz podpisać znaczy, że w razie czego chcesz się korzystnie rozwieść wyciągając więcej niż włożyłaś.

Tak więc, owszem, lecisz na kasę i głupio się usprawiedliwiasz zaufaniem.


Oczywiscie ze znam siebie i to bardzo dobrze. Nie zakladam, ze ktos kogo kocham moze mnie zdradzic lub oszukac, bez sensu. Po co zaczynac taki zwiazek, ktory wedlug statystyk i tak sie rozpadnie. Mam patrzec ze tak sie dzieje z innymi to ze mna bedzie podobnie? Lepiej juz byc samemu. Jezeli czlowiek, ktorego kocham i dziele z nim zycie nie wierzy mi ale oczekuje, ze bede dla niego 100% we wszystkich innych dziedzinach zycia? Jezeli nie wie, ze nawet gdyby doszlo do rozstania to ja nie wyciagne reki po to co jego to ja sie poprostu wycofuje. Jak kochac takiego faceta bezgranicznie niech mi ktos odpowie...jak myslec?

34

Odp: intercyza???
niula1 napisał/a:

Ja bylam w takiej sytuacji. Partner bogadszy wniosl do zwiazku dom, ktory kupil dla nas.

Co to znaczy kupił dla nas? Jeśli dom został zakupiony przed ślubem ze środków zgromadzonych przez męża, a Ty aktem notarialnym nie zostałaś ustanowiona jego współwłaścicielem, to czy z intercyzą, czy bez niej jako majątek odrębny w przypadku Waszego rozstania i tak nie podlegały podziałowi. Jednym słowem mąż niczego nie zyskał, a Ty podkopałaś wiarę w Waszą wspólną przyszłość.

Zaś w odniesieniu do słów napisanych przez Ferreus somnus, powtórzę tylko za Wisławą Szymborską, że tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono, co dla mnie znaczy, że pewni czegoś możemy być dopiero wówczas, gdy znajdziemy się w określonej sytuacji. Niejedna osoba zdziwiła się bardzo, kiedy jej wyobrażenie i rzeczywistość nagle okazywały się być od siebie bardzo odległe.

35

Odp: intercyza???
niula1 napisał/a:
Ferreus somnus napisał/a:
niula1 napisał/a:

Ja bylam w takiej sytuacji. Partner bogadszy wniosl do zwiazku dom, ktory kupil dla nas. Po naradzie z siostra stwierdzil, ze powinnismy podpisac intercyze bo w razie rozstania bedziemy dzielic ”stol na pol”.
Pamietam, ze bardzo bolalo. Czulam sie jak zlodziejka co leci na kase. Oczywiscie zgodzilam sie na ta umowe. On dostal to czego chcial zabezpieczenie i potwierdzenie, ze nie lece na kase i nie dlatego jestem z nim.
We mnie pozostal jednak niesmak. Nie moglam pogodzic sie, ze kocham kogos i jestem z kims kto mi nie ufa, nie wierzy.... Jestem bardzo wrazliwa na tym punkcie, bo nigdy nikogo bym tak nie wykorzystala. Chcialam tylko zeby mi zaufal i wierzyl. Ja tego nie dostalam i zamknelam sie w swojej skorupie wszystko juz tylko szlo w kierunku rozstania. W tym domu nigdy nie czulam sie juz jak u siebie. Sa osoby wrazliwsze i to nie jest tylko podpisanie papierka bo to sa tez odczucia.

Coś Ci powiem. Twój mąż Cię nie zna. A Ty nie znasz siebie. Założę się że w większości par, które się rozstały na początku przynajmniej jedna osoba uważała, że nigdy nie zdradzi, że nie zostawi w kłopotach, że nie zakocha się w kimś innym, że nie będzie się kłócić tak, że druga strona będzie się chciała rozstać, że nigdy nie straci ochoty na seks. Rozstaje się teraz chyba co drugie małżeństwo, ale Ty że stuprocentową pewnością twierdzisz, że Ciebie to nie będzie dotyczyć bo masz machinę czasu czy szklaną kulę i wiesz co będzie w przyszłości.

Ja to widzę tak, póki para jest razem to nawet z intercyzą i żyjąc na trzy konta dzielą życie i finanse. Z reguły mężczyzna więcej wnosi finansowo i zarabia.
Dlatego oczekiwanie intercyzy jest jak najbardziej zrozumiałe.
Jest tylko jedna ważna sprawa - intercyza działa w praktyce tylko przy rozstaniu. Jeśli więc nie chcesz podpisać znaczy, że w razie czego chcesz się korzystnie rozwieść wyciągając więcej niż włożyłaś.

Tak więc, owszem, lecisz na kasę i głupio się usprawiedliwiasz zaufaniem.


Oczywiscie ze znam siebie i to bardzo dobrze. Nie zakladam, ze ktos kogo kocham moze mnie zdradzic lub oszukac, bez sensu. Po co zaczynac taki zwiazek, ktory wedlug statystyk i tak sie rozpadnie. Mam patrzec ze tak sie dzieje z innymi to ze mna bedzie podobnie? Lepiej juz byc samemu. Jezeli czlowiek, ktorego kocham i dziele z nim zycie nie wierzy mi ale oczekuje, ze bede dla niego 100% we wszystkich innych dziedzinach zycia? Jezeli nie wie, ze nawet gdyby doszlo do rozstania to ja nie wyciagne reki po to co jego to ja sie poprostu wycofuje. Jak kochac takiego faceta bezgranicznie niech mi ktos odpowie...jak myslec?

To się wycofuj. Jak czytam Twoje argumenty to zaczynam uważać, że Twój partner na tym wyjdzie raczej lepiej niż gorzej. W najlepszym wypadku można zarzucić Ci zadufanie w sobie i brak wyobraźni, w najgorszym powyższe plus brak empatii i nieuczciwość.

36

Odp: intercyza???

Jeśli ślub, to tylko z intercyzą. tongue

37

Odp: intercyza???

Nie mam nic przeciwko intercyzie, zwłaszcza że czasy bardzo się zmieniły i dziś o pana który sobie nie radzi w życiu, nie tylko w sprawach ekonomicznych, dużo łatwiej niż kiedyś. 
Poza tym, nie bardzo rozumienm, dlaczego samodzielna, samostanowiąca o sobie kobieta ma się bać intercyzy? W sprawach spadkowych, alimentacyjnych czy w obowiązkach równego wkladu w utrzymanie domu czy dzieci intercyza niczego nie zmienia, pozwala tylko na samostanowienie o własnym majątku powstałym w czasie trwania małżeństwa. Nawet nieruchomośc (i kazda rzecz, w tym samochód np.) kupuje się po ślubie nie "z majatku wspólnego" a w częsciach ułamkowych, np. po 50% udziału każdy z małżonków (przykład, udziały moga być różne). Każdy bank udzieli kredytu na zakup takiego domu równie chętnie, jak małżonkom bez intercyzy. Po ew. rozwodzie nie ma potrzeby sądzenia się o podział majatku, bo wszystko jest jasno i wyrażnie okreslone, co jest i w jakiej części czyje.

Jak dla mnie rozwiązanie idealne i nie ma nic wspólnego z brakiem zaufania, tylko z rozsądkiem.

38

Odp: intercyza???

Mój pierwszy mąż zmarł z tamtego związku mam 2 dzieci. Od 4 lat jestem mężatką z drugim mężem, ma on 1 dziecko z pierwszego małżeństwa jest po rozwodzie , teraz chcieliśmy razem kupić działkę i budować się  i nagle wyszedł z podpisaniem intercyzy. Ja chciałam  moją działkę sprzedać , by dołożyć do budowy on swoich mieszkań nie chce sprzedać rozumiem go to jego dobytek . Ale po podpisaniu czuję się dziwnie, nagle przestał mi wierzyć przecież  nie tylko on będzie wkładał do budowy , rozumiem zarabia więcej ale co z tym co ja włożę . Ja myślałam że coś wspólnego stworzymy naszego a nie moje twoje i co mam być poprostu lokatorką i sprzątaczką. Co myślicie

39

Odp: intercyza???
intercyza napisał/a:

Mój pierwszy mąż zmarł z tamtego związku mam 2 dzieci. Od 4 lat jestem mężatką z drugim mężem, ma on 1 dziecko z pierwszego małżeństwa jest po rozwodzie , teraz chcieliśmy razem kupić działkę i budować się  i nagle wyszedł z podpisaniem intercyzy. Ja chciałam  moją działkę sprzedać , by dołożyć do budowy on swoich mieszkań nie chce sprzedać rozumiem go to jego dobytek . Ale po podpisaniu czuję się dziwnie, nagle przestał mi wierzyć przecież  nie tylko on będzie wkładał do budowy , rozumiem zarabia więcej ale co z tym co ja włożę . Ja myślałam że coś wspólnego stworzymy naszego a nie moje twoje i co mam być poprostu lokatorką i sprzątaczką. Co myślicie

Przeciez jak kupujecie dzialke razem i oboje wkladacie na budowe kase, to nie bedzie to tylko jego, tylko Wasze wspolne, wiec w czym problem?

40

Odp: intercyza???

Mam mieszane uczucia. Z jednej strony wchodząc w małżeństwo chcę o nim myśleć "na zawsze". Chcę tej wspólnoty i zaufania. Ale z drugiej strony w życiu różnie bywa... Ludzie czasem jednego dnia się kochają, a drugiego skaczą sobie do gardeł. Intercyza daje szansę na jasny podział. Jakby mnie facet zdradził, upokorzyl i musiałabym się z nim dzielić kasą np. ze sprzedazy mojego rodzinnego domu to by mnie szlag jasny trafił.

41

Odp: intercyza???
biankax99 napisał/a:

Jakby mnie facet zdradził, upokorzyl i musiałabym się z nim dzielić kasą np. ze sprzedazy mojego rodzinnego domu to by mnie szlag jasny trafił.

O ile Wam obojgu rodzice rzeczonego domu nie zapiszą w testamencie albo nie przekażą darowizną, to majątek po nich wchodzi w skład Twojego majątku osobistego i nie podlega podziałom. Jednym słowem Twoja obawa jest właściwie bezzasadna.

42

Odp: intercyza???
Teo napisał/a:

Chciałabym temat odnowić smile Jak podchodzicie do intercyzy? Czy jest to brak zaufania? A może właśnie namacalny dowód, że nie jesteśmy z kims dla pieniędzy? A może jest to otwarta furtka, że przy rozwodzie będzie łatwiej? Jakbyście się czuły, gdyby partner zaproponował wam intercyzę? A może same proponowałyście?

To ja powiem tak , jak bylam młodsza mieliśmy z mężem brac ślub i on i ja zaczęliśmy od zera wynajem mieszkania potem on prowadził firmę ja tez pracowałam, zakup domu oszczędności dorobilismy  sie razem nie było intercyzy ale po 17 latach byl rozwód podział majątku na pół..a teraz jakbym miała na nowo z kims cos budować to już bym zrobila ja mam swój dorobek A on swój jesli by miał w razie gdyby nie wyszło kazdy bierze swoje I po sprawie A to co razem byśmy się porobiło to na pół..jesli od młodego z kims to nie robilabhm

43

Odp: intercyza???
Agata11 napisał/a:

To ja powiem tak , jak bylam młodsza mieliśmy z mężem brac ślub i on i ja zaczęliśmy od zera wynajem mieszkania potem on prowadził firmę ja tez pracowałam, zakup domu oszczędności dorobilismy  sie razem nie było intercyzy ale po 17 latach byl rozwód podział majątku na pół..a teraz jakbym miała na nowo z kims cos budować to już bym zrobila ja mam swój dorobek A on swój jesli by miał w razie gdyby nie wyszło kazdy bierze swoje I po sprawie A to co razem byśmy się porobiło to na pół..jesli od młodego z kims to nie robilabhm

Jak wyżej, bo przecież to co posiadacie przed wejściem w nowy związek małżeński pozostaje majątkiem odrębnym także po złożeniu przysięgi. Do majątku wspólnego wchodzi to wszystko, czego się wspólnie dorobiliście, ewentualnie również te składniki, które sobie wzajemnie przekazaliście w formie darowizny. Jednym słowem nie musisz sporządzać intercyzy, aby było tak, jak to sobie założyłaś, bo dzieje się to z mocy prawa.

44 Ostatnio edytowany przez Asia2828 (2020-09-17 10:48:51)

Odp: intercyza???

Ja bym się nie zgodziła na żadną rozdzielność majątkową czy intercyzę w małżeństwie.

W moim domu rodzinnym zawsze była wspólnota i żadnych podziałów finansowych.  Ojciec dorobił się kawalerki za młodu a gdy poznał moją matkę to ją  sprzedał  a pieniądze przeznaczył jako wkład własny do zakupy naszego domu ,reszta jest na kredyt .Mama jest współwłaścicielką mimo że jej wkład finansowy w zakup  był  znacznie niższy. Była nas trójka ,mama nas wychowywała i dbała o dom a przez pierwsze 15 lat małżeństwa w ogóle nie była aktywna zawodowo i to ojciec dbał o finanse w rodzinie. Potem wróciła do zawodu ale to też nie na cały etat.

To samo tyczy się małżeństwa kuzyna mojego taty. Małżeństwo 30 paro letnie . Wielodzietna rodzina , ciocia nigdy nie była aktywna zawodowo ,poświęciła się najbliższym. Razem z wujem mają spory dom z kawałkiem ziemi i gospodarką . I nie mają żadnych podziałów majątkowych ,wujek jeszcze dopłacał żonie składki żeby na starość  miała  wyrobioną emeryturę .

Każdy oczywiście ma prawo do własnych decyzji i wyobrażeń co do tego jak powinien wyglądać  związek /czy małżeństwo ale intercyza nie jest żadną prawdą objawioną i jedną normą obowiązującą w relacjach.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026