Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Cześć Wszystkim. Piszę z następującym problemem - nie umiem poradzić sobie z problemami i cieszyć się życiem, codziennie czuję się potwornie przybita. Będę wdzięczna za przeczytanie i jakieś rozsądne rady smile

Mam 24 lata, za pół roku będę bronić mgr z ochrony środowiska, studiuję dziennie. Studia wybrałam ze strachu. Bałam się, że nie dam rady finansowo utrzymać się sama w Warszawie ( opłacenie mieszkania i wyżywienia), a wiedziałam,że ten kierunek skończę bez wysiłku, że będę mogła dorabiać sobie, bo w stolicy jest dużo pracy dla studentów, a w najgorszym wypadku będę mogła pomieszkać kątem u Babci. No więc kierunek jest totalnie bez przyszłości, ja męczę się na nim od samego początku. Dziś bym poszła na programowanie, na stomatologię albo lingwistykę stosowaną. Konkretny zawód, który by mnie interesował i dał chleb.

Pracuję w korpo w finansach, praca jest potwornie nudna, ale dopóki nie obronię się, nie chcę jej zmienić. Zdobywam jakieś doświadczenie, udaje mi się pogodzić pracę z uczelnią. Mam plan,żeby po obronie zmienić pracę na lepiej płatną i ciekawszą, ale póki co, zależy mi na zdobywaniu doświadczenia do cv - żeby po studiach było mi łatwiej znależć coś ciekawego. Lubię pracować, chcę się rozwijać i chciałabym być zadowolona z pracy.

Rodzice rozstali się dawno temu, tu jest masa chorych sytuacji, nie mogę na nich liczyć finansowo ani psychicznie. W ogóle się mną nie interesują. Wychowywała mnie Babcia w sumie.

W związki pakuję się toksyczne... zawsze zakocham się w kimś kto mnie nie chce, podobno przez relację w domu ciągnie mnie do takich osób. No więc facet mnie zostawił ( on ma 29 lat) i kontaktu nie mamy. Nie zgłaszał żadnych uwag, nie rozmawiał ze mną o niczym co by mu przeszkadzało - poprostu uznał,że sam nie wiedział czego chce, że był ze mną , bo myślał,że coś się w nim obudzi, ale niestety.

Czuję się brzydko pisząc jak śmieć i gówno. Taka odrzucona. Dobija mnie brak rodziny, bo święta są dla mnie koszmarem. Nie mogę z nimi pogadać czy pojechać do nich i wypocząć, bo oni nie mają na to ochoty. Mam tendencję do brania winy na siebie. Strasznie boli mnie rozstanie z facetem, ale nie chcę być w chorym układzie, skoro nie chce ze mną być, to muszę to przyjąć. Boli mnie jak diabli...

Mam możliwość pojechania do Islandii do pracy fizycznej w fabryce, tam byłabym z byłą dziewczyną brata i drugim bratem. Ale to też jest dla mnie pewien strach, bo kurczę... Islandia jest przy kole podbiegunowym. Tam jest ciągle zimno, ciemno i mało ludzi. Praca w fabryce jest bardzo ciężka, po pracy byłabym sama jak palec, z dala od znajomych.... Zarobiłabym jakąś część na własną kawalerkę, ale wróciłabym do Polski bez żadnej praktyki w konkretnej pracy, zaczynałabym od zera mając 26 lat za grosze w korpo. Mało ciekawa perspektywa.

Ale też nie chcę tkwić w tym gównie. Poszłam na terapię... nie wiem jak mi to może pomóc, takie gadanie z osobą, która nic o mnie nie wie i pozna sytuację tylko z mojej perspektywy, ale uznałam,że spróbuję. Jeżeli ja sobie nie pomogę, to nikt mi nie pomoże, dlatego chcę wziąć życie w swoje ręce.  Od 4 miesięcy systematycznie trenuję siłowo i biegam. Zaczęłam bardziej dbać o siebie. Staram się oszczędzać, żeby pieniądze przeznaczyć na usamodzielnienie się po studiach i móc wynająć pokój, bo zakup mieszkania odpada - rodzice nie chcą być żyrantami. No i postanowiłam nie pisać więcej do tego chłopaka i nie ośmieszać się. On ma mnie w 4 literach i trudno, muszę zapomnieć. Łatwo mi się pisze ,,trudno", ale w środku naprawdę czuję się potwornie samotnie. Mieszkam teraz z Babcią w kawalerce, nie mam prywatności i własnej przestrzeni - a to już 4 rok tak jest. Dogadujemy się bardzo dobrze, tylko chodzi o złe warunki mieszkaniowe. Bardzo chciałabym usamodzielnić się, ruszyć dalej, być szczęśliwa i żyć. Nie chcę ciągłych dołków, to mi nic nie da.

Może macie jakieś pomysły jak tu sobie pomóc ?

Mogłabym sama wziąć się za naukę języka obcego,ale to po studiach, czyli za pół roku. Nie chcę łapać paru srok za ogon. Teraz ma na głowie pracę, mgr, treningi i na tą terapię zaczęłam chodzić. Są szkoły programowania i też o tym myślałam, to byłaby dobra inwestycja. Potwornie ciespię przez to odrzucenie przez faceta, to głupie, ale ciężko mi się opanować,żeby do niego nie pisać. Mam głupie wizje jak on zaraz się zakocha i ożeni... no ale to durne wizualizacje w mojej głowie. Boję się samotności, nie chcę być sama na starość... 24 lata to młody wiek, ale jakoś do tej pory nie miałam ani jednego zdrowego związku, same jakieś ,,układy", a tego nie chcę ! Sprawa mieszkania też mnie dobija... wydawać w błoto na wynajem pieniądze... lepiej byłoby kupić małe i ciasne mieszkano,ale własne. Ale na to nie mam kasy, nawet kredytu mi nie dadzą, bo rodzice nie będą tymi żyrantami. 

Będę wdzięczna za odp... narzekanie mi nic nie da, jeżeli nie wezmę odpowiedzialności sama za siebie, to będę tak źle się czuła do usranej śmierci.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Cześć!
Przeczytałem Twoją historię i przy okazji Twoje wcześniejsze posty i myślę, że głównym problemem jest chyba wciąż Twój poprzedni związek.
Sam przez to przechodzę i wiem jakie to uczucie zostać porzuconym. Niska samoocena, ogólne zrezygnowanie i smutek.. Z pewnością nie pomaga w tym wszystkim okres świąteczny gdzie wszyscy dookoła się cieszą.
Z czasem przyjdzie obojętność do tej osoby a póki co chyba najlepiej skupić się na sobie. Masz jakieś zainteresowania, jakieś pasje? Może warto zacząć to rozwijać? Zrobić coś dla siebie coś na co wcześniej nie było czasu albo odwagi? Może na początek jakiś mały wypad by oderwać się od tego wszystkiego?
Każde takie życiowe doświadczenie czegoś na uczy i wydaje mi się, że to jest zawsze dobra okazja by przewartościować swoje życie, by obrać sobie jakieś cele.  Jeśli źle czujesz w swojej pracy i na studiach to może warto zaryzykować i to zmienić?

collect moments not things

3 Ostatnio edytowany przez prawiezalamana (2017-12-26 19:06:02)

Odp: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Masz pracę, chodzisz na terapię, masz gdzie mieszkać. Dlaczego nie zaczniesz uczyć się języków? Ja też się wymawiałam,że "a nie mam czasu" a okazało się, że to nieprawda. Ja nie miałam też warunków do nauki w domu, ale jakoś dałam radę,bo chciałam, ale żałowałam,że wzięłam się za to dopiero rok temu.  Ja nie mówię,że jestem lepsza czy coś, chodzi tylko o to,żeby ta trudna sytuacja była jakimś napędem do zmian. Ale jak Ci się te studia nie podobają to zrezygnuj, po co chcesz to studiować? Nikt Cię nie zmusza, możesz iść na kursy,sprzedać ubrania itp.

4

Odp: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Ej no dajcie spokój, dziewczyna jest już na 5 roku, a wy jej doradzacie rzucic studia?? W tym momencie? Toż by była głupota straszna... Tyle lat przemęczyła, to te ostatnie pół roku tym bardziej przemęczy. A papier dobrze mieć.
Dużo ludzi kończy studia na jakimś kierunku, a potem robi coś całkiem innego, nawet nieraz wcale niezwiązanego ze studiami. Mimo to, dobrze mieć tego mgr-a, bo to wykształcenie wyższe, a do wielu prac takie jest wymagane (jakkolwiek moim zdaniem jest to bez sensu, no ale takie mamy społeczeństwo, takie wymagania i głową muru nie przebijesz).
Zuza, z tego co piszesz, wygladasz mi na taką zdrowo/logicznie myślącą i twardo stąpającą po ziemi dziewczynę. To jest bardzo fajna cecha.
Natomiast nie wymagaj od siebie rzeczy niemozliwych. Zerwalaś z chłopakiem - i dobrze, bo to był związek bez przyszlości, na co wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały - ale teraz nieuchronną konsekwencją jest, że musisz przeżyć okres smutku. Okres żałoby, psychologicznie mówiąc.
Uczuć nie oszukasz, nie zagłuszysz. Pogódź się, że jesteś czlowiekiem i zawsze będziesz mieć te gorsze chwile. Każdy je ma (no dobra, nie wiem jak to wygląda u upośledzonych, czy psychopatów, ale mówię tu o przeciętnych ludziach smile ) Nie wymagaj od siebie czegoś takiego, że Twoje życie będzie jak z obrazka. Że będziesz zawsze radosna i wszystko będzie idealne. Raczej trzeba się cieszyć z tego, co już się ma, co już dobrego nam życie przynosi. Np. z tej relacji z babcią. Przykro, że z rodzicami jest źle, ale chociaż babcia jest - juz masz jakiś plus w tym życiu. Z facetem nie wyszlo, ale próbowałaś. Chodzisz na terapię, próbujesz coś pchać ku lepszemu.
Moim zdaniem wszystko robisz dobrze. Oczywiście, to Ty sama powinnaś wiedzieć, czy tak jest. Ale ja tak tylko piszę moje zdanie, jako osoby patrzącej na to z boku. Wszystko idzie ku lepszemu. Kończysz studia, pracujesz, próbujesz sobie życie ułożyć, dbasz o zdrowie fizyczne (ćwiczenia), i o zdrowie psychiczne (psycholog).
Moja rada jest taka. Nie szukaj dziury w całym. Rób konsekwentnie, co sobie zamierzyłaś. Kombinujesz wszystko sensownie i rozsądnie. Więcej zaufania do siebie samej smile Teraz masz może jakiś gorszy czas, ale nie łam się i nie rezygnuj z obranej ścieżki. W końcu to wszystko kiedyś zaprocentuje. Twoja nauka, praca, psychoterapia i szukanie swojego miejsca w życiu. Pomału sobie ułożysz to wszystko. Tylko słuchaj siebie i tak rozsądku, jak uczuć. Jeśli w jakiejś pracy na przykład będziesz się czuła źle, to szukaj takiej, gdzie będzie lepiej. Podobnie ze zwiazkami. Z drugiej strony, logika i rozsądek też są w życiu ważne. Np. latwo komuś radzić "rzuć pracę". Ale to nie takie proste, za coś życ trzeba. Czasem niestety czlowiek musi się przemęczyć przez pewien czas. Nie zawsze dostajemy to, co byśmy chcieli. I że wszystko jest super. Dlatego też wytrwalość jest cechą ludzi wielkich smile
Pozdrawiam smile

5

Odp: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Dziewczyno, ale Ty się siebie czepiasz... odpuść wink
Faktem jest, że póki co różowo w życiu nie masz, ale moim zdaniem oleju w głowie Ci nie brakuje, a to najważniejsze ! Masz kilka sensownych pomysłów na życie, wiec teraz  pozostaje tylko kwestia wyboru opcji w której najlepiej  się na ten moment "czujesz". Może chwilowo wykonujesz nudną pracę w finansach, ale na Twoim miejscu zmieniłabym do niej podejście. Uwierz mi, że to całkiem dobre doświadczenie, które będzie przydatne w każdym innym miejscu pracy. Zresztą od czegoś trzeba zacząć, żeby nabrać ogólnej "biurowej ogłady", a Ty dopiero swoje życie zawodowe rozpoczynasz. Sama wiesz, że nie od razu Kraków zbudowano wink Jak banalnie by to nie zabrzmiało, to naprawdę każde doświadczenie jest cenne, co często dostrzega się dopiero po wielu latach pracy. Nigdy nie wiesz jakie doświadczenie i kiedy może się przydać. Życie czasami zaskakuje wink
Póki co skup się na tym co masz pod ręką i co możesz z tego "wycisnąć" z korzyścią dla siebie. Może jakieś szkolenie na koszt pracodawcy, co z czasem ułatwi Ci poszukiwanie lepszej pracy ? Moim zdaniem Twoja sytuacja nie jest tak kiepska jak ją w tym momencie postrzegasz, ale zakładam, że takie postrzeganie rzeczywistości, to wynik nie najlepszego aktualnie samopoczucia wink Masz pracę, kochającą babcię, może nie luksusowy ale tani kąt, możliwość wyjazdu do Islandii... to wbrew pozorom nie tak mało. Z czasem kiedy uwierzysz w siebie i swoje możliwości, to i sensowny facet pojawi się na horyzoncie smile

"Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia,  nie obleka tego faktu w słowa"

6 Ostatnio edytowany przez zuzanowak90 (2017-12-28 11:42:23)

Odp: Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Przeczytałam wszystkie odpowiedzi i dziękuję ! Faktycznie w momencie pisania czułam się fatalnie i chyba gorzej to przedstawiłam niż jest. Studiów nie rzucę, tak jak jedna z Was powyżej napisała - za pół roku bronię mgr i lepiej mi się przemęczyć i skończyć niż rzucać je teraz. Papier pójdzie do szuflady, ale a nóż kiedyś się przyda. Z kursów skorzystam, tylko najpierw dokończyć studia, bo łapanie paru srok za ogon nie ma sensu. Rozstanie bardzo boli, ale staram sobie myśleć, że to już było, minęło, to była decyzja tamtego faceta i ja na to nie miałam wpływu On mi nic nie mówił, że coś mu przeszkadza, raczej ciągle wodził mnie za nos, bo twierdził,że jestem taka wartościowa i czuje się ze mną dobrze, ale sam nie wie czego chce itp. Nie ma co już o tym pisać, bo to przeszłość, kolega śmiga teraz po Alpach na snowboardzie i podrywa nowe dziewczyny smile Terapia i sport baaardzo dużo mi pomagają, na to wydaję pieniądze, a resztę odkładam. Także teraz myślę o tym,żeby dokończyć studia w czerwcu i już nie przedłużać - one mnie zupełnie nie interesują od samego początku i tak się męczę, ale naprawdę lepiej dokończyć, otrzymać papier i wtedy wziąć się za np. naukę języków. Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi i wsparcie ! Lecę na siłownię i biorę się za czytanie nudnych artykułów do mgr....  A Babcię mam złotą, to prawda, to najukochańsza osoba pod słońcem. Nie chodzi o nią, tylko o to,że 4 rok mieszkamy razem w kawalerce Ale dzięki temu też mogę dużo zaoszczędzić i jak będę usamodzielniała się, to będę spokojna, że w razie czego poradzę sobie z opłacaniem mieszkanka i jedzonka smile Dziękuję !

Ps. Islandia to dobry pomysł, żeby przez rok dużo odłożyć do mieszkania i kupić coś bez żyranta. Ale z samotności chyba bym tam zdechła.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Strasznie ciężko mi każdego dnia, jakie wyjście mogę znależć ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021