Cześć!
Razem z partnerem jesteśmy razem już 7 lat. Ja mam 27, on 29. Mieszkamy razem, mamy stabilne zatrudnienie i udane życie. Jednak od początku związku, już w wieku 20 lat mówiłam mu, że kategorycznie nie chcę mieć dzieci, nie traktował tych deklaracji poważnie twierdząc, że z czasem mi się zmieni i jak każda kobieta poczuję ten instynkt. Dwa miesiące temu przyjęłam oświadczyny i zaczęło się...
Wróciliśmy do tematu dzieci, powiedział, że chciałby starać się o dziecko od razu po ślubie, mimo, że od 7 (!) lat powtarzałam, że nie chcę dziecka i w niczym go nie oszukałam. Instynkt przyszedł... ale do niego. Od kilku dni nie rozmawiamy o niczym innym i kończy się to zawsze kłótnią. Mówi, że jak urodzę to pokocham, ale dziecko to nie zabawka, żeby rodzić je i sprawdzać czy może będzie się je kochać albo nie. Jestem w rozsypce, nie wiem czy jedyne rozwiązanie to rozstanie?
Podobne tematy
No najwyraźniej. On chce, Ty nie. Dzieci to nie nowe buty czy urlop na Dominikanie.
Jeśli nie dojdziecie do porozumienia, to po robocie.
3 2017-12-23 00:44:34 Ostatnio edytowany przez stokrotka88 (2017-12-23 00:45:35)
Ty z dzieckiem będziesz nieszczęśliwa, a on bez. Tak naprawdę to on był niefair i Cię oszukał. Jeśli to się teraz przez tę kwestię rozsypie, która była od początku była jasna, będzie to oznaczać, że zmarnował 7 Twoich cennych lat.
Cześć!
Razem z partnerem jesteśmy razem już 7 lat. Ja mam 27, on 29. Mieszkamy razem, mamy stabilne zatrudnienie i udane życie. Jednak od początku związku, już w wieku 20 lat mówiłam mu, że kategorycznie nie chcę mieć dzieci, nie traktował tych deklaracji poważnie twierdząc, że z czasem mi się zmieni i jak każda kobieta poczuję ten instynkt. Dwa miesiące temu przyjęłam oświadczyny i zaczęło się...
Wróciliśmy do tematu dzieci, powiedział, że chciałby starać się o dziecko od razu po ślubie, mimo, że od 7 (!) lat powtarzałam, że nie chcę dziecka i w niczym go nie oszukałam. Instynkt przyszedł... ale do niego. Od kilku dni nie rozmawiamy o niczym innym i kończy się to zawsze kłótnią. Mówi, że jak urodzę to pokocham, ale dziecko to nie zabawka, żeby rodzić je i sprawdzać czy może będzie się je kochać albo nie. Jestem w rozsypce, nie wiem czy jedyne rozwiązanie to rozstanie?
To jest tak cholernie częste - to wpieranie "kiedyś Ci się odmieni". Strasznie mnie wpienia! Sama nie mam dzieci, jestem po 30. i już jako nastolatka wiedziałam, ze nie chcę mieć i nie będę. Byłam tego pewna jak niczego innego w życiu. A ile się nasłuchałam od różnych ludzi "kiedyś ci przejdzie", "kiedyś zechcesz" itepe itede
Od rodziców, koleżanek, chłopaka... Jakoś mi nie przeszło.
Facet albo celowo Cię oszukał, albo był zwyczajnie głupi i ignorował, co do niego mówisz - a mówiłaś od początku prawdę. Każda kobieta kiedyś... jak urodzisz pokochasz - stek bzdur.
W takich sprawach jak posiadanie dzieci nie da się iść na kompromis. Rozwiązanie jest jedno.
Musisz postawić sprawę jasno. Nie zamierzasz mieć dzieci i jeśli on tego nie jest w stanie zaakceptować, to będziecie musieli się pożegnać. Proste.
6 2017-12-23 20:37:04 Ostatnio edytowany przez mari0 (2017-12-24 00:17:27)
Pogadajcie ze sobą szczerze tak w 100%. On pewnie liczył, że z czasem u Ciebie zadziała instynkt macierzyński a Ty pewnie liczyłaś, że odpuści.
Jeśli się nie dogadacie to wydaje mi się, że lepiej będzie to skończyć bo w innym wypadku podejrzewam, że i tak ten związek z czasem się rozpadnie.
O wiele częściej widziałem sytuacje odwrotne - gdzie to kobieta chciała mieć dziecko a facet nie chciał.
Sytuacja bardzo patowa. Tu nie ma kompromisu. Mam znajomych którzy walczą ze sobą od kilku lat w tym temacie. Ona nie chce, on nalega. Histeria i awantury. Raz jest między nimi lepiej, raz gorzej, ale wisi to nad nimi jak ciężki głaz. Każda droga jest zła dla związku. Jak się zgodzisz prawdopodbnie będziesz cierpieć. Ty i niechciane dziecko. Jak sie nie zgodzisz będzie cierpiał twoj facet. Każda z tych decyzji niesie ze sobą duże prawdopodobieństwo rozstania.
Kiedyś się mocno zastanawiałam nad tym tematem i stoje murem po tej stronie która nie chce dziecka. Dla dziecka. Bo bycie nie chcianym i niekochanym potomstwem to murowana trauma i problemy psychologiczne do końca życia. Wogole wątpliwości w tym temacie powinny przechylać szalę w stronę nie posiadania dzieci. To nie jest zakup samochodu czy domi gdzie w razie problemów można sprzedać i po problemie.