Dobry wieczór.
Jest to forum dla kobiet i zdaję sobię z tego sprawe, jednak to jest chyba ostatnia deska ratunku jesli chodzi o porady. Miesiac temu poklocilem sie z dziewczyną w nerwach sie rozstalismy, po czym ja spontatnicznie do niej pojechalem 300km i w sumie wszystko w porzadku to nie byla jakas bardzo wielka klotnia wiec wrocilismy do siebie. Niestety po paru super dniach znowu razem, zaczelismy sie klocic, nie umielismy ze soba czasem rozmawiac, jeden dzien klotnia, drugi zgoda i tak w kolko przez miesiac. Po tym miesiacu znow w nerwach i emocjach napisalem, ze moze lepiej by to bylo skonczyc, ze nie pasujemy i bla bla i przyznala mi racje blokujac mnie wszedzie i piszac ze mam nie pisac/nie dzwonic. Mówie sobie ok, ostatnio ja sie staralem to teraz poczekam chwile ja juz w sumie chcialem sie pogodzic nastepnego dnia. I czekam. Odblokowala mnie (mysle sobie super!) ale nadal nic. po 6 dniach nie odzywania sie napisalem do niej pierwszy, bo nie wytrzymalem. Napisalem, ze tesknie, ze ja kocham. Odpowiedziala, ze ona tez ale... no wlasnie ale. Od tamtego czasu mowi mi, ze niechce mnie stracic i ze nadal do mnie cos czuje, ale jednoczesnie bedzie lepiej jak nie bedziemy razem. Ze ona niechce stracic ze mna kontaktu i mnie, ale nie bedzie ze mna bo i tak sie poklocimy po paru dniach i ten zwiazek sie skonczy. Nwm co mam robic mysle o niej tesknie i juz nie moge wytrzymac, Kocham ją strasznie mocno. Co robic walczyc, odpuscic sobie? (dodam ze ja w zadne friendzone'y sie bawic nie bede). Pozdrawiam czytajacych.
a te kłótnie to jakieś poważne czy nie umiecie rozmawiać?
Nie wystarczy Ci jeden wątek?
http://www.netkobiety.pl/t109439.html
a te kłótnie to jakieś poważne czy nie umiecie rozmawiać?
Nie umieliśmy rozmawiać, czasem nerwy wchodziły w grę. Kocham ją to już 6 dzień kiedy się nie odzywa. Tzn odezwała się po tym jak do niej napisałem że coś do mnie czuje ze tęskni ale ze lepiej będzie jak będziemy mieć tylko normalny kontakt. Ajjjj
Jak ktoś napisze żebyś dał sobie spokój, to odpowiesz że bardzo ją kochasz, zrozumiałeś wszystko i już nie będziesz.
Jak ktoś napisze żebyś walczył, to po zejściu się, jeśli ona się zgodzi, znów się pokłócicie.
Jeżeli macie być razem, to kompromisy wskazane, aby nie było ciągłych kłótni o nic. Chyba że macie całkiem inne charaktery, temperamenty i po prostu do siebie nie pasujecie.
Pomyśl co jest najlepszym rozwiązaniem i zastosuj to.
Z uwagi na zbanowanie autora, dalsze istnienie wątku nie ma sensu, dlatego zostaje zamknięty.