Cześć dziewczyny potrzebuje waszej rady,wiecie od prawie roku mianowicie 8-9 miesięcy spotykam się z pewną kobietą starszą ode mnie o 3 lata Ja mam 22 lata Ona 25 niedługo,jest między nami super,często słyszę że dobrze jej ze mną,że czuje się przy mnie bezpieczna mówi mi też że tęskni za mną itp.Przytulamy się do siebie podczas spotkań,całujemy z języczkiem,czy też tak delikatnie a od około 2 miesięcy sypiamy ze sobą i uprawiamy seks...zależy mi na Niej,może nie zakochałem się bo na to potrzeba czasu ale zauroczyłem się w niej i to po same uszy,nie wyobrażam sobie już żeby mogło mi jej zabraknąć...codziennie rozmawiamy ze sobą od rana do wieczora jedyna przerwa to ta kiedy jesteśmy w pracy a tak to praktycznie cały czas ze sobą piszemy,widujemy się raz w tygodniu najczęściej w weekendy ale przejdę do sedna :P mówi mi Ona takie rzeczy jak wyżej wymieniłem,jest tak jak wyżej pisałem ale kiedy zejdę na temat czy coś z tego może wyjść więcej to zaraz słyszę "Boje się że jeśli nam nie wyjdzie to Cię skrzywdzę i się załamiesz czy Bóg wie co" A Ja jestem dorosły,wiem czego chce a chce Jej i nikogo innego,gdybym się bał to bym nawet się za to wszystko nie brał i nie wchodził to...znałem konsekwencje i mimo to wszedłem w to i walczyłem o nią i cały czas walczę staram się kupuję jej kwiaty,zabieram do Kina i ogólnie nooo raz mi nawet powiedziała że nikt się nigdy o nią nie starał tak jak Ja i nikt nigdy jej nie kupił kwiatów tylko Ja a potem gdy zacznę temat związku to kończy się wyżej wymienionym zdaniem :P nie wiem co mam zrobić,nie chce już szukać bo czuję że jest to taka kobieta z którą mógłbym spędzić i oddać dużo czasu ze swojego życia...co o tym sądzicie ?? powinienem dać jej czas?? czy co ?? trochę mnie ta sytuacja frustruje
Posłuchaj dobrej rady młody człowieku - póki możesz to korzystaj i nie zawracaj sobie głowy duperelami.
Z tego żadnego związku nie będzie, ale poza tym jednym drobnym szczegółem masz same korzyści, nie psuj tego namolnym zrzędzeniem.
Jeśli ona nie chce nic poważnego, a nie chce, to jej nie zmusisz. Swoim jęczeniem tylko możesz wszystko schrzanić, a po co.
Ja bym nie czekała, 8-9 miesięcy znajomości to już naprawdę wystarczająco długo, by się określić. Prawdopodobnie macie inne oczekiwania wobec tej relacji - Ty chcesz związku, ona najwyraźniej nie, więc lepiej postawić sprawę jasno, póki nie zaangażowałeś się totalnie i jesteś w stanie w miarę bezboleśnie pójść dalej.
Dlaczego widujecie się tylko raz w tygodniu? Macie czas na długie pisanie, a na spotkanie już nie? Może ona kogoś ma?
"Boje się że jeśli nam nie wyjdzie to Cię skrzywdzę i się załamiesz czy Bóg wie co"
Jeśli zależy Ci na tej dziewczynie, a nie potrafisz być tak wyrachowany, jak radzi anderstud, mało tego już się zaangażowałeś, to gdy kolejny raz usłyszysz od niej podobny tekst, przyciśnij ja do ściany i spytaj po prostu, co chodzi jej po głowie?
8-9 m-cy znajomości, to nie tak mało, żeby jako, tako poznać człowieka i przynajmiej traktować go poważnie, lub nie. Jeśli nie, to niech nie zawraca Ci głowy i Ty zrób to samo.
Kolejna sprawa, to Twoje staranie się, ok jest jej miło, ale czy ona również się stara, czy dostałeś od niej jakiś upominek, zaprosiła Cię, gdziekolwiek z własnej inicjatywy, czy partycypuje w kosztach Waszych wspólnych wyjść?
To istotne, bo może z własnej nieprzymuszonej woli wszedłeś w rolę rycerza na białym koniu, a ona tylko korzysta i trzyma Cię w niepewności.?
Cześć dziewczyny potrzebuje waszej rady,wiecie od prawie roku mianowicie 8-9 miesięcy spotykam się z pewną kobietą starszą ode mnie o 3 lata Ja mam 22 lata Ona 25 niedługo,jest między nami super,często słyszę że dobrze jej ze mną,że czuje się przy mnie bezpieczna mówi mi też że tęskni za mną itp.Przytulamy się do siebie podczas spotkań,całujemy z języczkiem,czy też tak delikatnie a od około 2 miesięcy sypiamy ze sobą i uprawiamy seks...zależy mi na Niej,może nie zakochałem się bo na to potrzeba czasu ale zauroczyłem się w niej i to po same uszy,nie wyobrażam sobie już żeby mogło mi jej zabraknąć...codziennie rozmawiamy ze sobą od rana do wieczora jedyna przerwa to ta kiedy jesteśmy w pracy a tak to praktycznie cały czas ze sobą piszemy,widujemy się raz w tygodniu najczęściej w weekendy ale przejdę do sedna
mówi mi Ona takie rzeczy jak wyżej wymieniłem,jest tak jak wyżej pisałem ale kiedy zejdę na temat czy coś z tego może wyjść więcej to zaraz słyszę "Boje się że jeśli nam nie wyjdzie to Cię skrzywdzę i się załamiesz czy Bóg wie co" A Ja jestem dorosły,wiem czego chce a chce Jej i nikogo innego,gdybym się bał to bym nawet się za to wszystko nie brał i nie wchodził to...znałem konsekwencje i mimo to wszedłem w to i walczyłem o nią i cały czas walczę staram się kupuję jej kwiaty,zabieram do Kina i ogólnie nooo raz mi nawet powiedziała że nikt się nigdy o nią nie starał tak jak Ja i nikt nigdy jej nie kupił kwiatów tylko Ja a potem gdy zacznę temat związku to kończy się wyżej wymienionym zdaniem
nie wiem co mam zrobić,nie chce już szukać bo czuję że jest to taka kobieta z którą mógłbym spędzić i oddać dużo czasu ze swojego życia...co o tym sądzicie ?? powinienem dać jej czas?? czy co ?? trochę mnie ta sytuacja frustruje
W wolnym tłumaczeniu: Nie wyjdzie nam. Nie chcę być z Tobą w związku.
Gdyby chciała z Tobą być w jakiejkolwiek innej formie poza umilaniem sobie nawzajem czasu to dowiedziałbyś się o tym w sposób jasny i nie pozostawiający wątpliwości. Wykorzystałaby do tego chociażby Twoje rozmowy o możliwości związku. Tymczasem odpowiedź jak do tej pory to: nie. Skoro do tej pory było nie, to nic się w tej kwestii nie zmieni raczej. Albo dalej godzisz się na umilanie czasu, do momentu, gdy ona znajdzie kogoś z kim nie będzie się "bała"
wejść w związek, albo kończysz teraz. Sam zdecyduj co jest lepsze dla Ciebie.
Jestem na 99%pewna,że gdybyś teraz zaczął ją olewać i powoli się oddalać to by pobiegła za tobą jak w dym
Czasem baby tak mają. Jak jest za dobrze to też jest źle.
Jestem na 99%pewna,że gdybyś teraz zaczął ją olewać i powoli się oddalać to by pobiegła za tobą jak w dym
Czasem baby tak mają. Jak jest za dobrze to też jest źle.
Mogłoby tak być. Jednocześnie jestem na 99% pewna, że jeśli zachowałaby się w taki sposób, po tym jak zbliżylibyście się do siebie, ona z czasem zaczęłaby się „bać Cię skrzywdzić” i trzymałaby Cię na dystans. W relacji z kimś takim nigdy nie możesz się otworzyć całkowicie, nigdy nie możesz stworzyć prawdziwej bliskości i intymności. Podskórnie czujesz, że jeśli zbliżysz się za bardzo to ucieknie. W takim razie sam zaczynasz schładzać nieco relację, żeby nie uciekła całkowicie. Wtedy ona nie ucieka, ale i Ty nie jesteś szczęśliwy w takiej relacji, bo wiesz, że stąpasz po kruchym lodzie i wiesz, że nigdy nie osiągniesz bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Zawsze na odległość i zawsze będzie wiało chłodem. Wiesz też podskórnie, że ta relacja ma bardzo ograniczony termin ważności...