Jej były mąż ... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jej były mąż ...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Jej były mąż ...

w dużym skrócie:

Od półtora roku próbujemy stworzyć związek partnerski.
Ona ma dwójkę dzieci, ja mam dwójkę.
Ona mieszka z dziećmi, moje mieszkają daleko .
Kocham ją, ona twierdzi, że kocha mnie .. to w czym problem ?
W tym, że ponoć jestem "niedowartościowany" ... bo przeszkadza mi wszechobecność byłego męża.
Rozumiem, że wychowywanie wspólnych , małoletnich dzieci wymaga obojga rodziców, ale jest granica ...
Na początku były mąż wpadał rano do jej domu i jadł z dziećmi śniadanie, potem zawoził do szkoły.
Wpadał do nich kiedy chciał i o której chciał.
Nigdy nie zabiera dzieci do siebie do mieszkania (twierdzę, że tak mu wygodniej, bo nie musi robić śniadań, obiadków, kolacji, prać itd).
To wszystko robi jego była żona a moja partnerka.
Ciężko mi zaakceptować również ich spędzanie świąt razem, czy to Wigilia czy Wielkanoc ...
Nie bardzo wiem jakie jest moje tam miejsce.
W maju jeden z synów miał komunię. Nie zostałem zaproszony. Chciałem skończyć tez "związek" bo czuję się niestety jak jakiś dodatek a nie prawdziwy partner.
Ale uczucie nie pozwoliło.
Ostatnio przez przypadek zobaczyłem ich zdjęcia z komunii i aż mną tąpnęło !
Piękna romantyczna poza : ona siedzi , on za nią, obejmuje ją ręką, ona swoją ręką jego szyję .. !
Szlag mnie trafił, ale ona ciągle tłumaczy, że to tylko pozowane zdjęcia, nic nie znaczące.
Okazało się, że na FB też umieściła zdjęcie z komunii, gdzie są razem ze swoim byłym mężem i dziećmi... szczęśliwi, chodzący po parku ...
Nie można było umieścić zdjęć jej z dziećmi bez męża ?
Naszych wspólnych, czy moich zdjęć nie umieszcza ...

co sądzicie o takich relacjach i naszym związku ? jakie rokowania ?
nie ukrywam, że bardzo mnie te sytuacje wnerwiają (delikatnie mówiąc)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jej były mąż ...

Z partnerką o tym rozmawiałeś  ? Wiedziałeś na co się piszesz.

3

Odp: Jej były mąż ...

tak, rozmawiałem.
co mas zna myśli mówiąc:  "Wiedziałeś na co się piszesz" ? - fakt , że mają dzieci ?

4

Odp: Jej były mąż ...

I co ona na to ?

Widziałeś ze jej były ma taki udział w życiu

5

Odp: Jej były mąż ...

twierdzi, że razem wychowują dzieci, i że wszystko wg niej jest w porządku.

Na początku nie wiedziałem, sprawa np spędzania wspólnie świąt wyszła dopiero po ponad 8 miesiącach znajomości.
Potem dochodziły kolejne sytuacje...

6

Odp: Jej były mąż ...

Moim zdaniem nie przesadzasz, sytuacja jest chora. A niezaproszenie Ciebie na Komunię to już szczyt.
Czy w ogóle oni są po formalnym rozwodzie?
Wy mieszkacie razem?

7

Odp: Jej były mąż ...

Widzę tutaj rodzaj zastępczej pomocy emocjonalnej.
Potrzebnej jej. Ale, tylko tego chyba od Ciebie, Autorze, wymaga.
Resztę życia wypełnia jej rodzina. Tak, były mąż w dalszym ciągu jest członkiem jej rodziny.
Do tego tak ważnym - mam nadzieję, że tylko przez dzieci, że i święta z nim także są na pierwszym miejscu.
Nie wiem, co poradzić.
Porozmawiaj z nią i przedstaw swoje obawy, co do faktycznych relacji z byłym mężem.
Dlaczego w ogóle go zostawiła, pytałeś?

8 Ostatnio edytowany przez east (2017-11-08 11:01:10)

Odp: Jej były mąż ...

tak, są po formalnym rozwodzie.
Mieszka w domu, który jest ich wspólnym domem, choć tak naprawdę sama spłaca kredyt.
Próbowaliśmy zamieszkać razem, ale niestety nie bardzo jestem w stanie zaakceptować te sytuacje.
Ani ten sposób rozumowania i postępowania.
Uważam, że jeśli chce się stworzyć nowy związek, to powinno się również zrobić "przestrzeń" dla nowego człowieka.
A nie "jechać" na dwa fronty.
Tym bardziej, że te sytuacje powodują jeszcze większy bunt młodych chłopaków przeciwko nowemu partnerowi.
Bo skoro rodzice choć nie mieszkają razem, żyją jak małżeństwo, widzą się codziennie, codziennie do siebie dzwonią czy piszą smsy (nie tylko w sprawie dzieci),
spędzają razem święta i uroczystości rodzinne, to nowy partner w takiej sytuacji dla dzieci jest tylko "pasożytem".
Tym bardziej, że starszy syn  ma również FB i widzi również zdjęcia swojej mamy i taty razem, a nie nowego partnera, który jest ... no właśnie kim ??

9 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-08 11:09:49)

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

w dużym skrócie:

Od półtora roku próbujemy stworzyć związek partnerski.
Ona ma dwójkę dzieci, ja mam dwójkę.
Ona mieszka z dziećmi, moje mieszkają daleko .
Kocham ją, ona twierdzi, że kocha mnie .. to w czym problem ?
W tym, że ponoć jestem "niedowartościowany" ... bo przeszkadza mi wszechobecność byłego męża.
Rozumiem, że wychowywanie wspólnych , małoletnich dzieci wymaga obojga rodziców, ale jest granica ...
Na początku były mąż wpadał rano do jej domu i jadł z dziećmi śniadanie, potem zawoził do szkoły.
Wpadał do nich kiedy chciał i o której chciał.
Nigdy nie zabiera dzieci do siebie do mieszkania (twierdzę, że tak mu wygodniej, bo nie musi robić śniadań, obiadków, kolacji, prać itd).
To wszystko robi jego była żona a moja partnerka.
Ciężko mi zaakceptować również ich spędzanie świąt razem, czy to Wigilia czy Wielkanoc ...
Nie bardzo wiem jakie jest moje tam miejsce.
W maju jeden z synów miał komunię. Nie zostałem zaproszony. Chciałem skończyć tez "związek" bo czuję się niestety jak jakiś dodatek a nie prawdziwy partner.
Ale uczucie nie pozwoliło.
Ostatnio przez przypadek zobaczyłem ich zdjęcia z komunii i aż mną tąpnęło !
Piękna romantyczna poza : ona siedzi , on za nią, obejmuje ją ręką, ona swoją ręką jego szyję .. !
Szlag mnie trafił, ale ona ciągle tłumaczy, że to tylko pozowane zdjęcia, nic nie znaczące.
Okazało się, że na FB też umieściła zdjęcie z komunii, gdzie są razem ze swoim byłym mężem i dziećmi... szczęśliwi, chodzący po parku ...
Nie można było umieścić zdjęć jej z dziećmi bez męża ?
Naszych wspólnych, czy moich zdjęć nie umieszcza ...

co sądzicie o takich relacjach i naszym związku ? jakie rokowania ?
nie ukrywam, że bardzo mnie te sytuacje wnerwiają (delikatnie mówiąc)

Wbrew temu, co twierdzi twoja partnerka, uważam, że twoja postawa świadczy o tym, że jesteś "dowartościowany" smile
Z twoich opisów wynika, że jesteś traktowany trochę jak przystawka a sam chciałbyś być traktowany jak danie główne. Zresztą jest to zupełnie normalne. Wydaje mi się, źe jesteś po prostu drugorzędną opcją dla swojej partnerki, czyli kimś, z kim się jest z braku laku. To oznacza, że ona nie angażuje się w wasz związek w 100% swoich możliwości. Niestety, to oznacza także, że nigdy nie dowiesz się, jak to jest być dla tej kobiety pierwszorzędną opcją, czyli tym mężczyzną, o którego chodzi. To, co teraz czujesz to nic innego jak właśnie poczucie, że jest się kimś mniej ważnym. Uwikłałeś się w "słabą" sytuację. Na początku związku nigdy nie wiemy, jak się to rozwinie i dajemy sobie kredyt zaufania, licząc na to, że z biegiem czasu będziemy się utwierdzać w przekonaniu, że TO był dobry wybór lub wręcz przeciwnie. Dobrze czujesz, w którą stronę poszedł twój związek. Nie lekceważ swoich odczuć.
Moim zdaniem, nie zdołałeś wzbudzić w swojej partnerce tak silnych uczuć i emocji jak jej ex mąż i dlatego nie nastąpiła zmiana i on dalej jest pierwszą opcją a ty kimś z braku laku. Pewnie najlepiej byłoby, żebyś "przebił" byłego męża, ale to nie od ciebie zależy, więc na pewno sobie nie musisz niczego zarzucać.
Co dalej?
Szanowałabym na twoim miejscu to, że twoja partnerka przyjęła cię do swojego życia i swojego świata, ale egzekwowałabym także swoje prawa do bycia tą osobą, z której odczuciami liczy się partner przede wszystkim.

10 Ostatnio edytowany przez Excop (2017-11-08 11:29:13)

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

tak, są po formalnym rozwodzie.
Mieszka w domu, który jest ich wspólnym domem, choć tak naprawdę sama spłaca kredyt.
Próbowaliśmy zamieszkać razem, ale niestety nie bardzo jestem w stanie zaakceptować te sytuacje.
Ani ten sposób rozumowania i postępowania.
Uważam, że jeśli chce się stworzyć nowy związek, to powinno się również zrobić "przestrzeń" dla nowego człowieka.
A nie "jechać" na dwa fronty.
Tym bardziej, że te sytuacje powodują jeszcze większy bunt młodych chłopaków przeciwko nowemu partnerowi.
Bo skoro rodzice choć nie mieszkają razem, żyją jak małżeństwo, widzą się codziennie, codziennie do siebie dzwonią czy piszą smsy (nie tylko w sprawie dzieci),
spędzają razem święta i uroczystości rodzinne, to nowy partner w takiej sytuacji dla dzieci jest tylko "pasożytem".
Tym bardziej, że starszy syn  ma również FB i widzi również zdjęcia swojej mamy i taty razem, a nie nowego partnera, który jest ... no właśnie kim ??

Jednak uchyliłeś się od odpowiedzi na moje ostatnie pytanie. Fakt, że są rozwiedzeni, nic nie mówi o powodach tej decyzji.
Może to on ją rzucił. Z tego, czy innej powodu?
Sytuacja jest mało jasna.
Wygląda na to, że "próbujecie" stworzyć związek. Tyle, że owo "próbujecie" powinno być w osobie pierwszej liczby pojedynczej. Jej, przynajmniej na podstawie tego, co piszesz, taka sytuacja odpowiada.
I nie chce tego zmieniać.
Do Ciebie należy decyzja, co z tym zrobić.
Skoro napisałeś tutaj, chyba dojrzewasz do tej właściwej. Do Ciebie.

Edit:
A, jeszcze jedno. Jak myślisz, co ta kobieta miała na myśli o Twoim niedowartościowaniu, o czym pisałeś na wstępie?
Poradziła, byś coś z tym zrobił?

11

Odp: Jej były mąż ...

Excop:
nie uchylam sie od odpowiedzi.
z tego co mi powiedziała, rozstanie spowodowane było brakiem porozumienia w życiu codziennym (ostre kłótnie) ale też i "intymnym",
"znali się od dziecka i zostali małżeństwie bardziej z powodu nacisków rodziców, choć sami nie bardzo chcieli".

Moje spostrzeżenia są takie, że on cały czas darzy uczuciem swoją byłą żonę.
Myślę, że ona również to widzi...
Żali się nad jego losem, bo nie ma żadnej partnerki, że sam nie może spędzać świąt itd ... czy to też nie wskazuje na jakieś uczucie ?
rozmawiałem z nią o tym, ale twierdzo, że traktuje go jak "brata" ... bo znają się od dziecka .
i masz rację, że skoro napisałem, to "dojrzewam" .

12

Odp: Jej były mąż ...

Co to znaczy: próbowaliśmy zamieszkać razem? Chciała byś się wprowadził, a Ty nie chciałeś?

13

Odp: Jej były mąż ...

Tak, chciała, choć powiedzmy: etapami aby dzieci powoli zaakceptowały obecność w domu nowego człowieka, zwłaszcza starszy - mocno zbuntowany...  Również i ja chciałem zamieszkać razem. I nawet zdarzyło się, że mieszkaliśmy razem "aż" tydzień. Niestety, ostatnio jak zobaczyłem te zdjęcia z komunii..., trudno było to zaakceptować i przejść do porządku dziennego, jakby nigdy nic. W dodatku okazało się, że również i na FB je umieszcza.

Moje odczucia: chcę stworzyć prawdziwy związek z kobietą ale ona już ma związek, nie zakończony, nie zamknięty a ja i tak "ciągle pukam do jej drzwi" ...
- frajer ??!?

14 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-08 12:22:08)

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

Tak, chciała, choć powiedzmy: etapami aby dzieci powoli zaakceptowały obecność w domu nowego człowieka, zwłaszcza starszy - mocno zbuntowany...  Również i ja chciałem zamieszkać razem. I nawet zdarzyło się, że mieszkaliśmy razem "aż" tydzień. Niestety, ostatnio jak zobaczyłem te zdjęcia z komunii..., trudno było to zaakceptować i przejść do porządku dziennego, jakby nigdy nic. W dodatku okazało się, że również i na FB je umieszcza.

Moje odczucia: chcę stworzyć prawdziwy związek z kobietą ale ona już ma związek, nie zakończony, nie zamknięty a ja i tak "ciągle pukam do jej drzwi" ...
- frajer ??!?

Nie wiem dlaczego nie odniosłeś się do mojego wcześniejszego posta. Czuję się zlekceważona wink

A odnośnie powyższego to jest to jakiś emocjonalny trójkąt. Trudno budować związek z kimś, kto jedną nogą tkwi jeszcze w poprzednim, choćby i wymyślał tysiące racjonalizacji i usprawiedliwień dla takiego stanu rzeczy.

15

Odp: Jej były mąż ...

Współczuję Ci sytuacji w jakiej się znalazłeś. Wygląda na to, że jesteś tylko czasoumilaczem. Ten trójkąt będzie trwał tak długo, dopóki ex mąż nie spotka nowej miłości życia i po prostu odpuści.
Rozumiem też rekację dzieci i ich niechęć do Ciebie - jesteś zagrożenienm. Ich rodzice, co prawda rozwiedli się, co z pewnością było dużą traumą dla nich, ale teraz mają przynajmniej namiastkę rodziny i nadzieję na ponowne zejście sie rodziców. Dzieci długo mają taką nadzieję, zwłaszcza, jeśli rodzice żyją w zgodzie.
Twoja partnerka zawsze najpierw zadba o dzieci, potem najwyraźniej o dobre samopoczucie ex, a Ty jesteś na szarym końcu.
Oni ciągle są razem, chociaż osobno, a Ty niczym petent pukający do drzwi.

16

Odp: Jej były mąż ...

A ja się zastaniawiam, na ile autor ma wpływ na tę sytuację, swoim zachowaniem.
ex przychodził na te śniadanka w tym tygodniu gdy mieszkaliscie razem?
Po tej komunii tak zdezerterowałeś?
Napisałam w pierwszym poście ze to przegięcie brak tego zaproszenia, ale teraz myślę, że to jednak wyjątkowa sytuacja- święto dla dziecka i może sama będąc na Toim miejscu jednak akurat Komunię z cała rodziną odpuściłabym.. Nie wiem.
Wydaje mi się też, że facet zainteresowany kobietą z dziećmi walczy o nią mimo exa i nnie daje się zepchnąć na drugi plan..

17

Odp: Jej były mąż ...

Summerka88:
przepraszam, absolutnie nie lekceważę po prostu jestem w pracy ...
przede wszystkim - mądrego posta ! czuć w tym co piszesz dużo wyważenia i spokoju.  Doświadczenia życiowe ? smile
Dużo "poturbowanych" szuka m.in. odpowiedzi, które tak naprawdę zna a nie chce przyjąć ich do wiadomości.
Nie chce sobie uświadomić, że tkwi w jakimś dziwnym "trójkątnym" układzie, wierzy w zapewnienia partnerki, że jest inaczej, choć sytuacje jak i zwykły rozsądek mówi inaczej. Buntuje się w środku, bo ma inne wyobrażenie o życiu w prawdziwym związku.
Ale ciągle się łudzi, że będzie inaczej.
Z tego co widzę, niestety nie będzie inaczej.
Mam zapełnić tylko część jej życia emocjonalno-intymnego. Dla mnie to chyba za mało sad .
Zawsze będzie to problemem między nami, ona tego nie rozumie a nasze relacje będą z dnia na dzień i tak coraz gorsze.
Tym bardziej, że zbliżają się kolejne święta, które ona spędzi ze swoim niby byłym mężem i dziećmi.
A ja załapię się ... na życzenia .
Wierz mi, że szanuję fakt, że wpuściła mnie do swojego świata. Myślę, że uczucie, którym ją darzę to potwierdza.
Ale już nie bardzo mam siły domagać się tego "pierwszeństwa" w związku.
Ile można komuś tłumaczyć, a poza tym, czy "to" w ogóle należałoby tłumaczyć ?!
To wydaje się tak oczywiste i naturalne...

18

Odp: Jej były mąż ...

ela200:
tak, przychodził, mówiłem partnerce wprost, że nie mam ochoty jeść śniadań z jej byłym mężem.
I jak widzisz, mamy już listopad, komunia była w maju...
ja się nie musiałem dać zepchnąć na drugi plan. nigdy nie byłem na pierwszym.
ile można tłumaczyć ? pokazywać ? wyjaśniać ?

19

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

Ile można komuś tłumaczyć, a poza tym, czy "to" w ogóle należałoby tłumaczyć ?!
To wydaje się tak oczywiste i naturalne...

Kiedyś myslałam jak Ty, że wszystko jest oczywiste i naturalne i nic nie trzeba tłumaczyć, bo zwiazek traci na wartości.

Nic bardziej błednego smile

20

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

Summerka88:
przepraszam, absolutnie nie lekceważę po prostu jestem w pracy ...
przede wszystkim - mądrego posta ! czuć w tym co piszesz dużo wyważenia i spokoju.  Doświadczenia życiowe ? smile
Dużo "poturbowanych" szuka m.in. odpowiedzi, które tak naprawdę zna a nie chce przyjąć ich do wiadomości.
Nie chce sobie uświadomić, że tkwi w jakimś dziwnym "trójkątnym" układzie, wierzy w zapewnienia partnerki, że jest inaczej, choć sytuacje jak i zwykły rozsądek mówi inaczej. Buntuje się w środku, bo ma inne wyobrażenie o życiu w prawdziwym związku.
Ale ciągle się łudzi, że będzie inaczej.
Z tego co widzę, niestety nie będzie inaczej.
Mam zapełnić tylko część jej życia emocjonalno-intymnego. Dla mnie to chyba za mało sad .
Zawsze będzie to problemem między nami, ona tego nie rozumie a nasze relacje będą z dnia na dzień i tak coraz gorsze.
Tym bardziej, że zbliżają się kolejne święta, które ona spędzi ze swoim niby byłym mężem i dziećmi.
A ja załapię się ... na życzenia .
Wierz mi, że szanuję fakt, że wpuściła mnie do swojego świata. Myślę, że uczucie, którym ją darzę to potwierdza.
Ale już nie bardzo mam siły domagać się tego "pierwszeństwa" w związku.
Ile można komuś tłumaczyć, a poza tym, czy "to" w ogóle należałoby tłumaczyć ?!
To wydaje się tak oczywiste i naturalne...

East, Dobrze wyczuwasz doświadczenie własne w poście skierowanym do ciebie smile Tak to już chyba jest, że widzi i ceni się więcej, jeśli musiało się SAMEMU dźwignąć z jakiegoś bagna. Rozumiem, że "dojrzewasz" do decyzji. Nikt ich za ciebie nie podejmie i nikt za ciebie nie będzie ponosił ich konsekwencji.
Ale raczej nie potrzebujesz forum do tego, żeby wiedzieć, że dobry związek to taki, w którym nie czujesz się jak piąte koło u wozu, nie musisz "wymuszać" uwagi dla siebie a twoje odczucia nie są lekceważone, wyśmiewane lub ukazywane jako twój problem i niedostatek. W dobrym związku czujesz się bezpiecznie, rozwijasz się, rozkwitasz i czujesz się adekwatnie.

21

Odp: Jej były mąż ...

" dobry związek to taki, w którym nie czujesz się jak piąte koło u wozu, nie musisz "wymuszać" uwagi dla siebie a twoje odczucia nie są lekceważone, wyśmiewane lub ukazywane jako twój problem i niedostatek. W dobrym związku czujesz się bezpiecznie, rozwijasz się, rozkwitasz i czujesz się adekwatnie."
- nic dodać nic ująć ! pięknie napisane !

choć jak widzisz Ela210 twierdzi, że trzeba tłumaczyć. wyjaśniać, pokazywać itd ...
tylko ile można ?  kiedy zauważam u siebie już złe objawy nerwowe na takie sytuacje...
skoro to trwa już ponad rok !

22

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

" dobry związek to taki, w którym nie czujesz się jak piąte koło u wozu, nie musisz "wymuszać" uwagi dla siebie a twoje odczucia nie są lekceważone, wyśmiewane lub ukazywane jako twój problem i niedostatek. W dobrym związku czujesz się bezpiecznie, rozwijasz się, rozkwitasz i czujesz się adekwatnie."
- nic dodać nic ująć ! pięknie napisane !

choć jak widzisz Ela210 twierdzi, że trzeba tłumaczyć. wyjaśniać, pokazywać itd ...
tylko ile można ?  kiedy zauważam u siebie już złe objawy nerwowe na takie sytuacje...
skoro to trwa już ponad rok !

Masz rację. Ile osób, tyle wersji związku. Niektórzy wolą takie związki, gdzie ciągle trzeba "matkować", wyjaśniać, pokazywać swoją perspektywę. Jestem fanką relacji, w której wpuszczam partnera do mojego świata wewnętrznego, bo go to interesuje, bo chce że mną podążać i być na bieżąco z moimi odczuciami, emocjami a nie dlatego, żeby wreszcie zrozumiał, co jest dla mnie ważne.
A co jest dla ciebie ważne w związku?

23 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-11-08 13:22:18)

Odp: Jej były mąż ...

Mnie się wydaje, że Twoja partnerka jest cały czas emocjonalnie związna ze swoim mężem. Rozstali się przez ostre kłótnie i zgrzyty w sferze intymnej, czyli tylko i wyłącznie przez to, że nie potrafili się w pełni dogadać w codziennym życiu. Równie dobrze mogliby sobie zafundować separację zamiast definitywnego rozstania.

Natomiast dziecko w wieku komunijnym, to jeszcze małe dziecko, i o ile mogę zrozumieć, że dla niego odstawili szopkę w postaci przyjaznego względem siebie zachowania w tym bardzo ważnym dla niego dniu, o tyle cała reszta wskazuje, że jesteś traktowany bardziej jak znajomy niż partner.

A tak  z ciekawości - gdyby partnerka zaprosiła Cię na komunię syna, poszedłbyś na tę komunię wiedząc, że jest to ścisle rodzinna impreza? Czy w ogóle zostałeś przedstawiony komukolwiek z członków jej rodziny jako jej parnter?

24

Odp: Jej były mąż ...

co jest ważne ...
m.in  to o czym tutaj piszę smile
a czego ewidentnie mi brakuje.
Nie raz pokazywałem "swoją perspektywę", wyjaśniałem swoje odczucia itd. Wszystko niczym grochem o ścianę.
Czasami mam wrażenie, że niektórych trudno wyciągnąć z obłędu w jakim tkwią. Mało tego, sam zaczynam się zastanawiać, czy może jestem w błędzie i dlatego m. in. trafiłem tutaj.
Ważna jest dla mnie bliskość drugiej osoby. w Każdej postaci. I fizycznej i emocjonalnej.
Wspólne perspektywy i cele. Wspólne wyjazdy te mniejsze i większe.
Świat wewnętrzny ... to marzenie smile, skoro przewracamy się na takich sprawach jak te , które opisałem tutaj jako problem w moim związku.
Ale w tych różnych kwestiach dnia codziennego chyba najważniejsze jest poczucie bycia tym nr 1 dla partnerki.
Co daje poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, tworzy zaufanie, pozwala spokojnie żyć, pracować, zajmować się swoim hobby, tworzyć plany na przyszłość a nie zastanawiać się czy moja partnerka w tym roku spędzi święta ze swoim byłym (niby) mężem... itd ..

25

Odp: Jej były mąż ...
summerka88 napisał/a:
east napisał/a:

" dobry związek to taki, w którym nie czujesz się jak piąte koło u wozu, nie musisz "wymuszać" uwagi dla siebie a twoje odczucia nie są lekceważone, wyśmiewane lub ukazywane jako twój problem i niedostatek. W dobrym związku czujesz się bezpiecznie, rozwijasz się, rozkwitasz i czujesz się adekwatnie."
- nic dodać nic ująć ! pięknie napisane !

choć jak widzisz Ela210 twierdzi, że trzeba tłumaczyć. wyjaśniać, pokazywać itd ...
tylko ile można ?  kiedy zauważam u siebie już złe objawy nerwowe na takie sytuacje...
skoro to trwa już ponad rok !

Masz rację. Ile osób, tyle wersji związku. Niektórzy wolą takie związki, gdzie ciągle trzeba "matkować", wyjaśniać, pokazywać swoją perspektywę. Jestem fanką relacji, w której wpuszczam partnera do mojego świata wewnętrznego, bo go to interesuje, bo chce że mną podążać i być na bieżąco z moimi odczuciami, emocjami a nie dlatego, żeby wreszcie zrozumiał, co jest dla mnie ważne.
A co jest dla ciebie ważne w związku?

Summerka, nie miałam na myśli matkowania, ale jasne przedstawienie swojej perspektywy i odczuć.
Z piewszych postów nie wynikało, ze to zrobił, ale raczej, że powinno dziać się samo.
Jesli natomiast wielokrotnie o tym rozmawiali a Ona nic, to zmienia postać rzeczy. On sam wie najlepiej jak było.
Na pewno wejscie w zwiazek z nastoletnimi dziećmi jest trudne, ale ludzie tworzą takie związki też z powodzeniem.
Dla mnie tu przykładem jest MoniaCo. Dała radę w skomplikowanej sytuacji z wieloma dzieciakami w tle.

26 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-11-08 13:52:17)

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

co jest ważne ...
m.in  to o czym tutaj piszę smile
a czego ewidentnie mi brakuje.
Nie raz pokazywałem "swoją perspektywę", wyjaśniałem swoje odczucia itd. Wszystko niczym grochem o ścianę.
Czasami mam wrażenie, że niektórych trudno wyciągnąć z obłędu w jakim tkwią. Mało tego, sam zaczynam się zastanawiać, czy może jestem w błędzie i dlatego m. in. trafiłem tutaj.
Ważna jest dla mnie bliskość drugiej osoby. w Każdej postaci. I fizycznej i emocjonalnej.
Wspólne perspektywy i cele. Wspólne wyjazdy te mniejsze i większe.
Świat wewnętrzny ... to marzenie smile, skoro przewracamy się na takich sprawach jak te , które opisałem tutaj jako problem w moim związku.
Ale w tych różnych kwestiach dnia codziennego chyba najważniejsze jest poczucie bycia tym nr 1 dla partnerki.
Co daje poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego, tworzy zaufanie, pozwala spokojnie żyć, pracować, zajmować się swoim hobby, tworzyć plany na przyszłość a nie zastanawiać się czy moja partnerka w tym roku spędzi święta ze swoim byłym (niby) mężem... itd ..


Myślę, że na DZISIAJ ta kobieta nie jest w stanie dać ci tego, czego pragniesz i potrzebujesz sad
Jeśli dasz się nadal traktować jak namiastka "partnera z prawami do bycia wyborem nr 1", to tylko będziesz tracił jej szacunek. Będziesz coraz bardziej tracił na wartości. Tak to niestety działa.
To oczywiście tylko moja "przepowiednia" wink
Inna sprawa, że z biegiem czasu, szczególnie jeśli nie pozwolisz się sprowadzić do roli podnóżka, który jak jest potrzebny to jest używany a gdy nie jest przydatny, to idzie w kąt, może ona dostrzec twoją wartość. Może zacząć jej się przejaśniać w główce i zauważy, że łapiąc ochłapy z tego, co było, straciła szansę na coś przynajmniej równie dobrego, jak ńie lepszego.
Niektórzy to nawet bardziej cenią sobie "niedostępność" niż "dostępność" a to mógłby być już twój kolejny atut. Tylko wtedy musiałbyś pomyśleć, czy chcesz związku z kimś, przed kim trzeba grać niedostępnego, żeby zyskać na atrakcyjności. Nie przywiązuj się do tej myśli swobodnej, bo to takie tam rozważania wink


EDIT:

Ela210 napisał/a:

Summerka, nie miałam na myśli matkowania, ale jasne przedstawienie swojej perspektywy i odczuć.
Z piewszych postów nie wynikało, ze to zrobił, ale raczej, że powinno dziać się samo.
Jesli natomiast wielokrotnie o tym rozmawiali a Ona nic, to zmienia postać rzeczy. On sam wie najlepiej jak było.
Na pewno wejscie w zwiazek z nastoletnimi dziećmi jest trudne, ale ludzie tworzą takie związki też z powodzeniem.
Dla mnie tu przykładem jest MoniaCo. Dała radę w skomplikowanej sytuacji z wieloma dzieciakami w tle.

Mam tego świadomość. Bardziej użyłam tego jako "pretekstu", żeby pokazać, że to, jaki związek budujemy w ogromnej mierze zależy od nas a wariantów jest tyle, ile ludzi. Ale to nam musi nasz związek odpowiadać. U autora wątku i jego partnerki nie ma kompatybilności. Nie ma na dzisiaj. Aby to zmienić albo on zejdzie do roli podnóżka i przestanie się buntować, albo oba go ZOBACZY a jego emocje i pragnienia staną się dla niej powodem do troski zamiast umniejszania.

27

Odp: Jej były mąż ...

I masz rację, spędzenie świąt z byłym mężem rozjaśnia perspektywę.
Z byłymi, jak są dzieci można się spotkać na życzenia, ale święta spędza się z nowym partnerem, jesli się traktuje go poważnie.

28

Odp: Jej były mąż ...
SonyXperia napisał/a:

Mnie się wydaje, że Twoja partnerka jest cały czas emocjonalnie związna ze swoim mężem. Rozstali się przez ostre kłótnie i zgrzyty w sferze intymnej, czyli tylko i wyłącznie przez to, że nie potrafili się w pełni dogadać w codziennym życiu. Równie dobrze mogliby sobie zafundować separację zamiast definitywnego rozstania.

Natomiast dziecko w wieku komunijnym, to jeszcze małe dziecko, i o ile mogę zrozumieć, że dla niego odstawili szopkę w postaci przyjaznego względem siebie zachowania w tym bardzo ważnym dla niego dniu, o tyle cała reszta wskazuje, że jesteś traktowany bardziej jak znajomy niż partner.

A tak  z ciekawości - gdyby partnerka zaprosiła Cię na komunię syna, poszedłbyś na tę komunię wiedząc, że jest to ścisle rodzinna impreza? Czy w ogóle zostałeś przedstawiony komukolwiek z członków jej rodziny jako jej parnter?

Nie musieli"odstawiać szopki w postaci przyjaznego zachowania", bo na co dzień mają bardzo dobre kontakty (jak pisałem praktycznie codziennie są w kontakcie przynajmniej smsowym), niby "z powodu dzieci". Ale to nie uważam za problem, gdyby chodziło tylko o dzieci...
Ale np wysyłanie obrazków byłej żonie z zawartością erotyczną, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dokładnie czułem się i czuję tak jak piszesz, jak znajomy - trochę lepszy znajomy a nie jak partner, który ponoć był przedstawiony jak partner.
Ale po tej komunii myślę, że nie byłem przedstawiony rodzinie jako partner. Byłem po prostu kolegą...

29

Odp: Jej były mąż ...
Ela210 napisał/a:

I masz rację, spędzenie świąt z byłym mężem rozjaśnia perspektywę.
Z byłymi, jak są dzieci można się spotkać na życzenia, ale święta spędza się z nowym partnerem, jesli się traktuje go poważnie.

dokładnie tak samo uważałem i uważam.
Jeśli chce się stworzyć nowy PRAWDZIWY związek, musi być jakiś priorytet...
Odnoszę takie sytuacje do tego jakbym ja się zachował, i po prostu nie wyobrażam sobie abym z byłą żoną spędzał święta a nie z moją obecną partnerką...
Nawet zadałem jej pytanie czy mam też zaprosić byłą żonę i zrobimy takie "prawdziwie rodzinne" święta ... bez odpowiedzi.

30

Odp: Jej były mąż ...

summerka88:
"Myślę, że na DZISIAJ ta kobieta nie jest w stanie dać ci tego, czego pragniesz i potrzebujesz sad
Jeśli dasz się nadal traktować jak namiastka "partnera z prawami do bycia wyborem nr 1", to tylko będziesz tracił jej szacunek. Będziesz coraz bardziej tracił na wartości. Tak to niestety działa.
To oczywiście tylko moja "przepowiednia" wink
Inna sprawa, że z biegiem czasu, szczególnie jeśli nie pozwolisz się sprowadzić do roli podnóżka, który jak jest potrzebny to jest używany a gdy nie jest przydatny, to idzie w kąt, może ona dostrzec twoją wartość. Może zacząć jej się przejaśniać w główce i zauważy, że łapiąc ochłapy z tego, co było, straciła szansę na coś przynajmniej równie dobrego, jak ńie lepszego.
Niektórzy to nawet bardziej cenią sobie "niedostępność" niż "dostępność" a to mógłby być już twój kolejny atut. Tylko wtedy musiałbyś pomyśleć, czy chcesz związku z kimś, przed kim trzeba grać niedostępnego, żeby zyskać na atrakcyjności. Nie przywiązuj się do tej myśli swobodnej, bo to takie tam rozważania wink "

Piszesz prawdę, trwanie w związku, w którym trzeba udawać "niedostępnego", aby wywołać jakieś tam uczucia czy zyskać na atrakcyjności, jest tylko stratą czasu. I chyba nie tędy droga aby tworzyć normalny związek. To taka dziecinada. Jazda na uczuciach i emocjach, które może na początku są neutralne, ale później będą kosztowały dużo zdrowia.

-----
"... U autora wątku i jego partnerki nie ma kompatybilności. Nie ma na dzisiaj. Aby to zmienić albo on zejdzie do roli podnóżka i przestanie się buntować, albo oba go ZOBACZY a jego emocje i pragnienia staną się dla niej powodem do troski zamiast umniejszania."

- jak widać, autor wątku nie przestanie się buntować i raczej nie da rady zejść do "roli podnóżka" sad .  Chyba za długo się łudziłem, że partnerka "ZOBACZY" ...
Nie wiem natomiast czy WIDZI", ale z jakiegoś powodu trzyma ten swój kurs.
Czy "NIE WIDZI" i uważa, że tak powinny wyglądać te relacje, związki z byłymi, nowymi itd ...

31

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

w dużym skrócie:

Od półtora roku próbujemy stworzyć związek partnerski.
Ona ma dwójkę dzieci, ja mam dwójkę.
Ona mieszka z dziećmi, moje mieszkają daleko .
Kocham ją, ona twierdzi, że kocha mnie .. to w czym problem ?
W tym, że ponoć jestem "niedowartościowany" ... bo przeszkadza mi wszechobecność byłego męża.
Rozumiem, że wychowywanie wspólnych , małoletnich dzieci wymaga obojga rodziców, ale jest granica ...
Na początku były mąż wpadał rano do jej domu i jadł z dziećmi śniadanie, potem zawoził do szkoły.
Wpadał do nich kiedy chciał i o której chciał.
Nigdy nie zabiera dzieci do siebie do mieszkania (twierdzę, że tak mu wygodniej, bo nie musi robić śniadań, obiadków, kolacji, prać itd).
To wszystko robi jego była żona a moja partnerka.
Ciężko mi zaakceptować również ich spędzanie świąt razem, czy to Wigilia czy Wielkanoc ...
Nie bardzo wiem jakie jest moje tam miejsce.
W maju jeden z synów miał komunię. Nie zostałem zaproszony. Chciałem skończyć tez "związek" bo czuję się niestety jak jakiś dodatek a nie prawdziwy partner.
Ale uczucie nie pozwoliło.
Ostatnio przez przypadek zobaczyłem ich zdjęcia z komunii i aż mną tąpnęło !
Piękna romantyczna poza : ona siedzi , on za nią, obejmuje ją ręką, ona swoją ręką jego szyję .. !
Szlag mnie trafił, ale ona ciągle tłumaczy, że to tylko pozowane zdjęcia, nic nie znaczące.
Okazało się, że na FB też umieściła zdjęcie z komunii, gdzie są razem ze swoim byłym mężem i dziećmi... szczęśliwi, chodzący po parku ...
Nie można było umieścić zdjęć jej z dziećmi bez męża ?
Naszych wspólnych, czy moich zdjęć nie umieszcza ...

co sądzicie o takich relacjach i naszym związku ? jakie rokowania ?
nie ukrywam, że bardzo mnie te sytuacje wnerwiają (delikatnie mówiąc)



uciekaj. jesli bym mieszkal z jakas dziewczyna i nagle jej byly by do nas przychodzil co ranka to bym chyba zwymiotowal ;D. reszta to tez niezle dewiacje. nie probuj jej wyjasnic dlaczego bo kobietom sie nic nie wyjasni (zracjonalizuja wbicie noza w plecy nawet) po prostu odejdz i tyle.

32

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mnie się wydaje, że Twoja partnerka jest cały czas emocjonalnie związna ze swoim mężem. Rozstali się przez ostre kłótnie i zgrzyty w sferze intymnej, czyli tylko i wyłącznie przez to, że nie potrafili się w pełni dogadać w codziennym życiu. Równie dobrze mogliby sobie zafundować separację zamiast definitywnego rozstania.

Natomiast dziecko w wieku komunijnym, to jeszcze małe dziecko, i o ile mogę zrozumieć, że dla niego odstawili szopkę w postaci przyjaznego względem siebie zachowania w tym bardzo ważnym dla niego dniu, o tyle cała reszta wskazuje, że jesteś traktowany bardziej jak znajomy niż partner.

A tak  z ciekawości - gdyby partnerka zaprosiła Cię na komunię syna, poszedłbyś na tę komunię wiedząc, że jest to ścisle rodzinna impreza? Czy w ogóle zostałeś przedstawiony komukolwiek z członków jej rodziny jako jej parnter?

Nie musieli"odstawiać szopki w postaci przyjaznego zachowania", bo na co dzień mają bardzo dobre kontakty (jak pisałem praktycznie codziennie są w kontakcie przynajmniej smsowym), niby "z powodu dzieci". Ale to nie uważam za problem, gdyby chodziło tylko o dzieci...
Ale np wysyłanie obrazków byłej żonie z zawartością erotyczną, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dokładnie czułem się i czuję tak jak piszesz, jak znajomy - trochę lepszy znajomy a nie jak partner, który ponoć był przedstawiony jak partner.
Ale po tej komunii myślę, że nie byłem przedstawiony rodzinie jako partner. Byłem po prostu kolegą...

Chwila, chwila... ale skąd Ty wiesz, jakiej treści smsy przysyła jej były mąż? Przeglądasz jej telefon, czy sama Ci pokazuje? A nawet jeśli tak by było, to jaki chcesz mieć wpływ na JEGO zachowanie względem niej?

33 Ostatnio edytowany przez east (2017-11-08 15:28:34)

Odp: Jej były mąż ...

pokazała mi tego smsa, albo nawet przysłała do mnie jako "fajny" ....

nie pozwoliłbym aby moja była żona przysyłała mi tego typu smsy.
Wiadomo jakby sie czuła moja partnerka ...
trochę empatii

34 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-11-08 15:34:53)

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

pokazała mi tego smsa, albo nawet przysłała do mnie jako "fajny" ....

nie pozwoliłbym aby moja była żona przysyłała mi tego typu smsy.
Wiadomo jakby sie czuła moja partnerka ...
trochę empatii

Jakiej empatii? big_smile  Naprawdę odpowiada Ci rola przydupasa?

35

Odp: Jej były mąż ...

no właśnie nie odpowiada ...

36

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

no właśnie nie odpowiada ...


kurde wyobraz sobie co by prawdziwy facet zrobil.
poskarzyl sie znajomym? nie
powiedzial tesciowym? nie
probowal jej wyjasnic? nie
zalozyl temat na forum? NIE
odszedlby bez slowa? TAK!!!


faceci w tych czasach strasznie bagatelizuja oznaki braku szacunku ze strony partnera..

37

Odp: Jej były mąż ...

trudno nie przyznać Ci racji ... ! (ale w jednym się nie zgodzę: "probowal jej wyjasnic? nie" - przecież po to mamy języki i mózgi, żeby powiedzieć co mi doskwiera .. )

człowiek się łudzi, że coś się zmieni, po pewnym czasie ciągłych zapewnień z drugiej strony, że wszystko jest dobrze, że tak ma być, traci kontakt z rzeczywistością, choć gdzieś tam podświadomie coś mu nie pasuje,
aż przychodzi do głowy forum, żeby zapytać,czy się upewnić, że to co nie pasuje, to nie wymyślony problem ale rzeczywisty, który trzeba jak najszybciej rozwiązać !

38

Odp: Jej były mąż ...
east napisał/a:

trudno nie przyznać Ci racji ... ! (ale w jednym się nie zgodzę: "probowal jej wyjasnic? nie" - przecież po to mamy języki i mózgi, żeby powiedzieć co mi doskwiera .. )

człowiek się łudzi, że coś się zmieni, po pewnym czasie ciągłych zapewnień z drugiej strony, że wszystko jest dobrze, że tak ma być, traci kontakt z rzeczywistością, choć gdzieś tam podświadomie coś mu nie pasuje,
aż przychodzi do głowy forum, żeby zapytać,czy się upewnić, że to co nie pasuje, to nie wymyślony problem ale rzeczywisty, który trzeba jak najszybciej rozwiązać !

To prawda, że człowiek "bardzo chcący" i przy tym obawiający się samotności, pozbawiony racjonalnego osądu z zewnątrz, moźe na zbyt wiele przymknąć oko i łyknąć wiele, żeby tylko nie skonfrontować się z prawdą o relacji.
Ale już chyba zauwaźyłeś jak to wygląda dla postronnych obserwatorów?

39

Odp: Jej były mąż ...
summerka88 napisał/a:
east napisał/a:

trudno nie przyznać Ci racji ... ! (ale w jednym się nie zgodzę: "probowal jej wyjasnic? nie" - przecież po to mamy języki i mózgi, żeby powiedzieć co mi doskwiera .. )

człowiek się łudzi, że coś się zmieni, po pewnym czasie ciągłych zapewnień z drugiej strony, że wszystko jest dobrze, że tak ma być, traci kontakt z rzeczywistością, choć gdzieś tam podświadomie coś mu nie pasuje,
aż przychodzi do głowy forum, żeby zapytać,czy się upewnić, że to co nie pasuje, to nie wymyślony problem ale rzeczywisty, który trzeba jak najszybciej rozwiązać !

To prawda, że człowiek "bardzo chcący" i przy tym obawiający się samotności, pozbawiony racjonalnego osądu z zewnątrz, moźe na zbyt wiele przymknąć oko i łyknąć wiele, żeby tylko nie skonfrontować się z prawdą o relacji.
Ale już chyba zauwaźyłeś jak to wygląda dla postronnych obserwatorów?

tak summerka88, chyba nie masz wątpliwości, że zauważyłem .

i raczej nazwałbym to nie zimnym a gorącym prysznicem !

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jej były mąż ...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024