Witajcie. Mam problem z partnerem i nie wiem jak ugryźć. Może Wy mi napiszecie jak to z boku wygląda.
Z aktualnym partnerem jestem ok 4 lat. Na początku jak zwykle było super. Wiedziałam miej więcej jaki ma charakter. Ja sangwinik, on melancholik domator. Wiecznie by siedział w domu. W weekendy rzadko kiedy wychodzimy, a ja pracuję w domu. Jeszcze żebyśmy mieli przyjaciół, ale nikogo nie mamy. Poznałam kogoś. Raczej bardziej rozrywkowy. Z tego co widzę wiele wspólnych cech. Nie liczę na coś bo nie mam ochoty pchania się w następny związek. Ogólnie mój partner jest strasznie zazdrosny. Kiedy do siebie jechał na kilkanaście dni i wracał (mimo że siedziałam u rodziców) zawsze pytał się czy go zdradziłam. Nie przelewa w słowach podczas kłótni. Strasznie wyzywa. Ogólnie czuję się jak wrak człowieka. Na początku byłam wesoła, pewną siebie spontaniczną dziewczyną, a teraz praktycznie boję się wychodzić do ludzi (złapałam się na tym nie raz). Wspólnych tematów do rozmów praktycznie nie mamy, ja lubię wyjazdy, życie na spontanie (najpierw praca i obowązki w domu) on zaś spokojnie lubi wszystko zaplanować od A do Z. Męczy mnie to trochę. Zazwyczaj przy tych kłótniach wpadałam w szał, przez to że nie mogłam wysłuchiwać tylu obelg na mój temat, rodziców (z którymi jestem bardzo blisko). Zazwyczaj po tych kłótniach i moich szałach mówił, że to moja wina, jaki żebym poszła do psychiatry bo jestem nienormalna. Zawsze mówił, że musimy się rozejść, zakończyć związek, bo do siebie nie pasujemy. Ja zawsze błagałam o przebaczenie i następną szansę. Na zakupy nie lubi chodzić, ani jeździć. Ja kupuje mu koszulki, skarpetki, majtki, nawet spodnie i wymieniałam na większy rozmiar, albo oddawałam. Pracuję w domu, mam swoją firmę. Dużo jest przy tym obowiązków, wie ten kto ma firmę. Sprzątam, gotuję praktycznie codziennie świeże obiady, staram się być idealna, ale mam tego dość. Tych kłótni. Ma na dwie zmiany. Obojętnie kiedy zawsze wszystko jest w domu zrobione, kiedy miał urlop pomagaliśmy moim rodzicom, ja nie miałam wręcz czasu na sprzątanie i gotowanie. Nie robiłam tego ok 4 dni. Jak mnie wtedy zwyzywał... "wiem co już robisz kiedy ja zapierdzielam a Ty siedzisz w domu". Kiedy przychodzi z pierwszej zmiany, zje obiad idzie spać na 3 godziny, siedzę sama. Jak wstanie idzie grać i ja całe dnie jestem sama! Na drugą zmianę jest podobnie. Wstaje o godzinie 10 (śniadań mu nie robię, bo czeka na obiad), ubierze się wypachni i idzie zadowolony do pracy, a jeszcze często przed pracą lubi zrobić kłótnie. Ja zostaję w domu i myślę co znowu zrobiłam źle. Ogółem teraz chce dać mi do zrozumienia, że nigdy nie stworzę takiego związku jak z nim. Poważnego, a nie jakiegoś dziecinnego. Idealnego, że tak na prawdę do siebie pasujemy. Powiedział mi że połowa tych kłótni jest moją winą.
Co mam robić !!?!?!?!?