Nie mam pojęcia czy był już taki wątek, jednak postanowiłam zaryzykować. Nie macie czasem przeświadczenia, że nieszczęścia rzeczywiście chodzą parami ?? Ja ostatnio właśnie tak się czuję. Jakiś czas temu zerwał ze mną facet - moja pierwsza miłość. Byliśmy razem 2,5 roku. Ostatnie pół roku związku było dosyć uciążliwe. Po zerwaniu, wcale nie było lepiej. Wiem, że nie ma na to reguły, ale miałam nadzieję, że los nie dołoży mi więcej cierpienia. Wystarczająco przeżywałam zerwanie. Zaraz po zerwaniu zaczęły się moje problemy na studiach. Relacje towarzyskie też nie są takie dobre jak kiedyś. Moje życie zrobiło się szare i czuję się okropnie. Tak jakby nic dobrego na mnie nie czekało. Zawsze starałam się być optymistką, ale teraz zwyczajnie nie potrafię. Czuję się zagubiona. Dookoła widzę same zakochane pary i serce mi się kraje. Wystarczy, że usłyszę "naszą" piosenkę, poczuję zapach jego perfum ( popularny model) i już łzy napływają mi do oczu. Myślałam, że mi przeszło. Było parę miesięcy spokoju, ale ta tęsknota zaczyna wracać. Nie mam pojęcia dlaczego? Czy ktoś z was czuje bądź czuł się podobnie i może mi coś doradzić ??
Może powiem jeszcze, że rozstanie z moim facetem było dosyć burzliwe. On niefajnie mnie potraktował, przed i po zerwaniu. A więc dlaczego zaczynam odczuwać coś w rodzaju tęsknoty ? Przecież on był okropnym facetem. Szczególnie, że miałam dłuższy czas spokoju.
Dziękuję za wszystkie rady ![]()