Zniszczyłem relację przez kompleksy - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłem relację przez kompleksy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Ponad miesiąc temu poznałem przez internet dziewczynę. Od razu przyciągnął mnie do niej jej charakter. Mieliśmy podobny tok myślenia, żart, umiejętność droczenia i nadawaliśmy na jednej fali. Jako, że mieszkamy od siebie kawałek - niecała godzina drogi to przed spotkaniem rozmawialiśmy godzinami przez telefon. Tak wspaniale się nam rozmawiało, że nie mogliśmy zakończyć szybko rozmowy.

Po dwóch tygodniach takich rozmów spotkaliśmy się i było jeszcze lepiej. Pasowaliśmy do siebie charakterem, iskrzyło. Głaskaliśmy się, całowaliśmy. Podobało się mi to że mogłem do czegoś nawiązać, o czym rozmawialiśmy wcześniej, albo podroczyć się zaczepiając o to co mówiła, a ona to rozumiała.

Po spotkaniu ponownie rozmawialiśmy przez telefon by po tygodniu spotkać się ponownie.

Wówczas zagrały emocje i było to coś. Spędziliśmy wspaniały wieczór i jeszcze lepszą noc.

W kolejnym tygodniu wieczorami rozmawialiśmy przez telefon.

Spotkaliśmy się w piątek. Wszystko było wspaniale. Byliśmy na spacerze, przytulaliśmy się, droczyliśmy, dziewczyna mnie sama całowała, informując że na nią działam i się jej podobam.

Potem poszliśmy do niej.


Później zadzwoniła koleżanka prosząc o przysługę. Wyjątkowo kończyła pracę po 24 i nie miała jak wrócić do domu. Dziewczyna - ta moja, zapytała czy pojadę z nią, przytaknąłem.

Kiedy nadeszła pora by wyjść popełniłem mnóstwo błędów.



Dziewczyna ma 172 cm wzrostu, a ja mam 167. Chodzę w butach na grubej podeszwie, żebym miał te 170. Do tego stawiam włosy do góry i wydaję się wyższy niż jestem. W domu będąc na boso jestem od niej wyraźnie niższy. Krępowałem się tego i to doprowadziło mnie do porażki.


Dziewczyna chciała żebym wstał, wiem że powinienem był to zrobić, ale krępowałem się wstać. Powiedziałem że - jeszcze trochę sobie poleżę.
Wtedy usłyszałem - lubię jak facet jest zdecydowany, że mówi ok zrobimy to, a nie się leni.

Dziewczyna stanęła przed lustrem i powiedziała abym ją przytulił. Odmówiłem. Dziewczynie zrobiło się przykro. Następnie odwróciła się i chciała abym się ubrał.
Stała, wiedziałem że zauważy że jest ode mnie wyższa. Udałem więc że się wstydzę przy niej ubierać jak patrzy. Skrzywiła się. Następnie kiedy poszła do łazienki pokoju, a ja się ubrałem, przyszła i stojąc chciała się przytulić. Skoczyłem na nią tak żeby wrzucić ją na łóżko, ale ją przy tym coś zabolało. Przeprosiłem, ale i tak niesmak został.

Później pytała mnie jaki jestem - jaki jesteś?

Nie odpowiedziałem.

Później kiedy odwieźliśmy koleżankę, dziewczyna była nieswoja.

Rano oświadczyła, że po południu mam się zbierać bo ma wrażenie, że do siebie nie pasujemy, że nie ma między nami zrozumienia.

Później zaczęliśmy normalnie rozmawiać, żartować, przytulać się i było jak dawniej.

Zdania nie zmieniła i odwiozła mnie na dworzec.

Powiedziała, że nie wie co czuje, że chce ode mnie odpocząć, przemyśleć wszystko, że nie chce w nic chodzić czego nie jest pewna i odezwie się w piątek.

Wtrąciła również, że chyba do siebie nie pasujemy bo np. chciała żeby jej facet wstał i powiedział, ok powiedźmy koleżankę, a nie żeby z tym zwlekał.
Ja to w taki sposób chciałem zrobić tylko że się wstydziłem tego, że jestem niższy od niej.


Czy uważacie że powodem zmiany jej zachowania wobec mnie była moja postawa?
Powinienem czekać do piątku na kontakt? A może lepiej wsiąść w pociąg w środku tygodnia, przyjechać z kwiatami i wyjaśnić że nadajemy na jednej fali, tylko jednorazowo kompleksy wpłynęły na moje zachowanie?

Nie wiem co mam zrobić, bo mi na niej zależy.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

Ponad miesiąc temu poznałem przez internet dziewczynę. Od razu przyciągnął mnie do niej jej charakter. Mieliśmy podobny tok myślenia, żart, umiejętność droczenia i nadawaliśmy na jednej fali. Jako, że mieszkamy od siebie kawałek - niecała godzina drogi to przed spotkaniem rozmawialiśmy godzinami przez telefon. Tak wspaniale się nam rozmawiało, że nie mogliśmy zakończyć szybko rozmowy.

Po dwóch tygodniach takich rozmów spotkaliśmy się i było jeszcze lepiej. Pasowaliśmy do siebie charakterem, iskrzyło. Głaskaliśmy się, całowaliśmy. Podobało się mi to że mogłem do czegoś nawiązać, o czym rozmawialiśmy wcześniej, albo podroczyć się zaczepiając o to co mówiła, a ona to rozumiała.

Po spotkaniu ponownie rozmawialiśmy przez telefon by po tygodniu spotkać się ponownie.

Wówczas zagrały emocje i było to coś. Spędziliśmy wspaniały wieczór i jeszcze lepszą noc.

W kolejnym tygodniu wieczorami rozmawialiśmy przez telefon.

Spotkaliśmy się w piątek. Wszystko było wspaniale. Byliśmy na spacerze, przytulaliśmy się, droczyliśmy, dziewczyna mnie sama całowała, informując że na nią działam i się jej podobam.

Potem poszliśmy do niej.


Później zadzwoniła koleżanka prosząc o przysługę. Wyjątkowo kończyła pracę po 24 i nie miała jak wrócić do domu. Dziewczyna - ta moja, zapytała czy pojadę z nią, przytaknąłem.

Kiedy nadeszła pora by wyjść popełniłem mnóstwo błędów.



Dziewczyna ma 172 cm wzrostu, a ja mam 167. Chodzę w butach na grubej podeszwie, żebym miał te 170. Do tego stawiam włosy do góry i wydaję się wyższy niż jestem. W domu będąc na boso jestem od niej wyraźnie niższy. Krępowałem się tego i to doprowadziło mnie do porażki.


Dziewczyna chciała żebym wstał, wiem że powinienem był to zrobić, ale krępowałem się wstać. Powiedziałem że - jeszcze trochę sobie poleżę.
Wtedy usłyszałem - lubię jak facet jest zdecydowany, że mówi ok zrobimy to, a nie się leni.

Dziewczyna stanęła przed lustrem i powiedziała abym ją przytulił. Odmówiłem. Dziewczynie zrobiło się przykro. Następnie odwróciła się i chciała abym się ubrał.
Stała, wiedziałem że zauważy że jest ode mnie wyższa. Udałem więc że się wstydzę przy niej ubierać jak patrzy. Skrzywiła się. Następnie kiedy poszła do łazienki pokoju, a ja się ubrałem, przyszła i stojąc chciała się przytulić. Skoczyłem na nią tak żeby wrzucić ją na łóżko, ale ją przy tym coś zabolało. Przeprosiłem, ale i tak niesmak został.

Później pytała mnie jaki jestem - jaki jesteś?

Nie odpowiedziałem.

Później kiedy odwieźliśmy koleżankę, dziewczyna była nieswoja.

Rano oświadczyła, że po południu mam się zbierać bo ma wrażenie, że do siebie nie pasujemy, że nie ma między nami zrozumienia.

Później zaczęliśmy normalnie rozmawiać, żartować, przytulać się i było jak dawniej.

Zdania nie zmieniła i odwiozła mnie na dworzec.

Powiedziała, że nie wie co czuje, że chce ode mnie odpocząć, przemyśleć wszystko, że nie chce w nic chodzić czego nie jest pewna i odezwie się w piątek.

Wtrąciła również, że chyba do siebie nie pasujemy bo np. chciała żeby jej facet wstał i powiedział, ok powiedźmy koleżankę, a nie żeby z tym zwlekał.
Ja to w taki sposób chciałem zrobić tylko że się wstydziłem tego, że jestem niższy od niej.


Czy uważacie że powodem zmiany jej zachowania wobec mnie była moja postawa?
Powinienem czekać do piątku na kontakt? A może lepiej wsiąść w pociąg w środku tygodnia, przyjechać z kwiatami i wyjaśnić że nadajemy na jednej fali, tylko jednorazowo kompleksy wpłynęły na moje zachowanie?

Nie wiem co mam zrobić, bo mi na niej zależy.

Rzeczywiście i bezdyskusyjnie spie...ś. I nie mów, że jednorazowo wpłynęły na Ciebie kompleksy. Kompleksy to okulary, przez które patrzysz na świat i okularów tych nie zdejmujesz na moment. Po prostu czasem warunki są dla Ciebie  bardziej sprzyjające i kompleksy nie dają tak o sobie znać, a czasem warunki te  pogarszają się. Jednym z podstawowych warunków dla Twojego samopoczucia jest obecność, bądź brak wysokich podeszew. Wystarczy, że ich nie ma, a zaczynasz się zachowywać jak kosmita. Zniesmaczenie Twoim kosmicznym zachowaniem miało bezpośrednie przełożenie na Twoją atrakcyjność w jej oczach, a nie parę centymetrów w tą czy w tą.
Wyobraź sobie teraz sytuację, w której ona przedstawia Ci np znajomego, który ma 1,80, albo 1,90. Myślisz, że będziesz w stanie nadal zachowywać sie w ich towarzystwie jak człowiek, czy też znów pojawi się kosmita? Myślisz naprawdę, że Twoje okulary pozwolą na postrzeganie tego wydarzenia jako neutralnego, bezproblemowego, czy też zaczniesz rywalizację, zaczniesz wspinać się po schodach, byleby wyżej, albo postarasz się „wybić” inteligencją, po to by umniejszyć towarzystwo? Wbrew temu co Ci się wydaje to kompleksy widać, nawet jeśli o nich głośno nie mówisz.
Jak dla mnie Twoje kompleksy nie wyglądają na „jednorazowo pojawiające się”. To na jakie wyżyny absurdu wzbiłeś się tego wieczoru mówi mi, że kompleksy kierują Tobą i Twoim działaniem non stop. Co więcej mówią mi, że to pewnie nie jest najgłupsza i najbardziej kompromitująca rzecz jaką zrobiłeś pod ich wpływem. Jeżeli tym razem uda Ci sie jakimś cudem zatrzeć zniesmaczenie i złe wrażenie, to gwarantuję Ci, że problem wróci jak bumerang za jakiś czas i jego źródła będą te same: Twoje kompleksy.
Nie sądzę, aby wyłuszczanie jej, że zachowaniem Twoim kierują kompleksy szczególnie pozytywnie nastroiło ją do Ciebie. Założysz jej tym jedynie swoje okulary, tj. zacznie postrzegać Ciebie i Twoje zachowanie przez pryzmat Twoich kompleksów. Negatywne wrażenie zatrzyj pozytywnym, o ile będziesz miał szansę. Zachowuj się normalnie jeżeli potrafisz. Nie przesadzaj również z oznakami skruchy itp. bo po pierwsze wyjdziesz na desperata, a po drugie wywrzesz na nią presję, a presja wywoła raczej odwrotny skutek od zamierzonego, tj. skłoni ją do ucieczki. To są rozwiązania krótkofalowe, bo o ile na jednym bądź dwóch spotkaniach będziesz w stanie utrzymać w ryzach swoje kosmiczne zachowanie, o tyle na dłuższą metę jeśli nie zrobisz coś ze swoimi kompleksami i samooceną, to wypłyną one na swój kosmiczny i nieprzyjemny sposób.
Oczywiście nie gwarantuję sukcesu. Może się okazać, że jedyna pozytywna rzecz jaka z tego wyniknie to nauka na przyszłość...

3

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Nie rozumiem... Raz się spotkaliście, spędziliście miły wieczór i noc i było ok. Dopiero na drugim spotkaniu jak przyszło jechać po koleżankę zorientowałeś się, że masz 167 cm wzrostu i nie możesz wstać z łóżka, bo dziewczyna zauważy? A na pierwszym spotkaniu to ją , za przeproszeniem, dmuchałeś w butach, by sie nie zorientowała co do wzrostu? smile

Co do wyjścia po koleżankę, to schrzaniłeś. Ja też nie lubią, jak facet mówi: zrobię to, a potem leży i trzeba się napraszać.

Problem z niskimi kolesiami nie jest taki, że są niscy, tylko na tym, że są cholernie na tym tle zakompleksieni.

4

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Kiedy byłem pierwszy raz u niej to zdjąłem buty dopiero w pokoju. Właściwie to wtedy w ogóle nie wstawałem, a jak już to robiłem to dopiero wtedy gdy była gdzieś dalej.

Nie mam pojęcia czy dać jej czas, czy pojechać do niej i z nią porozmawiać.

5 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-10-08 12:33:22)

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Czyli między wami nie dojdzie do jakiejkolwiek bliskości, czułości, o ile nie leżycie, bądź nie masz na sobie butów? Zdajesz sobie sprawę mam nadzieję, że robisz z siebie i na własne życzenie kompletnego dziwoląga...
Umówiliście się na piątek więc spotkacie się w piątek. W międzyczasie popisz z nią, prowadź normalną rozmowę, jak do tej pory.
Edycja: teraz doczytałam, że w piątek się nie spotkacie, tylko oczekujesz na werdykt wink Nie oczekuj, tylko napisz coś niezobowiązującego. Jeżeli nie będzie odpisywać to nie narzucaj się.

CatLady napisał/a:

Problem z niskimi kolesiami nie jest taki, że są niscy, tylko na tym, że są cholernie na tym tle zakompleksieni.

Dokładnie. A przez to, że są zakompleksieni, mają straszny burdel w głowie.

6

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Powiedziała mi że chce ode mnie odpocząć, przemyśleć wszystko. W piątek się do mnie odezwie aby niezobowiązująco porozmawiać.

Zamierzam pojechać do niej w środku tygodnia i wręczyć list. W druku znajdzie powody z jakich zachowałem się jak dziwoląg.

7

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Rzewnymi listami tylko strzelisz sobie w stopę.  Wiesz, że schrzaniłeś i wiesz, że może to zakończyć waszą relację, chcesz naprawiać, poprawiać, wyjaśniać, cudować itd... 100 pomysłów na minutę. Skończ z tym rozdygotaniem wewnętrznym, nie poddawaj się chciejstwu, nie rób nic bezmyślnie. Ochłoń.
Po co te listy, po co to wywlekanie kompleksów? Ty je zwalczaj, anie traktuj jako tarczy. Ma Cię zacząć traktować jak ułomnego? Do tego dążysz? Bierzesz ją na litość? Staniesz się jeszcze bardziej aseksualny niż po tym zniesmaczeniu jakie zafundowałeś...
Jeżeli wyraźnie dała Ci znać, że chce od Ciebie odpocząć, to perspektywy różowe nie są. Staną się jeszcze mniej różowe jeśli zaczniesz się narzucać i wywierać presję. Daj spokój z tym. Zajmij się sobą i przemyśl we własnym zakresie siebie. Pod koniec tygodnia możesz coś do niej skrobnąć koleżeńsko, dowcipnie, bez spiny. I czekaj. Nie zasypuj wiadomościami. Odpisze, rozmowa zacznie się znowu kleić, to będziesz mógł pokierować tym tak aby do spotkania doszło. Jeżeli rozmowa kleić się nie będzie to przyjmij to do wiadomości i potraktuj jako naukę. Z nią już daj sobie wtedy spokój.

8

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Rozumiem, że mam poczekać do piątku i normalnie porozmawiać. Jeżeli rozmowa przebiegnie w pozytywny sposób to mam zaproponować spotkanie?

Koleżanka doradziła, żebym nie czekał do piątku, bo w tym czasie zdąży sobie coś ułożyć w głowie i będzie za późno, a tak przynajmniej pozna powód przez który byłem dziwny.

9

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

Koleżanka doradziła, żebym nie czekał do piątku, bo w tym czasie zdąży sobie coś ułożyć w głowie i będzie za późno,

Zgadzam się z tym. Cały tydzień braku kontaktu służy do nabrania dystansu tak aby bez znacznego zaangażowania powiedzieć: hasta la vista. Dlatego pisałam, że perspektywy różowe nie są. Dlatego pisałam też, że to Ty masz się odezwać i to przed piątkiem, ale nie teraz, nie od razu po waszym spotkaniu, które zostawiło nieprzyjemne wrażenie. Poczekaj trochę.
Kiedy (jeśli) zaczniecie znowu normalnie rozmawiać to również poczekaj trochę zanim zaproponujesz ponowne spotkanie.

Lukasz001 napisał/a:

a tak przynajmniej pozna powód przez który byłem dziwny.

Będzie znała powód dla którego byłeś i jesteś dziwny. Utwierdzi się w decyzji, że nie pasujecie do siebie. End of story.
Jeżeli myślisz, że coś ugrasz na litość to w przypadku większości kobiet się mylisz. Są oczywiście beznadziejne przypadki Matek Teres, ale z tego co pisałeś ona nie wygląda na Matkę Teresę, więc zapomnij o taktyce na biednego misia.

10

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

A więc powinienem na spokojnie np we wtorek normalnie z nią popisać na fejsbuku?:) Potem jeśli będzie ok, następnego dnia znowu i w piątek porozmawiać przez telefon?

11

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Ja się zgadzam w 100% z Klio.

Po co chcesz wywlekać swoje kompleksy i jej nimi machać przed twarzą? Na pewno nie wpłynie to dobrze na Twoją atrakcyjność. Tak jakbyś myślał, że jak jej powiesz o swoich kompleksach, to ona musi brać je pod uwagę i sie z nimi liczyć i być ostrożna w obchodzeniu sie z Tobą, bo Ty taki biedny miś... Lepiej weź się za siebie i pogłówkuj jak te kompleksy zwalczyć.

Ty cudujesz jak ukryć swój wzrost, a ja głowę daję, że ona już dawno zauważyła, ile masz wzrostu i jej to nie przeszkadza. Bo jak napisałam - wzrost nie jest aż tak ważny, ważne jest podejście do tego. Jeśli Ty się będziesz czuł ok ze sobą, swoim wzrostem, to jej też nie będzie to przeszkadzało. Jeśli natomiast będziesz się obnosił z kompleksami, to te kompleksy Wam zniszczą znajomość - kompleksy na temat wzrostu, nie sam wzrost.

12

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

A więc powinienem na spokojnie np we wtorek normalnie z nią popisać na fejsbuku?:) Potem jeśli będzie ok, następnego dnia znowu i w piątek porozmawiać przez telefon?

Może byc wtorek. Nieważne co posłuży do nawiązania kontaktu, byleby był i to dobry. Nie nawiązuj do piątku. Pisz o doopie Maryni, byleby interesująco. Z czasem sam wyczujesz o ile posunąć się do przodu. Nie zakładaj więc planów: w środę to, czwartek tamto, a piątek to hoho wink Zdaj się na instynkt i znajomość jej.

13

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

A więc nie mogę pozwolić na brak kontaktu do piątku?
Powinienem wcześniej na luzie z nią porozmawiać.

A czy moje zachowanie było aż tak dziwne? I czy aż tak mogła stracić na mnie chęć? Bo jak to wyjaśnić, że czeka na mnie z utęsknieniem, a kolejnego dnia każe mi wracać do siebie.

14 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-10-08 13:47:29)

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

A czy moje zachowanie było aż tak dziwne? I czy aż tak mogła stracić na mnie chęć? Bo jak to wyjaśnić, że czeka na mnie z utęsknieniem, a kolejnego dnia każe mi wracać do siebie.

No sam mi powiedz co mogło wywołać tę zmianę. Czy to, że po zaoferowaniu pomocy, gdy ona chciała, żebyście się szykowali do wyjścia, Ty uznałeś, że poleżysz sobie? Czy może to co jasno Ci wyjaśniła, że w tym momencie łamiesz dane słowo i wychodzisz na śmierdzącego lenia? Czy to, że odmawiałeś jej czułości, bo „olaboga stanę obok niej i ona zauważy, że jestem niski”? Czy może to być to podejście hot and cold? Czy może to być to, że zachowałeś się jak pensjonariuszka prosząc by odwróciła się gdy się ubierasz? Bo przecież nie widziała jak wyglądasz gdy mieliście seks... Zamiast pokazać się w pełnej krasie wink pokazać pewność siebie, atrakcyjność widzianą również własnymi oczami, to Ty się chowasz, krygujesz, cudujesz i pokazujesz jak niepewny siebie jesteś... Wreszcie, czy może chodzi o to, że po tym jak zachowałeś się jak pensjonariuszka, zacząłeś odgrywać rolę barbarzyńcy rzucającego dziewczyną po łóżku? Jeszcze jej przyłożyłeś... Na koniec dziewczyna dość skołowana Twoją osobą pyta: jaki jesteś, a Ty zamiast odpowiedzieć coś udajesz głuchoniemego.
Nie owijając w bawełnę, to na jej miejscu zdążyłabym Cię skreślić tak z dziesięć razy... a Ty się idiotycznie pytasz: czy mogła stracić chęć? Jakim cudem?!! wink tongue

Zauważ, że wśród możliwych opcji nie ma opcji: jest za niski. Ona widziała jak wyglądasz, jakiego wzrostu jesteś i to nie przeszkodziło jej w całkiem miłych kilku spotkaniach. Zaczęło jej przeszkadzać Twoje kosmiczne zachowanie, którego powodem jest Twój kompleks na tle niskiego wzrostu, a to już zupełnie inna para kaloszy niż niski wzrost... Przemyśl to i wyjdź na ludzi.

15

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Masz rację Kilo. Jakieś pół roku temu gdy pisałem o problemie z dziewczyną, która olała mnie po seksie też miałaś rację.

Problem w tym że nie chcę bezczynnie czekać.

Wolę pojechać i wyjaśnić, że taktuję ją serio i że jestem taki jak wcześniej kiedy się dogadywaliśmy, tylko że mam pewne problemy z kompleksami.

Czy mogę Tobie wysłać maila z treścią listu?

Zamierzam wydrukować i jej to wręczyć.

16

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

Masz rację Kilo. Jakieś pół roku temu gdy pisałem o problemie z dziewczyną, która olała mnie po seksie też miałaś rację.

Problem w tym że nie chcę bezczynnie czekać.

Wolę pojechać i wyjaśnić, że taktuję ją serio i że jestem taki jak wcześniej kiedy się dogadywaliśmy, tylko że mam pewne problemy z kompleksami.

Czy mogę Tobie wysłać maila z treścią listu?

Zamierzam wydrukować i jej to wręczyć.

No zobacz Kraft jaki to świat na netkobietach jest mały wink tongue
Nie wysyłaj mi listu bo uważam ten pomysł za chybiony. Już pisałam o tym, co ugrać możesz tym listem, tj, nul i zdania nie zmieniłam.
Ja jedno piszę, a Ty zupełnie co innego rozumiesz i z tego co widzę nie ruszyłeś na krok od poprzedniego wątku.

17

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Czyli co ja mam zrobić? Czekać i napisać?

18

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Już pisałam, co uważam należałoby zrobić. Wystarczy przeczytać. Choć już wiem jak będzie wyglądało zrozumienie tekstu oraz jego realizacja...

19

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Faktycznie Kolego, schrzaniłeś ta sprawę po całości. Popieram przedmówczynie, że absolutnie pod żadnym pozorem nie powinieneś pisać do niej listu a tym bardziej jechac do niej i go zostawiac. Niemniej powody dla których tak uważam sa nieco inne:

primo, to opisanie listownie całej sytuacji jawi mi sie jako ucieczka od odpowiedzialności za to co zrobiłeś. Nie chcesz poznac jej reakcji, nie chcesz, żeby Ci wykrzyczała/powiedziała w twarz jak bardzo ja to zabolało i jak dziwne było Twoje zachowanie. Listownie możesz pisać o pozytywnych rzeczach np o wyznaniu uczuć albo o swoim szczęściu, a nie wolno tłumaczyć się na odległość, tu potrzebna jest szczera rozmowa i przyjęcie ciosu na klatę, bo dziewczyna ma prawo czuć sie co najmniej dziwnie.

secundo, myslisz, że jak napiszesz wszystko listownie, wydrukujesz (chociaż juz lepiej chyba byłoby napisac odręcznie, bo czym się taki list bedzie różnić od wiadomości na WA, czy sma, czy tez zwykłego maila), to myslisz, że będzie to wieksza staranność z twojej strony?? To tym bardziej Cie zaboli, jak dziewczyna Cie oleje i w ogóle nie odpowie na ten list. Po co oczekiwać odpowiedzi, kiedy szanse na nią są niepewne. Nie chcę, żebyś wszedł w błedną spiralę myslenia, że Ty sie produkujesz (w Twoim mniemaniu) pisząc elaborat, a Ona to zupełnie zlewa. Do czego ma prawo.

Uważam, że powinieneś napisać wiadomość do niej w środku tygodnia, albo zadzwonić że prosisz o mozliwość przedyskutowania sytuacji z soboty. Nie zaczynaj pisac o dupie marynie bo uzna, że dla Ciebie to norma i nic sie nie stało. Jak będzie potrzebować więcej czasu to jej daj. Ja bym jednak kupił bukiet kwiatów, przeprosił po męsku, (tylko nie płacz i nie biadol), wyjaśnił swój kompleks i zapytał przede wszytskim czy jej to przeszkadza, że jestes nizszy. Najlepszą odpowiedzią jaka mógłbyś usłyszeć, to "nie zastanawiałam się nad tym w ogóle" albo w ogóle o tym nie myslałam". I już staraj sie jak umiesz tego komplesku przy niej nie okazywać i sie tak nie zachowywać. Ale to chyba oczywiste, bo Ci zależy. A drugiej szansy może nie być,

20

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

A czy na pewno moje zachowanie było aż takie złe? Przecież wcześniej przez miesiąc czasu były same pozytywy. Nawet jeśli moje zachowanie przyczyniło się do porażki to miałem wypracowane wcześniej pozytywy. To co nagle to co było się nie liczy? Mogłem przecież jakiś mieć kiepski dzień.

Może po prostu ona zauważyła, że jestem niski i z tego powodu mnie odrzuciła.

21

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

A czy na pewno moje zachowanie było aż takie złe? (...)

Kpisz czy o drogę pytasz?


(...) Przecież wcześniej przez miesiąc czasu były same pozytywy. Nawet jeśli moje zachowanie przyczyniło się do porażki to miałem wypracowane wcześniej pozytywy. To co nagle to co było się nie liczy? Mogłem przecież jakiś mieć kiepski dzień. (...)

Dlatego też odłożyła spotkania na czas jakiś, by stwierdzić czy kontakt z Tobą jest dla niej korzystny czy nie.

(...) Może po prostu ona zauważyła, że jestem niski i z tego powodu mnie odrzuciła.

Taaaak... .
Odrzuciła nie z powodu wzrostu, tylko z jego negatywnego wpływu na Twe zachowanie.

22

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Facet nic tylko czyta i czeka, aż pojawi się odpowiedź potwierdzająca, że to wszystko wina wzrostu, żeby móc spokojnie się poddać, popaść w nieszczęście i użalanie się nad sobą, jaki to on biedny, niezrozumiany i pokrzywdzony przez los. A że do tej pory nikt nie potwierdza jego teorii to udaje, że nie rozumie, co do niego się pisze i nadal drąży, i zastanawia się, i myśli, och, i jeszcze oczywiście obwinia wzrost (no bo na to nie ma wpływu), a nie swoje zachowanie (na które ma wpływ).

23

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

Może po prostu ona zauważyła, że jestem niski i z tego powodu mnie odrzuciła.

Tak, dokładnie tak lol
Wydawało jej się do tej pory, że masz 2 metry, a w piątek ją olśniło, że to jednak ok 1,70. wink Zejdź na ziemię i nie błaznuj tongue
Na podstawie tej i poprzednich dyskusji mam jednak wrażenie, że piszę sobie a Muzom...

24

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Monoceros napisał/a:

(...) i myśli (...)

yikes

25

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

Może po prostu ona zauważyła, że jestem niski i z tego powodu mnie odrzuciła.

I potwierdza się to, co wyżej napisałam.

26

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Lukasz001 napisał/a:

A czy na pewno moje zachowanie było aż takie złe? Przecież wcześniej przez miesiąc czasu były same pozytywy. Nawet jeśli moje zachowanie przyczyniło się do porażki to miałem wypracowane wcześniej pozytywy. To co nagle to co było się nie liczy? Mogłem przecież jakiś mieć kiepski dzień.

To może inaczej....odwrócmy sytuację. Wszystko jest cacy, a nagle Twoja dziewczyna bez wyrażnego powodu odpycha Cię i mówi..."nie chce Cie znać cholerny kurduplu"....a za dwa dni kontaktuje sie z Tobą i mówi..."no sorry, ale mogłam mieć przecież kiepski dzień". Ocenisz ja wtedy prze pryzmat "miodowego miesiąca", czy stwierdzisz, że trza spierdzielać, bo ma nierówno pod sufitem????? Do przemysleń. Przepraszam, za odwołanie się do Twojego kompleksu, ale może dotrze.

A tak swoją drogą u kobiet wystepuje  PMS....co oznacza generalnie kilka kiepskich dni z rzędu:)

Rock'n'Rolf

27 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-10-09 20:37:59)

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Chyba nie zamierzałeś spędzić z nia całego życia na leżąco?
Jedyne co Cię może uratować, to bukiet 167 róż ( no dobra, moze 16 wystarczy wink ) z bilecikiem - kochanie wybacz byłem nie w formie wczoraj . jestem idiotą.. mam szanse na nastepne spotkanie? I żadnych tłumaczeń, pograżasz się.
poczta kwiatowa się kłania- natychmiast, nie w piątek.
Czas działa na Twoją niekorzyść. I tez nie gwarantuję ci sukcesu na 100 %

28

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Ela210 napisał/a:

poczta kwiatowa się kłania- natychmiast, nie w piątek.
Czas działa na Twoją niekorzyść. I tez nie gwarantuję ci sukcesu na 100 %

Mimo wszystko uważam, że autor powinien przeprosić jednak osobiście.

29

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Pod żadnym pozorem nie pisz żadnego listu.
Dziewczyna Ci mówi, że lubi jak facet jest zdecydowany, a Ty chcesz jej wręczyć list.
Nie ważne co byś w nim nie zawarł, ona przeczyta tylko dwa słowa 'Jestem ci*a' i kopnie Cię w 4 litery.
Jesteście na etapie poznawania siebie, gdzie atrakcyjność gra pierwsze skrzypce, a to co Ty chcesz zrobić nie jest atrakcyjne dla żadnej kobiety.
Co najwyżej, przy dobrych lotach z automatu poczuje instynkt macierzyński po przeczytaniu tych wypocin, ale uwierz mi że już nigdy po przeczytaniu tego nie spojrzy na Ciebie tak jak poprzednio.
Mówię to z doświadczenia.
JEŚLI, można to teraz naprawić, to tylko i wyłącznie przez pokazanie takich cech jak pewność siebie i zdecydowanie. Jak już ktoś napisał, ani nie wspominaj tego piątku, rzuć to w niepamięć i skoncentruj się na demonstrowaniu tych dwóch cech.

30

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy
Ela210 napisał/a:

Chyba nie zamierzałeś spędzić z nia całego życia na leżąco?
Jedyne co Cię może uratować, to bukiet 167 róż ( no dobra, moze 16 wystarczy wink ) z bilecikiem - kochanie wybacz byłem nie w formie wczoraj . jestem idiotą.. mam szanse na nastepne spotkanie? I żadnych tłumaczeń, pograżasz się.
poczta kwiatowa się kłania- natychmiast, nie w piątek.
Czas działa na Twoją niekorzyść. I tez nie gwarantuję ci sukcesu na 100 %

To nie ten etap. Najlepiej w ogóle niech nie przeprasza, nie biczuje się, nie płaszczy.
Niech to rzuci w niepamięć i po prostu zacznie od początku emanować swoją męskością. Tylko wówczas da się to uratować, jeśli dziewczyna ma na to jeszcze jakąkolwiek ochotę.

31

Odp: Zniszczyłem relację przez kompleksy

Rock- oczywiscie osobiscie też powinien ale jak pisze Stefania bez kajania sie i opowiadania o kompleksach. Te kwiaty teraz jako przerwanie myslenia dziewczyny na ten temat. na pewno się nie obrazi. I ani słowa o wzroście, bez rozkmin. przeprosić i już

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczyłem relację przez kompleksy

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024