Jestescie zadowoleni ze swojego zycia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 74 ]

1

Temat: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Hejka.

Wlasciwie nie moglam zdecydowac, gdzie zalozyc ten temat, czy w dziale zwiazki czy tutaj, - zdecydowalam jednak tutaj, bo uwazam, ze zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Czytajac na forum wiele watkow jakos tak dochodzi sie do smutnego wniosku, ze zyciem ludzi rzadzi smutek i bol, a tak naprawde tej radosci z kazdego dnia jest niewiele...  A moze tylko ci zadowoleni nie piszą, bo uwazaja, ze nie ma o czym?

Wiem, ze tematow takich jest wiele, i pewnie nic odkrywczego, ale jakos tak zachcialo mi sie napisac smile

No wiec - jestescie zadowoleni ze swojego zycia, codziennosci, ze swojej rzeczywistosci - czyli - jestescie na TAK czy na NIE - zyciu? smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Moim zdaniem dobrze zgadujesz - szczęśliwi ludzie nie zajmują się pisaniną na forach, po prostu przeżywają swoje życie w spokoju smile Jeśli ktoś przeżywa osobiste nieszczęście, potrzebuje więcej wsparcia z zewnątrz i dlatego kieruje się na forum.

3

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Brakuje mi tu na tym forum jakiś optymistycznych wpisów. Wiem że to nie prasa kobieca z happy endem, żeby sobie jakieś historie poczytać. Nie mniej jednak mogłyby panie, którym udało się przezwyciężyć swoje problemy, wrócić tu i napisać zakończenie swojej historii. Zdecydowana większość pisze o problemach, a jak miną, to już na forum nie zagląda? Czy tkwi nadal w marazmie i nie zmienia nic w swoim życiu, mimo wielu porad użytkowników?

Ja jestem ogólnie ze swojego życia zadowolona. Mam fajną pracę, mieszkanie, męża. Mamy swoje pasje, realizujemy je. Finansowo starcza nam na wszystko, co sobie zaplanujemy. Nie żyjemy ponad stan, rozsądnie obchodzimy się z pieniędzmi. Żadnych kredytów nie musimy spłacać. Mamy fajnych znajomych. Są ludzie wokół nas, na których możemy polegać. Czuję się szanowana i kochana. Mam dobre relacje zarówno z moimi rodzicami, jak i z teściami. Najgorzej u mnie ze zdrowiem, trochę się sypie, ale większość znajomych w tym wieku już zaczyna narzekać na różne dolegliwości, więc widocznie taka kolej rzeczy smile

4

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Przyznam sie bez bicia ze jestem w pelni zadowolony ze swojego zycia smile.

Benita72 napisał/a:

... uwazam, ze zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgadzam sie ze zadowolenie z zycia zalezy od innych ludzi.  Raczej stosunek jaki mamy do ludzi dyktuje czy jestesmy zadowoleni.

5

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Tak ja jestem zadowolona ze swojego życia. Miewam gorszy dzień, mam jeszcze sporo niespełnionych marzeń , które chcę zrealizować, ale przenigdy nie zmieniłabym swojego życia. Dla mniej najważniejsze jest mieć szczęśliwą rodzinę, garstkę przyjaciół, pieniądze na spełnienie podstawowych potrzeb, kochać i być kochaną - wszystko mam , wiec śmiało mogę się nazwać szczęściarą smile a od czego zależy to poczucie zadowolenia w życiu? chyba po prostu od tego czy potrafimy cieszyć się z prostych rzeczy. Nie tylko apartamentów, prestiżu, fensi zawodów i wycieczek, którymi można się pochwalić innym na fejsbuku.

6

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Temat we właściwym dziale.

Moja odpowiedź na pytanie zawarte w tytule: TAK. smile

7

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
KaktusTX napisał/a:
Benita72 napisał/a:

... uwazam, ze zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgadzam sie ze zadowolenie z zycia zalezy od innych ludzi.  Raczej stosunek jaki mamy do ludzi dyktuje czy jestesmy zadowoleni.

No mozna to i tak ując. Nie zalezy od nich samych, lecz od tego, jaką mamy z nimi relację.

8

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

2 tygodnie temu byłam, a potem się wszystko posypało.

9

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Malpo, a cos sie stalo? (tzn napisz, jesli chcesz..)

10

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Straciłam dwie bliskie mi istoty i nie umiem się po tym pozbierać. Tyle łez ile wylałam w ciągu tych dwóch tygodni to chyba przez całe życie nie było ich tyle. Schudłam 5 kilo w tydzień bo nie byłam w stanie jeść, nie spałam...

11

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Jesli to to o czym mysle, to tez kiedys prezylam taka stratę. Bardzo mi przykro, przytulam (jesli chcesz).

12

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Małpa69 napisał/a:

Straciłam dwie bliskie mi istoty i nie umiem się po tym pozbierać. Tyle łez ile wylałam w ciągu tych dwóch tygodni to chyba przez całe życie nie było ich tyle. Schudłam 5 kilo w tydzień bo nie byłam w stanie jeść, nie spałam...

Pewnie cie to nie pociesza, ale bardzo ci wspolczuje. Ja nauczylem sie cieszyc mysla ile szczescia ja zaznalem dzieki tym ktorzy/ktore mnie otaczaja, a unikam mysli ile stracilem. Bog dal mi szanse zeby z nimi spedzic te kilka chwil i to jest wielka radosc.

A jak chodzi o temat, to nie jestem kobieta, ale ciesze sie swoim zyciem i jestem bardzo zadowolony, ze wlasnie takie mi sie dostalo.
Uwazam ze szczescie to stan ducha ktory sami sobie zapewniamy i zalezy w 90% od nas. Nawet jak przezyjesz tsunami ktore odbierze ci dom i rodzine, to jak jestes optymista, to mozesz wstac i isc dalej, jak pesymista, to upadniesz i bedziesz rozpaczal.

13 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-09-29 11:18:21)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

zadowolona jestem, choć zawsze uważam, ze mogłoby być lepsze. A może po prostu apetyt rośnie w miarę jedzenia i w doopie mi się przewraca.
W każdym bądź razie nie mam powodów do narzekan. Omijają mnie i moja rodzine powazne  choroby, nieszczescia i źli ludzie, i oby tak zostało.

14

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Szczescie to odpowiedni poziom hormonow we krwi... więc tak, jestem szczęśliwa ;P

15 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-09-29 12:10:44)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Też jestem zadowolona ze swojego życia. Owszem... są upadki, ale wstaję, otrzepie się, podniosę koronę i zapindalam dalej wink .
Po prostu nie skupiam się na negatywach, bo szkoda na nie życia.

Fakt, brakuje pozytywnych wątków, ale szczerze... niewiele da założenie ich. Wiem z doświadczenia. Na dwóch forach założyłam takie wątki. Zachęcałam do wpisywania co nas miłego spotkało, choćby drobiazgów typu: znalazłam 2 zł, uśmiechnęła się do mnie ekspedientka, która zawsze była mrukiem, dodzwoniłam się do przychodni i nikt w pracy na mnie dziś nie nakrzyczał wink . Takie niby nic, ale zapomnimy o tym prędko, a zapisanie tego da nam trwały dowód, że spotykają nas miłe rzeczy. Co z tego, że wątek założyłam, zginął w gąszczu tych pesymistycznych. Próbowałam go odświeżać, ale w końcu przestałam, bo to wyglądało jak monolog. To był mój prywatny wątek i oprócz mnie, czasem- od święta ktoś napisał coś wielkiego.
Dobre wieści nie cieszą się powodzeniem, a nawet wzbudzają niechęć i zazdrość pesymistów, których wyrasta coraz więcej... jak grzybów po deszczu łez.
Ja z przyjemnością mogę tu pisać o swoich zadowoleniach big_smile .

Dzis na ten przykład jestem zadowolona, ze niespodziewanie mogłam wcześniej skończyć prace. Awaria systemu zablokowała nam prace i nie było sensu bezczynnie kwitnąć. Wszystkich posłano do domu, a dziś taka piękna wiosenna pogoda, że szłam powolutku, wystawiając twarz do słońca smile .

16 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2017-09-29 12:23:58)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
troll napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Straciłam dwie bliskie mi istoty i nie umiem się po tym pozbierać. Tyle łez ile wylałam w ciągu tych dwóch tygodni to chyba przez całe życie nie było ich tyle. Schudłam 5 kilo w tydzień bo nie byłam w stanie jeść, nie spałam...

Pewnie cie to nie pociesza, ale bardzo ci wspolczuje. Ja nauczylem sie cieszyc mysla ile szczescia ja zaznalem dzieki tym ktorzy/ktore mnie otaczaja, a unikam mysli ile stracilem. Bog dal mi szanse zeby z nimi spedzic te kilka chwil i to jest wielka radosc.

A jak chodzi o temat, to nie jestem kobieta, ale ciesze sie swoim zyciem i jestem bardzo zadowolony, ze wlasnie takie mi sie dostalo.
Uwazam ze szczescie to stan ducha ktory sami sobie zapewniamy i zalezy w 90% od nas. Nawet jak przezyjesz tsunami ktore odbierze ci dom i rodzine, to jak jestes optymista, to mozesz wstac i isc dalej, jak pesymista, to upadniesz i bedziesz rozpaczal.


Wiem, też ciesze się z tego co miałam, ale ciężko mi i tak, zwłaszcza że jedna to była śmierć ze starości, druga niestety z choroby dość nagłej i w młodym wieku, walczyliśmy, robiliśmy wszystko, ale nie mogliśmy jej pomóc... Moje życie zrobiło się puste, bo był ktoś kto był cały czas, ktoś kto robił wszystko żebym nie była sama, smutna i tego kogoś już nie ma, została pustka i cisza... W tej chwili nic mnie nie cieszy, to co sprawiało radość jest bez znaczenia...
Dziękuję za słowa wsparcia.

17 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-09-29 12:25:26)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

a ja mam taki katar, ze malo co mi nosa nie urwie przy smarkaniu, ale bardzo jestem zadowolona, ze dzisiaj piatek! A jak juz wybije 15 to w ogóle się nie pozbieram z radości  big_smile

18

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Smutek jest modny, niestety. A szczęście to jest wybór. też niestety..

Ilekroć na tym forum nie użalam się nad nieszczęściem, a zachęcam do wyboru szczęście, jestem nazywana w rożne niefajne sposoby...

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

19

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Mi jest tak totalnie wszystko jedno... nigdy chyba nie byłam w takim stanie.
Schudłam 5 kilo, nie jem. Nic mi się nie chce.

20

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
MamaMamusia napisał/a:
Benita72 napisał/a:

zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Smutek jest modny, niestety. A szczęście to jest wybór. też niestety..

Ilekroć na tym forum nie użalam się nad nieszczęściem, a zachęcam do wyboru szczęście, jestem nazywana w rożne niefajne sposoby...

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

a ja się zgadzam z Benita. Jesteśmy, poza nielicznymi wyjątkami, istotami społecznymi i relacje z innymi mocno przekładają się na nasze samopoczucie.

21

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
adiaphora napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:
Benita72 napisał/a:

zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Smutek jest modny, niestety. A szczęście to jest wybór. też niestety..

Ilekroć na tym forum nie użalam się nad nieszczęściem, a zachęcam do wyboru szczęście, jestem nazywana w rożne niefajne sposoby...

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

a ja się zgadzam z Benita. Jesteśmy, poza nielicznymi wyjątkami, istotami społecznymi i relacje z innymi mocno przekładają się na nasze samopoczucie.

Jasne, nawet bardzo mocno.
Tylko że to jakie mamy relacje z innymi jest uwarunkowane tym jakie mamy relacje z samym sobą. Co doradzisz żonie nad którą znęca sie mąż? żeby pracowała nad nim i nad relacją, czy żeby w sobie szukała siły na przeciwstawienie się lub odejście ze związku?
Jedno wynika z drugiego. a wszystko zaczyna się w nas samych.
dobre relacje sa tam gdzie jest samoakceptacja i zadowolenie z siebie.

22

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
MamaMamusia napisał/a:
adiaphora napisał/a:
MamaMamusia napisał/a:

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Smutek jest modny, niestety. A szczęście to jest wybór. też niestety..

Ilekroć na tym forum nie użalam się nad nieszczęściem, a zachęcam do wyboru szczęście, jestem nazywana w rożne niefajne sposoby...

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

a ja się zgadzam z Benita. Jesteśmy, poza nielicznymi wyjątkami, istotami społecznymi i relacje z innymi mocno przekładają się na nasze samopoczucie.

Jasne, nawet bardzo mocno.
Tylko że to jakie mamy relacje z innymi jest uwarunkowane tym jakie mamy relacje z samym sobą. Co doradzisz żonie nad którą znęca sie mąż? żeby pracowała nad nim i nad relacją, czy żeby w sobie szukała siły na przeciwstawienie się lub odejście ze związku?
Jedno wynika z drugiego. a wszystko zaczyna się w nas samych.
dobre relacje sa tam gdzie jest samoakceptacja i zadowolenie z siebie.

aha, no to ok, bo zrozumialam Twoj post w sensie takim, ze jestesmy samowystarczalni i nie potrzebujemy innych ludzi (znajomych, przyjaciol, rodziny...) do tego, aby sie rozwijac i realizowac jako istoty spoleczne, i czerpac zadowolenie i radość z harmonijnych relacji z nimi. Dla mnie to istotne, gdy żyje w dobrych stosunkach z innymi. Żyje mi się po prostu przyjemniej.

23 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-09-29 16:23:41)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
MamaMamusia napisał/a:
Benita72 napisał/a:

zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

Cenna uwaga!
Gdy ktoś lubi siebie, to nie potrzebuje aprobaty u innych. Ja mam średnie relacje z matką, kiedyś były brzydkie. Sądzę, że się poprawiły właśnie dlatego, że się polubiłam i nabrałam pewności siebie. Nie mam przyjaciółki od serca, jedynie 2 dobre koleżanki dość rzadko widziane. W pracy atmosfera niby fajna, ale to powierzchowne. Mąż to samotnik, raczej ze mną mało gada. I co ja się będę nad tym użalać, skoro mam siebie samą. Lubię ze sobą przebywać, mam swoje zainteresowania, którym się oddaję i jestem z tego zadowolona.

Bardzo bym chciała przeczytać tę drogę do szczęścia. Już się ciesze jak głupi do sera, bo lubię czytać takie historie big_smile .

24 Ostatnio edytowany przez takaja87 (2017-09-29 16:43:11)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
MamaMamusia napisał/a:
Benita72 napisał/a:

zadowolenie z zycia zalezy w duzej mierze od, wlasnie, relacji, z rodziną, z przyjaciolmi, ogolnie z ludzmi.

Nie zgodzę się.
Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. w związku w tym ja jestem bardzo zadowolona wink

Smutek jest modny, niestety. A szczęście to jest wybór. też niestety..

Ilekroć na tym forum nie użalam się nad nieszczęściem, a zachęcam do wyboru szczęście, jestem nazywana w rożne niefajne sposoby...

Kiedyś opiszę tu swoja drogę do szczęscia. Będzie nosić tytuł - jak się uśmiechać do goovna stojąc w goovnie wink

To opisz to gówno proszę  smile
Każdy czasem w gównie stoi i chętnie pewnie przeczyta przeżycia innej osoby. Chociażby po to aby utrwalić się w przekonaniu że jednak po burzy zaświeci w końcu słońce

Odpowiadając na pytanie zawarte w poście. Na ten moment nie jestem zadowolona

25

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
martynamigocka napisał/a:

Moim zdaniem dobrze zgadujesz - szczęśliwi ludzie nie zajmują się pisaniną na forach, po prostu przeżywają swoje życie w spokoju smile Jeśli ktoś przeżywa osobiste nieszczęście, potrzebuje więcej wsparcia z zewnątrz i dlatego kieruje się na forum.

Moim zdaniem udzie pokrzywdzeni są bardziej skryci - dlatego piszą "anonimowo" w internecie. To dodaje im odwagi. To forum jest różnorodne - w zależności do którego działu wejdziemy tam będą występować bardziej, bądź mniej optymistyczne tematy smile. Muszę bardziej nakierować się na te pierwsze... bo czasami jak się czyta te nieszczęścia i odpowiedzi co poniektórych to rzeczywiście czasami odechciewa się wszystkiego wink.

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-29 18:55:14)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
martynamigocka napisał/a:

Moim zdaniem dobrze zgadujesz - szczęśliwi ludzie nie zajmują się pisaniną na forach, po prostu przeżywają swoje życie w spokoju smile Jeśli ktoś przeżywa osobiste nieszczęście, potrzebuje więcej wsparcia z zewnątrz i dlatego kieruje się na forum.

A szkoda, że nie zajmują się pisaniną na forum czasem, by porozmawiać o różnych rzeczach i o swoich zwiazkach, tylko trafiaja tu jak sie im świat wali.
Ja tez przeżywałam swoje małżeństwo w spokoju przez 20 lat.. zawsze sa oczywiscie przyjaciele, rodzina,
Ale to są osoby zaangażowane, kochają Cię i nie zawsze są obiektywne i szczere do bólu. w gronie nieznajomych o to łatwiej.
Zadowolenie z zycia to dobry stan, byleby nie popadać w błogostan, bo ten może nas uśpić smile
To forum nma tę zaletę, że w różnych historiach odkrywałam i odkrywam wciąż coś istotnego dla mnie, czego wcześniej nie dostrzegałam.
I faktycznie szkoda, ze wiele rozpoczętych tu historii nie ma zakończenia na forum..

I haha, założyłam tu taki watek "Happy End" ale nie wiedzieć czemu ciągle skręcał na temat gołąbków big_smile wink

27

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Małpa69 napisał/a:

Mi jest tak totalnie wszystko jedno... nigdy chyba nie byłam w takim stanie.
Schudłam 5 kilo, nie jem. Nic mi się nie chce.

Bardzo Ci współczuję. Jeżeli Cię to jakkkolwiek pocieszy pomyśl, ze każda z tych osób Ci drogich miała do przebycia swoją drogę na Ziemi, która właśnie się zakończyła. Nawet jak uważamy ze to niesprawiedliwe i że za krótko. Myśl o tym, co dobrego wniosły w Twoje życie, nawet gdy było za krótkie ich życie
Nie na wszystko mamy wpływ. Niech Ci to przyniesie spokój, a łzy- skąd tyle ich się bierze?... przyniosą ulgę.

28

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Dziewczyny, potraktuję Was hurtem, bo mam dzis gosci i sie na chwile oderwalam od garow  - tak, najwazniejsza jest dobra relacja z samym sobą, a to przeklada sie na dobre relacje z innymi. I chyba nikt nie pisze tego bardziej z doswiadczenia niz ja, bo w moim zyciu bywalo z tym roznie.

MamaMamusia  - ja tez jestem chętna na Twoją goovnianą historię smile

29

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Myślę sobie, że łatwiej jest pisać o nieszczęściach, niepowodzeniach, chcąc się wygadać. W Polsce nie mówi się o szczęściu, bo zaraz się wychodzi na chwalipiętę i spotyka się z zawiścią innych. Przynajmniej takie moje spostrzeżenia.

30

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Odp brzmi "prawie tak" bo zeby bylo tylko samo tak to trzeba caly czas otacza sie ludzmi z ktorymi dobrze, czujemy sie, a niestety w pracy, czy w rodzinie i poza nia zawsze trafia sie osoby z ktorymi nigdy nie dogadamy sie.
Recepta na szczesliwe zycie to otaczac sie ludzmi z ktorymi jest nam dobrze, absolutnie nie otaczac sie przytlaczajaca samotnoscia, no chyba ze ktos lubi bys samotnikiem ze swoimi pasjami - taki stan czesto dotyczy faetow, ktorzy dobrze czuja sie prowadzac samotny tryb zycia. Niestety kobiety potrzebuja towarzystwa, tak ten swiat zostal stworzony

31

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

Dziewczyny, potraktuję Was hurtem, bo mam dzis gosci i sie na chwile oderwalam od garow  - tak, najwazniejsza jest dobra relacja z samym sobą, a to przeklada sie na dobre relacje z innymi. I chyba nikt nie pisze tego bardziej z doswiadczenia niz ja, bo w moim zyciu bywalo z tym roznie.

MamaMamusia  - ja tez jestem chętna na Twoją goovnianą historię smile

Dokładnie często nie doceniamy tero co mamy, bo nie zdajemy sobie sprawę, że mogłoby być o wiele gorzej wink.

32

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
lejdi007 napisał/a:

Odp brzmi "prawie tak" bo zeby bylo tylko samo tak to trzeba caly czas otacza sie ludzmi z ktorymi dobrze, czujemy sie, a niestety w pracy, czy w rodzinie i poza nia zawsze trafia sie osoby z ktorymi nigdy nie dogadamy sie.
Recepta na szczesliwe zycie to otaczac sie ludzmi z ktorymi jest nam dobrze, absolutnie nie otaczac sie przytlaczajaca samotnoscia, no chyba ze ktos lubi bys samotnikiem ze swoimi pasjami - taki stan czesto dotyczy faetow, ktorzy dobrze czuja sie prowadzac samotny tryb zycia. Niestety kobiety potrzebuja towarzystwa, tak ten swiat zostal stworzony

Nie całkiem.
Zacytuje słowa z wcześniejszych postów oraz sowa MamaMamusi.

"Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. "
"Gdy ktoś lubi siebie, to nie potrzebuje aprobaty u innych. Ja mam średnie relacje z matką, kiedyś były brzydkie. Sądzę, że się poprawiły właśnie dlatego, że się polubiłam i nabrałam pewności siebie. Nie mam przyjaciółki od serca, jedynie 2 dobre koleżanki dość rzadko widziane. W pracy atmosfera niby fajna, ale to powierzchowne. Mąż to samotnik, raczej ze mną mało gada. I co ja się będę nad tym użalać, skoro mam siebie samą. Lubię ze sobą przebywać, mam swoje zainteresowania, którym się oddaję i jestem z tego zadowolona."

Twoje ostatnie zdanie bym podważyła. To nie od płci zależy czy ktoś potrzebuje do życia  towarzystwa. Tylko do nas, od relacji z z samym sobą, od poczucia naszej wartości i samooceny. Tylko tyle i aż tyle.

33

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Generalnie tak. Jak na dziewczynę z trudnego domu zawsze mówię, że mogłabym zrobić więcej i lepiej itd., ale tak po prostu to jest mi dobrze ze sobą. Świat zewnętrzny, ludzie, przyjaciele, rodzina - na nich nie mam wpływu, potrafią nieźle dokopać, ale przez to, że czuję się dobrze ze sobą, jest mi dobrze w życiu.

34

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

MamaMamusia  - ja tez jestem chętna na Twoją goovnianą historię smile

Opiszę, opiszę wink słowo harcerza!
Tylko na razie potrzebuję czasu na ogarnięcie tzw małej rzeczywistości, czyli domu , dzieci, zarabiania pieniędzy....
A tymczasem zadowolenia z siebie życzę wink

35

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

smile

Tez pochodze z tzw "trudnego domu" - z rodziny dotknietej dysfunkcją DDD, wiec trudniej bylo mi sie odnalezc w zyciu. Mysle, ze takie osoby ( w tym ja smile) po prostu uwazaja podsw, ze nie zasluguja na szczescie. Potzreba duzo wysilku, by zmienic nastawienie. i, jak pisala Lesny_Owoc docenic to co sie ma, dzieci, męza, przyjaciol smile

No i pozostaje jeszcze trud ustawienia relacji z rodzicami i rodzenstwem - u mnie jeszcze to nie nastąpilo.

36

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Ja jestem zadowolona ze swojego życia. Staram się zawsze patrzeć w przyszłość nawet jak w moim życiu dochodzi do jakichś niepowodzeń.

37

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

Czytajac na forum wiele watkow jakos tak dochodzi sie do smutnego wniosku, ze zyciem ludzi rzadzi smutek i bol, a tak naprawde tej radosci z kazdego dnia jest niewiele...  A moze tylko ci zadowoleni nie piszą, bo uwazaja, ze nie ma o czym?

Zadowolonym z zycia, ale tak naprawde, a nie tylko na pozor, mozna byc tylko wtedy gdy na naszej drodze w wiekszosci trafiaja sie dobrzy ludzie, bo jak pojawiaja sie wredni, z kotymi caly czas trzeba sie meczyc i ich usuwac z zycia, to juz kolorowo nie jest, taka syzyfowa praca...

38

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Czesto jest tak, ze widzimy tylko pozory, wierzchnia otoczkę, ktos wydaje sie tryskac superhumorem, ale pod spodem jest smutny lub wypalony, i patrzec na to jest bardzo przykro. Natomiast co do tych wrednych wink - kazdy trafia od czasu do czasu na osoby, ktore uwaza za wredne, to normalne - ale to my decydujemy, jak z taką osoba postąpic.

39

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

większość ludzi nie pokazuje uczyć. Z resztą moim zdaniem nie ma co obnosić się ze swoimi problemami w pracy itd. Większości osób nie interesują nasze problemy.

Lepiej zwrócić się do kogoś bliskiego. A  samo zadowolenie to kwestia subiektywna – można być ogólnie zadowolonym z życia, a po drodze przezwyciężać rożne trudności.

40

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Nie jestem zadowolony. Ostatnio nawet bardziej niż zwykle.

41

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

A ja jestem smile
Oczywiście ma się różne braki w życiu, to normalne i powszechne, ale wolę widzieć plusy niż minusy.
Zadowolona jestem, bo sam fakt, że żyję, że znowu otworzyłam rano oczy, napełnia mnie radością. To wcale nie takie oczywiste.
Ja też miewam doły, ale nauczyłam się je zakopywać smile Szukam powodów do uśmiechu, przyjemności i to działa bardzo skutecznie.

42

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Och,kurde,jak ja ostatnio jestem zadowolona ze swojego życia.Tak,po prostu cieszę się,że żyję.
I ma to-przynajmniej u mnie-głęboki dość sens.

43

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Isabelle777 napisał/a:

Lepiej zwrócić się do kogoś bliskiego.

Trochę dygresyjnie sobie pozwolę wink .
Wcale nie jest lepiej, nie zawsze. Skąd to przekonanie, że rodzinie lepiej truć głowę swoimi problemami??? Po to, by ta bliska osoba była tak samo zmartwiona, niezadowolona i nieszczęśliwa? Przecież bliska osoba to bardzo przeżywa, nie jest obiektywna z powodu bliskich relacji, identyfikuje się z drugą bliską osobą. Często chciałaby pomóc, a nie moze. To jest obarczanie bliskich/rodziny dodatkowymi problemami... jakby swoich nie mieli.
Jestem bardzo niezadowolona gdy ktoś zwraca się ze wszystkim do bliskich. Jakby sam sobie nie dawał rady. A jeśli nie daje, to lepiej zwrócić się do osoby, która faktycznie może pomóc, do specjalisty w danej dziedzinie, do osoby postronnej i obiektywnej.

Trochę przeczulona na to jestem, stąd moja reakcja wink .

44

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

tajemnicza, a ja zgodze sie z Izabelle - moim zdaniem bliscy wlasnie dlatego są bliskimi, ze nie wahamy sie zwrocic do nich po wsparcie wtedy, kiedy tego potrzebujemy. I wiemy, ze nie zostaniemy odrzuceni.

Na tym zresztą tez polega, moim zdaniem, prawdziwa przyjazn. Czyjes problemy nas nie obciązaja, choc rzeczywiscie, często jestesmy bezsilni wobec nich, ale na to juz rady nie ma.

45

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
tajemnicza75 napisał/a:
Isabelle777 napisał/a:

Lepiej zwrócić się do kogoś bliskiego.

Trochę dygresyjnie sobie pozwolę wink .
Wcale nie jest lepiej, nie zawsze. Skąd to przekonanie, że rodzinie lepiej truć głowę swoimi problemami??? Po to, by ta bliska osoba była tak samo zmartwiona, niezadowolona i nieszczęśliwa? Przecież bliska osoba to bardzo przeżywa, nie jest obiektywna z powodu bliskich relacji, identyfikuje się z drugą bliską osobą. Często chciałaby pomóc, a nie moze. To jest obarczanie bliskich/rodziny dodatkowymi problemami... jakby swoich nie mieli.
Jestem bardzo niezadowolona gdy ktoś zwraca się ze wszystkim do bliskich. Jakby sam sobie nie dawał rady. A jeśli nie daje, to lepiej zwrócić się do osoby, która faktycznie może pomóc, do specjalisty w danej dziedzinie, do osoby postronnej i obiektywnej.

Trochę przeczulona na to jestem, stąd moja reakcja wink .

Serdecznie współczuję tym wszystkim, którym w trudnych chwilach pozostali tylko specjaliści - obcy ludzie.
Nie pochwalam ciągłego biadolenia i zawracania głowy wszystkim dookoła, ale czasem jednak pobiadolić człowiek musi. Ja nigdy nie odrzucam tych, którzy przychodzą do mnie z problemami i zwierzeniami, chyba że tak jak pewna moja znajoma, poza lamentem nic ze swoim życiem nie robią i trwają w tym latami. Kilka razy po prostu ją ochrzaniłam, że skoro kocha być nieszczęśliwa, to chyba nie należy jej w tym przeszkadzać.
Niektórzy kochają nurzać się w swoich rzeczywistych i wyimaginowanych nieszcześciach.

46 Ostatnio edytowany przez lejdi007 (2017-10-11 15:13:32)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
tajemnicza75 napisał/a:

"Zadowolenie z życia zależy od relacji z samym sobą. "
"Gdy ktoś lubi siebie, to nie potrzebuje aprobaty u innych. Ja mam średnie relacje z matką, kiedyś były brzydkie. Sądzę, że się poprawiły właśnie dlatego, że się polubiłam i nabrałam pewności siebie. Nie mam przyjaciółki od serca, jedynie 2 dobre koleżanki dość rzadko widziane. W pracy atmosfera niby fajna, ale to powierzchowne. Mąż to samotnik, raczej ze mną mało gada. I co ja się będę nad tym użalać, skoro mam siebie samą. Lubię ze sobą przebywać, mam swoje zainteresowania, którym się oddaję i jestem z tego zadowolona."
Twoje ostatnie zdanie bym podważyła. To nie od płci zależy czy ktoś potrzebuje do życia  towarzystwa. Tylko do nas, od relacji z z samym sobą, od poczucia naszej wartości i samooceny. Tylko tyle i aż tyle.

Powyzej napisalas "...ktos potrzebuje do zycia towarzystwa" i to jest dla czesci spoleczenstwa klucz do sukcesu i dla mnie rowniez smile co z tego ze ktos lubi siebie, jest pewny siebie, ma swoje pasje - jak tak naprawde to sa rzeczy tylko POLOWICZNE, bo tak naprawde do pelni szczescia potrzeba DRUGIEGO CZLOWIEKA I PRZYJACIOL - ja wlasnie tak mam i moja przyjaciolka rowniez, jestesmy towarzyskie, absolutnie nie wyobrazamy sobie zycie w samotnosci i tego zebysmy widzialy sie np raz na 2miesiace, zebysmy czuly sie szczesliwe musimy czuc obecnosc innych osob z ktorymi uwielbiamy sie i przeplywa przez nas mega pozytywna energia smile poczucie wlasnej wartosci i pasje niczego nie zmienia, co mi z poczucia wlasnej warosci i pasji jesli nie mam u boku ludzi ktorych uwielbiam, skazujac sie na okropna samotnosc? w takim razie mam gdzies pasje bo one mi szczescia nie dadza, szczescie da tylko drugi czlowiek z pozytywna energia i wtedy nie potrzebuje od zycia zadnych pasji bo pasja jest inny czlowiek smile

47

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Piegowata'76 napisał/a:
tajemnicza75 napisał/a:
Isabelle777 napisał/a:

Lepiej zwrócić się do kogoś bliskiego.

Trochę dygresyjnie sobie pozwolę wink .
Wcale nie jest lepiej, nie zawsze. Skąd to przekonanie, że rodzinie lepiej truć głowę swoimi problemami??? Po to, by ta bliska osoba była tak samo zmartwiona, niezadowolona i nieszczęśliwa? Przecież bliska osoba to bardzo przeżywa, nie jest obiektywna z powodu bliskich relacji, identyfikuje się z drugą bliską osobą. Często chciałaby pomóc, a nie moze. To jest obarczanie bliskich/rodziny dodatkowymi problemami... jakby swoich nie mieli.
Jestem bardzo niezadowolona gdy ktoś zwraca się ze wszystkim do bliskich. Jakby sam sobie nie dawał rady. A jeśli nie daje, to lepiej zwrócić się do osoby, która faktycznie może pomóc, do specjalisty w danej dziedzinie, do osoby postronnej i obiektywnej.

Trochę przeczulona na to jestem, stąd moja reakcja wink .

Serdecznie współczuję tym wszystkim, którym w trudnych chwilach pozostali tylko specjaliści - obcy ludzie.
Nie pochwalam ciągłego biadolenia i zawracania głowy wszystkim dookoła, ale czasem jednak pobiadolić człowiek musi. Ja nigdy nie odrzucam tych, którzy przychodzą do mnie z problemami i zwierzeniami, chyba że tak jak pewna moja znajoma, poza lamentem nic ze swoim życiem nie robią i trwają w tym latami. Kilka razy po prostu ją ochrzaniłam, że skoro kocha być nieszczęśliwa, to chyba nie należy jej w tym przeszkadzać.
Niektórzy kochają nurzać się w swoich rzeczywistych i wyimaginowanych nieszcześciach.

Cóż,nie wszyscy bliscy są nam naprawdę bliscy...
Moja mama-fizycznie bliska,mentalnie jest dla mnie zupełnie obcą osobą.I z nią nie dzielę się swoimi problemami.
Ale z drugiej strony,uważam,że moja córka jest mi bliską osobą,jednak ona także nie wie o mojej chorobie-bo chyba nie chcę by się zamartwiała.
Właściwie do bliskich zwracam się z problemami,które są do rozwiązania smile

48

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Nie tylko mama może być bliską osobą. Z moją nieźle mi się teraz układa, ale pewnych rzeczy od niej nie dostałam: ciepła, czułości i bezwarunkowej akceptacji trochę mi poskąpiła. Dostałam to od obcej kobiety, którą dziś kocham jak drugą swoją matkę, a ona nazywa mnie swoją duchową córką. Ma już dziś ponad 80 lat i jest dla mnie bardzo ważna.

49 Ostatnio edytowany przez Swanen (2017-10-11 19:52:10)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Zgadzam się z poglądem, że lepiej nie omawiać problemów życiowych w pracy, tych ważnych nie. Ja nie mam w rodzinie za bardzo z kim o tym pogadać, bo albo nie ma odpowiedniej więzi, albo np. ten ktoś nie umie słuchać, albo zamiast wysłuchać i rozmawiać włączą funkcję pouczania/doradzania zanim jeszcze skończę zdanie. Generalnie wśród najbliższej rodziny to ja jestem ta ciągnąca na swoich plecach innych. Bez wahania ukrócam  zapędy większości z nich, ale matkę czy jej siostrę to owszem, ciągnę i załatwiam ich problemy. Żeby było śmieszniej, z matką nigdy nie miałam dobrej relacji ale przyszedł taki czas, ze inaczej się nie da.

50

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Jeśli chodzi o dzielenie sie problemami z "bliskimi", zacytuję śp Marię Czubaszek ( z pamięci, więc przepraszam, jeśli coś pokręcę, sens będzie zachowany wink ) - "Nie opowiadam o swoich problemach. Z reguły wiem, że i tak nikt ich za mnie nie rozwiąże, a powiedzieć , że wszystko będzie dobrze, mogę sobie sama."To moje motto wink

Z problemami jest tak, że najczęściej nie dotyczą tego czym zdają sie być. Dlatego też, bez możliwości głębszego zajrzenia w siebie, sami nie do końca zdajemy sobie sprawę, z czym mamy do czynienia. Generalnie chodzi o to, że nie liczy sie sam problem, a nasze do niego podejście i takie tam... no pewnego rodzaju wyższa szkoła jazdy jesli chodzi o samorozwój i wgląd w siebie. Mimo to , dzieląc sie problemem, mamy przecież swoje oczekiwania i chcemy coś zyskać, prawda?  Sytuacja staje sie więc paradoksalna , ponieważ "bliscy" nie są w stanie nam pomóc w żaden sposób. Dają nam , to czego oczekujemy i o czym myslimy, że bedzie pomocne, czyli bezproduktywne współczucie , lub rodzącą rozczarowanie irytację. Stąd rodzi sie frustracja w relacji. Frustracja zresztą niezmiernie dziwna, bo przecież nikt nie jest za nas odpowiedzialny i nikt nie musi dawać nam czegokolwiek, zwłaszcza w sytuacji, która dla na samych jest niejasna.

Żeby to zobrazować na konkretnym przykładzie... Dajmy na to, że mam problem w małżeństwie. Jeśli podzielę się nim z przyjaciółką, ona oczywiście zrobi to czego oczekuję, czyli okaże współczucie , a w ramach wsparcie ponajeżdża ze mną na męża. Nie powiem jej przecież , że tak naprawdę ten problem dotyczy mnie samej, bo ja coś źle zrobiłam , albo np ze względu na własne deficyty , wybrałam kiepskiego małżonka. Nie no, co to to nie! przecież jestem człowiekiem i będę odruchowo bronic swojej nieomylności i swojego ego najświętszego. Jeżeli koleżanka będzie kumata, to jednak gdzieś tam wychwyci moje deficyty i być może coś mi niechcący wytknie... a to będzie dramat, bo przecież ja ofiara tej sytuacji , nie tego sie spodziewałam. Rozczarowanie może być tak duże, że więź zostanie zerwana.
Czyli dzielenie sie problemami z "bliskimi" w najlepszym przypadku zakończy się bezużytecznym współczuciem , a w najgorszym końcem relacji. Tymczasem problemy jakie były, takie pozostaną
Dlatego ja w sytuacjach kryzysowych stosuję zasadę obecności. Relacje są mi wtedy potrzebne do ogrzania sie czyimś ciepłem , do prostego pobycia z kimś, do rozmowy o głupotach. Kiedy mam problem , szukam jego źródeł i zastanawiam sie nad swoim nastawieniem, myślę o tym co mogę z tego wyciągnąć, czego sie nauczyć. I zawsze grzebie w sobie nie w innych. wychodzę z koleżanką na kawę i gadamy o dzieciach i ciuchach, ewentualnie o wakacjach. Zwierzenia odpuszczam, obecność mi wystarcza.
Ludzie nie mają rozwiązań na nasze dylematy. Sami zmagają się z różnymi rzeczami o których nie mamy pojęcia . Jasne, że nie ma co latać z każdą głupotą do terapeuty, ale w sytuacjach naprawdę trudnych , należy to zrobić , bo terapeuta posiada narzędzia, które mogą nam pomóc, w przeciwieństwie do "bliskich", którzy mogą jedynie współczuć lub wspierać w jakiś absurdalny , a wręcz krzywdzący sposób

51

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Ja mam do D.... ale to chyba moja wina.

52 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-10-12 17:49:57)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Piegowata'76 napisał/a:

chyba że tak jak pewna moja znajoma, poza lamentem nic ze swoim życiem nie robią i trwają w tym latami. Kilka razy po prostu ją ochrzaniłam, że skoro kocha być nieszczęśliwa, to chyba nie należy jej w tym przeszkadzać.
Niektórzy kochają nurzać się w swoich rzeczywistych i wyimaginowanych nieszcześciach.

gojka102 napisał/a:

Cóż,nie wszyscy bliscy są nam naprawdę bliscy...
Moja mama-fizycznie bliska,mentalnie jest dla mnie zupełnie obcą osobą.I z nią nie dzielę się swoimi problemami.
Ale z drugiej strony,uważam,że moja córka jest mi bliską osobą,jednak ona także nie wie o mojej chorobie-bo chyba nie chcę by się zamartwiała.
Właściwie do bliskich zwracam się z problemami,które są do rozwiązania smile

Dokładnie to miałam na myśli.
Moja mama całe życie lamentuje, rozpacza, obarcza mnie swoimi - nawet bardzo osobistymi wręcz intymnymi- problemami, zwierza się z rzeczy jakie dziecko nie powinno nigdy wiedzieć. Tkwi we wiecznej chronicznej depresji, ale leczyć się nie pójdzie, bo od tego ma rodzinę żeby z nimi rozmawiać. To jest dla mnie tak obciążające psychicznie, ze nie zdaje sobie sprawy ktoś, kto tego nie ma na co dzień. Nie jestem psychologiem, jestem jej dzieckiem.

To mnie tez nauczyło, żeby swojemu dziecku nie zrzędzić na okrągło, żeby je nieco oszczędzić, pozwolić żyć własnym życiem. Ma do tego prawo. Moje problemy są moje, ja muszę sobie z nimi poradzić. Bliscy nie maja być dla nas terapią, tylko bliskimi. Dlatego napisałam, ze nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie.

53

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
tajemnicza75 napisał/a:

Moja mama całe życie lamentuje, rozpacza, obarcza mnie swoimi - nawet bardzo osobistymi wręcz intymnymi- problemami, zwierza się z rzeczy jakie dziecko nie powinno nigdy wiedzieć. Tkwi we wiecznej chronicznej depresji, ale leczyć się nie pójdzie, bo od tego ma rodzinę żeby z nimi rozmawiać. To jest dla mnie tak obciążające psychicznie, ze nie zdaje sobie sprawy ktoś, kto tego nie ma na co dzień. Nie jestem psychologiem, jestem jej dzieckiem.

To mnie tez nauczyło, żeby swojemu dziecku nie zrzędzić na okrągło, żeby je nieco oszczędzić, pozwolić żyć własnym życiem. Ma do tego prawo. Moje problemy są moje, ja muszę sobie z nimi poradzić. Bliscy nie maja być dla nas terapią, tylko bliskimi. Dlatego napisałam, ze nie zawsze jest to najlepsze rozwiązanie.

Inna jest relacja z dzieckiem, inna z rodzicem, inna z przyjacielem, a już calkiem inna z terapeutą - czego innego możemy czy powinnismy w tych relacjach oczekiwać. Ja akurat mam tatę bardzo podobnego w zachowaniu do Twojej mamy i wiem, jak to jest byc winną całego zla swiata tego i wszystkiego, co mu się przytrafilo, miałam na co dzień marudzenie i zlorzeczenie -i choć probowalam go ciagle tlumaczyc i zrozumieć i rozne etapy przechodzilam, dzis wcale nie uważam go za bliską osobę, choć jest to rodzina. Wlasnie o to mi chodzilo, ze bliski to niekoniecznie ktoś z rodziny.

A od dziecka oczywiście, ze nie oczekujemy, ze będzie podzielać i dzwigac nasze problemy, to my, rodzice, mamy dawac wsparcie. Dzieci maja cieszyc się, ze sa dziecmi i być szczęśliwe.

54 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-10-12 19:29:40)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

Inna jest relacja z dzieckiem, inna z rodzicem, inna z przyjacielem, a już calkiem inna z terapeutą - czego innego możemy czy powinnismy w tych relacjach oczekiwać. Ja akurat mam tatę bardzo podobnego w zachowaniu do Twojej mamy i wiem, jak to jest byc winną całego zla swiata tego i wszystkiego, co mu się przytrafilo, miałam na co dzień marudzenie i zlorzeczenie -i choć probowalam go ciagle tlumaczyc i zrozumieć i rozne etapy przechodzilam, dzis wcale nie uważam go za bliską osobę, choć jest to rodzina. Wlasnie o to mi chodzilo, ze bliski to niekoniecznie ktoś z rodziny.

A od dziecka oczywiście, ze nie oczekujemy, ze będzie podzielać i dzwigac nasze problemy, to my, rodzice, mamy dawac wsparcie. Dzieci maja cieszyc się, ze sa dziecmi i być szczęśliwe.

Dokładnie tak jak piszesz. Powinniśmy mieć do ludzi podejście dostosowane do ich "roli". Mąż to mąż, dziecko to dziecko, rodzic to rodzic... .
Co innego zwierzyć się jednorazowo, że mieliśmy fatalny dzień w pracy, a co innego nagminnie zamęczać bliską osobę swoimi traumami nieleczonymi. Osoba toksyczna, nigdy nie będzie z życia zadowolona. Nie powinna jednak odbierać zadowolenia innym.

55

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
chomik9911 napisał/a:

Tak ja jestem zadowolona ze swojego życia. Miewam gorszy dzień, mam jeszcze sporo niespełnionych marzeń , które chcę zrealizować, ale przenigdy nie zmieniłabym swojego życia. Dla mniej najważniejsze jest mieć szczęśliwą rodzinę, garstkę przyjaciół, pieniądze na spełnienie podstawowych potrzeb, kochać i być kochaną - wszystko mam , wiec śmiało mogę się nazwać szczęściarą smile a od czego zależy to poczucie zadowolenia w życiu? chyba po prostu od tego czy potrafimy cieszyć się z prostych rzeczy. Nie tylko apartamentów, prestiżu, fensi zawodów i wycieczek, którymi można się pochwalić innym na fejsbuku.


cala kwintesencja szczescia w krotkiej wypowiedzi - podpisuje sie nogami i rekami. Mam wrazenie ze ludzie coraz mniej ciesza sie z tego co najwazniejsze - z milosci, rodziny, przyjaciol, ZDROWIA ((dlaczego zdrowi ludzie zapominaja sie z tego cieszyc?...), pieniedzy na podstawowe rzeczy. Tak naprawde to juz jest szczesliwe zycie.

Jestem zadowolona ze swojego zycia, nawet z nawiazka - mam swoje hobby, fajny sposob na zarobek, i dosc pieniedzy - i choc brakuje mi dobrego zdrowia, ktore sypie coraz bardziej, to i tak bardzo lubie swoje zycie.
Myslec o tym, co mamy dobrego, a nie o tym, co stracilismy. My np. chcielismy miec 3 dziecko, ale ze wzgledu na pogarszajacy sie moj stan zdrowia, miec raczej nie bedziemy. Ale nie mysle o tym. Ciesze sie, ze mam dwojke wspanialych dzieci. Takie myslenie jest bardzo wazne.
Czasem tez wystarczy czuc sie bardzo potrzebnym - wiadomo, jest sie potrzebnym rodzinie, ale czasem dobrze jest zrobic cos tak po prostu dla innych. Niesamowite ile endorfin i na jak dlugo potrafi to uwolnic:) Dzis wzielismy do domu psa. Zaglodzonego niemal na smierc, duzy pies w typie charta o smutnych, wielkich oczach. WIem, dzieci, obcy nieznany duzy pies . trzeba bedzie go pilnowac. Ale takie chwile nadaja zyciu wartosc! Na pewno bedzie dobrym przyjacielem. Mielismy juz kiedys psa uratowanego doslownie od glodowej smierci i mrozu - byl najlepszym przyjacielem ever.

Lapcie chwile. Kazda chwila z rodzina, pelnym brzuchem i w zdrowiu jest szczesciem.

56 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-10-13 04:57:34)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

A ja też mogę?
Zresztą a co mi tam.
Ja na przykład nie jestem do końca zadowolony ze swojego życia, mógłbym mieć więcej i lepiej, gdyby nie różne głupie decyzje, czy zaprzepaszczone szanse, chociaż najbardziej to mi szkoda potencjału jaki zmarnowałem jak byłem młody i zamiast rozwijać się w pewnych tematach, to imprezowałem, przez co właśnie zaprzepaściłem pewne szanse, a szkoda bo nie da się tego już nadrobić, nawet całkiem od tego odszedłem. Wiem że jest parę osób, kiedyś ważnych dla mnie, które spodziewały się po mnie więcej i raczej były by zawiedzione moim zwyczajnym życiem jakie prowadzę, tym bardziej że wspierali mnie w pewnych inicjatywach, ale nie zamierzam nikogo przepraszać, w razie pretensji ch im w d. Jakbym kiedyś spotkał i jakby mieli pretensje, jak nie to wporzo.
Ale nie lamentuje, no bo co na to poradzić, zresztą pewne możliwości były i tak tylko czysto hipotetyczne, no bo skoro coś się nie wydarzyło, to można tylko gdybać jak mogło by być, ale pewności nie ma, to szkoda sobie głowę zaśmiecać.
Ale nie zmienia to faktu że będąc nie całkiem zadowolonym ze swojego życia, to nie przeszkadza mi to czuć się dość szczęśliwym.
Ale to raczej efekt takiej mojej mentalności.
Regularnie i cyklicznie, lubię sobie komplikować w życiu smile, dlatego nauczyłem się nie brać tego do siebie, a już na pewno nie rozpamiętywać jakiś tam niepowodzeń.
A wszelkie komplikacje które jak to w życiu czasem się pojawiają, nie wpływają na mnie jakoś negatywnie jak i nie odbierają energii i woli do działania, bardzo rzadko jeżeli już to w niewielkim stopniu, ale to najwyżej chwilowe zwątpienia, na które mam świetną metodę. No i wiem że jak zawsze sobie poradzę. Przeważnie też mam dobry humor, to pomaga.
Jest też spore grono ludzi na których wiem że mogę liczyć, też fajnie mieć tego świadomość, zdecydowanie do ludzi mam szczęście.
Dlatego rzadko się czymkolwiek przejmuje, zwłaszcza tym co dotyczy mnie, a to pozwala czuć się swobodnie i szczęśliwie.
Niestety z wiekiem jakość i impet moich samo szkodzących inicjatyw znacznie osłabł, może nie jest już tak ciekawie jak kiedyś, ale jakoś specjalnie nie odczuwam braków smile
Mam za to sporo różnych zainteresowań, które sprawiają mi radochę no i jeszcze jakieś cele, których realizacja sprawia że wstaję z wyra, chociaż nie lubię wstawać z wyra, lubię nic nie robić, ale żeby cieszyć się tym co mam i co jeszcze chce osiągnąć, to niestety trzeba wstawać, ale kiedyś przyjdzie czas, że nie będę musiał nic robić, i też będę szczęśliwy, ale wtedy to dopiero będę zadowolony.
Jeszcze jedno co mi pomaga czuć się całkiem ok, to nie jestem ani trochę zazdrosny i zawistny, nigdy nikomu niczego nie zazdrościłem, nigdy mnie nie bolało że ktoś sobie na coś pozwala albo ułożyło się w życiu komuś lepiej, czy też że ktoś dostał mieszkanie po babci, zresztą ciężko porównywać się z innymi. Jeżeli są to moi znajomi, to najczęściej z ich sukcesów, cieszę się razem z nimi, chociaż w sumie nie odstaje od jakiś tam standardów to może nie odczuwam, ale raczej po prostu tak mam. Brak codziennego bólu dupy, to naprawdę w życiu spora ulga smile, widzę czasami jak niektórzy się maltretują w ten sposób.
No i mam sporo szczęścia w życiu, mimo głupot różnych, zawsze udawało mi się ogarnąć, również  sporo mi się udaje i jakoś wiedzie, chociaż bardziej przychodzi to samo niż jako wynik moich starań. Zdecydowanie mam sporo szczęścia w życiu.
Także narzekać nie wypada, mimo że mógłbym mieć w życiu lepiej niż mam, to i tak nie jest źle, zawsze mogło by być gorzej. 
Ale jednak siedzę na forum i piszę, więc wychodzi że powinienem być nieszczęśliwy, i to jeszcze po nocach,  jeszcze czasami besztam ludzi, to już całkiem nieszczęśliwy frustrat ze mnie.
O F**ck, teraz to widzę, o jeny.
Pozdrawiam

57

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

U mnie to jest tak falami. Nie mam w zyciu lekko, ale tragedii tez nie ma. W sumie sama musze na wiekszosc pracowac i nie jest latwo, bo pochodze z biednej rodziny i na mieszkanie i inne to juz sama musze sobie zarobic. No ale nie tylko ja tak mam i mozna dac rade :-) Zdrowie tak sobie, troche hormony itp. No ale najwazniejsze dla mnie miec bliskich wokol siebie i mam moze nie jakies wielkie grono bo najblizsza rodzina, chlopak i przyjaciolka kilka kolezanek, ale jest dobrze. Jednak jest to u mnie falami, mam zmienne nastroje i czasem jestem bardzo niezadowolona, a czasem bardzo zadowolona i wtedy czuje ze moge gory przenosic :-D Nie nauczylam sie jeszcze odczuwac takiego trwalego szczescia i wszystko przede mna.

58

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
truskaweczka19 napisał/a:

Jednak jest to u mnie falami, mam zmienne nastroje i czasem jestem bardzo niezadowolona, a czasem bardzo zadowolona i wtedy czuje ze moge gory przenosic :-D Nie nauczylam sie jeszcze odczuwac takiego trwalego szczescia i wszystko przede mna.

Moze spróbuj cieszyć się drobiazgami. Na co dzień jest ich sporo... w najgorszym wypadku kilka. Czyli każdego dnia masz powód do poczucia szczęścia.
Nie skupiaj się na tym czego NIE chcesz, na złych rzeczach i przykrościach. Skupiaj się na fajnych rzeczach, miłych obrazach/widokach, pasji, relaksie, uspokajających dźwiękach... czyli na pozytywach. Gdy się tego nauczysz, każdy dzień będzie dla Ciebie szczęśliwy... tylko to nie będzie szczęście w stylu euforii, jak na haju wink . Ja to nazywam umiarkowanym szczęściem smile .

59

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Jak można być niezadowolonym z czegoś co się dostało za darmo.
Darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby.

60

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

kwadrad, w tytule watku nie chodzilo mi o to, czy jestes zadowolony z tego, ze sie urodziles, tylko czy jestes zadowolony z zycia, jakie masz, jakie prowadzisz. To troche roznica smile

Truskaweczka, wiadomo, ze sa wzloty i upadki, ale to normalne chyba.

61 Ostatnio edytowany przez tajemnicza75 (2017-11-20 14:17:41)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

Truskaweczka, wiadomo, ze sa wzloty i upadki, ale to normalne chyba.

To normalne-owszem, ale nie wiem czy właściwe jest to, że ktoś czuje się szczęśliwy gdy się w życiu udaje, a nieszczęśliwy gdy coś nie wychodzi. To wpadanie ze skrajności w skrajność, moim zdaniem. Ja nie czuję się nieszczęśliwa, nawet gdy mi coś w życiu nie wyszło. Upadnę, to wstanę, otrzepię się... najwyżej powkurzam troszkę i ruszam dalej zadowolona, że wstałam. Nie czuję się nieszczęśliwa, że upadłam. Owszem... trochę zabolało, trochę posmutniałam w danej chwili, ale to nie jest poczucie nieszczęścia.
Ten brak poczucia trwałego szczęścia o jakim pisze Truskaweczka, wynika z tego, że nie umie się cieszyć z drobiazgów, nie czuje wdzięczności za to co ma. Wiem co piszę... sama tak kiedyś miałam wink .

62 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2017-11-20 23:43:25)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

kwadrad, w tytule watku nie chodzilo mi o to, czy jestes zadowolony z tego, ze sie urodziles, tylko czy jestes zadowolony z zycia, jakie masz, jakie prowadzisz. To troche roznica smile

Truskaweczka, wiadomo, ze sa wzloty i upadki, ale to normalne chyba.

Najpierw trzeba docenić to , że można żyć.
Potem dopiero można docenić pozostałe rzeczy.
Z drugiej strony, jak już się doceni coś co dostało się za darmo to jak nie docenić całej reszty ,która przyszła z większym bądź mniejszym trudem.

Jak ktoś lubi się zadręczać na siłę, to przecież dla takich ludzi też jest miejsce.
Kwestia nastawienia a nie "faktów".

Wewnętrzna interpretacja faktów też może być pułapką , trzeba to nadzorować a nie zdawać się na nastroje.

63

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Jestem zadowolona smile

Mieszkam gdzie chcialam mieszkac, mam kochajacego partnera, wspanialego psa, wymarzona prace i... duzo przed soba!

Jasne, ze mialam doly w zyciu: popapranych rodzicow, samotne dorastanie, kompleksy, depresje, nieudane malzenstwo, ale wyszlam na prosta i bardzo sie z tego ciesze big_smile

64

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Ze swojego życia jestem zadowolona, ciężką pracą dużo w życiu osiągnęłam.
Mam dobrą pracę, dom, skończyłam bardzo dobre studia, które pozwalają mi robić to co lubię, w pracy mam miłych ludzi.
Mam kochającą się rodzinę, wspaniałego męża, małe grono zaufanych przyjaciół.
Nie narzekam na finanse, na razie jestem w miarę zdrowa ( tu mogłoby być lepiej ale też tragedii nie ma) .

65 Ostatnio edytowany przez nestor (2017-11-23 17:32:01)

Odp: Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?
Benita72 napisał/a:

smile

Tez pochodze z tzw "trudnego domu" - z rodziny dotknietej dysfunkcją DDD, wiec trudniej bylo mi sie odnalezc w zyciu. Mysle, ze takie osoby ( w tym ja smile) po prostu uwazaja podsw, ze nie zasluguja na szczescie. Potzreba duzo wysilku, by zmienic nastawienie. i, jak pisala Lesny_Owoc docenic to co sie ma, dzieci, męza, przyjaciol smile

No i pozostaje jeszcze trud ustawienia relacji z rodzicami i rodzenstwem - u mnie jeszcze to nie nastąpilo.

A jak poradziłaś sobie z wyjścia z syndromu ? Praca własna czy terapia ? Też jestem DDD i jedynie co to mam koleżankę psycholog, której mogę się wygadać. Ale generalnie jestem średnio zadowolony ze swojego życia na co zapewne ów syndrom ma spory wpływ. Pozdrawiam smile

Posty [ 1 do 65 z 74 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Jestescie zadowoleni ze swojego zycia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023