Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią' - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez Klara_C (2017-08-18 03:03:11)

Temat: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Cześć. Postanowiłam założyć ten temat bo czuję się wyczerpana emocjonalnie, może pisanie mi pomoże. Będę wdzięczna również za wasze opinie, rady oraz krytykę.

Mam 24 lata, obu poznałam w pracy (tej samej), z obiema relacjami mam problemy.
On jest moim chłopakiem, nasza relacja rozwijała się bardzo powoli z
powodu jego niedoświadczenie i mojego dystansu. Jestem z natury chłodna i potrzebuję trochę czasu aby się przed kimś w pełni otworzyć pomimo że mogę uchodzić za osobę otwartą, wręcz ekstrawertyczną. Jest to jednak tylko część mnie, prawdziwej siebie nie pokazuję wszystkim.
Z Nią dzięli mnie spora różnica wieku (Ona jest młodsza o kilka dobrych lat), różnica światopoglądów, priorytetów, sposobu życia. Jesteśmy różne jak tylko się da, ja jestem ambitną, chłodną studentką poważnego kierunku a Ona dziecinną 'smarkulą', której zależy na popularności, uwadze. Pomimo pierwotnej obopólnej niechęci traf chciał że rozmawia nam się ze sobą świetnie, nasze pierwsze rozmowy nie miały końca, wspólna wymiana zdań, refleksji, cudowny przepływ energii... coś co wydawać by się mogło nie ma racji bytu. Pracowaliśmy wszyscy razem w wakacje, zrezygnowałam z pracy z powodu powrotu na studia do innego miasta. Z Nią nie kontaktowałam się przez dobrych kilka miesięcy, przez przypadek odnowiłyśmy kontakt, rozmawiało nam się na tyle dobrze że z Jej inicjatywy spotkałyśmy się, zwyczajnie, aby pogadać. Jak można się domyśleć rozmowa była na tyle długa i przyjemna, że nie udało nam się jej dokończyć. Potrafiłyśmy rozmawiać bez przerwy przez wiele godzin (np przez komunikatory), wspólnie zwierzałysmy się z własnych problemów, myśli, rozważań, idei, związków (obie kogoś miałyśmy, ja jego, Ona była w niestabilnym związku z dziewczyną). Rozmawiałyśmy nawet podczas spotkań z naszymi drugimi połówkami w walentynki (zupełnie niewinna rozmowa). Nasz kontakt wyglądał tak że przez kilka dni potrafiłyśmy rozmawiać bez przerwy po czym wszystko powoli ucichało, jakoś naturalnie. Potem znów któraś chciała się spotkać i znów to samo, niekończące się rozmowy, które powoli wygasały. Podczas jednej z takich nocnych, intensywnych rozmów Ona stwierdziła że ze mną czuje się tak jak ze swoją pierwszą miłością (niespełnioną), że przy mnie czuje się tak samo... mnie to stwierdzenie bardzo zaskoczyło, trochę przeraziło, trochę ucieszyło... po intensywnych rozmowach, podczas których Ona chciała wydusić ze mnie informację co do jej osoby powiedziałam jej że cokolwiek jest między nami to i tak nic z tego nie będzie (moja moralność mi na to nie pozwala/ła).
Teraz wiem że to był błąd, zupełnie bezmyślny. W międzyczasie Ona zerwała ze swoją dziewczyną, dzień po naszej intensywnej internetowej rozmowie napisała mi że myśli że się zakochała... w dopiero co poznanej dziewczynie z tindera. Pomyślałam sobie, co się k.... dzieje? Pisała mi jaka to tamta nie jest świetna, że mogą rozmawiać bez końca, czułam że odchodzę na dalszy plan, z jednej strony chciałam walczyć ale z drugiej czułam się oszukana, zdradzona, czułam że ktoś się mną bawi. Postanowiłam się zdystansować, odciąć od tych niezdrowych emocji, fascynacji. Słuchałam wciąż jak to ta nowa ją intryguje, że to wielkie uczucie będzie, że Ona może dla niej rzucić dosłownie wszystko aby tylko z nią być. We mnie wrzało.
Ona bardzo chciała się ze mną spotkać, potrzebowała wsparcia i rady w sprawie swojej nowej fascynacji. Spotkałyśmy się, było dziwnie, Ona bardzo chciała wydusić ze mnie jakąś deklarację, ja bardzo tego nie chcialam, unikałam odpowiedzi na bardzo bezpośrednie pytania, nie chciałam dać się wciągnąć w jakieś intrygi, nie chciałam być w sytuacji bez wyjścia. Pózniej nasza relacja się ochłodziła, nie mogłam znieść tego że tak szybko weszła w jakąś toksyczną relację, tak intensywną, że była gotowa rzucić wszystko by być z tą nową.... postanowiłam się emocjonalnie odciąć, czułam się bardzo zraniona, odrzucona, postanowiłam bardziej angażować się w swoj związek z Nim, jeszcze wierzyłam że uda mi się w Nim zakochać. Miałyśmy sporadyczny kontakt internetowy, dowiedziałam się że tamta się nią bawi, porzuca, manipuluje, przez tamtą w sumie trafiła na oddział zamknięty do szpitala psychiatrycznego, nie zdała klasy i nie mogla podejść do matury. Nastał czas egzaminów, znów odnowiłysmy kontakt ale nie poruszałysmy tematu naszej relacji, Ona postanowiła wrócić do swojej pierwszej poważnej dziewczyny (co mnie bardzo zdziwiło, przecież jej nie kochała), ja postanowiłam angażować się w związek z Nim (czemu Ona była bardzo przeciwna, w sumie od samego początku). Niestety z jej winy kontakt znów się nam urwał, co znów mnie zabolało. Teraz ostatecznie chciałam uciąć kontakt, ta relacja męczyła mnie emocjonalnie, nie wiedziałam czego się spodziewać, na co liczyć. Po tej decyzji poczułam się bardzo dobrze, o dziwo.
Przyszły wakacje, znów wróciłam do miasta rodzinnego. Ale mój spokój niestety został naruszony... odezwała się do mnie Ona, po miesiącu milczenia, z tłumaczeniem że nie wiedziała że napisałam (?), że koniecznie musimy się spotkać, że bardzo tęskni (?)itp. Z jednej strony baaaaaardzo zależało mi na spotkaniu, z drugiej znów na własne życzenie chciałam popsuć sobie swoją wizję życia, popsuć swój wewnętrzny spokój, podważyć swoją decyzję o ucięciu kontaktu.
Ale postanowiłam się spotkać, wbrew zdrowemu rozsądkowi. Było... tak jak zwykle, nie mogłyśmy przestać rozmawiać, żąglowałyśmy tematami, znów ten sam cudowny przepływ energii. Późno w nocy, obie już mocno pijane, weszliśmy znów na temat naszej relacji.... tzn Ona weszła, ja nie miałam zamiaru do tego wracać. Powiedziała mi znów, tym razem prosto w oczy, że czuje się ze mną jak ze swoją pierwszą wielką miłością (ja - znów szok), że gdyby powiedziała że jej się podobam to byłoby kłamstwo... bo to jest za mało. Że ją intryguję, że robię na niej wrażenie, że jej imponuję. Widziałam po jej twarzy że mówi prawdę. Ja nie robiłam jej wyznań, uznałam że z mojej strony jest wszystko jasne, powiedziałam jej że też czuję niezwykłość tej relacji. W następnych dniach Ona znów zerwała z dziewczyną, zaczęła spotykać się z kilkoma (jak nie więcej) nowymi dziewczynami - fascynacjami (o czym oczywiście nie zapominała mi wspominać, łącznie z pikantnymi szczegółami), ja tylko czułam setki małych igiełek wbijanych prosto w serce, miałam wrażenie że się nade mną pastwi. Obstrahując od jej miłosnego życia (I mojego), zaczęłyśmy rozmawiać praktycznie non stop, do późna w nocy, w rozmowie przeszkadzała nam praktycznie wyłącznie praca, sen, spotkania z naszymi połówkami. Kolejny raz weszliśmy na temat naszej relacji... tzn znów Ona weszła. Stwierdziła, że jest miedzy nami połączenie, więź. Że jestem obecnie dla niej najbliższą osobą. Po czym napisała mi, że bała się że się we mnie zakocha. Ale
Pomimo roku naszej znajomosci to się nie stało i się nie wydarzy, bo jestem chłodna, bo stawiam wokół siebie mur, że nasza relacja jest beznamiętna. Po przeczytaniu tego mną wstrząsnęło..... wszystko co się dzieje miedzy nami nie ma znaczenia, bo i tak nic z tego nie będzie.... kolejny raz prosto w serce. Następnego dnia wyjeżdżałam wcześnie na wakacje, zakończyliśmy rozmowę, ja musiałam to wszystko przemyśleć. Ona odezwala się pierwsza, jakaś dziewczyna chciała się z nią umówić. Ja, irracjonalnie, zbagatelizowałam to, chciałam wyjaśnić poprzednią rozmowę.
Napisałam szczerze to co myślę, że boję się że się mną będzie bawić, jak tymi wieloma innymi dziewczynami (z którymi wciąż się spotyka, zostawia, rozkochuje i porzuca), że dlatego utrzymuję dystans. Napisałam też, pierwszy raz, że mi na niej zależy. Ona stwierdziła że od początku miała wobec mnie czyste intencje, że też jej zależy. Ale co z tego kiedy nic z tego nie wychodzi? Ona spotkała się z tą nową, która do niej napisała, kolejny raz jest zafascynowana (i mi to mówi, opowiada ze szczegółami!), chce być z tą nową w związku, znów kompulsywnie robi jakieś głupoty, sprowadza na siebie kłopoty, pije i wgl przeżywa miliony emocji... Ona wie, co ja czuję, a czuję się okropnie, jakby ktoś wbijał mi setki igiełek w serce i polewał sokiem z cytryny.
Czy ktoś mi moze wyjaśnić o co w tym wszystkim chodzi? Jak nie oszaleć, jak nie dawać się krzywdzić i nie krzywdzić drugiej strony? Znów się odciąć?

Wybacie mi chaos, widzę jak bardzo beznadziejnym stylem to opisałam ale emocje zaburzają mi moje poczucie estetyki i harmonii wink

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Dlaczego ja zauważyłam idiotyzm tej relacji dopiero jak to napisałam? Jestem strasznie naiwna....

3 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2017-08-18 08:46:52)

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Toksyczna relacja ?  w którym miejscu?

o co w tym chodzi?  o wyłącznie Twoją totalną niedojrzałość.
Niby jestes studentką poważnego kierunku bla,bla,bla   i wydawać by się mogło że w glowie poukładane  a stosujesz inne kryteria do siebie i do innych.To co przeszkadza ci w kolezance zupełnie nie przeszkadza ci w u siebie.Jesteś hipokrytką.
Nie ma zupełnie nic dziwnego w   tym  ze taka zakłamana osoba chłonie relacje z kimś kto ma w sobie coś czego ty nie masz,że się wam świetnie gada ,że chłoniesz jej radość życia .
Ale to niestety ty korzystasz na tej relacji,nawet jak musisz wysłuchiwać o jej rozterkach sercowych.Jeżeli to wartosciowy,szczery  czlowiek znający swoje potrzeby,szukajacy szczęścia,miłości to bez wzgledu na to z kim sypia jego wartość nie spada.Twoja niestety tak
Mozesz to nazywać moralnością,psem ogrodnika,hipokryzją jak chcesz
Bez względu na relacje z ta dziewczyną warto by było poznać siebie,nie pisać o ,,krzywdzeniu" spotykając się z obojetnym sobie chłopakiem,ani o tym że dziewczyna spotyka się z kimś kogo nie kocha.Gdy ty chcesz odświeżyć relację z chlopakiem bo....moze się zakochasz.
Potrafisz zmusić się do miłości ?no to potrafisz to uczucie powstrzymać do kogoś innego.
Naprawdę jesteś dorosłą osoba i kierujesz się moralnością?

jest moim chłopakiem, nasza relacja rozwijała się bardzo powoli z
powodu jego niedoświadczenie i mojego dystansu. Jestem z natury chłodna i potrzebuję trochę czasu aby się przed kimś w pełni otworzyć pomimo że mogę uchodzić za osobę otwartą, wręcz ekstrawertyczną. Jest to jednak tylko część mnie, prawdziwej siebie nie pokazuję wszystkim.

takie pipcenie pt jaka jestem wspaniała, tylko zedrzyj ze mnie ten pancerz i.... nie zdziw się jak nic pod nim nie znajdziesz.
Chłopak doświadczenie zdobędzie w  w tydzień jak spotka odpowiednia osobę,która powie czego chce ,na czym jej zalezy,co jest dla nie ważne i ....co lubi w łóżku.
A ty długo bedziesz miała ze sobą problem bo on jest w tobie i żadne doświadczenie ci nie pomoże,raczej psycholog który połączy twoje morale z potrzebami i wytłumaczy ze trudno liczyć na szczerość innych,otwarcie,akceptację  okłamując siebie.

4

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

jak dla mnie to ty sama nie wiesz czego chcesz. najpierw zastanów się czego chcesz od tej dziewczyny? skoro jesteś raczej hetero to co interesuje Cię z kim spotyka się i co robi ta dziewczyna? zastanów sie najpierw nad swoimi emocjami/uczuciami i gdy będziesz wiedziała skonfrontuj się ze swoim chłopakiem i tą dziewczyną.
Bo póki co z tego wątku wyłania się dziewczyna która sama nie wie czego chce i ma nadzeje że sytuacja sama sie tak poukłada, że nie będziesz musiała podejmować żadnej decyzji

5

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
wrzosiec napisał/a:

Toksyczna relacja ?  w którym miejscu?

o co w tym chodzi?  o wyłącznie Twoją totalną niedojrzałość.
Niby jestes studentką poważnego kierunku bla,bla,bla   i wydawać by się mogło że w glowie poukładane  a stosujesz inne kryteria do siebie i do innych.To co przeszkadza ci w kolezance zupełnie nie przeszkadza ci w u siebie.Jesteś hipokrytką.
Nie ma zupełnie nic dziwnego w   tym  ze taka zakłamana osoba chłonie relacje z kimś kto ma w sobie coś czego ty nie masz,że się wam świetnie gada ,że chłoniesz jej radość życia .
Ale to niestety ty korzystasz na tej relacji,nawet jak musisz wysłuchiwać o jej rozterkach sercowych.Jeżeli to wartosciowy,szczery  czlowiek znający swoje potrzeby,szukajacy szczęścia,miłości to bez wzgledu na to z kim sypia jego wartość nie spada.Twoja niestety tak
Mozesz to nazywać moralnością,psem ogrodnika,hipokryzją jak chcesz
Bez względu na relacje z ta dziewczyną warto by było poznać siebie,nie pisać o ,,krzywdzeniu" spotykając się z obojetnym sobie chłopakiem,ani o tym że dziewczyna spotyka się z kimś kogo nie kocha.Gdy ty chcesz odświeżyć relację z chlopakiem bo....moze się zakochasz.
Potrafisz zmusić się do miłości ?no to potrafisz to uczucie powstrzymać do kogoś innego.
Naprawdę jesteś dorosłą osoba i kierujesz się moralnością?

jest moim chłopakiem, nasza relacja rozwijała się bardzo powoli z
powodu jego niedoświadczenie i mojego dystansu. Jestem z natury chłodna i potrzebuję trochę czasu aby się przed kimś w pełni otworzyć pomimo że mogę uchodzić za osobę otwartą, wręcz ekstrawertyczną. Jest to jednak tylko część mnie, prawdziwej siebie nie pokazuję wszystkim.

takie pipcenie pt jaka jestem wspaniała, tylko zedrzyj ze mnie ten pancerz i.... nie zdziw się jak nic pod nim nie znajdziesz.
Chłopak doświadczenie zdobędzie w  w tydzień jak spotka odpowiednia osobę,która powie czego chce ,na czym jej zalezy,co jest dla nie ważne i ....co lubi w łóżku.
A ty długo bedziesz miała ze sobą problem bo on jest w tobie i żadne doświadczenie ci nie pomoże,raczej psycholog który połączy twoje morale z potrzebami i wytłumaczy ze trudno liczyć na szczerość innych,otwarcie,akceptację  okłamując siebie.

No nie powiem, spory ochrzan dostałam smile ale należy mi się, należy mi szczerość i po to tu napisałam aby otrzymywać takie odpowiedzi. Trochę epitetów użyłaś/użyłeś, teraz widzę że ze słowami w internecie trzeba uważać bo one bolą tak samo jak na żywo.
No niedojrzała niestety jestem. Mylisz się co do tego, że nie widzę u siebie hipokryzji, widzę, przeszkadza mi to. Z chłopakiem nie jest tak, że nic do niego nie czuję, jest mi bliski i bardzo chciałabym rozwinąć tą relację.
Czy chłonę jej radość życia? Hm, nie wiem skąd taki wniosek. Czy ja tylko czerpię z tej relacji? Też nie wiem skąd ten wniosek, raczej to ja jestem osobą wspierającą, wyciągającą rękę po porazkach, w sumie w ten sposób rozwinęła się ta znajomość.
Nie potrafię się zmusić do miłości ale potrafię stłumić uczucie. Jak do tąd względem mojego chłopaka jestem uczciwa, on wie o tej relacji, nie wie moich rozterkach i bardzo dobrze, bo uważam że w dużej części są one urojone, zupełnie brak im przyszłości. To prawda, że nie jestem decyzyjna, nie umiem być szczera ze sobą i z innymi. Jak to zrobić? We mnie kotłują się lęki, boję się zbliżyć i boję się odrzucenia, psycholog to bardzo dobra opcja, dłuuugo już o tym myślę, teraz jednak cieżko byłoby mi uczestniczyć w terapii w innym mieście niż na codzień mieszkam.
Czy jestem moralna? No wychodzi na to że nie, ale co tak naprawdę świadczy o moralności? Jeżeli czyny to ja nie zrobiłam nic co mogłoby by być niemoralne. Jeżeli myśli, emocje, to w jaki sposób ktokolwiek może być moralnym, kiedy nie mamy na to wpływu? Moja moralność w tym momencie powinna polegać na zerwaniu z chłopakiem, nie mogę się na to zdobyć bo on jest we mnie bardzo zakochany... gdy tylko wyczuje że się oddałam on się zbliża, a ja widząc jego zaangażowanie bardzo chcę je odwzajemnić, szczerze wierzę że cos z tego będzie, moje uczucia do niego powracają. On tez nie chce chyba widzieć tego co jest naprawdę.
Haha, dobry pocisk z tym pancerzem, w sumie może faktycznie nic atrakcyjnego pod nim nie ma, nie mnie oceniać.
Mam problem i sobie z nim nie radzę, nie umiem żyć szczerze w zgodzie ze sobą, ze swoimi potrzebami, dziecinnie ranię trzy osoby w tej relacji poprzez mój głupio brak decyzji.
Ale powieddzcie mi, o co jej w tym wszystkim chodzi? Dlaczego gdy tylko mamy się zbliżyć ona ucieka z kimś nowym, fascynujących, niezdrowym? Jak nie traktować tego wszystkiego jak grę?

6

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
nieznajoma8999 napisał/a:

jak dla mnie to ty sama nie wiesz czego chcesz. najpierw zastanów się czego chcesz od tej dziewczyny? skoro jesteś raczej hetero to co interesuje Cię z kim spotyka się i co robi ta dziewczyna? zastanów sie najpierw nad swoimi emocjami/uczuciami i gdy będziesz wiedziała skonfrontuj się ze swoim chłopakiem i tą dziewczyną.
Bo póki co z tego wątku wyłania się dziewczyna która sama nie wie czego chce i ma nadzeje że sytuacja sama sie tak poukłada, że nie będziesz musiała podejmować żadnej decyzji

Tak, to dobry trop. Moim problemem jest to, że ja chcę sprzecznych rzeczy, chciałabym być z nim, on jest dla mnie, ogólnie to ujmując, dobry. Ale nie potrafię. Chcę być z nią bo ona wzbudza we mnie emocje, uczucia, ale nie potrafię, dla mnie to bardzo trudne. To jest konflikt pomiędzy ego, superego, podświadomością. U mnie zawsze superego kierowało moim życiem a nieestety relacja z nią nijak się ma z superego (i zdrowym rozsądkiem). Nie chcę cierpieć a wiem że z nią nie uniknę cierpienia.
Czy jestem raczej hetero... chyba cieżko w stu procentach się zadeklarować, każdy z nas chyba jest gdzieś na spektrum, dla mnie w tym momencie płeć nie ma większego znaczenia. Czuję do niej to co się czuje do kogoś, z kim chce się być w romantycznej relacji. Ona o tym wie.

7

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Czyli jesteś z facetem, romansujesz z dziewczyną, a kiedy ona wyznaje uczucia, to ją spławiasz. Ona podkuli ogon i idzie szukać szczęścia gdzieś indziej, wtedy Ty jednak znów zaczynasz się nią interesować i znów spławiasz. Jak pies ogrodnika.
Z tej historii wyłania się obraz skrajnie toksycznej dziewczyny (bo na pewno nie Kobiety), która w życiu powinna się związać co najwyżej z... kotem.
Mam wrażenie, że bije od Ciebie niebywała niedojrzałość emocjonalna (rozumiana jako nieświadomość własnych potrzeb i nieliczenie się z potrzebami innych w relacji społecznej).

Czyli o co chodzi?

8

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Mad_Max napisał/a:

Czyli jesteś z facetem, romansujesz z dziewczyną, a kiedy ona wyznaje uczucia, to ją spławiasz. Ona podkuli ogon i idzie szukać szczęścia gdzieś indziej, wtedy Ty jednak znów zaczynasz się nią interesować i znów spławiasz. Jak pies ogrodnika.
Z tej historii wyłania się obraz skrajnie toksycznej dziewczyny (bo na pewno nie Kobiety), która w życiu powinna się związać co najwyżej z... kotem.
Mam wrażenie, że bije od Ciebie niebywała niedojrzałość emocjonalna (rozumiana jako nieświadomość własnych potrzeb i nieliczenie się z potrzebami innych w relacji społecznej).

Czyli o co chodzi?

Spławiłam ją tylko raz i to dlatego, że byłam zaangażowana w relację z chłopakiem plus nie czułam się gotowa na coś więcej. Ona nie powiedziała mi o swoich uczuciach, powiedziała tylko że czuje sie przy mnie jak przy swojej pierwszej miłości, to można interpretować w rożny sposób. Nie miałam pojecia jakie są jej intencje, wiedziałam że ona lubić bawić się ludźmi, czuć że się podoba. Zaznaczę też że to ona urywała kontakt, gdy tylko miało dojść co do czego to znajdowała sobie nową fascynację, skąd miałam wiedzieć że nie jestem jedną z nich? Nasze prawdziwe intencje wyszły dopiero po roku znajomosci chociaż nadal do końca nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. To co napisałeś o mnie ja czuję w stosunku do niej, teraz gdy ona wie co do niej czuję ona znajduje sobie kogoś nowego, ja idę automatycznie w odstawkę, jakbyśmy do żadnych wniosków nie doszły. Czy jestem skrajnie toksyczna? Na pewno potrzebuję takiej krytyki, otworzenia mi szerzej oczu, nie chcę więcej ranić, nie na tym mi zależy. Hm niedojrzałość emocjonalna - tak, to jest mój problem, miotam się i nie umiem być konsekwentna, jestem emocjonalnym dzieckiem z podstawówki. Robię wszystko aby być w swojej strefie komfortu, nie wyjsc poza areał bezpieczeństwa. A przez życie nie da się tak przejść. Nie znam swoich potrzeb, nie znam siebie. Ale chcę poznać, zależy mi ja tym aby się zmienić, nie ranić innych, nie być toksykiem. Powiedzcie jak to zrobić?

9 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2017-08-18 12:24:10)

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

po intensywnych rozmowach, podczas których Ona chciała wydusić ze mnie informację co do jej osoby powiedziałam jej że cokolwiek jest między nami to i tak nic z tego nie będzie (moja moralność mi na to nie pozwala/ła)
czyli nie bedziesz w związku z kobietą bo moze jesteś chętna ale moralna.

Moja moralność w tym momencie powinna polegać na zerwaniu z chłopakiem, nie mogę się na to zdobyć bo on jest we mnie bardzo zakochany
to nie moralność tylko uczciwość tego wymaga p.studentko.
Nie jest się z  z chłopakiem dla jego uczuć ani dla tego że chciałabyś jakiś uczucia wzbudzić w sobie.
Próbujesz od ponad roku i mało że nic z tego nie wynika to jeszcze masz ciągoty do koleżanki.
Chłopak ma prawo szukać osoby określonej seksualnie która mogłaby mu uczuciowo się odwzajemnić teraz a nie za kilka lat .Albo coś między ludźmi jest/i wiesz o tym bo wyczuwasz to z koleżanką/albo nie.
Mogłabyś spróbować z nią ale boisz się zranienia bla,bla bla
Chłopak jest raniony twoim zachowanie,brakiem miłości z twojej strony..obietnicami..
Na tym polega szukanie miłości,na próbowaniu,smakowaniu,dopasowywaniu i zwalnianiu miejsca dla tej najprawdziwszej gdy nią nie jesteśmy lub gdy jej nie widzimy w partnerze.Nic na siłę.Nie ma nic złego w cierpieniu w imię miłości,zalu ze nie wyszło ale trzeba próbować lub być samemu.
Trzymanie kogoś na wszelki wypadek to tchórzostwo.
Może gdybyś popłynęła z panienką to po zaspokojeniu ciekawości okazałoby się ze nic więcej nie ma i będziecie kolezankami bez zabarwienia erotycznego.
Zwolnij chłopaka ze służby ,zerwij kontakt ,skup się na sobie,na terapii.Postaw w Życiu na szczerość ze sobą bo w przyszłości nadal będziesz mieć problemy w komunikacji z innymi.
Pytasz o co chodzi dziewczynie ,gdy sama nie wiesz o co chodzi tobie.
Dlaczego z psychologa miałabyś korzystac w innym mieście?Na całym świecie jest moda na psychoterapię jako osoba wykształcona powinnaś o tym wiedzieć.Żaden wstyd,mimo ze nikomu nie musisz się z tego tłumaczyć.Aktorzy,sportowcy,ludzie którzy chcą poznać siebie zanim dadzą się poznać innym wspierają się taką pomocą.
Bo później ma się pretensję do wszystkich że nie siedzą w naszej głowie i nie czytają w myślach a nie do siebie.
Zanim spierdzieli się komuś życie dobrze rozłożyć swoje na czynniki pierwsze i poskładać odpowiednio.

10

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
wrzosiec napisał/a:

po intensywnych rozmowach, podczas których Ona chciała wydusić ze mnie informację co do jej osoby powiedziałam jej że cokolwiek jest między nami to i tak nic z tego nie będzie (moja moralność mi na to nie pozwala/ła)
czyli nie bedziesz w związku z kobietą bo moze jesteś chętna ale moralna.

Moja moralność w tym momencie powinna polegać na zerwaniu z chłopakiem, nie mogę się na to zdobyć bo on jest we mnie bardzo zakochany
to nie moralność tylko uczciwość tego wymaga p.studentko.
Nie jest się z  z chłopakiem dla jego uczuć ani dla tego że chciałabyś jakiś uczucia wzbudzić w sobie.
Próbujesz od ponad roku i mało że nic z tego nie wynika to jeszcze masz ciągoty do koleżanki.
Chłopak ma prawo szukać osoby określonej seksualnie która mogłaby mu uczuciowo się odwzajemnić teraz a nie za kilka lat .Albo coś między ludźmi jest/i wiesz o tym bo wyczuwasz to z koleżanką/albo nie.
Mogłabyś spróbować z nią ale boisz się zranienia bla,bla bla
Chłopak jest raniony twoim zachowanie,brakiem miłości z twojej strony..obietnicami..
Na tym polega szukanie miłości,na próbowaniu,smakowaniu,dopasowywaniu i zwalnianiu miejsca dla tej najprawdziwszej gdy nią nie jesteśmy lub gdy jej nie widzimy w partnerze.Nic na siłę.Nie ma nic złego w cierpieniu w imię miłości,zalu ze nie wyszło ale trzeba próbować lub być samemu.
Trzymanie kogoś na wszelki wypadek to tchórzostwo.
Może gdybyś popłynęła z panienką to po zaspokojeniu ciekawości okazałoby się ze nic więcej nie ma i będziecie kolezankami bez zabarwienia erotycznego.
Zwolnij chłopaka ze służby ,zerwij kontakt ,skup się na sobie,na terapii.Postaw w Życiu na szczerość ze sobą bo w przyszłości nadal będziesz mieć problemy w komunikacji z innymi.
Pytasz o co chodzi dziewczynie ,gdy sama nie wiesz o co chodzi tobie.
Dlaczego z psychologa miałabyś korzystac w innym mieście?Na całym świecie jest moda na psychoterapię jako osoba wykształcona powinnaś o tym wiedzieć.Żaden wstyd,mimo ze nikomu nie musisz się z tego tłumaczyć.Aktorzy,sportowcy,ludzie którzy chcą poznać siebie zanim dadzą się poznać innym wspierają się taką pomocą.
Bo później ma się pretensję do wszystkich że nie siedzą w naszej głowie i nie czytają w myślach a nie do siebie.
Zanim spierdzieli się komuś życie dobrze rozłożyć swoje na czynniki pierwsze i poskładać odpowiednio.

Dzięki za tą wiadomość smile bardzo konstruktywna.
Masz rację, jestem tchórzem, boję się z nim zerwać. Otworzyć się na siebie, poznać siebie - niby takie proste ale jednak gdy skonfrontujemy to z naszymi irracjonalnymi lękami, wpajanymi do głowy konwenansami robi się ciężej. Psycholog w innym mieście ponieważ ja obecnie mieszkam gdzieś indziej niż w czasie roku akademickiego, bez sensu zaczynać terapię i ją przerywać za jakieś 1,5 miesiąca. Nic w tym wstydliwego nie widzę, moi rodzice, siostra - wszyscy mają terapeutów, teraz to modne bardzo. Trochę skąpię pieniędzy (trochę to kosztuje a ja jeszcze w zawodzie pracować nie mogę, dorabiam jak się da w wakacje, w roku akademickim cieżko) ale widzę że bez tego się nie obejdzie.

11

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Klara_C napisał/a:

Ona chciała wydusić ze mnie informację co do jej osoby powiedziałam jej że cokolwiek jest między nami to i tak nic z tego nie będzie

Klara_C napisał/a:

Ona bardzo chciała wydusić ze mnie jakąś deklarację, ja bardzo tego nie chcialam, unikałam odpowiedzi na bardzo bezpośrednie pytania, nie chciałam dać się wciągnąć w jakieś intrygi, nie chciałam być w sytuacji bez wyjścia. Pózniej nasza relacja się ochłodziła

Klara_C napisał/a:

weszliśmy znów na temat naszej relacji.... tzn Ona weszła, ja nie miałam zamiaru do tego wracać.

Nie spławiłaś jej raz, ale co najmniej kilka. W samej tej historii są 3 takie momenty. A wielu rzeczy przecież nie napisałaś.
Nawet tego nie dostrzegasz?
Nie baw się w związki. Chłopakowi już zmarnowałaś kawałek życia, dziewczynie także.
Trudno powiedzieć czy i jak nauczyć dorosłą (fizycznie) osobę szanowania uczuć innych, relacji i całej otoczki, której dzieci uczą się od około 3 roku życia.
Prawdopodobnie na terapii się dowiesz czy to zaburzenie wrodzone czy tylko kwestia wychowania. Może da się coś wypracować, choć nie mam zbytniego doświadczenia, bo trzymam się z daleka od ludzi z zalążkiem psychopatii (deficyt lęku wg Pospiszyla?)

12

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Mad_Max napisał/a:
Klara_C napisał/a:

Ona chciała wydusić ze mnie informację co do jej osoby powiedziałam jej że cokolwiek jest między nami to i tak nic z tego nie będzie

Klara_C napisał/a:

Ona bardzo chciała wydusić ze mnie jakąś deklarację, ja bardzo tego nie chcialam, unikałam odpowiedzi na bardzo bezpośrednie pytania, nie chciałam dać się wciągnąć w jakieś intrygi, nie chciałam być w sytuacji bez wyjścia. Pózniej nasza relacja się ochłodziła

Klara_C napisał/a:

weszliśmy znów na temat naszej relacji.... tzn Ona weszła, ja nie miałam zamiaru do tego wracać.

Nie spławiłaś jej raz, ale co najmniej kilka. W samej tej historii są 3 takie momenty. A wielu rzeczy przecież nie napisałaś.
Nawet tego nie dostrzegasz?
Nie baw się w związki. Chłopakowi już zmarnowałaś kawałek życia, dziewczynie także.
Trudno powiedzieć czy i jak nauczyć dorosłą (fizycznie) osobę szanowania uczuć innych, relacji i całej otoczki, której dzieci uczą się od około 3 roku życia.
Prawdopodobnie na terapii się dowiesz czy to zaburzenie wrodzone czy tylko kwestia wychowania. Może da się coś wypracować, choć nie mam zbytniego doświadczenia, bo trzymam się z daleka od ludzi z zalążkiem psychopatii (deficyt lęku wg Pospiszyla?)

Spławiłam ją raz, nawet nie chce mi się tłumaczyć pozostałych momentów. Haha, zmarnować komuś życie? Czy to jest w ogóle możliwe? Całej reszty nie chce mi się komentować, dzięki za żetelną internetową diagnozę i ultra konstruktywną krytykę!

13

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Klara_C napisał/a:

Haha, zmarnować komuś życie? Czy to jest w ogóle możliwe?!

Tylko ktoś poważnie zaburzony może zadać takie pytanie i to w takiej sytuacji.
Wyobraź sobie, że norma społeczna jest taka, że nie flirtuje się z dziewczyną, mając chłopaka. Kiedy jednak ktoś już to robi to minimum empatii powoduje, że taka osoba wie czym to grozi i jakie konsekwencje z tego wynikają dla tegoż chłopaka.
No ale. Mówię tu o ludziach raczej zdrowych.

14

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Mad_Max napisał/a:
Klara_C napisał/a:

Haha, zmarnować komuś życie? Czy to jest w ogóle możliwe?!

Tylko ktoś poważnie zaburzony może zadać takie pytanie i to w takiej sytuacji.
Wyobraź sobie, że norma społeczna jest taka, że nie flirtuje się z dziewczyną, mając chłopaka. Kiedy jednak ktoś już to robi to minimum empatii powoduje, że taka osoba wie czym to grozi i jakie konsekwencje z tego wynikają dla tegoż chłopaka.
No ale. Mówię tu o ludziach raczej zdrowych.

Kolejny epitet, czekam na następne!
Nie wiem czy się wczytywałeś w mój wątek ale ja nie flirtuję z dziewczyną, zaprzyjaźniliśmy się i przez przypadek zaangażowałam się emocjonalnie z czym sobie nie radzę. Wydaje mi się że minimum empatii posiadam.
Wątpię by ktokolwiek byłby w stanie zmarnować komuś życie, nie wiem jak możesz tego nie rozumieć. Proszę, mi zalezy na krytyce, ale tej konstruktywnej, jakbym potrzebowała diagnozy to bym poszła do psychiatry.

15 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2017-08-18 14:45:55)

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Klaro: też kiedyś byłam w związku i zaangażowałam się emocjonalnie w kimś innym. I wiesz jak się czułam? Fatalnie! Bo bardzo martwiłam się o tego chłopaka, z którym jestem, bo mu obiecałam, że jak ktoś się kiedyś pojawi, to mu o nim powiem i razem zdecydujemy co dalej. Fatalnie się czułam, bo zawiodłam i siebie i chłopaka. Bo nie można potajemnie spotykać się z innym i nie mówić o tym partnerowi. Tak mój ex wiedział, że poznałam kogoś, nawet wiedział, że ten Ktoś pomógł mi w pogrzebie mamy. Tyle wiedział. Nie wiedział zaś, że we mnie rodzą się jakieś uczucia, jakieś zainteresowanie, czyli tyle samo nie wiedział, co Twój facet. On w sumie wie jeszcze mniej, bo Ty nie przyjaźnisz się z facetem, tylko z kobietą i do głowy mu pewnie nawet nie przychodzi, że Ty coś do niej czujesz!!!
Jesteś hipokrytką, bo napisałaś: mój facet wie, że spotykam się z tamtą... I co, sprawa załatwiona, sumienie czyste?!

Martwisz się, że ta dziewczyna bawi się innymi, że może Cię przez to zranić, a kompletnie nie martwisz się jak ranisz faceta. Czemu uważam, że go ranisz? Bo jest niedoświadczony. Dostrzega to, że się od niego odsuwasz, ale nie wie co z tym robić, bo skąd ma to wiedzieć? Kobieto, przemyśl chociaż to, żeby pogadać szczerze z tym chłopakiem i powiedzieć mu całą prawdę o tej dziewczynie!

16

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Klara_C napisał/a:

przez przypadek zaangażowałam się emocjonalnie

Hahah. Dobre sobie. Przez przypadek to można w kałużę wejść, a nie zaangażować się emocjonalnie.

Klara_C napisał/a:

Wątpię by ktokolwiek byłby w stanie zmarnować komuś życie, nie wiem jak możesz tego nie rozumieć.

Wątpię byś mogła to zrozumieć, bo do tego trzeba empatii i zrozumienia uczuć innej osoby. Jeśli ma się je gdzieś, to niczego się nie zrozumie.
To jak rozmowa o uczuciach z koniem.

17

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Myszeczka23 napisał/a:

Klaro: też kiedyś byłam w związku i zaangażowałam się emocjonalnie w kimś innym. I wiesz jak się czułam? Fatalnie! Bo bardzo martwiłam się o tego chłopaka, z którym jestem, bo mu obiecałam, że jak ktoś się kiedyś pojawi, to mu o nim powiem i razem zdecydujemy co dalej. Fatalnie się czułam, bo zawiodłam i siebie i chłopaka. Bo nie można potajemnie spotykać się z innym i nie mówić o tym partnerowi. Tak mój ex wiedział, że poznałam kogoś, nawet wiedział, że ten Ktoś pomógł mi w pogrzebie mamy. Tyle wiedział. Nie wiedział zaś, że we mnie rodzą się jakieś uczucia, jakieś zainteresowanie, czyli tyle samo nie wiedział, co Twój facet. On w sumie wie jeszcze mniej, bo Ty nie przyjaźnisz się z facetem, tylko z kobietą i do głowy mu pewnie nawet nie przychodzi, że Ty coś do niej czujesz!!!
Jesteś hipokrytką, bo napisałaś: mój facet wie, że spotykam się z tamtą... I co, sprawa załatwiona, sumienie czyste?!

Martwisz się, że ta dziewczyna bawi się innymi, że może Cię przez to zranić, a kompletnie nie martwisz się jak ranisz faceta. Czemu uważam, że go ranisz? Bo jest niedoświadczony. Dostrzega to, że się od niego odsuwasz, ale nie wie co z tym robić, bo skąd ma to wiedzieć? Kobieto, przemyśl chociaż to, żeby pogadać szczerze z tym chłopakiem i powiedzieć mu całą prawdę o tej dziewczynie!

No czuję się fatalnie... dokładnie tak jak napisałaś. Myślę o nim, sumienia wcale nie mam czystego.

Mały update sytuacji:
Ona totalnie zafascynowana tą nową dziewcznyną, zakochuje się, nie mam pojęcia ile to potrwa, nie mam chyba ochoty czekać na koniec tej fascynacji. Dlaczego nie umiem zerwać tej relacji, angażuję się a pózniej dostaję jak obuchem w łeb taką informacją? Między nami jest jasna sytuacja, jej ewidentnie chodziło o uwagę, pomieszanie w mojej głowie. Pózniej pisze mi takie rewelacje, a ja głupia dopytuję jeszcze. Wybijcie mi proszę tą relację z głowy, to jest tak bezsensowne jak tylko to możliwe.

18

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Mad_Max napisał/a:
Klara_C napisał/a:

przez przypadek zaangażowałam się emocjonalnie

Hahah. Dobre sobie. Przez przypadek to można w kałużę wejść, a nie zaangażować się emocjonalnie.

Klara_C napisał/a:

Wątpię by ktokolwiek byłby w stanie zmarnować komuś życie, nie wiem jak możesz tego nie rozumieć.

Wątpię byś mogła to zrozumieć, bo do tego trzeba empatii i zrozumienia uczuć innej osoby. Jeśli ma się je gdzieś, to niczego się nie zrozumie.
To jak rozmowa o uczuciach z koniem.

Powoli zaczynają mnie nudzić Twoje wypowiedzi, podaruj sobie ten wątek bo naprawdę obrażanie innych i wylewanie emocji za dużo tu nie wnosi.

19

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Klaro, a co zamierzasz z tymi wyrzutami sumienia zrobić dalej? Bo ja piszę o tym chłopaku, a Ty o nim tylko jedno zdanie i znów wracasz do tej dziewczyny.

20

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'
Myszeczka23 napisał/a:

Klaro, a co zamierzasz z tymi wyrzutami sumienia zrobić dalej? Bo ja piszę o tym chłopaku, a Ty o nim tylko jedno zdanie i znów wracasz do tej dziewczyny.

Nie wiem co zamierzam. Obecnie mam duży mętlik w głowie. Rozsądnym byłoby z nim zerwać, byłoby to również uczciwe. Ciężko mi w tym momencie o tym myśleć, jak by to miało wyglądać. Zerwę z nim, nie mogę go ranić, czuję że cieżko będzie nam cos wspólnie zbudować. Cały czas myślę o nim, czuję się jednak słaba i dzisiaj jego obecność mi pomaga.
Czuję że potrzebuję pójść na terapię, we mnie jest tyle lęków, znaków zapytania, chcę w końcu pójść do przodu.

21

Odp: Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

poszukaj w internecie psychologa na  NFZ ,zrób rezerwacje,jak wrócisz na zajęcia będzie jak znalazł.
Skoro i rodzice i siostra mają terapeutów może jakiś  problem was łączy.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Toksyczna relacja z 'nim' i 'nią'

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024