Jestem w związku ok.3 lat. Często mnie okłamuje ale teraz już mam dość. Przez pierwszy rok naszej znajomości dzwonił do ex żony za moimi plecami. Kiedy dowiedziałam się o tym, twierdził, że robił to żeby ona się nie wtrącała. Jego ex ma od 6 lat partnera i ciągle interesuje się swoim byłym i jego życiem, zaznaczam, że ona go zdradziła i porzuciła. Potem dzwonił do niej i zastawiał się tym, że chodzi tylko o sprawy związane z synem. Jego ex często mówiła mi, że on ją ciągle kocha. Myslałam, że robi to po to by mnie wkurzyć, ale teraz myśle, że ona nie kłamie. Kilka dni temu odkryłam, że moj partner w styczniu i lutym miał drugi nr telefonu i zadzwonił z niego (ponoć raz) do swojej ex. Oczywiście nie pamiętał po co do niej dzwonił, ale ona pamiętała, powiedziała, że zadzwonił do niej, zmienił głos, udawał jakiegoś znajomego i chciał się z nią umówić. Bardzo mnie to zabolało, myśle że on ją kocha, chociaż mi wmawia, że tak nie jest a to był żart. Mam dość jego klamstw. Nie potrafię odejść. Co robić, co o tym wszystkim myślicie?
1 2017-07-29 15:57:06 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-07-29 16:00:29)
Czy ktoś mógłby napisać co o tym myśli? Czy tutaj tylko pikantne tematy znajdują odpowiedź?
3 2017-07-29 16:15:57 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2017-07-29 16:16:40)
Czy Ty czujesz się kochana,czy jesteś zadowolona z 3letniego związku,czy częste kłamstwa to jedyny problem.
Nie zastanawiaj się nad tym co on czuje do ex ale nad tym jak Ty się czujesz żyjąc z kłamcą i czy tak ma wyglądać twoja przyszłość.
Bo nawet jak odejdziesz to będzie mamił cię obietnicami i ....kłamał a ty zmiękniesz.
By tak się nie stało musisz zastanowić się nad sobą,na tym dlaczego tolerujesz jego zachowanie(po przecież jesteś z nim) dlaczego wiedząc o jego kłamstwach przechodzisz nad nimi do porządku dziennego.
Facet nie chce być sam to oczywiste tak jak to że nie pogodził się z tym ze został odstawiony na boczny tor.Jak ty to zrobisz pewnie będzie tak samo .
Musi ex pokazać że kogoś ma ale skoro nie zrobiło to na niej zadnego wrażenia bawi się w podchody.
kurcze gdzie te pikantne tematy?
Sama siebie nie rozumiem. Może to strach przed samotnością mnie trzyma? Bolą mnie te kłamstwa, dla mnie to takie małe zdrady, nie stać mnie na psychologa ale nie daje rady i dlatego szukam tu pomocy.
z psychologa można skorzystać na NFZ.
pewnie to strach i (głupia )że się zmieni.Teraz nie musi bo jesteś,może jak się odsuniesz to dostrzeże że obok jest pusto.
Pracujesz,jesteś samodzielna,masz swój kąt?
NFZ, wiem. Może skorzystać ale chciałam tu popytać.
7 2017-07-29 16:45:47 Ostatnio edytowany przez wrzosiec (2017-07-29 16:53:40)
napisałaś że nie stać cię na psychologa dlatego napisałam że bezpłatnie można na NFZ.
Miało być
pewnie to strach i (głupia )nadzieja że on się zmieni.
Dla ciebie to,,małe zdrady" takie do zaakceptowania?
Są ludzie którzy potrafią przymykać oczy,przyjmować wykręty,przyjąć do wiadomości że ich związek to nie dwójka ale trojka ludzi.Tym bardziej jeżeli jak tu ze str ex jakiegoś zagrożenia nie ma.licznik zysków i strat.
Ale wiesz o tym że emocjonalnie nie będziecie razem.On do końca nie będzie z tobą,i zawsze będzie mógł mieć psychiczną odskocznie na nią
Może wspólna terapia,przegadanie problemu w poradni?
Nie wiem czy ,,twoja szczera rozmowa" z kłamcą coś da.
Powiedzenie jak się czujesz z takim traktowaniem,z tym że nie możesz mu zaufać,że potrzebujesz stabilizacji psychicznej której ci nie daje,obustronnego zaufania.
Jesli masz gdzie, masz swoj dochod i masz choc odrobine szacunku do siebie-wyprowadz sie na jakis czas. Na odchodne rzuc mu zeby sie ogarnal. Jego kontakty powinny ograniczac sie do kontaktow jedynie z dzieckiem. Niech ureguluje je sadownie jesli ma z tym problem. Jego ex ma swoje zycie a wy swoje. Nie powinien po kryjomu do nirj wydzwaniac i cie oszukiwac. Nie moze tego robic przy tobie?
On ciągle powtarza, że mnie kocha i że będziemy w przyszłości razem. Naprawdę trudno mi odróżnić prawdę od kłamstwa. Mówi mi, że do niej nic nie czuje, że za bardzo go skrzywdziła. Kiedy mu mowie, że jest ze mną tylko dlatego by kogoś mieć i jej pokazać, że on też może nie być sam, on się wkurza i zaprzecza. Mówi, że gdyby nie myślał o mnie poważnie nie zabierałby mnie do swojej rodziny. Ale boję się, że jego ex trzyma go na "potem" gdyby jej związek z 10 lat młodszym facetem się rozpadł. On twierdzi, że nie mógłby z nią już być, jednak wciąż mam wątpliwości.
ale on może jej nie kochac,ale chce żyć jej życiem,chce się nią interesować.Ze złości,zazdrości,miłości,ciekawości,z nadzieją......
Nie przerobił tego rozstania,nie zamknął tamtych drzwi.On wie dlaczego to robi,Jeżeli ma taki problem to on jest jego, nie twój. Nie słowa są tu ważne ale jego czyny
.
Też myślę że powinnaś się odsunąć od niego aż przerobi terapię,zrozumie że może w przyszłości zostać na stałe sam,czyli z ex w głowie.
Mieszkamy oddzielnie, prawie 100 km od siebie. Widujemy się średnio raz na 1,5 m-ca. Dzwonimy do siebie, smsy na dzień dobry I dobranoc. Wieczorami mam wrażenie, że on woli zająć się sobą, w ciągu dnia rozmawiamy 20 min do godziny. Wieczorami raczej niewiele, chociaż on twierdzi, że rozmawiamy dużo. Tłumaczę mu, ze właśnie wieczorami potrzebuje z nim kontaktu, ale 8 woli spać albo oglądać mecz. Jest naprawdę trudny do rozszyfrowania. Kiedy jesteśmy razem niby jest ok, ale potem już nie. A jeśli chodzi o rozmowy z ex, to dzwonili do siebie przy mnie, a potem wychodził na miasto I jeszcze do niej dzwonił. Jego ex naprawdę utrudnia nam kontakty, nie zabiera nastoletnie go syna do siebie, różne wymówki, żeby go nie brać, a wtedy moj partner nie może zostawić syna w domu samego i przyjechać do mnie. Jego ex długo robiła awantury o to, że ja przyjeżdżam zasłaniając się dobrem syna. Od 2 lat mieszka ze swoim panem i trochę się uspokoiła. Moj partner w kwietniu, po kolejnej jej awanturę, że on do niej nie dzwoni, ponoć przeprowadził z nią rozmowę i ponoć teraz dzwonią tylko w sprawach syna i to niby jest nieczęsto, ale skąd mam wiedzieć, ze to prawda? Nie chce go kontrolować bo jak będzie chciał coś ukryć to i tak ukryje, a ona tez nie jest do końca szczera ze swoim partnerem. Ona zachowuje się jak pies ogrodnika i uważa, że jej były mąż powinien być sam i wychowywać syna. Ona może robić co chce. Moj partner długo bał się jej i jej zachowań. Twierdzi, że on walczy o nas tylko po co do niej zadzwonił w tym styczniu?
12 2017-07-29 23:19:12 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2017-07-29 23:21:38)
Na psychologa szkoda czasu. Zastanów się czy w taki sposób widzisz swoją przyszłość, z taką osobą?
Dzisiaj napisałam mu co o tym wszystkim myślę, nie odezwał się już, po 3 latach niby poważnego związku zero odzewu.
14 2017-07-31 12:31:11 Ostatnio edytowany przez nataliabukwas (2017-07-31 12:53:53)
Teraz daj sobie troche czasu. Zastanow sie czy chcesz z nim tak naprawde byc. Bo dzieci to on bedzie miał juz zawsze i zawsze bedzie musial sie z nimi widziec i kontaktowac. Tylko kwestia jest zeby uregulowac te kontakty odpowiednio. Zastanow sie jak by było zyc z nim razem. Czy chciałabys sie z nim zwiazac na tyle zeby zamieszkac, podejmowac wspolne decyzje i byc moze stworzyc kiedys rodzine? On tez powinien sie nad tym zastanowic. Bo z ex mozna zrobic porzadek, pytanie tylko czy oboje chcecie byc ze soba czy sie kochacie. Poki co mieszkacie od siebie daleko, rzadko sie widujecie, ciezko to nazwac powaznym zwiazkiem. Czy rozmawiałaś ze swoim partnerem o wspolnym zamieszkaniu?
15 2017-07-31 16:55:52 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-07-31 16:57:51)
Oboje mamy po 50 lat. On jest na emeryturze, dziś powiedział, że chce iść do pracy żeby mieć więcej pieniędzy, chociaż wiem, że mając więcej będzie więcej wydawał. Syn jest rozpieszczony i bardzo roszczeniowy. Mieszka z nim. Matka zajmuje się sobą i swoim panem, chociaż wtrąca się do wszystkiego. Ona robi wszystko żeby jej były, a moj partner nie spotykał się ze mną. Jeden związek już mu rozbiła. Jest bardzo przebiegła, przed nim udaje troskliwą byłą żonę, która martwi się o niego, a on w to wierzy. Nie raz już przez nią płakałam i to jest tez jego przyzwolenie na jej zachowanie. Syn tez nikogo nie szanuje i chociaż on stara się mu przychylić nieba, to smarkacz stosuje głównie szantaż. Jest bardzo fałszywy. Moj partner twierdzi, że dopóki syn nie skończy szkoły i nie usamodzielni się, to wspólne mieszkanie nie jest możliwe. Ja opiekuje się chorą siostrą i nie mogę jej zostawić samej, tak że wspólne zamieszkanie nie wiem czy kiedykolwiek nastąpi, zwłaszcza, że jego syn uważa, że ojciec będzie go utrzymywał całe życie, często to mówi. Moj partner twierdzi, że to takie gadanie nastolatka, ale ja widzę, że to nie są puste słowa. Syn lubi wygodne życie, jest leniwy. Jego rozrywki to komputer i dziewczyna, która kręci nim jak chce mimo bardzo młodego wieku. Syn egzekwuje wszystko krzykiem i histerią. Moj partner dla świętego spokoju ulega we wszystkim. Kiedy z nim o tym rozmawiam, denerwuje się i kończy temat. Syn doszedł juz do tego, że nie chce jeździć do matki, a on wtedy nie może przyjechać do mnie. Matka tez jest zadowolona, bo nie lubi go brać do siebie gdyż jej partner nie toleruje zachowanie jej syna, a ona nie chce kłótni. Wszystko sie komplikuje, nerwy, kłótnie między nami. Czasami chciałabym mieć kogoś innego i zapomnieć o tym koszmarze, niestety nie zakochuje się zbyt często. Miałam tylko męża, a teraz jego. 15 lat byłam sama, zanim go spotkalam. Na początku, kiedy nie znałam wszystkich faktów wydawał się idealny, potem ekscesy ex żony i syna doprowadziły mnie do wyczerpania nerwowego. On długo twierdził, że boi się żony ale tak naprawdę nie wiem, dlaczego on się tak zachowuje. Mam wrażenie, że robi wszystko żeby spędzać ze mną jak najmniej czasu, ale on zaprzecza i denerwuje się kiedy o tym mówię.
ManiM... wg mojej oceny zachowujesz się jak dziewczynka, która płacze, że nie może mieć wróbelka w klatce w domu. Prawda jest taka, że wróbelek sobie wolno lata, będzie latał, i na nic wymagania dziewczynki -- i tak nie będzie jak ona chce.
Wasz związek? 100km od siebie na telefon? I do tego zabraniasz mu kontaktów z byłą żoną? Śledzisz go? Myślisz, że w wieku 50 lat on będzie prawiczkiem bez przeszłości? Albo że wymaże przeszłość? Oddzieli "grubą kreską"? Tak się nie da -- sorki... Sama ze sobą nie potrafisz być szczęśliwa i szukasz celu do wyładowywania swoich emocji.
Zamiast się cieszyć, że on istnieje, że możecie razem spędzać chwile, to Ty ciągle jątrzysz wyszukując problemów.
17 2017-07-31 19:35:27 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-07-31 19:46:44)
Nie wiem czy chęć spotkania się z partnerem częściej niż raz na 1,5 miesiąca to są kaprysy małej dziewczynki? Poza tym, jeśli ja nie wydzwaniałam do byłego i nie wydzwaniam, chociaż moje dziecko choruje od urodzenia, radziłam sobie ze wszystkim sama, to chyba mam prawo wymagać od partnera żeby kontaktował się z ex tylko w sprawach dziecka, jeśli on zwierza się jej i we wszystkim szuka u niej pomocy, poza tym ona trzyma go jak psa na smyczy, to chyba z nimi coś jest nie tak, a nie ze mną? Zanim wprowadzil sie do nirj jej facet, nocowala tam czesto i musialam to znosic, wszystko oczywiście pod przykrywka syna. Moze jeszcze powinnam poscielic im lozeczko i zyczyc dobrej nocy? Od kiedy mieszka z facetem jakoś przestała nocować bo boi się o swój związek. Ona ma prawo walczyć o swoje bo to była żona, a ja to co, śmieć? Nie chciałabyś spotkać na swojej drodze takiej wredne baby. Ja nigdy mojemu byłemu nie w pierniczyl am się w to co on robi i z kim. Rozeszli my się i każdy ma prawo ułożyć sobie życie, a ona ma prawo się wtrącać i mówić byłemu z kim ma być. Był zawsze pod jej pantoflem i ona uważa, że nadal tak powinna o być. Jego tez nie bronie bo jeśli zdecydował się na związek to niech zachowuje się jak dorosły mężczyzna a nie smarkacz . Nie wiesz jak to jest kiedy się zaangażujesz, oddasz komuś 3 lata życia, wiele zniesiesz a ten ktoś jest nie w porządku. Masz wrażeniem, że Cię kocha, bo wiele na to wskazuje a mimo to podtrzymuje kontakt z ex, chyba ma prawo być mi przykro? Łatwo po kimś jeździć jeśli nie zna się tego kogoś. Po co jesteś na tym forum, żeby pomagać własnym doświadczeniem czy żeby sobie żółci upuścić?
Mysle ze jak sie steskni to odezwie sie sam do cb. Wtedy niech przyjedzie i wytlumaczy sie ze ssojego zachowania. A ty na razie odpusc "zwiazek" z nim. Zastanow sie czy warto. Bo poki co on ma swoje zycie a ty swoje i nic nie wskazuje na to zeby to sie zmienilo jak sama napisalas. Zajmij sie soba, znajdz jakies hobby, sa wakacje idz na jakas potancowke lub jedz na wycieczke. Odpocznij. A on niech zyje w tym trojkacie. Tylko mu wspolczuc. Ex ma go w garsci a on nie ma jaj zeby z tym skonczyc. Niestety wszystko odbija sie na synu ale to juz inna sprawa. Powinien uszanowac ze tata tez chcialby miec swoje zycie i byc szczesliwym.
Nie wiem czy chęć spotkania się z partnerem częściej niż raz na 1,5 miesiąca to są kaprysy małej dziewczynki?
Żyjecie osobno, a udajesz, że jesteście małżeństwem.
Poza tym, jeśli ja nie wydzwaniałam do byłego i nie wydzwaniam, chociaż moje dziecko choruje od urodzenia, radziłam sobie ze wszystkim sama, to chyba mam prawo wymagać od partnera żeby kontaktował się z ex tylko w sprawach dziecka,
NIe masz prawa wymagać, aby on był taki jak Ty. Coś w stylu "Przestałam jeść ciastka, więc i on musi przestać".
jeśli on zwierza się jej i we wszystkim szuka u niej pomocy, poza tym ona trzyma go jak psa na smyczy, to chyba z nimi coś jest nie tak, a nie ze mną?
Cóż... może jest pantoflarzem, a Tobie nic do tego. Ich świat, taki jak to ich ... a nie jak twój.
Zanim wprowadzil sie do nirj jej facet, nocowala tam czesto i musialam to znosic, wszystko oczywiście pod przykrywka syna. Moze jeszcze powinnam poscielic im lozeczko i zyczyc dobrej nocy?
A musisz się tak między nich wciskać?
Od kiedy mieszka z facetem jakoś przestała nocować bo boi się o swój związek. Ona ma prawo walczyć o swoje bo to była żona, a ja to co, śmieć?
A Ty nie potrafisz być sama szczęśliwa? Musisz cały czas kombinować jak tutaj wbić klina między nich?
Nie chciałabyś spotkać na swojej drodze takiej wredne baby. Ja nigdy mojemu byłemu nie w pierniczyl am się w to co on robi i z kim. Rozeszli my się i każdy ma prawo ułożyć sobie życie,
Oni są tacy, a Wy jesteście inni. Niektórzy po rozwodzie dalej mają kontakt.
a ona ma prawo się wtrącać i mówić byłemu z kim ma być.
Nie ma prawa.
Był zawsze pod jej pantoflem i ona uważa, że nadal tak powinna o być.
No to chrzanić go. Dasz radę być sczęśliwa nie śledząc go?
Jego tez nie bronie bo jeśli zdecydował się na związek to niech zachowuje się jak dorosły mężczyzna a nie smarkacz . Nie wiesz jak to jest kiedy się zaangażujesz, oddasz komuś 3 lata życia, wiele zniesiesz a ten ktoś jest nie w porządku.
Oddałaś trzy lata życia? Byłaś nieszczęśliwa? I masz oczekiwania teraz?
No to twoja wina że się poświęciłaś zamiast dbać o własne szczęście.
Myślałem, że związki sa po to, aby być szczęśliwym a nie nieszczęśliwym.
Masz wrażeniem, że Cię kocha, bo wiele na to wskazuje a mimo to podtrzymuje kontakt z ex, chyba ma prawo być mi przykro?
Jesli Cię kocha to znaczy że Cię kocha.
Ilość i jakość kontaktów z byłą żoną nie ma tutaj nic do rzeczy.
To Ty wymagasz, aby on ograniczył ten kontakty. Gdybyś kochała, to byś go tak nie ograniczała, tylko się cieszyła wspólnymi chwilami.
Zobacz co mam w podpisie pod tym postem.
Łatwo po kimś jeździć jeśli nie zna się tego kogoś. Po co jesteś na tym forum, żeby pomagać własnym doświadczeniem czy żeby sobie żółci upuścić?
Jeszcze mi podziękujesz jak nerwy opadną... Jestem tutaj aby pomóc. Mam nieskończone pokłady cierpliwości, tolerancji, empatii.
20 2017-08-01 00:21:36 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-08-01 00:23:50)
Do Gary.
Człowieku, ja się wciskam? Nie wiesz jak się poznaliśmy i kto o kogo zabiegał. Po roku dowiedziałam się, jaki jest. Jesteś chory człowieku, jeśli uważasz, że po zdradzie i rozwodzie byli małżonkowie powinni sobie opowiadać o wszystkim, o intymnych szczegółach w nowych związkach też. Jeśli tak bardzo za sobą tęsknią, tak im siebie brakuje to po co włażą komuś w życie, zapewniają o uczuciach, po to żeby się zabawić. Poza tym, nie wiem gdzie wyczytałeś, że udaje małżeństwo. Facecie tacy jak ty właśnie mają takie zasady, do łóżka to jak żona, a do wspólnego życia, to już nie. To on proponował mi małżeństwo i wspólne życie i wyobraź sobie nie zaciągnęlam go do USC. Właśnie dlatego, że znam swoją wartość nie zgadzam się na flirty wanie i romansowanie za moimi plecami z ex. Szanował am jego i jego bliskich ale po tym co od nich otrzymałam nie muszę mieć żadnych skrupułów. Chcę tylko żeby on się określił kogo kocha i z kim chce być, ponieważ nie zamierzam marnować reszty mojego życia. Ty człowieku tez chyba siedzisz pod pantoflem żony, bo to co ty piszesz tylko obraża normalnych ludzi. Uważasz, że tylko po ślubie trzeba być wiernym i lojalny, a w 7 ny związku to hulaj dusza? Poza tym, to co piszesz przeczy jedno drugiemu. Zdania wyjęte z kontekstu i twoje komentarze. Przeczytaj ze zrozumieniem wszystko co napisałam a później umoralniaj i obrzucaj błotem. Rada, nie wyczytałam w twoich wypocinach żadnej rady, jedynie chęć udowodnienia przez ciebie, że Twoje myślenie jest prawidłowe. Jeśli byłbyś rozwiedziony i byłbyś w nowym związku, a twoja partnerka o wszystkim opowiadała by swojemu ex, wydzwaniala do niego było by ci to obojętne, zakładając, że kochałbyś swoją partnerkę i planowalibyscie przyszłość? Może Tobie trójkąty odpowiadają, mnie nie. Nie wciskamy się między nikogo, 8 początku twierdził, że jest rozwiedziony i chce poważnego, trwałego związku. T8, że okazał się kłamcą nie jest moją winą. Chciałabym, żeby ktoś potraktował cie tak, jak mnie potraktowała jego ex, kobieta, która go zdradziła gdy był chory w szpitalu, potem kłamał a, że jeździ na szkolenia a potem udawała, że ratuje małżeństwo, a w tym czasie miała już romans z kolejnym facetem. Szkoda, tylko ze moj "partner" nie ma jaj i jest d....
Patrząc na Twoją reakcję na post gary'ego - Tobie chyba jednak potrzebny jest pantoflarz bez własnego zdania. Po swoim chlopie tez tak jeździsz?
Ad rem:
Ile lat ma ten chłopak, syn Twojego mężczyzny?
Ale naskoczyłaś na Gary'ego, jak tak samo słodko ustawiasz tego "twojego" faceta to się nie dziwię, że nie chce się spotykać częściej niż raz na 1,5 miesiąca.
A poza tym może czas przestać oszukiwać samą siebie? Masz pretensje do jego ex-żony, że rozwala wasz związek? Wolne żarty. Jakoś nie wierzę, ze 50-letni facet to biedny, bezwolny misio, który kocha ciebie a ta małpa się wtrąca. Wiesz, dlaczego tak jest? Bo mu to pasuje i odpowiada. Bo on najwidoczniej jest z nią związany emocjonalnie i LUBI sobie z nią porozmawiać i poopowiadać co się dzieje u niego na każdej płaszczyźnie. Tak samo to on nie ma ochoty na wspólne zamieszkanie a ex-żona, syn to tylko wymówka. Jemu pasuje taki układ. Ma kogoś jakby co, popisze sobie smski, spotka się czasem i jego potrzeby są zaspokojone. Jemu to pasuje.
Jak ci nie odpowiada to postaw mu ultimatum, że tak dłużej nie chcesz żyć. Tylko w razie czego, musisz liczyć się z tym, że on nic nie zmieni. A wtedy wypadałoby odejść.
No to ja grzecznie podziękuję za dyskusję, skoro nie pomagam. Tak bywa. Jedno jest pewne -- ktoś jest w błędzie -- albo Ty albo ja
. Może kto inny powie Ci to samo co i ja powiedziałem i wtedy może Ci się oczy otworzą.
Do Gary.
Człowieku, ja się wciskam? Nie wiesz jak się poznaliśmy i kto o kogo zabiegał. Po roku dowiedziałam się, jaki jest. Jesteś chory człowieku, jeśli uważasz, że po zdradzie i rozwodzie byli małżonkowie powinni sobie opowiadać o wszystkim, o intymnych szczegółach w nowych związkach też. Jeśli tak bardzo za sobą tęsknią, tak im siebie brakuje to po co włażą komuś w życie, zapewniają o uczuciach, po to żeby się zabawić. Poza tym, nie wiem gdzie wyczytałeś, że udaje małżeństwo. Facecie tacy jak ty właśnie mają takie zasady, do łóżka to jak żona, a do wspólnego życia, to już nie. To on proponował mi małżeństwo i wspólne życie i wyobraź sobie nie zaciągnęlam go do USC. Właśnie dlatego, że znam swoją wartość nie zgadzam się na flirty wanie i romansowanie za moimi plecami z ex. Szanował am jego i jego bliskich ale po tym co od nich otrzymałam nie muszę mieć żadnych skrupułów. Chcę tylko żeby on się określił kogo kocha i z kim chce być, ponieważ nie zamierzam marnować reszty mojego życia. Ty człowieku tez chyba siedzisz pod pantoflem żony, bo to co ty piszesz tylko obraża normalnych ludzi. Uważasz, że tylko po ślubie trzeba być wiernym i lojalny, a w 7 ny związku to hulaj dusza? Poza tym, to co piszesz przeczy jedno drugiemu. Zdania wyjęte z kontekstu i twoje komentarze. Przeczytaj ze zrozumieniem wszystko co napisałam a później umoralniaj i obrzucaj błotem. Rada, nie wyczytałam w twoich wypocinach żadnej rady, jedynie chęć udowodnienia przez ciebie, że Twoje myślenie jest prawidłowe. Jeśli byłbyś rozwiedziony i byłbyś w nowym związku, a twoja partnerka o wszystkim opowiadała by swojemu ex, wydzwaniala do niego było by ci to obojętne, zakładając, że kochałbyś swoją partnerkę i planowalibyscie przyszłość? Może Tobie trójkąty odpowiadają, mnie nie. Nie wciskamy się między nikogo, 8 początku twierdził, że jest rozwiedziony i chce poważnego, trwałego związku. T8, że okazał się kłamcą nie jest moją winą. Chciałabym, żeby ktoś potraktował cie tak, jak mnie potraktowała jego ex, kobieta, która go zdradziła gdy był chory w szpitalu, potem kłamał a, że jeździ na szkolenia a potem udawała, że ratuje małżeństwo, a w tym czasie miała już romans z kolejnym facetem. Szkoda, tylko ze moj "partner" nie ma jaj i jest d....
O Boże, jakbym była Twoim facetem, to naprawdę wolałabym pogadać z byłą żoną, a nie zamieszkać z Tobą. Może przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś i zastanów się, czy w codziennym życiu też się tak zachowujesz? To nic dziwnego, że gość nie chce Cię oglądać częściej niż raz na 1,5 miesiąca - jak dla mnie, to i tak dużo.