Partner - Bluszcz - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez zuzka.gutkowkska (2017-04-25 21:42:21)

Temat: Partner - Bluszcz

Witam
Mam problem w swoim związku i brak pojęcia, jak go naprawić. Z moim chłopakiem jesteśmy razem już ponad 4 lata. Jego zachowanie czasami mnie po prostu przerasta. Pochodzi z rozbitej (i patologicznej nieco, wg. mnie) rodziny. To, co za dzieciństwa podarowali mu rodzice na stałe odbiło się w jego psychice.
Nie wiem nawet jak to opisać...
Najchętniej zabroniłby mi wychodzenia gdziekolwiek, ale nigdy nie dałam sobie na głowę wejść aż tak, za to muszę się liczyć z tym, że każdy wyjazd to wyrzuty czemu na tak długo, nawet jeśli nie mam na to wpływu to ma do mnie pretensje. Każda impreza to jego okropny stres z którym muszę się liczyć i ukryte pretensje. Kiedy wyjechałam za granicę do pracy musiałam mu wysłać zdjęcie z hotelu (że - nie u jakiegoś faceta chyba). Wśród znajomych mam same koleżanki i zajętych kolegów, inaczej nie ma opcji żebym mogła spędzać z nimi czas, bo czułby się zagrożony.  Musimy pisać codziennie i to non stop, jeżeli jakiś dzień nie mam czasu to na wieczór mam mini kłótnię i pretensje, że prawie w ogóle nie rozmawiamy. Chciałby się widzieć codziennie cały czas, a kiedy nie ma takiej możliwości odbija się to na mnie i traktuje mnie jakby to była moja wina.
Ciągle mówi mi jak bardzo mnie kocha, że jestem wspaniała, kochana. Mówi mi to kilka razy dziennie i wymaga żebym odpisała mu coś podobnego z równym entuzjazmem. Kiedy tego nie zrobię albo zrobię źle, są pretensje, pytania. Ciągle towarzyszą mu "uczucia", np. spędzamy miło dzień, jest naprawdę fajnie i nagle okazuje się, że on czuje, że ja wiem, że on jest naiwny i że go oszukuję. Albo, że chcę go zostawić.
Każdego dnia rozmawiamy, muszę go zapewniać że go kocham, że wszystko jest ok, pasuje mi, że jestem szczęśliwa, że go nie zostawię, że go nie zdradzam, nikogo nie poznałam.
Jego obecny zarzut to to, że tak naprawdę nie chcę z nim być, tylko się mszczę za to co kiedyś zrobił i go zostawię. Nawet tłumaczenie, że życie z nim to naprawdę mordęga i gdybym nie chciała z nim być to na pewno bym sobie tego nie robiła, nie pomaga.


Norma to oczywiście sprawdzanie mojego fb, połączeń, wiadomości, maila, historii przeglądania. Piszę post bo dziś znowu miałam awanturę o to, że usunęłam wiadomości z siostrą i mamą. A ja najzwyczajniej w świecie nie chcę, żeby je czytał.

Tak bardzo chciałabym żeby w końcu poczuł się pewnie i żebyśmy mogli żyć z normalnym związku, ale to chyba niemożliwe. Obecnie wygląda to tak, że każdego jednego dnia walczę, rozmawiam, tłumaczę, on ciągle znajduje nowe powody swoich głupich uczuć i trosk i próbujemy je rozwiązać. Wszystko kręci się wokół niego i jego uczuć, próbuję mu pomóc na wszystkie sposoby, ale im więcej mu daję, tym bardziej czuję się jak skorupa, a on więcej chce. Mam wrażenie jakby ze mnie wysysał chęć do życia, bo wszędzie tylko on on on, jego samopoczucie a nie ma w tym mnie. Jego nie interesuje mój stan psychiczny, chce żebym była szczęśliwa, ale nawet nie żebym była, tylko żebym mówiła, że jestem - żebyśmy mogli znowu się skupić na nim....

Jestem bardzo troskliwą osobą i dlatego tak mnie kocha, jednak chciałabym wzajemności a tego nie mam. Niejednokrotnie wbił mi nóż prosto w serce i wiem jaki potrafi być okrutny kiedy nie ma w tym jego interesu. Wielokrotnie też łapałam go na tym, że robił coś celowo by zadać mi ból, np.pisał mówił coś co wiedział, że mnie zaboli bardzo mocno a kiedy udawałam, że nie zauważyłam powtarzał to. Absolutnie nie mam poczucia bezpieczeństwa w tym związku .Czuję , że gdybym ja potrzebowała wsparcia psychicznego on nie dałby rady "zapomnieć" o sobie tylko ciągle by chciał ode mnie brać.  Obecnie jesteśmy w zamkniętym kręgu jego uczuć i przeczuć, o których ciągle trzeba porozmawiać albo go pozapewniać.

Rozmawiałam z nim niejednokrotnie o tym, że chciałabym mieć własną przestrzeń, mieć prywatność w korespondencji, móc nie chcieć widzieć się jeden dzień jeżeli nie mam ochoty, móc nie pisać kiedy nie chcę. Mimo wszystko kiedy żyję po swojemu on ma ciche pretensje i już wolę iść mu na rękę.

Jednocześnie nie widzi jak mnie tym wszystkim wyniszcza, krzywdzi, ani nie docenia.

Jest typowym partnerem bluszczem, z definicji rzeczy które wyłapałam i się zgadzają to:

Przesadna potrzeba bycia pod czyjąś opieką
Obawy przed zdolnością do zaopiekowania się sobą czy poczucie niezdolności do opieki nad sobą
Poczucie niezdolności do samodzielnego istnienia
Poczucie braku atrakcyjności
Poczucie bycia niegodnym uwagi
Zaabsorbowanie lękami przed ryzykiem bycia pozbawionym opieki
Stała zależność od innych (od ich obecności, porad, opieki, wsparcia, decyzji)
Unikanie sytuacji bycia samemu, bez opieki
W sytuacji braku czyjejś obecności – poczucie niewygody, dyskomfortu, lęku, bezradności, zagubienia, napięcia
Obecne w zachowaniu: manipulowanie otoczeniem, szantaże emocjonalne, natarczywość, symulacja chorób i złego samopoczucia w celu uzyskania wsparcia
Trudności z radzeniem sobie  konsekwencjami podjętych decyzji
Ciągłe poszukiwanie potwierdzenia dla własnych wyborów
Silna obawa o popełnienie przez siebie błędu
Cedowanie odpowiedzialności na innych
Bierność, brak inicjatywy w działaniu
Koncentracja życia wokół życia innych bliskich osób
Nadwrażliwość
Silny lęk przed opuszczeniem
Z obawy przed odrzuceniem – trudności z wyrażaniem niezadowolenia, sprzeciwu, złości w relacji; trudne emocje są tłumione
Podtrzymywanie relacji za wszelką cenę, nawet kosztem osobistych pragnień i potrzeb
Ze względu na chęć utrzymania relacji – rezygnowanie z siebie, ze stawiania wymagań, tolerowanie w relacji zachowań toksycznych a więc przemocy, uzależnienia.
Podporządkowywanie własnych poglądów i wartości pod aktualną relację (pod poglądy i wartości partnera)
Chwiejność i labilność poglądów i wartości
Uległość i podporządkowanie, nawet gdy taka postawa przynosi im określone szkody i trwały dyskomfort psychiczny
Nie ma rzeczy bardziej istotnej od utrzymania relacji
Wizja opuszczenia przez kogoś postrzegana jest jako dramat, katastrofa, koniec świata
Dramatyczne przeżywanie rozstań
W sytuacji gdy związek się kończy – natychmiastowe poszukiwanie nowego

I naprawdę jest bardzo źle. Muszę skupiać całą energię na nim. Wiem, że ma problem i on też to wie, chcę mu pomóc z chorobą, ale nie wiem jak.

Ostatni problem to seks. Jest dobry, ale jego zachowanie nie. Nie rozumie słowa nie, jeżeli mu odmawiam, dąży uparcie do swojego, a kiedy się "nie dam", obraża się. Wielokrotnie czułam się niemal zgwałcona kiedy dla spokoju dałam mu, czego chciał. Potrafi zachowywać się bardzo obleśnie, i nie da się z nim porozmawiać bez żadnych aluzji i żałosnych tekstów, dopóki mu nie dam dupy... Tak to nazywam bo tak się czuję.

Na koniec dodam, że zostałam grupowo zgwałcona i wie o tym tylko i wyłącznie on. Od tamtego czasu nigdy przenigdy nie porozmawiał ze mną, nie spytał jak się czuję, czy mam z tym problem. Za to żartować o gwałcie potrafi nieźle. Po prostu o tym zapomniał.

Kocham go i jest mi z nim dobrze, kiedy zachowuje się normalnie (kiedy zrobię mu wielką awanturę o to, że jest pajacem i niemal zerwę), wiem, że to choroba, ale jednak nie daję już rady i czuję się coraz gorzej  psychicznie.
Co może nam pomóc?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Witam
Mam problem w swoim związku i brak pojęcia, jak go naprawić. Z moim chłopakiem jesteśmy razem już ponad 4 lata. Jego zachowanie czasami mnie po prostu przerasta. Pochodzi z rozbitej (i patologicznej nieco, wg. mnie) rodziny. To, co za dzieciństwa podarowali mu rodzice na stałe odbiło się w jego psychice.
Nie wiem nawet jak to opisać...
Najchętniej zabroniłby mi wychodzenia gdziekolwiek, ale nigdy nie dałam sobie na głowę wejść aż tak, za to muszę się liczyć z tym, że każdy wyjazd to wyrzuty czemu na tak długo, nawet jeśli nie mam na to wpływu to ma do mnie pretensje. Każda impreza to jego okropny stres z którym muszę się liczyć i ukryte pretensje. Kiedy wyjechałam za granicę do pracy musiałam mu wysłać zdjęcie z hotelu (że - nie u jakiegoś faceta chyba). Wśród znajomych mam same koleżanki i zajętych kolegów, inaczej nie ma opcji żebym mogła spędzać z nimi czas, bo czułby się zagrożony.  Musimy pisać codziennie i to non stop, jeżeli jakiś dzień nie mam czasu to na wieczór mam mini kłótnię i pretensje, że prawie w ogóle nie rozmawiamy. Chciałby się widzieć codziennie cały czas, a kiedy nie ma takiej możliwości odbija się to na mnie i traktuje mnie jakby to była moja wina.
Ciągle mówi mi jak bardzo mnie kocha, że jestem wspaniała, kochana. Mówi mi to kilka razy dziennie i wymaga żebym odpisała mu coś podobnego z równym entuzjazmem. Kiedy tego nie zrobię albo zrobię źle, są pretensje, pytania. Ciągle towarzyszą mu "uczucia", np. spędzamy miło dzień, jest naprawdę fajnie i nagle okazuje się, że on czuje, że ja wiem, że on jest naiwny i że go oszukuję. Albo, że chcę go zostawić.
Każdego dnia rozmawiamy, muszę go zapewniać że go kocham, że wszystko jest ok, pasuje mi, że jestem szczęśliwa, że go nie zostawię, że go nie zdradzam, nikogo nie poznałam.
Jego obecny zarzut to to, że tak naprawdę nie chcę z nim być, tylko się mszczę za to co kiedyś zrobił i go zostawię. Nawet tłumaczenie, że życie z nim to naprawdę mordęga i gdybym nie chciała z nim być to na pewno bym sobie tego nie robiła, nie pomaga.


Norma to oczywiście sprawdzanie mojego fb, połączeń, wiadomości, maila, historii przeglądania. Piszę post bo dziś znowu miałam awanturę o to, że usunęłam wiadomości z siostrą i mamą. A ja najzwyczajniej w świecie nie chcę, żeby je czytał.

Tak bardzo chciałabym żeby w końcu poczuł się pewnie i żebyśmy mogli żyć z normalnym związku, ale to chyba niemożliwe. Obecnie wygląda to tak, że każdego jednego dnia walczę, rozmawiam, tłumaczę, on ciągle znajduje nowe powody swoich głupich uczuć i trosk i próbujemy je rozwiązać. Wszystko kręci się wokół niego i jego uczuć, próbuję mu pomóc na wszystkie sposoby, ale im więcej mu daję, tym bardziej czuję się jak skorupa, a on więcej chce. Mam wrażenie jakby ze mnie wysysał chęć do życia, bo wszędzie tylko on on on, jego samopoczucie a nie ma w tym mnie. Jego nie interesuje mój stan psychiczny, chce żebym była szczęśliwa, ale nawet nie żebym była, tylko żebym mówiła, że jestem - żebyśmy mogli znowu się skupić na nim....

Jestem bardzo troskliwą osobą i dlatego tak mnie kocha, jednak chciałabym wzajemności a tego nie mam. Niejednokrotnie wbił mi nóż prosto w serce i wiem jaki potrafi być okrutny kiedy nie ma w tym jego interesu. Wielokrotnie też łapałam go na tym, że robił coś celowo by zadać mi ból, np.pisał mówił coś co wiedział, że mnie zaboli bardzo mocno a kiedy udawałam, że nie zauważyłam powtarzał to. Absolutnie nie mam poczucia bezpieczeństwa w tym związku .Czuję , że gdybym ja potrzebowała wsparcia psychicznego on nie dałby rady "zapomnieć" o sobie tylko ciągle by chciał ode mnie brać.  Obecnie jesteśmy w zamkniętym kręgu jego uczuć i przeczuć, o których ciągle trzeba porozmawiać albo go pozapewniać.

Rozmawiałam z nim niejednokrotnie o tym, że chciałabym mieć własną przestrzeń, mieć prywatność w korespondencji, móc nie chcieć widzieć się jeden dzień jeżeli nie mam ochoty, móc nie pisać kiedy nie chcę. Mimo wszystko kiedy żyję po swojemu on ma ciche pretensje i już wolę iść mu na rękę.

Jednocześnie nie widzi jak mnie tym wszystkim wyniszcza, krzywdzi, ani nie docenia.

Jest typowym partnerem bluszczem, z definicji rzeczy które wyłapałam i się zgadzają to:

Przesadna potrzeba bycia pod czyjąś opieką
Obawy przed zdolnością do zaopiekowania się sobą czy poczucie niezdolności do opieki nad sobą
Poczucie niezdolności do samodzielnego istnienia
Poczucie braku atrakcyjności
Poczucie bycia niegodnym uwagi
Zaabsorbowanie lękami przed ryzykiem bycia pozbawionym opieki
Stała zależność od innych (od ich obecności, porad, opieki, wsparcia, decyzji)
Unikanie sytuacji bycia samemu, bez opieki
W sytuacji braku czyjejś obecności – poczucie niewygody, dyskomfortu, lęku, bezradności, zagubienia, napięcia
Obecne w zachowaniu: manipulowanie otoczeniem, szantaże emocjonalne, natarczywość, symulacja chorób i złego samopoczucia w celu uzyskania wsparcia
Trudności z radzeniem sobie  konsekwencjami podjętych decyzji
Ciągłe poszukiwanie potwierdzenia dla własnych wyborów
Silna obawa o popełnienie przez siebie błędu
Cedowanie odpowiedzialności na innych
Bierność, brak inicjatywy w działaniu
Koncentracja życia wokół życia innych bliskich osób
Nadwrażliwość
Silny lęk przed opuszczeniem
Z obawy przed odrzuceniem – trudności z wyrażaniem niezadowolenia, sprzeciwu, złości w relacji; trudne emocje są tłumione
Podtrzymywanie relacji za wszelką cenę, nawet kosztem osobistych pragnień i potrzeb
Ze względu na chęć utrzymania relacji – rezygnowanie z siebie, ze stawiania wymagań, tolerowanie w relacji zachowań toksycznych a więc przemocy, uzależnienia.
Podporządkowywanie własnych poglądów i wartości pod aktualną relację (pod poglądy i wartości partnera)
Chwiejność i labilność poglądów i wartości
Uległość i podporządkowanie, nawet gdy taka postawa przynosi im określone szkody i trwały dyskomfort psychiczny
Nie ma rzeczy bardziej istotnej od utrzymania relacji
Wizja opuszczenia przez kogoś postrzegana jest jako dramat, katastrofa, koniec świata
Dramatyczne przeżywanie rozstań
W sytuacji gdy związek się kończy – natychmiastowe poszukiwanie nowego

I naprawdę jest bardzo źle. Muszę skupiać całą energię na nim. Wiem, że ma problem i on też to wie, chcę mu pomóc z chorobą, ale nie wiem jak.

Ostatni problem to seks. Jest dobry, ale jego zachowanie nie. Nie rozumie słowa nie, jeżeli mu odmawiam, dąży uparcie do swojego, a kiedy się "nie dam", obraża się. Wielokrotnie czułam się niemal zgwałcona kiedy dla spokoju dałam mu, czego chciał. Potrafi zachowywać się bardzo obleśnie, i nie da się z nim porozmawiać bez żadnych aluzji i żałosnych tekstów, dopóki mu nie dam dupy... Tak to nazywam bo tak się czuję.

Na koniec dodam, że zostałam grupowo zgwałcona i wie o tym tylko i wyłącznie on. Od tamtego czasu nigdy przenigdy nie porozmawiał ze mną, nie spytał jak się czuję, czy mam z tym problem. Za to żartować o gwałcie potrafi nieźle. Po prostu o tym zapomniał.

Kocham go i jest mi z nim dobrze, kiedy zachowuje się normalnie (kiedy zrobię mu wielką awanturę o to, że jest pajacem i niemal zerwę), wiem, że to choroba, ale jednak nie daję już rady i czuję się coraz gorzej  psychicznie.
Co może nam pomóc?

Co może wam pomóc?
Jemu - psychoterapia.
Tobie, jeśli on podejmie terapię - cierpliwość i brak zgody na przekraczanie Twych granic, jeśli się na nią nie zdecyduje - rozstanie.

3

Odp: Partner - Bluszcz

Co może pomóc??

Tobie najbardziej pomoże zostawienie go.

A jemu? Profesjonalna psychoterapia.

Ty mu nie pomożesz. Jest to po prostu niemożliwe. Nie będziesz mogła go wspierać, bo wyssie z ciebie jak wampir energetyczny wszystko co się da i zostanie z ciebie kłębuszek nerwów, fobii i jak poznasz kogoś normalnego, to przez takie skrzywione doświadczenia z tego związku, tez nie będziesz potrafiła czegoś fajnego z tą osobą stworzyć.

Uciekaj !!!

4

Odp: Partner - Bluszcz

Niestety tak jak poprzedniczki napisaly: psychoterapia, a Ty daj sobie spokój...

Jeśli naprawdę czasami jesteś z nim szczęśliwa i szczerze wierzysz, że można te okresy szczęścia wydłużyć, to może psycholog dla par?

Wielokropku, po co cytujesz CAŁEGO posta, w dodatku pisząc zaraz pod nim...?

5

Odp: Partner - Bluszcz
Przyszly_maz napisał/a:

(...) Wielokropku, po co cytujesz CAŁEGO posta, w dodatku pisząc zaraz pod nim...?

Ponieważ bywa i tak, że autor/autorka swój pierwszy post usuwa, i cały nasz - użytkowników wysiłek 'idzie w gwizdek'. Dlatego na forum powstała jakiś czas temu niepisana zasada, by pierwsza osoba wypowiadająca się w wątku zacytowała ten pierwszy post. Wiem, wygląda to dziwnie, w innych przypadkach, jeśli już, cytuję fragmenty. smile

6

Odp: Partner - Bluszcz

A ja Ci nie napisze "uciekaj".
Jeżeli jest Ci z nim dobrze i kochasz go to zostań i pomóż mu.

Pomóż mu w jego psychoterapii.
Jego "zbiornik miłości " nie został napełniony w dzieciństwie i teraz rozpaczliwie próbuje go napełnić w dorosłym życiu . Przeraźliwie boi się , ze ktoś go nie zaakceptuje, odrzuci. Ma wypaczone spojrzenie na miłość ,  uważa ze na miłość trzeba sobie zasłużyć , jest przedmiotem handlu coś -za coś .

Poczytaj o problemach Dorosłych dzieci rozwiedzionych rodziców , o problemach dorosłych dzieci alkoholików lub z rodzin dysfunkcyjnych. Wszyscy praktycznie zachowują się w podobny sposób .
To da się leczyć , ale najpierw musi zdać sobie sprawę z takiej potrzeby.
To jest proces, który może potrwać i może miewać nawroty.

Tobie życzę wytrwałości i sukcesu - dla Was smile

7 Ostatnio edytowany przez zuzka.gutkowkska (2017-04-29 02:33:46)

Odp: Partner - Bluszcz

Nie wytrzymałam. Tego dnia, kiedy opublikowałam ten post, złapałam go znowu na sprawdzaniu mi wiadomości. Już wcześniej wiedział, że ma bezwzględny zakaz robienia takich rzeczy. Odeszłam bez słowa i kontynuowałam malowanie się, bo mieliśmy zaraz pociąg. Przyszedł po chwili i spodziewałam się, że przeprosi - ale zamiast tego zaczął wypytywać, co jest w tych wiadomościach. Wtedy zrozumiałam, jak źle jest. Napisałam ten post bo miałam nadzieję, że napiszecie tu coś mądrego co oświeci mnie lub co będę mogła pokazać jemu, by przejrzał na oczy.

Tamtego dnia mieliśmy długą rozmowę nt. tego, że jestem wyniszczona już tym psychicznie, że chcę odejść, że to wszystko jest chore. Całą drogę pociągiem przekonywał mnie, że nie pozwoli mi odejść, że teraz widzi swój błąd, że chce popracować nad naszym związkiem. Oraz, nad sobą - raczej głównie nad sobą.

Przekazałam mu wszystkie swoje uczucia - M, mam dość. Potrzebuję przestrzeni. Potrzebuję spokoju. Braku rozmów. Braku uczuć. Braku problemów. Zwykłej konwersacji o tym jak Ci minął dzień.
Powiedziałam, JAK źle jest, że jestem na skraju odejścia, że nie wyobrażam sobie dłużej tak żyć.
Coś takiego jak koegzystencja w naszym związku nie istniało. Byłam metaforyczna matka polka ja oraz dzidziuś, za którego jestem odpowiedzialna. Dosłownie byłam odpowiedzialna za jego samopoczucie.

Choć powiedziałam mu o swoich uczuciach, zagroziłam rozstaniem - jeszcze bardziej istniał tylko on, bo bolało go co powiedziałam, chciał naprawić naszą relację tu i teraz. Pytał, czy jak odpuści to będzie dobrze - TAK, mówiłam. Obiecał, że w takim razie odpuści. Za każdym razem gdy to mówił, autentycznie miałam gdzieś co było i liczyło się tylko co będzie. Pragnęłam żeby po prostu zaczął się zachowywać jakby wszystko było ok bo wtedy byłoby po prostu ok.
Poprosiłam, by ten jeden raz powstrzymał swoje emocje i zrobił coś dla mnie.

Cóż, nie potrafił - od tamtego dnia nie porozmawialiśmy o niczym innym niż o nim, jego uczuciach, nas.
Dziś spędziliśmy razem cały dzień. Cały dzień słuchałam tego pie**nia i tylko co jakiś czas mówiłam, - M, błagam, mam już dość.
Dość? NIGDY W ŻYCIU! Bo potrzebuję, żebyś obiecała mi, że się wszystko ułoży!  ALE CO JA MAM CI OBIECAĆ JAK NIE WIEM JAK BĘDZIE!?

Kazałam mu iść z kumplami na miasto się napić. Miałam nadzieję, że odzyska jakieś jaja, spodli się, obgada mnie, cokolwiek. Wrócił pijany i zaczął mi wyznawać uczucia.. na zmianę z pretensjami.
Zaczęły się pytania - "naprawdę chcesz ze mną być? Jeśli tak to powiedz czemu...proszę, bo nie wytrzymam. Jest Ci tak źle ze mną..."
Wypisałam.
"Jeżeli chcesz odejść, to uszanuję to"
Nie, nie chcę. Powiedziałam Ci to dziś 10 razy. Jak zmienię zdanie, napiszę.
"Nie chcesz??"

Z 20 razy mnie przepraszał i pisał co go boli. W końcu dał mi spokój żeby za 10 minut napisać, że to wszystko nie jest jego winą, tylko moją wink Bo kocha się kogoś za to kim jest, nie za to co zmieni.

8 Ostatnio edytowany przez zuzka.gutkowkska (2017-04-29 02:35:53)

Odp: Partner - Bluszcz

Nie wytrzymałam. Napisałam to:
Rozmawialiśmy. poprosiłam cię o tylko jedną rzecz. Cały czas Ci tłumaczę to samo. Błagam. Chcę normalnego związku. Bez problemów. Bez rozmów. Bez pytań. Bez uczuć. Bez oskarżeń. Bez pierdolenia. Cały czas Ci to tłumaczę... Nie chcę rozmawiać. Chcę spokoju. Pytasz. Pytasz, czy gdy odpuścisz i przestaniesz, będę szczęśliwa. TAK. Ok, w takim razie przestaję. Ale nigdy nie przestałeś . Ciągle to samo. Cały czas Ci mówię, że jestem nieszczęśliwa i cały czas Ci podaje ten sam powód - ty i twoje emocje. Żeby go rozwiązać, musimy JESZCZE WIĘCEJ rozmawiać o tobie i twoich emocjach. Ok. Zacisnę zęby i przełknę to pie**nie. Ale ty ciągle wymyślasz coś nowego. Ciągle są jakieś nowe perełki którymi ROZWALASZ WSZYSTKO co sobie zdążyłam ułożyć przez ostatnią godzinę. Mam tak  dość. Nienawidzę Cię za to co mi robisz, po prostu Cię szczerze i głęboko nienawidzę. Staram się Ciebie wspierać, nic nie mówić, nie komentować, uspokajać, zapewniać. Nic, NIC NIC NIC nie działa, dalej mnie terroryzujesz. Ciągle to samo - Jest do dupy, pogadajmy, jesteś nieszczęśliwa, czemu, a , przez moje uczucia, ok, nie ma ich, ale Justyna, zje*em, źle się czuję, porozmawiajmy, nie układa się, czemu, przez moje problemy, ok, naprawię to, ale kochasz mnie, tak, dobrze, musisz mi to mówić, bo coś jest źle, porozmawiajmy, mam uczucia, bo ty chyba nie chcesz ze mną być I TAK  BEZ KOŃCA!!!! czy ty człowieku zdajesz sobie sprawę z tego, że przez ostatnie dni rozmawialiśmy praktycznie tylko o tobie, a Dzisiaj to NA PEWNO cały dzień???? CZY TY TO POJMUJESZ???????? Zrywam z tobą w pociągu, płaczesz prawie, obiecujesz, że się poprawisz i zmienisz, że zrobimy to razem.
Ostatnie dni spędziłam skupiając uwagę tylko na tobie, ba, ostatnie miesiące, A JEDYNE CZEGO CHCIAŁAM W ZAMIAN TO ŻEBYŚ ZACZĄŁ SIĘ NORMALNIE ZACHOWYWAĆ. ŻEBYŚ PODAROWAŁ MI JEDEN. J.E.D.E.N. DZIEŃ BEZ ROZMÓW O TOBIE!!!! własnie do mnie dotarło, że jesteś tak skupiony na sobie, że nawet nie zauważyłeś, że chcę spokoju. NIC się nie liczy oprócz ciebie
NIC

I zerwałam z nim.  Zablokowałam.

Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem

9

Odp: Partner - Bluszcz

Właśnie (mam wrażenie, że ostatkiem sił) podjęłaś decyzję, w mej ocenie, jedyną dobrą. Gratuluję!



zuzka.gutkowkska napisał/a:

(...) Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem

To myślenie o sobie (że zawaliłaś, że nie wspierałaś go dość dobrze) możesz zmienić. Niczego nie zawaliłaś, wspierałaś go najlepiej jak umiałaś, walczyłaś o to, by był Twoim partnerem. On postanowił inaczej, bo decyzję ujawniają zachowania, nie słowa.
Po życiu z tak toksycznym człowiekiem, po tak olbrzymim wysiłku, naturalną rzeczą jest bycie 'wrakiem'. Nie ponaglaj siebie, nie karć siebie, masz czas na regenerację.

10

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem

Absolutnie nie zawaliłaś. Robiłaś wszystko co tylko mogłaś by mu dogodzić, a nawet nie musiałaś... chciałaś bo Ci zależało, a nie umiał tego docenić. Takie osoby nie poczują się nigdy szczęśliwe, gdyż oczekują, że partner spełni ich braki z dzieciństwa. Nikt tego nie zrobi, to on sam musi przepracować. Niestety prawda jest taka, że powinien przejść długą żmudną terapie. Nie byłaś jego psychologiem-terapeutą, byłaś jego partnerką, a i tak zachowywałaś się jakbyś próbowała go wyleczyć. To chory człowiek, a Ty nie masz z tą chorobą nic wspólnego.

11

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Nie wytrzymałam. Napisałam to:
Rozmawialiśmy. poprosiłam cię o tylko jedną rzecz. Cały czas Ci tłumaczę to samo. Błagam. Chcę normalnego związku. Bez problemów. Bez rozmów. Bez pytań. Bez uczuć. Bez oskarżeń. Bez pierdolenia. Cały czas Ci to tłumaczę... Nie chcę rozmawiać. Chcę spokoju. Pytasz. Pytasz, czy gdy odpuścisz i przestaniesz, będę szczęśliwa. TAK. Ok, w takim razie przestaję. Ale nigdy nie przestałeś . Ciągle to samo. Cały czas Ci mówię, że jestem nieszczęśliwa i cały czas Ci podaje ten sam powód - ty i twoje emocje. Żeby go rozwiązać, musimy JESZCZE WIĘCEJ rozmawiać o tobie i twoich emocjach. Ok. Zacisnę zęby i przełknę to pie**nie. Ale ty ciągle wymyślasz coś nowego. Ciągle są jakieś nowe perełki którymi ROZWALASZ WSZYSTKO co sobie zdążyłam ułożyć przez ostatnią godzinę. Mam tak  dość. Nienawidzę Cię za to co mi robisz, po prostu Cię szczerze i głęboko nienawidzę. Staram się Ciebie wspierać, nic nie mówić, nie komentować, uspokajać, zapewniać. Nic, NIC NIC NIC nie działa, dalej mnie terroryzujesz. Ciągle to samo - Jest do dupy, pogadajmy, jesteś nieszczęśliwa, czemu, a , przez moje uczucia, ok, nie ma ich, ale Justyna, zje*em, źle się czuję, porozmawiajmy, nie układa się, czemu, przez moje problemy, ok, naprawię to, ale kochasz mnie, tak, dobrze, musisz mi to mówić, bo coś jest źle, porozmawiajmy, mam uczucia, bo ty chyba nie chcesz ze mną być I TAK  BEZ KOŃCA!!!! czy ty człowieku zdajesz sobie sprawę z tego, że przez ostatnie dni rozmawialiśmy praktycznie tylko o tobie, a Dzisiaj to NA PEWNO cały dzień???? CZY TY TO POJMUJESZ???????? Zrywam z tobą w pociągu, płaczesz prawie, obiecujesz, że się poprawisz i zmienisz, że zrobimy to razem.
Ostatnie dni spędziłam skupiając uwagę tylko na tobie, ba, ostatnie miesiące, A JEDYNE CZEGO CHCIAŁAM W ZAMIAN TO ŻEBYŚ ZACZĄŁ SIĘ NORMALNIE ZACHOWYWAĆ. ŻEBYŚ PODAROWAŁ MI JEDEN. J.E.D.E.N. DZIEŃ BEZ ROZMÓW O TOBIE!!!! własnie do mnie dotarło, że jesteś tak skupiony na sobie, że nawet nie zauważyłeś, że chcę spokoju. NIC się nie liczy oprócz ciebie
NIC

I zerwałam z nim.  Zablokowałam.

Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem


Zuzka - zalogowałam żeby Ci to specjalne napisać. Kiedyś byłam dokładnie taka sama jak Twój już były chłopak. Byłam jak studnia bez dna. Im więcej mój chłopak mi dawał z siebie, tym więcej ja chciałam. Od naszego rozstania minęło już dobrych kilka lat. I jak patrzę z perspektywy to też były głównie moje problemy, moje emocje - on był dla mnie. Oczywiście to wszytko brało się z ogromnych, moich deficytow. Byliśmy razem kilka lat i pamiętam, że na końcu on już był tak "wyprany", pusty. Teraz z perspektywy czasu wiem, że na pewno jemu było bardzo ciężko. Mi również było ciężko. Jak się rozstaliśmy to po czasie poszłam na terapię. I dobrze mi to zrobiło - ostatnio byłam w stabilnym związku. Gdzie zarówno moje i jak partnera potrzeby były ważne. Wiem, że na pewno wcześniej bym tak nie potrafiła.
Moim zdaniem bardzo dobrze zrobiłaś bo on dopóki nie zrobi porządku ze sobą to się nie zmieni.

12

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Nie wytrzymałam. Napisałam to:
Rozmawialiśmy. poprosiłam cię o tylko jedną rzecz. Cały czas Ci tłumaczę to samo. Błagam. Chcę normalnego związku. Bez problemów. Bez rozmów. Bez pytań. Bez uczuć. Bez oskarżeń. Bez pierdolenia. Cały czas Ci to tłumaczę... Nie chcę rozmawiać. Chcę spokoju. Pytasz. Pytasz, czy gdy odpuścisz i przestaniesz, będę szczęśliwa. TAK. Ok, w takim razie przestaję. Ale nigdy nie przestałeś . Ciągle to samo. Cały czas Ci mówię, że jestem nieszczęśliwa i cały czas Ci podaje ten sam powód - ty i twoje emocje. Żeby go rozwiązać, musimy JESZCZE WIĘCEJ rozmawiać o tobie i twoich emocjach. Ok. Zacisnę zęby i przełknę to pie**nie. Ale ty ciągle wymyślasz coś nowego. Ciągle są jakieś nowe perełki którymi ROZWALASZ WSZYSTKO co sobie zdążyłam ułożyć przez ostatnią godzinę. Mam tak  dość. Nienawidzę Cię za to co mi robisz, po prostu Cię szczerze i głęboko nienawidzę. Staram się Ciebie wspierać, nic nie mówić, nie komentować, uspokajać, zapewniać. Nic, NIC NIC NIC nie działa, dalej mnie terroryzujesz. Ciągle to samo - Jest do dupy, pogadajmy, jesteś nieszczęśliwa, czemu, a , przez moje uczucia, ok, nie ma ich, ale Justyna, zje*em, źle się czuję, porozmawiajmy, nie układa się, czemu, przez moje problemy, ok, naprawię to, ale kochasz mnie, tak, dobrze, musisz mi to mówić, bo coś jest źle, porozmawiajmy, mam uczucia, bo ty chyba nie chcesz ze mną być I TAK  BEZ KOŃCA!!!! czy ty człowieku zdajesz sobie sprawę z tego, że przez ostatnie dni rozmawialiśmy praktycznie tylko o tobie, a Dzisiaj to NA PEWNO cały dzień???? CZY TY TO POJMUJESZ???????? Zrywam z tobą w pociągu, płaczesz prawie, obiecujesz, że się poprawisz i zmienisz, że zrobimy to razem.
Ostatnie dni spędziłam skupiając uwagę tylko na tobie, ba, ostatnie miesiące, A JEDYNE CZEGO CHCIAŁAM W ZAMIAN TO ŻEBYŚ ZACZĄŁ SIĘ NORMALNIE ZACHOWYWAĆ. ŻEBYŚ PODAROWAŁ MI JEDEN. J.E.D.E.N. DZIEŃ BEZ ROZMÓW O TOBIE!!!! własnie do mnie dotarło, że jesteś tak skupiony na sobie, że nawet nie zauważyłeś, że chcę spokoju. NIC się nie liczy oprócz ciebie
NIC

I zerwałam z nim.  Zablokowałam.

Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem

identyczne rzeczy mówiłam mojemu eks psychopacie
teraz juz wiem, ze to nie miało najmniejszego sensu

zerwij, zablokuj, zapomnij

13

Odp: Partner - Bluszcz
Secondo1 napisał/a:

A ja Ci nie napisze "uciekaj".
Jeżeli jest Ci z nim dobrze i kochasz go to zostań i pomóż mu.

Niestety nie pomoże jemu i sobie też nie pomoże. Nie ma co Autorki oszukiwać. W każdym przykładzie osoby manipulującej i manipulowanej, pierwszą sprawą jest rozdzielenie ich. Nie rozwód. nie ucieczka, tylko oddzielenie. Osoba manipulowana nie może rozpocząć terapii, będąc pod wpływem manipulacji. To jak terapia alkoholowa, po której delikwent wychodzi i idzie na piwo.

14

Odp: Partner - Bluszcz

Nie jesteś odpowiedzialna za niego i za jego stan psychiczny. Nie jesteś również odpowiedzialna za to jak go rodzina skrzywiła. Ja nie wiem czy ja bym go akurat bluszczem nazwała. Bardziej kojarzy mi się to z psychopatą i control freakiem.  Gdybyś go nie rzuciła, zatrułby ci życie do końca.

15

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Najgorsze jest to, że teraz czuję, że zawaliłam, bo nie wspierałam go tak jak powinnam . Czuję się jak śmieć ale nie wyobrażam sobie w tym nadal trwać. Jestem wrakiem

Tak bywa po związku w którym dawało sie więcej niż brało. Człowiek nie jest sobą, jest zmęczony fizycznie i wydrenowany psychicznie.
Rzutem na taśmę wybrałaś siebie, nie zmieniaj zdania. Eks potrzebuje specjalistycznego leczenia zanim sie zacznie pchać w związki.

Odp: Partner - Bluszcz

Witam prawie 10 miesięcy później smile
Jeżeli kogoś interesuje to, jak to się potoczyło:
Zerwałam z nim ostatecznie 2 miesiące temu. Wtedy, gdy pisałam ten temat, byłam już w strasznym stanie psychicznym. Cały czas o krok od załamania nerwowego, przestałam odczuwać szczęście z życia. Jedyne co czułam to okropne poczucie tego, że mam tak bardzo dość. Byłam kompletnie wyprana. Dziwię się, że tak rzeczowo byłam w stanie tu wszystko opisać. Teraz już go nie kocham, więc chętnie odniosę się obiektywnie do tego co pisałam.

"Norma to oczywiście sprawdzanie mojego fb, połączeń, wiadomości, maila, historii przeglądania. Piszę post bo dziś znowu miałam awanturę o to, że usunęłam wiadomości z siostrą i mamą. A ja najzwyczajniej w świecie nie chcę, żeby je czytał."

To był w sumie gwóźdź do trumny który to skończył 2 miesiące temu, obiecał mi na wszystko co kocha, że tego więcej nie zrobi i zrobił następnego dnia kiedy spałam.

"Wszystko kręci się wokół niego i jego uczuć, próbuję mu pomóc na wszystkie sposoby, ale im więcej mu daję, tym bardziej czuję się jak skorupa, a on więcej chce"

Zweryfikowała to jedna z ostatnich akcji, próbował mnie zmanipulować i zagrać na czymś co mnie bardzo bolało, udawał załamanie nerwowe i nerwicę żebym kompletnie zapomniała o sobie i mu się poświęciła, co zrobiłam, ponieważ sama przeszłam załamanie nerwowe niedługo po wstawieniu posta i od tamtej pory często "walczę" w swojej głowie. Bywa naprawdę ciężko i to cholernie bolało, świadomość, że wykorzystał to przeciwko mnie. A poruszyło mnie to do głębi bo dla mnie to było tak straszne, że chciałam zrobić wszystko żeby mu jakoś pomóc. A to było kłamstwo.

"Czuję , że gdybym ja potrzebowała wsparcia psychicznego on nie dałby rady "zapomnieć" o sobie tylko ciągle by chciał ode mnie brać. "

Łał. Naprawdę niezłe spostrzeżenia miałam. Gdy wpadłam w nerwicę lękową przez tego człowieka nie dostałam od niego absolutnie nic. Nawet nie pytał z przymusu jak się czuję. Miał totalnie w dupie co się dzieje. Pamiętam ten dzień i pierwszy atak podczas naszej kłótni, nagle zrobiło mi się słabo i ciemno przed oczami, wpadłam w głęboki lęk. Byłam sama, bo rodzina wyjechała do Włoch a ja straciłam poczucie bezpieczeństwa. Zalał mnie irracjonalny strach, kompletnie przeszłam z kłótni do absolutnego lęku i prosiłam go o pomoc. A on miał pretensje bo nie chciałam uprawiać seksu.

Nie mogę uwierzyć o ile moje życie jest lepsze bez niego. Ten człowiek był absolutnym toksykiem. Odsunęłam się od niego na długo przed rozstaniem, czekałam na dobry moment właściwie. To straszne jak spędziłam z nim 5 lat i nie mam o nim ani jeden dobrej rzeczy do powiedzenia. Współczuję każdej kobiecie która na niego trafi. Ja jestem bardzo pewną siebie kobietą z własnym zdaniem, asertywną, a tak mnie zmanipulował przez ten czas. Nie chcę myśleć co by zrobił z kimś kto nie ma poczucia własnej wartości. Ja stawiałam chociaż granice. Chociaż mnie szanował, nigdy nie uderzył, nie zdradził. Ale wiem, że mógłby, gdybym była inna.

Jeżeli interesuje was co u mnie, to od momentu rozstania moja nerwica w 99% ustąpiła. Poszłam na psychoterapię do psychologa i po kilkunastu spotkaniach właściwie okazało się, że nie ma potrzeby ich kontynuować. Jeszcze przed rozstaniem zaczęłam zmieniać swoje życie już wiedząc że to koniec, zaczęłam bardzo intensywnie ćwiczyć , jak gdybym chciała zrzucić z siebie ciężar tego związku. Zawsze byłam szczupła, teraz trenuję z ciężarami i buduję sylwetkę. Nagle zaczęłam działać i nie wiem, czy to przez niego nie mogłam, czy po prostu rozstanie tak dobrze na mnie wpłynęło? Obecnie wszystko mi się układa... Rozwijam własny biznes na którym się znam i który ma ogromne szanse powodzenia, przede wszystkim mam cel, plan i motywację.
Jutro mam operację pieprzonego nosa bo oszczędziłam pieniądze i stwierdziłam, że cholera, czemu nie. Odstawiłam tabletki bo i tak mam dość facetów, a za to oddam jakiejś parze jajeczko (polecam Invictę!). Zaplanowałam całej rodzinie wyjazd do Aten (za miesiąc) i ze znajomymi kurs letni przez Tatry, Pragę, Alpy aż do Wenecji. Wszystko w takich kosztach że sama się zastanawiam jakim cudem tak to ogarnęłam. Może to brzmi zbyt pozytywnie, ale odszedł mi cały stres, wróciło szczęście. Znowu jestem zwariowaną gadułą, ciągle gdzieś jeżdżę i coś załatwiam. Mój ex by się nieźle zdziwił. Naprawdę teraz czuję, że nie mam żadnych problemów.

Dlaczego mi to 5 lat zajęło, jezus maria

17

Odp: Partner - Bluszcz
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Nie mogę uwierzyć o ile moje życie jest lepsze bez niego.

zuzka.gutkowkska napisał/a:

Może to brzmi zbyt pozytywnie, ale odszedł mi cały stres, wróciło szczęście.

zuzka.gutkowkska napisał/a:

Naprawdę teraz czuję, że nie mam żadnych problemów.

Brawo! Jesteś doskonałym przykładem, że się da, a przede wszystkim, że warto. Jesteś też dowodem na to, że można uzależnić się od drugiego człowieka nazywając to miłością.

5 lat to dużo, ale pomyśl, że to tylko ułamek Twojego życia, za to dzięki swojej decyzji na powrót zaczęłaś oddychać.

Odp: Partner - Bluszcz
Olinka napisał/a:
zuzka.gutkowkska napisał/a:

Nie mogę uwierzyć o ile moje życie jest lepsze bez niego.

zuzka.gutkowkska napisał/a:

Może to brzmi zbyt pozytywnie, ale odszedł mi cały stres, wróciło szczęście.

zuzka.gutkowkska napisał/a:

Naprawdę teraz czuję, że nie mam żadnych problemów.

Brawo! Jesteś doskonałym przykładem, że się da, a przede wszystkim, że warto. Jesteś też dowodem na to, że można uzależnić się od drugiego człowieka nazywając to miłością.

5 lat to dużo, ale pomyśl, że to tylko ułamek Twojego życia, za to dzięki swojej decyzji na powrót zaczęłaś oddychać.

Dziękuję smile Szkoda mi 5 lat, ale myślę o tym jak o inwestycji. Kupiłam za ten czas ŚWIADOMOŚĆ i wiele pomniejszych nauk. Główna to : słuchaj ludzi, jeśli wszyscy mówią Ci to samo.
Gdybym ja posłuchała was, oszczędziłabym 10 miesięcy. Ludzie jednak muszą dojść do pewnych rzeczy sami.
Szkoda mi tylko tych kobiet z dziećmi...

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024