Spotykam się ze starszym mężczyzną. Ostatnio mieliśmy chwilę przerwy na przemyślenie tego związku. On stwierdził, że z jego strony był to seks na początku, a zauroczenie przyszło z czasem. Powiedział że chciałby być ze mną, ale się boi. Stwierdził, że nigdy nie radził sobie z życiem społecznym, że jest typem samotnika i boi się czy da mi szczęście na które zasługuję. Spotykamy się, on dba o mnie, zabiera na romantyczne wyjazdy, jestem częścią jego życia. Znam jego przyjaciół i rodzinę (rodziców jeszcze nie). Ostatnio praktycznie u niego mieszkam. Pracujemy blisko siebie, więc nawet wychodzimy na wspólne posiłki w czasie pracy. Później mnie z niej odbiera. Mamy też wspólna pasję, która nas łączy i w której on mnie wspiera z racji większego doświadczenia. Nie wiem tylko czy to wszystko ma sens. Zależy mi na nim, wiem że mogłabym spędzić z nim życie bo jestem szczęśliwa. Nie wiem czy są takie osoby jak on? Czy faktycznie w wieku starszym może się jeszcze we mnie zakochać? Ogólnie gdyby nie jego słowa o tym, że zażyłość z jego strony przyszła z czasem to zachowuje się jakby mu bardzo zależało. Mówi mi, że powinnam się przyzwyczaić bo tak szybko z jego życia nie zniknę. Jako kobieta wciąż szukam potwierdzenia na 100% czy to TA jedna jedyna miłość. Czy to ja mam problem sama ze sobą i sabotuję tą relację? Pogubiłam się trochę.
ktoś coś? Liczyć że on się we mnie zakocha, zaczekać jakiś czas? Nie spotykamy się długo, ale trwa to jakiś czas
Piszesz tak,jakbyś myślała że ci starsi mężczyźni się nie zakochują. A zakochać można się w każdym wieku. Zakładam że nie ma 70 skoro pracuje. Trochę mało napisałaś.Jak długo się znacie? ile on ma lat? Na pewno z wiekiem podchodzi się do związku ostrożniej.
Ja mam 30, on 10 lat wiecej. Znamy sie ponad 2 lata, spotykamy sie od jakiegos pol roku. Ostatnio mielismy przerwe aby zastanowic sie co dalej. Od tamtej pory jestesmy ze soba i dobrze nam sie uklada. Jednak on przed ta nasza przerwa zarzekal sie ze jest samotnikiem, nie wie czy da mi szczescie i ze nigdy sie nie otwiera zupelnie, ze ten zwiazek byl moja inicjatywa (nie do konca, prosze mi wierzyc). Powiedzial ze zauroczenie przyszlo z czasem, ale ta relacja byla dla niego oparta na seksie na samym poczatku. "Teraz po tym czasie jest miedzy nami zazylosc i tworzymy zwiazek". Niby dobrze, bo spedzamy razem chwile jak zakochana para, ciagle mnie gdzies zaprasza, czesciowo trzymam unniego swoje rzeczy. Ale on dlugo byl sam i ma swoje nawyki. Czy czuje sie kochana? Tak... Ale...
No i mial na samym poczatku powody aby mi nie ufac (sprawy zawodowe). Mimo to zaczelismy sie spotykac. Ja na jego miejscu nie chcialabym miec po takim naruszeniu zaufania miec nic do czynienia z taka osoba jaka moglam sie wtedy wydawac. Ale to juz omowilismy.
To że nie ma "fajerwerków" to nie znaczy że zauroczenie nie . może przejść w głębokie uczucie. Facet wyraźnie podchodzi z dystansem Ty nie. Sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy Ci czegoś brakuje czy nie