Jaki był powód? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Jaki był powód?

Może ktoś będzie potrafił mi to wytłumaczyć. Nie potrzebuje porad bo skończyło się i tyle, nie ma co roztrząsać, ale być może uda mi się w przyszłości uniknąć jakiegoś błędu który popełniłem( jeśli popełniłem) Mowa o moim ostatnim "związku". Pisze w cudzysłowie bo trwało to trochę ponad dwa miesiące. Pomimo tak krótkiego czasu wyglądało, że może z tego wyjść coś konkretnego.

Bardzo szybko łapneliśmy kontakt(być może za szybko), tak na prawdę to ona mnie "wyrwała". Dogadywaliśmy się świetnie, wyglądało to jak bratnia dusza, niemal te same poglądy i podejście do różnych spraw (oboje np. stwierdziliśmy, że z przespaniem się damy sobie tą chwile, żeby to miało jakieś podstawy), dawaliśmy sobie też dużo swobody. Nie trzeba było długo a zaczęło to wyglądać dosyć poważnie zwłaszcza, że ona planowała już ze mną wyjazdy na wycieczki za granice, w góry itp.  I tak twało dwa miesiące, widywaliśmy się tyle na ile pozwalały nam na to zmiany w naszej pracy. Wiele razy usłyszałem, że jest "szczęśliwa", że "przerażające i cudowne jest to, że tak szybko stałem się dla niej tak ważny", wyrazy tęsknoty i takie tam. Ogólnie powiedziałbym, że rzeczywiście jest ze mną szczęśliwa. I coś miało miejsce.

Zaczęło się od małej rzeczy, może to moja paranoja, ale zapaliło mi lampkę alarmową. Ni stąd ni z owąd udostępniła na FB zdjęcie z napisem "Albo szalejemy na czyimś punkcie albo nie". Może to być nic, ale nauczony doświadczeniem poprzednich związków wiedziałem że takie dziwne "nic" może dużo znaczyć. Ale następny wieczór rozwiał mi te wątpliwości. Było zaje***cie jak wcześniej. I nadszedł dziwny tydzień.

Pierwsze dwa dni tak jak zawsze, ciągły kontakt, gadanie, śmianie. Kolejnego dnia pokłóciliśmy się o małą pierdołe (była to raczej wymiana opini) ale zakończyła się "kropką nienawiści" Kolejnego dnia rozmawianie troszkę ustało, domyśliłem się że może jest wsciekła o poprzedni. Piątek mieliśmy zaplanowany i gdy miałem się już przygotowywać dostaje wiadomość, że ona chciałaby samotny wieczór. Dla mnie nie ma problemu. Powiedziałem, że ma wieczór dla siebie, ale upewniłem się czy to nie przypadkiem przez tą naszą kłótnie. Odpowiedzią było sapnięcie, że ja "szukam czegoś, czego nie ma". Odpuściłem. Następnego dnia otrzymałem "przeprosiny" i wyjaśnienie. Otóż wg. niej ona ma zwyczajnie taki charakter, że potrzebuje izolacji i że muszę się do tego przyzwyczaić bo jeszcze nie raz mi coś takiego zrobi, ona wie, że to jest chore i nigdy nie będzie to miało związku ze mną. No dobrze zaakceptowałem to, chociaż nie wiedziałem ile będzie to trwało. Ludzie są różni, czasami potrzebują czasu dla siebie( chociaż my bardzo często się nie widywaliśmy) i potrafie to zaakceptować ale było coś, co zaniepokoiło mnie w tym wszystkim, ale o tym wspomne niżej.

Więc był weekend, my nie wiedzieliśmy się w ogóle, rozmowa, jeśli w ogóle była, to bardzo zwyczajna. Gdy któregoś dnia w nast tyg przyjechałem do niej do pracy ją odwiedzić, nie widziałem nic z tego co było poprzednio. Kilka razy przychodziłem do niej do pracy wcześniej i niemal nie wyskakiwała z butów z zadowolenia wtedy. Teraz widziałem zupełną neutralność. I tu wróce do tego co mnie zaniepokoiło. Otóż w rozmowie wtedy u niej w pracy dowiedziałem się, że odkąd mi napisała wiadomość o tym samotnym wieczorze codziennie bez wyjątku jarała zioło po pracy. Nie mam nic przeciwko jaraniu, ale wydawało mi się to dziwnym zbiegiem okoliczności (a to i tak jeszcze nie koniec).

Ostatecznie cały tydzień przeszedł bez żadnego szału, ale ja brałem to jako dalszy etap jej izolacji. W końcu ustawiliśmy się na Sobotę. Ale w międzyczasie znowu coś mnie dobiło. Moja "była" miała dużo znajomych, wśród facetów również i nigdy nie miałem problemu z zazdrością, bo mogę powiedzieć, że jej ufałem. Ale jeśli po praktycznie dwóch tygodniach znikomego kontaktu nie mam od niej żadnych informacji odnośnie tego czy się widzimy a ona pod koniec tygodnia styka się ze swoim kumplem i jarają U NIEJ w domu leżąc na łóżku, to człowiek na prawdę może się wk***ić. I jak mówie nie chodzi tu o zazdrość, tylko co to za związek skoro dziewczyna widuje się z typem którego nie znam a ze swoim chłopakiem ma izolacje. Następnego dnia nastąpiło roztrzygnięcie.

Gdy przyszedłem do niej dostałem od razu informacje, że jest zjarana i dalej widać w niej było tą neutralność. Wtedy mnie tknęło, że muszę to ruszyć. Jedno zdanie zakończyło wszystko. Spytałem coś w stylu, "czy my w ogóle jesteśmy ze sobą, czy ona tego na prawdę chce". Otrzymałem tyrade o tym, że jestem 5-latkiem, że ona myślała, że ja to zrozumiem, że zaakceptuje jej charakter. I tu przychodzi coś co w ogóle mnie ubodło. W natłoku dyskusji o tym jej tygodniowym jaraniu dowiedziałem się od niej, że "z naszych wszystkich spotkań może na dwóch nie byłam zjarana". Czyli jeśli dobrze rozumiem to w ogóle tak na dobrą sprawę to nie poznałem tego prawdziwego człowieka. Półgodzinna rozmowa sprawiła, że zacząłem się zastanawiać czy ktoś mi jej nie podmienił. Dowiedziałem się, że moje chodzenie na kompromisy to nie to co powinno się robić w związku, że nie powinno się zmieniać dla drugiego człowieka, że chciałbym wiedzieć za dużo naraz, że związek nie polega na wiecznym wspieraniu się, że nie przeszkadza jej że tak rzadko się widujemy, że powinienem to po prostu zostawić żeby szło swoim torem. Z tego zrozumiałem, że złą rzeczą jest, że interesowałem się swoją dziewczyną. I tu jest to pytanie. Jakim cudem w ciągu dwóch dni z kochanej osoby piszącej "już tęsknie za tobą", planującej z tobą, bliską ale jednak, przyszłość robi się osoba izolująca się przy akompaniacie jointa? Czy ja czegoś nie rozumiem? Może rzeczywiście gdzieś leży mój błąd. Miała skomlikowany charakter i wiedziałem o tym, miała swoje jazdy i akceptowałem to, ale nic dziwnego chyba, że o tych jazdach jak np ciągłym jaraniu powinno się powiedzieć drugiej osobie.

Warto jeszcze nadmienić jej przeszłość. Otóż prawie pół roku przede mną była w 4-letnim związku z facetem z którym zamieszkała niemal zaraz po szkole i który zdradził ją dwa razy, po czym ona dwa razy do niego wracała, mieszkali razem w stolicy później za granicą a końcówka ich związku z tego co mi opowiadała wyglądała dosyć dramatycznie. Aż w końcu uciekła od niego bo jak mówiła przejrzała na oczy. Czy to mogło mieć jakiś związek? Tak była przyzwyczajona do ciąłego kocham-nienawidzę, że gdy spotkała gościa, który traktuje ją zupełnie inaczej to przerosło ją to? A może brakowało jej tej "dynamiki" tamtego związku? Ze swoim ojcem też nie miała najlepszych relacji z tego co mi wiadomo i zmarł zanim była pełnoletnia.

Jeszcze dawałem temu szanse, bo jestem taki że walcze a dobre cechy przesłaniają mi te małe negatywne. Po 2 dniach bez odzewu sam napisałem już, że jeśli to co sobie powiedzieliśmy nas przekreśla to się rozstaniemy ale wydaje mi się można to spokojnie pogodzić bo było wcześniej cudownie. To otrzymałem taką odpowiedź:

"Przeraża mnie to, że od jakiegoś czasu miałam wrażenie, że Ty masz już dokładne wyobrażenie na temat naszej relacji, wszystko przewidziane i obliczone. Jednak przeważyło to co miało miejsce ostatnio, czyli Twoja wręcz nachalność i podporządkowanie mi na zasadzie 'ok, nie chcesz tak, to tak nie będzie'. Za bardzo się wkręciłeś i za dużo poczułeś jak na taką krótką znajomość. Za dużo sobie pomyślałeś, ułożyłeś, z góry zakładając, że to będzie związek na poważnie. To mnie przeraża. To są uczucia/odczucia których bym się spodziewała od kogoś po roku w związku, a nie po dwóch miesiącach. Albo kompromisy, zmienianie czegoś dla kogoś. To są rzeczy które się robi w zaawansowanym związku. Na naszym etapie jeśli coś Ci nie pasuje, to znaczy że to nie to i nara."

Dla mnie to jest wiadomość od kogoś kto NIE CHCE związku a nie do niego się pcha. Ja byłem nauczony przeszłością i nie pchałem tego mocno naprzód. Poczuć nie poczułem nie wiadomo czego, nie jestem taki łatwy w przekazywaniu uczuć przez poprzednie związki, ale zawsze staram się jak mogę i jeśli chcę być z daną osobą to stawiam ją w swoich priorytetach. Dlatego może to zostało odebrane jako "kompromisy". Nie jestem pantoflem, jak coś mi nie odpowiada to mówie o tym i reaguje, ale musiałyby być to na prawdę duże sprawy, a tu przerażające dla niej było, że unikałem przy niej rzeczy, które je wkurw***y, że szukałem złotego środka w związku. No ale czy da się znaleźć nie "...zakładając, że to będzie związek na poważnie"?

"Na naszym etapie jeśli coś Ci nie pasuje, to znaczy że to nie to i nara" - bardzo szybko trzeba się poddawać, żeby stosować taką regułę.

I tutaj to co pisałem na początku, nie potrzebuje żadnych rad rozstaniowych, bo nie interesuje mnie już tamto. Gdy widzę, że ta druga osoba nie chce być ze mną to wyrzucam to z życia. Chodzi mi jedynie o komentarz. Jak to możliwe, że z kochanej relacji w ciągu dosłownie kilku dni zmieniło się w taki problem? Że związek o którym ONA sama mówiła jak o czymś co będzie trwało w przyszłości nagle stał się taki uciążliwy? Czy to rzeczywiście byłem ja. Ona? Czego unikać na przyszłość?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jaki był powód?
capricornian6.6 napisał/a:

Jak to możliwe, że z kochanej relacji w ciągu dosłownie kilku dni zmieniło się w taki problem? Że związek o którym ONA sama mówiła jak o czymś co będzie trwało w przyszłości nagle stał się taki uciążliwy? Czy to rzeczywiście byłem ja. Ona?

Sam napisałeś, że to osoba niestabilna emocjonalnie, uzależniona od narkotyków, po toksycznej relacji do której wielkrotnie wracała. Czego się spodziewałeś? smile

capricornian6.6 napisał/a:

Czego unikać na przyszłość?

Osób takich, jak ona.

3

Odp: Jaki był powód?

Jeśli chcesz ograniczyć problemy, jakie moga wyniknąć w zwiazku, to nigdy nie wiąż sie / nie brnij w relację z osobą uzależnioną od czegoś.
- narkotyki
- alkohol
- samookaleczanie
- nałogowe pisanie z "kolegami"
- niekończące sie imprezy

Szukaj kobiety stabilnej emocjonalnie, gdzie pokrywa sie to co mówi z tym co robi. Uciekaj od takiej, która wpada w euforie, a za parę dni ma depresję albo się nie odzywa.

To tak w zarysie.

4

Odp: Jaki był powód?

E tam... nie ma co się zagłębiać i analizować, bo dzieciństwo, bo zdradzał, bo pierdział, bo narkotyki, bo to, bo sramto.
Po prostu i zwyczajnie są takie laski, które dość szybko męczy i nudzi bycie z kimś w stałym związku. Faceci zresztą też tak mają.
Na szczęście nie wszyscy i serio nie ma czym się za bardzo stresować. Miłe wspomnienia zachowaj, resztę spuść w kiblu i żyje się dalej.
Nie drąż kwestii, bo to i tak nic ci nie da. Ani nie będziesz przez to mądrzejszy, bo nigdy nie wiesz na kogo tym razem trafisz,
ani żadnego innego pożytku z tego nie będzie. Nie doczytałem po ile macie lat, ale stawiam dolary przeciwko zeszłorocznym liściom,
że laska jest jeszcze młoda i nie przywiązuje przesadnie wagi do upływającego czasu mając do wszystkiego stosunek raczej olewczy.
Zgadłem? No i masz odpowiedź. Ten typ tak już ma. Ale z czasem to minie. Każdej mija. Zwłaszcza tak po 35-38 roku życia wink

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024