Mówię o sytuacji gdy psycholog podczas spotkań mówi więcej od pacjenta, prawie nie zadaje pytań ale chętnie udziela rad dotyczących np. sposobów na poznanie nowych ludzi ( przy okazji robiąc reklamę kilku miejscom) czy zawodów w których dana osoba mogłaby pracować. Czy tak powinna wyglądać terapia?Nie mam żadnego porównania dlatego zaczyna mnie to zastanawiać.
2 2017-03-04 23:01:15 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-04 23:01:33)
Mówię o sytuacji gdy psycholog podczas spotkań mówi więcej od pacjenta, prawie nie zadaje pytań ale chętnie udziela rad dotyczących np. sposobów na poznanie nowych ludzi ( przy okazji robiąc reklamę kilku miejscom) czy zawodów w których dana osoba mogłaby pracować. Czy tak powinna wyglądać terapia?Nie mam żadnego porównania dlatego zaczyna mnie to zastanawiać.
Nie wydaje mi się, że jest to zachowanie zgodne ze sztuką. Ale to pewnie zależy od sytuacji.
Sprawdziłabym kompetencje psychologa pod kątem formalnym, ale także opinie o nim.
Myślę, że to nie jest normalne. Psycholog po przeprowadzeniu wywiadu powinien tak kierować rozmową abyśmy sami wpadli na rozwiązanie lub sami sobie odpowiedzieli na nurtujący nas problem.
Dokładnie tak jak mówią - to nie brzmi zwyczajnie. Terapia jest miejscem, gdzie psycholog zadaje odpowiednie pytania, zachęca do mówienia, wyjaśnia to czego nie rozumiesz, ale przede wszystkim SŁUCHA. Od dawania rad są doradcy (zawodowy, trener etc). Zadanie psychoterapeuty jest zupełnie inne.
5 2017-03-07 00:05:44 Ostatnio edytowany przez kasia5266 (2017-03-07 00:06:09)
Oprócz dawania rad pojawiały się też teorie i hipotezy np. taka iż w mojej bliskiej rodzinie panuje przekonanie, że faceci się do niczego nie nadają
. Może być w tym jakieś ziarno prawdy, ale taka opinia jest dość obcesowa. Chyba pomyślę nad zmianą psychologa.
Nie znam się na 100%, jest mnóstwo szkół psychoterapii (może to jakaś wyjątkowa, eksperymentalna, nastawiona na diagnozowanie i radzenie) ale wszystkie główne szkoły stawiają na wgląd klienta w siebie, rozumienie i poznawanie swoich zachowań, przekonań, uczuć itd. a nie diagnozowanie jakie przekonanie panuje w rodzinie. A nawet jeśli, to idzie to w drugą stronę. Na swojej sesji to ja opowiadam np. o złości, padło pytanie "a jak w domu u pani wyraża się złość?", i od pytania do pytania, opowiadając o tym, jak to wyglądało u mnie w dzieciństwie i jak wygląda teraz sama odkryłam, że w moim domu nie ma pozwolenia na złość dzieci (i na inne negatywne uczucia). I z tego przyszło wiele innych odkryć dla mnie, moje rozumienie. Gdyby było tak, że terapeuta sam by mi to podpowiedział, to istnieje obawa, że mógł zgadywać i się pomylić, i dwa - nie nauczyłabym się sama doszukiwać prawdy w moich wspomnieniach i zachowaniach.
Ja obecnie pracuje z terapeutą w nurcie egzystencjalnym, jest pięknie
polecam też Gestalt
Zrezygnowałam w końcu z tej terapii po tym jak psycholog stwierdziła, że nie lubię być podrywana przez mężczyzn. W końcu powinno mnie cieszyć adorowanie Pana koło 60-tki, życiowego pesymisty czy napalonego typa którego tematem numer jeden jest seks
. W końcu powinno działać coś takiego jak chemia a ja widzę same wady. A skoro nie to całkiem możliwe, że kobiety też mi się podobają (brakowało tylko tego, żeby powiedziała spróbuj z jakąś
).To nic, że nie raz mi się podobał facet i nawet w jednym byłam zakochana. Takie rewelacje trochę zniechęciły mnie to do terapii. Teraz na początku października zaczęłam chodzić do osoby która jest psychoterapeutą, ale i tak póki co nie potrafię się w pełni otworzyć. M
Mówię o sytuacji gdy psycholog podczas spotkań mówi więcej od pacjenta, prawie nie zadaje pytań ale chętnie udziela rad dotyczących np. sposobów na poznanie nowych ludzi ( przy okazji robiąc reklamę kilku miejscom) czy zawodów w których dana osoba mogłaby pracować. Czy tak powinna wyglądać terapia?Nie mam żadnego porównania dlatego zaczyna mnie to zastanawiać.
Mam prawie 10-letnie doświadczenie z psychologami i z takim podejściem jak opisujesz się nie spotkałem. Ale nie znam wszystkich metod terapeutycznych. Na terapii grupowej coś takiego może mówić do Ciebie jakaś osoba, próbując Ci podsuwać jakieś rozwiązania. Natomiast na terapii indywidualnej ja spotykałem się głównie z terapią psychodynamiczną, a tam psycholog naprawdę mówi niewiele i na pewno nic nie doradza.
Skoro idziesz do psychoterapeuty teraz, to do kogo wcześniej chodziłaś? Mówisz, że chodziłaś do psychologa, tak? Psycholog to nie terapeuta, nie może prowadzić terapii, bo nie ma takiego przeszkolenia, takich umiejętności.
To co przytoczyłaś powyżej, to interpretacja psychologa ("nie lubisz być podrywana przez mężczyzn"). Właściwie to nic nie wnosząca opinia, możesz potwierdzić lub zaprzeczyć i nic więcej z tego nie wynika. Właśnie wróciłam z zajęć z PUPu, czyli podstawowych umiejętności psychologicznych, już na pierwszym roku w pierwszym miesiącu studiów psycholog uczy się, że opis sytuacji to co innego niż interpretacja.
Teraz jest to psychoterapeuta bo sprawdziłam.
Owszem nie lubię być podrywana przez mężczyzna 20-30 lat starszych ,albo takich którzy mnie irytują swoim zachowaniem lub przekraczają pewne granice. Nie widzę w tym nic dziwnego. I to właśnie powiedziałam. Wtedy psycholog stwierdziła, że przecież nie muszę nic z nimi chcieć, ale powinno mnie to przynajmniej cieszyć
. Jest inaczej czyli ciągnie mnie do kobiet.Wtedy stwierdziłam, że to jakieś kompletne nieporozumienie. Interpretacje / opinie wzięte z kosmosu. Dlatego dałam sobie spokój.
Ja miałam doświadczenie z 2 terapeutami, być może oni się wywodzili z 2 jakiś nurtów psychoterapii i przez to się różnili. W każdym razie pierwszy to był facet i on zadawał mnóstwo pytań, niczego nie podpowiadał i to było dla mnie ok, potem była kobieta i ona też sugerowała różne rzeczy tak dość natarczywie, wtedy gorzej się czułam. Nie wiem, zawsze mi się wydawało, że terapeuta ma naprowadzać i sugerować, a nie odpowiadać za Ciebie...
12 2017-10-12 12:31:28 Ostatnio edytowany przez kasia5266 (2017-10-12 12:36:03)
Też tak myślałam. Nie przyszło by mi do głowy, że terapia opiera się interpretacji słów pacjenta według własnego uznania i wydawaniu opinii na jego temat zwłaszcza jeśli niektóre są mało profesjonalne. Takie coś do niczego nie prowadzi.
Podczas terapii na którą teraz uczęszczam uświadomiłam sobie, że poprzednia to była jakaś farsa. Z perspektywy czasu odnoszę wrażenie, że... terapeutka miała do mnie negatywne nastawienie i stąd różne dziwne czasami nawet lekko obraźliwe insynuacje, brak profesjonalizmu, przewaga oceny. Jeżeli faktycznie tak było to przez prawie rok utrzymywałam kogoś kto z jakiegoś powodu mnie nie polubił:). A myślałam, że KAŻDY terapeuta powinien być obiektywny.
Ale Ty masz rację, każdy terapeuta powinien być obiektywny. Ale co zrobisz, jak nie jest? Trzeba go zmienić. Oczywiście totalna obiektywność to fikcja, ale mówienie pacjentom takich rzeczy, o których pisałaś - ktoś się minął z powołaniem. Z ust żadnego dobrego psychologa nie padną słowa, że powinnaś coś czuć! Błagam ![]()
Cieszę się, że trafiłaś w końcu na kogoś w porządku.