i co dalej... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: i co dalej...

Witam. Mam na imię Marlena,mam 34 lata na karku i mam ogromny dylemat na karku. od dłuższego czasu duszę się w swoim związku, chcę go ratować ale powoli tracę już siły, mam dość. Z moim partnerem jestem już prawie 6 lat, co kawał czasu za nami. kiedyś było pięknie a teraz pięknie jest tylko czasami. zawsze był zazdrosny, nawet wtedy gdy znajomy powiedział mi cześć na ulicy, zawszebyły dwa pytania "kto to?" i "czy spałaś z nim". kiedyś na samym początku uawżałam to za urocze, w końcu tak mnie kocha (naiwna byłam wiem). później zaczeły się wypytywania kto co dlaczego. nawet jak zadzwonił mi telefon nie ważne czy to siostra czy koleżanka czy jakiś doradca bankowy, mój facet już był przy mnie i słuchał o czym ja mówię, a po skończonej rozmowie zalewał mnie milionem pytań: kto to, po co dzwoni i najgłupsze ze wszystkich dlaczego ta osoba do ciebie zadzwoniła. zaczełam się czuć winna że do mnie ktoś dzwoni a my przez to się kłócimy(dziwne wiem) gdy rozpoczynałam nową pracę codziennie pytał jak było corobiłam i czy nikt mnie tam nie podrywa, a cała rozmowa zakończonabyłaprzez niego stwierdzeniem " nie kłam mnie tylko bo przecież się dowiem". a ja nigdy nic nie robiłam z nikim nie flirtowałam z nikim nawet po pracy się nie spotykałam i nigdy go nie okłamałam. zaczeło mu przeszkadzać ze chodzę w butach na obcasie, teraz już od ponad 4lat nie miałam ich na nogach chodzę tylko w adidasach. bluzki z leciutkim dekoldem też były problemem, zrezygnowałam z nich, paznokcie pomalowane lakierem? nigdy przecież paznokcie malują kobiety które kogoś chcą poderwać to samo z farbowaniem włosów. mówicie dużo tego? wszystko to działo się na przestrzeni 2-3 lat, powoli najpierw podgadywanie, póżniej lekkie kłótnie, a ja odpuszczałam przecież mnie kocha, zrywał kwiaty,nosił na rękach, razem wszystko robiliśmy gotowaliśmy sprzątaliśmy, po prostu wszystko. ja stałam murem za nim a on za mną. kiedyś jego tata wzioł nas na rozmowę i zaproponował że przepisze Tomkowi połowę domu który od  jakiegoś czasu byłniezamieszkały, ale resztę będziemy musieli wykupić od wójka. zgodziliśmy się. Romowy, papiery, sprawy spadkowe, wszystko było na mojej głowie, tomek  był przy mnie ale niestety w papierach nie umiał mi pomóc. nawet wniosek o jego nowy dowód ja wypełniałam bo mój T. nie umiał. no cóż może oprócz podstawówki nic więcej nie skończył (tak podejrzewam bo do dnia dzisiejszego prawdy się nie mogę dowiedzieć) ale jeśli chodzi o budowlankę lepszego od niego w naszym mieście nie ma. zarabia też sporo ok 5 tyś miesięcznie a kolejki ustawiają się do niego na 2m-c do przodu.
jednak to co napisałam wyżej o jego tzw. "jazdach" to jeszcze nic. gdieś około 1,5 roku temu zaczeło się moje piekło. Poprzedzone było kilkoma kłótniami, które stawały się coraz częstsze. T. zaczoł coraz więcej pić, powoli trzeźwe wieczory stawały się żadkością. Pierwsze jego nocne zniknięcie, pierwsze wyzwiska. po pijaku wpierał mi że go   zdradzam, a z kim? za każdym razem był to ktoś inny, sąsiad, spotkany jakiś kolega w sklepie, gość z playa który zadzwonił z ofertą, niby moimi kochankami był każdy, że podobno każdy w mieście mnie miał, i te wyzwiska od ku..., dzi...., i wszystkich najgorsych. powinnam odejść? wiem ale za każdym razem gdy udało mu się wyprowadzić mnie z równowagi, gdy już zalewałam się łzami gdy zaczynałam wyzywać go od skończonych hamów on nagle przestawał, przepraszał, mówił że już niebędzie, że kocha i świata poza mną nie widzi, padał na kolana i płacząc po nogach mnie całował. ja głupia wybaczałam, próbowałam zapomnieć co trudne niebyło bo kolejne dni były znowu jak z bajki choć wieczorami pił dalej. gdy go prosiłam by nie pił mówił żebym dała spokój przecież dwa drinki nikomu nie zaszkodzą, szkoda że z tych dwóch drinków wychodziła najczęściej cała butelka. coraz częściej miał do mnie pretensje że coś powiedziałam, że coś zrobiłam. coraz częściej mnie wyzywał i za każdym razem przepraszał. przy znajomych i rodzinie chodził i mnie tulił i całował. jak zostawaliśmy sami znów zaczynał wyzywać. często byliśmy sami bo mieszkaliśmy już w domu który w części dostał od taty a w części wykupił od wójka. dom... plac budowy tylko jeden pokój przystosowany do spania, kuchni niebyło jedyniekuchennka na której mogłam coś ugotować, wanna i kibel na bloczkach betonowych więc trzeba było uważać by sobie krywdy nie zrobić. pod nogtami piach bo podłogi i wszystko ze ścian przed remontem pozrywane było. nigdy nie narzekałam przecież wiem że to przejściowe. jak tylko mogłam w remoncie pomagałam gruz nosiłam, 25kg worki cementu na posadzki, bloczki betonowe, drewno na opał, w czym tylko mogłam pomóc to pomagałam choć niejednokrotnie mięśnie bolały mnie tak że ledwo w pracy się ruszałam (mam pracę biurową więc lekką). no i jeszcze ugotować poprać posprzątać. mimo tego wszystkiego dla T. to wszystko mało. ciągle tylko słyszałam że mało zrobiłam on zrobił więcej, że tak wogóle to ja nic kur... nie robię tylko leżę i pachnę, zdradzam go i zaniedbuje. NIC DLA NIEGO NIE ROBIĘ!!
zaczełam kontrolować się co mówię, jak to mówię, jakim tonem. zawsze starałam się być miła i wspierać. unikałam kłótni jak tylko mogłam. nic nie pomagało. było gorej aż jednego wieczoru zaczeło się... popychanie, plucie w tważ... i ten jego uśmiech satysfakcji że wyprowadził mnie z równowagi.. i nagła jego czułość do mnie... żyć bezemnie nie może... i seks na zgodę... z seksem też nie jest za ciekawie. gdy nie chcę się denerwuje, mówi że innym bym dała. gdy jestem chora nie interesuje go to wcale, gdy proszę by mnie zostawił robi się bardziej natarczywy, gdy chcę mieć spokój muszę mu dać i idzie spać. czuje się zbrukana, mam dość...
zaczełam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak. że może to nieT. ma z sobą ploblem tylko ja. umówiłam się do psychiatry i psychologa, gdy poprosiłam T.by też poszedł stwierdził że chcę z niego zrobić wariata. może jednak to ze mną jest nie tak. nie wiem co robić wiem tylko że nie chcę tak żyć, mam dość, nie mam sił na walke.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: i co dalej...

To on ma ze sobą problem. Zostaw go bo zmarnujesz sobie życie. Chyba nie chcesz żyć tak do końca życia ? Z tego i tak już nic dobrego nie będzie.

3

Odp: i co dalej...

Strasznie, okropnie nie rozumiem jednej rzeczy. Pojawia się ostry sygnał, że z facetem jest coś nie tak:

- robi docinki, ze go zdradzam
- wmawia coś, co nie ma miejsca
- wyzywa
- szarpie
- zmusza do seksu
- nadużywa znacznie alkoholu i robi się agresywny

Wystarczyłaby jedna z tych rzeczy i powinno się ostro zareagować. Co to miało być? Co ty sobie wyobrażasz? Jak się zachowujesz w stosunku do mnie? Nie życzę sobie takiego zachowania, nie pozwolę na coś takiego i nie będę tolerować!! Jeden raz można darować po przeprowadzeniu konkretnej rozmowy i jak się widzi, że dotarło i chęć poprawy + czyny są widoczne. Drugi raz dyskredytuje takiego faceta, definitywny koniec. Nie ma zmiłuj. Było powiedziane?? - Było! Jak się nie zastosował, znaczy że nie szanuje i takie czyny będą się powtarzać. Takiemu Panu mówi się do widzenia!

A ty co?? A bo on mnie kocha, jakie to słodkie, łojej...

I 6 lat zmarnowanych.

Twój wybór: albo go teraz zostawisz albo zmarnujesz kolejne lata. On na żadną poprawę nie rokuje, bo ma to gdzieś, ciebie ma gdzieś, upewniłaś go w tym, że jesteś jego niewolnicą.

4

Odp: i co dalej...

Marlena-Maja dostałaś już zbyt wiele ostrzegawczych sygnałów. Nie możesz dać się ubezwłasnowolnić. Masz prawo żyć normalnie, bez kontroli, wyzwisk, oskarżeń i wykorzystywania. Jeśli nadal nie zrobisz nic to tym samym dasz mu przyzwolenie na takie traktowanie. A jeśli dochodzi do tego wszystkiego alkohol to uwierz mi...nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Pomyśl o sobie i o tym jaka przyszłość czeka Cię z takim człowiekiem. Skoro teraz masz dość to co będzie za kilka lat?
Zadbaj o siebie i przede wszystkim nie daj się stłamsić. Wiem, że takie sytuacje są trudne, ale nie można być biernym.
Uciekaj jak najdalej, bo zmarnujesz swój czas.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024