Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja?

Kłaniam się wszystkim użytkownikom forum, czynnie jest przeglądam, jednak mało się udzielam...niestety na każdego przychodzi czas smile

Mam poważny problem, barzdo poważny i potrzebuję się wygadać...potrzebuję rady, wskazówek, czegokolwiek co pozwoli mi uratować związek.
Do sedna:

Otóż jestem z moją damą nieco ponad dwa lata, znamy sie niespełna 3,5 roku, staż może nie robi wielkiego wrażenia,
ale przeszliśmy naprwadę wiele prób i dalej jesteśmy razem. Związek jest udany, kochamy się, jesteśmy szczęśliwi,
wszystko jest jak najbardziej w porządku, zdrowy związek oparty na silnej więzi i zaufaniu...zaufaniu właśnie i tu pies
pogrzebany. Już wyjaśniam, otóż jakiś czas temu dość mocno się pokłóciliśmy, jakoś tak ucichł kontakt i przez kilka
dni nie odzywaliśmy się do siebie, każdy miał czas na refleksje i swoje przemyślenia, po kilku dniach zadzwoniłem,
porozmawialiśmy, wszystko wróciło do normy i byliśmy dalej kochającą się, oddaną sobie parą, pech chciał, że w czasie,
gdy nie mieliśmy kontaktu, zaczęła zagajać do mnie jakaś flądra, oczywiście przyjąłem dość sympatycznie jej
zagadywanie, ale opierało się to głównie na pisaniu z jej strony (głównie przez komunikatory), niestety okazała się jakąś
pseudo fanką, bo się zaczeły miśki, kotki, serduszka to jaki nie jestem męski i cudowny...no fajnie tylko nigdy w rzeczywistości,
nie było między nami żadnego zbliżenia, chyba że "cześć" na ulicy hah smile żenada...
no i zacząłem ją ignorować, nie mówiłem wprost że mi to nie pasuje, po prostu olewałem ją z uwagi na to, że szkoda mi
było sie nawet produkować i tłumaczyć, że ja nie z tych co sie pokłócą z kobietą a pozniej przygoda jednej nocy, i to był
chyba pierwszy błąd, co prawda kontakt ucichł i zapomniałem o niej, nie myślałem w ogóle o tym, że pisaliśmy,
nie było to dla mnie istotne a ona nie miała żadnego znaczenia.

Nadszedł wolny dzionek od obowiązków dla nas obu no to postanowiliśmy się w domku odprężyc razem. No i wszystko
było by pięknie, gdyby nie to, że akurat po kilku dniach przerwy nagle napisała "hejka, mam sprawe <3 <3 <3"
no i moja luba to zobaczyła przypadkiem (bo pojawiają mi się powiadomienia z komunikatorów) ja w tym samym
momencie operujac na telefonei zobaczylem ze napisala zbyłem temat mówiąc ze to jakas tam kolezanka kuzyna
i wsio, ze to niewazne.

Skasowałem całą konwersację, i wyłączyłem powiadomienia od niej, żeby się odciąć i nie narobić sobie kłopotów
u kobiety mojego życia (nie byłem świadomy, że widziała, co ta zmija do mnie pisala)...wyobrazcie sobie ze przez pieprzone
2 godziny nie poruszyła tego tematu, aż atmosfera troszkę oziębła i doszło do małej sprzeczki, wtedy zapytała kto to
wyjaśniłem jej to, powiedzialem ze skasowalem wiadomosci i prosto w oczy w zaparte szedlem mowiac ze jest mi obojetna.
- Tak? obojetna baba nazywa cię misiem? Śle buziaczki na dobranoc?

WPADKA!

Wierzcie lub nie przez te cudowne ponad 2 lata związku NIGDY jej nie okłamałem, ogólnie ufaliśmy sobie bardzo
i nasz związek budował główny fundament - szczerość.
Pierwszy raz miałem taką sytuacje, i zachowałem się jak totalny palant i frajer. Moja kobieta nie ma mi za złe, że ona
pisała, że ja z nią pisałem, że mieliśmy kontakt...chodzi o fakt że naruszyłem jej zaufanie do mnie - jej słowa - "kłamałeś jak
zawodowiec"
Ehh...sam sobie wykopalem dół i fhuj załuje, ona jest dla mnie wszystkim, to pierwsza taka sytuacja...
mam swiadomosc jak ona to widzi - przypadkiem zauwaza, ze jakas laska do mnie flirtuje.
Ja kasuje wiadomości, unikam tematu, twierdze ze nic mnie z nia nie laczy i ledwo ja znam, a wychodzi zupełnie co innego.
Zna mnie, wie że bym jej nie zdradził, ale niestety - "nie ufam ci już"
tłumaczyłem to pierwszy i ostatni raz, zeby mi wybaczyla, ze to faktycznie ja bardzo bardzo moglo zranic i rozumiem
- nie chce mi sie z toba rozmawaic teraz, nie chce sluchac tlumaczen klamales mi prosto w oczy nawet ci powieka nie drgnela,
ten jeden raz wystarczyl zeby stracila do mnie zuafanie
Ogólnie jest tragicznie, bardzo wyczulona jest na punkcie sczerosci.
Mowi ze bardzo ja to boli, ze sie nie spodziewala..mowi ze wyrzadzilem jej tym krzywde.
prosilem, przepraszalem, tlumaczylem, ale to na nic. Twierdzi, ze nie ma zamiaru po nocach sie zastanawiac czy
spie w domu czy sie szlajam gdzies, czy mowie prawde czy klamie skoro potrafie to tak dobrze robic
mowila, ze gdyby tego sama nie zobaczyla wczesniej to pewnie by mi uwierzyla i ciekawe ile razy juz takie cos wywinalem.
Problem jest taki, ze oboje sie kochamy, ale stracilem jej zaufanie. Teraz pytanie - czy moge to naprwaić, czy da się coś zrobic?
Jeśli to prawdziwa milosc, sczera, silna, czy to przetrwa? Sprawa wydaje się błaha jak sie z boku na to patrzy, ale tak nie jest..
Już widze jaką ja bym afere rozkrecil, jakby jakiś koles pisal do niej slonko, kotku i jakies durne teksciki walil, a ona
by unikala tematu, kasowala wiadomosci, i sie z tym ukrywala a na koniec jescze szla w zaparte ze to nic takiego...wniosek nasuwa sie jeden smile
Dzisiaj musialem wycofac nas z imprezy dwie godziny przed rozpoczeciem, bo nie chciala isc co deklarowala mi juz rano,
mowila ze to nie ma sensu, zeby isc skoro i tak nie bedziemy sprawiac pozorow pary, i bezdiemy gapic sie przed siebie...
Między nami jest wielkie uczucie, tylko czy podparte takim zburzony zaufaniem przeze mnie i przez to ze klamalem w takiej
sprawie mojej kobiecie prosto w oczy da rade? Rozmawiamy, ale jest to chlodniejsze niz syberia...Co mogę zrobić?
Licze na jakieś rady, może ktoś mnie pocieszy że jest nadzieja...że to naprawie chociaż mądrze poweidziała, że
zaufanie jak zapałka drugi raz nie odpalisz...nie jestem dobrej mysli, zawinilem i paskudnie sie z tym czuje.
Szanuje tez konstruktywna krytyke smile

MIlego wieczoru smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja?
miodzio17 napisał/a:

pech chciał, że w czasie,
gdy nie mieliśmy kontaktu, zaczęła zagajać do mnie jakaś flądra, oczywiście przyjąłem dość sympatycznie jej
zagadywanie
, ale opierało się to głównie na pisaniu z jej strony (głównie przez komunikatory), niestety okazała się jakąś
pseudo fanką, bo się zaczeły miśki, kotki, serduszka to jaki nie jestem męski i cudowny...no fajnie tylko nigdy w rzeczywistości,
nie było między nami żadnego zbliżenia, chyba że "cześć" na ulicy hah smile żenada...
no i zacząłem ją ignorować, nie mówiłem wprost że mi to nie pasuje, po prostu olewałem ją z uwagi na to, że szkoda mi
było sie nawet produkować i tłumaczyć, że ja nie z tych co sie pokłócą z kobietą a pozniej przygoda jednej nocy, i to był
chyba pierwszy błąd, co prawda kontakt ucichł i zapomniałem o niej, nie myślałem w ogóle o tym, że pisaliśmy,
nie było to dla mnie istotne a ona nie miała żadnego znaczenia.

Pytasz, czy jest nadzieja? Nie wiem.
Ogólnie brzmisz dość nieszczerze, chyba sam siebie oszukujesz.
Najpierw piszesz, że przyjąłeś zainteresowanie owej "flądry" dość sympatycznie, po czym rozgrzeszasz się, twierdząc, że z Twojej strony nie było żadnej aktywności.
W tytule swojego wątku jednak przyznajesz się do kłamstwa?
Gdybyś miał zupełnie czyste sumienie, wystarczyłoby krótkie wyjaśnienie i  pokazanie dziewczynie tej korespondencji, Ty jednak ją usunąłeś ot tak, bezmyślnie?
Podejrzewam, że jednak Twoim celem było ukrycie swojej "sympatycznej" reakcji i w związku z tym pojawiło się kłamstwo.
Niestety, nikt Ci tutaj nie odpowie, czy masz szanse na poprawę relacji z dziewczyną i odzyskanie jej zaufania.

3

Odp: Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja?

witam, usiadźcie i powiedz że zachowałeś sie jak idiota nieodpowiedzialny który wie że może zaprzepaścić wszystko reszte zycia z ukochana osobą. Powiedż że ze strachu o jej reakcję przycmiło ci rozum i zapomniałeś o tym co najważniejsze - o szczerości w związku. Powiedz że chciałbys cofnąć czas że ta osoba nie ma i nie miała znaczenia. Że sam siebie nierozumiesz Że wiesz że wystarczyłoby pokazać te sms-y żeby widziała że z Twojej strony nie było to nic.Powiedz jej to i9 to szybko Chowanie głowy w piasek nic nie da i zaprzeczanie tez nie Kobieta czuje taka sprawę. Umoczyłes temat. proś o rozmowę i wwszystko kawę na ławę krótkie słowa bez cukrowania i zbędnych ozdobników  i wyznawania uczucia w międzyczasie. Jak mądra babka to zrozumie głupote Twoja jak będziesz sciemniał i sie wybielał to będzie to czuła i lipa.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Nieugięte kłamstwo - zawiniłem. Drogie panie, jest nadzieja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024