Witajcie. Mam od kilku lat znajomego, z którym od jakiegoś czasu zaczełam się spotykać na gruncie nie koleżeńskim. Zawsze mnie pociągał, lubiłam go - ze wzajemnością. Jednak poznając go bliżej zauważyłam,że ma problem z alkoholem. Być moze panikuje, ponieważ nie mam odniesienia, gdyż u mnie w domu nigdy nie było alkoholu. Tylko okazyjnie. On codzienie wypija kilka piw, a w sobotę upija się do nierzytomności. Pijąc wódkę. W tamtym tygodniu zadzwonił do mnie i mówilismy na następny dzień na spotkanie. Kolejnego dnia cisza, nie odzywa się - zapadł się pod ziemię. Oczywiście musiałam do niego napisać, czy nasze spotkanie aktualne. W odpowiedz dostałam informację, że umiera po wczoraj i ledwo żyje. I to już niestety ktoryś raz z kolei. Wiem, ze nie kłamie, ponieważ widziałam go po alkoholu i wyglada jak wrak człowieka, trzesą mu się recę i nie potrafi ustać. Czy myślicie, ze on jest alkoholikiem? Chcialabym walczyć o naszą znajomość, ale nie wiem czy jest sens? Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji?
Byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Kiedy się poznaliśmy nie wydawało mi się jakby miał problem z alkoholem. Dopiero po jakimś czasie wyszło na jaw co i jak. Na tygodniu po kilka piwa a w łikend wóda. Nie ma co być Matką Teresą i się wystawiać. Mnie zaczął potem traktować przedmiotowo. Jeśli jesteś na wczesnym etapie waszych "innych" relacji to lepiej odpuść bo potem jak upadniesz na cztery literki to cholernie zaboli.
Przecież nie chodzi o ilość alkoholu, to jest główna zmyłka zarówno dla osoby obserwujacej, jak i samego spożywającego, alkohol
Jeśli kogoś picie, ma wpływ na relacje z innymi
Tutaj mamy np niesłowność, wpływ wypijanego alkoholu na egzystencję, na dzień następny, sądzę że Tu chcesz bardziej niż On, bylabys wtedy przed alkoholem, nie na pozycji po alkoholu
W pewnym sensie włącza Ci się chęć walki o związek, w chodzenie w rolę opiekuna ![]()
Piszesz że, zastanawiasz się, z jednej strony chciałabyś ale nie wiesz czy warto
Więcej zdecydowania ![]()
Konkret rodzi konret
Twój kolega prowadzi dość ryzykowny tryba zyua z alkoholem, jeśli nie jest to już utrwalanie uzależnienia,
Czasem mnie to przeraża,że wypije bardzo dużo i jako jedyny z towarzystwa wydaje się trzeźwy. Za to następnego dnia jest tragedia. Wiem, ze gdy wypije, to na następny dzień nie ma szans na spotkanie i a tak się łudzę.
5 2016-12-11 13:39:44 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-11 13:40:23)
W uzależnieniu, a raczej wchodzeniu w nie jest jedną zmyłka, jeśli wzrasta ilość, możliwość
To jest to tak zwane zwiększanie tolerancji, silna głową, to nic dobrego, mimo ogólnych teorii że dobrze
Żaden powód do dumy
Bardziej zadumy ![]()
Jak pisze Amethis, którego w tej kwestii na prawdę warto posłuchać, tu nie o ilość alkoholu chodzi. I nawet nie o stan po spożyciu. Tylko o to, że on wiedząc, jaki wpływ alkohol na niego ma (na następny dzień jest nieżywy) wciąż woli się spić niż sobie odmówić, by móc się spotkać z Tobą. To jest sedno uzależnienia - że resztę życia dopasowuje się do alkoholowych zwyczajów, a na pewnym etapie po prostu życie zaczyna się zawalać, bo alkohol jest priorytetem.
I przyswój sobie, Autorko, prostą prawdę, która przyda Ci się nie tylko przy tej znajomości - walczyć o związek można tylko w jednym układzie: ze wspierającym partnerem u boku, przeciw zewnętrznym siłom. Ty nie chcesz walczyć o związek, ty chcesz walczyć z partnerem i jego zachowaniem. A to nie działa, bo tylko facet może podjąć decyzję o zmianie i żadna ilość walki z Twojej strony tego nie zmieni.
Dzięki.l Liczylam na obiektywne opinie. W moim środowisku słyszę "Daj mu szansę, alkoholizm to nie choroba" albo "Każdy tak reaguje na alkohol"
Dzięki.l Liczylam na obiektywne opinie. W moim środowisku słyszę "Daj mu szansę, alkoholizm to nie choroba" albo "Każdy tak reaguje na alkohol"
Czyli obiektywne dostałaś?
Popatrz trtaz na to co napisałaś, tak jeszcze sobie pozwolę
Z jednej strony, alkoholizm to nie choroba, przecież sqm decyduje że piję, tylko potem jest moment że już się tego nie kontroluje, to jest powielanie samooklamywania!!!
Każdy reaguje na wszystko, z jedną różnicą zdrowa osoba jak wie że czuję się po źle, albo ma świadomość że za duża ilość negatywnie na nią wpływa
Nie przesądza z ilością, ba nawet może w ogóle omijać, dana sprawę
To jest decydowanie, kierowanie własnym życiem, potocznie
Co więc jest, gdy tak nie jest??
Witajcie. Mam od kilku lat znajomego, z którym od jakiegoś czasu zaczełam się spotykać na gruncie nie koleżeńskim. Zawsze mnie pociągał, lubiłam go - ze wzajemnością. Jednak poznając go bliżej zauważyłam,że ma problem z alkoholem. Być moze panikuje, ponieważ nie mam odniesienia, gdyż u mnie w domu nigdy nie było alkoholu. Tylko okazyjnie. On codzienie wypija kilka piw, a w sobotę upija się do nierzytomności. Pijąc wódkę. W tamtym tygodniu zadzwonił do mnie i mówilismy na następny dzień na spotkanie. Kolejnego dnia cisza, nie odzywa się - zapadł się pod ziemię. Oczywiście musiałam do niego napisać, czy nasze spotkanie aktualne. W odpowiedz dostałam informację, że umiera po wczoraj i ledwo żyje. I to już niestety ktoryś raz z kolei. Wiem, ze nie kłamie, ponieważ widziałam go po alkoholu i wyglada jak wrak człowieka, trzesą mu się recę i nie potrafi ustać. Czy myślicie, ze on jest alkoholikiem? Chcialabym walczyć o naszą znajomość, ale nie wiem czy jest sens? Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji?
Nie ma sensu. Wlasnie dlatego ze to Ty chcesz walczyc.
Pozwol mu zyc tak jak chce, a sobie nie niszcz zycia.
Alkoholizm to nie choroba? A któż Ci takich bzdur naopowiadał? To jest choroba i to straszna. Cierpi alkoholik i cierpi jego rodzina.
Twój facet to alkoholik - nie kontroluje swojego picia. Chociaż sam powiedziałby pewnie co innego: piję, bo chcę. No i niech tak mówi: on wyraźnie bardziej chce się upić do nieprzytomności niż spotkać z Tobą. Po co Ci taki typ? Szukasz sobie biednego żuczka do uratowania i którego Twoja miłość odmieni, czy szukasz partnera?
Myślę, ze jest alkoholikiem.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Macie rację. Tak patrząc na ten "związek?" z boku, widzę, że to głównie stres, łzy, złość i nerwy. A chyba nie o to chodzi
Nie ma weekendu, żeby się nie upił i dnia bez piwa, więc też myślę, że to alkoholizm, choć nie wypowiadam tego głośno. Dziś, kiedy po raz kolejny mnie wystawił, tzn nie spełnił obietnic danych mi po alko, zrozumiałam , że to nie ma sensu, boja na niego nie mogę liczyć, gdyym czegoś potrzebowałą od niego to nie da rady. Trzeba jakoś dalej życ, żyć z myślą, że znów się nie udało.
Zawsze będzie Cię mamił że nie mógł, że alkohol ale tak naprawdę Cię kocha chce być z Tobą etc. Oj znam to nawet za dobrze. Łzy, stres nerwy, myślenie o tym co robi gdzie jest. Szkoda życia i nerwów na takie głupoty. On tak lubi żyć jemu taka konfiguracja w zupełności pasuje. NIe powiedział Ci przecież że chce to zmienić. Alkohol to najgorsze przekleństwo on pije cały czas tyle samo, a tak naprawdę skraca sobie życie o połowe. Marnując przy okazji Tobie. Mi zmarnowano tak dwa lata nie popełniaj tych samych błędów. to forum jest po to by zobaczyć jak wiele jest takich przypadków i wyciągnac pewne wnioski. Trzymam kciuki za silną wolę
14 2016-12-11 20:34:09 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-11 20:34:34)
A ja myślałem, że czas to marnuje SAM, niktza mnie decyzji o marnowaniu nie podejmował;)
No chyba że to nie ja żyję;)
15 2016-12-12 14:31:22 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-12-12 14:40:38)
mowia, ze z piciem wodki jest jak z seksem, trzeba wiedziec ile, kiedy, gdzie i z kim ![]()
A tak bardziej powaznie. Kazdy nalog to brak kontroli. Nigdy nie bylam w relacji z alkoholikiem, nie dla mnie nawracanie innych na trzezwosc i balansowanie na granicy wspoluzaleznienia. Moja matka zwiazala sie z takim, majac nadzieje, ze jej sie uda. Naiwna, jakich pelno. Nie wiedziala, ze od niej tak naprawde nic nie zalezy. Kopnela go w koncu w tylek. Duzo za pozno, ale lepiej pozno, niz wcale.
16 2016-12-12 14:51:12 Ostatnio edytowany przez Kutek (2016-12-12 14:52:20)
" Czy myślicie, ze on jest alkoholikiem?"
A czy ssak z trąbą to słoń?
Jasne, że jest.
Napiszę tak: miałem w życiu (jakieś 2-3 razy) problemy z piciem alkoholu (a raczej ich brak, bo wchodził, jak trzeba), ale byłem kawalerem i hulaszczy tryb życia wręcz nakazywał takie postępowanie. Lecz za każdym razem, gdy poznawałem nową kobietę, alkohol dla mnie nie istniał (oczywiście oprócz jakiegoś fajnego winka do kolacji, tudzież obiadu).
Niestety temu facetowi na tobie w ogóle nie zależy, a z takimi chłopcami dziewczyny lekko nie mają.
Pakować się w coś takiego, to nie kaskaderka - to próba samobójcza...
17 2016-12-12 14:52:44 Ostatnio edytowany przez Gosia1962 (2016-12-12 14:57:42)
Przede wszystkim zrezygnuj ze znajomych, ktorzy twierdza ALKOHOLIZM TO NIE CHOROBA. To musza byc bardzo glupi ludzie...
Juz dawno tu na tym forum wiekszej glupoty nie czytalam. Kim ci ludzie sa?
A tak poza tym: ten facet jest uzalezniony, czyli CHORY na uzaleznienie.
Ale kobiety Polki tym sie czesto nie zrazaja.
Bil, pil, ale......byl, prawda?
Zostaniesz przy nim, zajdziesz w ciaze, a za pare lat napiszesz w innym watku o tym, ze masz 3 dzieci i meza alkoholika.....
Wikipedia:
"Alkoholizm, choroba alkoholowa, uzależnienie od alkoholu, toksykomania alkoholowa – zaburzenie polegające na utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu."
18 2016-12-12 15:07:03 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-12-12 15:07:29)
mowia, ze z piciem wodki jest jak z seksem, trzeba wiedziec ile, kiedy, gdzie i z kim
ciekawa teoria ![]()
ja miałem tak, wiedziałem ile ![]()
kiedy ![]()
gdzie ![]()
z kim mnie nie interesowało, w ostatnich czasach, samotnie
tylko się zastanawiam, jak sobie wytłumaczyć koleracje z "seksem"
bo jeśli bym pił w "grupie" hmm, a jeśli bym tylko we "dwójkę", kurde to mnie doświadczeń ominęło ![]()
może zostawię to w tej formie,
alkohol dla mnie nie istniał (oczywiście oprócz jakiegoś fajnego winka do kolacji, tudzież obiadu).
to jak to było?? ![]()
istniał czy nie, większa kultura spożywania, tutaj nic nie wnosi, jest takie pojęcie "alkoholik wysoko funkcjonujący"
ale to tak aby nie trzymać w temacie, ścinającego z nóg napięcia
Przede wszystkim zrezygnuj ze znajomych, ktorzy twierdza ALKOHOLIZM TO NIE CHOROBA. To musza byc bardzo glupi ludzie..
jak to mówią, każdy broni własnego "interesu" ![]()
To jest alkoholizm.
Postaw mu sprawe jasno:
Albo Ja albo alkohol.