Hej,
Jest to mój pierwszy post więc chciałbym na wstępie się przywitać. Mam na imię Artur i jestem tu aby poprosić Was o opinię w pewnej damsko-męskiej kwestii. Od jakiegoś czasu relację z moją partnerką ogarnia głęboki kryzys i chyba jesteśmy w sytuacji patowej. Otóż kilka dni temu Ona dowiedziała się przypadkiem, że rozmawiam o naszym kryzysie ze swoją przyjaciółką (dobra kumpela z dzieciństwa) przy okazji przedstawiając Ją w złym świetle. I tak faktycznie było, potrzebowałem z kimś pogadać, chciałem poznać opinię osoby umiarkowanie obiektywnej na temat pewnych elementów naszego konfliktu, itd. Okazało się, że fakt ten jest nie do zaakceptowania dla mojej dziewczyny. Według niej KAŻDA krytykująca ją rozmowa bez jej obecności to obgadywanie czyli jeden z najgorszych przejawów nielojalności, mogących skutkować jedynie zakończeniem naszej relacji (jesteśmy razem około ośmiu lat). I tu pytanie do Was, czy uważacie, że narzekanie na swojego partnera do przyjaciółki/przyjaciela w czasie kryzysu w związku to coś co zasługuje na takie potępienie i nazwać to można jedynie obgadywaniem, obrabianiem tyłka itp., czy jest to dla Was coś normalnego i nazwalibyście to zwierzaniem się?
Pozdrawiam i z góry dziękuje za odzew.