Sama jestem przed rozwodem. Nie jest to dla mnie łatwe, ale decyzja została podjęta przez meza. Mimo, ze walczyłam, nic nie wskórałam. Jednak nie czuje sie gorsza od innych, bardziej mnie meczy kwestia przyszłosci i niezrozumienia, dlaczego:(przeciez nie zawiniłam.Ktos, kto nie wnika w te tematy i nie stara sie rozumiec, gdzie lezy naprawde wina i ze takie sytuacje są jak najbardziej ludzkie, jest ignorantem, taki sarmatyzm, konserwatyzm, tradycjonalizm, czasem nawet średniowieczne poglądy, Dla mnie to zwyczajny brak chęci doedukowania sie w kwestii ludzkiej natury, ludzich spraw i zwyczajne pójscie na latwizne z mysleniem stereotypowym.Jak ktos nie łapie, ze człowiek jest tylko czlowiekiem a rozwód, to nie prostytucja czy handel narkotykami, to znaczy, ze taki ktos nie wie nic o życiu, a jego zdanie jest naprawde maloistotne. Ja bym olała, PTRZ NA RODZINE,Nie jest wazne, co ludzie o tobie mysla, CO MYŚLĄ CI, KTÓRZY cIE KOCHAJĄ I COS W tWOIM ZYCIU ZNACZĄ I UCZESTNICZĄ W NIM