Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
Podobne tematy
2 2011-04-01 16:17:41 Ostatnio edytowany przez Liren25 (2011-04-01 16:20:09)
Ja chodzę do kościoła ale wydaje mi się,że na tym wiara nie polega. Ja wierzę w Boga i tylko jemu ufam Bóg jest wszędzie.To,że nie chodzisz do kościoła to nie musi oznaczać ,że nie wierzysz w Boga takie jest moje zdanie.
Absolutnie nie. Można chodzić do kościoła i udawać przed sobą wiarę. Można nie chodzić do kościoła, bo zwyczajnie nie ma takiego w pobliżu (są takie miejsca na świecie, misjonarze do tych ludzi jeżdżą) i wierzyć mocno, tęsknić za Bogiem. Kościół jako budynek to tylko miejsce spotkań religijnych.
Oczywiście, ze nie. Można iść do Kościoła, siedzieć tam, bez żądnego celu i wyjść nie wiedząc kompletnie po co sie tam szło, co mówił ksiądz itp. Wiara jest juz sprawą indywidualną i każdy może mieć swoją wiarę i różnie ją spostrzegać. Co to za wiara, kiedy do Kościoła idziemy, bo musimy, nic z Mszy nie wynosimy? przede wszystkim trzeba chcieć uczestniczyć we Mszy i byc w niej obecnym nie tylko ciałem ale i duchem. Modlitwa wieczorna/poranna, czy tez każda inna równiez jest przejawem naszej wiary. Modlitwa to rozmowa Bogiem.
Jeśli chodzi o mnie, to ja juz wpadłam w taki rytuał, że przychodzi niedziela, i ja juz z przyzwyczajenia musze iśc do Kościoła, bo inaczej nie umiem. Cóż, jakos sobie z tym radzę:) nie jestem jakąś zagorzałą katoliczką jednak często idąc do Kościoła słucham, tego, co ksiądz ma do powiedzenia, uczestnicze w tej Mszy. nie bede jednak ukrywac, że zdarzają sie takie niedziele, kiedy idę do Kościoła, bo idę i nic stamtąd nie wynoszę. Kiedyś tez sie więcej modliłam, teraz już mniej, ale to raczej z zapomnienia niż z niechcenia.
A ja powiem, że bycie w kościele jest ważne.
Hebr. 10:25
25. Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża.
(BW)
Jednoczesnie chce powiedzieć, że "kościół" to nie budynek. Kosciół to ludzie, którzy go tworzą. Zeby mógł byc kosciołem, ludzie musza wierzyć w Tego samego Pana, miec ten sam cel przed soba, tworzyc rodzine duchowa, zeby zachowac to wszystko - wzajemnie sie budowac miłowac pomagać sobie w dobrym i złym muszą byc razem, znać siebie, swoje potrzeby, swoje imiona, problemy i radości. Zeby móc razem stawać przed Bogiem i chwalic Go, dziekować Mu oraz zanosic swoje prośby. Pan Jezus powiedział gdzie 2-3 w moim imieniu spotyka sie tam ja jestem posród nich.
Powiem tak.
Ja wierze ale nie nie praktykuje.
Duzo osob mi zarzuca ze niby to zle jest a ja mam po prostu takie zdanie
jesli nie mam potrzeby to nie chodze .
Tak mysle choc moge sie mylic.
Jestem osobą wierzącą, chodzę do kościoła w niedzielę. Najbardziej cenię sobie tą chwilę przed mszą, albo chwilę po kiedy mogę sobie tak jakby porozmawiać z Bogiem. Nie wiem jak Wy, ale takie powtarzanie ciągłe wyuczonych na pamięć modlitw wogóle do mnie nie przemawia. jakoś tak wolę indywidualnie do tego podejść. zauważyłam, że gdy tak mówię wyuczona na pamięć regułkę, moje myśli krążą zupełnie gdzie indziej, wogóle nie skupiam się nad tym co mówię. Zdarzyło mi się nieraz, że kilka razy powtórzyłam to samo, bo kompletnie o tym nie myślałam, albo nie pamiętałam tego co już odmówiłam. Czasami nie idę do kościoła tylko wejdę np gdy nikogo nie ma i sobie tak właśnie porozmawiam z Bogiem.
Można być osobą wierzącą i nie traktować wspólnej modlitwy w kościele jako dobrej formy wiary dla siebie.
Według mnie wiara nie przejawia się jedynie na podstawie chodzenia na niedzielne msze i w święta. Przecież wiara nie polega na spotykaniu się dużej ilości ludzi, ale aby zbliżyć się do Boga! Czy potrzeba do tego budowli? Jezus gromadził rzesze na otwartej przestrzeni, nie potrzebował do tego pałaców, kościołów, a chętnie szli za Nim bez przymusu ....
Rozmawiałam kiedyś z księdzem i wyjaśniałam, że choć jestem wierząca i praktykująca nie zawsze ze względu na studia zaoczne mogę uczestniczyć w niedzielnej mszy. Usłyszałam, że mogę zamiast tego modlić się w drodze na uczelnie, czytać Biblię, odmawiać różaniec - w ten sposób zbliżę się również do Boga.
Powiem tak.
Ja wierze ale nie nie praktykuje.
Duzo osob mi zarzuca ze niby to zle jest a ja mam po prostu takie zdanie
jesli nie mam potrzeby to nie chodze .
Tak mysle choc moge sie mylic.
mylisz sie i to bardzo .w Twojej religii(chrzescijanstwie) "wiara bez uczynkow jest martwa"
Powiem tak.
Ja wierze ale nie nie praktykuje.
Duzo osob mi zarzuca ze niby to zle jest a ja mam po prostu takie zdanie
jesli nie mam potrzeby to nie chodze .
Tak mysle choc moge sie mylic.
Nie chcę tu nikogo krytykować, ale ja uważam że jeśli osoba mówi, że jest wierząca ale nie praktykująca to dla mnie jest to bzdurą i kłamstwem ludzie którzy mówią to sami siebie się oszukują. Nie można być wierzącym a nie praktykującym .Bo albo wypełniamy przykazania Boże i kościelne albo nie .Nie można zgadzać się i wypełniać w 50 % nałożone przez wiarę obowiązki.Wierzącego obowiązkiem jest praktykować czyli uczestniczyć w życiu kościoła być obecnym na mszy św, jak również brać udział w procesjach Bożego Ciała ,rekolekcjach itd. Wierzący poprzez uczestnictwo w Eucharystii poznaje BOGA i pismo św. Kiedy przestanie praktykować nie sięgnie może z niewielkimi wyjątkami do pisma św. by zgłębić zadania wyznaczone mu przez Boga.Im rzadziej człowiek spotyka się z Panem Bogiem tym o wierzeniu w NIEGO ma mniejsze pojęcie.Jedno drugiemu przeczy jeżeli się kogoś kocha to chce się z nim przebywać a jak tu kochać Boga nie przychodząc do świątyni po prostu nie praktykować.
Chodzenie do kościoła jest po to aby spotkać się z Bogiem i z innymi współwyznawcami aby się wreszcie poczuć jednym z wielu we wspólnocie.Wg mnie samo chodzenie do kościoła to nie to samo co wiara w Boga.Ja żyje na pograniczu.Czasami mam też ochotę na pójście do kościoła i przebywanie w tej atmosferze i miejscu daje mi możliwość na refleksje nad sobą czy problemami.
Chodzenie do kościoła w niedzielę i święta jest przecież obowiązkiem każdego chrześcijanina..tak przynajmniej mnie na religii uczono ![]()
Zgoda - Kuba.Tak, to jest nie tylko obowiązek ale wypełnianie i przestrzeganie przykazań.Ale coś mi się wydaje że nie o to chodziło autorce tego tematu.Jeżeli chce być prawdziwą katoliczką w pełnym wymiarze to powinna tak postępować jak nam nakazano w Kościele.Jeżeli myśli inaczej - to już ma problem do dyskusji ze swoim chłopakiem i ustalenie wspólnych norm postępowania i dopasowania się wzajmnego czeka na nich.
Według mnie wiarę każdy ma w sercu. W czynach. Jeśli wierzymy to zazwyczaj przestrzegamy różnych zasad w życiu. Staramy sie być dobrymi ludźmi nie krzywdzić innych ani siebie, dbamy o swoją sferę duchową. I w moim odczuciu wiara nie powinna przejawiać sie w chodzeniu do kościoła i w przepychankach typu "Ty jesteś gorszy i ateistą bo nie chodzisz do kościoła"
Bo znam osoby które mimo że chodzą do kościoła to nie wiedzą co znaczy być dobrym człowiekiem.
Co z tego ze pójdę do kościoła w niedziele i w święta, zmówię miliony pacierzy i zachowam dziewictwo do ślubu, jak będę grzeszyć każdym słowem, będę krzywdzić innych siebie i robić inne rzeczy które tak naprawdę świadczą o totalnej ignorancji i życiu jakby bez Boga.
Ja jestem w swoim odczuciu bardzo wierząca osobą a do kościoła nie chodzę, chyba że w święta, nie utrzymałam dziewictwa do ślubu i nie lubię chodzić do spowiedzi. Ale kocham Boga i modlitwa jest dla mnie czyms szczególnym, jesli idę do kościoła to tylko z wielkiej potrzeby serca i nie ukrywam wtedy łez spowodowanych wielkim duchowym przeżyciem.
To moje zdanie
Pozdrawiam
Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
moim zdaniem nie na tym to polega i ten kto nam zazuca ze nie wierzymy w Boga sam ma chwiejna wiare!! ja pochodze z rodziny bardzo katolickiej moja mama troche przesadza bo ciagle opowiada o bogu troche podchodzi to pod fanatyzm a czyni zle cale moje rodzenstwo chodzi do kosciola a grzeszy maja w sobie pyche chciwosc i nienawisc ja nie chodze ale codziennie sie modle mysle o Bogu nie obgaduje nikogo i nikomu nie zazdroszcze kazdy mi zarzuca ze odsunelam sie od Boga a tak naprawde nie ma pojecia jaka sprawia mi przykrosc.
A może być na odwrót? Chodzi do Koscioła co niedzielę, ale po mszy idzie do baru na wódkę, a potem żonę leje i wyzywa. Czy to ktoś wierzący?
cyt:Dekalog III-Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
cyt: I przykazanie kościelne- W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej
i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
-----------------------
Prof. J. Hartman twierdzi, że dzielimy się na wierzących i na wychowanych- żyjących w katolickiej kulturze. Druga grupa to wszyscy ci co praktykują obrzędy kulturowe ( rodzice bez ślubu--a dziecko do chrztu przynoszą/ wigilia- a bez pasterki/wielkanoc-a rekolekcje i spowiedź już nie).
18 2011-04-17 15:52:04 Ostatnio edytowany przez elam1 (2011-04-17 15:52:59)
Czytając wypowiedź tygrysicy - przypomniało mi się jak Pan Jezus opowiadał:
Łuk. 18:10-14
10. Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
11. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik.
12. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
13. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
14. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
(BW)
Czytając wypowiedź tygrysicy - przypomniało mi się jak Pan Jezus opowiadał:
Łuk. 18:10-14
10. Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
11. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik.
12. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
13. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
14. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
(BW)
idealnie:) dokładnie tak:) po prostu....dążmy do osobistej więzi z Bogiem, a nie do uczynkowości, bo to ostatnie nas nie zbawi. Wtedy bedziemy wiedzieć, co dla nas dobre- czy zostać w domu bo to nas bardziej zbuduje, czy isc do koscioła.
Wiara powinna wypływać z nas samych.Kościół jest miejscem wyciszenia,gdzie przyjmując komunię zapraszamy Jezusa do siebie.Do naszego serca.Ja nie wyobrażam sobie wiary,bez uczestniczenia w Eucharystii.I zasłuchania się w Słowo Boże.
Kamil23 napisał/a:Powiem tak.
Ja wierze ale nie nie praktykuje.
Duzo osob mi zarzuca ze niby to zle jest a ja mam po prostu takie zdanie
jesli nie mam potrzeby to nie chodze .
Tak mysle choc moge sie mylic.Nie chcę tu nikogo krytykować, ale ja uważam że jeśli osoba mówi, że jest wierząca ale nie praktykująca to dla mnie jest to bzdurą i kłamstwem ludzie którzy mówią to sami siebie się oszukują. Nie można być wierzącym a nie praktykującym .Bo albo wypełniamy przykazania Boże i kościelne albo nie .Nie można zgadzać się i wypełniać w 50 % nałożone przez wiarę obowiązki.Wierzącego obowiązkiem jest praktykować czyli uczestniczyć w życiu kościoła być obecnym na mszy św, jak również brać udział w procesjach Bożego Ciała ,rekolekcjach itd. Wierzący poprzez uczestnictwo w Eucharystii poznaje BOGA i pismo św. Kiedy przestanie praktykować nie sięgnie może z niewielkimi wyjątkami do pisma św. by zgłębić zadania wyznaczone mu przez Boga.Im rzadziej człowiek spotyka się z Panem Bogiem tym o wierzeniu w NIEGO ma mniejsze pojęcie.Jedno drugiemu przeczy jeżeli się kogoś kocha to chce się z nim przebywać a jak tu kochać Boga nie przychodząc do świątyni po prostu nie praktykować.
nie praktykujacy chrzescijanin to zwykły hipokryta religijny. Co innego ,gdy mowi to osba wyznajaca hinduizm,panteizm ,deizm,agnostycyzm,ateizm czy jakakolwiek inna religia badz nurt filozoficzno religijny nie wymagajacy religijnosci.
Chodzenie do kościoła w niedzielę i święta jest przecież obowiązkiem każdego chrześcijanina..tak przynajmniej mnie na religii uczono
no jest to chrzescijanski obowiązek mimo,ze niezgodny z nauka biblijna. Nt nic na ten temat nie mowi.
Według mnie wiarę każdy ma w sercu. W czynach. Jeśli wierzymy to zazwyczaj przestrzegamy różnych zasad w życiu. Staramy sie być dobrymi ludźmi nie krzywdzić innych ani siebie, dbamy o swoją sferę duchową. I w moim odczuciu wiara nie powinna przejawiać sie w chodzeniu do kościoła i w przepychankach typu "Ty jesteś gorszy i ateistą bo nie chodzisz do kościoła"
Bo znam osoby które mimo że chodzą do kościoła to nie wiedzą co znaczy być dobrym człowiekiem.
Co z tego ze pójdę do kościoła w niedziele i w święta, zmówię miliony pacierzy i zachowam dziewictwo do ślubu, jak będę grzeszyć każdym słowem, będę krzywdzić innych siebie i robić inne rzeczy które tak naprawdę świadczą o totalnej ignorancji i życiu jakby bez Boga.
Ja jestem w swoim odczuciu bardzo wierząca osobą a do kościoła nie chodzę, chyba że w święta, nie utrzymałam dziewictwa do ślubu i nie lubię chodzić do spowiedzi. Ale kocham Boga i modlitwa jest dla mnie czyms szczególnym, jesli idę do kościoła to tylko z wielkiej potrzeby serca i nie ukrywam wtedy łez spowodowanych wielkim duchowym przeżyciem.To moje zdanie
Pozdrawiam
nie chce byc czepliwy ale musze napisac pare sprostowan do Twojego postu:
-po pierwsze wiara ,to nie to samo co religijnosc,owszem jesli chodzi o religie monoteistyczne ,to jedno z drugim jest związane.w chrzescijanstwie jest zasada"wiara bez uczynkow jest martwa" ale jest jeden szkopoł-chodzenie do koscioła wynika z 5 przykazan koscielnych ,to nie sa słowa chrystusa. Nie mniej jednak jesli sie deklarujesz za katolika to masz obowiazek chodzenia do koscioła własnie ze wzgledu na te 5 przykazan ,ktore ustalili biskupii a nie jezus. jedynym rozwiązaniem jest odejscie z KRK ,co wcale nie oznacza wyparcie sie jezusa jesli ktos bowiem wierzy w jego boskosc nie musi byc katolikiem bo KRK ze swoimi naukami daleko odbiega od nauk biblijnych jezusa.
-nie chodzenie do koscioła nie manic wspolnego z ateizmem.
-samo chodzenie do koscioła nie czyni człowieka "dobrym" miedzy innymi dlatego ,że samo nie chodzenie do koscioła nie jest niczym złym-to popierwsze,druga sprawa wiekszosc "wiernych" jest religijna na rozne sposoby bo "co powie rodzina" ,bo"co powiedza sasiedzi" ,bo "taka mamy kulture" itd....niestety to monformistyczny problem i dotyczy kazdego człowieka a katolikow polskich zwłaszcza.
-nie chodzenie do koscioła nie ma nic wspolnego z bezboznoscia.Wierzyc w boga mozna i bez religijnosci, zalezy tylko co sie rozumie pod pojeciem bog. W religioznawstawie nie istnieje pojecie "prawdziwa religia" ze wzgledu na to,ze rzadna nie prowadzi do boga ani tez od niego nie odciaga. A co za tym idzie mozna byc nawet bardzo wierzacym a nie religijnym zupełnie.np; panteizm,deizm,agnostycyzm,deizm moim zdaniem najlepiej wyrazaja ,sugeruja czym /kim jest naprwde bog , no ja bym tu jeszcze zakfalifikował buddyzm, chociarz to religia anie system wierzen.
A może być na odwrót? Chodzi do Koscioła co niedzielę, ale po mszy idzie do baru na wódkę, a potem żonę leje i wyzywa. Czy to ktoś wierzący?
wiezracy moze byc ,napewno nie jest religijny.samo pojscie do koscioła nie czyni człowieka religijnym . liczy sie powod dla ktorego idzie do koscioła.
A z ta wodka to non sens,ani ST ani NT nie zabrania urzywek.
cyt:Dekalog III-Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
cyt: I przykazanie kościelne- W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy świętej
i powstrzymać się od prac niekoniecznych.
-----------------------
Prof. J. Hartman twierdzi, że dzielimy się na wierzących i na wychowanych- żyjących w katolickiej kulturze. Druga grupa to wszyscy ci co praktykują obrzędy kulturowe ( rodzice bez ślubu--a dziecko do chrztu przynoszą/ wigilia- a bez pasterki/wielkanoc-a rekolekcje i spowiedź już nie).
swiecic mozna na rozne sposoby a to,ze w 5 przykazaniach jest to co jest ,to wynik interpretacji dekalogu przez synod biskupii.Hartman powinien zamienic słowo wierzacych na religijnych -pomyłka z jego strony.
elam1 napisał/a:Czytając wypowiedź tygrysicy - przypomniało mi się jak Pan Jezus opowiadał:
Łuk. 18:10-14
10. Dwóch ludzi weszło do świątyni, aby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik.
11. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik.
12. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
13. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
14. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.
(BW)idealnie:) dokładnie tak:) po prostu....dążmy do osobistej więzi z Bogiem, a nie do uczynkowości, bo to ostatnie nas nie zbawi. Wtedy bedziemy wiedzieć, co dla nas dobre- czy zostać w domu bo to nas bardziej zbuduje, czy isc do koscioła.
wiara bez uczynkow jest martwa
co za durne stwierdzenie... Wiara nie polega na chodzeniu do koĹcioĹa,tylko na czytaniu biblii i zyciu wedlug SĹowa Bozego. Tymczasem katolicy sÄ
zbyt leniwi,zeby czytac wiec wola,zeby zrobil to ktos za nich w nadziei ,ze to wystarczy. A to z kolei daje ksiezom pole do ogromnych manipulacji. Przeczytaj Biblie to nie bedziesz zadawac takich pytan. Tylko caĹa,a nie te fragmenty ktore sa ''wygodne''
Ja zostalem wychowany w katilickiej rodzinie,ale zrozumialem, ze katolik ze mnie jak z koziej du..y traba. Pojecia nie mialem o Biblii-z lenistwa oczywiscie. No i zmieniam to pomalutku.
Jednak nie pójście na Mszę św. jest grzechem ciężkim... Jest to utrata okazji oczyszczenia, przyjęcia Sakramentu Eucharystii... Niechodzenie do kościoła często powoduje zjawisko antyklerykalizmu, ale my tam nie chodzimy dla księdza, (chociaż swoją drogą niektórzy duszpasterze skutecznie odpychają wiernych od Kościoła)
Marcin ma racje , czytajcie sami biblie a zobaczycie co jest nie tak w poznaniu tego co glosza z ambony ksieza ;D
25 2011-10-21 18:03:58 Ostatnio edytowany przez młody-stary (2011-10-21 18:09:50)
Mt 6, 5-7
" 5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. 6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. 7 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. "
Czego uczy nas Słowo Boże:
Modlić należy się w odosobnieniu i ciszy. Każdy, kto modli się w świątyni lub na publicznym widoku jest obłudnikiem. Każdy, kto modli się na głos, także jest obłudnikiem.
Niemniej uważam, że..wszechwiedzący i wszechobecny Bóg widzieć i słyszeć powinien wszystko i nie trzeba mu nic mówić.
Jeśli człowiek ma miłośc w sercu ma Boga w sercu i niepotrzebne tutaj są obrządki, modlitwy czy spowiedzi.
Człowiek co nic złego nie zrobił -nie spowiada się a poza tym Bóg wszechobecny i wszechwiedzący powinien znać jego rzechy i widzieć w jego postępowaniu iz achowaniu czy na pewno tego żałuje.
Poza tym prawdizwy kosciół z tego co mnie uczono to ludzie a nie budynek.
Jak się zagubisz w dżungli to nagle przestaniesz wierzyć, gdyż w pobliżu nie ma kościoła?
Oczywiście dywaguję co by było jakby Bóg w ogóle był i był miłością - gdyż sam raczej w niego nie wierzę.
Chciałem jeszcze dodać coś..
Celebracja mszy katolickiej nie ma nic wspólnego z wolnością Ducha Świętego, a często nawiązuje do Starego Przymierza oraz do mszy ku czci Rzymskiego Boga Jowisza.
http://sekty.wordpress.com/sekty-katolickie/
Jednak nie pójście na Mszę św. jest grzechem ciężkim... Jest to utrata okazji oczyszczenia, przyjęcia Sakramentu Eucharystii... Niechodzenie do kościoła często powoduje zjawisko antyklerykalizmu, ale my tam nie chodzimy dla księdza, (chociaż swoją drogą niektórzy duszpasterze skutecznie odpychają wiernych od Kościoła)
A co z tymi katolikami, którzy do Komunii iść nie mogą bo nie dostaną rozgrzeszenia np. rozwodnicy? Po co oni w takim razie mają chodzić do kościoła wg. katolickiej doktryny?
Wg. protestantów chodzenie do kościoła jest ważne gdyż jest to sposób na utrzymanie więzi ze współwyznawcami, okazja do wspólnej modlitwy i budowania swojej wiary, natomiast nie jest to obowiązek którego złamanie jest jakimś grzechem. Uważamy chodzenie do kościoła za przywilej, możliwość. Wielu protestantom w Polsce jest trudniej dotrzeć do kościoła z uwagi na odległość. Nie mamy kościoła za każdym rogiem jak katolicy. Ja osobiście chodzę przynajmniej raz w miesiącu i staram się we wszystkie święta być w kościele, ale nie dlatego że czuję się w obowiązku, tylko dlatego, że chcę.
Msza kapłańska ustanowiona została przez Cypriana w wieku III i o zgrozo nie ma podstaw biblijnych
Ja chodzę do kościoła ale wydaje mi się,że na tym wiara nie polega. Ja wierzę w Boga i tylko jemu ufam Bóg jest wszędzie.To,że nie chodzisz do kościoła to nie musi oznaczać ,że nie wierzysz w Boga takie jest moje zdanie.
chodzenie so ksociola to jeden z aspektow bycia katolikiem. Zawsze mozna zmienic wyznanie ale dopoki tkwi sie w KRK to wypadalo by przestrzegac zasad ,mimo ,ze te sa niebiblijne. Ogolnie cały Kosciol katolicki jest na bakier z Biblia.
Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
Witaj, kosciol to instytucja, ktora powstala na bazie nauk jakie przekazal Jezus. Wiara w Boga nie ma nic wspolnego z chodzeniem do kosciola. Boga masz w sobie, a manifestuje sie On jako odbicie Boga w twoim sercu.
Kosciol mozna potraktowac jako pewnego rodzaju narzedzie do wzrostu duchowego, jezeli ktos sie zmienia w lepsza istote ludzka chodzac do kosciola to super, jezeli nie to musi poszukac innej drogi.
Chodzenie do kosciola nie powinno byc hipokryzja, na zasadzie, chodze, robie zle rzeczy, spowiadam sie, znow ide, znow robie zle rzeczy.
Wiara ma za zadanie przetransformowac istote ludzka, jezeli tego nie robi to znaczy, ze trzeba cos zmienic.
serdecznie pozdrawiam
Radek
Kamil23 napisał/a:Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??Witaj, kosciol to instytucja, ktora powstala na bazie nauk jakie przekazal Jezus. Wiara w Boga nie ma nic wspolnego z chodzeniem do kosciola. Boga masz w sobie, a manifestuje sie On jako odbicie Boga w twoim sercu.
Kosciol mozna potraktowac jako pewnego rodzaju narzedzie do wzrostu duchowego, jezeli ktos sie zmienia w lepsza istote ludzka chodzac do kosciola to super, jezeli nie to musi poszukac innej drogi.
Chodzenie do kosciola nie powinno byc hipokryzja, na zasadzie, chodze, robie zle rzeczy, spowiadam sie, znow ide, znow robie zle rzeczy.
Wiara ma za zadanie przetransformowac istote ludzka, jezeli tego nie robi to znaczy, ze trzeba cos zmienic.serdecznie pozdrawiam
Radek
generalnie chodzenie do kosciola to aspekt religijnosci.ja polecam wszystkim katolikom zmiane wyznania ,no chyba ,ze ktos lubi bez zasadnie nazywac sie czlonkiem kosciola Jezusa.
generalnie chodzenie do kosciola to aspekt religijnosci.ja polecam wszystkim katolikom zmiane wyznania ,no chyba ,ze ktos lubi bez zasadnie nazywac sie czlonkiem kosciola Jezusa.
Masz rację: RELIGIJNOŚCI
Jak to Jezus powiedział prześmiewczo, o niektórych, że "lubią pozdrowienia na rynku i pierwsze miejsca w synagogach" ![]()
A z tym członkostwem w "kościele Jezusa" bym uważała, bo od kiedy KK jest kościołem Jezusa?
Bóg jest wszędzie i nie potrzebny mi kościół aby się do Niego pomodlić!znam osoby które latają co niedziela do kościoła a potem cały tydzień piją,wyzywają i klną a za takich wielkich katolików się uważają,może kiedyś na stare lata będę latała do kościoła teraz nie mam potrzeby
jeszcze przykład majówek,mieszkam na wsi gdzie nie ma kościoła i babki szły majówkę odprawiać pod krzyż,co to za majówka co ma wspólnego z modlitwą jak więcej czasu przegadały tam plotkując i obgadując innych
lena812 haha!:) urok wsi
....
Bóg jest wszędzie i nie potrzebny mi kościół aby się do Niego pomodlić!znam osoby które latają co niedziela do kościoła a potem cały tydzień piją,wyzywają i klną a za takich wielkich katolików się uważają,może kiedyś na stare lata będę latała do kościoła teraz nie mam potrzeby
jeszcze przykład majówek,mieszkam na wsi gdzie nie ma kościoła i babki szły majówkę odprawiać pod krzyż,co to za majówka co ma wspólnego z modlitwą jak więcej czasu przegadały tam plotkując i obgadując innych
Bo to są tylko ludzie równie grzeszni jak ja.=) Nie mnie oceniac ich postepowanie, jedyne co moge zrobić to zatiopic się w modlitwie że miałam czelnosc na równi z Bogiem oceniać czyjeś postepowanie.
Ktoś tu wcześniej wpisał o tępym bezmyślnym klepaniu wyuczonych modlitw. Czy kiedykolwiek zagłębiłaś sie w nich tak naprawde?? spróbowałaś przez chwilę odczytac ich sens?? Spróbuj a okaże sie jak wiele nowego z nich odczytasz, jak bardzo sa uniwersalne i jak mocno trafiają w serce ![]()
Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
Chodzenie do kosciola nie robi z ciebie wierzacego,tak jak stanie w garazu nie robi z ciebie samochodu.
Co się dzieje ludzie z Wami, jeden przez drugiego stara się udowodnić ze wie o Bogu więcej niż inni i ma większe fora u Boga. Pycha, zarozumialstwo, wywyższanie się nad innych to też grzechy a od kiedy przyszła moda na religijnośc to ludzie ze wszystkim przesadzaja. Według mnie kto jaką religię wyznaje i jak i gdzie się modli, lub czy w ogóle odczuwa potrzebę modlenia się to jest to każdego osobista sprawa, wielu tu wypowiadających się stara się być bardziej święta od Papieża, bo wtedy czuje się wyrózniona, lepsza, a cała sprawa polega wg mnie na tym że zyjemy na ziemi i wśród ludzi i Bóg nas tutaj umieścił abyśmy pracowali nad sobą wśród ludzi i dla ich dobra. Gdyby Bóg chciał abyśmy byli aniołami to nie na ziemi bysmy mieszkali a w niebie. Ludzie co niedzielę i święta pędzą do kościoła, ale nie widzą potrzebujących, chorych zyjących w nędzy, dzieci ulicy wykorzystywanych przez dorosłych czy równolatków , to nie jest dla nich wazne , wracając z kościoła mają to zadowolenie ze spełnili swój obowiązek i już mają plusy u Boga. Tylu mamy w Kraju wierzących a tak wiele jest nienawiści i zacietrzewienia.
Bóg jest wszędzie i nie potrzebny mi kościół aby się do Niego pomodlić!znam osoby które latają co niedziela do kościoła a potem cały tydzień piją,wyzywają i klną a za takich wielkich katolików się uważają,może kiedyś na stare lata będę latała do kościoła teraz nie mam potrzeby
jeszcze przykład majówek,mieszkam na wsi gdzie nie ma kościoła i babki szły majówkę odprawiać pod krzyż,co to za majówka co ma wspólnego z modlitwą jak więcej czasu przegadały tam plotkując i obgadując innych
Ech,skąd ja to znam:))Ano znam ze strony rodziny mego męża.Ostatnio byłam na takiej mszy przy jakiejś figurce.A że ze społecznością związana nie jestem bo bywam na wsi w weekendy no to chyba była sensacja bo jednej babce głowa cały czas latała do tyłu w moją stronę i jakos biedulka skupić się nie mogła.Do tego ksiądz swoimi wypowiedzami podsyca niezdrową ciekawość mówiąc o tym ilu to w parafii w tym miesiącu przyszło do niego rodziców z prośbą o ochrzczenie dziecka a ślubu to nie mieli.
Ja niestety widzę,że ci najgorliwsi uczestnicy mszy z rodziny mego męża są okropnie fałszywi.Moja teściowa wracając z nami autem z kościoła potrafi obsmarować sąsiadkę,że się okropnie ubrała.Jeden z jej synków wypomniał mi,że ja na rezurekcję nie chodzę a on owszem ale za to po mszy tak rzuca przekleństwami,że słabo się robi a do tego jeszcze taki rozgrzeszony spuszcza żonie łomot.Ale w kościele był- wszyscy widzieli.I to najważniejsze.
Z każdym rokiem,dniem mam coraz mniej wiary.I nawet jeśli idę do kościoła robię to ze względu na córkę bo oglądanie tych fałszywych,ciekawskich gęb wyzwala we mnie niechrześcijańskie uczucia.
Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
Płytką jego wiara jest, a obydwaj macie niskie IQ. Biblii też żaden nie czytał bo to by wymagało jednak jakiegoś wysiłku od łepetyny.
To o czym tu piszecie i to, dlaczego w ogóle ten wątek powstał ma podwaliny w jednej kwestii: uczynkowości.
Bo na tym polega chodzenie do kościoła, nabijanie plusów w Niebie, zaliczanie mszy.
Ludzie nie zrozumieli zbawienia z łaski- stąd cały ambaras wokół źle pojętej wiary, którą ogranicza się do chodzenia do kościoła.
Otóż, jeśli ktoś uważa się za chrześcijanina, zakładam, że zna Biblię, a czytając Biblię, można się dowiedzieć, "uczynków nie będzie zbawiony żaden człowiek" ,mając zycie duchowe, takie....osobiste z Bogiem, człowiek moze sie również przekonać, ze Bóg jest kompletnie nieprzekupny
Że naprawdę Boga nie interesuje, czy ktoś chodzi do kościoła czy nie, czy w ogóle do niego przynależy:)
Wiele osób mówi "jestem wierzący niepraktykujący". Uważam, że w naszym społeczeństwie większość jest praktykująca niewierząca. Wynika to z postępowania wielu niby katolików.
Wiele osób mówi "jestem wierzący niepraktykujący". Uważam, że w naszym społeczeństwie większość jest praktykująca niewierząca. Wynika to z postępowania wielu niby katolików.
dobrze zdefiniowane.
W Polsce wylacznie na tym polega ze chodzisz na msze, poza tym na zjazdach katolickich gdzie mozna pospiewac a prywatnie porozgladac sie za kandydatami do flirtu, pielgrzymki tez sa dobre do tego;)
a czy ktoś z was bliżej miał przyjemnosc z grupą Oazową?
a czy ktoś z was bliżej miał przyjemnosc z grupą Oazową?
Nie miałem i nie wypowiadam się. Podejrzewam jednak, że jest tak jak ze wszystkim; jednym to odpowiada a innym nie.
To o czym tu piszecie i to, dlaczego w ogóle ten wątek powstał ma podwaliny w jednej kwestii: uczynkowości.
Bo na tym polega chodzenie do kościoła, nabijanie plusów w Niebie, zaliczanie mszy.
Ludzie nie zrozumieli zbawienia z łaski- stąd cały ambaras wokół źle pojętej wiary, którą ogranicza się do chodzenia do kościoła.
Za to należy się podziękowanie kościołowi który primo że w pewnym okresie nawet anulował grzechy za odpowiednią opłatą, secundo że nie tłumaczy tego bo mogło by to spowodować spadek liczby uczęszczających i wpływów finansowych.
Zbawienie z łaski nie jest jedynym rozwiązaniem tego problemu, Bracia Polscy np. go nie uznawali ale nauczali że chodzi o życie w zgodzie z Ewangelią, za przykładem Chrystusa, a kościół też negowali.
Wiele osób mówi "jestem wierzący niepraktykujący". Uważam, że w naszym społeczeństwie większość jest praktykująca niewierząca. Wynika to z postępowania wielu niby katolików.
Ja natomiast podejrzewam że gdyby jeszcze przepytać wierzących i praktykujących katolików oraz wierzących i niepraktykujących katolików, to by z ich odpowiedzi wynikło że poglądy tych katolików w 60-70% by należało przyporządkować do deizmu, wyznań protestanckich, socynianizmu i różnorakich "herezji" ,a spora część nosiła by jeszcze znamiona fetyszyzmu religijnego oraz politeizmu.
47 2012-07-06 08:52:46 Ostatnio edytowany przez peeter (2012-07-06 08:54:39)
Jestesmy w duchu caly czas poganami co sie oszukiwac, tak jak Wlochy mimo ze Watykan maja blisko a wierza w przesady, co sie dziwic w kraju - ojczyznie mafii..
Kosciol na swiecie i inne religie same sie ciagle kompromituja, pokazuja jak idealy ktore glosza ciezko wdrozyc do zycia a liczne skandale kleru dowodza ze ich zalozenia np co do celibatu tez sa nierealne, przecza naturze czlowieka, duzo by o tym mowic.
Dla mnie dobrego zycia z godnoscia nie wtloczy do glow zadna wiara, przymus (="tradycja") i rozne grozby w kwestii tego co jest po smierci, na razie jak na ironie kulty politeistyczne i panteistycznego sa blizej milosci czlowieka niz radykalne monoteizmy, daje do myslenia dla tych co potrafia...
W idealizmie tak sie mocno zapedzily ze po drodze zgubily czlowieka z jego skomplikowana natura, seksualnoscia, potrzebami ktorych nie mozna w szkolny sposob, tak banalnie i dyletancko oceniac w kategoriach moralnych bo to zenujace i niedojrzale!
Nikt tak nie wypaczył bibilijnych nauk jak Kościół Katolicki. Dlatego też przez wiele wieków Biblia była na indeksie ksiąg zakazanych.
Tak samo jak teraz w Polsce wyolbrzymia się kult JPII. Zamiast modlić się do Boga ludzie modlą się do Wojtyły.
Kościół się bał Biblii:) Że ludzie wreszcie się dowiedzą, że nie ma tam żadnych przykazań kościelnych, oraz jak wyglądają 'oryginalne" X przykazań, o kulcie Marii przede wszystkim przedstawianej jako WIECZNA DZIEWICA (a w Biblii akurat pisze co innego, moge nawet odesłąć do ew.Mateusza rozdz.1 wiersza 24) jakby jej to dziewictwo było potrzebne na chwałę , oraz o rozpuście księży ,o seksie (wychwalanym przez Salomona) o .....miłości. Księża się chyba obawiali, ze ludzie zbyt wielką wiarę położą w tej wielkiej miłości Boga, która nie domaga się specjalnych ofiar ani cierpiętnictwa, jedynie uwierzenia i przyjęcia ![]()
..... wielkiej miłości Boga, która nie domaga się specjalnych ofiar ani cierpiętnictwa, jedynie uwierzenia i przyjęcia
Catwoman, jak zwykle trafiłaś w samo sedno
.
A wiecie dlaczego księża noszą sutanny? Żeby szybko ukryć dowody bzykania.
Tak samo jak teraz w Polsce wyolbrzymia się kult JPII. Zamiast modlić się do Boga ludzie modlą się do Wojtyły.
Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to że mamy już kilka tys. pomników papieża ,a prawie nikt w tym kraju nie czytał jego dzieł, które są chyba najwartościowszym spadkiem po nim.
I efekt jest taki że rano na pomnik z poliestru, a gdy wieczorne wschodzą zorze...
Jesli juz bawic w to gnoza jest przekonujaca, pewna wiedza jest dla wybranych tak jak uroda czy bogactwa, tak jak luteranie sadzili ze z gory jestesmy juz skazani na potepienie lub odkupienie. Gdyby to bylo zamiast przesladowan odlamow chrzescijanstwa to zdrada Judasza nie bylaby powodem do wiekow przesladowan Zydow z zemsty, scenariusz przepowiedni zostal zrealizowany i tyle, co sie stalo nie odstanie. Zas zamiast katedr, zabawy w stanowiska i nabijania sobie kabzy bylaby prawdziwa wiara bylaby w sercu kazdego a z miejscem jej obecnosci kojarzy sie teraz budynek urzadzony z przepychem:/
tak jak luteranie sadzili ze z gory jestesmy juz skazani na potepienie lub odkupienie.
Predestynacja to teoria typowa dla kalwinizmu, a nie luteranizmu.
55 2017-11-19 09:43:15 Ostatnio edytowany przez so276 (2017-11-19 09:44:08)
Witam mam pytanie . Nie moglam znalesc odpowiedniej kategorii do swojego pytania wiec pisze gdziekolwiek z nadzieją ze ktoś mi pomoże . Mam pytanie w grudniu będę chrzestna i na ten czas musiałam wziąć urlop w pracy kilka dni ale pracodawca chce zaświadczenie od ksiedza ze naprawdę ta chrzestna będę ale ksiądz nie chce mi nic takiego wydać . Czy jak mój pracodawca zadzwoni do ksiedza i porostu zapyta księdza czy będę ta chrzestna w tym terminie to udzieli takich informacji?czy to jest jakaś ochrona danych osobowych? Bardzo prosze o odpowiedz z góry dziękuję .
Cześć dziewczyny!!
Tak zastanawiałem się czy wiara tylko polega na chodzeniu do kościoła.
Ja myślę że nie ale ostatnio się ściałęm z kumplem bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga.
Bo zarzucił mi że nie wierzę w Boga bo nie chodzę do kościoła.
Czy on ma rację??
Kościół i Bóg to dwie osobne 'instytucje'.
Chodzenie do kościoła nie czyni Cię katolikiem, tak samo jak stanie w garażu nie czyni z nikogo samochodu ![]()