Mam dość, już nie wytrzymuje?
Nie wiem co robić!? Płacze, bo płacz mnie uspokaja, ale tylko na krótką chwilę.
Wiele razy słyszę ?daj sobie spokój, nie jest Ciebie wart?, ale co z tego jak rozum jedno, serce drugie?
A ja staram się jak mogę. Chciał związku ? miał i było źle. Chciał odejść ? odszedł i jest źle. Chciał znajomości ? dostał ją i jest źle. Wreszcie ja chciałam coś ? dostawałam, ale było źle, bo na mnie było skupienie. Chciałam być miła ? byłam i też źle?
Co nie zrobię, to on jest na mnie zły. Już ograniczam kontakt do minimum, żeby tylko nie słyszeć jak się na mnie wkurza. Rani mnie jego stosunek do mnie. On widzi tylko siebie, na mnie nawet nie zwraca uwagi. Znajomi moi piszą do niego, pytają co mi zrobił, że wyglądam jak cień człowieka, a on że nie wie?
Choć jestem pewna, że wie iż zrobił źle raz drugi to nie przeprosi? Ja nie chce darzyć go nienawiścią, bo naprawdę mi na nim zależy, ale czemu tak mnie traktuje i sprowadza do takiego stanu???
Ja wiem, że jesteśmy przeszłością, ale czy facet naprawdę musi tak na moją psychikę działać? Czym sobie na takie traktowanie zasłużyłam? Czy on nie wie, że to boli, że ja już nie daje rady, że jestem tym wszystkim zmęczona!?
Jest miły jak tylko coś chce? Ale jak ja coś potrzebuje to zapomina o mnie, tylko potrafi doprowadzić do złości, nerwów i płaczu?
Czuje się bezsilna, nie wiem co robić? Na przeprosiny nie mam co liczyć? Ale dlaczego, DLACZEGO tak mnie traktuje, dlaczego tak rani, przez co ja z dnia na dzień czuje się jeszcze bardziej bezsilna na wszystko? Nie mam na nic ochoty, na nic siły?
Zawsze on, zawsze jego potrzeby? Nigdy ja? Nawet teraz jak nie jesteśmy ze sobą, on jest ważniejszy?
Wydaje mi się, że lepiej by było gdybym przestała istnieć? Nie dlatego, że miałby spokój od mojej osoby, ale ja bym przestała cierpieć i się męczyć?