PRZYJĘTE ZAPROSZENIE
Szaleje burza wiatrów niespokojnych siła,
Niszcząc przydrożne brzóz aleje,
Modlitwy wznosząc by nie zburzyła,
Wątłych fundamentów na tlącym się popiele,
Nie trzeba było tak w pośpiechu,
Popełniać raz drugi tego samego grzechu,
Budować domu w zamierzeniu trwałego,
Na nie ugaszonych zgliszczach ostatniego.
Stoję w miejscu tak dobrze mi znanym,
Patrzą wzrokiem jak zwykle przegranym,
Na żywioł, zaproszony do siebie,
Na ludzi będących w potrzebie,
Czyja to teraz będzie wina,
Jest skutek, a gdzie przyczyna,
Wiatr szaleje, mocą swą rządzi,
Kto komu tym razem krzywdę wyrządzi?