Pisze bo ostatnio moja bliska koleżanka (właściwie to można ją nazwać przyjaciółką) powiedziała mi o czymś co mnie totalnie wbiło w ziemię.
Wspomniała o tym że molestował ją seksualnie dziadek. To było jak miała 8- 14 lat. Długo to trwało, ale ma męża, normalne życie seksualne chociaż początki jego były trudne. Z tym że co jakiś ma nawroty nerwicy - np. zaczyna wymiotować, boli ją strasznie głowa, trzęsą jej się ręce. Ma takie napady co jakiś czas ale nikt tak naprawdę poza rodziną i kilkoma najbliższymi osobami nie wie skąd się to bierze. Sporo bywa na zwolnieniach lekarskich z tego powodu od jakiegoś czasu, trochę się martwię o to żeby nie miała przez to dodatkowych problemów.
Kurde naprawdę nie mam pojęcia co robićm jestem kompletnie zielony w tym temacie. Mówi ze się leczyła ale jakoś niespecjalnie do końca się to udało. Znacie może w Warszawie albo południowyh jej okolicach jakiegoś porządnego specjalistę? Jest szansa że te napady da się wogóle wyleczyć?
Kurde naprawdę zależy mi na wypowiedziach osób które miały podobne problemy, jak to usłyszałem 2 dni temu to po głowie mi do co i rusz lata.