straszne chwile - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Temat: straszne chwile

Witam, chciałam opisać swój problem i zasięgnąć rady/opinii innych.
Jestem z facetem już sporo czasu, dodam, że mieszkamy razem.
Odkąd mieszkamy, miewa coraz częściej dziwne jazdy - chamsko się odzywa, zachowuje jak idiota. Oczywiście na kolejny dzień udaje, że nic się nie stało. 
Rok temu, jedno moje zdanie wyprowadziło go z równowagi, on nie panował nad sobą, docinał mi, rozpłakałam się, a on się śmiał z mnie, nie chciał  rozmawiać, ja chcąc załagodzić sytuację chciałam porozmawiać na spokojnie, chciałam przytulić - kazał zabrać "łapy".  Nie miał ochoty mnie słuchać, zignorował mnie i w efekcie wyszedł z domu i nie wrócił na noc - spał u rodziców. Byłam zła, chciałam zerwać i znowu mnie udobruchał smsami, cudownym zachowaniem. Wytłumaczyłam mu, że jeśli ta sytuacja się powtórzy to koniec, był rok spokoju.

No i się powtórzyła teraz - kolejny raz. Tylko tym razem nie wraziłam sprzeciwu aby poszedł, nie zrobiło na mnie wrażenia jego chamskie zachowanie. Oczywiście nie wrócił na noc, rano pisał smsy jakby się nic nie stało. Takie jak zawsze miłe, bez tematu tego wybryku. Znowu chce mnie zmiękczyć bo na to pozwoliłam - nie odzywam się. Co mam robić? Jak zareagować?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: straszne chwile

Sadze ze on wykorzystuje sytuacje ze i tak Cie udobrucha.Nieraz tak robi;l a Ty wybaczalas.To jest dobry moment by sie w koncu postawic niech widzi ze nie rzucasz slow na wiatr.Jak cos sie zlego dzieje to trzeba o tym porozmawiac a nie ze na drugi dzien jest super i do tego sie nie wraca.Jezeli bedziesz mu wybaczala jego ostre slowa i wybryki to on sie nie zmieni ,moze potrzebujecie przerwy na zastanowienie sie co dalej?.....mioze to byloby wyjscie ? niech widzi ze nie moze sabie ciagle pozwalac na cos takiego.Wiele zalezy od nas -kobiet.Jak sie nie bedziemy stawiac to na w przyszlosci nie damy sobie rady z facetami .

3

Odp: straszne chwile
maja01 napisał/a:

Sadze ze on wykorzystuje sytuacje ze i tak Cie udobrucha.Nieraz tak robi;l a Ty wybaczalas.To jest dobry moment by sie w koncu postawic niech widzi ze nie rzucasz slow na wiatr.Jak cos sie zlego dzieje to trzeba o tym porozmawiac a nie ze na drugi dzien jest super i do tego sie nie wraca.Jezeli bedziesz mu wybaczala jego ostre slowa i wybryki to on sie nie zmieni ,moze potrzebujecie przerwy na zastanowienie sie co dalej?.....mioze to byloby wyjscie ? niech widzi ze nie moze sabie ciagle pozwalac na cos takiego.Wiele zalezy od nas -kobiet.Jak sie nie bedziemy stawiac to na w przyszlosci nie damy sobie rady z facetami .

Ja już sobie nie daję rady, jestem w stanie go spakować i wywalić. Bo już mam go dosyć. Jego chamstwo sięgnęło już dna. Potrafi być tak niemiły, że nie mogę uwierzyć, że jestem z takim gnojem. Tylko ja jestem za dobra, nie wiem czego się boję - chyba samotności. Ale tak żyć - porażka! Prawie 4 lata jesteśmy z sobą.

4

Odp: straszne chwile

gusia222 - przykre jest kiedy osoba z którą wiąże się przyszlość zaczyna pokazywać swoje prawdziwe oblicze i ono wcale nam się nie podoba. Piszesz 4 lata jesteście razem to teraz pomnóż to razy 3 i zobacz was po 15 latach czy sądzisz że on się zmieni (pewnie tak ) ale czy na lepsze skoro dziś po pogróżkach żę odejdziesz nic z tego sobie nie robi. Moja rada faktycznie te lata miały napewno wiele dobrych chwil więc myślę że możesz z nim porozmawiać co i jak jest wg ciebie nie tak ale jeśli on zlekceważy twoje dążenia do wyjaśnienia i ulożenia wszystkiego jak należy to chyba czas się rozstać póki nie jest za późno.
Powodzenia

5

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

Moja rada faktycznie te lata miały napewno wiele dobrych chwil więc myślę że możesz z nim porozmawiać co i jak jest wg ciebie nie tak ale jeśli on zlekceważy twoje dążenia do wyjaśnienia i ulożenia wszystkiego jak należy to chyba czas się rozstać póki nie jest za późno.
Powodzenia

Próbowała wiele razy rozmawiać, to słyszę, że się czepiam, że ciągle gadam. Moje argumenty do niego nie przemawiają. On mnie traktuje jak powietrze, denerwuje się bardzo. Nie da się z nim porozmawiać, bo od razu wychodzi z niego chamstwo. Ja się boję cokolwiek odezwać, żeby się nie denerwował.

6

Odp: straszne chwile

Ja się boję cokolwiek odezwać, żeby się nie denerwował. - chyba wiem co masz na myśli (z własnego doświadczenia) i w takim razie jeśli dziś czujesz strach a rozmowy nic nie dają to chyba czas odejść - bo jest to lepsze niż ciągle bać się co powie, co zrobiłam dziś takiego co może go wyprowadzić zrównowagi a w konsekwencji staniesz się zastraszoną , nic nie wrtą (wg ciebie samej) osobą a on będzioe czuł się coraz silniejszy.
Zacznij żyć znowu pełnią życia bo szczęście jest wszędzie tylko trzeba umieć je dostrzec.

7

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

a w konsekwencji staniesz się zastraszoną , nic nie wrtą (wg ciebie samej) osobą a on będzioe czuł się coraz silniejszy

Od jakiegoś czasu jestem, tzn. staram się nie poruszać drażliwych tematów, jednak ostatnio to chyba wszystkie są drażliwe. Dokładnie tak się czuje jak napisałaś - nic nie warta!
Poznając go nosiłby mnie na rękach, a teraz nawet za rękę mnie nie chwyci...Pokazałam mu na początku, gdzie są granice. Po pewnym czasie poczuł się pewnie i pokazuje do dziś swoją wyższość, po prostu dałam sobie wejść na głowę, gdyż zawsze po jego wybrykach było ok do czasu następnego. Teraz to on się śmieje jaka jestem głupia. Czas pokazać, że ja też potrafię, ale czy umiem to zrobić??

8

Odp: straszne chwile

a ja bym zrobila jedno, spakowalabym go i powiedziala tylko ze rok temu postapil tak samo i wtedy powiedzialas ze bedzie koniec wiec prosze na wlasne jego zyczenie. powiedz mu ze masz dosc jego chamstwa i powiedz ze niech przemysli sprawe, niech przemysli siebie bo nie masz zamiaru pozwalac tak sie traktowac, i np za 2tyg spotkacie sie na miescie jesli bedzie mial ci cos do powiedzenia, do tej pory niech nie  dreczy cie smsami bo zmienisz numer. i od razu radze wyl tel na te 2tyg i kupic se druga karte.
moj facet robil takie same akcje jak wypil, na drugi dzien przepraszal, plakal itd trwalo to 2 lata, oststni wybryk byl...na wspolnym wieczorze panienskim i kawalerskim-naszym bo z atydzien mielismy brac slub.
zrobilam tak jak mowie, wyrzucilam go, kazalam zeby w przeciagu 4dni sie zastanowil. naprawde duzo to nam dalo, on tez szukal kontaktu wiec wyl tel, nie otwieralam drzwi...powiem szczeze jestem 2,5r po slubie i nigdy sie to nie powtorzylo. sam powiedzial ze  te 4dni ukazalo mu jakby bylo beze mnie.
teraz oczywiscie pije, i czasem probuje sie zadzic ale nigdy nie wychodzi z domu na noc, co najwyzej wyjdzie na papierosa  i wraca spokojniejszy, no i ja nauczulam sie rozwiazywac takie sytulacje i dochodzi do sprzeczek coraz zadziej.
ale tak jak mowi atinasarza zastanow sie czy jestes w stanie tak zyc przez koeljne lata? napewno musi sie cos zmienic a nie zmieni sie nic jesli nie zastosujesz radykalnych srodkow

9

Odp: straszne chwile

syla135 - masz rację teraz ja muszę postawić na swoim bo nie będzie po mnie jeździł i wyładowywał się na mnie. Wyobraź sobie, że to się zaczęło w sylwestra - cudowny wypad w góry we dwoje, zafundował mi takiego sylwestra, że chciałam się spakować i wrócić do domu. Siedziałam sama całego sylwestra w pokoju, a on latał po tym mieście pił. A po powrocie ta akcja nerwów i nie wracania na noc. Widzisz taki związek dalej bo ja wątpię, że za 2 tyg cokolwiek się zmieni, rok temu było to samo. Do tego człowieka po prostu nie warto wracać. Jak myślisz?

10

Odp: straszne chwile

gusia a czy ty go kochasz? to jest odpowiedz na wszelkie pytania.
jesli nie i wiesz ze dluzej byd tak nie moze to skonczy to bo jak teraz odpuscisz to gwarantuje na 10000000000% ze to tylko kwestia czasu jak sytulacja sie powtorzy. nie moze to przejsc bez zauwazenia problemu,
a wiec to juz twoj wybor czy spakujesz bo i wyzucisz czy dasz mu czas do zastanowienia jesli wogole bedzie ci mial cokolwiek do powiedzenia za te np 2 tyg.
teoretycznie nie ma szans zmiany, ale jesli zaluje to jest promyk nadzieji, moj maz przepraszal na kolanach i bardzo zalowal, u mnie w dniu slubu zmienilo sie postepowanie, dlatego moze ejst jednak nadzieja, ja dalam szanse i nie zaluje, ale przede wszytskim stanelo mu zycie przed oczami bo mogl wszystlo stracic. napewno ty powinnas dzis go wyzucic, jak rozmawiac niechce to napisz mu kartke i zycze duzo sily

11

Odp: straszne chwile
syla135 napisał/a:

gusia a czy ty go kochasz? to jest odpowiedz na wszelkie pytania.
jesli nie i wiesz ze dluzej byd tak nie moze to skonczy to bo jak teraz odpuscisz to gwarantuje na 10000000000% ze to tylko kwestia czasu jak sytulacja sie powtorzy. nie moze to przejsc bez zauwazenia problemu,
a wiec to juz twoj wybor czy spakujesz bo i wyzucisz czy dasz mu czas do zastanowienia jesli wogole bedzie ci mial cokolwiek do powiedzenia za te np 2 tyg.
teoretycznie nie ma szans zmiany, ale jesli zaluje to jest promyk nadzieji, moj maz przepraszal na kolanach i bardzo zalowal, u mnie w dniu slubu zmienilo sie postepowanie, dlatego moze ejst jednak nadzieja, ja dalam szanse i nie zaluje, ale przede wszytskim stanelo mu zycie przed oczami bo mogl wszystlo stracic. napewno ty powinnas dzis go wyzucic, jak rozmawiac niechce to napisz mu kartke i zycze duzo sily

Kocham go, ale dla mnie to już za dużo. Dlaczego ja nie robię takich głupot, bo jestem normalna, poukładana. Wiesz nigdy, właśnie nie "zagraliśmy po mojemu"więc może tym razem to coś da. Bo jak na razie to on zawsze był górą! Cieszę się, że Tobie się udało! Jednak rok temu miał kilka dni do przemyślenia i nadal ta sama bajka...

12

Odp: straszne chwile

naprwno musisz zrobic cos...ale czy stac cie na rozstanie? a moze powiedz ze sie rozstajecie puki on nie przemysli soebie? wlasnie o toc hodzi ze obawiam sie ze ci sil nie starczy...ile razy ja chcialam odejsc od wtedy jeszcze narzyczonego bo po raz kolejny zaginal na noc. wiedzialam ze pije ale nie wiedzialam z kim, ile nocy przeplakanych... ja sama sie dziwie ze umial tak sie wziasc w ryzy i nie powtarza tego. wiem ze ja bym nie umiala odejsc, nie wyobrazam sobei zycia bez niego, nie poradzilabym bez niego ale dzieki Bogu opanowal sie, nie wiem moze dorosl, tak czy siak wiedz ze jednak zmiana jest mozliwa choc nie wiem czy jest sens tracic zycie na kogos kto powoduje tyle bolu, nie lepiej znalesc kogos kto jest po prostu ok?
masz racje ze wszytskim,czas najwyzszy zeby zobaczyl ze i ty masz swoje zdanie z ktorym trzeba sie liczyc i ze nie moze robic co zechce bo i tak wybaczysz(moj maz tak myslal-wyprowadzilam go z tego bledu:P)

13

Odp: straszne chwile

syla135 zadała pytanie czy go kochasz?? Ja zadałabym pytanie czy on cię kocha?? Bo po tym co piszesz to on kocha siebie a ciebie "toleruje" ale tylko wtedy gdy jesteś mu posłuszna. Powiem ci szczerze po tych opisach o sylwestrze itd... ja na twoim miejscu już nie zastanawiałabym się czy odejść ale jak szybko to zrobić i jak najłagodniej dla mnie samej. On się nie zmieni to typ egocentryka (ja odmieniane przez wszystkie przypadki i najważniejszy) wiem coś o życiu z taką osobą  bo mój mąż jest egocentrykiem tylko widzisz ja jestem 14 lat po ślubie i mam dziecko poukładane życie dom i tak sobie żyję z dnia na dzień można powiedzieć że postarałam się wstawić swoją osobę w jego egocentryzm najlepiej jak umiałam żeby jednak jakoś nieźle żyć ale wymagało i wymaga to odemnie wielu wyrzeczeń. Czy warto teraz już nie zadaję tego pytania sobie ale ty masz okazję je zadać. Czy tak chcę żyć????????

14

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

syla135 zadała pytanie czy go kochasz?? Ja zadałabym pytanie czy on cię kocha?? Bo po tym co piszesz to on kocha siebie a ciebie "toleruje" ale tylko wtedy gdy jesteś mu posłuszna. Powiem ci szczerze po tych opisach o sylwestrze itd... ja na twoim miejscu już nie zastanawiałabym się czy odejść ale jak szybko to zrobić i jak najłagodniej dla mnie samej. On się nie zmieni to typ egocentryka (ja odmieniane przez wszystkie przypadki i najważniejszy) wiem coś o życiu z taką osobą  bo mój mąż jest egocentrykiem tylko widzisz ja jestem 14 lat po ślubie i mam dziecko poukładane życie dom i tak sobie żyję z dnia na dzień można powiedzieć że postarałam się wstawić swoją osobę w jego egocentryzm najlepiej jak umiałam żeby jednak jakoś nieźle żyć ale wymagało i wymaga to odemnie wielu wyrzeczeń. Czy warto teraz już nie zadaję tego pytania sobie ale ty masz okazję je zadać. Czy tak chcę żyć????????

Dziękuję za odpowiedz. Tak jak piszesz, on mnie nie kocha i nie szanuje. Oczywiście twierdzi, że tak nie jest i winę zwala na mnie! Nie ma szacunku dla samego siebie on chyba nawet nie wie co to jest! Żyjemy w wolnym związku, dzieci nie mamy. Mamy po 28 lat. Problem w tym, że on się cofa w rozwoju, a ja idę dalej.  Tylko jak mu tak nie pasuje, że jest zdolny do takich wyczynów, to po co z mną jest?

15 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-01-11 14:27:10)

Odp: straszne chwile

Kochana jemu pasuje między innymi dlatego że ma na kim wyladować swoje stresy - bo tak prawdę mówiąc to pomyśl że często jego reakcje są nieadekwatne do (nazwijmy to) twojego przewinienia. Czasem frustracja narasta w pracy, na ulicy ale co nawrzeszczy na szefa , czy skopie innego kierowce nie - bo to będzie mialo dla niego złe konsekwencje a kiedy za "przesoloną zupę" wyładuje wszystkie stresy na tobie to co mu grozi że popłaczesz się , obrazisz - może ale na jak długo???????A potem on albo czeka aż cała sprawa rozejdzie się po kościach a ty dla świętego spokoju będziesz udawać że to przeszlość (mimo że w środku boli) albo będzie przepraszał do następnego razu. Uwież oni się nie zmieniają a im bardziej przywiązują kobietę do siebie i nabierają pewności tym mniej się chamują.
Pozatym jesteś młoda i jak sama piszesz rozwijasz się a on cofa więc nie daj się ściągnąć do jego poziomu - bo po latach nie będzie ci się chcialo wychodzić z tego dołka.

16

Odp: straszne chwile

atinasarz - ja po prostu nie rozumiem, że on tak mocno reaguje na błache sprawy, nie rozumiem tego, może przyczyna leży w jego rodzinnym domu - ojciec alkoholik? Tylko to nie może być moim kosztem, dużo mi zawdzięcza, ale wg niego to jest nieważne, a jedzenie i pranie pod pysk - to wg niego tak ma być.

17

Odp: straszne chwile

Ja tylko chciałabym wiedzieć, czy jego moja decyzja odejścia jakoś dotknie, bo mnie na pewno nie będzie wesoło?

18

Odp: straszne chwile

Badz twarda bo chyba nie takiego zycia znim oczekujesz.On sie nie zmieni to na bank ,jak kazda kobieta masz chwile slabosci ,wybaczania ale to musi byc w koncu kres ,bo to Ty jestes pokrzywdzona w tym zwiazku a nie on.On przestal sie starac teraz wychodzi jego prawdziwy charakter ze pod tym kochajacym facetem jest uspiony zwykly cham i prostak.Jak mu wybaczysz i przyjmiesz bedzie to Twoja porażka juz do konca.Wiem co to jest dtrach przed samotnaoscia ale uwierz mi mozesz poznacv kogos wartosciowego ,kto naprawde Cie pokocha a nie byc z chamem przez ktorego bedziesz plakac bo w tym zwiazku nie jestes szczesliwa ,wiec po co w tym kwic?wiem ze 4 lata to kawal czasu .Ja bylam z narzeczonym 5 lat -odeszlam i bardzo sie ciesze bo przez tyle lat mozna juz czlowieka poznac na tyle ze mozna stwierdzic czy jest to ta osoba zktora chce sie spedzic reszte zycia.Mysle ze on nie zdal tego ,,egzaminu,,u Ciebie....

19

Odp: straszne chwile
maja01 napisał/a:

BJak mu wybaczysz i przyjmiesz bedzie to Twoja porażka juz do konca.

Tak dokładnie, wiem tym razem nie mogę się omamić, bo wyjdę na idiotkę i zwykłą szmatę. Przez całe lata błaźniłam się łzami, na które nie reagował, wręcz latałam za nim, ale mam dość. Nawet nie chce mi się płakać, mam taką złość w sobie, że szok. Na pewno po czasie będzie mi ciężko i MAM NADZIEJĘ, ŻE JEMU JESZCZE BARDZIEJ!!!
Teraz ja mu muszę pokazać, że też potrafię....nie zbłaźnię się kolejny raz, nie zmięknę jak za każdym razem. Pokaże mu drzwi.

20

Odp: straszne chwile

Co do dzieciństwa to może choć mój miał normalny kochający (ale nie przesadnie) dom i co? egocentryk do kwadratu. Czy go to dotknie napewno ale sądze że nie w takim znaczeniu jak ciebie tylko on będzie cierpiał bo będzie się czuł on skrzywdzony i to ty będziesz tą najgorszą. Bo on nie ma i nie będzie miał sobie nic do zarzucenia. Co do twojej roli kucharki, sprzątaczki, kochanki ...to dolicz sobie za jakiś czas matki, pielęgniarki , księgowej (domowy budżet i rachunki) pracownicy. A on i tak będzie zawsze bardziej zmęczony, chory i niedoceniany. Więc przykro mi ale uwież doświadczonej kolezance że po latach będziesz wypalona i nawet nie będzie ci się chciało nic zmienić!!!!

21

Odp: straszne chwile
maja01 napisał/a:

Sadze ze on wykorzystuje sytuacje ze i tak Cie udobrucha.Nieraz tak robi;l

Rok temu zrobił to samo wyniósł się, pił gdzieś nie wrócił na noc - powiedziałam ostatni raz, ale zdarzyło się po raz kolejny...

22

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

Co do twojej roli kucharki, sprzątaczki, kochanki ...to dolicz sobie za jakiś czas matki, pielęgniarki , księgowej (domowy budżet i rachunki) pracownicy. A on i tak będzie zawsze bardziej zmęczony, chory i niedoceniany. Więc przykro mi ale uwież doświadczonej kolezance że po latach będziesz wypalona i nawet nie będzie ci się chciało nic zmienić!!!!

Pewnie by tak było, tylko muszę powiedzieć STOP.

23

Odp: straszne chwile

Brawo gusia222 - życie jest piękne ale trzeba je sobie poukładać tak żeby również nam bylo w nim dobrze.
Bo najcenniejsze co mamy to siebie samych i nie daj sobie wmówić że jest inaczej. Powodzenia

24

Odp: straszne chwile

Gusia mam koleżankę, z którą mieszkałam 2 lata i tam było tak, jak u Ciebie (opis postaci akurat dla tego przypadku, a nie do Ciebie więc nie bierz  tego do siebie).

Ona troskliwa, kochająca, pielęgnująca rocznice, gotująca obiadki, ale jednocześnie niepewna siebie, pozbawiona poczucia własnej wartości, przeświadczona o tym, że powinna być facetowi wdzięczna, że z nią jest.

On jak trzeba miły, sympatyczny, towarzyski, ale czasami - obrażalski, zazdrosny do granic, czasami jakaś drobna przemoc (typu wykręcanie jej rąk z hasłem: no i co teraz? jak mu coś tam przygadała).

Związek: kiedy razem - cudownie, miłość życia. Ale jak już koleżanka moja miała iść gdzieś sama na przykład z koleżankami na piwo - po godzinie szła do domu, bo ją "bolała głowa", a na 2gi dzień się okazywało, że ją facet z drugiego końca sali obserwował, kiedy się pokłócili, to latała do niego, przepraszała za jego wybryki i pyskówki, ona by duszę zaprzedała, żeby on się nie gniewał.

Z czasem zaczęła się stawiać - groziła, że odejdzie, nic to nie dawało, zawsze prędzej czy później leciała łagodzić konflikt.

A po około 2 latach przestała walczyć - poddała się całkiem jego warunkom, mieszkają razem, a ona jest świetną gosposią, kucharką, jest do dyspozycji w łóżku oj tak sobie żyją, a on ma fochy ...

Ten związek mogłabym opisywac godzinami, ale tutaj jest jedna rzecz taka sama jak u Ciebie - nie było dotąd tego stanowczego postawienia się!

Nie popełniaj jej błędów, pokaż że cenisz siebie i doceniasz swoją wartość!! Proszę Cię juz tak całkiem na poważnie od siebie!

25

Odp: straszne chwile

Bardolka - u mnie jest dokładnie jak w przypadku Twojej koleżanki, także w pewnym czasie odpuściłam, a on wszedł na głowę. Całe szczęście, że zazdrosny nie był. Spakowałam  jego rzeczy, on się nie pojawił, mieszka u rodziców, oczywiście pisze i dzwoni, ale ja nie reaguję. Znowu myślał, że wszystko będzie normalnie, ale po tym jak się nie odzywam już chyba wie, bo nigdy tak nie było. Zawsze reagowałam, ale to koniec. Już nie chcę być głupią idiotką, która skaczącą koło chama.  Szkoda tylko tego czasu, ale otwarły mi się oczy nareszcie. Nie czuję jeszcze żalu, który pewnie nadejdzie po czasie, ale będę silna - czuje złość i to że mam dosyć.

26

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

Brawo gusia222 - życie jest piękne ale trzeba je sobie poukładać tak żeby również nam bylo w nim dobrze.
Bo najcenniejsze co mamy to siebie samych i nie daj sobie wmówić że jest inaczej. Powodzenia

Mam nadzieję, że dam radę, tylko wydaje mi się, że on nie odpuści tak szybko.

27

Odp: straszne chwile

Życzę Ci siły gusia222! Nie warto marnować czasu na ludzi, którzy nas nie doceniają i nie szanują. Masz prawo być szczęśliwa, więc walcz o to!

28

Odp: straszne chwile

Najgorsze jest to, że on szuka kontaktu, ja nie odpowiadam na ten kontakt. Bardzo mi ciężko, mam chwile słabości ale muszę dać radę!W tych chwilach tęsknoty, przypominam sobie jego chamstwo i brak szacunku. Biję się z myślami, bo wiadomo były super chwile i tyle czasu, jestem rozbita.

29

Odp: straszne chwile

Widze,że w Twoim związku jest mało ciekawie.
Facet to bez wątpienia dziecinny egocentryk, który gra na twoich emocjach a jego zachowanie jest bardzo podłe i chamskie. Z pwenością teraz jest ci bardzo cieżko, bo musisz go jeszcze kochać skoro to wszystko znosiłaś.
Ale musisz być silna i tym razem nie możesz dac sie udobruchac sms-ami, telefonami w których bedzie zapewniał, że żałuje i bedzie lepszy. Musisz go przetrzymać- te walke musisz wygrać ty.
On musi zobaczyć, że umiesz  życ bez niego i świetnie sobie radzisz.
Zycze ci siły, siły i jeszcze raz siły.
NIE DAJ SIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

30

Odp: straszne chwile
NiobeXXX napisał/a:

Widze,że w Twoim związku jest mało ciekawie.
Facet to bez wątpienia dziecinny egocentryk, który gra na twoich emocjach a jego zachowanie jest bardzo podłe i chamskie. Z pwenością teraz jest ci bardzo cieżko, bo musisz go jeszcze kochać skoro to wszystko znosiłaś.
Ale musisz być silna i tym razem nie możesz dac sie udobruchac sms-ami, telefonami w których bedzie zapewniał, że żałuje i bedzie lepszy. Musisz go przetrzymać- te walke musisz wygrać ty.
On musi zobaczyć, że umiesz  życ bez niego i świetnie sobie radzisz.
Zycze ci siły, siły i jeszcze raz siły.
NIE DAJ SIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jest mi ciężko, kocham go bardzo, praktycznie poświęciłam te lata jemu, pewnie też za to dostałam w d*** za to. Najlepsze jest to, że on się zachowuje jakby nigdy nic w tych smsach - telefonów nie odbieram. Nic na temat tej ostatniej akcji, jego zachowania itd, żadnych przeprosin czy coś w tym stylu, żadnej skruchy. Poza tym on nie zna takiego słowa jak przepraszam, przynajmniej nigdy go nie usłyszałam!!! Nie wiem o co chodzi?

31

Odp: straszne chwile

pewnie nie wie, lub udaje ze nie wie zebys i ty zapomniala, a byc moze jemu takie zachowanie to norma, w koncu jemu bylo ok wiec nie ma za co przepraszac.
a wiec jakie kroki poczynilas? wyzucilas go z domu? sama sie wyprowadzilas? nie widujecie sie? powiedzials mu ze to koniec?

32

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

wiem coś o życiu z taką osobą  bo mój mąż jest egocentrykiem

Powiedz mi atinasarz jaki był Twój mąż na początku znajomości???, bo mój facet był przekochany!!! te złe cechy zaczęły się ujawniać dopiero po 1,5 roku, małymi kroczkami, a ostatnimi czasy były na porządku dziennym. Tylko przy znajomych i rodzinie pokazywał jaka to jestem wyjątkowa i kochana, tak dobrze o mnie mówił, a sam na sam - porażka!

33

Odp: straszne chwile
syla135 napisał/a:

pewnie nie wie, lub udaje ze nie wie zebys i ty zapomniala, a byc moze jemu takie zachowanie to norma, w koncu jemu bylo ok wiec nie ma za co przepraszac.
a wiec jakie kroki poczynilas? wyzucilas go z domu? sama sie wyprowadzilas? nie widujecie sie? powiedzials mu ze to koniec?

Spakowałam go, myślałam że przyjedzie, ale się nie pojawił, dzwonił i pisał (tak jakby nigdy nic o niczym) kilka razy ale ja nie reaguję. Jest u swoich rodziców.Powiedziałam mu po tej kłótni po której wyszedł i nie wrócił, że koniec, ale mówiłam tak rok temu już więc nic sobie z tego nie zrobił.

34

Odp: straszne chwile

ale on moze mysli ze ty nie jestes obrazona i moze wrocic kiedy chce. obawiam sie ze jak wroci to bedzie probowal przezucic wine na ciebie, mowiac np ze przeciez on dzwonil a ty nei odbireasz wiec skad mial wiedziec ze to koniec, ze cos ci nei pasuje. napisz mu ze to sytulacji na sylwestrz eze po takich i takich slowach to koneic bo nie dasz sie dluzje tak traktowac, niech wie bo bedna sierotka nawet moze nie wie co sie dzieje.
obawiam sie ze liczy ze ci przejdzie i wtedy do ciebie przyjedzie.
trzymaj sie, ale tak ja mowie mysle ze powinnas go powiadomic ze to koniec i ze jest spakowany bo sierotka nigdy sie nie zorjetuje a na przepraszam nei licz, jak nie widzi bledu to i nie przeprosi

35

Odp: straszne chwile

syla135 - Masz rację uświadomię go. A to masz rację - nie przeprosi i wina jest moja - no oczywiście:) - zawsze tak się zachowywał więc on nie widzi problemu! On może mówić i robić wszystko, a mnie "karze" za cokolwiek nie po jego myśli! Myślę, że on sobie nie zdaję sprawy z tego, że już się miarka przebrała - ale sobie zda.

36

Odp: straszne chwile

ciezko ci bedzie, tym bardziej ze cos do niego czujesz, ale wierze ze wytrwasz, trzymam za ciebie kciuki i bede obserwowac twoja sytuacje.
trzymaj sie

37

Odp: straszne chwile
syla135 napisał/a:

ciezko ci bedzie, tym bardziej ze cos do niego czujesz, ale wierze ze wytrwasz, trzymam za ciebie kciuki i bede obserwowac twoja sytuacje.
trzymaj sie

Wydaje mi się, że to najgorsze dopiero przede mną, jak już przejdzie złość wróci tęsknota.

38 Ostatnio edytowany przez zakochana__85 (2011-01-12 23:33:28)

Odp: straszne chwile

Miałam dosłownie IDENTYCZNIE. Byliśmy dwa lata. Kochałam bardzo, ale żyłam wyobrażeniem o nim, bo z czasem zaczął zachowywać się nie fajnie. Gdy tylko zwróciłam mu uwagę, że coś mi się nie spodobało, albo że czegoś mi brakuje to był foch, nawet nie chciał rozmawiać tylko mówił, że robię problemy z niczego i on tego nie ma zamiaru słuchać. Ja chciałam gadać, chciałam jakiegoś kompromisu, ale on powtarzał "taki jestem i się nie zmienię". Nie wiedziałam co wtedy począć, oblewały mnie wtedy gorące poty, no i zaczynałam łagodzić sytuację, to on już był dla mnie niedostępny, chłodny i mnie zwyczajnie lekceważył i gdy błagałam wręcz o reakcję i rozmowę to mówił "było dobrze, ale ty zrobiłaś problem i teraz już nie mam ochoty rozmawiać i zachowywać się normalnie, sama do tego doprowadziłaś", no to ja pytałam, "co w takim razie teraz"?, a on na to "NIE WIEM"... Byłam w kropce, ani rozmowy, ani informacji, że pogadamy za jakiś czas, gdy emocje opadną, nic, tylko "nie wiem". Potem szedł spać i czasem rano wstał jakby nigdy nic i było ok, a czasem dalej się nie odzywał, a jak ja próbowałam coś zdziałać to była OLEWKA. Jak ja się wtedy czułam... to takie było dla mnie bolesne, czułam się jakbym nic nie znaczyła, z jakiejś głupiej pierdoły robił się wielki problem i ciche dni, po których to ja musiałam wychodzić z inicjatywą, a jeśli już on to czasem zrobił to nie wracał nigdy do problemu, za to problem wracał jak bumerang, bo nie zostawał rozwiązany.Nie dopuszczał do siebie, że ja jestem innym człowiekiem, w dodatku jestem kobietą i mam inne poglądy, inne emocje i inne potrzeby. Nie mogłam czuć po swojemu, nie mogłam pragnąć by czasem zrobił coś wg moich wyobrażeń, bo wtedy nazywał mnie księżniczką, która żąda nie wiadomo czego. Okazywał mi miłość, ale na swój własny sposób. Ode mnie wymagał AKCEPTACJI wszystkiego nawet jeśli coś sprawiało mi przykrość. Nasz związek był tak jakby martwy, ja musiałam się pilnować co mówię, o co proszę by nie wywołać kłótni, a on żył po swojemu, bez obaw że mi może być źle, że coś mi się może nie spodobać. Nie szanował mnie, bo nie słuchał i nie poznawał mnie. Wszystko musiało się kręcić wokół jego poglądów.

gusia222 nasi mężczyźni to książkowi EGOCENTRYCY. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oni celowo nas nie ranią, oni nie robią tego z premedytacją, im się naprawdę wydaję, że oni zawsze mają rację i że nie można im zwracać uwagi. To jest ich natura. Im ciężko przyznać się do błędu, ale nie ze względu na dumę, ale ze względy na to że oni czują i są przekonaniu o swojej racji, dlatego ZAWSZE winą obciążają nas. Nie myślą jak my się czujemy, bo to oni czują się skrzywdzeni. To jest okropne, ale tak właśnie jest. Tylko uświadomienie sobie przez nich samych tego wszystkiego i ćwiczenia mogłyby sprawić, że się zmienią, ale ta ich natura jest przeszkodą w uświadomieniu sobie tych rzeczy. Mi jest ich z serce naprawdę szkoda, bo oni nie znają innego życia, tego w którym człowiek liczy się ze zdaniem innych, poświęca się czasem dla ukochanej, słucha i uczy się drugiej osoby dla dobra związku, traktuje poważnie uczucia innego człowieka, jego zdanie i poglądy, szuka kompromisu i porozumienia. Nigdy nie żyli w ten sposób i nie zdają sobie sprawy jakie to może być cudowne i budujące, nie znają i nie chcą poznać, bo blokuje ich ta własna natura. To takie smutne... sad:(:(

Mój narzeczony był ciężki, oj bardzo, potrafił być okrutny, bo działał na moją psychikę, nigdy jednak nie wyzwał mnie ani nie krzyczał po mnie, ale odwracając się ode mnie i obarczając mnie winą bardzo mnie krzywdził. Nadal sobie pewnie z tego sprawy nie zdaje, bo uważa, że jego zachowanie zawsze było wynikiem mojego.

Nie jeździliśmy do kina, na kolację (raz czy dwa razy do roku), rzadko też mnie całował tak namiętnie, nie lubił leżeć bezczynnie tak po prostu ze mną, patrząc się w oczy, nie skupiał często na mnie takiej 100% uwagi, zawsze gdzieś obok były jego przyjemności, nie odwiózł chyba przez całe te dwa lata mnie do domu po pracy, chociaż mieszkał 100 metrów od mojego zakładu. Ja do niego zawsze przychodziłam, czasem tylko jak już mnie to wkurzało to prosiłam, żeby wyszedł po mnie, ale to było raz na jakiś czas, zazwyczaj to ja przybiegałam do niego i często zdarzało się, że gdy zapukałam to słyszałam "otwarte", nie witał mnie w drzwiach tylko siedział w tym czasie przy komputerze, albo telewizorze. Nie wyjeżdżaliśmy też na jakieś romantyczne weekendy, no chyba że on miał w tym cel np. zdobycie szczytu górskiego, a tak to nie bo uważał to za bezcelowe. To były rzeczy, które mnie bolały. Mówiłam o tym, ale wtedy właśnie zaczynały się kłótnie. Oczywiście były też cudowne chwile. Nie był zazdrosny, ufał mi, cieszył się gdy ja byłam z czegoś bardzo zadowolona i gdy odniosłam jakiś sukces, mogłam mieć kolegów i nie było żadnych zakazów. Jak było dobrze był kochany, codziennie pisał, że mnie kocha, dużo czułych słówek typu kochanie, skarbie, dziubasku mój itp., podgrzewał mi obiadki, przytulał często, zawsze i wszędzie trzymał za rękę, ale wystarczy że zwróciłam mu uwagę to wszystko się kończyło- za karę.

Te wszystkie powyżej opisane fakty, czyli pewne braki, zwłaszcza te emocjonalne oraz to, że nie rozmawiał, lekceważył mnie, widział tylko moją winę i KARAŁ za rzeczy, które nie były po jego myśli skłoniły mnie do podjęcia decyzji o rozstaniu. Punktem kulminacyjnym był wspólny wyjazd na który ja go zaprosiłam na tydzień do mojego taty nad morze. Spędziliśmy go cały osobno, bo mu się coś nie spodobało i nie raczył o tym mi powiedzieć, tylko chciał żebym się domyśliła i tak się sytuacja pogłębiała, każdy miał jakiś żal, on nie chciał rozmawiać, spędziliśmy ten czas osobno, tam podjęłam decyzję, że to nie ma sensu, byłam tak wściekła na niego i pewna, że nie będę z nim szczęśliwa, bo wykończę się psychicznie.

Zakończyłam ten związek mimo iż byliśmy zaręczeni, była wyznaczona data ślubu, zamówiona sala, orkiestra, fotograf. On spodziewał się tego po tym wyjeździe, więc się też nastawił na to, ze koniec między nami. Wyjaśniliśmy sobie wszystkie żale, on trzyma się swoich racji, ja swoich. I od piątku nie jesteśmy oficjalnie razem. Boli to bardzo, bo były plany i nadzieje. Najbardziej jednak bolesne dla mnie jest to, że nawet nie zawalczył, po prostu tak odpuścił, mimo iż kochał, był moim narzeczonym i planowaliśmy ślub. Ja dawałam z siebie wiele, walczyłam nie raz o nas, kochałam całym sercem, poświęcałam się, a mimo to on tak po prostu poddał się. Wiem, że tak widocznie musi być i mimo wielu ran i tak zachowam o nim sporo ciepłych uczuć, bo pomijać te złe rzeczy miał też sporo bardzo fajnych cech i wartości, które mi imponowały i które ceniłam. Muszę się jednak pogodzić, ze nas już nie ma, mam nadzieję, że on kiedyś chociaż troszkę będzie żałował, że stracił mnie... sad
Ja kocham go całym sercem, ale nie poświecę swojego życia by walczyć z jego własnym EGO...

39

Odp: straszne chwile

Teraz w kontekście wypowiedzi Zakochana_85 przyszło mi do głowy, że w przypadku tej mojej współlokatorki było dokładnie tak samo. Według niego wszystko było w porządku tylko ona zrobiła problem i już nie jest. A jak to nie skutkowało to był koronny argument: miałem nieszczęśliwe dzieciństwo, nie miałem ojca, taki już jestem!

Ratuj się, kto może!

40

Odp: straszne chwile

A teraz coś dla tych naszych EGOCENTRYKÓW... Jedyny sposób zmiany swoje natury i sposobu myślenia:

Czy Bóg może zmienić egocentryka w osobę, która kocha ludzi i żyje dla nich? T A K ! Jeśli tylko będzie tego chciał i o to prosił. Bóg ma moc zmienić ludzkie serce...
Jeśli i ty jesteś osobą, która zwykle patrzy najpierw na siebie, a dopiero potem na innych, pamiętaj, że już masz naturę Jezusa w sobie ? Jego miłość i pasję dla innych ludzi. Zacznij stawiać ich przed sobą, ucz się im służyć i co najważniejsze, ciesz się z każdego zwycięstwa, gdy najpierw zrobisz coś dla innych. Może będzie to największa wojna w twoim życiu, jednak po jakimś czasie odkryjesz, że widok czyjegoś uśmiechu pojawiającego się na twarzy dzięki Twojemu poświęceniu, słuchaniu, stawiania potrzeb drugiego człowieka ponad swoimi da ci ogromne szczęście i poczucie satysfakcji. To cię uskrzydli, by jeszcze bardziej służyć innym. Gdy będziesz szedł tą drogą, Pan nie będzie mógł się powstrzymać, by spełnić każde pragnienie twojego serca, a nawet zrobi o wiele więcej, niż jesteś w stanie sobie pomyśleć. To dla dawców zapisana jest jedna z największych obietnic Biblii: Temu zaś, który według mocy działającej w nas, potrafi daleko więcej uczynić ponad to wszystko, o co prosimy, albo o czym myślimy, temu niech będzie chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia na wieki wieków. Amen

Ja w to wierzę bardzo głęboko, ale to sam egocentryk musi się o to modlić...

41

Odp: straszne chwile

gusia222 - podobnie jak u ciebie i pewnie w wielu innych związkach na początku bajka. Ale po pewnym czasie następuje zmiana i to nie jest tak że oni lub my się zmieniamy - my zawsze tacy byliśmy tylko:
1/nie mamy siły ciągle się kontrolować (można to robić parę godzin dziennie ale nie 24 na dobe 365 dni w roku)
2/spada z oczu welon zauroczenia i bardziej krytycznie patrzymy na partnera - dostrzegamy cechy które oni mieli zawsze tylko my jakoś nie zwracaliśmy na nie uwagi lub stwierdzaliśmy że da się z tym żyć
3/same zauważ też zachowujemy się inaczej (jestem obiektywna) "czepiamy się" rzeczy które wcześniej jakoś nam nie przeszkadzały a nawet jeśli to tłumiłyśmy to w sobie, też nie jesteśmy tak cały czas milutkie i usmiechnięte jak na początku - dochodzą codzienne problemy.
4/zdarzają się sytuacje codzienne które powodują stres ( wcześniej spotykając się staraliśmy się o tym zapomnieć na czas spotkania) jesteśmy chorzy - co powoduje nasze czasem męczące zachowanie.
Takich przykładów może być wiele i dlatego jeśli jeseśmy z partnerem parę lat to to wszystko po prostu zaczyna się ujawniać bo nie można całe życie udawać, ukrywać i kontrolować się - a rzeczą naturalną jest to żę na początku człowiek chce być ideałem dla partnera i to nie dlatego że chce go oszukać ale dlatego żę mu zależy na tej osobie. Dlatego mówią miłość jest ślepa - bo wady mamy od początku tylko ich nie widzimy lub bagatelizujemy bo nam też zależy.
Przynajmniej ja to tak widzę.

42

Odp: straszne chwile

zakochana__85 - dziękuję za odpowiedz, podtrzymałaś mnie trochę na duchu. Dokładnie u nas było to samo - wręcz taki sam typ!!! Także nie krzyczał ? tylko szalał, nerwy, nerwy, nerwy, chamsko mówił, odpowiadał, jednak takżenie był zazdrosny, pisał, że mnie kocha. Od jakiegoś czasu nie tulił, nie całował, chyba, że mu powiedziałam. Fakt, że jeździliśmy na wakacje, długie weekendy, kino itd ale to były moje pomysły. Nigdy sam nic nie zaproponował, chyba, że miał w tym własny interes. Także rano czasem się odzywał jak nigdy nic a czasem nie. Nigdy nie przepraszał, bo to ja byłam winna, ja zawsze 1-wsza wyciągałam rękę, a problem też nigdy nie był rozwiązany. Napisałaś -
"Bo wtedy nazywał mnie księżniczką, która żąda nie wiadomo czego", dokładnie to samo słyszałam wiele razy księżniczka, królewna! Najgorsze jednak, że w czasie jego "akcji" wychodził, wsiadał w samochód i odjeżdżał. Te chamskie odzywki, traktował mnie w tym czasie jak jakiegoś KUMPLA, a nie dorosłą, dojrzałą kobietę.
Ostatnio usłyszałam, że on nie ma żadnych zasad i że nie myśli co robi.

Najlepsze jest to, że przez pierwsze 1,5 roku był cudowny, czuły, przemiły itd, później zaczął pokazywać swoje, nie wiem do dziś dlaczego!?

43 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-13 09:53:53)

Odp: straszne chwile
gusia222 napisał/a:

Wydaje mi się, że to najgorsze dopiero przede mną, jak już przejdzie złość wróci tęsknota.

To prawda.
Tylko bądź mądra i nie daj się więcej. Nie pytaj dlaczego się zmienił, bo to w sumie nie jest ważne. Jakby mu zależało to by się przecież starał. sad Nie docenia się tego co "samo" pcha się w łapy. Tym bardziej, jak za przewinienia mają być restrykcje a potem ich NIE MA!
Dla ułatwienia - zapisz sobie na kartce WIELKIMI BYKAMI wszystkie chamskie numery jakie Ci wyciął, wszystkie sytuacje jakimi Cię zranił i cytaty z jego wrednymi tekstami. Powieś na lodówce i CZYTAJ jak Cię najdzie tęsknota i PATRZ na nie, gdy będziesz z nim rozmawiać przez telefon. To są konotacje negatywne - jeśli ich więcej jak momentów wartych wspominania... to już sama wiesz smile
Trzymaj się, nie daj się smile trzymam kciuki
Ps. 4 lata minus 1,5 roku dobrego wychodzi 2 i pól roku męki! Czy związek ma być męką?

44

Odp: straszne chwile

atinasarz
No właśnie "zawsze tacy byliśmy", przypominając sobie różne sytuacje, to jego zachowanie ujawniło się początkowo 1 raz ale nie do mnie. Fakt nie zwróciłam na to uwagi, gdyż każdy może mieć zły dzień. Wspomniałam to w czasie gdy zaczął się do mnie tak odnosić. Moja miłość do niego zawsze była stała nie wzrastała i nie malała, wręcz on był zakochany bardziej ode mnie, to było widać i słychać! A teraz - u mnie się nic nie zmieniło - u niego wszystko! Już sama nie wiem kim w ostatnim czasie dla niego byłam, był milutki tylko w smsach. Praktycznie zmuszałam go do tulenia, całowania itd. Nie wychodził nigdy z inicjatywą.

45

Odp: straszne chwile

gusia222 - mam czasem takie wrażenie (po rozmowach ze koleżankami, idt...) że faceci po prostu pod względem okazywania uczuć zainteresowania po prostu robią to bo wiedzą żę my to lubimy i na początku się starają dla nas ALE... kiedy już nas "mają na własność" to uważają wystarczy przecież ona jest moja
Kiedyś koleżanka powiedziała mi co mówi jej moż;
ona: mógłbyś czasem pokazać żę ci zależy
on: przecież pokazuje.....
ona: ale nie przytulasz, nie podrywasz....itd... czuję jakbyś mnie nie kochał
on: kocham przecież się z tobą ożęniłam
OT i całe sedno myślenia facetów, myślą "czego ona chce przecież jak się już ożeniłam to o czymś świadczy a ona chce jeszcze niewiadomo co"
Faceci są bardziej praktyczni ich dowód uczuć to często utrzymanie rodziny, załatwianie spraw...itd a dla nas słowa , gesty - po prosty doceniamy praktyczne zaangażowanie ale czasem potrzebujemy romantyzmu który dla nich jest stratą czasu.
Mój jest podobny ale ja nie wstydzę się (i nie uważam żę jest to forma upakarzania siebie) co jakiś czas przypominam mężowi że mi potrzebne do szczęścia są slowa i gesty a jego to nic nie kosztuje i już.

46

Odp: straszne chwile

Moja sytuacja wygląda następująco, oczywiście zwala winę na mnie, za jego zachowanie i to że poszedł sobie. Są teraz pytania czy go chcę, teksty, że się chcę go pozbyć, itd. Odpowiedź jest oczywiście jasna - to on poszedł ode mnie, nikt go nie wyrzucał, sam na własne życzenie poszedł już kolejny raz, a teraz czeka aż go przyjmę z powrotem. O co w tym chodzi?

47

Odp: straszne chwile

Typowe - to twoja wina że on poszedł bo ty zrobiłaś tak i tak a on zachowuje się jak dzieciak "zabieram swoje zabawki i idę na inne podwórko" a teraz pewnie najlepiej żebyś go poprosiła żeby wrócił i jeszcze ty go przeprosiła - to zachowanie niestety egocentryka - on i tylko on jest ważny i niczym go nie przekonasz że jest inaczej dlatego albo musisz przyjąć go z tym jego egocentryzmem albo zmienić na inny model.
A to że chce wrócić - może on cię kocha ale właśnie taką milością jek wcześniej ci pisałam i on naprawdę myśli że nie robi nic złego a ty się "czepiasz" alle uwież życie z kimś o takim charakterze to ciągła huśtawka ale napewno nudno nie jest.

48

Odp: straszne chwile

I tu sie z tobą zgadzam w 100% big_smile

49

Odp: straszne chwile
atinasarz napisał/a:

ale napewno nudno nie jest.

Nudno nie jest ale co to za życie?

50 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-01-13 18:26:49)

Odp: straszne chwile

Ano życie pełne adrenaliny, niepewności i braku zaufania. W pełnej mobilizacji. Kwestia tego CZY TY tak sobie wyobrażasz związek i resztę swego życia. Bo może są tacy, którzy bez tej adrenaliny nie umieją żyć (tak mi się zdaje, gdy czytam o tych różnych "gierkach" w związkach). Ale to twoje życie i twój wybór...:)

51

Odp: straszne chwile
Anhedonia napisał/a:

Ano życie pełne adrenaliny, niepewności i braku zaufania. W pełnej mobilizacji. Kwestia tego CZY TY tak sobie wyobrażasz związek i resztę swego życia. Bo może są tacy, którzy bez tej adrenaliny nie umieją żyć (tak mi się zdaje, gdy czytam o tych różnych "gierkach" w związkach). Ale to twoje życie i twój wybór...:)

Właśnie tego nie chcę, nie chcę tak żyć, nie wyobrażam sobie tego. Bardzo mi jest ciężko, jednak to szmat czasu. Boję się tak bardzo samotności...

52

Odp: straszne chwile

Nie bój się samotności - ona nie kąsa. Daje za to czas na przemyślenia, przebudowanie sobie systemu wartości i docenienie SAMEJ SIEBIE. W spokoju siła... smile Przecież jeszcze nie przechodzisz na emeryturę, ta miłość nie jest ostatnią, jeszcze całe życie przed tobą smile I najlepsze też, nie musisz się śpieszyć - musisz sobie poukładać big_smile Powodzenia

53

Odp: straszne chwile

Już tydzień się nie widzieliśmy, a on nadal nie widzi problemu chyba, nawet słowa przepraszam nie było! Tak jakby się nic nie stało...

54

Odp: straszne chwile

Dziewczyny, chciałam Wam jeszcze napisać, że te wyjścia/ucieczka to nie było tylko, te które opisywałam. Jak nie mieszkaliśmy razem, to też to się zdarzało. On miał takie fale.
Jak zaczął tak robić, dzwoniłam za nim, nie odbierał telefonu, nie spałam pół nocy bo się martwiłam. Później był znowu kochany do kolejnego razu. Jak robił te akcje ja początkowo powstrzymywałam łzy, raz rozpłakałam się przy nim. Nawet nie zareagował - wręcz śmiał się z mnie. Był złośliwy, głupio dogadywał. Oczywiście wyszedł - zostawił mnie z łzami w oczach...
Rozmawialiśmy o tym, powiedział, że się nie powtórzy, że się opanuje, po tygodniu było to samo. Później wychodził na godzinę i wracał, aż do ostatniego razu. Tyle razy to się powtórzyło, że nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia.

Na początku naszej znajomości to ja byłam ta "głową", z czasem z wieloma rzeczami odpuściłam, bardzo spokorniałam i wtedy on zaczął przedstawienie. Ja nie krzyczę, nie prowokuję, ale też nie mogę siedzieć cicho (chodź jemu by to najbardziej odpowiadało) bo po prostu się boję reakcji. Ostatnio nawet nie było awantury. Powiedziałam o jedno zdanie za dużo...w sumie na nijaki temat.

Bardzo to boli, bo praktycznie poświęciłam bardzo dużo dla tego związku.

55

Odp: straszne chwile

gusia222 - napisałaś "praktycznie poświęciłam bardzo dużo dla tego związku." ale jak dużo to dopiero się okaże kiedy z kartką w ręku spiszesz co zyskałaś a co straciłaś w trakcie tych lat. Jeśli wynik wyjdzie negatywnie to pomyśl co zrobisz za parę lat gdy w tej tabeli kolumna zysków będzie pusta a na straty zabraknie miejsca. Jaka wtedy ty będziesz i czy wogóle będziesz bo może zostanie tylko ciało bez duszy wypalonej ciągłą huśtawką emocjonalną. Wiem że strach jest obezwładniający - i nawet w tak niepewnym związku myślisz że jest lepiej bo to znana przestrzeń a samotność jest niewiadomą i zawsze to przeraża. Ale jak napisała Anhedonia - ona nie kąsa.
Czeka cię jeszcze dużo walki z samą sobą między jedną decyzją a drugą ale bez względu jaka ona będzie gdy ją podejmiesz będzie ci lżej niż teraz gdy jesteś w zawieszeniu.

56

Odp: straszne chwile

Witajcie, dziękuję Wszystkim za wsparcie.
Jest mi coraz ciężej, nie potrafię nie myśleć o nim. Nie chcę się z nim spotkać i porozmawiać bo wiem, że znowu będzie niemiło.
Rozmawialiśmy przez telefon, on nie przyjmuje do wiadomości, że to się skończy.
Wytłumaczyłam mu wszystko, pytałam dlaczego się tak chamsko zachowuje - zwalił na pracę.
Wiedziałam wcześniej, że tam jest źle, ale chyba już mu wybiło, tylko szkoda, że moim kosztem te nerwy.
Jest podłamany, mówi, że tęskni, ale nadal w rozmowie zdarza mu się głupio/chamsko coś powiedzieć. Nie jest wcale miły.
Upomniałam go ale on nadal to robi.
W co on z mną gra?? Dlaczego nie umie być miły/kochany jak dawnej?

57

Odp: straszne chwile

On wykorzystuje to, że nie chcesz się kłócić. Ale nie bądź 'miękka' i daj mu odczuć, że po takoch wybrykach absolutnie go nie potrzebujesz i nie wybaczysz mu tak łatwo jak za pierwszym razem. Na pewno mu tego nie odpuszczaj, bo nauczy się takiego zachowania i będzie robił to coraz częściej. Faceta trzeba sobie 'wytresować', że tak powiem wink

58

Odp: straszne chwile

Chciał się spotkać po tygodniu ciszy z mojej strony. Uczyniłam to, niby żałuje, głupio mu, mówił o poprawie - że się postara. Ja powiedziałam moje zdanie. Chciałabym być z nim, ale się boję. On mieszka znowu u rodziców. Jak to ma wyglądać dalej, znowu wróci i przy okazji uciekanie. Mam dość. To bardzo ciężka sytuacja. Co robić?

59

Odp: straszne chwile

jeżeli to on chciał się spotkać to dobrze, jeżeli fakrycznie mu głupio to dobrze. kwestia 2 tygodni i wroci od rodziców.

60

Odp: straszne chwile
Dr.Menel napisał/a:

jeżeli to on chciał się spotkać to dobrze, jeżeli fakrycznie mu głupio to dobrze. kwestia 2 tygodni i wroci od rodziców.

Tylko jak to będzie znowu dalej, mam czekać, ąż znowu mu nie będzie pasowało i znowu to samo będzie. To już jest 2 raz kiedy tak zrobił. Najważniejsze jest, że oboje mamy bliżej do 30-stki, a on się zachowuje jak dziecko. Co będzie dalej...

61

Odp: straszne chwile

Dodam jeszcze, że mieszkamy u mnie w domu, tj mieszkaliśmy. Za 1 razem jak zwiał, to mieszkał z rodzicami 3 miesiące. I znowu się to powtórzyło.

62

Odp: straszne chwile

a nei myslalams pogadac z psychologiem? masz widze jakas taka tendecje zbawiania i on tez nie wierzy ze to ty bez niego poradzisz i dasz rady zyc bez niego, jemu to normalne ze twoje"fochy" przejda wczesniej czy pozniej i bedzie koniec, jemu to jest jasne ze nie wytrzymasz sama!
mysle ze mysli ze i nie stac cie na innego, wiem jedno z nim zycia nie bedziesz miala, moze zajmij se czas zebys nie miala tyle czasu do myslenia, moze basen, spotkania ze znajomymi, moze sama wyjdz do pubu, zrob cos dla siebie.
nie wierze ze sie w nim cos odmieni, tak jak mowisz wiekowo powinien byc juz dojzaly i wedlog mnie juz nie dorosnie bardziej niz jest. on po porstu taki byl, a wtedy jak byl mily to poporstu udawal a moze sie staral ale ewidentnie juz mu sie niechce.
wiem ze to trudne ale powinnas znalesc sobei cos inengo poza nim, moze kup se psa:) przynajmniej bedzie wierny i nie ucieknie.
on po porstu nie dorosl do zwiazku, znajdz se mezczyzne a nie chlopca, znajdz se meza i ojca dla waszych dzieci zebys zycia nie przegrala bo przy nim to bedziesz miala tylko dziecko-jego

63

Odp: straszne chwile
syla135 napisał/a:

a nei myslalams pogadac z psychologiem? masz widze jakas taka tendecje zbawiania i on tez nie wierzy ze to ty bez niego poradzisz i dasz rady zyc bez niego, jemu to normalne ze twoje"fochy" przejda wczesniej czy pozniej i bedzie koniec, jemu to jest jasne ze nie wytrzymasz sama!
mysle ze mysli ze i nie stac cie na innego, wiem jedno z nim zycia nie bedziesz miala, moze zajmij se czas zebys nie miala tyle czasu do myslenia, moze basen, spotkania ze znajomymi, moze sama wyjdz do pubu, zrob cos dla siebie.
nie wierze ze sie w nim cos odmieni, tak jak mowisz wiekowo powinien byc juz dojzaly i wedlog mnie juz nie dorosnie bardziej niz jest. on po porstu taki byl, a wtedy jak byl mily to poporstu udawal a moze sie staral ale ewidentnie juz mu sie niechce.
wiem ze to trudne ale powinnas znalesc sobei cos inengo poza nim, moze kup se psa:) przynajmniej bedzie wierny i nie ucieknie.
on po porstu nie dorosl do zwiazku, znajdz se mezczyzne a nie chlopca, znajdz se meza i ojca dla waszych dzieci zebys zycia nie przegrala bo przy nim to bedziesz miala tylko dziecko-jego

Masz rację ja go tak trochę nianczę. A to, że ucieka tłumaczy, nerwami. Najlepsze jest to że to są błahe sprawy, po których on tak reaguje, ja nawet nie krzyczę czy coś w tym stylu. Ja go kocham i on to wykorzystuje. Dokładnie jak piszesz, potrzebuję mężczyzny, a nie chłopca który ucieka do kumpli.
Ps. a Psa mam:)

64

Odp: straszne chwile

jesli na blache powody tak reaguje to jakie bedziesz miala w nim wsparcie gdy cos naprawde stanie na waszej drodze?
chcesz miec dzieci?czy on nadaje sie na ojca? nie-wiec nie trac czasu na kogos kto nie nadaje sie na reszte zycia

65

Odp: straszne chwile
syla135 napisał/a:

jesli na blache powody tak reaguje to jakie bedziesz miala w nim wsparcie gdy cos naprawde stanie na waszej drodze?
chcesz miec dzieci?czy on nadaje sie na ojca? nie-wiec nie trac czasu na kogos kto nie nadaje sie na reszte zycia

po takich akcjach i tym zachowaniu to do niczego sie nie nadaje...

Posty [ 1 do 65 z 108 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024