nie poddawaj się ja mam to samo .w pewnej chwili już się załamałam ale pomyślałam seobie że nie dam mu tej satysfakcji.wychodze czasami odstawiona potem są także komentaże złośliwe jak djabli,a niech se gada tyle jego.nie pokazuje po sobie że mnie to boli .staram się nauczyć obojętności i nie dam się takiemu dupkowi zgnębić.
2 146 2010-04-27 08:55:28
Podobne tematy
2 147 2010-04-27 09:09:40
Dziewczyny nie poddawajcie się,najgorszym rozwiązaniem jest popaść w alkohol,pomyślcie o dzieciach.To nie jest dobre wyjście z sytuacji,ponieważ ja też sięgałam po takie drastyczne środki,ale...ktoś mi powiedział zastanów się co robisz,dzieci będą na ciebie patrzyły i napewno nie chciały by oglądać matki alkoholiczki!!!Z drugiej strony to póżniej on może dostać prawa rodzicielskie.
Zrezygnowanaaa nie poddawaj się,pomyśl o sobie,olej gada totalnie, tak jak ja to zrobiłam,a zobaczysz,że będzie cierpiał,a teraz to ty dajesz mu satysfakcję,że jesteś słaba i popadasz w alkohol,stań na nogi.Powiem ci tak jak powiedziała mi shania:"jesteś wyjątkowa,jedyna nie ma drugiej takiej" kieruj się tymi słowami.
2 148 2010-04-27 21:51:42
Zrezygnowanaaa to od Shani,ona mi to ci kazała napisać od siebie:"Pomyśl,jak będzie ci bardzo żle,że potem może być jeszcze gorzej.Jeśli nie weżmiesz się w garść,spotka cię koszmar,więdz na hura szukaj pomocy!!!"
2 149 2010-04-29 14:31:54
cześć dziewczynki,serdeczne dzieki za wsparcie'-))))
Byłam u psychiatry i to usłyszałam jak obuch w łeb-mój mąż jest uzależniony od swoich rozrywek.
Moje samopoczucie dzis ok-nie pije już/aż 2 dnień haha i jakoś mnie nie ciągnie.Potrzebna mi była taka konsultacja bo cały czas mi wmawiał ,że powinnam sie leczyc bo jestem nieobliczalna,a tu pan doktor mówi,że to on ma problemy psychiczne.
Chyba sam sie nie spodziewał,że tak daleko w to zabrnął.Obiecał leczenie.Nie chodzi juz o mnie ,ale jak nie będzie sie leczył nigdy nie założy wartościowego związku,która kobieta będzie tolerowała takie wyskoki.
Co do mnie wychodze,a może raczej uciekam jak tylko moge z domku,mam swoje zajecia,przyjaciół.
A teraz to co napisze szok...pomoge mu przejść przez lekarzy czy co to tam sie robi w takich przypadkach,nie dla niego ale dla dzieci...
Pozdrawiam Was serdecznie i życzę ciepłego weekendu.
Ps. nie spalcie dupska od opalania na słonku'-))))
2 150 2010-04-29 21:40:54
hej zrezygnowanaaa a już myślałam,że całkowicie się zatracilaś,ale dzięki Bogu jesteś
.Słuszna decyzja ta wizyta u psychiatry,przynajmniej nie będziesz szukała winy w sobie,bardzo dobrze zrobiłaś.
A co do męża,wydaje mi się,ze nie zrobisz tego tylko i wyłącznie dla dobra dzieci,ale w głębi ty go jeszcze kochasz,takie jest moje zdanie.
Co do wychodzenia to bardzo dobrze,bo w trudnych chwilach wypada wyjść do ludzi,bo zapominamy o swoich problemach,no i proszę cię oby tak dalej,jak najdalej od alkoholu!!!!!
Tobie też skarbie życzę ciepłego, udanego długiego weekendu i odzywaj się częściej ![]()
2 151 2010-04-29 22:17:18
cześć dziewczynki... w pracy mam prawie cały net poblokowany dlatego niestety nie mogę się zbytnio teraz udzielać :-)
zrezygnowana...cóż ja widzę...nie możesz spędzać czasu tylko z butlą wina :-) dobrze że poszłaś po poradę...
Kasiula cieszę się że u Ciebie ok...ja dalej walczę z wiatrakami...święta wielkanocne były koszmarne ale to Wam napiszę w mailu bo wstyd pisać o tym co hrabia nawyczyniał...skończyło się na szpitalu w pierwszy dzień świąt...dochodzę do wniosku że nas już dawno nie ma..są tylko dzieci... ja zaczynam się w tym wszystkim dusić i są chwile że nie mogę się na niego patrzeć...
a co do weekendu...prawdopodobnie pogoda barowa...jadę do kumpeli na małą popijawę
2 152 2010-04-29 22:32:08
witaj goniu,ja ciągle zaglądam, a emaila jak nie było tak niema.
Goniu skoro was już dawno niema to po co walczyć?????Dla dobra dzieci,uwierz mi,ze dzieci będą o wiele szczęśliwsze,jeśli to ty bedziesz szczęśliwa.Pomyśl kobietko o sobie,szkoda życia.Moje dzieciaczki twierdzą,że mamie zaczyna odbijać hihihi,bo śmieję się,tańczę i świruję razem z nimi
A ja weekend prawdopodobnie spędzę w domu z dzieciaczkami,ewentualnie w sobotę wyskoczę na jakieś disco
,żeby się totalnie wyluzować ![]()
2 153 2010-04-30 12:46:19
hej, zrezygnowanaa, jestem w podobnej sytuacji. trzymaj się!
i chodź do nas na wątek "jak żyć z człowiekeim uzależnionym od seksu" ![]()
2 154 2010-05-03 13:05:33
Kasiula...ja walczę nie o nas...walczę żeby dał mi spokój i się wyprowadził...sprawa rozwodowa jest założona pierwsza się odbyła i guzik...on się nie zgadza twierdzi że mnie kocha itp...może i kocha na swój sposób...tylko z kobitą można wygrać a z alkoholem się nie da niestety
2 155 2010-05-04 16:33:10
Da się goniu,ale on sam musi tego chcieć i poddać się z własnej woli leczeniu,takie jest moje zdanie.
Z tego co czytam to ty już podjęłaś jakieś tam kroki,ja cholercia tkwię w martwym punkcie.Najpierw muszę założyć sprawę o alimenty,bo ten mój dupek pokpił sprawę i od stycznia dostałam zaledwie 200zł na dzieci.Póżniej będę załatwiać sprawy związane z rozwodem,bo będę chciała ubiegać się o to żebym była zwolniona z kosztów sprawy.
Wiesz co brakuje mi słów do tych naszych facetów ![]()
2 156 2010-05-05 07:53:33
Brakuje słów kasiula
Na pewno da się wyrwać ze szponu nałogu ale właśnie trzeba chcieć dlatego ja już nie mam na to wpływu
A Twój faktycznie pokpił sprawę...co to jest 200 zł....guzik...zakupy na weekend...a zwolnienie z kosztów to wcale nie jest taka prosta sprawa ja próbowałam i dupa...mieszkam z nim co prawda i oni utrzymują że mamy wspólne gospodarstwo domowe...może Tobie się uda bo nie zamieszkujecie razem
U mnie sytuacja jest jeszcze na tyle gorsza że mieszkanie mamy własnościowe nabyte podaczas trwania małżeństwa...wiesz że oczywiście mieszkania nie chce zostawić, przecież mnie kocha nad życie i będzie mi wszytsko utrudniał....hehehehe...z tych chłopów to takie prostaki że szok...myślą że w ten sposób będą mogli wrócić spokojnie na łono rodziny
2 157 2010-05-05 16:46:06
Cześć dziewczynki no widzę ożywienie-szkoda ,ze w takim temacie.
jak widzę każda z nas coś buuuuuuuuu.
U mnie szkoda gadać nadal ,a może wciąż słyszę same kłamstwa w tak błahych sprawach,ze nawet nie wiecie.Mojemu mężowi sie chyba wydaję ,że jak ściemni ,albo nie powie nic to będzie lepiej-żenada.
Niedojrzały emocjonalnie dupek.
Postawiłam grubą krechę mam swój cel-wracam w wir pracy i odliczam do mojego odejścia haha.
Poki co mój mąż złozył wniosek o mediację w sądzie -ciekawe po co skoro nie potrafi rozmawiać to mysli chyba ,ze ktos za niego to załatwi.Pójdę i zobaczę co za cyrk będzie.
Oczywiście winy za rozpad związku nie chce wziąć ...
2 158 2010-05-09 10:34:55
Witam serdecznie ,ciesze sie ze Was znalazlam ,przeczytalam kilka ostatnich stron ,witam w klubie ,coz
smutne to co przechodimy ,ale byc moze bede odkrywcza ,z tym mozna zyc,tzn przez to przejsc ,zdrada to nie jest najgorsza rzecz na swiecie jaka moze czlowieka spotkac ,najwazniejsze to by nie obwiniac siebie za to ze szanowny malzonek okazal sie zerem ,nie ma tu wogole naszej winy ,a juz bron Boze nie dac sie wmontowac w to poczucie winy ,oni do tego daza probujac sie sami przed nami i przed soba usprawiedliwic ,zrozumienie tego to juz polowa sukcesu ,druga polowa to rozpoczecie zycia dla samej siebie ,juz tu ktos powiedzial trzeba zaczac od siebie ,trzeba pokochac sama siebie ,miec w d..pie co sie stalo,trudne ale mozliwe,olewka szanownego malzonka,pokazanie mu ze nie jest pepkiem swiata ,ze zycie sie na nim nie konczy ,ze nasze zycie to nie wieczna apoteoza jego osoby ,jestemy same dla siebie najwieksza wartoscia ,dla nich niestety nie,ale mamy im pokazac co podeptali,nie skupiac sie na motywach ,nie analizowac jego zachowan poprostu zaczac byc EGOISTKAMI,ucierpiala nasza milosc wlasna i mamy ja dzwignac ,latwo nie bedzie ,ale kto powiedzial ze ma byc ,a nasi malzonkowie ,lub byli malzonkowie musza poczuc swoje miejsce w szeregu ,i nie ma to byc miejsce pierwsze,pierwsze ma juz na zawsze naezec do nas ........
2 159 2010-05-10 01:17:31
Witaj luiza37 ja też się cieszę,że nas znalazłaś,choć ze względu na okoliczności to zarazem smutne.Mimo wszystko witam cię bardzo serdecznie,bo im nas więcej tym lepiej :)Każdy przez swoje doświadczenia wniesie do tego wątku coś nowego.
Bardzo dobrze to ujęłaś,bo na chwilę obecną musimy być egoistkami i myśleć o sobie,bo kobietki jesteśmy wyjątkowe,to nie nasza wina,że trafiłyśmy na takich typów.
luiza37,a jak jest z tobą rozstałaś się z mężem po zdradzie,czy dalej walczysz o związek?????
goniu,jeśli podjęłaś ostateczną decyzję o rozstaniu,to trwaj przy tym,bo ty wiesz co dla ciebie i dzieci będzie najlepsze,może i on dojrzeje do tej decyzji i pozwoli ci odejść.Niestety to on zawinił i trzeba ponieść teraz konsekwencje.Jest takie powiedzenie:"JEśli kogoś naprawdę kochasz,to daj mu odejść,jeśli on kocha wróci.Jeśli nie wróci to odpuść sobie"powiem wam,że coś w tym jest...
zrezygnowanaaa, który facet przyjmie winę za rozpad związku,pewnie żaden,zazwyczaj winy szukają w nas.Jakie to my złe jesteśmy,a jakie oziębłe blablabla.To,że rzucasz się w wir pracy,to bardzo dobrze,ale nie zapomnij o wyjściu do ludzi,bo jak już wcześniej wspominałam rozmowa wiele pomaga.Nie można tego wszystkiego dusić w sobie,czasami dobrze się komuś wygadać.Ja dzięki rozmową przetrwałam te trudne chwile,było cholernie ciężko,ale dałam radę ![]()
2 160 2010-05-11 20:12:02
witajcie kochaniutkie...Luiza napisałaś święte słowa...ja zaczęłam być egiostką i bardzo się z tego cieszę...pozatym zaczęłam dietę 1000 kalorii i ćwiczę co dzień pół godziny...postanowiłam schudnąć jakieś 10 kilo i zrobić z siebie totalną laskę :-)
oczywiście nie wiem czy dam radę ale...idą wakacje trzeba gdzieś wyjechać i wyrwać jakieś normalne mięso na urlop ;-)
zrezygnowana...cóż jak chce mediować..wiem coś na ten temat...w sądzie jest kochaniutki a póżnej pokazuje różki jak diabełek...i właśnie nie pracuj tak ciężko wyjścia ze znajomymi też są ważne
kasia podjęłam decyzję...ja chcę żeby odszedł ale on nie chce niestety....brnie tylko dalej w butelki i nerwy mi psuje...i tak w kółko Macieju...ale powoli nauczyłam się nie odzywać, nie komentować i wyłaczać mózgownicę na jego słowa...
tzrymajcie się pa,pa
2 161 2010-05-11 23:34:05
Wreszcie zdrowe podejście do życia
Masz rację goniu zajmij się teraz sobą,a zobaczysz,że na twojej drodze pojawi się ktoś wyjątkowy.Jesteś jeszcze młodą i wartościową kobietą,całe życie przed tobą ![]()
Ja poznałam fantastycznego faceta,ale...mam pewne obawy,bo straciłam wiarę w ludzi
i każdego faceta traktuję z dystansem ![]()
2 162 2010-05-12 19:56:35 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-05-12 19:58:38)
cześć dziewczyny...
No ja równiez gratuluje podejścia Goniu.
Kaska -powodzenia!!!
Co do mnie hmmmm...ja równiez kogos poznałam,póki co bardzo fajny przyjaciel co dalej...czas pokaze.
Co do moich wyjść to przyznaję,że nawet przesadzam ciagle mnie gdzieś nosi haha
Dopiero teraz widzę dziewczyny jak bardzo emocjonalnie byłam uzależniona od mojego męża i ograniczana jego osobą.
Dosłownie odzyłam, jasne nadal mam jakieś mary typu jak on mógł itp,ale powiem Wam ,ze mam juz to w nosie.
Luiza ...haha witam nareszcie'-)))
Oboje doszlismy do wniosku,że dzieci są najważniejsze, a każde z nas będzie miało swoje życie.
Przyznaje póki co nie sprawdza sie ,za każdym razem jak wychodzę wysłuchuję,że dzieci to itp....
2 163 2010-05-13 08:43:18
zrezygnowana...również mi się podoba Twoja postawa....ale myslisz że życie we dwoje tak na niby jest Ok??...dzieci będa sie przyglądać na rodziców żyjących obok siebie...przemyśl to...dobrze że kogoś poznałaś w końcu niezła z Ciebie laska ![]()
Kasilua a Ty dstaniesz opiernicz...nie każdy facet to świnia...próbuj...przecież do Urzędu z nim nie idziesz...a małe flirtowanko albo i coś poważniejszego Cię nie zdołuje...wręcz odwrotnie...doda Ci skrzydeł ![]()
ja dziewczyny dalej walczę z dieta i ćwiczeniami...mam nadzieję że się uda hehehe...
2 164 2010-05-13 16:17:53
Hej
ciesze sie Goniu ze zaczynasz pokazywac szanownemu wiarolomnemu ze sie nie poddalas ,szanse mial ,nie skorzystal ,teraz niech zauwazy kogo zdradzal,cwicz dietuj sie ,niech go skreca nie martw sie zauwazy nawet miedzy jedna butelka a druga ,czasem faceci potrzebuja kopa w cztery l itery zeby wytrzezwiec/doslownie i w przenosni/,zrobisz z siebie laske a wtedy to on bedzie zalowal ze jak byl czas to nie dbal o Ciebie tylko patrzyl czy ogon wsadzic Zuzi czy Zosi/heh mam nadzieje ze sie nie obrazisz ,pozdrowionka i wytrwalosci
2 165 2010-05-13 16:38:29
witaj Luiza...nie obrażę bo nie ma za co ![]()
powiem tak jak zrezygnowana...nawet nie zdawałam sobie sprawy że jestem tak od niego uzalezniona...dopiero pewne ostatnie wydarzenia uświadomiły mi to że tak naprawdę to nas nie ma...żyjemy obok siebie...ehhh...ale tak jak napisałam wcześniej wyciszyłam się, uspokoiłam...po prostu już z nim nie walczę o alkohol...bo o to głównie tutaj chodzi...
myślę że teraz jestem trochę szczęśliwsza ???? ![]()
2 166 2010-05-13 20:14:49
halo...
Goniu podrzuce Tobie na maila kilka ćwiczeń u mnie rewelacja rezultat na brzuszek i uda'-)))Przyznaje ubawiłaś mnie z tym "mięsem"
Kasia...Gonia ma racje ,nie każdy facet to zwykły kundel myrdający ogonem na widok tyłka-obcego na dodatek haha.Daj szansę sie facetowi wykazać.
Wiem Goniu ,ze takie zycie to porażka jaki wizerunek rodziny zbuduja moje dzieci....kiedyś mama i tata sie przytulali a teraz obcy wobec siebie.Tylko wiesz mój synek bardzo chce nas miec w domku nawet jak sie kłócimy.Tak jak napisałam do czasu.Jak znam zycie to za jakis czas znowu mężuś się rozhula i może sam dojdzie do wniosku,że chce odejść.
2 167 2010-05-13 20:25:53
zrezygnowana...w pewnym sensie masz rację...dzieci chcą nas rodziców mieć w domu stale...moje również...to jest ich ukochany tatuś...mój młody zaczyna się stawiać...dlaczego chcę żeby tata się wyprowadził itp...walczę i z nim...próbuję mu to wszystko wytłumaczyć...a co do odejścia hulaki z domu...oni nigdy tego nie zrobią...za dobrze im...chyba że się zakochają na zabój w jakiejś cizi ![]()
z góry dzięki za ćwiczonka...ja jakieś z netu brzuszki ściągnęłam...zakwasy przez pierwsze dni obrzydliwe...ciężko nawet w pracy przesiedzieć ale...warto pocierpieć żeby później minę zobaczyć ![]()
2 168 2010-05-14 09:25:54
Gonia dokladnie ,za to ze zauwazy warto pocierpiec,to juz nawet nie chodzi o niego ,ale o to ze zajelas sie soba ,nareszcie ,wszystkie tutaj bylymy uzaleznione od swoich mezow,mysle ze tu zaczal sie probem,ci nasi faceci byli poprostu upupieni nasza miloscia,z perspektywy czasu mysle sobie jak moj mial dobrze ze mna.........wszyscy mu to mowili ,a on?ON UWAZAL ZE MU SIE TO NALEZY ZA TO ZE JEST,mysle ze ubostwial sam siebie w tamtym czasie,teraz przyszedl czas zebym to ja siebie poubostwiala hehe.....
ja zaczelam sie lapac na tym wszystkim po jego zdradach ,ze on byl dla mnie wszystkim,ze najpierw myslalam o nim potem o sobie ,ze jego potrzeby i jego dobro bylo wazniejsze,ze skupiialam sie na tym co on czuje ,analizowalam jego slowa jesi zdarzay sie jakies klotnie ,doszukiwaam sie winy ,byl okres ze zdawalo mi sie iz jego drazni nawet to ze oddycham tym samym powietrzem co on /i pewnie tak bylo skoro w tym czasie zabawial sie z innymi /
oczywiscie do dzis dnia nie uslyszalam przyznania sie do winy ,malo tego do konca ,do bolu przysiega ze nic nie bylo ze zawsze byl mi wierny,kiedys wierzylabym w te slowa ,dzisi wiem juz kim jest ,dzis naprawde sie z tego smieje ,smieje sie i robie swoje ,robie swoje i nie ogladam sie na nic ,nigdy juz nie bede ta sama osoba co kiedys ,stracilam ta wiare dziecka w miloc w dobry swiat ,w uczciwosc ,dzis poprostu wiem jaki ten swiat jest ,jak naprawde jest w zyciu ,nie mozna ufac ,a przede wszystkim NIE MOZNA KOCHAC ZA BARDZO ,NIE MOZNA ZEZWOLIC NA TO ZEBY TA NASZA MILOSC BYLA CENTRALNA RZECZA W NASZYM ZYCIU
tak sobie czasem mysle ze facet zdradza bo nie tyle jest znudzony/chociaz moze tez ta stabilizacja/ale dlatego ze wie ze jest kochany bezgranicznie /WIE ALBO SIE MU TAK ZDAJE -BO MILOSC BEZGRANICZNA TEZ MOZE NAGLE PRZEJRZEC A ON NIE ZDAJE SOBIE Z TEGO SPRAWY/
a potem zalosny widok skomlacego faceta ,nadal idacego w zaparte i blagajacego o milosc,faceta ktory dostaje wymuszony sex ,ktory zdal sobie wlasnie sprawe ze zniszczy cos NIEODWRACALNIE ,I ZEBY NAWET STAWAL NA GLOWIE NIGDY JUZ NIE BEDZIE TAK JAK BYLO........
2 169 2010-05-14 15:44:56
Luiza masz racje nigdy juz nie będzie tak samo... ale teraz Was rozbawie ja usłyszałam od mojego męża,że mnie kocha i zawsze kochał,ale zastanawiał sie jako to jest mieć kochankę hahaha dobre co?
Widocznie taki trend dzis masz stanowisko,fajne autko,rodzine dzieci to i czas na kochankę haha.
Ja juz przestałam analizować te wszystkie brenie co słyszałam nie ma sensu co chwilka nowe tłumaczenie nowe ściemy.Wiem jakim jest czlowiekiem zatem papa.
Sam dokonał wyboru on podjął decyzje jak ma wyglądac nasz związek w momencie gdy pierwszy raz cos mu przez ten zakuty łeb przeszlo.
2 170 2010-05-17 15:42:30
Cześć dziewczynki,ja już wszystkich facetów traktuję jedną miarą i przyrównuję do mojego męża.Wydaje mi się,że...wszystkim chodzi o sex,a ja nie szukam tylko i wyłącznie sexu,choć nie mówię,że to też nie jest ważne ![]()
luiza święte słowa,nawet nie zdajecie sobie jak bardzo uzależniłyśmy się od swoich mężów,wiem co mówię.Od pażdziernika nie mieszkamy razem i na dzień dzisiejszy mogę wam powiedzieć,że mam zupełnie inne podejście do jego osoby.Nie wiem,może dlatego,że przyspożył mi tyle bólu,powoli staje mi się obojętny.Czasami nawet nie chce mi się z nim rozmawiać i wychodzę jak on przyjeżdża do dzieci,może i wy z czasem także do tego dojdziecie ![]()
Co do tematu dzieci...moje dziewczynki stweirdziły,że dobrze jest jak taty nie ma w domu.Ja też tak sądzę,bo jak widzę w jaki sposób on się do nich odnosi to mi ręce opadają.Na posumowanie wam powiem,że wasze dzieci będą szczęśliwe tylko wtedy,kiedy to wy będziecie szczęśliwe...
Życzę wam więcej wiary w siebie i wytrwałości w tym co postanowiłyście,ja cały czas walczę sama ze sobą ![]()
2 171 2010-05-22 00:07:57
A tu znów pustki
Temat utkwił w martwym punkcie.Dziewczynki gdzie się podziewacie??? Czy któraś z was wie co się dzieje z fenix,bo dziewczynę nam wessało i nawet się nie odezwie jak się u niej sprawy mają.
2 172 2010-05-31 11:02:40 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-05-31 11:05:58)
cześć dziewczynki serdecznie Was przepraszam ,ze dzisiejsze forum potraktuje jako strone priv,ale skoro do mojego męża nie dociera a jak wiecie włazi tu i czyta zatem;
Czytaj rozjebie uważnie miałeś szans 1/10? juz sama nie zliczę oczekiwałam rozmowy szczerej dlaczego gdzie z kim jak TYLKO TYLE.
Ale ty ciągłe kłamałeś i kłamiesz na chuj sie zalogowałeś na forum i nawet tu ściemy walisz???
Logowałeś się wszędzie gdzie sie dało portale towarzyskie w niezliczonej ilości,portale erotyczne,cyber sex,sex anonse...juz sama nie wiem co jeszcze ..ty jestes popaprany na maxa ,rozjebany i chory nie będziesz mnie obarczał swoja chorą psychą.Rozjebałeś całe małżeństwo ,całe 10 lat bo Ci sie kochanki zachciało.
Nie zamierzam dac ci ani dnia dłużej .Mam cie dośc bujaj sie ze swoimi problemami sam powiem ci tak jak mi mowieles nie tylko od przyjemnosci masz znajomych!!!
Masz problemy w pracy zwierzaj sie kochance ,problemy w domku -kochance,tam szukaj wsparcia, a nie tylko bzykania i adoracji.
Koniec fine rozjebie daj mi życ i sie ode mnie raz na zawsze odpierdol!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Jasno? Dobitnie?No oby bo nie zamierzam sie powtarzać.
2 173 2010-06-01 09:21:40
cześć dziewczynki serdecznie Was przepraszam ,ze dzisiejsze forum potraktuje jako strone priv,ale skoro do mojego męża nie dociera a jak wiecie włazi tu i czyta zatem;
Czytaj rozjebie uważnie miałeś szans 1/10? juz sama nie zliczę oczekiwałam rozmowy szczerej dlaczego gdzie z kim jak TYLKO TYLE.
Ale ty ciągłe kłamałeś i kłamiesz na chuj sie zalogowałeś na forum i nawet tu ściemy walisz???
Logowałeś się wszędzie gdzie sie dało portale towarzyskie w niezliczonej ilości,portale erotyczne,cyber sex,sex anonse...juz sama nie wiem co jeszcze ..ty jestes popaprany na maxa ,rozjebany i chory nie będziesz mnie obarczał swoja chorą psychą.Rozjebałeś całe małżeństwo ,całe 10 lat bo Ci sie kochanki zachciało.
Nie zamierzam dac ci ani dnia dłużej .Mam cie dośc bujaj sie ze swoimi problemami sam powiem ci tak jak mi mowieles nie tylko od przyjemnosci masz znajomych!!!
Masz problemy w pracy zwierzaj sie kochance ,problemy w domku -kochance,tam szukaj wsparcia, a nie tylko bzykania i adoracji.
Koniec fine rozjebie daj mi życ i sie ode mnie raz na zawsze odpierdol!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Jasno? Dobitnie?No oby bo nie zamierzam sie powtarzać.
Zrezygnowana ,to nic nie da,szkoda nerwow,on i tak niczego nie rozumie ,widzisz zeby zrozumiec trzeba czlowieczenstwa,chociaz jak ktos ma je w sobie nie robi takich swinstw osoba ktore,niby kocha najbardziej na swiecie ........
Gdzie bylas dla niego a raczej kim Ty i Dzieci jak zeszmacal wasze uczucia wycierajac sie na forach randkowych ,czym byliscie wtedy dla niego? jaka wartoscia ?
Na twoje pytanie /co prawda nie do mnie a do meza /czemu sie nie przyzna?
-zostawia ci jednak margines naiwnosci ,ze mimo wiedzy jaka posiadasz i tak mu uwierzysz
-wie rowniez ze jak powie ci otwarcie co robil to przyzna sie jakim s.....m jest w rzeczywistosci ,przyzna sie ze nie za takiego czlwowieka wychodzilas za jakiego myslalas ze wychodzisz
-poza wszystkim przyznajac sie bedzie liczyl sie z tym ze odplacisz mu TA SAMA MONETA ,A WACPAN NIC NIE BEDZIE WIEDZIAL ,PODCZAS GDY TY BEDZIESZ GOTOWALA OBIAD W MYSLACH SZYKUJAC SIE NA RANDKE Z INNYM
-on wie ze jak sie przyzna poczujesz sie rozgrzeszona ze wszystkich ew zdrad ,nic juz cie nie powstrzyma
-przynac sie znaczy obnazyc ,obnazyc swoje prawdziwe ja ,swoje marne ,ulomne ,nikczemne ja ,a przeciez we wlasnych oczach to jego ja musi byc mega ,juz panie z portali sie o to postaraly
2 174 2010-06-01 13:21:15
Luiza ,dziewczyny ja w sumie jestem zła sama na siebie ,że przez tyle lat dałam sie manipulować,okłamywałam sama siebie.
Kiedys myslałam ,że ze mnie strasznie twarda suka jest a okazałam sie małą żałosną idiotką,której każdy kit mozna wcisnąć.
Kurcze dziewczyny ja sama po sobie widzę jak bardzo mu granicę przesuwałam,jak sama go usprawiedliwiałam.
Wierzyłam do końca ,ze sobie cos tam ubzdurałam,że wyobraziłam a jest tak jak on mówi....jasneeeeeeeeeeeeeeeeee
Mam żal do siebie tylko do siebie.Pozytyw tej sprawy ...hm zgubiłam różowe okulary'-))))
2 175 2010-06-02 11:10:44
cześć koleżanki...zrezygnowana...po pierwsze brawa za odwagę i utarcie mężowi nosa...po drugie każda z nas była taka sama...dała sobą manipulować i uzależniać całe swoje życie dla rodziny...zawsze na pierwszym miejscu był facet ( który jak się okazało nie był wart naszego poświęcenia i naszej młości ) oraz dzieci ( do nich trudno mieć pretensję na świat się nie prosiły a pozatym bardzo mocno się je kocha nawet jak zrobią coś niedobrego ). Ja mam do isebie o to największą pretensję...że cholera człowiek nie miał czasu zadbać o swoje potrzeby... i te emocjonalne i te materialne...zawsze sobie tłumaczyłam że po prostu na to brakuje czasu...a teraz powiedziałam dość...i...zaczęło się...od kiedy taka się zrobiłaś itp...a ja smieję się do siebie cichutko i jestem dumna ze swojego zachowania...schudłam już trzy kilo i czuję się ładniejsza, fajniejsza i pewniejsza siebie...ale widzę że to też nie pasuje...hehehe...
zrezygnowana tak trzymaj...oni nigdy nie będą z nami szczerzy, już wcześniej mówiłam o tym na tym forum...są zwykłymi tchórzami...maczo strugają tam gdzie nie trzeba...kochanki są piękne, pachnące i zadbane...przeważnie nie śmierdzą dziećmi więc mają czas na to żeby leżeć, pachnieć i mieć otwarte "oko" między udami na faceta...są sponatniczne, otwarte i pewne siebie
witaj luiza...zrezygnowana poinformowała mnie kto Ty jesteś...cieszę się że jesteś znów z nami...napisz jaku Ciebie mają się sprawy bo jak widzisz u nas ciągle szarpanina :-)
2 176 2010-06-03 09:58:40
Hej Goniaczku
u mnie roznie ,powiem tak,wyzbylam sie zludzen,mimo ze bolalo oplacilo sie ,teraz to nie on jest najwazniejsza osoba w moim zyciu................zajmuje sie soba ,nie mysle /jak to kiedys bywalo,,co on na to ,jak zareaguje itp,,
kiedys moja bardzo mloda kolezanka powiedziala mi ,,ty to go musisz bardzo kochac,,w bardzo dziwnej sytuacji tzn podczas ciuchowych zakupow,ja zawsze najpierw myslalam o swoim malzu ,wtedy mnie tamto stwierdzenie rozsmieszylo...........dzisiaj wiem ze kochalam za bardzo i bylo to bardzo widac ,nawet w tak zwyczajnych sytuacjach jak zakupy..............
dzisiaj to juz przeszlosc ,jestem dla siebie najwazniejsza ,robie sobie przyjemnosci ,potrafie zaszalec ,nie unosze sie,, nibyhonorem,,w kwestii finansowej
nie jest niestety latwo przejsc do porzadku dziennego nad tym ze tak naprawde przez wiele lat z
lysmy z czlowiekiem praktycznie go nie znajac.........
chyba wiekszosc z nas juz przerabiala to ze mezowie zawsze potepiali zdrade ,zle wyrazali sie o tych ktorzy zdradzaja,przerabialysmy te durne gadki,,ja bym tak nigdy nie zrobil,,itp itd
a tu pewnego dnia budzimy sie i juz wiemy ze zylysmy tyle lat z zupelnie obcym czlowiekiem ,
ze nie za takiego wychodzilysmy za maz ,bo gdybysmy wiedzialy kim on jest to szerokim lukiem omijalybysmy to bagno,..............
najgorsze jest w tym wszystkim chyba to ze umarly zludzenia ,niestety nic sie nie da z tym zrobic
mozna odejsc mozna zostac ,to kwestia indywidualna ........
powiem Wam ze nie moge wyjsc ze zdziwienia jak kobiety walcza o takich mezow ,jak czolgaja sie ,blagaja ,jak prosza by zostali,ja nie robilam nic ,plaszcza sie ,potem staraja sie ,dogadzaja ,nawet nie wypomna ,tak sie boja ze facet sie obrazi ,nie wyobrazam sobie nawet jak musza sie czuc wtedy upodlone ..................
chyba grunt to zachowac godnosc w takiej sytuacji ,wziasc sie twardo za siebie/brawo Goniu/
ZACZAC ZYC DLA SIEBIE to jest sukces ,bo to juz jest znak ze przestalysmy kochac za bardzo ,nic nam nie grozi ,no chyba ze same siebie zaczniemy tak kochac ,czego wam i sobie zycze .......
2 177 2010-06-08 00:16:20
Witajcie kobietki,witaj luiza.Nie warto walczyć o związek którego już nie ma,darujcie sobie.Jak napisała luiza trzeba myśleć o sobie,nauczyć się normalnie funkcjonować i liczyć sama na siebie.Ja już dojrzałam do tego,to dziewięć miesięcy od naszego rozstania.Postawiłam życie na jedną kartę,że teraz to ja jestem najważniejsza,nauczyłam się wkońcu żyć z tą świadomością,że jego już nie ma,nie ma nas.Aż tu pieknego dnia on znów zapukał do moich drzwi z prośbą o powrót,ja powiedziałam mu nieeee!!!
Zacznijcie żyć same dla siebie,łapcie powietrze pełną piersią,zdrada jakakolwiek by ona nie była,to koniec dla związku.
2 178 2010-06-09 19:53:37
siemanko koleżanki...własnie to robię Kasiula...co więcej zauważyłam u dziada jakiś błysk w oku....tak jak kiedyś...ale mnie to nie interesuje...niestety...
ostatnio bardzo dużo się bawiłam..cały dłuuugi weekend...wyjścia, grille i inne takie...nawet kino...byłam na "Seksie w wielkim mieście 2" ...fajny film...uśmiałam się pełną gębą...poecam dziewczyny... na odstresowanie i myślenie o niebieskich migdałach ![]()
2 179 2010-06-12 19:45:00
U nas niestety jeszcze nie ma tego filmu,ale napewno się wybiorę,bo zwykłe odcinki też lubię oglądać ![]()
Co do twojego męża,hm...niech wie co stracił,szalej kobieto,choć w głębi duszy wiem,że nie jest ci on tak do końca obojętny.Wiem to z własnego doświadczenia,choć tego nie okazuję.Grunt to być twardą i nie dać się,trzymajcie się dziewczynki.Macie już jakieś plany na wakacyjny urlopik????
2 180 2010-06-19 22:10:05
Kasiula nie jest mi obojętny ale...nauczyłam się już nie płakać i nie przeżywać jego alkoholizmu...żyję całkiem nieźle i jestem z siebie barrrdzo zadowolona ![]()
co do urlopu...z kasą ciężko więc daruję sobie w tym roku.ostatnie parę lat jeździłam ale teraz odpuszczam tym bardziej że niuśka idzie do zerówki i trochę więcej trzeba będzie wydać...ale może wyskoczę na parę dni do Szwecji...mam tam koleżankę która usilnie chce abyśmy we dwie z psiapsiółką przyjechały...kto wie może w sierpniu polecę...zobaczymy
2 181 2010-06-27 10:49:45
hej dziewczęta,a tu znowu pustki
Macie pozdrowionka od Fenix ![]()
Goniu u mnie też z kasą krucho,więc znam ten ból.Ja też idę po najmniejszej lini oporu i jadę już za dwa tygodnie do mojej przyjaciółki nad morze.Póżniej w ramach rewanżu to ona przyjeżdża do mnie i tak się uzupełniamy
,więc finansowo tak bardzo nie odczuje.
Ja mimo wszystko życzę wam spokojnych i udanych wakacji,by problemy dnia codziennego odeszły na plan dalszy:)
2 182 2010-07-25 18:30:08
Witam kobitki oj dawno mnie nie było ale tyle się dzieje i czasu wciąż za mało , właśnie skończyłam garderobe od poniedziałku robie sypialnie a za dwa tygodnie oczyszczalnie od 16 sierpnia jade nad morze z mężem małym i moją mamą która stwierdziła że zajmie sie małym żebyśmy mogli wieczorami pobalowac
tak więc nie jest źle pozdrawiam
2 183 2010-08-02 14:21:38
Cześć dziewczynki...
widzę,że u Was wakacyjna cisza trwa.Co u Was?
Ostatnio wróciłam do postu shanii,w którym opisywała etapy po zdradzie...pamietam jak było u mnie...nie sam fakt czynu,ale rozczarowanie mnie dobijało,kłamstwa ,nieszczerośc.
Za każdym razem gdy wsiadałam do autka marzyłam żeby coś sie stało i jak na złość,marzyłam o chorobie tez nic zdrowa jak ryba.Czytałam jak doradzałysmy innym kobietom"masz dzieci ,masz dla kogo żyć",ale w takiej sytuacji człowiek nie ma sił wstac z łóżka ,a co dopiero myśleć o dzieciach.
Kurcze jakie to wszystko ironiczne,dajemy szanse jak mówimy dla dzieci ,ale czy oby dla dzieci ?Może dla samej siebie?Na siłe wmawiamy sobie,ze to bład,podkniecie...moze tak było u Was,ale u mnie czysta premedytacja i perfidia -po dzień dzisiejszy.
DLa mojego męża pomimo,że wiem o wszystkim nadal ważniejsze jest zachowanie "twarzy"niz ratowanie zwiazku-szczera rozmową.Ciagle on i on.W sumie zawsze tak było więc co mnie dziś dziwi?
Z jednej strony odżyłam,rozkwitłam,uniezależniłam sie emocjonalnie ,a z drugiej usycham każdego dnia jak tylko pomyslę,ze jeszcze tyle lat pod jednym dachem.
Wspólny wakacyjny tydzień ze wzg na dzieci ...porazka łudziłam sie ,ze dojrzeje do rozmowy tak ot sam z siebie,a z drugiej czekałam na powrót do domku do mojej samotni.
Czy facetom tak trudno zroumieć,że nie mozna ot sobie przejść do kolejnego etapu zycia bez wyprostowania wszelkich zaszłości.nawet po rozwodzie jeżeli nie wyjaśnimy,nie pogadamy pozostanie uraz,niechęć do rozmowy nawet na banalne tematy.Wspólne obwinianie. A tak przynajmniej każdy będzie mógł wyciagnąc wnioski na przyszłość byc może dla nowego swojego związku, dla siebie....
2 184 2010-08-19 23:02:09
Hejka dziewczynki,przepraszam za moją nieobecność,ale jak to określiłaś zrezygnowanaaa wakacyjna cisza.Najpierw wczasy,póżniej miałam gości i wciąż brakuje mi czasu,bo wszystkie obowiązki spływają na mnie.
Zrezygnowanaaa twój żal i rozgoryczenie to normalne odruchy,też nie chciało mi się żyć,chciałam zapaść się pod ziemię.Ale...właśnie dzieci podrzymują mnie przy życiu i nie wierzę,że w twoim przypadku jest inaczej.Fakt nie chce się człowiekowi podnieść z łóżka,bo dopada cię deprecha,ale...nie możesz dać jemu tej satysfakcji,że jesteś słaba,bo jesteś silną kobietą.Dowodem na to jest to,że nadal żyjesz z tym człowiekiem pod jednym dachem,właśnie dla dobra dzieci i jeszcze to wytrzymujesz.Ja przegrałam tą walkę,walkę ze sobą,w pażdzierniku minie dokładnie rok od naszego rozstania.Podziwiam się za to,że potrafię się z tym typem normalnie komunikować.Najgorsze jest w tym wszystkim to,że najbardziej po tym wszystkim to nasza psychika na tym wszystkim cierpi i nie mogę tego do dziś ogarnąć,dlaczego tak musi być??? Ja na dzień dzisiejszy boję się z kimkolwiek związać z jakimkolwiek facetem,bo boję się znów przechodzić przez to samo.Tobie radzę wziąść się w garść i nie pozwól na to by on zniszczył twoją psychikę,pomyśl tylko i wyłącznie o sobie!!!
Fenix podziwiam cię za to,że przetrwałaś kryzys i po tym wszystkim potrafiłaś się podnieść,że...potrafisz żyć przy boku faceta,który ci tak wiele cierpienia wyrządził,życzę ci z całego serca jak najlepiej.
Trzymajcie się dziewczynki i zaglądajcie tu częściej.Zapraszam też nowe netkobietki to wzajemnego wspierania się po zdradzie.
2 185 2010-09-07 21:45:31
Witajcie kobietki,witaj luiza.Nie warto walczyć o związek którego już nie ma,darujcie sobie.Jak napisała luiza trzeba myśleć o sobie,nauczyć się normalnie funkcjonować i liczyć sama na siebie.Ja już dojrzałam do tego,to dziewięć miesięcy od naszego rozstania.Postawiłam życie na jedną kartę,że teraz to ja jestem najważniejsza,nauczyłam się wkońcu żyć z tą świadomością,że jego już nie ma,nie ma nas.Aż tu pieknego dnia on znów zapukał do moich drzwi z prośbą o powrót,ja powiedziałam mu nieeee!!!
Zacznijcie żyć same dla siebie,łapcie powietrze pełną piersią,zdrada jakakolwiek by ona nie była,to koniec dla związku.
KasiuMruczku, ja też tak myślałam .... też zaczęłam budować moją własną świadomośc i miłość do samej siebie, aby pogodzić się ze zdradą (chociaż tak naprawdę jej nie było w dosłownym tego słowa znaczeniu) rozwiodłam się , podzieliłam wspólny majątek, zaczęłam stawiać moje samodzielne kroki w życiu, chociaż mam dobrą i nieźle wynagradzaną pracę, ale cały czas nie przestałam kochać mojego Eksia. I on wrócił, przyjechał mi na pomoc po jakimś moim dołku psychicznym i już pozostał .... i jest naprawdę cudnie i wspaniale, jeszcze nie umiem sobie przerobić do końca w głowie krzywdy, którą chowam w sercu, że straciliśmy prawie 2 lata ze wspólnego życia, jeszcze gdzieś tam w tyle czaszki mi łupie jakaś głupia i podła myśl, że nie robię dobrze, ale JEST MI DOBRZE. Wrócił etap w naszym związku uczuć i emocji o wielkiej sile, takiej wiesz, dawno zapomnianej, podobnej do początku naszej znajomości. Nie wiem, czy długo będzie trwać, bo przecież życie pędzi do przodu a my wraz z nim i przyjdzie znowu etap zwykłej codziennej powszedniości, ale wiem, że trafiła mi się w życiu miłość taka do grobowej deski, a że pogubiliśmy się gdzieś po drodze ? Teraz staramy się to nadrobić. Ciekawa jestem, czy nie wrócę tutaj znowu ze złamanym serduchem za jakiś czas. Mam nadzieję, że uda mi się ocalić to uczucie. Ale już nie wypowiadam się tak stanowczo, jak dotychczas, że zdrada to jest koniec świata i związku..... Bardzo jestem ciekawa, jak Ty sobie radzisz ?
2 186 2010-09-14 09:17:17
Witaj Lilusia.
Gratuluję ci tej wewnętrznej siły,która pozwoliła ci wybaczyć i budować swój związek na nowo od podstaw.Jak ja sobie radzę hm...i tu właśnie jest problem,bo sobie nie radzę.Z pozoru udaję,że jestem silna,że mi na nim nie zależy,choć w głębi duszy wiem,że tak nie jest.Jednak,gdy on prubował się do mnie zbliżyć,szukał wybaczenia,ja powiedziałam stanowcze nie!Nie potrafię żyć ze świadomością,że był z inną,że jej dotykał,całował i kochał się z nią,nie potrafię!!!
Cała ta sytuacja ogromnie wpłyneła na moją psychikę,mimo,że po rozstaniu z mężem od którego mineło rok czasu spotykałam się z wieloma facetami,nie potrafię już żadnemu w 100% zaufać.Wszystkich od siebie odtrącam,trzymam na dystans.Być może potrzebuję więcej czasu.
Cieszę się,że w twoim przypadku jest inaczej i można być szczęśliwym,pozdrawiam cię gorąco.
2 187 2010-09-16 18:18:36
kasiamruczek będzie lepiej, czy zapomni się całkowicie, nie wiem i wątpię. Jak można zapomnieć wielką milość, gdzies po latach mimo wszystko nawet tego złego ten sentyment zostaje, nie zapomina się chyba jednak bardziej właśnie tego złego, przeżycie zdrady i wszystkich okoliczności z nią związanych wydaje mi się, że będę pamiętać do końca życia, po tylu latach i życia w innym już związku małżeńskim gdzieś tam czasami budzą się moje demony przeszłości, stad tez te wizyty na tym forum... Pogody ducha i szczęścia życzę a przede wszystkim wiary w lepsze jutro a ono na pewno nadejdzie.
2 188 2010-09-23 09:01:29 Ostatnio edytowany przez zrezygnowanaaa (2010-09-23 11:53:26)
czesc dziewczynki...
MadzikG masz racje faktycznie niestety pamięta sie bardziej te złe rzeczy niz dobre.Ostatnio strałam sobie przypomniec jakieś miłe chwile i wiecie co....nic mi do głowki nie przyszlo.
Za niczym nie tęsknie bo i za czym wszystko okazało sie ściemą i pozorami.Zazdroszczę innym wspomnień.Moje wspaniałe wspomnienia to tylko wiążą sie z dziećmi.
czytałam inny watek czy da sie wybaczyc ... moim zdaniem u mnie absolutnie nie.Chyba mam tak jak Ty Kasiula,że za bardzo boli mnie to co zrobił,te kłamstwa,dwulicowość.A jak słysze teksty typu każdy tak robi,każdy ma kochanke ,każdy filmy ogląda i po portalach lata to mnie trafia.Zatem idąc tym mysleniem i powiedzeniem,że prostytucja to najstarszy zawod to czy każda kobieta to dziwka???
A tak do rzaczy co u mnie...z jednej strony super,usmiecham sie tańcze,odzyskałąm duuuuuuuża wiare w siebie i chęć do zycia.Z drugiej moj maz mnie doluje na kazdym kroku.Czepia sie sama nie wiem juz czego,moze sobie nie radzi , pojecia nie mam o co mu biega.
Co tam u Was?
2 189 2010-09-24 20:46:57
Cos dla nastroju koleżanki dobre winko i fajna muza
http://www.youtube.com/watch?v=KNEbDN98 … re=related
2 190 2010-10-02 23:20:30
Witajcie dziewczynki,witaj Madzik,gdzie ty się podziewałaś kobietko,dawno cię tu nie było.
Madzik masz wiele racji,ciężko zapomnieć tego co cię kiedyś łączyło z tą ukochaną osobą,zwłaszcza jak łączy was coś wspólnego,mam tu na myśli dzieci.Masz z tym draniem kontakt i nie potrafisz zapomnieć.Ale cóż życie toczy się dalej i trzeba żyć terażniejszością i nie oglądać się za siebie ![]()
Zrezygnowanaaa tak trzymać ciesz się życiem
,a on niech zachodzi w głowę.Stałaś się typową zołzą,a jego boli to,że nie jest teraz pępkiem twojego świata.Polecam ci zajefajną lekturę:"Dlaczego mężczyżni kochają zołzy",świetna książka,można ją ściągnąć w necie.Bardzo dobrze się ją czyta i można z niej wiele wyciągnąć.
2 191 2010-10-04 13:47:30
Jak tak czytam te wpisy to strasznie mi głupio bo myślałam że to ja mam problemy ![]()
2 192 2010-10-17 20:53:23
Czesc dziewczyny moge sie dolaczyc do rozmowy??
2 193 2010-10-19 18:01:19 Ostatnio edytowany przez MadzikG (2010-10-19 18:02:49)
Witaj Darusia0000 - też pytanie
po prostu rozmawiaj, choć tu ostatnio mało kto co pisze...
Co u Was kobietki ?
2 194 2010-10-20 19:13:01
tak sobie czytam wasze posty..
wybaczyłam zdradę,choć mój mąż i ta pani uważali,że fizycznie nic ich nie łączyło,no ok,próbowałam zapomnieć..ale przez 2lata mój mąż i ja nie mieszkaliśmy razem(mąż pracuje w norwegii),byłyśmy tam z córeczką co 3miesiące,na jakiś miesiąc,tak dwa lata..nie wytrzymuję dłużej-postawiłam warunek:albo będziemy razem w NORWEGII(bo tu niestety same złe wspomnienia,wyrzuty rodziny,no i i nic mnie nie trzyma,nie pracuję,nie mamy swojego własnego kąta),albo mój mąż zostanie sobie sam..i narazie cisza-nie rozmawia ze mną,podobno dużo pracuje,uczy się(poszedł na kurs norweskiego za moją jeszcze namową),z dzieckiem rozmawia co drugi dzień,nie zabraniam mu kontaktów,bo go bardzo kocha i tęskni..nie chcę go pochopnie oceniać,ze kłamie,że czegoś może w rzeczywistości nie robi tak jak mówi,chciałabym zacząć na nowo ufać(bo kocham nadal)
nie umiem nie wariować,nie ufam mu jak jest tam bez nas,a tu sama jako żona na odległość sobie nie radzę zupełnie z niczym..doszło do tego,że wyprowadziłam sie z naszego wynajętego mieszkania z powrotem do rodziców,bo nie wytrzymywałam w 4 ścianach(najgorsze były wieczory),nie ważne,ze nadal się za nie płaci i są tam jeszcze nasze meble,tak mi teraz lżej psychicznie.
po zdradzie ,to labo się sobie wybacza i razem na co dzień naprawia,zaczyna od zera
albo niestety koniec
ja mam dziecko,które nas kocha,była taka wyczekana(bo po 2,5roku małżeństwa),chciałabym myśleć,że jest jeszcze szansa..ale to sie niestety okaże na święta(jak mój mąż wróci na urlop)
a może ja jestem głupia?wierzę w coś czego już nie ma i nie wróci?narazie wiem,że jestem w martwym punkcie.nic innego mi nie pozostaje jak czekać...
2 195 2010-12-05 23:56:07
Hej dziewczynki,gdzie wy się podziewacie? Tak was podglądam z ukrycia,a tu was jak nie było tak niema.Odezwijcie się i napiszcie co tam u was.Gorące buziaczki,choć za oknem straszny ziąb ![]()
2 196 2010-12-17 11:47:37
Witam
Zwracam się do Was wszystkich z ogromną prośbą. Może zacznę od tego, że jestem studentką psychologii, która zaczyna walczyć z pisaniem pracy magisterskiej. Nieprzypadkowo zainteresowała mnie właśnie tematyka zjawiska zdrady i tego, co potem?dlaczego zostajemy, dlaczego odchodzimy? Poszukuje osób, które mogłyby i zechciałby podzielić się ze mną swoją historią, przemyśleniami i poświęcić chwilę czasu na wzięcie udziału w badaniach i wypełnienie 3 kwestionariuszy. Będę wdzięczna za pomoc każdego.