netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Roztanie... Moja historia związku.

11 odpowiedzi6 719 wyświetleńzałożony przez ralliart, 31.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztanie... Moja historia związku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Roztanie... Moja historia związku.

Witam.
Chciałbym przedstawić wam swoją historie życia z druga osoba która zakończyła się rozstaniem.
Kiedy miałem 22 poznałem dziewczynę która miała 15 lat. Rok później już się spotykaliśmy. Przez pięć lat byliśmy ze sobą. Przez ten okres czasu starałem się żeby moja dziewczyna była zawsze szczęśliwa. Żyliśmy jak każdy normalny związek. Jak dochodziło do kłótni to zawsze starałem się pokazać ze w danej sytuacji są winne dwie strony. Np. Wysłuchiwałem oskarżeń od dziewczyny i mówiłem Zgadza się ale postępuje tak dlatego że tak i tak. Ją to zawsze denerwowało że mówię "Zgadza się, ale..."
W lutym tego roku a dokładnie 12 lutego przyjechałem do niej i ona mówi mi tak. " Michał chciałabym porozmawiać. Słucham - odparłem. Wiesz co Już Ciebie nie kocham i nie chce z Tobą być. Ja się pytam Jak to, dlaczego ? po prostu nie kocham Cię". Ja się dalej pytam proszę wytłumacz mi to. A ona że Już mnie nie kocha I tyle. Zatkało mnie. Ale widzę że nic nie wskóram i mówię. Nie rozumie tego i dodaje Jestem największym głupcem że doprowadziłem do sytuacji w której ona zaczęła zastanawiać się czy mnie kocha. I się rozstaliśmy. Muszę tutaj dodać że w zeszłym roku się zaręczyliśmy. Wspólnie ustaliliśmy datę ślubu na 15 styczeń 2011r.Oprócz księdza wszystko było załatwione. nasi rodzice się spotkali ustalili to i to itp.
13 lutego mieliśmy zaplanowaną z znajomymi imprezkę w wynajętym domku. Ja na nią nie chciałem iść. Ok 22-ej zadzwoniła Sylwia i prosiła mnie żebym się nie wygłupiał i mam przyjechać Zgodziłem się. na imprezie mało co ze sobą przebywaliśmy. O 24-ej wręczyłem jej bukiet róż z prośbą żeby jeszcze raz to sobie przemyślała że chciałbym szczerze porozmawiać Ona bardzo się wzruszyła i poprosiła żebym dał jej szanse. Ja odparłem że nie ja mam dać tobie szanse tylko Ty masz dać sobie szanse żeby jeszcze raz to wszystko przemyśleć. Kilka razy tańczyliśmy ze sobą i parę razy się pocałowaliśmy. poszliśmy spać osobno. Rano pukam do jej pokoju i wchodzę i widzą ją w łóżku z innym facetem. ( nie jestem wstanie opisać jak się w tedy poczułem ) obróciłem się i wyszedłem Momentalnie polały mi się łzy ona wybiegła i mówi że on ją tylko pocieszał. Z tego wszystkiego ja jej uwierzyłem że tak było. Parę dni później spotkaliśmy sie u nij w domu bo chciałem zgrać sobie zdjęcia. Od słowa do słowa wyszło że ona od pewnego czasu musiała sie długo prosić o to żeby się zainteresował ślubem. powiedziała tez że to wszystko było już monotonne. Ja jej powiedziałem że rozumie Ciebie i bardzo przepraszam że tak to wszystko się potoczyło. Że jestem świadom swoich błedów i że jestem gotów je naprawić. Pisaliśmy do siebie smsy W pewnym momencie dowiedziałem sie ze spotyka sie z innym synkiem. A wcześniej zarzekała się że chce być sama. na dzień kobiet pojechałem do niej z bukietem kwiatów Wszedłem do domu i zostawiłem jej kwiaty z karteczką że wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet. Tego samego dnia rano napisała mi wiadomośc na GG że zastanowiła sie nad tym wszystkim i już wie że nie chce ze mną być Że to nie ma sensu i żebym sobie odpuścił Bo tak będzie najlepiej. I żebym nie pisał nie dzwonił itp. Dzień później pisze mi smsa " Żyjesz w ogóle ? " Starałem się zapomnieć o tym wszystkim Nie odpisywałem  na sms ani na GG. 22 marca musieliśmy się spotkać bo wspólnie występowaliśmy jako świadkowie w jednej sprawie sądowej. W tedy też powiedziałem jej co ja myślę o tym wszystkim. Że w ogóle jej nie rozumie. Ze cały czas sie zastanawiam o co tu chodzi i dlaczego się tak dzieje. powiedziałem jej że wiem o wszystkim I że jestem traktowany jak takie wyjście awaryjne że jak jej nie wyjdzie z tamtym to wie że może do mnie wrócić. i powiedziałem jej że życze jej miłej dzisiejszej osiemnastki tego synka z którym się spotyka. Totalnie ją zatkało jak ja jej to powiedziałem.
pod koniec kwietnia zadzwoniła mi na mój nowy numer (nie wiem skąd go miała)  i poprosiła mi o rozmowę Ja powiedziałem że nie mamy o czym rozmawiać Ona powiedziała ze mamy sobie pewne rzeczy do wyjaśnienia. Ja że miałaś duzo czasu na to żeby sobie to wcześniej wyjaśnić Ale gdzieś tam głęboko w sobie chciałem tej rozmowy uznałem że może dowiem się dlaczego tak się to wszystko potoczyło. przyjechał do niej i słuchałem. ona mi cały czas mówiła że nic ją nie łączy z tym synkiem że to jest tylko kolega A ja się nie odzywałem tym bardziej że dowiedziałem się z 100% źródła że wiem ze sie z nim przespała. Po tej rozmowie ona normalnie do mnie pisała Kiedyś sie tam spotkaliśmy i tak jakoś wyszło że może byśmy spróbowali na nowo.
Podczas jednego ze spotkań powiedziałem jej że chce ten związek budować na szczerości i wzajemnym zaufaniu. I że wszystko wiem. ona mi mówi że chce mi cos powiedzieć ale jakoś nei może bo boi się mojej reakcji. Ja jej mówię że wiem o co chodzi i w tedy nie byliśmy ze sobą Dodałem też że wiem dlaczego sie boi bo powieliła moje myślenie o tym co się dzieje po rozstaniu. Ale dalej mi nie chciała powiedzieć. Ja jej powiedziałem że niech się przez tydzień zastanowi nad tym czy chce do mnie wrócić i porozmawiamy. po tygodniu przyjechałem i widzę po niej że chce ale boi się Ja musiałem podjechać do znajomego i po drodze pościłem jej kawałek " Peja - Kto ma wiedzieć ten wie" Poprosiłem jej żeby dokładnie go wysłuchała. Jak się skończył kawałek zatrzymałem się na poboczu i widzę że płacze. Popatrzyłem się jej w oczy i mówię. "Wiesz kochanie że do odważnych świat należy ? Kocham Cię " I dałem jej całusa Nic się nie odezwała Cały czas była odwrócona w szybę. Przyjechaliśmy do domu i mi mówi że tak jakoś wyszło i sie przespała z tym synkiem i że po tym było jej źle że płakała i powiedziała mi że zdarzyło się to 27 marca a ja wiedziałem o 7 marca i się jej pytam czy było to tylko raz ? Ona że tak. Pomyślałem sobie ze w tedy nie byliśmy ze sobą a siódmego był okres do przemyśleń. Wróciliśmy do siebie. na początku mieszkaliśmy osobno a później coraz to dłużej zostawałem u niej. Wszystko było ok. Ale gdzieś tam w sobie coś mi nie grało. Kiedy sie kochaliśmy zauważyłem że myślami była gdzies indziej że pojawiły się łzy i w tedy powiedziała mi o tym pierwszym razie i tez dodała że od razu po tym było jej źle i że płakała.
24 września napisała mi takiego smsa "Wiesz tak mysląć to czuje że coraz bardziej Cie kocham Z dnia na dzień coraz mocnej. I wszystkie poprzednie decyzje były wielka pomyłką ze które jestem karana do dzisiaj bo myśląc o tym jak się czułes ja czuje sie sto razy gorzej i chciałabym żeby sie to nigdy nie wydarzyło Jest to tak bolesne dla mnie że nawet nie jesteś wstanie sobie tego wyobrazić. Ale chce żebyśmy byli teraz szczesliwi Zebysmy wzeli ślub mieli dzidziusia i cieszyli sie tym do konca. Bo na pewno bedziesz dobrym mężem i ojcem i należy Ci sie wszystko co najlepsze i chce Ci wynagrodzic wszystko co zrobilam Ci źle i zebys mi jeszcze raz zaufał pamietaj o tym mój robaczku. " A ja odpisałem tak. " Wiem kochanie i jeszcze porozmawiamy o tym" Wszystko było ok relacje układały sie dobrze 30 wrzesnia na urodziny dostaje takiego sms " Misiu mój kochany Chciałam Ci życzyć wszystkiego najlepszego pamietaj że Cie kocham i zawsze mozesz na mnie liczyć bo zawsze ci pomogę i dziękuję ze jesteś " Juz nie pamietam co jej odp
W weekend 10 października postanowiłem odpuścić sobie i zobaczyć jak sie ona bedzie zachowywać Zauważyłem czasami jestem odstawiany na drugi plan i to mi dało do myślenia. 11-go zapytala sie mnei dlaczego taki jestm i czy sie coś stało A ja że nic sie nie stało i ze jest ok A ona czy jestem taki że sie nie kochaliśmy A ja że nei A ona mi pisze że " Musisz zrozumieć że ja sie naprawde nie mam ochoty Staram ale ale nigdy nie bedzie tak samo jak kiedyś" W pracy powiedziałem sobie że dość musisz z tym skonczyc bo ciągle myślisz że jak ona mogła tak postąpić Ze mam zajebistą dziewczyne a czasmi mam wrażeni ze jest jakas szyba miedzy nami
Przyjechałem i mowie że juz dawno chciałem porozmawiać ale po Twoim smsie chce to zrobić teraz. Zapytałęm sie od kiedy mnie nie kochasz a ona że nie wiem ja sie pytam ile ? A on że nei wiem bo boi sie że bedę zły Ja jej tłumacze że od pewnego czasu czuje że mam Ciebie ale nie mogę się Tobą nacieszyć To jest tak jak lizanie lizaka przez szybę. Że mi nei chodzi o sam seks tylko o bliskość O jedność Żeby czuć że mamy siebie i jest cudownie. I od słowa do słowa zeszlismy na temat szacunku Ja się jej pytam Kiedy ja ciebie nie szanowałem od rozstania do zejścia się A ona mi mówi że w tedy kiedy ona do mnie pisała a ja nic nie odp i że jak dzwoniła do mnie z prośba o spotkanie to ja nie chciałem sie spotkać bo nie mamy o czym rozmawiać. Wytłumaczyłem jej dlaczego tak postąpiłem I pytam się A czy ona mnie szanowała od roztania do zejścia sie - usłyszałem Tak. Mnie zatkało I pytam sie jeszcze raz Zastanów sie czy aby na pewno mnie szanowałaś ? - Tak We mnie sie zagotowało I mówie Wyjdź z samochodu Ona z płaczem wychodzi A ja sobei mysle Nie Michał to jest twoja szansa na powiedzenie jej tego wszystkiego." Co ty mnie szanowałaś ? Szanowałaś mnie jak dzien po rozstaniu widzę ciebie z innym w łóżku I masz ochote sie z nim dupcyć ? ( Rozmawiałem z tym synkiem i powiedział mi że sie lizali i ona sie go pyta czy chce czegoś więcej.) Szanowałaś mnie w tedy kiedy po dwóch tygodniach poznajesz synka i dajesz mu dupy ? mi mówisz że było ci żle i że płakałaś ale dalej sie z nim spotykałas i drugi raz mu dajesz Ale mi mówisz ze było ci zle i w ogóle I mówie że teraz wiem dlaczego facet bije kobiete Bo powinienem ci tu teraz wjebać Ale tego nie zrobie I mówie jej że czemu nie rozumisz dlaczego ci tak mówie Że to wszystko we mnie siedziało ze myślaęłm że jakoś dam rade Ale jednak nie dałem i teraz ci to mówie Ale ty tylko widzisz że ja krzycze na Cibei ale nie widzisz dlaczego Mówie jej żeby zrozumiała co sie teraz dzieje że nie chce aby w przyszłości jak kogoś pozna i powie mu że jest całym jego światem nie zwątpiła w to tylko dlatego  że facet na nią w złości nakrzyczał Żeby nie popełniła tego samego błędu. I nie rozumie jak można napisać takie coś a po paru dniach powiedziec nie kocham cie Ze nie rozumie tego w ogóle. I że jak tak chce to prosze bardzo powiedziałem żegnaj i pojechałem. Przez cała drogę chciałem zawrócic ale wiedziałem że i tak nie będzie chciała rozmawiać. Nigdy w kłutni nie pojechałem do domu czasami wychodziłem ale zawsze wracałem i ryłem się w jej ramiona i mówiłem przepraszam Zawsze wracałem nigdy tak nei wyskoczyłem Był to mój pierwszy raz. nigdy ręki nie podniosłem ani powiedziałem coś brzydkiego Przez tydzień chciałem zadzwonić ale pomyślałem niech sie nad tym wszystkim zastanowi Zadzwoniłem w czwartek i pytam sie czy możemy porozmawiać bez emocji A ona że nie mamy o czym A ja że mamy I chciałbym porozmawiać tak na spokojnego. Spotkaliśmy sie w sobotę dlazcego tak postąpiłem i że ją przepraszam że tak to wyszło Ale ona mówiąc mi o tym szacunku spowodowała mój wybuch ja sie jej pytam kiedy chciałaś mi powiedzieć że mnie nie kochasz A ona ze nei wiem I ze gdym podczas kłótni powiedział to inaczej to teraz by było inaczej I że "boli ją" że to właśnie ja tak powiedziałem Ze w tedy kiedy tak pisała to tak czuła a teraz już tak nie czuje. ja jej mówię. Że teraz jak już to z siebei wyrzuciliśmy to czuje sie dobrze nie meczą mnei takie myśli i wiem ze mogę sie w całości oddać tobie Ale ona wie że nam się nei uda A ja jej mówie i tu się różnimy. Bo ja na to patrze z tej dobrej strony a ty z tej złej bo od razu zakładasz że nam sie nie uda. Że mówisz mi kocham cie ale wiesz o tym że nam się nie uda. I niech sie zastanowi czy chce dalej budowac nas związek Ja wiem że nam sie uda Bo kocham cie z całego serca i jestem pewny swojej odpowiedzialności za nas A ona ze nam sie nie uda i że ona nie chce bo nam sie nie uda. Powiedziałem Ok Nie mogę ciebie zmusić do tego że masz mnie kochać Podziękowałem jej za wszystko Aha jak się spotkaliśmy to przyniosła mi moje rzeczy. Ja na koniec wręczyłem jej pomarańczowe róże z czerwonymi końcówkami z dołączoną karteczką " Gdybym chciał napisać za co dziękuję nie starczyło by mi papieru na całym swiecie Dlatego dziękuję za wszystko bez wyjątku A najbardziej dziękuję twoim rodzicom bo to dzięki nim mogłem Ciebie spotkać Dziękuję Michał. Aha Zapytałem się czy mi wybaczy A ona że tak. Widziałem po niej że było jej miło jak wręczyłem jej kwiaty Dałem jej całusa i powiedziałem Zegnaj.
od tamtej pory nie pisała tak jak kiedyś Kiedy na opisie GG napisałem " Przepraszam kochanie za słowa wypowiedziane 11.10 i za moją postawę przez ostatni czas. Pojmuję tą historie. bezsilny" dostałem sms że "nie wiem dlaczego ty to dalej ciągniesz Przecież sobie to wyjaśniliśmy i dlaczego ty w dalszym ciągu nazywasz mnie kochanie" Ja nic nie odpisałem. Później jak wstawiłem opis " Można usunąć skazę w klejnocie, ale nie można cofnąć powiedzianego słowa. Największym grzechem jest nie uratować ginącego życia. Dostałem coś takiego. " Cześć Czy ten opis na GG jest do mnie ? mam nadzieje że nie" Nic nie odpisałem
Za parę dni będzie obchodzić imieniny jak byliśmy ze sobą to przygotowałem film (zdjęcia plus muzyka) który ukazuje początek i czas obecny naszego związku. Chciałbym jej to dać żeby miała jakaś pamiątkę z tego okresu. Zależy mi na tym żeby pamiętała że był kiedyś ktoś który ja kochał.

Chciałbym się dowiedzieć czy dlatego ona sie tak teraz zachowuje bo ja tak postąpiłem, zachowałem się podczas poniedziałkowej (11.10) kłótni ? - Bo sama powiedziała że jakbym to inaczej powiedział to by było inaczej
Chciałbym ją zrozumieć jak można w jeden dzień mówić coś takiego (miłość) a porę dni później powiedzieć nie kocham Cie
Czy kiedyś będzie chciała wrócić ?
Po prostu chciałbym ją zrozumieć.

Dodam Że ja mam lat 28 a ona 21 Byliśmy ze sobą 5 i pól lat

2

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

Daj jej ochłonąc, pozwól odetchnąć, nie pojawiaj sie tam gdzie ona sie pojawia, nie pisz smsów, nie dzwon...nie pisz w opusach gg takich opisów, żeby wszytscy wiedzieli ze to do niej. Ona nie gra fair Play...nieby chce a jednak nie... musisz dac jej czas, nie kontrlouj, nie dopytuj o nia...zajmij sie czyms innym
Po prostu daj spokój, jesli ona sobie to na chłodno przemyśli to może jescze cos z tego będzie... ale nie osaczaj jej tak, bo ona nawet nie ma czasu na zastanowienie się, mam wrażenie że to że cie kocha napisąl pod wpływem chwili. sama do końca jak widac nie była tego pewna

A tak poza tym, nie zrobiłeś nić złego... jesli jej nie udezyłes w tej wsciekłości ( bo niedoczytałam tego) kazdy normalny facet na Twoim miejscu wpadł by w szał... powiedziałełes co Ci siedziało na serduchu - przynajmnei to jest juz jasne.

3

Odp: Roztanie... Moja historia związku.
betil83 napisał/a:

Daj jej ochłonąc, pozwól odetchnąć, nie pojawiaj sie tam gdzie ona sie pojawia, nie pisz smsów, nie dzwon...nie pisz w opusach gg takich opisów, żeby wszytscy wiedzieli ze to do niej. Ona nie gra fair Play...nieby chce a jednak nie... musisz dac jej czas, nie kontrlouj, nie dopytuj o nia...zajmij sie czyms innym
Po prostu daj spokój, jesli ona sobie to na chłodno przemyśli to może jescze cos z tego będzie... ale nie osaczaj jej tak, bo ona nawet nie ma czasu na zastanowienie się, mam wrażenie że to że cie kocha napisąl pod wpływem chwili. sama do końca jak widac nie była tego pewna

A tak poza tym, nie zrobiłeś nić złego... jesli jej nie udezyłes w tej wsciekłości ( bo niedoczytałam tego) kazdy normalny facet na Twoim miejscu wpadł by w szał... powiedziałełes co Ci siedziało na serduchu - przynajmnei to jest juz jasne.

Chce postąpić tak jak m.in. mówisz bo nic na siłę. Nie nie uderzyłem jej. Nigdy bym tego nie zrobił. Podczas spokojnej rozmowy powiedziała mi że jak mi to napisała to odniosła wrażenie że to spłynęło po mnie. Ja jej powiedziałem że w żadnym wypadku Ale nie chciałem pisać ze bardzo się ciesz i że również tego chce A później rozmawiać z nią o tym co mnie boli. nie chciałem żeby zwątpiła we mnie że tak pisze a jednak myślę tak i tak. Teraz wiem że mogłem cokolwiek napisać.

Zaraz po tym jak pisałem pierwszego posta napisała do mnie na GG. Czy rozumie że ona nie chce ze mną być ? ja jej odpisałem ze Po co mi to piszesz przecież już mi to mówiłaś - dowiedziałam się że dalej się nad sobą użalam Coś szwankowało GG i zadzwoniłem do niej i mówię że to rozumie. I mam jeszcze jedną sprawę do niej A ona ze mam mówić teraz. A ja ze nie Że zna mnie na tyle że pewnych spraw nie da się da powiedzieć przez telefon i chciałbym sie spotkać na pięć minut i że tym spotkaniem nie robię sobie żadnej nadziei. A ona ze ok. Chce przyjechać złożyć życzenia i wręczyć płytę mówiąc że jak jeszcze byliśmy ze sobą to chciałem zrobić. I tyle. nic więcej nie pytać się nie interesować się itp.

Ale zastanawiam się po co ona mi to pisze ?

4

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

Moim zdaniem zero dojrzałości. ZERO!!! Dziś kocham, jutro nie kocham - paranoja jakaś. Można być złym, zranionym, ale takimi wyznaniami nie operuje się jak wiatr zawieje:/ A jeśli mówi się to bez namysłu, to oznacza, że nie czas i miejsce na ZWIĄZEK. Trzeba do tego dorosnąć. A ślub??? Z tą dziewczyną... Ona na bank nie jest na to gotowa. A ty przyjacielu przystopuj tak jak Ci pisze betil83. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu:D Dodatkowo uważam, że związek ciężko jest odbudować po zdradzie, w przypadku Waszym, to może być niemożliwe:(
Powodzenia w szukaniu innej dziewczyny, bardziej dojrzałej:)

5

Odp: Roztanie... Moja historia związku.
reszka napisał/a:

...Dodatkowo uważam, że związek ciężko jest odbudować po zdradzie, w przypadku Waszym, to może być niemożliwe:(

Czy to była zdrada ? Nie byliśmy ze sobą.

6

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

no widzisz, znow to zrobiles... na 5 min, zeby dac jej plyte i zlozyc zyczenia... po co?? za chwile znow cos bedziecie zobie musieli wyjasnic i znow nie bedzie to rozmowa na tel... a ta płytaa?? Czy czasem nie jest tak, ze w srodku gdzies tam masz nadzieje ze ona jak znow zobaczy co was łączyło, jak byliscie szczesliwi, ze zmieknie?? Nie musisz na to odpowiadac tutaj, odpowiedz sam sobie, czy nie po to to robisz. bardzo ci wspolczuje, bo jestes zakochany i to widac golym okiem, ale zakochales sie w niewlasciwej dziewczynie, ktora nie jest gotowa n powazy zwiazek, ona nie zachowuje sie jak powazna osoba. osoba myslaca o tobie powaznie... zachowuje sie jak dzieciak, a ty chcialbys zeby bylo dobrze...

7

Odp: Roztanie... Moja historia związku.
betil83 napisał/a:

no widzisz, znow to zrobiles... na 5 min, zeby dac jej plyte i zlozyc zyczenia... po co?? za chwile znow cos bedziecie zobie musieli wyjasnic i znow nie bedzie to rozmowa na tel... a ta płytaa?? Czy czasem nie jest tak, ze w srodku gdzies tam masz nadzieje ze ona jak znow zobaczy co was łączyło, jak byliscie szczesliwi, ze zmieknie?? Nie musisz na to odpowiadac tutaj, odpowiedz sam sobie, czy nie po to to robisz. bardzo ci wspolczuje, bo jestes zakochany i to widac golym okiem, ale zakochales sie w niewlasciwej dziewczynie, ktora nie jest gotowa n powazy zwiazek, ona nie zachowuje sie jak powazna osoba. osoba myslaca o tobie powaznie... zachowuje sie jak dzieciak, a ty chcialbys zeby bylo dobrze...

Chciałbym Ci podziękować za szczere słowa. O to mi właśnie chodziło. Nie ukrywam tego że dalej darzę ją jakimś uczuciem. Najbardziej zależy mi na tym żeby pamiętała że pojawiłem się w jej życiu. Że byłem i ją kochałem. Dzięki wam patrze na to wszystko z innej strony. Nigdy nie pomyślałbym że ona może nie być dojrzała na to wszystko. Póki co staram się podchodzić do swojego życia bardzo optymistycznie. I czasami odnoszę wrażenie że przynosi to pozytywne rezultaty. Powiedziałem sobie że muszę być silny i że trzeba żyć dalej. Po prostu żyć życiem i tym co ono przyniesie.

8

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

betil83 lub też inne osoby Czytając moją historie jak sądzisz czy może zdarzyć się tak że ona będzie chciała wrócić ? Nie pytam się dlatego że tylko na to czekam po prostu chce przewidzieć co się może wydarzyć

9

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

O!!! witam pierwszego mezczyzne w klubie kochajacych za bardzo! WOW
zrob sobie testy na stronie http://www.kobieceserca.pl/
Wiem ze to dla kobiet bo panie czesciej zapadaja na ta dolegliwosc big_smile

a zatem, przeprosiles ja za to, ze sie za bardzo zdenerwowales na to ze ona Cie zdradza i oszukuje... i ona teraz juz Cie nie kocha... taaaa
a Ty pytasz czy moglbys sie jeszcze bardziej postarac i prosisz o pokazanie gdzie zrobiles blad i co mozesz naprawic?
Oprzytomnij!
Wiesz ile fajnych dziewczyn jest na swiecie! Cos sie do niej przyczepil?
na diabli jej pamiatka po tobie? Co Cie obchodzi co taka baba mysli co zrobi... Pomysl o sobie. Szanuj sie i kochaj.

10

Odp: Roztanie... Moja historia związku.
Zazdrosc napisał/a:

O!!! witam pierwszego mezczyzne w klubie kochajacych za bardzo! WOW
zrob sobie testy na stronie kobieceserca.pl
Wiem ze to dla kobiet bo panie czesciej zapadaja na ta dolegliwosc big_smile

a zatem, przeprosiles ja za to, ze sie za bardzo zdenerwowales na to ze ona Cie zdradza i oszukuje... i ona teraz juz Cie nie kocha... taaaa
a Ty pytasz czy moglbys sie jeszcze bardziej postarac i prosisz o pokazanie gdzie zrobiles blad i co mozesz naprawic?
Oprzytomnij!
Wiesz ile fajnych dziewczyn jest na swiecie! Cos sie do niej przyczepil?
na diabli jej pamiatka po tobie? Co Cie obchodzi co taka baba mysli co zrobi... Pomysl o sobie. Szanuj sie i kochaj.

Witam. Wychodzi na to że jestem taka osobą. Nie ukrywam że w wielu sytuacjach myślałem sobie że przez moją miłość do niej ukształtuje jej sposób pojmowania świata. Od kiedy postanowiłem napisać na tym forum zacząłem całkiem inaczej widzieć ten związek i jego koniec. Dopiero tutaj zrozumiałem że ona była czy też jest nie dojrzała. Ja sam zaś żyję dniem codziennym Myślę o sobie. Chodzę do pracy i staram się przebywać jak najwięcej z ludźmi. Ale są takie chwile momenty czy też dni że doskwiera mi samotność. Po prostu brakuje mi czułości, ciepła, rozmowy z drugą osobą. Czasami jak tak trwam w takim stanie to tracę sens życia. Czuję jak uchodzi ze mnie pozytywne nastawienie a zastaje pustka. I nie boję się powiedzieć Jestem samotny i źle mi z tym. Wydaje mi się że miłość to bardzo silna reakcja chemiczna. Gdzie życie z drugą osobą jest trwającym wynikiem tej reakcji. A kiedy reakcja się zakończy to bardzo ciężko jest wrócić do stanu początkowego. A najbardziej boję się myśli że któregoś dnia Ona da mi znać że wszystko sobie przemyślała i chce wrócić...

11

Odp: Roztanie... Moja historia związku.

Witam. Mam mały problem... W sobotę otrzymałem od swojej ex wiadomość sms z pytaniem czy taka rzecz jest moja ? Jeszcze jej nie odpisałem bo nie wiem co ona kombinuje. Miała cały miesiąc na to żeby mi powiedzieć o tym przedmiocie Tym bardziej że wcześniej oddała mi wszystkie moje rzeczy. I teraz chciałbym dowiedzieć się co ona kombinuje i jak odpisać. Myślałem że odpisze że: "Cześć. Tak zgadza się." A jeśli będzie chciała mi ja jakoś oddać to napiszę żeby dała to swojej koleżance a ja sobie kiedyś po to przyjadę

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Roztanie... Moja historia związku.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026