netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

9 odpowiedzi3 062 wyświetleniazałożony przez Okruszka, 31.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Była sobie para którą bardzo lubiłam. I jego, i ją. Bliscy znajomi, prawie przyjaciele (używam rozważnie tego słowa). Lubiłam z nimi rozmawiać, zdarzyło się, że bardzo mi pomogli w jednej sytuacji. Byli ze sobą prawie 5 lat. Dwa miesiące temu się rozstali. Byłam mocno zaskoczona. Powód? Byli ze sobą sporo czasu i nagle, zaczęli się mijać w życiu. Inne zainteresowania, oczekiwania, trochę się ze sobą nudzili. Po jakimś czasie spotkałam się z nią. Trochę pocieszyłam, pogadałyśmy na różne tematy, było bardzo miło. Innego dnia, w innych okolicznościach spotkałam się z nim i znowu: miła rozmowa o dalszych planach, piwo, jak za starych dobrych czasów odprowadził mnie do domu (z tą różnicą, że sam, już bez niej)... I mam wrażenie, że lekko zaiskrzyło... Było bardzo inaczej przede wszystkim z jego strony...

I teraz tak. Nie chodzi o to, że się zauroczyłam (na razie). Zdaję sobie sprawę, że on teraz powinien leczyć kaca po 5 latach a już coś kombinuje ze mną (ewidentnie) i to nie jest dobre. Ale póki żelazo gorące i czysto hipotetycznie:

Czy pozwoliłybyście/pozwolilibyście sobie na taki ruch? Gdyby mi odbiło, to z jednej strony przecież nie są razem. Czyli mam konto czyste, mogłabym nawet po prostu sobie z nim poromansować (nawet nie wdawać się w poważny związek). Jest bardzo przystojny, fajny, jest sam! Ale przecież nie zerwałam z nią kontaktu, mało tego bardzo ją lubię. Przez wzgląd na nią tego nie robić? To trochę głupie, tak jakby miał na czole napis "opieczętowany na zawsze"... I tak zaczęłam sobie to analizować.

2

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

hm no trochę dziwna sytuacja, wiesz jeżeli by to wyszło ta dziewczyna którą znasz na pewno miałaby do Ciebie ogromny żal, i wątpie że by uwierzyła w to że zaczęło iskrzyć między wami dopiero po ich rozstaniu po 1 . po 2  Jest wolny, robi co chce masz rację jak i Ty. Z tego co piszesz wnioskuję że również masz na niego ochotę hehe;)). Myślę, że to zależy w jakich stosunkach i kontaktach chcesz żyć później z tamtą dziewczyną. Bo przecież pocieszałaś ja, mówiłaś wiele ciepłych słów a tu proszę ? Trochę nie fer.
Ale jeżeli Tobie to nie przeszkadza, to hulaj duszo tongue..... Hm ja jednak radziłabym ostrożność, bo kto wie czy po takim czasie, nie zapragną znów do siebie wrócić ??

3

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

znam podobną sytuację. teraz ta przyjaciółka jest żoną tego faceta. Ale tamta z nia nie rozmawia ale Asiek ma racje. To zalezy jaki chcesz miec kontakt z jego dziewczyną. Bo moze ona zerwała tylko dlatego zeby on sie opamietał. A co jesli do niej wróci a Ty stracisz przyjaciół. Bo zapewniam ze jesli do siebie wrócą to juz oboje nie będą z tobą rozmawiać. masz przed soba duze ryzyko. Możesz duzo zyskać ale możesz tez stracić. Pogadaj z nią poważńie zanim coś zaczniesz

4

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Scarlet ma racje...przyjażń jest bardzo ważna,dlatego jeśli zdecydujesz,że chcesz spróbować to szczera rozmowa z nią powinna się odbyć.Mamnadzieje,że wybierzesz dobre rozwiązanie...jak to sie mówi,żeby wilk był syty i owca cała;););)

5

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Cześć okruszka, ich związek nie sypnął sie przez Ciebie, nie miałaś w tym udziału i tyle masz wszelkie prawo by sobie z nim coś układać. Zachodzisz w głowę czemu on tak szybko zanim coś tam ostygło wystartował do Ciebie. Ale weź pod uwagę, to co sama zaobserowałaś, oni się od siebie oddalili. Rozeszli bo przestało ich coś tam łączyć. Może ten chłód pojawił się na tyle wcześnie że wcale to nie jest tak jak CI się wydaje że oni nagle zerwali, tam juz mogły być słabe więzi od dłuższego czasu. Nie piszesz że to było dramatyczne rozstanie zdrada albo jakiś inny impuls, zatem nie stanowisz też pocieszenia, którego się szuka w takich chwilach. Zatem łap się jeśli chcesz i miej się dobrze. Natomiast zastanowiłbym się nad inna rzeczą, ważniejszą niż to co powyżej napisałem. Czy Ty go kochasz? Na czym tak naprawdę budujesz sobie wyobrażenie o waszej przyszłości. Czy to jest rzeczywiście to skoro przez tyle lat stałaś obok i nic nie iskrzyło? I ostatnie może to ukrywali, ale wiesz że skoro zaskoczeniem było dla Ciebie to że się rozstali, to znaczy że o wielu rzeczach na jego temat nie wiesz. To akurat nie jest na pozór argument, bo ludzie z ulicy się spotykają zakochują i poznają dopiero, zatem teoretycznie macie większe szanse, z tym, że tamci ludzie mają okres fascynacji zauroczenia, co w pewnien sposób cementuje związek i daje mu silne podwaliny, pomyśl o tym, a życzę Wam wsiego dobrego. A ewentualny koszt waszej miłości to tylko niesympatycznie spojrzenie Twojej przyjaciółki + ewentualnie krzywe spojrzenie środowiska, które zapamięta to wydarzenie po swojemu... sama się domyśl jak to mogą interpretowa, ale kto by się tam przejmował innymi.

6

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Dzięki za wasze sugestie... No i własnie obawiam się stracenia z nią kontaktu... Lubię ją i  strasznie źle bym się czuła jakbym zrobiła taki numer... To znaczy, nie byłby to żaden numer... Ale z jej perspektywy chyba by mi parsknęła nienawiścią w twarz. Na szczęście mam w sobie siłę (nie rzucam się na gościa) a póki co chciałam podmuchać na zimne. Macie rację, że słusznie byłoby na razie poobserwować tę dwójkę. Wiecie, ich wersja oficjalna jest, że rozstali się definitywnie... Ale definitywnie to Kopernik umarł. Chyba za blisko siebie mieszkają żeby tak się zręcznie odseparować.

Dunkis napisał/a:

Czy Ty go kochasz? Na czym tak naprawdę budujesz sobie wyobrażenie o waszej przyszłości. Czy to jest rzeczywiście to skoro przez tyle lat stałaś obok i nic nie iskrzyło?

No wiesz smile... Nie, nie kocham go. Po prostu lubię i jest przystojny. Ale czy to się zamieni w mocne zauroczenie, zakochanie i miłość, to nie wiem. Noooo chyba dobrze, że nie iskrzyło! Był zajęty, w związku, lubiłam ich jako parę, nie życzę nikomu źle.
Niemniej Twoje sugestie są bardzo cenne. Faktycznie znam go tylko z jednej perspektywy. Kto wie, co kryje się dalej...

Dzięki!

7 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-02 18:09:30)

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?
Okruszka napisał/a:

Była sobie para którą bardzo lubiłam. I jego, i ją. Bliscy znajomi, prawie przyjaciele (używam rozważnie tego słowa). Lubiłam z nimi rozmawiać, zdarzyło się, że bardzo mi pomogli w jednej sytuacji. Byli ze sobą prawie 5 lat. Dwa miesiące temu się rozstali. Byłam mocno zaskoczona. Powód? Byli ze sobą sporo czasu i nagle, zaczęli się mijać w życiu. Inne zainteresowania, oczekiwania, trochę się ze sobą nudzili. Po jakimś czasie spotkałam się z nią. Trochę pocieszyłam, pogadałyśmy na różne tematy, było bardzo miło. Innego dnia, w innych okolicznościach spotkałam się z nim i znowu: miła rozmowa o dalszych planach, piwo, jak za starych dobrych czasów odprowadził mnie do domu (z tą różnicą, że sam, już bez niej)... I mam wrażenie, że lekko zaiskrzyło... Było bardzo inaczej przede wszystkim z jego strony...

I teraz tak. Nie chodzi o to, że się zauroczyłam (na razie). Zdaję sobie sprawę, że on teraz powinien leczyć kaca po 5 latach a już coś kombinuje ze mną (ewidentnie) i to nie jest dobre. Ale póki żelazo gorące i czysto hipotetycznie:

Czy pozwoliłybyście/pozwolilibyście sobie na taki ruch? Gdyby mi odbiło, to z jednej strony przecież nie są razem. Czyli mam konto czyste, mogłabym nawet po prostu sobie z nim poromansować (nawet nie wdawać się w poważny związek). Jest bardzo przystojny, fajny, jest sam! Ale przecież nie zerwałam z nią kontaktu, mało tego bardzo ją lubię. Przez wzgląd na nią tego nie robić? To trochę głupie, tak jakby miał na czole napis "opieczętowany na zawsze"... I tak zaczęłam sobie to analizować.

a ja zanalizuje Twoja wypowiedz
1. "nagle, zaczęli się mijać w życiu. Inne zainteresowania, oczekiwania, trochę się ze sobą nudzili." ma sie nijak do "pocieszyłam" ja, "Zdaję sobie sprawę, że on teraz powinien leczyć kaca po 5 latach" poniewaz jak kogos trzeba pocieszac, a drugie musi  leczyc kaca po nieudanym zwiazku to przyczyna nie bylo "troche sie soba znudzili" "bo mieli inne zainteresowania.
2. " Bliscy znajomi, prawie przyjaciele" ma sie nijak do "Byłam mocno zaskoczona" poniewaz jak ktos musi leczyc kaca po zwiazku to przyjaciel domu ma swiadomosc od dluzszego czasu, ze cos sie dzieje zle.
3. "spotkałam się z nią. Trochę pocieszyłam" ma sie nijak do " Jest bardzo przystojny, fajny, jest sam" poniewaz jak ja pocieszalas to byl powod dla ktorego on nie jest fajny i nie powinnas o tym zapominac.

Mysle, ze najbolesniejsze dla przyjaciol i bliskich znajomych w rozwodach jest to, ze musza wybrac... chyba niestety musza. Moga jeszcze wybrac opcje "dalekieg znajomego"
Gdyby moja przyjaciolka, ktorej zwierzylam sie z moich upokorzen, nagle zaczela romansowac z moim bylym to bylby dla mnie przeogromny cios. Nawet jej sobie nie wyobrazam w takiej roli.... wiec wlasnie zadzwonilam i zapytalam.. big_smile Powiedziala, ze mnie po przyjacielsku prawdziwie kocha i moi krzywdzacy mnie faceci sa jej wrogami i wybrala mnie zanim moj zwiazek totalnie sie rozpadl.
U Ciebie bylo inaczej bo bylas jakby przyjaciolka domu.... i to chyba nie za bardzo emocjonalnie z nimi zwiazana.
Skoro bylas zakoczona to moze nie jestes tak naprawde przyjaciolka tylko daleka przyjazna znajoma ich dwojga.
Wybierz kogo wolisz teraz. Musisz sie powaznie liczyc z tym ze ona nie zaakceptuje tego romansowania.
Tak, on nie ma napisu "opieczetowany na zawsze"
Mam w gronie przyjaciol jedna pare po rozwodzie. To bardzo trudna sztuka. Trzeba duzo taktu, dystansu i bardzo wywazonych wypowiedzi.
On jest wolny i co mnie zniewala w facetach INTELIGENTNY!... nie musi miec napisu na czole... nie tkne go i tak.... bo gdybym musiala wybrac, wybralabym ja. To on zawiodl w zwiazku.... a zatem zawodzi w zwiazkach. Nie bede udowadniac, ze DLA MNIE bedzie inny, bo ja jestem lepsza.
Ciezko sie wypowiedziec na temt Twojego znajomego bo brak jakichkolwiek szczegolow po za alarmujaco obezwladniajacym, ze kogos trzeba pocieszac po zwiazku z nim

8

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

No dobrze, bo widzę, że jednak szczegóły mają tutaj znaczenie.

Znam ich kilka lat, zanim jeszcze byli ze sobą (wiecie, wspólne osiedle). Z nią się kumplowałam, z nim znałam mało, prawie z widzenia. Póki byliśmy "niepełnoletni" i nie było par, spotykaliśmy się prawie codziennie. Z czasem oczywiście ograniczaliśmy nasze spotkania, bo oni się zeszli a i ja miałam chłopaka. Powiedzmy, że widywaliśmy się różnie: w weekendy, czasami co miesiąc, dwa, ale zawsze mogliśmy sobie szczerze pogadać na różne tematy. Stąd napisałam "prawie przyjaciele", bo z przyjaciółmi widuję się często i spontanicznie, a z nimi było zawsze wszystko "zaprogramowane" jeśli chodzi o spotkania. W zeszłym roku pomogli mi bardzo jak rozstałam się z moim chłopakiem który postąpił bardzo źle. Wspierali mnie i wysłuchali, aczkolwiek nie wybrali żadnej ze stron "kogo bardziej lubić, kogo potępić". Nie podobała mi się ta bierność, ale z czasem zaakceptowałam ją. Summa sumarum mogłam w końcu na nich liczyć... A zachowali się dyskretnie. Moje żale zachowali dla siebie, nie przekazywali ich dalej, do mojego ex. A nawet jeśli, to nie widziałam skutków tego przekazywania. Z resztą, dzisiaj to dla mnie nieistotne.

Kłócili się często, ale potem godzili się podwajając dawkę uczucia. Ona jednak, widziałam, miała doła pt.:Nie wiem co robić w życiu. Nie ruszała się z miasta, mówiła, że jej tu dobrze, mam wrażenie, że jednak się dusiła. Kiedyś w jednej z naszych rozmów powiedziała, że nie widzi siebie jako matki, żony, pani domu itp, chociaż bardzo kochała swojego chłopaka. Az w końcu podjęła decyzję i wyjechała na 2 miesiące do Anglii.
Teraz, z jego perspektywy. On oczywiście z nią rozmawiał, ale nie widział w niej żadnej chęci do poprawy, do zmian. Skarżył się, że na wszystko wzrusza ramionami, że nic ją nie interesuje i wiem, że bardzo go to bolało. Jak powiedziała o Anglii na początku się zdenerwował (szczególnie, że ze względu na jego pracę nie mógłby do niej dołączyć), ale stwierdził, że jeżeli to ma coś zmienić, to on to zaakceptuje. I czekał... A gdy wróciła powiedziała, że coś się zmieniło. Że co prawda nikogo nie poznała, ale zasmakowała innego życia i po wielu dyskusjach, kłótniach przerywanych godzeniem się, doszli do bolesnego porozumienia.

Uffff, a teraz wracając do mnie i do niej. Oczywiście po całym zajściu ona zastanawiała się milion razy czy dobrze zrobiła. Co miałam jej powiedzieć? Mówiłam, że jest dorosła i że nie była to decyzja podjęta z dnia na dzień. Ona zaczynała mi wymieniać jego wady, co ją w nim wkurzało, co ograniczało. Powiedziałam jej (w związku, że wymieniane przez nią wady "wadami" nie były) , że chyba nie doceniła tego chłopaka i nigdy nie dostała od faceta po d****. Ona na to, że to nie tak i że teraz zaczęła psychicznie odpoczywać.

Wiem, że teraz robi to co lubi i że nareszcie się spełnia. Tyle wiem od naszego ost. spotkania w którym oprócz tej, poruszałyśmy również inne dyskusje i było miło.

On z kolei powiedział, że miał dosyć zabawy w ciuciu babkę, że w pewnym momencie czuł się pantoflarzem, że nie widział żadnych efektów gdy o nią zabiegał i stwierdził, że ma swój honor. Jak dziewczyna chce być królewną mimozą to on ma dosyć i też ma swoje plany zawodowe.

O rozstaniu nie wiedziałam, bo byłam zajęta swoimi sprawami. Myślałam, że to kolejna kłótnia, potem długo nic nie słyszałam, a jak się oderwałam od swoich obowiązków to usłyszałam już o fakcie dokonanym i byłam zaskoczona bo spodziewałam się kolejnego, wylukrowanego happy endu.

On powinien wg. mnie leczyć kaca?! TAK, bo nie wierzę, że nagle przestał ją kochać i uniósł się honorem. Czy ten "honor" to czasem nie pokrywka? No już sama  nie wiem...

9

Odp: Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

w takich okolicznosciach to chyba dla spokojnego sumienia zapytalabym sie jej czy ma cos przeciwko temu, ze sie spotkasz na kawe z jej bylym...
bo hmmm.. to co jej w nim nie pasowalo Tobie bardzo pasuje i lubisz z nim rozmawiac, etc etc
Uwazaj tylko zebys nie zaangazowala sie emocjonalnie zanim nie nabierzesz pewnosci, ze on jest "wolny" uczuciowo... bo niestety moze byc zwiazany nadal sad

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Przyjaciele którzy się rozstali = on wolny i ja?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026