kompletnie bezjajecznie.
Otóż to.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oczekiwania a rzeczywistość czyli internetowa randka :).
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
kompletnie bezjajecznie.
Otóż to.
moja ostatnia rozmowa z gościem, który od dwu dni próbuje mnie zaprosić na randkę....
on - A jutro do której pracujesz?
ja - Ok 17.30
on - To pewnie o tej porze będę już gdzieś w mieście
ja - Ok
on- Gdyby coś to chciałabyś się spotkać jutro?
ja - Gdyby co?
on - No gdybym był w mieście
Strasznie to "buraczane" prawdę mówiąc... On mówi "To pewnie o tej porze będę już gdzieś w mieście", ona myśli "No i co z tego? Kogo go to obchodzi że Ty tam będziesz? Mam skakać z radości? Zaprosić Cię na kolację, bo będziesz?". On tchórzy "Gdyby coś", ona nawet daje mu do zrozumienia jak beznadziejnie rozmawia... na końcu tylko potwierdza jakim durniem jest. Hehehe... zresztą ostatnie dwie linijki dialogu są niezłe. A potem się dziwi burak że nie może znaleźć dziewczyny.
Wg mnie powinno być "Hej cześć! Bardzo miło wspominam nasze ostatnie spotkanie i akurat jutro wieczorem będę w centrum miasteczka gdzie mieszkasz, więc jeśli będziesz miała czas i ochotę to chciałbym się z Tobą zobaczyć...". Powinien powiedzieć co myśli, czego chce, dlaczego chce. Od razu wiadomo jakie są intencje, że dziewczyna mu się podoba, jego radość łagodzi jej obawy... Można powiedzieć "ciągle myślę o Tobie od naszego pierwszego spotkania", "bardzo, bardzo mi się spodobałaś, ale widzieliśmy się tylko raz, więc twoją buzię pamiętam jak przez mgłę, to może byśmy się zobaczyli znowu...". Oczywiście dziewczyna może powiedzieć "Oooo... przepraszam, ale nie spodobałeś mi się...", albo "Niestety nie mam ochoty na spotkanie..." -- kubeł zimniej wody na głowę. Trzeba być na to przygotowanym.
Mężczyzna powinien wg mnie mówić co czuje... opowiadanie o byłych czy dręczenie drugiej osoby swoją pasją jest fatalne.
ja w ogóle nie lubię długo gadać, ostatnio poszłam na randkę z facetem po dniu pisania - może łącznie po 15 wiadomości na czacie. Wieczorem napisał że po co tak mamy pisać skoro możemy się spotkać na kawie i że mnie zaprasza - poszłam chętnie - miło z nim rozmawiałam - fajny, inteligentny i przystojny mężczyzna, choć nie poczułam nic nadzwyczajnego i się z nim ponownie nie spotkam. ale zostawił miłe wrażenie a i spotkanie było lekkie, wesołe i fajne i poprawiło nam obojgu humor.
także ten..... można rozegrać to z klasą, i nawet jak do niczego zobowiązującego nie prowadzi to czasem fajnie z kimś usiąść i tak o pogadać.
Oooooo! Właśnie o to mi chodzi. Przez internet się podobał, szybkie spotkanie, najlepiej krótkie, albo takie co można skrócić (ewakuacja od buraka)... jak się okaże fajny i inteligentny to można zawsze przedłużyć. Kończy się spotkanie, nie ma iskry -- za kilka dni inny. Jak sie okaże, że myślimy jednak o tym pierwszym, to można wrócić.
No to i ja
coś świeżutkiego, z wczoraj:
pytanie - czego byś w tej chwili najbardziej pragnęła?
moja odpowiedź - żeby lato się nie skończyło... (chciałam być romantyczna, ale widać się nie udało)
odpowiedź Pana, cytuję dokładnie:
"Ludzie opamiętajcie się! Postępujące ocieplenie klimatyczne niesie ze sobą straszliwe klęski żywiołowe. ......... i szalonymi samobójcami???"
Kolejny tchórz... "Czego byś pragnęłą" -- myślał cwaniak, że usłyszy coś erotycznego, albo chciał zrobić atmosferę erotyczną, oczwyiście kosztem kobiety, aby ona przeszła przez trud. Ona się nie dała.. napisała o lecie.. a on szybciutko z podkulonym ogonkiem uciekł w neutralne tematy. Pewnie za 5 min znowu by próbował...
Gary, Twoja taktyka 'na ilość' jest dobra, ale tylko jeśli nie jesteś specyficzny/specyficzna - tzn. nie jesteś typem osoby która szuka określonych cech osobowości i dobrze wie jakich, choć nie musi ich nazywać.
Hmm.. a czy ja nie właśnie o tym mówię... szukamy mężczyzny... bierzemy pierwszego, nie ma cech? odwrót/wylot... następny? ma cechy? nie ma -- odwrót... następny... następny... nastpny ma cechy? ma... super... jest iskra, zauroczenie? nie ma -- odwrót
Co z tego jak zagada do mnie facet, który "nie straszy wyglądem, jeśli ja szukam kogoś kto mnie wyglądem przyciągnie i zakręci, zaintryguje, a nie tylko "nie wystraszy".
Masz rację. Ja mam na myśli "facet, który nie jest odpychający", przechodzi przez sito dalej. Ale dopiero jak się bliżej spojrzy, to widać, czy ktoś pociąga, czy nie pociąga. Osoby, które są odpychające powinny być kasowane od razu -- przyszedł na spotkanie zaniedbany? Urywamy szybko...
W rozmowie buraczy "Jakby co, to będę..." -- urywamy..
To samo z inteligencją.. JA nie chcę kogoś z kim "można się dogadać", ja chcę kogoś kto mnie zafascynuje.
To samo z poczuciem humoru.
Ty mówisz o akceptacji pozytywnej... a ja mówię o kasowaniu niespełniających wymagań. Na przykład dziewczyna wyżej widzi, że gość do niczego się nie nadaje, ale traci na niego czas aż "wykrztusi z siebie to zdanie".
A już spotkania na 15 min. 'w drodze do autobusu', to komedia
Sorry, ale no.. co to za moda? hihi, zabawne to, ale takie no..już na wstępie idąc z podejściem, że nie ufam komuś czy nie podoba mi się na tyle żeby poświęcać mu czas, to na cholerę to w ogóle robić?
Wali desperacją.
No spójrz... kobieta ma wielu facetów chętnych na spotkanie. Część z nich fajnie pisze przez internet. Trzeba ich zweryfikować, zobaczyć. I jak to zrobić? Po co marnować godzinę na randkę, jak można to zrobić w 10 min? Jak kobieta powie "dobra... chcę Cię zobaczyć -- na razie zróbmy to krótko, co proponujesz?" to on raczej się ucieszy. Jak mu zależy na niej a nie na seksie, to pojedzie z radością. Kilka minut i już wiadomo, czy idziemy dalej czy odwrót.
Wyobraźmy sobie, że mamy rekrutację na jakieś ważne stanowisko w pracy. Przyszło 100 podań (CV). I część dziewczyn pewnie by wzięła jakieś jedno CV, poświęciła mu godzinę, aby się przekonać, że dany kandydat się nie nadaje. To zła metoda... nie przeglądniemy 100 CV. Dlatego lepiej działać hurtowo... przeglądnąć wszystkie, wybrać 10, skontaktować się, wybrać 3 na rozmowę, skasować dwóch. Jak żaden się nie nada, to nowa rekrutacja. Czyli działać metodą "jeśli kandydat nie jest odpychający, to przechodzi dalej", a nie metodą "ten nie jest idealny, więc następny". SZukamy idealnego, ale jeśli nie hurtowo, to wg mnie porażka.
hah ![]()
mój ostatni, do spotkania jeszcze nie doszło:
On: przytuliłabyś się do mnie teraz na łóżku, co?
Ja: nie
O: Ale ja wiem, że tak.
J: Ale skąd wiesz?
O: no... wiem!
Najlepsze, że do gościa napisałam zupełnie nie z powodów randkowych, a on stwierdził, że się zakochał i już nam planuje wspólne życie.
hah
mój ostatni, do spotkania jeszcze nie doszło:
On: przytuliłabyś się do mnie teraz na łóżku, co?
Ja: nie
O: Ale ja wiem, że tak.
J: Ale skąd wiesz?
O: no... wiem!Najlepsze, że do gościa napisałam zupełnie nie z powodów randkowych, a on stwierdził, że się zakochał i już nam planuje wspólne życie.
Bleee, jak myślę o przytulania obcego faceta to mi się niedobrze robi....
hah
mój ostatni, do spotkania jeszcze nie doszło:
On: przytuliłabyś się do mnie teraz na łóżku, co?
Ja: nie
O: Ale ja wiem, że tak.
J: Ale skąd wiesz?
O: no... wiem!Najlepsze, że do gościa napisałam zupełnie nie z powodów randkowych, a on stwierdził, że się zakochał i już nam planuje wspólne życie.
Wróżbita-przytulas :-D
Jeszcze mi sie jeden "dobry numer" przypomniał. Gadam sobie z panią. Bardzo fajnie nam sie rozmawiało. Mamy wiele wspólnych zainteresowań. Chcemy sie spotkać. Dogadaliśmy sie juz gdzie zostało tylko zgranie planów.
Ona: Czy ty jesteś Rumcajs?
Ja: Heeee? Nie. Ja jestem Tomek.
Ona: Rumcajs mnie prześladuje. Jest dziwny.
Ja: Jesli Rumcajs to jest facet z portalu i Cie prześladuje to możesz go zablokować.
Ona: Zablokować?
Ja: Tak. Jest taki guzik jak spojrzysz na jego profil gdzie pisze "zablokuj"
Ona: O! Dzięki! Nie wiedziałam ![]()
Juz nie zdążyłem jej odpisać bo 5 sekund pózniej byłem zablokowany.....
Jeszcze mi sie jeden "dobry numer" przypomniał. Gadam sobie z panią. Bardzo fajnie nam sie rozmawiało. Mamy wiele wspólnych zainteresowań. Chcemy sie spotkać. Dogadaliśmy sie juz gdzie zostało tylko zgranie planów.
Ona: Czy ty jesteś Rumcajs?
Ja: Heeee? Nie. Ja jestem Tomek.
Ona: Rumcajs mnie prześladuje. Jest dziwny.
Ja: Jesli Rumcajs to jest facet z portalu i Cie prześladuje to możesz go zablokować.
Ona: Zablokować?
Ja: Tak. Jest taki guzik jak spojrzysz na jego profil gdzie pisze "zablokuj"
Ona: O! Dzięki! Nie wiedziałamJuz nie zdążyłem jej odpisać bo 5 sekund pózniej byłem zablokowany.....
Haha.
Od dzisiaj jesteś Rumcajsem zamiast Tomek4811 ![]()
Rumcjas, czuję że nic nie straciłeś. I tak byś z tą panią nie znalazł wspólnego języka ![]()
@Gary, spoko rozumiem o co Ci chodzi. Ale te spotkania "w drodze do autobusu"
to powiem szczerze że gdyby jakiś facet się na coś takiego zgodził to już byłby we FZ w moich oczach, bo żaden szanujący się człowiek nie zgodzi się - w dodatku ochoczo
na bycie czyimś zabijaczem nudy podczas przesiadki ze środków komunikacji miejskiej.
"Wiesz co, Stasiu? Będę miała 10 min. dla Ciebie wychodząc z "6", bo muszą czekać na cholerny autobus.. Skoknij no, odprowadzisz mnie, a ja zobaczę przy okazji czy jesteś fajny. A potem se wrócisz do domu. "
JA bym takiej laski, będąc poważnym facetem, się zapytała czy nie srała dzisiaj... No sorry, ale kto normalny godzi się na takie traktowanie?
Pewnie, poznałam facetów, którzy chcieli przyjechać na 10 min. żeby zobaczyć 'twój uśmiech' oochhhhh <3 .. ale to byli jacyś wyposzczeni z reguły goście, sami to proponowali.
Dla mnie oznaką, że druga osoba jest poważna i traktuje kogoś z szacunkiem jest choćby fakt, że JEST w stanie wygospodarować tę godzinkę właśnie i nie patrzy na to w kategoriach 'straconego czasu'. Jeśli miałabym dla kogoś 10 min., to tak jak mówię - albo bym przełożyła spotkanie jak będę miała więcej czasu, chyba że by mi nie zależało.
Co za czasy... ![]()
hah
mój ostatni, do spotkania jeszcze nie doszło:
On: przytuliłabyś się do mnie teraz na łóżku, co?
Ja: nie
O: Ale ja wiem, że tak.
J: Ale skąd wiesz?
O: no... wiem!
Aż się można wkurzyć... Nie myśli gość co kobieta czuje tylko wali swoje egoistyczne bzdury... Nawet jak go spoliczkowałaś tym "Ja: nie".
@Gary, spoko rozumiem o co Ci chodzi. Ale te spotkania "w drodze do autobusu"
....
Pewnie, poznałam facetów, którzy chcieli przyjechać na 10 min. żeby zobaczyć 'twój uśmiech' .... JEST w stanie wygospodarować tę godzinkę właśnie i nie patrzy na to w kategoriach 'straconego czasu'. Jeśli miałabym dla kogoś 10 min., to tak jak mówię - albo bym przełożyła spotkanie jak będę miała więcej czasu, chyba że by mi nie zależało.
Co za czasy...
Może masz rację...
Różne są spojrzenia.
Z jednej strony trzeba poświęcać czas na nowe osoby, a z drugiej strony się marnuje czas na niewłaściwych ludzi.
Postaram się nie mędrkować ![]()
To jeszcze ja:
Zagadal do mnie jakiś facet, patrze na jego profil, nic a nic mi się nie podoba, ani zdjęcie, wyglądał na typowego cwaniaka,ani opis i ogólnie całość.
Teraz bym go od razu zablokowała po pierwszym zdaniu, ale to było kiedyś i bałam się, że wyjde na nieuprzejmą, albo księżniczkę zadzierająca nosa, a ponadto zawsze uważałam, że nie należy wybrzydzac i stawiać wysoko poprzeczkę bo się zostanie samemu-co było kompletna bzdura.
No wiec rozmowa była coś w stylu
- Cześć, co taka dziewczyna jak ty robi na takim portalu?
- Cześć, pracuje w miejscu zdominowanym przez kobiety, więc pomyślałam, że może mam większe szanse poznać kogoś przez internet
- aha. To co, chcesz się spotkać?
- Chwileczkę, przecież my się nie znamy, może porozmawiajmy najpierw. Może napisz coś bliżej o sobie.
-aha. Ale po co.Powiem ci jak się spotkamy, To co, chcesz się spotkać?
- Wolę najpierw porozmawiać.
-No to ci wszystko opowiem jak się spotkamy, Masz czas dziś wieczorem?
- NIE . Ale czy chodzi ci o spotkanie z seksem?
- Tak.
Oczywiście dalszego ciągu nie było.
Żeby nie było, dla równowagi, na drugi dzień napisał jakiś facet, który po 10 min rozmowy już się zakochal, totalna meczybula, wysyłał mi codziennie jakieś maile,wiadomości, już nas prawie rodzinie przedstawiał. Też zabrakło mi asertywności, bałam się, że wyjde na niewyxhowana osobę, to mu odpowiadalam na te wiadomości, ale tak zdawkowo, żeby go zniechęcić, co chyba miało skutek odwrotny, może myślał, że jestem zainerysowania, a ja chciałamam być jedynie uprzejma. Jak mu wprost w końcu napisałam, że przepraszam, ale nie widzę dalej naszej znajomości, to koniecznie chciał wiedzieć, co jest nie tak, przecież tak dobrze nami się rozmawia, Odpisałam coś w stylu, że raczej nie, bo kompletnie nam te rozmowy ie idą, no to się obraził i nawymyslal mi od materialistek lecacych na przystojniakow z pieniędzmi ![]()
Jeszcze powiedział, że sama nie wiem czego chcę.
Ale mówię, to było bardzo dawno. Teraz na takie coś szkoda mi najinormalniej czasu.
No i wymogi mi tak skoczyły w górę, że być może skończę z 5 kotami.
Ale nie potrafię się zmusić do tego aby z kimś być, aby tylko z kimś być.
Trudno, albo trafię na odpowiedniego albo wcale.
No i wymogi mi tak skoczyły w górę, że być może skończę z 5 kotami
Hahahaha ^^
rossanka napisał/a:No i wymogi mi tak skoczyły w górę, że być może skończę z 5 kotami
Hahahaha ^^
Wszystko jest możliwe.
Jedno jest pewne, nie zrezygnuję z tych rzeczy, które uważam za ważne.
Przysięgam, wolę choćby i 20 kotów niż jednego bez przekonania wybranego faceta. Argumenty w stylu "bo zostaniesz sama" uważam za kretyńskie.
A jeśli mowa o spotkaniach z klasą, jestem w stanie wybaczyć pewne nawet i gafy, jesteśmy tylko ludźmi, ale i ja miałam takie niedoszłe spotkanie.
Siedziałam w domu strasznie nieszczęśliwa, samotna i w kiepskiej formie z wiadomych kobiecych powodów. Podkusił mnie czat. Trafiłam na całkiem sensownego gościa. Padła propozycja spotkania za godzinkę. Tłumaczyłam chłopu, że źle się czuję, jeszcze gorzej wyglądam i wolałabym się spotkać innym razem. Odpowiedziało mi naleganie, byłam o krok od napisania czegoś niemiłego.
Koniec końców, wymieniliśmy numery gg. Potem on zagadnął mnie raz, ja jego raz. Zapytał, kiedy dostanie buzi, na co żartem odparłam, że wirtualnie może dostać natychmiast, a spotkania już nie proponował. Nie odzywa się wcale. No, to mam go w nosie.
Chcesz się spotkać, napisz to normalnie, bez wygłupów o buziakach. Konkretnie.
Sorry, nieaktualne
Przysięgam, wolę choćby i 20 kotów niż jednego bez przekonania wybranego faceta. Argumenty w stylu "bo zostaniesz sama" uważam za kretyńskie.
A jeśli mowa o spotkaniach z klasą, jestem w stanie wybaczyć pewne nawet i gafy, jesteśmy tylko ludźmi, ale i ja miałam takie niedoszłe spotkanie.
Siedziałam w domu strasznie nieszczęśliwa, samotna i w kiepskiej formie z wiadomych kobiecych powodów. Podkusił mnie czat. Trafiłam na całkiem sensownego gościa. Padła propozycja spotkania za godzinkę. Tłumaczyłam chłopu, że źle się czuję, jeszcze gorzej wyglądam i wolałabym się spotkać innym razem. Odpowiedziało mi naleganie, byłam o krok od napisania czegoś niemiłego.
Koniec końców, wymieniliśmy numery gg. Potem on zagadnął mnie raz, ja jego raz. Zapytał, kiedy dostanie buzi, na co żartem odparłam, że wirtualnie może dostać natychmiast, a spotkania już nie proponował. Nie odzywa się wcale. No, to mam go w nosie.
Chcesz się spotkać, napisz to normalnie, bez wygłupów o buziakach. Konkretnie.
To ja też, wole już te koty niż takie cos na siłę. ![]()
Niepokoi mnie tylko jedno, że już mi się nie chce szukac, tak oklapłam. Osiągnęłam chyba poziom, w którym jest albo albo. Albo kogoś poznam i będzie dobrze. Albo nikogo i też będzie dobrze.
To mnie z deka przeraża. Tzn takie zaniechanie. Kiedyś to i na portale typu Sympatia się logowałam, albo na fora tematyczne, szukałam Go gdzieś na jakiś wyjściach, kursach , wakacjach. Teraz nic.
Tak mi się nie chce, że chyba nawet jakbyśmy się cudem spotkali gdzieś w życiu to go najnormalniej w świecie nie zauważę - jedynie ta myśl mnie martwi.
Też tak macie, że wam się nie chce szukać, czy to ja tak mam, nie wiem moze to ze "starości" czy co?
Ojej, a mnie to cieszy. Bo już nie boli mnie stan obecny, jestem pogodzona i spokojna, smakująca życie takie, jakie jest. Zyskałam niezależność i siłę spokoju. I najważniejsze: wolność wyboru (mogę być w związku, ale nie jest mi niezbędny do szczęścia)
Ojej, a mnie to cieszy. Bo już nie boli mnie stan obecny, jestem pogodzona i spokojna, smakująca życie takie, jakie jest. Zyskałam niezależność i siłę spokoju. I najważniejsze: wolność wyboru (mogę być w związku, ale nie jest mi niezbędny do szczęścia)
Mam to samo. To nie jest tak, że ja nikogo nie chce bo mi do szczęścia nie potrzebny, ale teraz zrobiło się dobrze tak jak jest.
Więc czemu piszesz, że Cię to przeraża?
Owszem, czasami mam gorsze chwile i myśli, ale ogólnie cieszę się życiem i nie czekam na księcia, choć nie pogardzę, jeśli spotkam
Zresztą gorsze dni uważam za naturalny i nieodłączny element życia.
Więc czemu piszesz, że Cię to przeraża?
Dlatego, że zawsze to miało dla mnie bardzo duże znaczenie, a teraz takie sobie. Nie zrozum mnie źle, nie uważam aby bycie izycie samej było lepsze od życia z kimś, o nie, tylko nagle przestał być to nr 1 i to całkowicie.
No i boję się, że jak kogoś spotkam, to go "nie zauwaze" bo straciłam swoją czujność. Tego też bym nie chciała.
Aha, rozumiem.
Myślę, że bez względu na wszystko warto zachować otwartość na drugiego człowieka.
Mnie nie dane było przeżyć prawdziwej miłości z mężczyzną, tak się życie ułożyło, i mam nadzieję, że jeszcze zdążę. Ale jeśli nie, to nie chcę z tego powodu uznać swojego życia za smutne i przegrane. Staram się pamiętać, że miłość to szersze pojęcie. Pielęgnuję w sobie tę dla życia i świata.
Aha, rozumiem.
Myślę, że bez względu na wszystko warto zachować otwartość na drugiego człowieka.
Mnie nie dane było przeżyć prawdziwej miłości z mężczyzną, tak się życie ułożyło, i mam nadzieję, że jeszcze zdążę. Ale jeśli nie, to nie chcę z tego powodu uznać swojego życia za smutne i przegrane. Staram się pamiętać, że miłość to szersze pojęcie. Pielęgnuję w sobie tę dla życia i świata.
Mi też nie wyszło póki co. Jesteśmy w tym samym wieku sądząc po twoim nicku?
Wiesz, wiem już dlaczego mi nie wychodziło. Za wyjątkiem jednego przypadku, a może i wiem również w tym przypadku, no tak mniej więcej.
Ale jak mówię, wymogi mam teraz podwyższone. Tzn według moich standardów.
A możesz powiedzieć, czemu Ci nie wychodziło? Ja też już wpadłam na pewne tropy.
Odpiszę Ci później, bo wybieram się na urodziny siostrzeńca
A możesz powiedzieć, czemu Ci nie wychodziło? Ja też już wpadłam na pewne tropy.
Odpiszę Ci później, bo wybieram się na urodziny siostrzeńca
Bo mało wymagałam. Tolerowalam prawie wszystko (no może nie jakiś alkoholików, albo złodziei albo takich co kradną etc), ale spotykalam się z takimi, co to nawet mi się nie podobalifizycznie a wręcz mnie odpychali, mieli poglądy całkiem inne do moich, z którymi tak średnio się czułam, zmuszalam się do różnych rzeczy a tu przrciez nie o to chodziło. A z tymi co chcialam byc odpuszczalam za szybko sadzac, ze jestm za brzydka, nudna, nieciekawa, glupia, slowem nie odpowiednia dla nich.
Ale to dawne dzieje, tak z grubsza.Bo jeszcze było parę rzeczy ale to nie temat na forum.
Też zaraz wychodze:)
natolinka, Ty masz chyba jakieś strasznie złe wspomnienia z takich portali
![]()
psycholi, wariatów i innych można tak naprawdę poznać wszędzie.
ja miałam i mam kilka bardzo fajnych znajomości z netu - np. z czasów słynnego polchatu.
A i znałam grupę znajomych z jakiegoś forum internetowego, co spotykają się minimum co roku od jakichś 15 lat. Zdążyli się pożenić, wyjść za mąż, urodzić dzieci, a ciągle pielęgnują znajomość - ok. 20 osób. Byłam dwa razy jako osoba towarzysząca na takich zlotach - byli bardzo ze sobą zżyci.
Tak więc można.
Psychol poznany na Portalu, a spotkany w realu to dwie różne sprawy, a jeśli o mnie chodzi,żeby nie zjadła Cię ciekawość, nie mam żadnych złych wspomnień ani z minionych lat,ani obecnych-mam dwie zamężne córki ,wnuki i mnie takie sprawy nie dotyczyły i nie dotyczą, ale żyję dosyć długo na tym świecie ,oglądam TV i wiem co się wyrabia i jak naiwna potrafi być dzisiejsza młodzież. Nie krytykuj wpisów innych,bo i Ciebie ktoś zacznie,a zdanie każdy ma prawo mieć własne,zwłaszcza starsze osoby,które w życiu niejedno widziały i niejedno przeżyły. Chyba nie muszę jaśniej tłumaczyć? To tak na przyszłość,abyś zanim cokolwiek napiszesz - zastanowiła się przez chwilę.
Rossanka jaki to jest wygląd na typowego cwaniaka przy podrywie, bo nijak nie mogę sobie tego wyobrazić, oświeci mnie któraś z was dziewczyny/ kobiety
A ja myślę znowu wejść na jakiś portal randkowy bo bardzo bardzo długiej przerwie, doszedłem do etapu w życiu że poukładałem sobie prace i mam trochę czasu wolnego, chce go zagospodarować w sensowny sposób, jakoś porozwijać się towarzysko bo nie ukrywam że jest mi czasem ciężko, i tak się zastanawiam czy dobry krok zrobię, a może będe zbyt naiwny... no ale pożyjemy zobaczymy
rossanka napisał/a:No i wymogi mi tak skoczyły w górę, że być może skończę z 5 kotami
Hahahaha ^^
Ja też tak prawdopodobnie skończę... w zasadzie prawie już skończyłam
Ale jest mi tak za dobrze, żebym miała to sobie choćby w 1% popsuć czymś, do czego będę się musiała naginać, zmuszać, zawierać kompromisy, ustępować.
Co mnie dziwi (bo mam od cholery przemyśleń; prawda jest taka, że ja nie miałam takich doświadczeń damsko-męskich przez 20 lat, jako "dobra żona i matka" - co zostało w końcu i tak zakwestionowane). No więc, teraz badam tą dziedzinę, obserwuję i czasem aż nadziwić się nie mogę! ![]()
I tak - dziwi mnie np. że każdy z mężczyzn, których poznałam i spędziłam z nimi trochę czasu (od 3 miesięcy do pół roku) chciał tzw. prawa własności, wyłączności, zależności...
I nie, nie chodzi tutaj o wierność, bo to się rozumie samo przez się. Chodzi o "przywłaszczenie". Mam być jego - tylko jego, w każdej dziedzinie... No ale my przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, w dodatku po przejściach. Ja dodatkowo nigdy nie ukrywałam, że żaden "związek na dobre i na złe" mnie nie interesuję. Pobądźmy ze sobą jakiś czas dopóki jest fajnie, ok? To może być rok... albo i kilka lat... a potem... różnie się może zdarzyć, nie ma co się do siebie uwiązywać... spędźmy za to ten czas najlepiej jak się da, bawmy się, szalejmy, niech będzie miło, super, najlepiej jak może, OK??? ....... NIE
Mam być jego i już (pewnie do czasu, jak on zmieni zdanie, ale póki co, wchodzi w grę układ tylko na jego warunkach).
Zorija, mam takie samo podejście.
natolinka, to skoro nie masz złych wspomnień, tzn. że jesteś uprzedzona bez powodu do portali randkowych ![]()
Zorija, v jak wy chcecie stworzyć jakąś relację bez kompromisów znaczy żeby to wychodziło od kobiety i mężczyzny , ja myślę że to jest wpisane w tworzenie dojrzałej relacji, bez tego sie ne da, a nie w stylu bedzie co bedzie brak tu jakiejś solidności nie uważacie, przecież każdy czlowiek jest inny no ewentualnie możemy być do siebie podobni..
kompromisy to jedna z gorszych rzeczy, jakie człowiek wymyślił.
wolę metodę win-win - warto poczytać.
Przemus, bez czego się nie da?
edit: większość ludzi nie ma pojęcia kiedy należy zakończyć dany związek czy relację. brną w nieszczęśliwe zwiazki, nie chcą odpuścić, walczą choć nie ma o co, jedyne co im pozostaje to żal, złość, zgoszknienie i mnóstwo innych negatywnych emocji.
miłość nie trwa wiecznie z definicji. może tak się zdarzyć, że będzie obecna aż do śmierci samych zainteresowanych.
ale bardzo często po prostu się kończy. i nic się z tym nie da zrobić. bo nie da się zmusić drugiej strony do miłości.
jest jeszcze druga rzecz: moje JA, moje szczescie, moje poczucie wartosci, moja pewnosc siebie.
jesli to masz, to żadne rozstanie nie zrobi Ci krzywdy. a jeśli opierasz je na drugim człowieku, jeśli on jest Twoim całym swiatem, to kiedy odejdzie.dzieją się dramaty.
ja tak nie chcę. nie chcę być z kimś kto będzie dla mnie całym światem i przesloni mi ten realny. chce kogoś, kto będzie kroczyl obok mnie, ręką w rękę przez ten swiat.
na kim ja nie będę się uwieszac i kto nie będzie się uwieszal ns mnie. co nie znaczy, że nie bedziemy sobie wzajemnie pomagać w razie potrzeby.
sama jestem ciekawa, czy uda mi się kogoś takiego znaleźć. ja juz dawno dojrzalam do tego,żeby nie zawlaszczac drugiego czlowieka. i chce tego samego dla siebie.
i jak już zostało tu powiedziane nie chodzi w tym o monogamie i wierność.
Zorija, v jak wy chcecie stworzyć jakąś relację bez kompromisów znaczy żeby to wychodziło od kobiety i mężczyzny , ja myślę że to jest wpisane w tworzenie dojrzałej relacji, bez tego sie ne da, a nie w stylu bedzie co bedzie brak tu jakiejś solidności nie uważacie, przecież każdy czlowiek jest inny no ewentualnie możemy być do siebie podobni..
Przemuś, klucz tkwi w użytym przez Ciebie słowie "solidność". Czyli potrzeba opierania się na sobie, uwieszenia, zawłaszczenia...
W przypadku moich "związków" (a przez ostatnie 1,5 roku, od kiedy jestem sama, miałam takie trzy) wszystko zaczynało się bardzo fajnie. Spotkania-randki, wspólne wyjazdy, jakieś nowe pasje przejęte jedno od drugiego, knajpki, spacery etc. ect. wiadomo, było miło ![]()
No ale po pewnym (wcale nie za długim czasie) pojawiły się dążenia (jeśli nawet nie roszczenia) do tego, by: zamieszkać razem, mam gotować obiady, mam czekać bo on teraz chce pooglądać tv lub posiedzieć na fb, on ma dziś kiepski humor, jemu nie podoba się że ja chodzę tu i tam, itd. czyli wchodzimy w schemat "stare dobre małżeństwo". To nie dla mnie, ja już to mam za sobą. Nie chcę. Ale nie rezygnuję przecież! Po prostu niech nasz układ, nasz związek będzie inny! Róbmy to, co nam obojgu pasuje, a do reszty nie zmuszajmy się nawzajem. Miejmy w sobie oparcie, ale nie uwieszajmy się na sobie i nie dokładajmy do tego wymagań. No to już tak nie ![]()
v już nie ważne, przeczytałem, zajarzyłem , tylko gdzie szukać takich podobnych sobie ludzi na metode win- win bo wiem z doświadczenia że niektórymi sie nie da, czy na portalu randkowym mam szanse ich poznać, czuje sie jak bładzacy we mgle..., brak mi motywacji , nie myślę w stylu czy mi to się opłaci!
dla mnie solidność równa się wsparcie, nie uwieszanie się na partnerze i nie skupianie na nim całej swojej uwagi, takie coś mam na myśli, no wiecie żeby zachować też swoją tożsamość pomimo bycia z kimś, chyba jasno się wyraziłem
no oczywiście, że z niektórymi się nie da ![]()
taki lajf
wtedy nie ma sensu się kopać z koniem i na siłę próbować stworzyć związek. nieporozumieniem jest też dla mnie walka o miłość.jak trzeba o nią walczyć, to po prostu jej nie ma i tyle.
z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że znajduje się wtedy, gdy przestaje się szukać ![]()
no oczywiście, że z niektórymi się nie da
taki lajfwtedy nie ma sensu się kopać z koniem i na siłę próbować stworzyć związek. nieporozumieniem jest też dla mnie walka o miłość.jak trzeba o nią walczyć, to po prostu jej nie ma i tyle.
z doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że znajduje się wtedy, gdy przestaje się szukać
Ja jeszcze nawet nie skłoniłem się do szukania, dziś mam zamiar gdzieś tam wejść, porozmawiać, tak nieśmiało z początku, bez stresu, chcę zacząc od portali randkowych bo to jest na wyciągniecie dłoni, chociaż złe wrażenie z poprzednich takich doświadczeń pozostaje, nie wiem jak je pokonać..
teoretycznie szukać nie należy ale samo się nie zrobi, nie uważacie?
Niepokoi mnie tylko jedno, że już mi się nie chce szukac, tak oklapłam. Osiągnęłam chyba poziom, w którym jest albo albo. Albo kogoś poznam i będzie dobrze. Albo nikogo i też będzie dobrze.
To mnie z deka przeraża.
No właśnie... i jak szukać kogoś do życia, do bycia partnerem, a nie spalić się w tym poszukiwaniu?
Miłość sama nie przyjdzie... a ten wymarzony jedyny, nie będzie idealny... Życie nie będzie idealne, miłość nie będzie idealna, seks czy porozumienie tez nie będzie idealne... Zawsze coś jest źle... Ale jak się nie szuka... hmm... to się nie znajdzie chyba...
pod pojęciem "szukanie" mam na myśli presję na związek. ludzie to czują i często uciekają.
a jak nie ma presji to po prostu można poznawać fajnych ludzi i często z któregoś spotkania coś się wykluwa ![]()
moim zdaniem portale randkowe są fajne.
bo można poćwiczyć sobie kontakt z drugim czlowiekiem. poćwiczyć sztukę rozmowy,flirtu.itp.
Jak dobrze, że mnie mój nos nie zawodzi i nie miałem takich strasznych historii dotychczas :-D
A wiesz, że ja też nie?
Znaczy, zdarzyło się, że faceci robili coś, co ich z góry przekreślało i nie chciałam niczego więcej, ale nie było ani jednego obmacywacza, psychopaty, ani nic z takich skrajnych rzeczy. Żaden nawet nie próbował mnie pocałować na pierwszym spotkaniu, czaili się trochę, bo wiedzieli mniej więcej jaki mam charakter. Jeden to nawet nie był pewien, czy może mnie przytulić na pożegnanie, bo w rozmowie kiedyś nam wynikło, że ja nie przepadam za kontaktem fizycznym z obcymi osobami
Ale też ja nie umawiam się z marszu z nikim. Najpierw muszę troszkę poznać. Nie mówię, że pisać pół roku, jednak coś tam chcę wiedzieć o drugiej osobie. Łatwiej mi wtedy ją wyczuć. Kolejna sprawa, że dzięki temu nawet tylko raz mi się zdarzyło, by chłopak praktycznie nic nie mówił. Jak pisał, to dużo żartował, zdawał się być bardzo energiczny, a na spotkaniu to jakby mu jakieś środki uspokajające podano
Pozostali za to byli bardzo wygadani
Swoją drogą, co jest złego w spacerze? Teraz lato, idealna pora na spacer, jakieś lody, a nie kiszenie się w kawiarni. Po co?
Zresztą ja ogólnie lubię spacerować. Łatwiej porozmawiać, tak jak pisze Gary, łagodzi ciszę. Można często coś zauważyć i nawiązać do tego, jeśli nie wie się akurat co powiedzieć. Ja zdecydowanie wolę spotkania na świeżym powietrzu, przynajmniej te początkowe.
A tak w ogóle, to dawno nie zaglądałam do tego działu. Miło jest wrócić ![]()
Pierwsza randka pierwszy pocalunek ,no i sieganie po wiecej.
Jak na pierwszej randce troche zbyt szybko,ale to zalezy od wzajemnych oczekiwań.
Ja poznalam swojego męża przez internet,nie pisaliśmy dlugo jeden dzień na portalu tylko.
Potem byly dlugie rozmowy przez telefon i mnostwo sms.Spotkaliśmy sie w realu bardzo szybko po tygodniowej znajomosci z tego co pamiętam ,to byla pierwsza randka a ja caly czas bylam myslami zeby mnie tylko pocalowal.
Bo wiedziałam ze to jest ten,tutaj chce nadmienic ze jest moim drugim mezem.
Wiec naprawde trzeba byc bardzo ostrożnym.
Ja mialam bardzo duzo szczęścia ze udalo mi sie spotkac na swojej drodze takiego człowieka wlasnie przez internet.Jednak niestety niektórym mężczyznom brakuje oglady i przechodza od razu do rzeczy ,a to niestety odstrasza nas kobiety.Dlatego warto piszac na portalu jasno okreslic czego oczekujemy.
Glowa do gory napewno znajdziesz w życiu tego jedynego ,a wtedy pocałunek na pierwszej randce nawet nie będzie Ci przeszkadzał.
Jacenty89 napisał/a:Jak dobrze, że mnie mój nos nie zawodzi i nie miałem takich strasznych historii dotychczas :-D
A wiesz, że ja też nie?
![]()
Znaczy, zdarzyło się, że faceci robili coś, co ich z góry przekreślało i nie chciałam niczego więcej, ale nie było ani jednego obmacywacza, psychopaty, ani nic z takich skrajnych rzeczy. Żaden nawet nie próbował mnie pocałować na pierwszym spotkaniu, czaili się trochę, bo wiedzieli mniej więcej jaki mam charakter. Jeden to nawet nie był pewien, czy może mnie przytulić na pożegnanie, bo w rozmowie kiedyś nam wynikło, że ja nie przepadam za kontaktem fizycznym z obcymi osobami
![]()
Ale też ja nie umawiam się z marszu z nikim. Najpierw muszę troszkę poznać. Nie mówię, że pisać pół roku, jednak coś tam chcę wiedzieć o drugiej osobie. Łatwiej mi wtedy ją wyczuć. Kolejna sprawa, że dzięki temu nawet tylko raz mi się zdarzyło, by chłopak praktycznie nic nie mówił. Jak pisał, to dużo żartował, zdawał się być bardzo energiczny, a na spotkaniu to jakby mu jakieś środki uspokajające podano
Pozostali za to byli bardzo wygadani
![]()
Swoją drogą, co jest złego w spacerze? Teraz lato, idealna pora na spacer, jakieś lody, a nie kiszenie się w kawiarni. Po co?
![]()
Zresztą ja ogólnie lubię spacerować. Łatwiej porozmawiać, tak jak pisze Gary, łagodzi ciszę. Można często coś zauważyć i nawiązać do tego, jeśli nie wie się akurat co powiedzieć. Ja zdecydowanie wolę spotkania na świeżym powietrzu, przynajmniej te początkowe.A tak w ogóle, to dawno nie zaglądałam do tego działu. Miło jest wrócić
Aleś wykopała post, myszko. A ja bym spróbował i zaryzykował i co byś mi zrobiła ;-)? Lody tak od razu na pierwszym spotkaniu, ależ bezwstydnica z Ciebie ;-) Spacer z lodami ok, ale niektórzy pchają się do spaceru tylko dlatego, że chcą zaoszczędzić na randce :-D Można np przespacerować się trochę i usiąść w pewnym momencie, wejść po drodzr do kawiarnii odpocząć przy kawie. Ja ten system najczęściej stosuje przy pierwszym spotkaniu.
Miło Cię widzieć byczku :-*
rossanka napisał/a:Niepokoi mnie tylko jedno, że już mi się nie chce szukac, tak oklapłam. Osiągnęłam chyba poziom, w którym jest albo albo. Albo kogoś poznam i będzie dobrze. Albo nikogo i też będzie dobrze.
To mnie z deka przeraża.No właśnie... i jak szukać kogoś do życia, do bycia partnerem, a nie spalić się w tym poszukiwaniu?
Miłość sama nie przyjdzie... a ten wymarzony jedyny, nie będzie idealny... Życie nie będzie idealne, miłość nie będzie idealna, seks czy porozumienie tez nie będzie idealne... Zawsze coś jest źle... Ale jak się nie szuka... hmm... to się nie znajdzie chyba...
Kiedyś sądziłam jak Ty ,że samo nie przyjdzie. I myliłam się. Jak tak patrze po znajomych i rodzinie, a nawet jak ich podpytywalam, to żaden czy zadna z nich akurat nie szukali, zapoznali się w przeróżnych miejscach w różnych okolicznościach.
A ja szukałam, szukałam, aż w koncu przestałam (i nawet mi się zrymowalo).
Także widzisz jak jest. Uważam, że zrobilam już wszystko w tym celu. Wiec albo będzie i się trafi albo i nie się nie trafi.
A szukac zwyczajnie mi się nie chce.
@ Przemus- cwaniak na zdjęciu to osobnik o takiej twarzy, po której widać, że ksiązek prócz lektur w szkole to on nie czytał, takie jakieś tepo-cwaniakowe spojrzenie, na kacu i po 5 letniej odsiqdce.
No nie widać w oczach inteligencji-co z resztą każdorazowo się potwierdza.
spacer jakie to nudne, kawiarnia też mi się taka wydaje, wolałbym jakiś wypad do wesołego miasteczka energy land na jakieś wahadło co by mnie zatkało z wrażenia, wolę coś po prostu bardziej aktywnego ale mało która poznana dziewczyna chce tak prosto z mostu całodzienny trekking po parku narodowym albo wypad autem tam gdzie mnie oczy poniosą, no i weź tu się dobierz
Rossanko dziekuje za wyjaśnienie, zajarzyłem chociaż miałbym wątpiwości co wyczytywania inteligencji ze zdjęć, ale co ja tam wiem mam za małe doświadczenie w takim sposobie poznawania, wszystko przede mną, a że lubie wyzwania mierzenie się z trudnościami to pewnie na takie poznawanie znowu się zdecyduje.... dobra muza tylko do tego np. z twenty one pilots i ognia he he ![]()
spacer jakie to nudne, kawiarnia też mi się taka wydaje, wolałbym jakiś wypad do wesołego miasteczka energy land na jakieś wahadło co by mnie zatkało z wrażenia, wolę coś po prostu bardziej aktywnego ale mało która poznana dziewczyna chce tak prosto z mostu całodzienny trekking po parku narodowym albo wypad autem tam gdziembnie oczy poniosą, no i weź tu się dobierz
Pierwsza randka jest po to, żeby się poznać, taką aktywność można zastosowax nie wcześniej niż przy 3-4 randce.
Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły, nie wiem ja musze mieć jakieś wrażenia, emocje , nie uważam tego za coś dziwnego no może ewentualnie żarty w tej rozmowie muszą być ale to też trzeba wstrzelić się w humor z kimś drugim
Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły
Kawy się napij.
Przemuś napisał/a:Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły
Kawy się napij.
Rossanka jedna to za mało, co najmniej 4
rossanka napisał/a:Przemuś napisał/a:Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły
Kawy się napij.
Rossanka jedna to za mało, co najmniej 4
Nie z marketu, ale takiej prawdziwej. To starczy filiżanka jak napastek.
Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły, nie wiem ja musze mieć jakieś wrażenia, emocje , nie uważam tego za coś dziwnego no może ewentualnie żarty w tej rozmowie muszą być ale to też trzeba wstrzelić się w humor z kimś drugim
Ale 2 godziny to wystarczy jak na pierwszą randkę spokojnie.
Rossanka dobra kawa może masz na myśli włoską Lavazzę? tylko jak to zrobić musiałbym chodzić na takie spotkania z własnym termosem, ale da się zrobić
Jacenty no nie będe się starał na siłę przedłużać, 2 godziny myślę wytrzymam a na drugim spotkaniu 5 godzinny triathlon po parku z błotem po kolana
nie żartuje wystarczy mi jakiś rower a może ja poprostu nie powinieniem się rozglądać za kimś takim na portalu randkowym?
narazie jestem na etapie zagajania a nuż się uda...
2 godziny myślę wytrzymam a na drugim spotkaniu 5 godzinny triathlon po parku z błotem po kolana
nie żartuje wystarczy mi jakiś rower a może ja poprostu nie powinieniem się rozglądać za kimś takim na portalu randkowym?
narazie jestem na etapie zagajania a nuż się uda...
Kogoś z rowerem i chętnego do wypadu do Energy Land to ja raczej bym szukała na rowerze albo w innych ciekawych miejscach, a nie na portalu. Tak mi się przynajmniej wydaje, że prościej takie osoby spotkać w miejscu uprawiania ich pasji, bo chyba nie chodzi Ci o osobę, która siedzi całymi dniami przed kompem, a w opisie na portalu ma wpisane "uwielbiam przejażdżki rowerowe"?
No, ale że nigdy nic nie wiadomo, to jak najbardziej próbuj ![]()
Oglądaliście kolarstwo?Braz. Ale miałam nerwa.
spacer jakie to nudne, kawiarnia też mi się taka wydaje, wolałbym jakiś wypad do wesołego miasteczka energy land na jakieś wahadło co by mnie zatkało z wrażenia, wolę coś po prostu bardziej aktywnego ale mało która poznana dziewczyna chce tak prosto z mostu całodzienny trekking po parku narodowym albo wypad autem tam gdzie mnie oczy poniosą, no i weź tu się dobierz
Rossanko dziekuje za wyjaśnienie, zajarzyłem chociaż miałbym wątpiwości co wyczytywania inteligencji ze zdjęć, ale co ja tam wiem mam za małe doświadczenie w takim sposobie poznawania, wszystko przede mną, a że lubie wyzwania mierzenie się z trudnościami to pewnie na takie poznawanie znowu się zdecyduje.... dobra muza tylko do tego np. z twenty one pilots i ognia he he
Jak dla mnie spacer na pierwszej randce, jak najbardziej.
Fajnie tak iść do wesołego miasteczka, najlepiej do komnaty luster. ![]()
Całodzienny trekking fajny pomysł, ale uważam, że na drugiej/trzeciej randce.
Wypad samochodem też super, ale też druga/trzecia randka.
Jacenty ok tylko jak jestem małomówny i konkretny rozmowa mnie nudzi (zazwyczaj) max to 2 godziny potem usypiam to co ja mam zrobić? Jakieś pomysły, nie wiem ja musze mieć jakieś wrażenia, emocje , nie uważam tego za coś dziwnego no może ewentualnie żarty w tej rozmowie muszą być ale to też trzeba wstrzelić się w humor z kimś drugim.
Uwierz, gdy Ci spasuje dziewczyna, to nawet nie będziesz wiedział, kiedy te godziny Wam "uciekły" a po za tym zapomnisz o swojej małomówności.
A po za tym pierwsza randka nie musi trwać nie wiadomo ile godzin.
Wrażenia, emocje będą nawet i na spacerze, tylko musisz mieć odpowiednią dla siebie dziewczynę na randce.
Oglądaliście kolarstwo?Braz. Ale miałam nerwa.
Patrzałem dłuższą chwilkę ale wolę MTB dla mnie bardziej emocjonujące i szalone, ale dobrze dawali chłopaki brawo
rossanka napisał/a:Oglądaliście kolarstwo?Braz. Ale miałam nerwa.
Patrzałem dłuższą chwilkę ale wolę MTB dla mnie bardziej emocjonujące i szalone, ale dobrze dawali chłopaki brawo
Mao brakowało w każdym razie ale i tak 3 miejsce to nie byle co.
Dzięki za porady, wcielę jak najszybciej w życie i rozważę jak to się ma do mojego charakteru i hobby, , czas przekuć to w działanie, przez ostatnią ciężką pracę mam dużo wolnego czasu co kiedyś było nie do pomyślenia, i nie chcę tego zmarnować , no pożyje zobaczę co jeszcze muszę poprawić
Przemuś napisał/a:rossanka napisał/a:Oglądaliście kolarstwo?Braz. Ale miałam nerwa.
Patrzałem dłuższą chwilkę ale wolę MTB dla mnie bardziej emocjonujące i szalone, ale dobrze dawali chłopaki brawo
Mao brakowało w każdym razie ale i tak 3 miejsce to nie byle co.
no prawda, medali nigdy nie za dużo
Jeżeli mógłbym coś poradzić
, przede wszystkim bądź sobą. Spotkanie może trwać kwadrans, godzinę bądź cały wieczór do rana. Ułóż sobie w głowie jakbyś widział wasze pierwsze spotkanie, nie musisz trzymać się sztywno w ramie schematu. Pierwsze spotkanie jest po to abyście się poznali dlatego wybieraj miejsca, w których będziecie mogli spokojnie wymienić się poglądami np. spacer, kawiarnia, park. Jeżeli zainteresowanie będzie obopólne spotkanie pójdzie na tyle łatwo, że jedyną rzeczą jaką będziesz musiał zrobić to się pożegnać
.
Do mnie dzisiaj smsa napisal nieznany numer:) grzecznie odpisalam i zapytalam z kim mam przyjemnosc. Odpowiedz zbila mnie z nog, bo brzmiala: "czy nasze pocalunki nic dla Ciebie nie znacza?". Coz latwo sie domyslic ze byl to Pan o ktorym pisalam wczesniej, a ktory za wczesnie postanowil sobie co nieco mojego pomacac:D
Stwierdzil ze zmienil zdanie i jednak jest zainteresowany. Chyba kolejny internetowy ppdryw sie nie udal. Coz, ja jednak dalej nie chce.
Swoja droga jakim czlowiekiem trzeba byc zeby na konjec spotkania wysmkac wszystko o czym druga osoba mowila, probowac powiedziec co dokladnje w sposobie bycje drugiej osoby nie pasuje i dlaczego nic z tego nie bedzie, po czym kdezwac sie tydzien pozniej z takim tekstem...
Jeżeli mógłbym coś poradzić
, przede wszystkim bądź sobą. Spotkanie może trwać kwadrans, godzinę bądź cały wieczór do rana. Ułóż sobie w głowie jakbyś widział wasze pierwsze spotkanie, nie musisz trzymać się sztywno w ramie schematu. Pierwsze spotkanie jest po to abyście się poznali dlatego wybieraj miejsca, w których będziecie mogli spokojnie wymienić się poglądami np. spacer, kawiarnia, park. Jeżeli zainteresowanie będzie obopólne spotkanie pójdzie na tyle łatwo, że jedyną rzeczą jaką będziesz musiał zrobić to się pożegnać
.
Ja zawsze jestem sobą bo kim niby mam być, ale ludzie mają różny styl bycia to się nie zgrywamy i jest klapa, i nie chwytam się schematów bo niby jakich mam się chwytać?
Jak chciałem pomacać to umawiałem się na pierwszą randkę na basen , przynajmniej wiedziałem co mnie czeka.
Inna opcja jest taka ze są też duże baseny z sauna. Wiadomo ze ręczniki zawsze sprawiają kłopoty ciężko się z nich wyplatać jak i zaplatać.
A do kąpieli w lodowym jeziorku i tak trzeba się rozebrać.
W sumie to było nawet lepsze niż randki w kawiarni czy w jakichś mniej lub bardziej ciekawych miejscach.
Wiadomo woda i bulgoczące bąbelki skłaniają do przemyśleń.
(...)
Też tak macie, że wam się nie chce szukać, czy to ja tak mam, nie wiem moze to ze "starości" czy co?
No ja akurat znalazłem kiedy myślałem, że już przegrałem z systemem. Jestem facetem, który jak coś robi to robi to dokładnie. Jak się wziąłem za portale to puściłem od razu kilka różnych profili męskich i żeńskich, tak żeby zrozumieć jak ten system działa i w momencie kiedy zrozumiałem jak ten system działa to zdałem sobie sprawę, że ja zupełnie nie pasuję do ludzi na portalach. Nie jestem w stanie zaadaptować się do reguł gry, które tam panują. Ja się nie nadaję na portale.
Najważniejszą lekcją dla mnie było to, że trzeba opuścić swój "comfort zone". W poszukiwaniu miłości musiałem opuścić moją wioskę (w przenośni) i wyruszyć w świat (częściowo w przenośni
). Po drodze oberwałem i to nieźle. Ale! podczas tej przygody zmądrzałem i odnalazłem moją miłość, tyle że była ona zupełnie nie tam gdzie się jej spodziewałem. Tak jak już wcześniej pisałem moja historia przypomina film Stardust.
Edit: OK. Bez piratów, wiedźm, spadających gwiazd, bez czarów itp. itd. ale i tak przypomina ![]()
Sorry, że jestem taki enigmatyczny ale i tak już za dużo o sobie na tym forum napisałem ![]()
Ciekawie się czyta Wasze posty
. Ja nie mam dużego doświadczenia w internetowych znajomościach, kilka miesięcy temu założyłam konto na portalu, jakoś ostatnio częściej zaczęłam odczuwać, że bardzo chciałabym mieć kogoś. To, co nie ułatwia mi życia to nieśmiałość (ale ostatnio i tak jest poprawa
).
Miałam chyba nadzwyczajne szczęście, bo pierwsza dłuższa rozmowa zakończyła się miłą (na początku przynajmniej) znajomością. Rozmawialiśmy przez portal po kilka godzin przed jakieś 2 tygodnie, a potem idealne jak dla mnie spotkanie (moje jedyne spotkanie z osobą poznaną przez internet!
) - najpierw urocza kawiarnia, potem spacer i odprowadzenie na przystanek. Chociaż i ja i on przedstawialiśmy się jako małomówni to przegadaliśmy trzy godziny bez przerwy, aż byłam zaskoczona. Normalny, miły, szarmancki, sympatyczny i przystojny chłopak. Jeszcze tego samego dnia pisał, że chciałby się jeszcze spotkać, ale już trudniej było cokolwiek zaproponować. W skrócie pisaliśmy codziennie przez trzy miesiące, spotkaliśmy się kilka razy i przestał się odzywać, a kilka dni później usunął konto... Zabolało mnie zakończenie tej znajomości, długo zastanawiałam się czy popełniłam jakiś błąd, po tym zrobiłam sobie przerwę od tych portali, kilka dni temu wróciłam i teraz każdego porównuję, z nikim nie rozmawia mi się tak dobrze, nie wiem czy mam za duże wymagania, ale może jednak internetowe znajomości nie są dla mnie... Ale jak widać można trafić na kogoś normalnego, no może trochę niezdecydowanego i nie potrafiącego powiedzieć, że chce zakończyć znajomość
.
Jak dla mnie to właśnie kawiarnia/spacer są dobrym pomysłem, może spacer nawet lepszym jak na pierwsze spotkanie, bo jest bardziej neutralnie, nawet jak zapadnie cisza to łatwiej wybrnąć, zawsze można do czegoś nawiązać co dzieje się dookoła
.
No cóż, zawsze można trafić na nieodpowiedniego faceta… Tak samo przez internet, jak i na żywo. Nie ma chyba reguły, bo i w taki sposób i taki natykałam się na różnych dziwnych facetów. Wydaje mi się, że przede wszystkim trzeba być ostrożna, podchodzić ze sporym dystansem do pierwszych spotkań, a przede wszystkim zaufać intuicji, te rzeczy chyba mogą przynajmniej w pewnym stopniu uniknąć takich nieprzyjemnych spotkań.
Mi się udało jakoś ograniczyć takie nieudane pierwsze randki, nie wiem czego to kwestia, czy jakiegoś mojego większego doświadczenia, założenia konta na matrymonialnym mydwoje, lepszej intuicji czy po prostu większej dojrzałości mojej, jak i mężczyzn, ale jakoś od dłuższego czasu jest lepiej. Najgorszy czas to był ten na studiach, kiedy właściwie nie miałam chłopaka przez cały okres studiów i sporo nowych osób poznawałam. Pewnie to też była kwestia tego, że to byli niedojrzali faceci, wyborażający sobie niewiadomo co, przez co miałam tyle nieudanych randek. Ale teraz jest na szczęście lepiej ![]()
Moja historia pierwszych randek przez internet się skończyła poznaniem chłopaka, z którym teraz intensywnie randkuję
i nie mam problemu z byciem ciągniętą do łóżka, ani z oczekiwaniami, które zostały niespełnione przy pierwszym spotkaniu.
Plus dla mnie zaskoczenie mega, bo to była pierwsza osoba, z którą zaczęłam rozmawiać po zarejestrowaniu się na sympatii.
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oczekiwania a rzeczywistość czyli internetowa randka :).
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024