co mu chodzi po głowie.... Mam dalej milczec
co mu chodzi po głowie.... Mam dalej milczec
Pchły...
Chodzi mu o nie zerwanie i Twoje kajanie. Kiedy milczysz drugiego celu nie osiąga i o oba musi się starać sam. Stąd wiadomości i próby "wzruszenia sumienia".
to co mam dalej robic - milczec
Wolna pomilcz.... aż do momentu, kiedy będzie nim trzepac z bezradności jak diabłem w kościele
Bo tak będzie. ..nie grasz wg jego "zasad" teraz.Zajmij się czymś.
A on dalej niech gryzie swój ogon..tzn chłopak musi "ochłonąć" ![]()
jaMajkaaa - myślę dużo o nim. Nie bede ukrywać że nie chce sie z nim rozstawać, że nie licze na to że sie pogodzimy bo tak nie jest. Tęsknie za nim... Musialam bardzo walczyć aby nie odpisac, jak zadzwonił to mu nagadałam bolało - powiedzialam ze chcial rozstania bedzie miał, ze sie wyprowadzam, ze dla niego bylam w tym miejscu co jestem, Skoro nie jestesmy razem ( wroce do domu zmienie prace i wiecej mnie nie zobaczy). Ze nie mam kontaktu juz z Panem K - ze napisalam mu ze nie chce by do mnie pisal ze najwazniejszy jest dla mnie chlopak. Zeby zapomnial ze istnieje. Mam te wiadomosci ( powiedzialam mu ze mu pokaze). Udowodnie ze nic nie znaczy on dla mnie. Zapyta mnie sam co mu napisalam.... I pozniej sie rozlaczylam i napisal te wiadomosci ( na zadna nie odpowiedzialam) Nie wiem czy dobrze robie....
chlopak Cie tresuje jak malpke w cyrku. on pociaga za sznurki, a Ty tanczysz.
Rada: skoro wszystko juz mu wyjaśniłaś
skoro masz czyste sumienie:nie odzywaj się.
Teraz to w jego kwestii iść jest po rozum do głowy. Nie zdradzilas go
Niech on ochlonie.
Nie wykonuj juz żadnych kroków w jego stronę. Wiesz... winny sie tłumaczy ![]()
jaMajkaa- oprocz tego ze temu K odpisałam i dosłownie dwa razy z nim pisałam nic wiecej. Ani z nim sie nie spotkałam ani nie umawiałam nic. Tylko ze nie powiedziałam P jak (wczesniej mówilam).
Powiedziałam P - ze mam wiadomosci jakie pisałam do K ( typu: ze P jest dla mnie najwazniejszy, ze nie chce go stracic, ze miedzy nami nic nie ma, ze nie chce aby do mnie pisał bo P jest najwazniejszy! Powiedziałam ,, przyjedz to Ci pokaze te wiadomosci a on ze tak teraz napisalam zeby - mu tak pokazac. A ja do niego czy on rozumie - musialabym byc nie normalna jak by jak twierdzi P ze mi zalezy na tym drugim piszac do niego ze nie chce by do mnie pisal ze kocham K - on juz nie wie co mówi )....
Tak mnie zdenerwował tym bez sensu gadaniem ze sie rozlaczylam !
Pozniej napisał wlasnie; O czym z nim pisalas, o czym nie wiem> nic nie odpowiedziałam. Kolejna wiadomosc : Mi nie odpiszesz a jemu odpisałabys. Wlasnie widze jak jest. I ostatni ( skoro nic nie masz do dodania, na razie powodzenia).
On oszalał!
I nie odzywa sie od tej wiadomości....
wolna21, pozwól mu na strzelanie focha. Nie goń za nim, sama ochłoniesz i może dojdziesz do wniosku, że życie z tym panem to wieczna huśtawka.
Zacisne zęby i będę milczeć...
Zacisne zęby i będę milczeć...
Bardzo dobrze, trzymaj się ![]()
Oby dało to efekt....
A na jaki efekt liczysz? Że on nagle wszystko zrozumie i wróci?
Tak, mam nadzieje ze cos dotrze do niego i sam wróci
Jesteś masochistką? Lepiej będzie jak poszukać kogoś lepszego dla siebie...
Mineło chwile i co sie wydarzyło? Dwa dni temu byl u mnie. Sam przyjechał, nawet nie wiedziałam. Wyszłam z pracy jak zwykle i ( w pracy nie widziałam ale dzwonił kilkanasie razy) po pracy znowu telefon... Czekał na mnie ( wie ktoredy chodze wiec mnie wyhaczył) Powiedzial co chcial powiedziec ja tez. I co powiedzial KONIEC. Poprosiłam zeby odwiózl mnie pod dom... Oddałam pierscionek oddałam co było jego a on swoja bransoletke ( ktora 6 lat nosil nigdy nie oddał). Skoro koniec to powiedzialam - wiecej mnie nie zobaczysz. Zatrzymał mi drzwi... Powiedział poczekaj.... - ja jeszcze to przemysle. Zabierz te rzeczy. I on zabrał bransoletke... I odprowadził mnie bo chciał * na pożeganie powiedzial przemysle to ... Ale jeszcze raz mnie oklamiesz nie bedzie juz nic. I poszedł. Wiec, myslalam ze bedzie dobrze... Zadzwoniłam jak zwykle normalnie wczoraj zapyatc czy przemyslal a on ze koniec. Rece myslalam ze mi opadna... Pozniej napisal sms ze ,, Nic z tego" nie odpisalam..... Dzisiaj wlasnie zadzwonil znowu zeby mi dac ostateczna jak on twierdzi odpowiedz ,, Powiedzial jeszcze raz ze koniec ze to przemyslal nie potrafi mi zaufac" Juz mi newry wzieły góre... Powiedzialam ze nie chce go wiecej widziec, ze narobił mi nadzie, ze po co mnie zatrzymal na spotkaniu i sie rozlaczyłam powiedzialam wiecej nie chce abys dzwonił....
Po chwili napisal sms : Kocham Cie ale nie potrafie Ci zaufac.
Bedzie mi ciezko i wiem ze bede tego zalowal ale zbyt duzo dalas mi do myslenia....
Czy on wie co chce???
czemu mnie tak rani i gra na uczuciach moich....
A co najlepsze zapytal mnie czemu wczoraj do niego wieczorem nie zadzwoniłam....
Co ja mam robic traktowac to powaznie co on mówi...
Co ja mam robic traktowac to powaznie co on mówi...
Nie. Zająć się czymś i przestać o nim myśleć. Chyba że masz ochotę spędzić na takiej huśtawce całe życie, aż w końcu naprawdę Cię oleje albo Ty nerwowo wysiądziesz ![]()
Nie rozumiem, dlaczego on tak zrywa na raty? na Twoim miejscu już dawno przestałabym z nim prowadzic jakąkolwiek dyskusję, to wszystko nie zmierza do dobrego końca.
Najwyrazniej szukał pretekstu zeby zerwac i w koncu go znalazl.....I tak jak Ci ktoś napisał jak Cie zostawil raz to zostawi 2 i 5.
Tak kończy, bo tak bardzo skończyć nie chce. Miota się, bo nie osiągnął właściwego celu, czyli Twojego błagania. Wtedy mógłby albo łaskawie „wybaczyć”, albo odejść w poczuciu zwycięstwa. A tak przez Twoje chłodniejsze niżby się spodziewał podejście ani nie może Ci „wybaczyć” na swoich warunkach, ani nie może osiągnąć zwycięstwa. Pozostaje miotanie się. Gdyby było IQ wiedziałby co zrobić, a że z pustego i Salomon nie naleje, to cóż...
Kocha mnie ale zozstawia. Kocha ale nie potrafi dac szansy a zadzwonić i udowdonic do p. K nie chce. Ma jego nr telefonu czemu nie zadzwoni i sie nie dowie jak byllo . Ten chlopak ma dziewczynę i z nią żyje... On po prostu zrobił z ,,igły widly"...
Zrozum, że jego interesuje jego własna wersja historii, która stworzył dla siebie. Kto chce uderzyc, znajdzie kij. Daj sobie z nim spokój, po co Ci taki nierówny ktos?
Od zeszłego tygodnia mowil ze koniec. Po co dzwoni po co pyta mnie co robie gdzie jestem. Po co dał mi nadzieję dwa dni temu ze bedzie dobrze. Po co dzisiaj zadzwonił ze koniec jak wczoraj napisal mi to w wiadomości. Ii jak sie rozlaczylam powiedziałam ze go juz nie chcd znac ze bedzie tego zalowal to napisal ze kochamCie ale nie ppotrafię Ci zaufać . Bedzie mi ciezko i bede zalowal.... Juz nie mam sil by plakac. Dał mi sam nadzieję j to wszystko niszczy....a ja tylko do p. K odpisalam tyle. Nie jestem winna nie spotkałam sie znim nawet nie widzialam go sto lat. Mowilam zadzwonie do niego wyjaśnimy to - tp nie
No zobacz sama, on się miota i powoduje, że Ty się miotasz razem z nim. To jest toksyczna relacja, nie zaznasz w niej spokoju, uciekaj.
90 2016-07-14 14:51:42 Ostatnio edytowany przez aguska1950 (2016-07-14 14:57:33)
Widzę, że najbardziej by go usatysfakcjonowało jakbyś padła mu do stóp i błagała o wybaczenie.
Coś czuję, że to nadal nie koniec, bo przecież nie osiągnął zwycięstwa. Tutaj się całkowicie zgadzam z Klio.
Jeśli chcesz, żeby autentycznie wrócił to musisz się kajać i włazić mu bez przerwy w tyłek, bo widzę, że nic innego na niego nie zadziała. Jeżeli natomiast chcesz mieć spokój i zachować swoją godność to odejdź i zostaw go z tą porażką.
Wiem, że Go bardzo kochasz więc musisz sama dokonać wyboru, bo On się raczej nie zmieni i od Ciebie tutaj zależy na ile jesteś gotowa się poświęcić.
Najbardziej boli mnie to ze tak mnie oskarza, ze tak mnie traktuje....
Skoro jak uwaza go tak strasznie oszukałam, czemu nie zadzwoni do ,,pana P' i z nim tego nie wyjasni. Czemu nie chce tego wyprostowac....
Najgorsze jest to ze dal mi nadzieje dwa dni temu. Oddałam pierscionek a on mnie zatrzymał i powiedział ,,przemysle to ale jeszcze raz cos takiego zrobisz" a wczoraj juz zmiana wersji. Napisała wiadomosc ze nic z tego wiec, co mialam dzwonic po co? a on dzisiaj mnie pyta czemu nie zadzwoniłam co rboiłam?/??? To przeciez od tygonia nie jest ze mna co go interesuje co ja robie itd. I az takie to było pilne ze dzisiaj zadzwonił az 3 razy ( nie odbierałam) zeby powiedziec o 11 ( koniec). Po co pozniej pisze sms-a ze mnie kocha ze bedzie mu ciezko, ze wie ze bedzie ząłował
Ludzie nie takie rzeczy sobie wybaczają a on zrobił z tego ,,koniec świata" i mnie oskarzył chocbym była winna.... Musiałam bym byc nie normalna jak bym mu dała nr P K i kazała zadzwonic i sama do niego napisałam ze p. P jest najwazniejszy pokazałam mu to ( jak by to było prawda ze tak mi na nim zalezało)
Moim zdaniem błędne koło. On ma chyba jakieś predyspozycje do robienia z siebie ofiary bo może go rajcuje jak go przepraszasz ciągle. porozmawiaj z nim raz, a porządnie jak ci powie ze koniec to tego się trzymaj, nie kontaktuj się z nim
raz go przeprosiłas i tyle, a to ze on jest urażony i zrywa zaręczyny?! To już jego wybór.
wlasnie on tak miesza... Raz chce za chwile nie chce. A ja odbieram bo mi na nim zalezy.. Troche zawalilam wiec, to tez sie doklada do odbierania.
Nie wiem co robic:(
Nic już nie rób, takie kłótnie w poważnym związku powinny kończyć się na powiedzeniu sobie przepraszam, a nie zrywaniu.
Własnie jak juz wspomnialam 6 lat i były poważne plany poważne decyzje.....
Mam czekac ...
Czekaj. Nie odzywaj się, on się też nie odezwie a tobie powoli zacznie przechodzić. Ty przeprosiłas on zerwał. Niech on odkreca jak zrywa średnio co pół roku. Ogarnąć to on się raczej nie ogarnie, tylko o tobie zapomni szybciej niż ty o nim.
poczekam to mi zostało
Ale historia
Szczerze mowiac to trudno stwierdzic czy autorka postu nie zataila czegos przed swoim partnerem. Bo wydaje mi sie to byc bardzo dziecinne zeby zerwac przez taka sytuacje kilkuletni zwiazek.
Aczkolwiek bedac na miejscu jej partnera poczulabym sie bardzo niekomfortowo i bylabym urazona faktem ze ukrywa cos przedemna.
Naduzylas zaufania ....jak to mowia nawazylas tego mleka to teraz musisz go wypic.A to ze bedziesz mu dalej skomlec to nic Ci nie da bardziej go zirytujesz.Daj mu pomyslec.Nie odzywaj sie do niego.Nie odbieraj telefonow.Kazdy Ci tu tlumaczy i chce Ci pomoc a ty Ciagle robisz jedno i to samo.
Pastwisz sie nad soba na wlasne zyczenie. Pamietaj jezeli Cie kocha to Wroci a jezeli nie to znasz odpowiedz.
Dla mnie to toksyczny zwiazek nie majacy zadnej przyszlosci ...bo jezeli takie cuda dzieja sie po 6 latach bycia ze soba to co to bedzie dalej ?
Z wlasnego doswiadczenia wiem ze nie warto tracic czasu na toksyczny zwiazek - ja stracilam 9 lat . Bo ludzilam sie ze kiedys bedzie dobrze na szczescie przerwalam swoje pieklo i jestem bardzo szczesliwa.
Weź pod uwagę fakt że to ma być w przyszłości Twój mąż, ojciec Twoich dzieci itp. Jak on będzie funkcjonował gdy pojawią się realne problemy? Dojrzały odpowiedzialny mężczyzna umie sobie tak ułożyć osobowość żeby troska o własne ego nie przesłaniała mu całego świata. No ale jeśli jesteście od siebie uzależnieni emocjonalnie (również od przeżywania tych negatywnych emocji - co bardzo częste) to będziecie się tak "bujać" i przez lata. Tak tez można żyć, jak wszystko to kwestia wyboru.
I wczoraj wieczorem napisal mi sms jednego, drugiego, trzeciego. Dzwonił i dzwonił.... W koncu odebrałam i powiedzialam to samo ze jak koniec to co jeszcze chce, zeby juz mi nie mieszal.... Pisal pozniej znowu ,, Wez nie zwalaj na mnie wiesz ze nie chce Cie zostawic" i juz nie odpisalam.
Co on w koncu chce? powiedział ze koniec to koniec nic nie odzywam sie. On dzwoni gada te bdury, dalej jedno i to samo wałkuje. Powiedziałam mu jak chcesz byc ze mna zamn=knij ten temat. Zacznijmy od nowa....
To nie bo mówi ,, jak mi zaufa, jak to jak tamto, że to nie ma sensu" a ciągle dzwoni pisze te bzdury.....
Napisz mu zdecyduj się jeśli nie koniec to wróć i przestań stronić fochy jak dzieciak.
czy ktos wie jak usunac konto z forum???
Twoja sprawa co zrobisz. Bez wchodzenia w szczególy - tkwiłam w tym samym schemacie 5 lat. Skończyło się przemocą fizyczną z jego strony. Nie ważne. Jesli Ty nie odejdziesz, on nie odejdzie do Ciebie NA PEWNO. To tylko taka "gra" i on już będzie taki zawsze, a z czasem coraz gorszy. Twój "grzech" jaki popełniłaś nie ma tu żadnego znaczenia. to tylko pretekst do gry z Tobą, z tym że on nie zdaje sobie nawet sprawy z tego że gra. To człowiek chory, jak już inni pisali uzalezniony od andrenaliny jaką daje owa gra. Z czasem znajdzie inny pretekst do szantażowania Ciebie odejściem i końcem. On sie w ten sposób dowartościowuje, widząc jak cierpisz, jak sie szamoczesz. To gra w berka. Raz ja uciekam a Ty gonisz raz na odwrót. Zauważ, że jak się kajasz on mówi "koniec". Jak mówisz "ok koniec" on nagle robi zwrot na ręcznym i goni za Tobą. To nigdy nie będzie miało końca, aż Ty zwariujesz a on osiągnie kolejny level gry - uderzy Cię. Jesli chcesz to skonczyć, tylko Ty musisz to zrobić bo jego się nie pozbędziesz. I uwierz z jego strony to nie jest miłość. To choroba, zakompleksienie, on dmucha swoje ego tym, że Ty się ciagle boisz końca. I tak w kółko do wyrzygu. Decyduj. Ja mam to za sobą i never ever powtórki z rozrywki.
Jezu jaka historia. Może i jest w tym wszystkim jakąś racja i chłopaka i Autorki. Strasznie dużo tutaj tej osoby sprzed 6 lat. Niby nic nie było a jednak...cała masa tłumaczeń, wyjaśnień, nawet próba ognia czyli kontakt z ta rzekomo nic nie znaczącą osoba.
A mi tu się przebija smutny obraz Autorki. Te natretne pytania "Czy mu przejdzie?" "milczec?" "Czy mam szansę?"... Tu intuicyjnie wyczuwam drugie dno. Strasznie ta nasza Autorka bezmyślna. Jak jakaś kukla. Wnioski moje są takie, że albo nawywijala i chłopu nerwy puściły, albo lubi być gnojona